Gość: henio lat 27
IP: *.lubin.dialog.net.pl
22.03.05, 16:08
Zawsze twierdziłem, że bogatym to trzeba się urodzić - mnie to szczęście nie
spotkało. Niby jestem po studiach, mam pracę (póki co), ale zarabiam tak
śmieszne pieniądze, że aż wstyd pisać; brak perspektyw na lepsze zarobki w
najbliższym czasie. Zero oszczędności (no może poza niezbyt pokaźną sumką
odłożoną na ROR-ze), majątku itp. Ciągle zwlekam z pewną decyzją, głupio mi
dziewczynie cokolwiek zaproponować, bo zaraz odezwą się potencjalni
teściowie, żem przecież "goły i wesoły". Mam kolegów, którzy już parę lat
temu stanęli na ślubnym kobiercu, ale oni mieli inną sytuację. Coraz bardziej
nęka mnie świadomość, że grozi mi starokawalerstwo, do tego dochodzą
deprymujące pytania różnych ciotek czy znajomych w stylu "Nie żenisz
się?/Kiedy się żenisz?"