Dodaj do ulubionych

Ślub a brak kasy:(

IP: *.lubin.dialog.net.pl 22.03.05, 16:08
Zawsze twierdziłem, że bogatym to trzeba się urodzić - mnie to szczęście nie
spotkało. Niby jestem po studiach, mam pracę (póki co), ale zarabiam tak
śmieszne pieniądze, że aż wstyd pisać; brak perspektyw na lepsze zarobki w
najbliższym czasie. Zero oszczędności (no może poza niezbyt pokaźną sumką
odłożoną na ROR-ze), majątku itp. Ciągle zwlekam z pewną decyzją, głupio mi
dziewczynie cokolwiek zaproponować, bo zaraz odezwą się potencjalni
teściowie, żem przecież "goły i wesoły". Mam kolegów, którzy już parę lat
temu stanęli na ślubnym kobiercu, ale oni mieli inną sytuację. Coraz bardziej
nęka mnie świadomość, że grozi mi starokawalerstwo, do tego dochodzą
deprymujące pytania różnych ciotek czy znajomych w stylu "Nie żenisz
się?/Kiedy się żenisz?"
Obserwuj wątek
    • Gość: mała Re: Ślub a brak kasy:( IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.03.05, 16:20
      To chyba zależy jakie podejście do pieniędzy ma Twoja żona przyszła i nie
      rozumiem dlaczego martwisz się opinią teściów, przecież ONA jest najważniejsza.
      Mój mąż przyszły jest biedny jak mysz kościelna i jakoś ani mnie ani moim
      rodzicom to nie przeszkadza... Wiesz... myślę, że kasa nie jest najważniejsza.
      Pozdrawiam!
      • Gość: henio lat 27 Re: Ślub a brak kasy:( IP: *.lubin.dialog.net.pl 22.03.05, 17:12
        Wiesz, nie pisałem o jednej, konkretnej dziewczynie czy konkretnych
        potencjalnych teściach, tylko raczej ogólnie. Na pewne są cenniejsze rzeczy od
        pieniędzy, jak np. zdrowie, ale w dzisiejszych czasach wszyscy zdają się myśleć
        przede wszystkim o kasie. Może kiedyś niezbyt zamożnym facetom było łatwiej,
        ale dziś - z tego, co widzę i słyszę - liczy się dobry samochód, wypasiona
        chata czy drogie wyjazdy do egzotycznych krajów. I nie mówcie, że tak nie jest,
        bo chociażby przytoczeni wyżej kumple odlatywali/odjeżdżali dobrym samochodem w
        podróż poślubną do krajów z ciepłym klimatem, zamieszkiwali z żonami w domkach
        jednorodzinnych itp.
        • Gość: mała Re: Ślub a brak kasy:( IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.03.05, 17:17
          Nie można tak oceniać wszystkich. My akurat nigdzie nie jedziemy w podróż
          poślubną, bo mysimy iść do pracy i ten nasz ślub odpracować smile Ale najważniejsze
          jest to, że się kochamy i obydwoje tego chcemy i nie przeszkadza nam to, że tacy
          biedni... Wiesz, mamy naprawdę wielu znajomych, którzy nie potrzebują mieć
          ekstra bryki, dwóch mieszkań i wyjazdów corocznych na narty czy nie wiem gdzie,
          a naprawdę są szczęśliwi. Uważam, że powinieneś bardziej w siebie wierzyć i
          kiedy trafi się ta właściwa kobieta, to na pewno nie będzie jej interesowało ile
          masz w kieszeni
          Asia
        • Gość: Ola Re: Ślub a brak kasy:( IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.03.05, 19:00
          Skoro nie o jednej dziewczynie to rozumiem, ze nie jestes w stalym zwiazku.
          Chyba chodzi wobec tego o cos innego. Nie tyle o slub, co o Twoj lek przed
          odrzuceniem z powodow finansowych ( przez jakies kolejne kandydatki na Twoja
          dziewczyne). To ze Twoich kumpli ( a raczej pewnie ich rodzicow) bylo stac na
          budowe domu i zagraniczne podroze nie jest powodem, zeby sie zalamywac z powodu
          tego, ze Ciebie nie stac. Sporo ludzi jest w takiej sytuacji jak Ty. Czesto nie
          moga sobie pozwolic na wlasne mieszkanie ( nawet wynajete) ale i tak buduja
          satysfakcjonujace zwiazki.
    • Gość: monika Re: Ślub a brak kasy:( IP: *.lodz.mm.pl 22.03.05, 17:32
      cześć
      byliśmy w podobnej sytuacji, chcieliśmy się pobrać , ale wiedzieliśmy że nikt
      nam na to nie da pieniądzy. Chodziliśmy ze soba prawie 6 lat i od początku przy
      życzeniach w święta Zyczyliśmy sobie abyśmy mogli już w przyszłym roku pobrać
      się i zrobić chociaż małe wesele. Tak właśnie minęło 6 lat, przez ten czas ne
      udało nam się nic zaoszczeędzić bo przecież z czegoś trzeba żyć. Ja zarabiałam
      650 zł, na etacie księgowej, kasjerki a w krótce głównej ksiegowej, Z tego
      można się uśmiać co? 650 zł za taką pracę, ale nie mogłam znależć nic innego za
      lepsze pieniądze, mój narzeczony, były miesiące że nic zupełnie nie zarabiał, a
      jak coś już zarobił to trzeba było płacić długi z poprzednich miesięcy.Ale
      któregoś dnia postanowiliśmy zaciągnąc kredyt i wziąć ślub, bo to był jedyny
      sposób.Gdy rodzina się dowiedziała nawet nie spytał się nikt czy może w czymś
      pomóc i skąd mamy na to pieniądze. Długo by opowiadać, widzę że Ty masz 27
      lat , to i tak nieźle, ja iałam 30 lat a mój narzeczony 33.Trzymaj się i
      powodzenia, pamiętaj że są tacy jak Ty w podobnej sytuacji.
      • Gość: manka Re: Ślub a brak kasy:( IP: *.torun.sdi.tpnet.pl 23.03.05, 11:27
        Jak fajnie przeczytać że nie tylko ja tak mam - mam 31 lat mój ukochany (od 10
        lat ten sam) 32 - no i niestety finansowo to nie zbierzemy się chyba nigdy żeby
        cokolwiek wyprawić - dla nas 1000 zł to niebotyczna kwota - kredyty też
        odpadają - myślimy już o tym żeby iśc do USC (bo to pewnie ze 100 zł kosztuje).
        Ciężko biedaczkom szaraczkom!!! Ale mamy siebie i od wielu lat jesteśmy dla
        siebie najważniejsi!!!!
    • Gość: prawie_żona Re: Ślub a brak kasy:( IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.03.05, 18:58
      Henio!
      Pytania ciotek, brzydko mówiąc, olejwink Czy będziesz się żenił dla nich, czy dla
      siebie?wink
      Jak zauważyłeś, choćby po wpisach na tym forum, problem braku pieniedzy nie jest
      tylko twój. Myśle, że wiele młodych pracujacych osób jest w takiej sytuacji (ja
      też) i nie jest to powód, by się nie pobierać! Nie robisz wtedy wesela, nie
      jedziesz w podróż zagraniczną i jużwink Przecież nie wszystko musisz robić jak
      koledzy, prawda?wink
      Poza tym marwienie się slubem w sytuacji, gdy nie ma się partnera jest chyba bez
      sensu! Po co zazkładanie z góry, że
      > zaraz odezwą się potencjalni
      > teściowie, żem przecież "goły i wesoły".

      Tak w ogóle to myślę, że Twoim problemem jest włśnie to, że tesciowie
      potencjalni i dziewczyna potencjalna i
      > Coraz bardziej
      > nęka mnie świadomość, że grozi mi starokawalerstwo...

      Jeśli to (+ pytania ciotek) jedyne powody szukania żony i planów ożenku, to są
      to powody kiepskiewink
      Życzę szczęścia i nie generalizowania - Kasa jest ważna, ale nie najważniejsza!smile



      • Gość: madzia Re: Ślub a brak kasy:( IP: *.icpnet.pl 22.03.05, 19:45
        my urządziliśmy ślub za 2,5 tysiąca z uroczystym obiadem - pożyczyliśmy przed i
        oddaliśmy z tego co było w kopertach - wyszliśmy na zero smile

        warto było - jesteśmy szczęśliwi. a pieniądze? pochodzimy z tak biednych
        środowisk, że naprawdę ciężko mi sobie wyobrazić, że kiedyś je będziemy mieć. na
        razie studiujemy, żyjemy z dnia na dzień. ale cieszymy się tym co mamy, sobą.
        jak juz nas nie będzie stać na czynsz za wynajęty pokoik... spakujemy się i
        pojedziemy szukać szczęścia w świat. ludzie bez perspektyw? ech, wolę mieć
        perspektywę zamieszkania pod palmą czy w kartonie niż rezygnować z ŻYCIA i
        czekać na cud.
    • ardzuna Re: Ślub a brak kasy:( 22.03.05, 20:44
      Gość portalu: henio lat 27 napisał(a):

      Ciągle zwlekam z pewną decyzją, głupio mi
      > dziewczynie cokolwiek zaproponować, bo zaraz odezwą się potencjalni
      > teściowie, żem przecież "goły i wesoły".

      Skoro chcesz proponować, proponuj - jeśli ona też tego chce, będzie ją bolało
      twoje zwlekanie. A w końcu masz zamiar żyć z nią, a nie z teściami...
      • Gość: prawie_żona Re: Ślub a brak kasy:( IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.03.05, 21:37
        ardzuna napisała:

        > Skoro chcesz proponować, proponuj - jeśli ona też tego chce, będzie ją bolało
        > twoje zwlekanie. A w końcu masz zamiar żyć z nią, a nie z teściami...

        A przecież henio zaznaczył już, że nie mysli
        >o jednej, konkretnej dziewczynie czy konkretnych
        >potencjalnych teściach, tylko raczej ogólnie.

        Czyli to takie teoretyczne rozważania, które, jak dla mnie, są w tym momencie
        zbędnym zawracaniem sobie głowywink
    • a_weasley Żebyś tylko takie zmartwienia miał 22.03.05, 21:50
      Nie kombinuj, koleś, żebyś nie przekombinował.
      Spotkasz dziewzynę, z którą będziesz chciał się zestarzeć i ona z Tobą, i
      będziecie mieli coś przypominającego dach nad głową, to się żeń. Nie ma
      obowiązku wyprawiać hucznego czy w ogóle jakiegokolwiek wesela, a przeciąganie
      związku nieformalnego "aż będzie lepiej" grozi przenoszonym narzeczeństwem, bo
      lepiej już było.
      • Gość: Beduinka Re: Żebyś tylko takie zmartwienia miał IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.03.05, 23:11
        My oboje jesteśmy po 2 lata studiach, zarabiamy oboje po 1400 zł na reke, z
        czego na wynajęcie mieszkania, życie i bieżace opłaty typu bilety miesięczne,
        rachunki za telefon, czasem jakieś leki itp. idzie nam co miesiąc 2200 zł. Przez
        rok odkładaliśmy po 500 zł miesięcznie by mieć jakiekolwiek pieniądze na ślub i
        skromne przyjęcie. Oznaczało to rok ciągłych wyrzeczeń, nie mogliśmy np. nigdzie
        jechac na wakacje, nie kupiliśmy zaplanowanej kanapy, oboje już 3 rok
        chodziliśmy w tych samych butach i paltach zimowych. Zaoszczędziliśmy 6000 zł,
        za co zapłaciliśmy za ceremonię, kupiliśmy obrączki, ubraliśmy się do ślubu i
        urządziliśmy obiad, taki od 18 do 22, dla 24 osób. Płaciliśmy po 90 zł, plus
        alkohol i tort.
        Ślub i przyjęcie, bardzo udane zresztą, mieliśmy pod koniec września zeszłego
        roku. Rodzice mojego męża opłacili nam małą sesję foto w studio, co kosztowało
        ich 500 zł, moi rodzice kupili mi kwiaty, zapłacili za fryzjerkę, i za nocleg
        dla 4 osób, (śiadkowie i nasi bliscy przyjaciele) których juz nie mieliśmy gdzie
        przenocować, czyli dołożyli nam jakieś 600 zł. Zdjęcia w kościele i na przyjęciu
        robili nam rodzeństwo i przyjaciele, sami też robiliśmy zaproszenia, sama się
        malowałam.
        Od gości dostaliśmy w sumie 3800 zł, i te pieniądze przeznaczyliśmy na zakup
        wspomnianej kanapy, na tygodniową mini-podróż poślubną w Kotlinę Kłodzką, a
        pozostałe 1500 zł odłożyliśmy.
        Po podsumowaniu wychodzi na to, że ślub i przyjęcie kosztowało nas 2200 zł. I
        największą satysfakcję mamy z tego, że udało nam się większośc kosztów pokryć z
        naszych środków, no i że obyło się bez kredytów i pożyczek.
        • ailija Re: Żebyś tylko takie zmartwienia miał 22.03.05, 23:41
          Mało zachęcający przykład.
          Jeśli co miesiąc byliście w stanie odkładać po 500 zł. to do biednych nie
          należeliście i porównywanie się z takimi jest raczej żenujące, bo wyszło na
          przechwalanki.
          Niektórzy 500 zł mają na miesiąc na wyżywienie całej rodziny, bo na rachunki
          już im nie wystarcza.
          • Gość: Beduinka Re: Żebyś tylko takie zmartwienia miał IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.03.05, 02:12
            Wiesz co... nie wiem, czy odkładanie po 500 zł swiadczy o takim wielkim
            "luksusie". Nas kosztowało to sporo wyrzeczeń, tym bardziej że i tak 3/4
            dochodow wydajemy na zwykłe codzienne przetrwanie bez większych wygód - samo
            mieszkanie i rachunki to 1200 zł. Zauważ, że na tym forum raczej nie piszą osoby
            mające na całomiesięczne utrzymanie 500 zł, ale w większości takie, które wydają
            po 2-3 tysiące na samą suknię i organizują wesela za 20-30 tysięcy złotych.
            A nasze kosztowało niecałe 7 tysięcy, było skromne ale NASZE, zorganizowane za
            NASZE oszczędności, kosztem całorocznego braku przyjemności i rozrywek typu kino
            czy jakieś skromne wakacje, i także wielu koniecznych zakupów, i uważam, że to
            Twoje "oburzenie" jest raczej nie na miejscu...
    • Gość: henio lat 27 Re: Ślub a brak kasy:( IP: *.lubin.dialog.net.pl 23.03.05, 08:58
      Dzięki, pocieszyliście mnie trochę, choć świadomości, że będę miał "pod górkę",
      chyba nie uda mi się wyzbyć. Pozostaje mi mieć nadzieję, że los jeszcze się do
      mnie uśmiechnie.
    • Gość: snarel Re: Ślub a brak kasy:( IP: *.hurtap.com.pl 23.03.05, 12:24
      Nie no, tak nie można. Zanim się odważysz, ktoś inny zaproponuje Twojej
      wybrance związeksad To, że masz studia i pracę to bardzo wiele, masz podstawy by
      istnieć na rynku pracy. Ale rodzinę mieć trzebawink
      Teściami się nie przejmuj. A wesele... nie ono jest najważniejsze. Ważne jest
      uczucie, chęć bycia razem (na dobre i na złe) oraz przypieczętowanie tego
      ślubem. Miło jest mieć przyjęcie... Moje wesele finansują w większości rodzice,
      jeśli na coś braknie, zamierzamy pokryć to z prezentów (pieniędzy) zebranych po
      ślubie. Moj narzeczony nie ma stałej pracy, stara się jak może zarobić troszkę
      na pokrycie swoich kosztów, a ja wychodze na niego, ponieważ go kocham.
      Reasumując: życzę przemyślanych decyzji i...odwagi.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka