Dodaj do ulubionych

Taki trochę offtopic...:)

28.12.10, 12:05
A może niesmile

Sezon ogórkowy na forum, za oknem przymroziło, proponuję więc dyskusję na temat okołoślubnysmile Mam nadzieję, że potraktujecie to z przymrużeniem oka, a każda rzuci coś od siebiesmile

Drogie Panie, powiedzcie, jak w tych wszystkich przygotowaniach odnajdują/odnajdowywali się Wasi narzeczeni/mężowie? Czy potulnie godzili się na każdy, nawet najbardziej szalony pomysł ("Tak kochanie, karoca zaprzęgnięta w szóstkę koni będzie świetna"), czy też od początku stawiali własne warunki ("W czasie wesela mają podać bigos i koniec. Uwielbiam bigos!")? Angażowali się w przygotowania czy nie? Poświęcali się, żeby spełnić Wasze (głównie) marzenia ("Sprzedam moją kolekcję resoraków, żeby kupić ci twoją wymarzoną suknię")? A może w którymś momencie udało Wam się trafić na ich punkt przegięcia, w którym nagle stawali okoniem i tupali nóżkami ("Nie, godziłem się na wszystko, ale różowy garnitur to już przegięcie!")? Jak odnajdowali się w tych wszystkich kwiatkach, świeczkach, wstążeczkach, kolorkach? Pochwalcie się swoimi narzeczonymi!

U mnie konkretnych przygotowań jeszcze nie ma, trudno też mówić o angażowaniu się w nie Narzeczonegosmile Podpuszczam go czasami i wysyłam mu linka do jakiejś mega obciachowej sukni ślubnej, ale zna mnie już na tyle, żeby wiedzieć, kiedy sobie z niego żarty i skubany już się tak łatwo nie dajesmile Co do sukni ślubnej, okazuje się, że gust mamy podobny, zawęziliśmy więc obszar poszukiwań i będziemy się rozglądać w przyszłym roku (wirtualnie - z Narzeczonym, ale kupno sukni już w gronie typowo babskim). Zespół wybraliśmy wspólnie w dziesięć minut, też dyskusji zbytnich nie było (wiedział, że dobry zespół to jedyna - oprócz sali - rzecz przy której będę się upierać). Ogólnie - nudysmile

No dobra, teraz Wy się chwaliciesmile
Obserwuj wątek
    • asiu-la83 Re: Taki trochę offtopic...:) 28.12.10, 12:14
      Moj N w sumie za bardzo sie nie angazuje w przygotowania i nawet nie widzial naszej sali, bo nie mial na to czasu wink Ale co jakis czas sprowadza mnie na ziemie, jak slyszy o tym, ze chce wydac kase na cos tam dodatkowego i od razu sie buntuje wink Ma ze mnie tez nabite, jak ktorys dzien z rzedu siedze i ogladam bukiety wink Ogolnie jest mu wszystko jedno jakie beda kwiaty, torty, menu itd. Chce tylko, zeby nie szalec za bardzo z budzetem, bo on chce kupic nowe auto wink
      • zia86 Re: Taki trochę offtopic...:) 28.12.10, 12:36
        Nie przeszkadza ci to trochę? Z drugiej strony fajnie, bo masz dużą swobodę. smile
        • asiu-la83 Re: Taki trochę offtopic...:) 28.12.10, 12:49
          > Nie przeszkadza ci to trochę? Z drugiej strony fajnie, bo masz dużą swobodę. smile

          Nie smile poza tym tych przygotowan nie ma az tyle, przynajmniej u nas wink razem bylismy u kamerzysty, po obraczki i moja suknie. acha jedynie co N zrobil z mila checia, to nasza strona www, ale to akurat jego "klimaty zawodowe" wink
          U nas w zwiazku to ja jestem typem "organizatorki" i jednoczesnie typem zosi samosi. Moj N chce tylko byc moim mezem, reszta dla niego nie ma znaczenia big_grin
          • dorothy_mills Re: Taki trochę offtopic...:) 28.12.10, 13:43
            asiu-la83 u nas było tak samo.
            To ja szukałam,a mąż na wszystko się zgadzał. Co jakiś czas pytał tylko ile to będzie kosztować. Kiedyś stwierdził nawet,że w przygotowaniach udzielał się tak samo jak ja. Bo ja wszystko wybrałam,a on na to zarobił wink

            Jedyne co ode mnie wyegzekwował to oświetlenie sali, mnie tam było szkoda kasy na to tongue_out
            • zia86 Re: Taki trochę offtopic...:) 28.12.10, 14:04
              Oj ciężko cię było na to oświetlenie namówić. wink Dobrze, że znalazłam Wam tą firmę z taką fajną ofertą, bo inaczej byśmy cię pewnie do dzisiaj nie przekonali. tongue_out
      • agata_abbott Re: Taki trochę offtopic...:) 28.12.10, 12:36
        Swoją drogą, ja osobiście chyba odwołałabym ślub, gdybym pewnego dnia przyłapała Narzeczonego na wypowiedzi w stylu "atłasowa wstążeczka w kolorze łososiowym przy bukiecie lepiej będzie się komponować z kolorem bucików dziewczynki sypiącej kwiaty"smile
    • maddalena81 Re: Taki trochę offtopic...:) 28.12.10, 12:33
      Wybieramy wszytko razem. Ja mam troszke wiecej czasu wolnego na przeczesywanie internetu, wiec troche rzeczy pokazalam narzeczonemu, z ktorych on cos wybieral. Z kolei jemu bylo latwiej jezdzic w rozne miejsca zeby cos dogadac, umowic sie. Poniewaz raczej sie zagdzamy w wiekszosci spraw nie ma jakis zgrzytow. Ostateczne decyzje podejmuje narzeczony (jasne, jakby cos mi nie odpowiadalo to bym sie sprzeciwila). Zaproszenia robilismy sami, wspolnie (to dosc czaslochlonne zajecie, jedna osoba mogla by sie zniecierpliwic szybko).
      Moja sukienke wybieralismy razem (olalam w tej sprawie przesady, mieszkam za granica i nie za bardzo mialam z kim wybierac), byl moment zachwytu straszliwie droga suknia (ktora swoja droga na wieszaku wypatrzyl N) i uslyszlama wtedy, ze jesli podoba mi sie ona tak bardzo to trzba ja bedzie kupic wink naszczescie znalazlam cos w rozsadniejszej cenie smile
      • agata_abbott Re: Taki trochę offtopic...:) 28.12.10, 12:39
        maddalena81 napisała:

        > Moja sukienke wybieralismy razem (olalam w tej sprawie przesady, mieszkam za gr
        > anica i nie za bardzo mialam z kim wybierac), byl moment zachwytu straszliwie d
        > roga suknia (ktora swoja droga na wieszaku wypatrzyl N) i uslyszlama wtedy, ze
        > jesli podoba mi sie ona tak bardzo to trzba ja bedzie kupic wink

        Oooo, fajniesmile
        • maddalena81 Re: Taki trochę offtopic...:) 28.12.10, 15:43
          > maddalena81 napisała:
          >
          > > Moja sukienke wybieralismy razem (olalam w tej sprawie przesady, mieszkam
          > za gr
          > > anica i nie za bardzo mialam z kim wybierac), byl moment zachwytu straszl
          > iwie d
          > > roga suknia (ktora swoja droga na wieszaku wypatrzyl N) i uslyszlama wted
          > y, ze
          > > jesli podoba mi sie ona tak bardzo to trzba ja bedzie kupic wink
          >
          > Oooo, fajniesmile

          Nie, no na szczescie jak napisalam znalazlam cos co mnie rownie zachwycilo, za ponad polowe mniej. Bo wszytko to owszem fajne jak narzeczony zaakceptuje wysoki wydatek, ale z drugiej strony trzeba sie tez czasem zastanowic czy ma to sens (mysle, ze to dotyczni nie tylko konkretnego przypadku mojej sukienki), bo za ta kase mozna np. miec ciekawsza podroz poslubna.

          Bardzo ciekawy jest poruszony temat. Ja kiedys chcialam napisac watek, dlaczego nie ma forum 'slub i wesele' pod zakladka 'mezczyzna' smile
          • agata_abbott Re: Taki trochę offtopic...:) 28.12.10, 16:04
            No jasne, ale miłe jest też to, że byłby skłonny do jakichś poświęceń.

            A oglądałaś może Friendsów, ten odcinek, w którym Monica opowiada o swoim wymarzonym ślubie i okazuje się, że jej rodzice nie mają kasy? Wtedy Chandler nie chciał na początku dać jej kasy, ale potem się zdecydował - bo to ją uszczęśliwi. Oczywiście, trudno znaleźć granicę pomiędzy spełnianiem marzeń narzeczonej a ślepym realizowaniem każdej jej zachcianki, ale warto próbować i warto wiedzieć (zachowując własny zdrowy rozsądek), że facet jest w stanie nasze marzenie spełnićsmile

            A temat poruszyłam zainspirowana narzeczonym nikogo innego jak naszej słynnej Zii... Czemu - każdy pewnie potrafi sobie dopowiedziećsmile
            • zia86 Re: Taki trochę offtopic...:) 28.12.10, 16:57
              Czemu? Czemu? wink Za mało, czy za bardzo się moje kochanie angażuje? smile
              • agata_abbott Re: Taki trochę offtopic...:) 28.12.10, 19:05
                Nieistotne czy za mało czy za dużo - po prostu wydaje mi się, że np. mój Narzeczony przy wielu Twoich pomysłach uderzyłby pięścią w stół i powiedział "no f**ing way!". Kazałby mi się opamiętać,nie gadać ciągle o pierdołach, ściąć trochę wydatki, a już z pewnością nie sprzedawałby żadnego domu, coby pokryć wydatkismile No i jakoś nie mogę sobie wyobrazić męskiego, wielkiego, silnego mężczyzny rozprawiającego o kolorach wstążeczek przy jakimś pudełkuwink Ale może taki urok przygotowań weselnych, who knows...wink
                • zia86 Re: Taki trochę offtopic...:) 28.12.10, 19:31
                  Mój też na kilka rzeczy przewraca oczami ale mówi, że jeśli mi to sprawi szczęście a on może to dla mnie to zorganizować/zapłacić/zgodzić się itd. to dlaczego nie. smile
                  No i nie jest tak, że rozprawiamy o wstążeczkach i kokardach cały czas, narzeczony jak to facet traktuje wszystko zadaniowo. smile Ale ma swoje momenty, kiedy np. zaproponował do jakiś dekoracji zatopione kwiaty w wazonach, znalazł spersonalizowane papilotki, czy zaproponował zrobienie próbnych bukietów kwiatowych w celu określenia kolorów przewodnich. smile
                  • agata_abbott Re: Taki trochę offtopic...:) 28.12.10, 19:43
                    zia86 napisała:

                    > Mój też na kilka rzeczy przewraca oczami ale mówi, że jeśli mi to sprawi szczęś
                    > cie a on może to dla mnie to zorganizować/zapłacić/zgodzić się itd. to dlaczego
                    > nie. smile

                    No tak, ale w ten sposób można długo. Gdzieś jest granica zdrowego rozsądku, jeśli Ty jej nie widzisz, a narzeczony na wszystko się zgadza, to jest problemsmile
                    • zia86 Re: Taki trochę offtopic...:) 28.12.10, 19:58
                      Naszą granicą jest budżet, możliwości wykonawcze i fantazja. smile
                      • agata_abbott Re: Taki trochę offtopic...:) 28.12.10, 20:04
                        Ale budżet, widzę, dosyć elastycznysmile Z resztą, w Waszym przypadku już na etapie budżetowania zabrakło zdrowego rozsądkuwink
                        • zia86 Re: Taki trochę offtopic...:) 28.12.10, 20:07
                          Nie bardzo. smile Mam się zmieścić w ustalonej kwocie, przerzucając sobie słupki jak się chce. smile Marzeń się nie wycenia. smile
                          • landora Re: Taki trochę offtopic...:) 28.12.10, 20:27
                            Marzenia są za darmo, tak, ale żeby je spełnić, to zazwyczaj trzeba je najpierw wycenić. Ja sobie mogę marzyć ile chcę o podroży poślubnej do Ameryki Południowej, ale i tak wiem, że mnie na to nie stać - przynajmniej nie w tym roku.

                            Żeby napisać coś na temat - mojego narzeczonego obchodzi, żeby muzyka była fajna, żeby jedzenie było smaczne i żeby moja sukienka miała dekolt. Aha, i żeby ksiądz był sympatyczny i żeby on sam mógł wystąpić w kilcie. I żeby wszyscy zaproszeni goście przyjechali. Wygląda to tak, że ja szukam wg swoich i jego kryteriów, on zaklepuje i jest ok. Duperelkami w stylu kwiatki na stołach czy kolor moich butów nie interesuje się zupełnie. I dobrze, ja sama mam do naszego ślubu luzackie podejście, zwariowałabym, gdyby on się przejmował każdym detalem.
                            • zia86 Re: Taki trochę offtopic...:) 28.12.10, 20:29
                              No więc dlatego też i my mamy budżet. smile To w sumie i tak dużą ilością rzeczy się przejmuje. smile
                              • landora Re: Taki trochę offtopic...:) 28.12.10, 20:37
                                Tylko, że on się przejmuje mało konkretnie, ja muszę znaleźć te konkrety, podetknąć mu pod nos i spytać "ok?" No i zazwyczaj jest ok tongue_out
            • maddalena81 Re: Taki trochę offtopic...:) 28.12.10, 17:05
              agata, czy przypadkiem obejrzalas ostatnio wszytkie odcinki 'Przyjaciol' i na kazda sytuacje zyciowa potrafisz podac przyklad z serialu big_grinbig_grin ja tak miala zaraz po obejrzeniu wszytkich smile
              Oczywiscie, ze pamietam ten odcinek smile
              • agata_abbott Re: Taki trochę offtopic...:) 28.12.10, 19:00
                Obejrzałam - oprócz pojedynczych odcinków w telewizji - dwukrotnie wszystkie seriesmile)
                W ogóle motyw organizowania ślubu w Przyjaciołach jest świetnywink
                Stąd też moje zdanie jest takie - facet w ramach ślubu musi tylko pojawić się punktualnie w wyznaczonym miejscu i powiedzieć właściwe imięsmile) Jeśli robi coś więcej - supersmile)
    • zia86 Re: Taki trochę offtopic...:) 28.12.10, 12:40
      Świetnie to opisałaś. smile Mój narzeczony od początku bardzo się angażuje, oczywiście różny jest jego stopień w zależności od różnych spraw i mówi, że na następne targi to mnie po prostu zostawi przed drzwiami, ale i tak dzielnie znosi tak długie przygotowania. wink
      Bardzo chce żeby wszystko się udało. Rozmawia ze mną o wszystkim, nawet o kolorach i kwiatkach. Nie wprowadza też jakiś większych obostrzeń jeśli chodzi o budżet, mówi, że dla niego najważniejsze jest żebym ja była zadowolona i żeby mógł widzieć mój uśmiech w dniu ślubu. smile Oczywiście ja robię też wszystko żeby i on miał swoje weselne zachcianki spełnione i nawet dałam się namówić na auta średnio pasujące do koncepcji ale skoro to są jego wymarzone, to dlaczego nie. smile
      Zaprotestował tylko dwa razy, przy koszcie fajerwerków na poprawiny i przy pudełkach std, choć teraz jak już je dostaliśmy to przyznał mi racje. smile
    • mariolkawalczywkisielu Re: Taki trochę offtopic...:) 28.12.10, 14:15
      wspólnie wybraliśmy salę, zespół i datę, samochód wybrał On.
      Nie interesuje się, w przeciwieństwie do mnie, "fotografią", więc zawęziłam Mu wybór do 4 wcześniej wyselekcjonowanych fotografów wink Podobają nam się te same obrączki (przekonał się do białego złota), a działka wyłącznie N. to jego STYLIZACJA big_grin (ale wie, w czym chciałabym Go zobaczyć) i alkohol. Zaproszeń będzie kilka wzorów (robimy sami), niektóre bardziej Jego, inne mojszewink Często było tak, że znalazłam kilka opcji, które mi mniej-więcej pasowały, a N. wybierał ostatecznie.
      Właściwie to On przypomina o załatwieniach, pogania mnie, ciągnie podpisywać umowy i telefonuje do usługodawców.

      -
    • chomiczkami ... 28.12.10, 20:09
      Gdy usłyszał proponowany termin, wywrócił oczami i westchnął "Egzekucja odroczona, dziękuję" - po czym wrócił do swojego piwa. Innym razem, gdy chciałam kupić sobie zupełnie normalną błękitną kieckę, rzekł mi: "Poczekaj z nią, przecież jeszcze nie bierzemy ślubu". Dobrze, że skojarzył kolor. Więcej przeżyć na razie nie mam.
      • agata_abbott Re: ... 28.12.10, 20:11
        chomiczkami napisała:

        > Gdy usłyszał proponowany termin, wywrócił oczami i westchnął "Egzekucja odroczo
        > na, dziękuję" - po czym wrócił do swojego piwa.

        Dobrebig_grin
    • arwena84 Re: Taki trochę offtopic...:) 28.12.10, 20:30
      Razem wybraliśmy salę, DJa, fotografa i obrączki. Póki co wszystko idzie sprawnie, ale ja nie mam szalonych pomysłów na ślub/wesele, a decyzję podejmuję dość sprawnie. Wesele to nie jest spełnienie moich marzeń, więc może dlatego nie mam ciśnienia, żeby było idealnie i kosztowało fortunę.

      Budżet ustaliliśmy wcześniej i dbam o to, żebyśmy go nie przekroczyli nawet o złotówkę wink Mój pomysł na dekoracje został zaakceptowany od razu. Jedyne co musieliśmy przegadać to mój plan pleneru zagranicą i wynajęcie auta do ślubu (ja chciałam jechać swoim, ew N., ale ja jestem skąpcem tongue_out ).
    • nerri Re: Taki trochę offtopic...:) 29.12.10, 01:02
      Angażował się i we wszystkim pomagał,na szczeście bez przesady.
      Najchętniej jeździł degustować jedzenie w restauracji - ze 4 razy przed weselem byliśmy.
      Już na początku powiedział na czym mu zależy(biała długa kiecka,nowa a nie używana i brak glanów do niejtongue_out,konkretna data i konkretny ksiądz udzielający nam ślubu)
      Całą resztę je wybierałam biorąc pod uwagę nasze wspólne gusta,on akceptował i załatwialiśmy razem.

      I myślę,że zdecydowanie zaprotestowałby gdybym zaproponowała różowy garnitur lub świrowała z przygotowaniami jak niektóre panny młodewink
    • lili-2008 Re: Taki trochę offtopic...:) 29.12.10, 14:11
      Mój mąż bardzo się zaangażował w przygotowania do ślubu i wesela, chociaż oczywiście w mniejszym stopniu niż ja.
      Ja - jako lepsza organizatorka - wyszukiwałam wszelkie inspiracje, dodatki, poligrafię, fotografa. Mąż na bieżąco wpisywał wszystkie wydatki w excela, zatwierdzał moje wybory. Na wszelkie spotkania z hotelem, fotografem, DJ'em, cukiernią itd. jeździliśmy razem.
      Po suknię i buty dla mnie poszliśmy razem. Po garnitur i buty dla niego też razem.
      Właściwie mogę napisać, że udział był prawie taki sam. Chyba nie byłabym zbyt zadowolona, gdyby organizacja ŚiW mało go obchodziła.
    • aneta-skarpeta Re: Taki trochę offtopic...:) 29.12.10, 15:19
      U mnie był obiad weselny wiec pewnie się nie liczysmile

      u nas wiekszosc rzeczy wyszuiwalam ja, swoje typy przedstawialam narzeczonemu i spolnie decydowalismy

      ustalilismy gdzie jedziemy po zaproszenia- tzn ja wybralam- usiedlismy, kazdy pokazał co mu sie podoba- mielismy wspolną, skromną wizję- szybko zdecydowalismy
      spor byl o personalizacje- on nie chciał..potem powiedział, ze lepiej zeby były

      jedzenie, menu- przytakiwał- wie, ze rozsadna jestem i dobrze wybiore

      wszedzie ze mną jezdził, nie sprzeciwiał się...ale mam anegdotę dot sukienki

      zrazona tym co było w sklepach m-c przed zdecydowalam sie skorzystac z uslug zaprzyjaznionej z moja kuzynką projektantki- wiedzialam ze sukienka bedzie drozsza niz przewidywalam- chcialm cos max do 1000 zł

      u projektantki mialam sukienke za 2.5

      narzeczony nie byl nachalny w pytaniach o cene, a ja nie byłam wylewna- choc był lekko zaniepokojony, ze szaleje, ale wie ze ja rozsadna i pozwalam sobie na to co mogesmile

      na jednym z grilli u kuzynki- ktora jest mocno majetna i wiele rzeczy u niej szyje- zagadała go z wrodzonym wdziekiem
      - no to jak, przezyleś ze sukienka bedzie kosztowala 4 tys?
      zaczal sie smiac i powiedział- chce to niech ma

      ale widze, ze go ta cena jak cegłą w głowe..ale nic nie mowi. ja siedze cicho, bo tlumaczenia wyjdą tak jakbym zatajala cene

      zapytal potem ile dokladnie- ja mowie, ze nie powiem- nie wiedzial kompletnie nic o sukience- ale mniej niz 4 tys

      spoko. temat zamkniety


      po slubie jestemy w kawiarni pyta
      - no to teraz mozesz sie przyznac -naprawde kosztowala 4 tys?- spytał z obawą w glosie?

      big_grin

      meczyło go to prawie miesiac...ale dzieki temu stwierdził, ze 2.5 to wcale nie tak duzobig_grin
      • lvivianka Re: Taki trochę offtopic...:) 29.12.10, 20:39
        u nas w zasadzie ja wiecej siedze na necie
        ale z N podejmujemy wszelkie realne decyzje wink choc u nas jest podzial:
        menu - tym zajmie sie N
        zaproszenia dekoracje - ja
        reszte wspolnymi silami
        N bardzo stanal okoniem przy wyborze fotografa, niestety nie zgodzil sie na tego upatrzonegoe przeze mnie
        a tak poza tym to ok wink

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka