Dodaj do ulubionych

TAK czy NIE

IP: *.range81-154.btcentralplus.com 05.07.04, 12:02
kilka dni do slubu i chyba mam powazny problem - pewnie kazdej z was sie to
przytrafilo i wiele osob o tym pisalo... ale zaczelam okropnie nienawidziec
mojego przyszlego meza... do tego stopnia ze sie strasznie poklocilismy... ja
sie nie odzywam od kilku dni i nie moge juz na niego patrzec. wydaje sie to
glupie i dziecinne ale tak jednak jest... czy to normalne???? czy ktos mial
podobne przezycia??? czy nie lepiej przemyslec cala ta sprawe zwiazana ze
slubem i dac sobie moze spokoj.... jak tak dalej pojdzie to kaftan murowany sad
Obserwuj wątek
    • Gość: Aneta Re: TAK czy NIE IP: 81.15.254.* 05.07.04, 12:10
      A jak było między Wami przed planowaniem ślubu? Czy wcześniej również się
      kłóciliście? Być może, że stres i przygotowania do ślubu powodują taki satan
      rzeczy. Denarwujecie się, macie masę roboty i to wszystko odbija się na
      stosunkach między Wami. Ja muszę przyznać, że nie mieliśmy tego problemu.
      Również przeżyliśmy okropne chwile przed ślubem ale ze względn na moich
      teściów, którzy dawali nam trochę popalić i ciągle się z nimi kłóciliśmy. Może
      właśnie dlatego, że mieliśmyich przeciwko sobie, to my trzymaliśmy się razem i
      wzajemnie się wspieraliśmy.
      Powinniście usiąść spokojnie i porozmawiać o tym co czujecie, dlatego tak się
      dzieje i co jest powodem takiego Waszego zachowania. Nie możecie być przeciwko
      sobie, powinniście się wspierać. Jeśli będziecie ciągnąć każde w swoją stronę
      to faktycznie przeżyjecie koszmar przed ślubem a cała uroczystość nie da Wam
      tyle radości i satysfakcji co powinna. Porozmawiajcie a będzie dobrze. Trzymam
      za Was kciuki.
    • Gość: asia Re: TAK czy NIE IP: 81.210.119.* 05.07.04, 12:12
      wiesz co, ja mam do slubu jeszcze miesiac, ale tez caly czas sie zastanawiam
      czy dobrze robimy.. kocham swojego faceta, ale tez mnie max wkurza, tez sie
      strasznii kłócimy, tez sie nie odzywamy. nie moge zrezygnowac, bo nawet nie
      chce, ale nie ciesze sie tak strasznie jak bym chciala - przez te watpliwosci..
      czy wszyscy tak się wahaja tuż przed ?? smile
    • ruda.brzydulka Re: TAK czy NIE 05.07.04, 12:16
      Mysle, ze wiele z nas przechodzi podobny okres watpliwosci. Osobiscie nie
      odczuwam niecheci do mojego narzeczonego - za to niesamowita do jego rodziny.
      Poczatkowo wydawalo sie, ze godza sie z naszymi decyzjami (poczawszy od tej o
      slubie, skonczywszy na tej o organizacji obiadu zamiast wesela), a tu nagle -
      gdy do slubu zostal miesiac - okazalo sie, ze wszystko jest zle, niedobrze, nie
      ma orkiestry, nie ma tancow, rzucania bukietem, obrzydliwego obmacywania nog
      panny mlodej w poszukiwaniu podwiazki... Moja niechec do calej tej grupy ludzi
      rosnie z dnia na dzien... I boje sie, ze ktoregos dnia zawazy na naszych
      stosunkach...
      • zagubiona_bee Re: TAK czy NIE 05.07.04, 12:19
        ja juz sama nie wiem... moze te cale klotnie itp probuja mi pokazac ze tak
        naprawde to nie facet dla mnie... mzoe cos w tym jest... chcialabym zebym
        obudzila sie za tydzien w swoim lozku i zeby bylo juz po wszystkim sad straszne
        to wszystko jest...
        • Gość: asia Re: TAK czy NIE IP: 81.210.119.* 05.07.04, 12:30
          tez sie wlasnie tego obawiam...ze ten zwiazek nie ma szans... i jak tu sie
          cieszyc...?
      • ola_la_la Re: TAK czy NIE 05.07.04, 14:23
        Biorę ślub za półtorej miesiąca i już się nie mogę doczekać. Wesela nie
        urządzamy- z Kościoła lecimy w podróż poślubną. I pomimo braku wesela, tańców,
        rzucania bukietem itp jestem najszczęśliwszą Narzeczoną i panną młodą pod
        słońcem! Jestem zakochana! I życzę Wam tego dziewczyny. Zamiast kłócić się z
        połówkami o wystrój sali, idźcie na romantyczny spacer i powiedzcie sobie jak
        bardzo jesteście szczęśliwi!!!
        Bo przecież bierzecie ślub i nic oprócz Was samych nie jest od tego ważniejsze!
      • Gość: misia Re: TAK czy NIE IP: *.net-serwis.pl 16.07.04, 10:12
        Niw martw się. My też robimy obiad zamiast wesela i cały czas mam wrażenieże
        nie do wszystkich dociera to że nie będzie rzucania bukietu i całej reszty.
        Ostatnio zastanawialiśmy się kiedy podać tort i ktoś nam powiedział, że tak pod
        koniec jak zostanie 1,5 godziny do końca. Tylko że cały obiad trwa 4 godziny...
        Njaważniejsze to sie nie przejmować
    • aniaw77 Re: TAK czy NIE 05.07.04, 12:36
      My mamy za dwa miesiace ślub, ale też ostatnio się pokłóciliśly i to tak
      starsznie jak nigdy wcześniej.
      Po kłótni, która była w czwartek, nie widzeilśmy się cały piątek i on nie
      wrócił na noc (pojechał do kumpla na 30-tkę), nic mi nie powiedzial a ja nie
      mogłam spać i całą noc się zamartwiałam.
      Cała ta sytuacja spowodowała masę wątpliowści ale też uświadomiła mi jak bardzo
      go kocham......on bał się wrócoć do domu, że znowu się pokłocimy.
      Kurcze chyba to jest stres przedślubny a do tego jeszcze mam ważny egzamin w
      środę i wydaje mi się, że to wszystko na raz spowodwało tę kłotnię.

      Dzisiaj jest już wszystko dobrze i już odliczamy czas do naszego cudownego
      dnia, którym będzie nasz ślub.
      A mój Narzeczony wspiera mnie i będzie trzymał za mnie kciuki we środę.

      Pozdrawiam i trzymam kciuki, aby między Wami też wszystko wróciło do normy.
      Trzeba ze sobą rozmawiać, wtedy jest o wiele lepiej.

      Ania
    • Gość: zagubiona_bee Re: TAK czy NIE IP: *.range81-154.btcentralplus.com 05.07.04, 12:48
      dzieki za odpowiedzi... sama juz nie wiem... siedze sobie i chlipie... chyba
      tylko to mi pozostalo teraz sad nie mam sily na rozmowy - mam takie nerwy.
      mam tylko nadzieje ze jakos to przejdzie - a w najgorszym wypadku uciekne z
      USC sad((
      • aniaw77 Re: TAK czy NIE 05.07.04, 12:56
        Ja przeryczałam całą noc, byłam na niego wściełka i nienawidziłam go w tamtej
        chwili, ale zrozumiałam też ja bardzo go kocham i jak się o niego martwię.

        W sobotę zadzwonił do mnie spotkaliśmy się i porozmawialiśmy sobie.
        Wszystko wyjaśniliśmy i doszliśmy do porozumienia.
        Kurczę, w najbliższą niedzielę mija nam 2 lata i myślałam, że wszytko się
        skończy a tymczasem będzie to romantyczny dzionek...

        Czasami łzy sa potrzebne, oczyszczają, wymiatają złe emocje.
        Pozrozmawiaj z nim przytul się do niego, pzeczytaj mu SMS-y które kiesdyś Ci
        wysłał i zapytaj co się stało, dlaczego.

        Głowa do góry!
        Trzymam kciuki!!!!

        Ania
    • annek04 Re: TAK czy NIE 05.07.04, 13:19
      a myslalam, że tylko ja chce uciec, boje sie, najchetniej przesunelabym
      uroczystosc albo odwolala, chyba musze sie przejsc do jakiegos specjalisty, bo
      wsrod najblizszych zero zrozumienia i potworna presja
      • Gość: asia Re: TAK czy NIE IP: 81.210.119.* 05.07.04, 13:22
        mam to samo...

        kurczę juz mnie to przeraża ...
        • annek04 Re: TAK czy NIE 05.07.04, 13:29
          boze jak dobrze / przepraszam ale myslalam ze jestem jedyna/ moze to w miare
          normalne???? pozdrawiam wszystkie ,, normalne"
          • Gość: asia Re: TAK czy NIE IP: 81.210.119.* 05.07.04, 13:33
            obawiam się, że to mało normalne... jak czytam inne linki - to zazwyczaj
            dziewczyny są b. zadowolone... a ja już coraz częsciej zastanawiam się czy my
            bedziemy szczęśliwi w przyszlosci...

            pzdr
            • annek04 Re: TAK czy NIE 05.07.04, 13:38
              jest taka ksiazka autora nie pamietam nazywa sie ,, przedslubnik" poradnik dla
              narzeczonej troche w amerykanskim stylu , ale co wazne ksiazka o nas wlasnie o
              tych ktore maja watpliwosci. Fajna ksiazka-poradnik, moze miejscami troche
              infantylna ale ogolnie OK.
    • zagubiona_bee Re: TAK czy NIE 05.07.04, 13:37
      czyli nie jestem sama... tyle dobrze...a moze i zle... bo dlaczego mamy wszyscy
      takie watpliwosci... i faktycznie - ze strony najblizszych ZERO zrozumienia...
      cztery dni do tego wszystkigo i jest mi niedobrze... czuje sie jakbym byla w
      ciazy (nigdy nie bylam) - ale domyslam sie ze jest podobnie.

      z jednej strony nie chce jego skrzywdzic a z drugiej strony samej siebie...
      tylko ze w takim wypadku zawsze ktos pozostaniepokrzywdzony sad

      chlip chlip... trzymam kciuki za wszystkie wystraszone i zpanikowane jak ja...
      chociaz nie wiem czy jest ktos bardie wystraszony niz ja sad(
    • annek04 Re: TAK czy NIE 05.07.04, 13:44
      moze jestesmy bardziej wrazliwe od innych /nadwrazliwe?/ moze bylysmy
      przywiazane do naszej samodzielnosci, moze nie mamy 18lat... ale przeciez
      powiedzialysmy tak / przy oswiadczynach czy czyms w tym rodzaju/, mysle ba
      jestem przekonana wszystko B E D Z I E dobrze, musi byc pozdrowienia dla
      wszystkich
      A./slub poczatek wrzesnie/
    • daria4 Re: TAK czy NIE 05.07.04, 13:46
      Kurcze dziewczyny!!!
      Jeśli macie jakiekolwiek wątpliwości nie róbcie tego!!!
      Lepiej zaczekać i mieć pewność, że to właśnie odpowiedni moment.
      My z moim przyszłym mężem bardzo długo już jesteśmy ze sobą i nie
      podejmowaliśmy tej decyzji dopóki nie mieliśmy pewności, że będziemy wstanie
      sprostać tek odpowiedzialnej decyzji. Teraz jesteśmy pewni i bardzo szczęśliwi,
      ze ten moment już nadchodzi i nie mowy o żadnych wątpliwościach czy kłótniach.
      Wręcz przeciwnie od kiedy się zaręczyliśmy nie ma między nami nawet
      najmniejszych sprzeczek.
      Myślę, że gdybyśmy się zdecydowali na małżeństwo z kupą wątpliwości co do
      siebie i przyszłego związku nic by z tego nie wyszło.
      Teraz bardzo się cieszę, że czekaliśmy na odpowiedni moment.
      • Gość: pokręcona Re: TAK czy NIE wątpliwości są OK IP: *.bzmw.gov.pl / 62.89.110.* 04.08.04, 11:41
        ja też 3 lata temu byłam pewna że wychodzę za mąż za właściwego człowieka i we
        właściwym momencie: w zeszły piątek odbyła się ostatnia sprawa rozwodowa...
        Psycholodzy twierdzą, że brak wątpliwości jest największym zagrożeniem dla
        związku (bo potem większe rozczarowanie przyziemnymi sprawami)!
    • zagubiona_bee Re: TAK czy NIE 05.07.04, 13:50
      zazdroszcze ci... tez bym chciala zeby wszystko bylo pieknie i kolorowo...
      tylko czy tak sie da? bez ZADNYCH watpliwosci. ja juz po nocach nie spie i
      mdleje co 5min. i powaznie zazdroszcze takim dziewczyna jak ty - bez kszty
      watpliwosci, zero zdenerwowania, jak w bajce.
      zeby tylko byla recepta na takie podejscie... albo jakis lek do wykupienia w
      aptece...
      • daria4 Re: TAK czy NIE 05.07.04, 14:01
        To nie żadna bajka. Nie ma na to recepty po prostu trafiłam na super faceta.
        7, 6 czy 2 a nawet rok temu miałabym miliony wątpliwości.
        Przede wszystkim co do swoich uczuć i czy wytrzymam czy dam radę.
        Mieliśmy liczne wzloty i upadki, nawet małe rozstania, ale wszystko
        przetrwaliśmy.
        I teraz wiem, że damy radę i tylko ten facet da mi szczęście.
        Myślę, że to musi być taki moment w życiu kiedy się czuję, że już czas, że
        teraz na pewno się uda.
        Gdyby miała wątpliwości nie zdecydowałabym się na tak ważny krok. Poza tym mój
        przyszły już od dawna był gotowy na małżeństwo, ale ja nie więc nie naciskał i
        wyszło to nam tylko na dobre.
    • zagubiona_bee Re: TAK czy NIE 05.07.04, 14:18
      tylko jak to jest - wszystko jest dobrze i super a tu ciach! przed samym slubem
      klotnie i to potworne uczucie ze go nienawidze sad
      czy w ciagu 2tyg wszystko mzoe sie tak zmienic koszmarnie?
      chyba naprawde jakis psychoteraputa mi potrzebny uncertain
      • Gość: he Re: TAK czy NIE IP: 212.160.172.* 05.07.04, 14:26
        Chyba jeszcze nie dorosłaś do tej decyzji....
        Nienawiść?????
        A niby za co?
        To masz poważny problem, współczuje nocy poślubnej... z sobą, którą się
        nienawidzi....
    • aniaw77 Re: TAK czy NIE 05.07.04, 15:38
      Wydaje mi się, że jesteś przemęczona, zagubiona i troszkę przerażona.
      Nie martw się ja też tak się czuję, w końcu to jest jakiś przełom w życiu i
      nikt nie jest pewien w 100% czy będzie super po ślubie.
      Tego nie da się przewidzieć.

      Ja w Ciebie wierzę, wierzę, że to minie i w sobotę od rana będziesz
      usmiechnięta, zadowolona i szczęśliwa.

      Przecież możesz nie spotykać sie z Narzeczonym do soboty, wtedy trochę się
      wyciszysz odpoczniesz i może zatęskinsz za nim.

      Życzę powodzenia i nie poddawaj się,

      Pozdrawiam,

      Ania.


      PS uważam, że każda z nas trochę się boi ale nie każda potrafi się do tego
      przyznać!
      • Gość: he Re: TAK czy NIE IP: 212.160.172.* 05.07.04, 15:57
        TROCHĘ SIĘ BAĆ, a nienawidzić to kolosalna różnica!!!
        Jak można namawiać kogoś do ślubu kiedy jest całkowicie nie pewny swoich
        decyzji!!
        Przecież to krok na całe życie.
        A potem się dziwimy skąd tyle rozwodów.
        Nie upieram się, że trzeba mieć 100% pewność, wiadomo, że mogą być obawy, bo w
        końcu to coś nieznanego nam jeszcze.
        Ale mieć takie rozterki, nienawiść...kłótnie.....brak kontaktu....to na prawdę
        bardzo źle wróży!!!
        • aniaw77 Re: TAK czy NIE 06.07.04, 14:48
          Ja nikogo nie namawiam do wychodzenia za mąż, ale do rozmowy.
          A co do kłótni, etc to ludzie róznie reagują na stresy i jak jest ich dużo to
          czasami sobie z nimi nie radzą.
          Ciekawaa jestem jak Ty radzisz sobie w barzo duzym stresie?
          Może podzielisz się z nami i wtedy będzie mniej rozterek, wątpliwości a może i
          rozwodów.
          • Gość: he Re: TAK czy NIE IP: 212.160.172.* 06.07.04, 15:10
            Jeśli ktoś sam nie potrafi sobie poradzić ze stresem, to właśnie ta druga osoba
            (w końcu druga połowa) powinna być tą na którą można zawsze liczyć i która jest
            wsparciem w trudnych chwilach.
            Będziecie przecież już niedługo skazani na siebie niemal non stop więc musicie
            znać swoje reakcje i umieć nawzajem sobie pomagać i radzić sobie w trudnych
            dniach. Nie zawsze będzie kolorowo.
            Ja nie mam takiego stresa bo wiem, że tylko z tym facetem chcę być i już nikim
            więcej!!!
            Ale szczerze, to wam nie zazdroszczę, już się nawet nie chcecie wypowiadać na
            forum,, tylko wymieniacie adresy e-mailowe, żeby wspólnie podtrzymywać się na
            duchu, że wszystko będzie o.k., a wcale się tak nie zapowiada.
            Uwierzcie nie ma sensu robić czegoś na siłę.
            • aniaw77 Re: TAK czy NIE 06.07.04, 15:48
              Ja nie robię niczego na siłę!
              I uważam, ze nie masz prawa oceniać tak innych.
              Chyba siedzisz całymi dniami w domu i nic nie robisz tylko czekasz na swój
              ślub, a normalni ludzie pracują, maja problemy i stresy.
              Jak tak bardzo chcesz wiedzieć to w ciągu 2 miesięcy w mojej rodzinie zmarły 2
              osoby i mój Narzeczony był i jest cały czas przy mnie, a że stało się tak w
              zeszłym tygodniu to był jeden jedyny raz!
              Jestem ostatnio przewrażliwiona i czasami nerwy mi puszczają.
              Na szczęscie za 2 tygodnie urlop, więc będę mogła sobie przede wszystkim
              psychicznie odpocząć.

              Ciekawa jestem, czy TY w ogóle nie kłocisz się zee swoim Narzeczonym, nie
              spieracie się o nic macie takie samo zdanie na każdy temat?
              To współczuję bo któreś z Was jest pod pantofelkiem....
              • Gość: justa Re: TAK czy NIE IP: *.zana.pl 06.07.04, 15:54
                Otóż to!! Nie wierzę w idealne związki, które zawsze się ze sobą zgadzają i
                nigdy nie przeżywają konfliktów, ani nawet kłótni żadnych... Po prostu nie
                wierzę...
              • Gość: he Re: TAK czy NIE IP: 212.160.172.* 06.07.04, 15:57
                Faktycznie masz problem z trzymaniem nerwów na wodzy!
                Ja nikogo nie obrażam w przeciwieństwie do Ciebie.
                A teraz chcesz tylko współczucia tanimi wykrętami.
                Żałosna jesteś!!!
                • aniaw77 Re: TAK czy NIE 06.07.04, 16:06
                  Ja nikogo nie obrażam, chciałam tylko abyś poradziła nam co ijak robić, aby nie
                  denerwować się przed swoim ślubem i nie sprzeczać się z Narzeczonym.

                  Nie chcę niczyjego współczucia, wyrażam tylko swoją opinię, nie musisz jej
                  czytać!
                  Zawsze można wyrzucić do kosza wątek, który się nie podoba- możesz to zrobić.
                  • Gość: he Re: TAK czy NIE IP: 212.160.172.* 06.07.04, 16:12
                    Czytasz i odpowiadasz na moje wypowiedzi!!
                    Przy okazji mnie obrażając, snując przypuszczenia o nieróbstwie etc.
                    Oraz posądzając któreś z nas o pantoflactwo.

                    To jest tylko i wyłącznie kwestia dogadania i poznania siebie.
                    Mieliśmy bardzo burzliwy związek i w tamtym okresie na pewno miałabym tak jak
                    Wy kupę wątpliwości.
                    A teraz po wielu próbach jesteśmy siebie zupełnie pewni i potrafimy się
                    dogadać. Trzeba tylko chcieć i umieć ze sobą rozmawiać o wszystkim.
              • Gość: he Re: TAK czy NIE IP: 212.160.172.* 06.07.04, 16:03
                Nic takiego nie napisałam o tym że brak jakichkolwiek kłótni. Tylko o kwestii
                dogadania się. Trzeba już teraz wypracować metody do obopólnego dogadywania się.
                Przecież to Wy same piszecie o wątpliwościach.
                Same przyznałyście, że je macie, a teraz za wszelkimi sposobami chcecie sobie
                udowodnić, że robicie dodrze
                • aniaw77 Re: TAK czy NIE 06.07.04, 16:09
                  Każdy z nas ma watpliwości w pracy, w domu i w innych sytuacjach.

                  Ja miałam wątpliowści, ale wiem, że tego faceta kocham z wzajemnością i chcę z
                  nim być do końca moich dni.
                  Ktoś kiedyś powiedział, że życie to sztuka kompromisu, ale nie nuczysz się jej
                  w 1 dzień.
                  Ja właśnie się tego uczę, komprosmisu, akceptacji drugiej strony i dogadywania
                  się.
                  • Gość: he Re: TAK czy NIE IP: 212.160.172.* 06.07.04, 16:19
                    Kompromis jak najbardziej, ale nie za wszelką cenę.
                    Co chwilę zaprzeczasz sama sobie!!
                    Ale to Twoja sprawa.
                    Obyś umiała zbudować szczęście, życzę Ci tego.
                    Tylko nie wyładowywuj się na swoim przyszłym, to na pewno Wam nie pomoże.
                    • aniaw77 Re: TAK czy NIE 06.07.04, 17:07
                      Widzę, że Twoja interpretacja moich słów nie jest zgodna z tym " co autor miał
                      na myśli"
                      Ja nie piszę, aby za wszelką cene iść na kopromis.
                      Jeżeli miałabym watpliwości to na pewno nie wychodziłabym za mąż.
                      Po co byłoby mi to całe zamieszanie.
                      Człowiek ma się cieszyć a nie być smutnym.
                      Dlatego jak napisałam wcześniej, mielisby złe chwile, ale radzimy sobie z tym i
                      chcemy byc razem -nie tylko ja ale i mój Narzeczony też!
                      • Gość: he Re: TAK czy NIE IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 06.07.04, 18:58
                        Skarbie!!! Przecież to Ty napisałaś, że masz „masę wątpliwości”!!!
                        Ale jeśli potraficie się dogadać nawet po wielkiej burzy to gratuluję, to jest
                        właśnie to o co m.in. chodzi w związku.
                        Więc nie radź zagubionej żeby przetrzymała do soboty bez kontaktu z
                        narzeczonym...potem jakoś będzie....
                        Każda z nas ma własne przeżycia i własne zdania na temat przyszłości. Ja
                        uważam, że idąc ślubować, przyrzekają dozgonną miłość, uczciwość etc., należy
                        być tego pewnym. Wiele związków rozpada się kiedy pobierają się wystraszeni,
                        niepewni itd.
                        Pytasz, po co to wszystko, ano pewnie Twoją przesłanką jest miłość, ale
                        niestety nie zawsze tak jest. Niektórzy pod naciskiem otoczenia, innych ludzi
                        itd.
                        • aniaw77 Re: TAK czy NIE 07.07.04, 13:34
                          Nie radzę Zagubionej, aby przeczekała do soboty, radzę aby porozmawiała ze
                          swoim Narzeczonym.
                          Czekanie nie ma tutaj nic do rzeczy.
                          To jest decyzja na całe życie a nie występ przed publicznością.
                          Jak się kogos kocha i wie się, że to ten to trzeba rozmawiać ze sobą, "uczyć
                          się siebie wzajemnie"

                          Życzę miłego dnia, Skarbie
                          • Gość: he Re: TAK czy NIE IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 07.07.04, 18:11
                            Dziękuję smile) to był bardzo udany dzień...
                            Ech widzę, że się nie dogadamy, bo niestety Aniu zmieniasz co chwilę zdanie, to
                            ty napisałaś

                            „Przecież możesz nie spotykać sie z Narzeczonym do soboty, wtedy trochę się
                            wyciszysz odpoczniesz i może zatęskinsz za nim.” aniaw77 05.07.2004 15:38

                            Ale liczy się efekt końcowy i cieszę się, że jednak doszłaś do tych samych
                            wniosków i po co było się tak unosić???? Od samego początku próbowałam Ci
                            uświadomić to o czym w końcu napisałaś smile)))))
    • zagubiona_bee Re: TAK czy NIE 05.07.04, 15:50
      raczej o niespotykaniu sie nie ma mowy bo razem mieszkamy sad
      zjadlam kilo czeresni, rozmawialam chyba z tuzinem znajomych i zaczynam sie
      czuc troszke lepiej, chociaz przyznam sie ze nie jestem do konca pewna tego jak
      jutro wstane i jak bede sie czula... pewnie wszystko zaleje mnie od poczatku sad

      moze to tez spowodowane ze siedze w domu sama... i powoli zaczynam wariowac sad
    • Gość: aneczka hmm.... IP: *.bochnia.pl / *.bochnia.pl 05.07.04, 15:50
      no nie wiem...
      ja jestem już po ślubie - nidługo pierwsza rocznica i też się kłóciłam przed
      nim z narzeczonym - największa kłótnia miała miejsce gdzieś 8 miesięcy przed,
      ale przez cały czas, nawet podczas największych kłótni byłam pewna że TO TEN
      (nawet wtedy gdy ze złości oddawałam Mu pierścionek zaręczynowy - mam taki
      wredny ,wybuchowy charakterek)i że nie ma innego faceta z którym mogłabym być
      szczęśliwa. Może to dziwnie brzmi, ale tak było.I nadal w to wierzę.

      więc jeśli masz duże wątpliwości to może lepiej poczekać, odłożyć ślub na jakiś
      czas - przecież co się odwlecze to...itd.
      Może wyjechać, może uciec....żeby potem wrócić...
      Nie wiem.
      Ale nic na siłę.

      Pozdrawiam i życzę Ci słusznej decyzji.
    • Gość: dada Re: TAK czy NIE IP: 212.160.172.* 06.07.04, 08:04
      Przełóż ślub!! Daj sobie jeszcze czas..
      Takie uczucia przed samym ślubem to nie jest normalne, coś jest nie tak...może
      nie jesteś jeszcze gotowa, albo to nie ten facet.
      To Twoje życie i musisz zadbać żebyś nie musiała więcej płakać.
      • Gość: justa Re: TAK czy NIE IP: *.zana.pl 06.07.04, 09:35
        Ja też mam niestety mnóstwo wątpliwości i też się mocno stresuję, i też czasami
        mam tego wszystkiego dość, i też się wczoraj pokłóciliśmy jak nigdy dotąd, a ja
        też chciałabym tak się cieszyć bezkrytycznie jak tyle innych dziewczyn... Nie
        wiem, kto ma rację, czy ci, którzy twierdzą, że trzeba czekać, odkładać ślub,
        czy ci, co mówią, że to normalne. Ale myślę, że chyba rzeczywiście każdy
        inaczej reaguje na takie wydarzenie. MAm znajomych, którzy bardzo się bali
        przed (faceci np. tego, czy dadzą radę zapewnić żonie życie na dobrym poziomie,
        czy okażą się wystarczająco odpowiedzialni, żeby zacząć budować właśny dom,
        rodzinę) nawet zastanawiali się nad odłożeniem decyzji, kłóciły się ze sobą na
        śmierć i życie najlepsze pary, jakie znam, a teraz po kilku miesiącach czy
        latach są naprawdę szczęsliwi.. Aż miło na nich popatrzeć. Myślę, że mniej
        wątpliwości mają te osoby, które na przykład nie mieszkały wcześniej ze sobą i
        wydaje im się, że wspólne życie będzie bajką bez żadnej rysy.. A tak nie
        będzie. Ostatnio też spotkaliśmy znajomą, miesiąc po jej ślubie - była nieźle
        zszokowana, przestraszona normalnie!, i mówi do mojego przyszłego: "zobaczysz,
        to nie bajka..." Okazało się, że była mocno zaskoczona tym wspólnym mieszkaniem
        i różnymi przyzwyczajeniami jej męża, które spadły na nią naraz jak grom z
        jasnego nieba.
        U nas było wczoraj naprawdę strasznie, ale chyba jednak trochę oczyszczająco
        to na nas podziałało. I jest lepiej niż przedtem. Muszę wierzyć, że będzie
        dobrze i wszystkim tego życzę. Chętnie pogadałabym z dziewczynami, które się
        boją bardziej prywatnie. Podacie adresy e-mailowe?

        PS> Uważam, że "Przedślubnik", o którym wspomniała jedna z Was jest słabą
        książką - za bardzo uduchowiony i właściwie wciąż (po kilkakanaście razy w
        jwdnym rozdziale) jest tam powtarzana jedna myśl. Osobiście znudził mnie bardzo.
        • ola_la_la Re: TAK czy NIE 06.07.04, 09:46
          Przedślubnik jest świetnym poradnikiem dla Narzeczonej. Autorka kieruje właśnie
          uwagę na duchowe aspekty wyjścia za mąż, na emocje i przemiany panny młodej z
          księzniczki w królową, a nie tylko na zewnętrzne sprawy jak urządzanie
          przyjęcia weselnego.
          Przecież wybór muzyki, sali, zaproszeń to sprawa drugorzędowa! najważniejsze są
          nasze uczucia i emocje towarzyszące końcowi panieństwa i miłości jaka łączy nas
          z Narzeczonym!
          • Gość: justa Re: TAK czy NIE IP: *.zana.pl 06.07.04, 15:43
            ola_la_la - nie chodziło mi Broń Boże o to, że nie ma tam mowy o
            przygotowaniach do wesela. Dla mnie ta książka jest bardzo sztuczna i
            monotematyczna po prostu. Właśnie miałąm nadzieję, jak po nią sięgałam, że
            znajdę tam więcej o uczuciach, ale różnych... A tam tylko o jednym w koło. To
            takie moje prywatne odczucie.
        • aniaw77 Re: TAK czy NIE 06.07.04, 14:56
          Cześć Justa,

          Widzę, że nie tylko ja mam wątpiwości i nie tylko ja tak strasznie kłócę się z
          moim Narzeczonym.

          Chętnie bym z Tobą pogadała bardziej prywatnie.
          Podaję Ci mój e-mail: aniaw77@gazeta.pl

          Pozdrawiam,
          Ania
    • Gość: he Re: TAK czy NIE IP: 212.160.172.* 06.07.04, 09:45
      Odważne jesteście sad(
      Gratuluję GŁUPOTY!!!
      Jak można wierzyć, że wszystko się ułoży i będzie super po ślubie kiedy już
      teraz jest źle.
      Przecież właśnie przed podjęciem tak odpowiedzialnej decyzji jest właśnie czas
      na rozważenie wszystkich za i przeciw. Jeżeli nie potraficie się teraz dogadać
      to po ślubie będzie tylko gorzej.
      Ale mimo wszystko, wszystkiego najlepszego na nowej :gorszej” drodze życia.
      Trochę odpowiedzialności dziewuchy!!! Jak można być tak beztroskim,
      tragedia.....!!!
      • Gość: justa Re: TAK czy NIE IP: *.zana.pl 06.07.04, 15:39
        He, to Ty mnie zadziwiasz: czy myślisz naprawdę, że po ślubie nie będzie
        kłótni??? I że jedna kłótnia w takim stresowym momencie oznacza już, że jest AŻ
        TAK źle?? Ważne, czy się umie z tego wyjść, czy nie...
        • Gość: he Re: TAK czy NIE IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 06.07.04, 19:02
          Dokładnie.
          Ale to nie ja pisałam, że mam wątpliwości, (tak dla przypomnienia) to niestety
          (dla Ciebie) TY.
          Cały czas zmierzam do tego, że liczy się kwestia dogadania, kompromisu. I my to
          potrafimy.
          A Ty skoro to wszystko wiesz, zamiast się wyżalać zabieraj się do rozmowy ze
          swoim narzeczonym!!!
          Zwłaszcza, że masz świadomość, iż po ślubie też może się to zdarzyć. Najwyższy
          czas nauczyć się tego!!!
          • Gość: justa Re: TAK czy NIE IP: *.zana.pl 07.07.04, 19:33
            Owszem, mam, ale nie napisałam, że nie wiem, jak sobie z tym radzić (może
            przeczytaj jednak dokładnie). Skoro mam się tutaj "nie wyżalać", to nie wiem, w
            takim razie po co to forum?? Tylko po to, żeby się chwalić, jak komuś jest
            idealnie? No to w takim razie rzeczywiście źle trafiłam. A napisałam tak
            naprawdę nie dlatego, żeby się samej wyżalić, tylko żeby dziewczyny, które
            czują się zagubione w natłoku uczuć przed tym najważniejszym pewnie wydarzeniem
            w życiu poczuły, że nie są same, że takie rzeczy się zdarzają i nie muszą
            oznaczać niczego złego. Szkoda, że tyle osób na nie napada i nierzadko obraża
            je... Naprawdę łatwo jest pouczać, jak jest dobrze, ale myślę, że nie wszystkie
            z Was tak szybko by się zastosowały do tych rad, gdyby role się zamieniły.
            Pozdrawiam wszystkie Zagubione smile))
            • Gość: he Re: TAK czy NIE IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 08.07.04, 20:40
              Kto tu czyta niedokładnie???
              Napisałam, że skoro wiesz jak sobiez tym radzić to to zrób, albo chociaż
              spróbuj. Jeśli masz wątpliowśi, bo się ciągle kłócicie to może przystąp do
              etapu umiejętnego dogadywania się. Jeśli teraz przed ślubem nici z tego, to
              można przypuszczać, że po ślubie może być raczej ciężko.
              Po to m.in. jest okres narzeczeństwa, aby wykorzystać ten okres najowoconiej
              jak się da.
              Każdy na tym forum może wypowiadać sowje zdanie i ja mojego bronie, bo tak
              uważam, ale nie oznacza to, że inny mogą mieć inne i postępować inaczej. Bardzo
              różne sytuacje nas spotykają, ale ja wiem, że nie zdecydowałabym się na
              małżeństwo gdybym miała jakiekolwiek wątpliwości. Owszem można bać się
              przyszłości, ale nie boję się jej wiedząc, że zawsze przy mnie będzie mój mąż i
              będę mogła na niego liczyć choćby nie wiem co!
              I jestem pewna mojej decyzji w 100%
    • daria4 Re: TAK czy NIE 06.07.04, 10:23
      Na prawdę z przerażeniem czytam Wasze wypowiedzi....
      Mnóstwo wątpliwości???????
      Może zastanówcie się najpierw dlaczego zdecydowałyście się na małżeństwo.
      Czyżby dla samego śluby, wesela, bo tak trzeba, bo już czas, bo może to
      ostatnia szansa??????
      Ale to Wasz wybór, skoro chcecie mieć sporo stresu, kłótni itd.
    • Gość: beee Re: TAK czy NIE IP: 212.160.172.* 06.07.04, 11:13
      Zagubiona, mam nadzieję, że odwołałaś swój ślub, który zapowiadał się na
      największą pomyłkę Twojego życia!!
    • zagubiona_bee Re: TAK czy NIE 06.07.04, 13:09
      he... beee czy pod jakimi jeszcze sie tam nickai kamuflujesz... sam jestes
      pewnie samotny i nie masz pojecia jak to jest dostac nagle ataku paniki przed
      samym slubem, wiec prosze oszczedz sobie zalosnych dogryzek....

      a tak poza tym to faktycznie ten caly stres towarzyszacy potrzebny jest chyba
      na oczyszczenie... i jak stare przyslowie mowi - kto sie czubi ten sie lubi -
      smile)) wiec chyba nie ma tego zlego co by na dobre nie wyszlo...
      mnie osobiscie juz lepiej chociaz odetchne dopiero w sobote zapewne.
      jak ktos sie chce podzielic doswiadczeniami piszcie na bee@btinternet.com

      • zagubiona_bee Re: TAK czy NIE 06.07.04, 13:19
        przepraszam - email to bee78@btinternet.com
      • Gość: beee Re: TAK czy NIE IP: 212.160.172.* 06.07.04, 13:22
        Już Ci lepiej????
        Zabawne....nienawidzić kogoś a potem jest mi już trochę lepiej.
        Nie jestem samotna, mój ślub tuż, tuż i to co czuję do mojego przyszłego to
        MIŁOŚĆ, a nie nienawiść. I obydwoje nie możemy już się doczekać, pewnie, że się
        stresujemy, ale wspieramy się nawzajem i jesteśmy pewni, że tego chcemy.
        Może jednak udaj się do porządnego psychologa, bo widzę , że masz poważny
        problem ze sprecyzowaniem swoich uczuć.
        Ja mogę Ci tylko szczerze współczuć teraz i w teraźniejszości sad((
        • Gość: yenna Re: TAK czy NIE IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.07.04, 13:42
          Kolezanka, ktora zalozyla ten watek, liczyla pewnie tylko na slowa pocieszenia...

          Zagubiona, ludzie maja rozne opinie - uszanuj to zamiast ich obrazac tylko
          dlatego, ze ich rady byly nie po Twojej mysli... Nie uwazam, zeby Beee miala zle
          intencje - wrecz przeciwnie: chciala Cie ostrzec. Nie ma w tym nic zlego. sad
    • Gość: beee Re: TAK czy NIE IP: 212.160.172.* 06.07.04, 14:07
      No właśnie...najpierw piszesz o mało pozytywnych uczuciach do kogoś z kim masz
      spędzić resztę życia, a potem oczekujesz ktoś będzie Cię namawiał do
      poślubienia faceta z którym nie możesz się dogadać i nie możesz na niego
      patrzeć.
      Albo przesadziłaś z opisaniem swojego stanu, albo sama nie wiesz czego tak
      naprawdę pragniesz.
      Ja nie życzę Ci źle, ale jeżeli miałabyś być potem nieszczęśliwa to może
      faktycznie lepiej zaczekać, odłożyć na później....jak już będziecie obydwoje
      gotowi.
    • zagubiona_bee Re: TAK czy NIE 06.07.04, 15:52
      moze faktycznie sama nie wiem cos ie we mnie dzieje... moze lepiej jednak udac
      sie do psychologa...
      tylko tak dla ujednolicenia wszystkich opinii - nie pisze ze nienawidze tego
      faceta - ja go strasznie kocham - tylko przez ten stres zwiazany z tym
      wszystkim dostaje ataku paniki i zaczynam patrzec na niego jak na wroga... czym
      jest to spowodowane - nie mam zielonego pojecia - jestesmy ze soba od 5 lat i
      NIGDY mi sie cos takiego nie zdarzylo... mieszkamy ze soba, wszystko jest
      super... tylko teraz - wlasnie przed samym slubem dostaje takich atakow sama
      juz nie wiem czego.....

      dzieki za wszystkie rady... i trzymam kciuki za wszystkie dziewczyny ktore maja
      podobny problem smile
      • aniaw77 Re: TAK czy NIE 06.07.04, 16:11
        Trzymaj się i nie poddawaj.
        Wszystko będzie dobrze i się uda!

        Życzę powodzenia...smile)))
    • miska77 do ZAGUBIONEJ !!! 07.07.04, 10:56
      Witam !
      Przypomina mi sie moja historia z przed kilku lat... mialam narzeczonego,
      wszystko bylo OK, potem zamieszkalismy razem i planowalismy slub. Z dnia na
      dzien bylo coraz gorzej, zaczelam go nienawidziec, brzydzic sie go... sypialismy
      w jednym lozku - jak rodzenstwo, nie mialam ochoty na niego, wrecz sie
      brzydzilam...Wkurzal mnie, odchodzilam i wracalam bo blagal...blagal, ze sie
      zmieni i takie tam pitu pitu...
      W koncu powiedzialam DOSC !!!!
      Wyszlam z domy wlasciwie tylko z psem... zamieszkalam sama.
      Po poltora roku poznalam niesamowitego faceta, od razu zamieszkalismy ze soba,
      pobralismy sie po 4,5 miesiacu, teraz jestesmy dwa lata po slubie i mamy
      wspanialego pieciomiesiecznego synka !
      I od razu wiedzialam, ze to TEN !!!
      Z dnia na dzien kocham go coraz bardziej a kiedys myslalam, ze to niemozliwe...
      a jednak smile
      Na prawde warto czekac, a jak masz jakies watpliwosci to lepiej nie rob tego
      kroku bo slub moze zmienic tylko na gorsze w takiej sytuacji... (czasami sobie
      mysle, ze gdybym nie odeszla kiedys to teraz napewno siedzialbym w wiezieniu za
      morderstwo w afekcie... )
    • slubny Re: TAK czy NIE 07.07.04, 14:47
      polityka.onet.pl/artykul.asp?DB=162&ITEM=1172628&M=RA&MP=1
      Fragment:
      (...)podjęcie ostatecznej decyzji może budzić w ludziach paniczny
      lęk. „Nierzadko w okresie poprzedzającym zawarcie małżeństwa pojawiają się
      nastroje depresyjne, paniczne reakcje ucieczkowe, dolegliwości neurasteniczne,
      stany lękowe, zaburzenia tożsamości do psychozy włącznie” – pisze Jurg Willi w
      książce „Związek dwojga”.

      Lęk przed ślubem nie jest niczym nowym, o czym świadczy choćby „Ożenek” Gogola.
      Jednak wydaje się, że dziś stał się bardziej powszechny.(...)

      • Gość: justa Re: TAK czy NIE IP: *.zana.pl 07.07.04, 19:24
        Ano właśnie! Dodam jeszcze, że wyniki badań prowadzonych przez psychologów
        pokazują, że na liście przyczyn wywołujących w człowieku największy stres ślub
        jest bodaj na 2-giej pozycji (zaraz po śmierci bliskiej osoby lub rozstaniu)...
    • slubny Re: TAK czy NIE 07.07.04, 20:46
      Inny przyklad z sieci:
      Żeromska, Ewa - zapis czatu
      Seksuolog i pedagog, zajmuje się edukacją seksualną młodzieży, terapią
      seksuologiczną.

      Magda#: We wrześniu biorę ślub, na początku mój narzeczony był wspaniały, teraz
      coraz więcej rzeczy widzi u mnie negatywnych, najgorsze że w moim wyglądzie. Co
      robić?

      Ewa Zeromska: A może Ci się tak zdaje? Poza tym przed ślubem wszyscy wpadają w
      pewną nerwowość, bo choć kochają, przeżywają wątpliwości co do osoby i samego
      faktu ślubu. To jest klasyczna norma, nie przejmuj się. A sama nie masz żadnych
      wątpliwości? To nie znaczy, że go nie kochasz.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka