Bry wieczor

W koncu trafilam w miejsce gdzie nie tylko ja uwazam ze satynowe bolerka to obciach oraz ze piekielny ogien mnie nie spali jesli pojde do slubu z golymi nogami. Alleluja!
A teraz konkrety: slub pod koniec pazdziernika, sala, ksiadz i orkiestra - są
Stoję obecnie przed wyborem sukni...marzyła mi się prosta, zwiewna, cos w stylu Abaco (lub cos mniej wybkowatego). Po pierwszych przymiarkach dzis jestem mocno podlamana. 3 salony w moim malym miescie zaliczone - wszedze 95% sukni to gorset+beza/ksiezniczka, a ja chcę coś albo asymetrycznego na gorze (Pronovias Farnes) albo gora jak Abaco wlasnie. I tutaj duza prosba o radę w kwestii wyboru fasonu. Wymiary:
174 cm + zakładam 7-10 cm obcas, bo PM zostawia mi pole do popisu
malutki biust + szersze biodra (gruszka)
dosyć kościste i szerokie ramiona
szczupła talia, długie nogi.
Generalnie zadowolona jestem z figury, natomiast od czasu studniówki obiecałam sobie, że więcej mnie nikt w gorset nie wciśnie i tego się bede trzymac
Wiec fason sukni to jeden problem. A drugi to okrycie. Z racji pory pazdziernikowej musze miec na sobie cos cieplejszego (jestem w ogole zmarzluchem totalnym) - jak zaznaczylam na poczatku, odpadaja wszelkie bolerka, satynowe zakieciki ze stojka itp brrrrr. No i biale sztuczne futerka tez (akurat mojej mamie dzis jedno wpadlo w oko - koszmarek). Myslalam owszem o futerku, ale raczej takim w naturalnym kolorze - bez, jasno szarawy...strach powiedziec ze myslalam o naturalnym futrze w ogole, bo zostane przekleta przez ekolozki

Przez mysl przeszledl mi tez krotki sweterk z angory albo dopasowana skorzana kurteczka/zakiet - ale nie wiem czy to do sukni bedzie pasowac.
Wybaczcie przydlugi post...jesli ktos dotrwal do konca to będę wdzieczna za rady