Na forum zaglądam od początku roku. Z ciekawością czytam wszystkie wątki, zwłaszcza te dotyczące długich i bardzo starannych przygotowań do tego najważniejszego dnia. I podziwiam, te wszystkie z Was, które pracowicie realizują wymarzoną wizję, poświęcając jej nawet 2 lata...
Ja bym tak nie potrafiła. Jestem zbyt niecierpliwa, a poza tym nigdy specjalnie nie zastanawiałam się jakby ten wielki dzień miał wyglądać.
A u mnie sprawa wygląda tak. Po zaręczynach w listopadzie, pod koniec grudnia 2010 zapadła decyzja, że ślub i wesele odbędą się w najszybszym możliwym terminie. Tym terminem najpierw miał być 5 luty, później ta bardzo optymistyczna wersja zmieniła się w 5 marca, ostatnią sobotę karnawału
I wiecie, co? Okazało się, że to bardzo korzystna data

Nie ma najmniejszych problemów z terminami, ich zgraniem, pojawiają się zniżki, bo to przecież nie sezon.
Od początku stycznia załatwiliśmy: salę, która zawsze mi się podobała, bardzo fajnego dj'a, suknię ślubną ( wybrałam pierwszą z 3 które przymierzyłam), super makijażystkę / fryzjerkę, buty, nauki, zapowiedzi, fotografa i kamerzystę.
Jest jeszcze trochę do załatwienia: poradnia, garnitur i buty, alkohol, kwiaty i rozwiezienie zaproszeń, ale skoro tyle już udało się zrobić w miesiąc, to damy radę.
Wszystkim dziewczynom, które cenią sobie wygodę i spontaniczność polecam ślub i wesele w karnawale