Dodaj do ulubionych

Zgłupiała na własnym slubie

23.05.05, 20:06
Byłam ostatnio na jednym slubie i jestem zszokowana ! Kolezanka
(dzieki,której tu sie znalazłam,na tym Forum) zapewniała wczesniej,ze nie
chce na własnym slubie zadnego kiczu. Czytała bardzo uważnie wszystkie wątki
poruszane tutaj....I jak przyszło co do czego - powieliła wszelkie
slubne "obciachy" . Ubrała sie w sukienkę z gorsetem ,choc ma lekka nadwagę
i cała góra wylewała jej sie z tego obcisłego gorsetu.Wszyscy to komentowali
potem,zwłaszcza kolezanki. Robili zdjecia w zakładzie fotograficznym,gdzie
fotograf kazał im ustawiac sie w jakiś absurdalnych,nienaturalnych pozach.A
najśmieszniejsze było to,ze ona na wszystko sie zgadzała ,co ten fotograf jej
sugerował. Swiadek,który brał udział w sesji - opowiadał,ze ławeczkę i
parasolke tez "przerabiali"... Potem było wesele z zespołem ,który grał
typowe obciachowe "disco polo" ze swińskimi przyspiewkami. Jako jeden z
konkursów -było przesuwanie jajka pod spodniami pana młodego ( które sie
rozbiło i zapskudziło mu spodnie)...
I tak sobie mysle,po co te wszystkie rady i porady ,skoro i tak dziewczyny
głupieją w dniu slubu i powielają te wszystkie durne slubne zwyczaje...
Obserwuj wątek
    • ardzuna a nie przeczyta tego i nie będzie jej przykro? 23.05.05, 21:11
      ...skoro to dzięki niej trafiłaś na to forum?
    • pati102 Re: Zgłupiała na własnym slubie 23.05.05, 21:17
      najwieksza glupota jaka zrobila ta biedna dziewczyna nie bylo pozowanie do "nie
      takich" fotek, ubranie "nie takiej" kiecki, wynajecie "nie takiej" kapeli tylko
      zaproszenie tak tolerancyjnej, sympatycznej i uroczej osoby jak ty, zapewne
      nazarlas sie przynajmniej za darmo bo pewnie po to wlasnie tam poszlas.
      • a_weasley A tak konkretnie, Pati, to o co Ci chodzi? 23.05.05, 22:15
        pati102 napisała:

        > zaproszenie tak tolerancyjnej, sympatycznej i uroczej osoby jak ty, zapewne
        > nazarlas sie przynajmniej za darmo bo pewnie po to wlasnie tam poszlas.

        Cóż. Cywilizowani ludzie zastanawiają się parę razy, zanim wypowiedzą się o
        czyichś motywacjach. Zwłaszcza zanim przypiszą komuś motywacje niskie.
        Ja nie wypowiadam się, co sprawiło, że dana koleżanka pograła tak, jak pograła,
        ale zastanawiam się nad tym intensywnie.
        Tak nagle zmieniła gust? Dorosła kobieta?
        Wcześniej nie była szczera? Ale dlaczego?
        Wesele od A do Z urządzał ktoś inny, a ona była całkowicie bierna?
        Ciekawe, doprawdy ciekawe...
        • sabna Re: A tak konkretnie, Pati, to o co Ci chodzi? 23.05.05, 22:49
          ale własciwie dlaczego Cie to interesuje? Czytam ten wątek i wątek o obciachach
          na weselu i boje sie własnego organizowac bo niektórym na prawde wydaje sie
          przeszkadzac ze panna mloda wybrala kiecke beze ( a co im w koncu do tego), ze
          ciotki na weselu ubrane w za obcisle sukienki (a nie maja figury modelek) ze
          fotografie nie takie (???????a co im cholera do tego). A tak naprawde to
          najwiekszy obciach to Ci goscie ktorzy wypatruja tylko kazdego potkniecia
          innych zeby ich pozniej poobgadywac.
          • a_weasley Nie wsadzać gości na minę 23.05.05, 23:02
            sabna napisała:

            > najwiekszy obciach to Ci goscie ktorzy wypatruja tylko kazdego potkniecia
            > innych zeby ich pozniej poobgadywac.

            Też bym się zajeżył, gdyby ktoś, kto się odrzekał od wieśniactwa
            ogólnoweselnego, zaprosił mnie na wesele i trafiłbym właśnie na wiochę totalną.

            > ale własciwie dlaczego Cie to [motywacje Tajemniczej Panny Młodej] interesuje?

            Bo myślący człowiek jestem i nie znoszę nie rozumiec.

            > na weselu i boje sie własnego organizowac

            A bez tego wątku co by się zmieniło?
            Przecież to nie my będziemy na Twoim weselu, tylko ludzie, których znasz z
            realu. Będziesz oglądana na wszystkie strony i wszelkie niedociągnięcia zostaną
            przeanalizowane. To masz jak w banku. Twoje wesele będzie dyżurnym tematem
            rozmów Twojej dalszej rodziny przez lata od czasu do czasu, a Twoich przyjaciół
            - na okrągło przez parę tygodni (ci, co byli, opowiedzą tym, co nie byli,
            wszystko, co widzieli, i uzupełnią tu i tam ozdobnym słowem). Moje tak samo (i
            dodatkowo będzie starannie porównywane z weselem kumpla, tej samej nocy). No i co?
            Można się obrazić na forum. Można stwierdzić, że chrzanisz to, co ludziom się
            podoba a co nie. Można też przeczytać wątek o obciachach zastanawiając się, co z
            tego rzeczywiście uważasz za obciach i jak tego uniknąć (np. jeśli rzadko bywasz
            w kościele - nauczyć się, kiedy jak się zachować na mszy).

            > przeszkadzac ze panna mloda wybrala kiecke beze (a co im w koncu do tego),

            A lubią se pogadać. Żyjemy w wolnym kraju, rozmawiamy o anonimowych osobach.

            > ciotki na weselu ubrane w za obcisle sukienki (a nie maja figury modelek) ze
            > fotografie nie takie (???????a co im cholera do tego).

            Jak nie lubisz rozmów na takie tematy, to nie rozmawiaj. Młodzi mają takie samo
            prawo zrobić obciachowe wesele, jak my się z nich obśmiać, i tym sposobem nasze
            prawa znoszą się wzajemnie.
        • pati102 Re: A tak konkretnie, Pati, to o co Ci chodzi? 24.05.05, 14:07
          jak to o co mi chodzi? zazwyczaj na wesele zaprasza sie ludzi, ktorzy sa w
          jakis sposob bliscy, przyjaciol, dobrych kolegow...poprostu takich z ktorymi
          ten dzien chcialo by sie swietowac. to naprawde ciezka porazka kiedy ci ludzie
          okazuja sie glupi, malostkowi, albo poprostu zawistni i nie potrafia sie
          cieszyc z mlodymi tylko wyszukuja rozne bzdury, zeby sie do nich przypieprzyc.
          jesli dziewczyna chciala taka sukienke, fotki, kapele i co tam jeszceszcze to
          ktos kto przychodzi na impreze i komentuje to w taki sposob w dodatku w
          miejscu, gdzie dziewczyna moze to przeczytac jest albo zwyklym chamem albo
          glupcem.
      • monalisa15 Re: Zgłupiała na własnym slubie 24.05.05, 17:27
        Spodobało mi sie,jak jedna z dziewczyn napisała " Moje wesele i mój kicz" W
        sumie racja. Kazdy odpowiada sam za to,jak sobie wszystko zorganizuje.Jak ktos
        lubi kicz to niech zaklada beze i fotografuje sie na tle namalowanych łabedzi
        czy innych jelonków.Przeciez wszyscy nie musza miec wesela z klasą i w
        eleganckiej suknii. Nie wszyscy czuja sie z tym dobrze . To tak jak z
        alkoholem.Jedni lubia wytrawne trunki a inni zwykła wóde.
        • monalisa15 Re: Zgłupiała na własnym slubie 24.05.05, 17:28
          Bardzo spodobało mi sie,jak jedna z dziewczyn napisała " Moje wesele i mój
          kicz" W sumie racja. Kazdy odpowiada sam za to,jak sobie wszystko
          zorganizuje.Jak ktos
          lubi kicz to niech zaklada beze i fotografuje sie na tle namalowanych łabedzi
          czy innych jelonków.Przeciez wszyscy nie musza miec wesela z klasą i w
          eleganckiej suknii. Nie wszyscy czuja sie z tym dobrze . To tak jak z
          alkoholem.Jedni lubia wytrawne trunki a inni zwykła wóde.
    • raszefka Re: Zgłupiała na własnym slubie 23.05.05, 22:54
      mysiek-pysiek napisała:

      .Wszyscy to komentowali
      > potem,zwłaszcza kolezanki.

      A świadczy to wyłącznie o koleżankach.

      Robili zdjecia w zakładzie fotograficznym,gdzie
      > fotograf kazał im ustawiac sie w jakiś absurdalnych,nienaturalnych pozach.A
      > najśmieszniejsze było to,ze ona na wszystko sie zgadzała ,co ten fotograf jej
      > sugerował. Swiadek,który brał udział w sesji - opowiadał,ze ławeczkę i
      > parasolke tez "przerabiali"...

      Mój wybranek też jest urzeczony ławeczkami, fortepianem i malowanym tłem. I mam
      za niego nie wychodzić w związku z tym? Nasze wesele i nasz kicz. A i tak nam
      będą zazdrościć smile
      • a_weasley Re: Zgłupiała na własnym slubie 23.05.05, 23:08
        raszefka napisała:

        > mysiek-pysiek napisała:
        >
        > .Wszyscy to komentowali
        > > potem,zwłaszcza kolezanki.
        >
        > A świadczy to wyłącznie o koleżankach.

        Jeżeli ktoś nie umie dobrać sobie ciuchów, jeszcze przy takiej okazji, świadczy
        to głównie o nim. Jeżeli ktoś się ubierze dobrze - ludzie chwalą, jeżeli źle -
        ganią lub wyśmiewają. Jeżeli panna młoda po trzech czy czterech latach
        konkubinatu idzie do ślubu w wianku, a na ślubie siostrzeniec pana młodego czyta
        jakąś straszliwą poezję autorstwa ojca tegoż pana młodego - ludzie pokpiwają. No
        tak już jest.

        > Mój wybranek też jest urzeczony ławeczkami, fortepianem i malowanym tłem.

        Ale zapewne nie rozgłaszał wcześniej, że to uważa za obciach. OIR, Mysiek-Pysiek
        głównie tym się bulwersuje.

        > mam za niego nie wychodzić w związku z tym?

        Zapewne cenisz go nie tylko za to wink

        > Nasze wesele i nasz kicz.

        Wasz. Ale nie twierdzisz, że takich rzeczy za żadne ciastka nie zaakceptujesz.

        > A i tak nam będą zazdrościć smile

        Sesji z drzewkami my nie będziemy na pewno.
        • makumbala Re: Zgłupiała na własnym slubie 23.05.05, 23:32
          Ja tez tak czasami mysle,ze kobiety głupieja w dniu slubu i daja sie wciagnąć w
          te wszystkie slubne wpadki. Ciekawe tylko,po co wypytuja o wszystko na tym
          forum,skoro i tak nie stosuja sie do rad forumkowiczek...Potwierdza sie stara
          prawda,ze kobiety umieja słuchac ale...wyłacznie siebie a innych rad nie
          przyjmuja do wiadomosci
          • fioletowa1 Re: Zgłupiała na własnym slubie 24.05.05, 08:18
            Niech każdy organizuje swoje wesele tak jak mu się podoba i już. A innym nic do
            tego. I po co takie komentarze? O gustach się podobno nie dyskutuje a jednak
            wciąż jest wymiana zdań właśnie na ten temat. Dla każdego co innego jest
            kiczem, i ma prawo do takiego a nie innego zdania. A ciałko z gorsetu niech się
            wylewa, byleby panna młoda była zadowolona ze swojego wyglądu. Pozdrawiam
            wszystkich.
          • chipsi Re: Zgłupiała na własnym slubie 24.05.05, 13:46
            Pewnie po części masz racje z tym ogłupieniem w dniu slubu, jednak nie zgodzę
            sie co do słuchania rad innych. Moze nie tyle słucham, co daje mi to dużo do
            myslenia. Wiele juz postanowiłam zmienić, gdyż po zastanowieniu się nad
            niektórymi wpadkami doszłam do wniosku, żeby jednak tego uniknąć. Przedtem się
            po prostu nad tym nie zastanawiałam. Nie stosuję sie ślepo do tego co
            przeczytam na tym forum, ale znajduje wiele ciekawych porad i pomysłów, które
            na pewno mi się przydadzą za co wszystkim tutaj dziekuję smile
        • raszefka Re: Zgłupiała na własnym slubie 24.05.05, 08:25
          a_weasley napisał:

          > raszefka napisała:
          >
          >
          > >
          > >
          >
          > > Mój wybranek też jest urzeczony ławeczkami, fortepianem i malowanym tłem.
          >
          >
          > Ale zapewne nie rozgłaszał wcześniej, że to uważa za obciach. OIR, Mysiek-Pysie
          > k
          > głównie tym się bulwersuje.
          >
          >

          Ja też nie rozgłaszałam, choć uważam to za ostatnią tandetę. Skoro jednak będę
          mieć zdjęcia na lukrowanych tłach, to zgłupiałam?

          Poza tym cudze wpadki wyglądają zupełnie inaczej niż własne
        • prawie_zona Re: Zgłupiała na własnym slubie 24.05.05, 16:41
          a_weasley napisał:

          > Jeżeli ktoś nie umie dobrać sobie ciuchów, jeszcze przy takiej okazji, świadczy
          > to głównie o nim. Jeżeli ktoś się ubierze dobrze - ludzie chwalą, jeżeli źle -
          > ganią lub wyśmiewają.

          A co to znaczy "ubrać się dobrze" albo "ubrać się źle"? Wydawało mi się, że o
          gustach się nie dyskutuje...
          Przeciez dobór "ciuchów" (jak napisałeś) na ten dzień jest sprawą osobistą. To,
          co jednemu się podoba, innego razi. Dowody na to są choćby na forum. Czy to, co
          Tobie się nie podoba, jest "złe" z definicji?
          Nie wiem, czy na swsój ślub ubiorę się "dobrze", ale wiem, że ubiorę się tak,
          jak mi się podoba i jak mi wygodnie. (Mimo że czekając niedawno na przymiarkę,
          słyszałam, jak chłopak, któremu narzeczona pokazywała wiszącą na manekinie
          "moją" suknię, powiedział: "Co? Taki worek?!" wink)) )
    • dafni Re: Zgłupiała na własnym slubie 24.05.05, 09:12
      Po przeczytaniu tego wątku trochę włos mi się na głowie zjeżył. Bo wydawało mi
      się, że na wesele przychodzą ludzie bliscy, przyjaciele, jednym słowem
      życzliwi młodym. A tu guzik prawda. Przychodzą też za przeproszeniem hieny,
      które czatują tylko na okazję, żeby młodych obgadać, skrytykować i mieć
      fantastyczną przyjemność z poczucia bycia osobą obdarzoną najlepszym gustem,
      wyczuciem i masą innych przymiotów.

      Szczerze mówiąc mniej razi mnie to, co zrobili młodzi niż ohydne zachowanie
      jednego z ich gości.
      • kasia191273 Re: Zgłupiała na własnym slubie 24.05.05, 09:17
        dafni, podpisuje sie obiema rekami pod Twoim postem!
        • ellaella1 Re: Zgłupiała na własnym slubie 24.05.05, 09:26
          Ja widziałam taka sytuację,ze panna młoda tez ubrała sie w "bezę" ,choc jest
          mała i "z ciałkiem" i kiedy goscie podchodzili do niej i mówili
          grzecznosciowo "Ślicznie dzis wygladasz" wszystkim odpowiadała przepraszajacym
          tonem "Wiesz, kupiłam te sukienkę,choc mi sie nie podoba,ale jakos tak
          wyszło"... I to było najdziwniejsze,ze za te sukienke tłumaczyła się
          wszystkim,choc nikt jej niczego złego nie powiedział. Sama sie w niej źle czuła
        • viinga Re: Zgłupiała na własnym slubie 24.05.05, 09:51
          i ja też!!
    • beatakwasza Re: Zgłupiała na własnym slubie 24.05.05, 10:19
      A ja byłam swiadkiem takiej sytuacji jak młodzi grali narzucone role przez
      kamerzystę i robili dokładnie to,co on im kazał.Powtarzali ujecia po kilka
      razy,bo jemu cos nie grało. Wygladało to komicznie i te scenki były jak z
      taniego romansu . Panna młoda w przerwach pomiedzy ujeciami wznosiła oczy do
      góry i mówiła głosno "Ale kicz!" A gdzy zapytałam,dlaczego w tym kiczu
      uczestniczy,powiedziała,ze sie wtracac nie bedzie w prace kamerzysty... Dała
      się w takie cos wmanewrowac,mimo woli. Po prostu,zgłupiała !
      • rozalia29 Re: Zgłupiała na własnym slubie 24.05.05, 13:55
        Większość organizuje sobie przyjęcia ślubne według własnych gustów i pragnień.
        Jeżeli "kiczowata" panna młoda, bohaterka tego wątku przeżyła jej wielki dzień
        tak jak chciała to ja nie rozumiem o co chodzi? Miała do tego prawo. A usłużna
        koleżanka, której się nie podobało może sobie zorganizować według własnego
        wyobrażenia. Jak nie podobała Ci się taka kicha trzeba było iść do domu, a nie
        czekać do końca co się jeszcze wydarzy i potem elegancko obsmarowywać.
        • dafni Re: Zgłupiała na własnym slubie 24.05.05, 14:37
          A miałaś na tyle odwagi, żeby jej to w twarz powiedzieć? Czy ją cichcem
          obsmarowujesz na forum? Boże broń od takich znajomych. Szkoda mi twojej
          koleżanki.
          • aknee Re: Zgłupiała na własnym slubie 24.05.05, 16:30
            Dafni, zgadzam sie z Toba calkowicie. Nic nie dodam, nic nie ujmę, po prostu
            powiedzialas juz wszystko. Zalamalabym sie, gdyby na moim slubie mialy pojawic
            sie osoby, ktore tak mnie potem obsmarują. Prawdziwie bliscy zrozumieją i nawet
            nie dostrzega weslnego kiczu, beda sie cieszyc razem z mlodymi i wszystko co
            kiczowate i nieciekawe albo puszcza mimo uszu i oczu, albo zwala na karb
            szczescia, ktore mlodym chwilowo rozmu przeslania. Poza tym, jestem zdania, ze
            wesele to impreza "wielopokoleniowa" i powinna zadawalac w pewnym stopniu
            przedstawicieli wszystkich pokolen danej rodziny. Jesli babcia kocha Jantarke,
            to ja jej beda ja puszczac do upojenia, co mi tam, niech sie cieszy, niech
            dobrze wspomina moje wesele; jesli wujek uwielbia disco polo, to ja nie
            zbiednieje, ani nic mnie specjalnie nie zaboli, jesli sobie do tej muzyki
            potanczy. Prawdziwie bliscy przyjaciele zrozumieja, ze mlodzi staraja sie
            zadowolic mnostwo osob na raz i wynika to nie z ich kiczowatego spojrzenia na
            swiat, ale czesto z chceci dogodzenia wielu osobom - niech maja, niech sie
            WESELĄ. Wszak wesele to nie tylko impreza moja i mojego męza, ale naszych
            rodzin!, naszych gosci. Jesli przykladowo mąż jest bylym punkowcem nie znaczy
            to, ze gosci punkiem trzeba katowac, bo on tylko w tym kiczu nie dostrzega.
            Zapraszamy wiele ludzi, przedstawicieli najczesciej trzech pokolen (!), o
            roznych upodobaniach, zapraszamy po to, by sie cieszyli, by dobrze wspominali,
            wiec zagwarantujmy im te dobre wspomnienia. Kaze puszczac na weselu biesiadne
            piosenki, jesli mama bedzie tego chciala, bo to wesele jej jedynej corki, i
            bede sie cieszyc jej radoscia, bede szczesliwa patrzac na wesole gebule moich
            najblizszych, ktorzy czekali na te uroczystosc, spelnie ich najbardziej
            kiczowate marzenia, a moi PRAWDZIWI przyjaciele to zrozumieja.
            • viinga Re: Zgłupiała na własnym slubie 25.05.05, 07:54
              Popieram to co napisałaś. Wesele jest dla młodych, ale i dla gości. Czasami
              dziwie się jak niektórzy wypisuja: "a u mnie nie będzie takiej muzyki, czy
              takiej" bo nie lubie. Na weselu ma byc tak, żeby gościom było przyjemnie. Po to
              się ich prosi aby się bawili, a nie męczyli.
    • orinoko82 Re: "beza" ? 24.05.05, 17:13
      jak wygląda sukienka "beza"??? powiedzcie..
      czy chodzi o gorset i drapowaną spódnicę czy co?
    • mysiek-pysiek Re: Zgłupiała na własnym slubie 24.05.05, 17:39
      To,jakie kolezanka miała wesele i zdjecia - to jej sprawa,oczywiscie. Chodziło
      jednak o to,ze wczesniej - przed ślubem zarzekała sie,ze nie chce zadnego
      kiczu. I dlatego wszyscy byli tak zaskoczeni tym,co zobaczyli. Gdyby nie
      wysmiewała wczesniej pewnych rytuałów ślubnych - nikt by nawet nie zareagował a
      tak wzbudziła ogólna wesołośś wśród gosci
      • pati102 Re: Zgłupiała na własnym slubie 24.05.05, 17:56
        taaak zastanow sie przypadkiem czy z twojego odrzegnywania sie od kiczu nie
        wyjdzie jakis cyrk albo giga kicz i czy twoi goscie nie okarza sie dla ciebie
        rownie wyrozumiali co ty dla swojej kolezanki.
        • dafni Re: Zgłupiała na własnym slubie 24.05.05, 20:17
          "a tak wszyscy goście się zaśmiewali". Kobieto skąd w Tobie tyle takiej
          zawiści... Jak można w ogóle czymś takim się chwalić?
          Szkoda, że netykieta nie pozwala mi na pełne wyartykułowanie tego, co myślę o
          takim zachowaniu.
    • ellaella1 Re: Zgłupiała na własnym slubie 24.05.05, 21:04
      Nie udawajmy,ze opinia innych nas nie interesuje.Gdyby tak było,to bysmy nie
      prosiły o ocene sukienki ( a cały zcas sa takie posty) Jezeli na slubie bedzie
      dominowała stylistyka kiczu - to zawsze wzbudzi kontrowersje i opinie
      negatywne. Trzeba sie z tym liczyc. Poza tym Mysiek-Pysiek wyraźnie
      napisała,ze goscie nie śmiali sie z tego,ze było kiczowato tylko,ze panna młoda
      była wczesniej przeciwniczka tej stylistyki a na własnym slubie poszla z
      kiczem "na całosć"...Trzeba umiec czytać
    • beatakwasza Re: Zgłupiała na własnym slubie 24.05.05, 22:46
      Ja tez zrozumiałam,ze ta kolezanka padła ofiarą swojej wlasnej bezmyslności i
      niekonsekwencji.Nic dziwnego,ze sie osmieszyła. Sama sobie winna
      • dafni Re: Zgłupiała na własnym slubie 25.05.05, 09:26
        A dlaczego się ośmieszyła? Jej wesele, jej sprawa. Jaka niekonsekwecja?
        Opinia innych jest ważna do pewnego stopnia. Jeżeli panna młoda dobrze bawiła
        się w takich klimatach, to jej sprawa.
        Dla mnie i tak ohydą pozostaje założenie tego wątku. Na wesele zaprasza się
        zazwyczaj w miarę bliskich ludzi. I ktoś taki obdarzony sympatią młodych,
        obsmarowuje ich potem na forum.
        A gdyby znajoma autorki trafiła na ten wątek? Kicz jest naprawdę tak wielkim
        przewinieniem, że należy go karać taką podłością?

    • jaga112 Zaczęłam się bać... 25.05.05, 09:54
      ... że ktoś zacznie wyśmiewać mój ślub i moje wesele na tym forum. Przeciez nie
      mozna popaść w obłęd i kontrolować każdego kroku, każdego słowa, każdej
      piosenki tylko zeby kiczu nie było. Ja podchodze do tego na luzie - mi i
      narzeczonemu ma sie podobać - a jak coś nie wyjdzie - trudno!! Życzcie mi żeby
      nie znalazł się ktoś taki jak mysiek-pysiek ("lojalna koleżanka"). A u mnie
      bedzie troche kiczu: figurki na torcie, prezenciki dla gości, podwiązeczka,
      rzucanie bukietu.
      • dafni Re: Zaczęłam się bać... 25.05.05, 10:03
        Życzę Ci tego z całego serca podobnie jak sobie.
        A tak w ogóle to nie obrzydzaj sobie tych wszystkich rzeczy. Nie ma powodu,
        żeby nazywać je kiczem czy tym bardziej martwić się o figurki, itp.
        Przez lata nikt nie robił z nich problemu i były stałym elementem przyjęć
        weselnych i wszystko było w porządku. Nie mówiąc już o tym, że pomimo, że na
        tym forum jest sporo osób, to i tak nie jest to miarodajna próba. To, że na
        forum krytykuje się pewne rzeczy nie znaczy, że wszyscy myślą właśnie w ten
        sposób. Ja w ogóle wychodzę z założenia, że jeżeli Państwo młodzi dobrze się z
        czymś czują, świetnie się bawią to nie ma mowy o kiczu.
      • pkownacki Re: Zaczęłam się bać... 25.05.05, 10:04
        nie dajmy sie zwariowac...
        odrobina smaczku a takim moze byc kicz nikomu nie zaszkodzila.
        Polecam jakis tam dystans do wszystkiego, starajcie sie, ale nie kontrolujcie
        kazdego westchnienia i kazdej pozy. Sprobujcie byc naturalni i soba, bo nie kicz
        moze zle wygladac tylko ludzie grajacy jakies role w teatrzyku. A to ze ktos sie
        potknie, albo orkiestra na jego weselu zagra jakis polowykaawalek a ktos inny to
        opisze na forum a co tam... w koncu po to sa ludzie ze gadacsmilealbo pisacsmile
        W koncu jak mawiala mama Forresta Gumpa - poznasz glupiego po czynach jego.
        • jaga112 Re: Zaczęłam się bać... 25.05.05, 10:06
          Tarfiliście w sedno. Nie mozna dać się zwariować. Pozdrawiam i niech "życzliwi"
          zostaną w domach bo na swoich weselach ich nie chcemy!!
    • a_weasley Obroncy uciśnionych, wyluzujcie! 25.05.05, 11:26
      Parę osób - w tym, jak podejrzewam, główna bohaterka listu, od którego zaczął
      się ten wątek - poczuło się tu ciężko urażonych, że śmiemy krytykować czyjś (w
      podtekście również ich) gust. A przepraszam, dlaczego? Żyjemy podobno w wolnym
      kraju.
      Po pierwsze: w ramach owej wolności oczywiście każdy ma prawo urządzić wesele
      jak chce, może urządzić konkurs tańca na leżąco, rozpoznawania panien po dotyku
      biustu, przepychanie jajka przez krocze, konkurs tańca na rurze dla pań od lat
      50 i wrestling panien w błocie, równie jednak każdy ma prawo wyrazić swoją
      opinię o takich zabawach. Skoro żądacie tolerancji dla Waszego gustu, bądźcie
      równie tolerancyjni wobec naszego. Skoro macie za nic, co ludzie powiedzą, to
      nie protestujcie, kiedy mówią.
      Po wtóre: M-P wyraźnie bulwersuje się nie tyle samą wiochą na weselu, ile rażącą
      rozbieżnością słów z czynami. Panna młoda, jak słyszę, rozgłaszała, jaka będzie
      impreza (a przynajmniej jaka nie będzie), i w sposób wyraźny mówiła, że nie
      będzie tam rzeczy, które u wielu ludzi budzą niesmak. Następnie jakby nigdy nic
      urządziła imprezę, na której to wszystko było. W oczywisty sposób zrobiła z
      gości balona, a z siebie idiotkę.
      Po trzecie: nie można robić wesela pod gust gości wbrew sobie (do czego, jak
      tutaj czytam i jak zresztą słyszę w realu, często młodzi bywają zmuszani - i
      raczej chodzi tu o gust diskopolsko-remizowy), ale należy się z owym gustem
      liczyć. Jest to szczególnie trudne (ale możliwe), gdy chodzi o imprezę
      skupiającą gości różnego wieku i stanu - trzeba urządzić tak, by w miarę
      możności ani wujka z Ziazi Małopolskiej nie znudzić, ani hrabiny von Eisenbahn
      und Panzerfaust nie zniesmaczyć.
      • dafni Re: Obroncy uciśnionych, wyluzujcie! 25.05.05, 11:40
        Przepraszm bardzo, ale co to znaczy "zrobić gości w balona"?
        Jakaś paranoja się z tego robi.
        Przede wszystkim to z wątku mysiek-pysiek wynika tylko tyle, że obie dziewczyny
        rozmawiały o przygotowaniach, a nie to, że goście zostali poinformowani o tym
        jak będzie wyglądała impreza, a później plany się zmieniły. W wątku, o kórym
        rozmawiamy nie ma ani słowa o "rozgłaszaniu", więc twój wywód jest u samych
        podstaw lekko chybiony.
        W ogóle nie wiem jak można byłoby "zrobić gości w balona" biorąc pod uwagę, że
        gościom wręcza się tylko zaproszenie a nie rozkład imprezy.

        Poza tym nie wiem czy zauważyłeś, że tu wcale nie chodzi o gust, tylko to, że
        jeden z gości tej biednej dziewczyny obsmarowuje ją na forum, bo nie ma pewnie
        na tyle odwagi żeby jej to powiedzieć wprost i zapewne czuje się urażony, że
        panna młoda nie wzięła pod uwagę jego rad.
        • a_weasley Najpierw czytaj, potem polemizuj 25.05.05, 12:15
          dafni napisała:

          > Przepraszm bardzo, ale co to znaczy "zrobić gości w balona"?

          Odsyłam do słownika języka polskiego.

          > Przede wszystkim to z wątku mysiek-pysiek wynika tylko tyle, że obie dziewczyny
          >
          > rozmawiały o przygotowaniach, a nie to, że goście zostali poinformowani o tym
          > jak będzie wyglądała impreza, a później plany się zmieniły. W wątku, o kórym
          > rozmawiamy nie ma ani słowa o "rozgłaszaniu",

          A to czytałaś?
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=619&w=24288431&a=24330645
          > nie chodzi o gust, tylko to, że jeden z gości tej biednej dziewczyny

          A istotnie, biednej, i wcale nie z powodu gustu ani gości, tylko własnego
          słabego kręgosłupa.

          > obsmarowuje ją na forum, bo nie ma pewnie
          > na tyle odwagi żeby jej to powiedzieć wprost

          Ty byłaś tą panną młodą, czy masz nadprzyrodzone jasnowidzenia?

          > i zapewne czuje się urażony, że panna młoda nie wzięła pod uwagę jego rad.

          Jak wyżej.
          • dafni Nie chciało mi się czytać bo strasznie nudziłeś 25.05.05, 12:37
            • a_weasley Odsyłałem do tego, co pisała Mysiek Pysiek 25.05.05, 12:42
              > nie chciało mi się czytać bo strasznie nudziłeś

              wot kultura, wot Jewropa!
              • dafni Re 25.05.05, 13:31
                Człowieku masz zwyczajnie w świecie nieznośną manierę przeklejania i
                komentowania każdej linijki tekstu. Najzwyczajniej w świecie nie pasuje mi taki
                sposób rozmowy i nie chce mi się czytać tych twoich napuszonych tyrad, pełnych
                przeświadczenia o własnym wszechznawstwie.
      • pati102 Re: Obroncy uciśnionych, wyluzujcie! 25.05.05, 11:42
        hmmm straszny z Ciebie luzaksmile pojecie kiczu jest wzgledne dlatego
        stwierdzenie "u mnie go nie bedzie" tez jest wzgledne. pytanie do Ciebie jak
        bys sie poczul gdybys wyczytal albo uslyszal od kogos bliskiego, ze Twoje
        wesele bylo wiocha, zona oblesna i fatalnie ubrana, muzyka do dupy...?
      • viinga Re: Obroncy uciśnionych, wyluzujcie! 25.05.05, 11:47
        I tak bywa na tych weselach, gdzie młodzi zarzekają się że u nich kiczu nie
        będzie. Póxniej rzeczywiście może wyjść śmiesznie bo nie sposób wszystkiego
        kontrolować. Zawsze jakiś kicz się wkradnie. Pani młoda poprostu się
        zestresowała, i nie wiedziała (jak to w chwili stresu) jak się ma zachować,
        później na spokojnie po przeanalizowaniu na pewno wielu rzeczy żałowała. Nie
        wiadomo jak to będzie u nas może wszystko wyrwac się nam z pod kontroli, a
        wszystkiemu winien jest stres oraz zbyt wielka chęć by wszystko było cacy.
      • pkownacki Re: Obroncy uciśnionych, wyluzujcie! 25.05.05, 14:59
        oj tam...ja mam swoj slub przed soba i nie bronie nikogo ani z nikim nie walcze,
        po prostu mysle ze slub mimo olbrzymiej wagi nie powinien byc obciazony
        dodatkowo jakimis tam stresami, bede sie staral zeby nasz slub byl jakos mile
        wspominany...
      • aniutkabj Re: Obroncy uciśnionych, wyluzujcie! 03.06.05, 08:34
        Cze
        Pewnie tego postu juz nie przeczytasz, ale może, kto wie? Otóż wyobraź sobie
        taką sytuację,że ja również wiem jak powinno wyglądać tzw. "bezobciachowe"
        wesele - i o takim zresztą całe życie marzyłam. Finanse ( z mojej i męża strony
        nie stanowiły przeszkody na drodze realizacji naszych - podkreślam - naszych!
        wizji tego dnia). Krótko: chcieliśmy piękny ślub w kościele, potem eleganckie
        przyjęcie dla rodziny i najbliższych przyjaciół i tyle. Problem się rozpoczął w
        momencie , gdy do akcji wkroczyli rodzice pana młodego (moi też mieli trochę
        dziwnych pomysłów), aha, oczywiście kasą dysponowali rodzice. No i co? Miało
        być wesele, z balonikami(k... żesz...), orkiestra, jeszcze tylko wodzireja
        brakowało. Słowem - niekoniecznie i niechętnie.Wierz miże na nic się zdały
        sposoby czy histerie, no bo co powie ciocia Zdzisia? Albo w głowach się wam
        poprzewracało.itp. itd. Może ona też miała swoją wizję tego wyjątkowego dnia,
        ale rodzinka ją zmusiła do innej oprawy...Dlatego może bez takiego ostrego
        krytykanctwa. A że wyglądała na zadowoloną? Może zrozumiała co tego dnia
        naprawdę sie liczy i była szczęśliwa, mając gdzieś cały ten obciach, którego
        nie udało się uniknąć, nieoniecznie z jej winy...
    • dafni Re: Zgłupiała na własnym slubie 25.05.05, 11:43
      Nie zaliczyłabym się do grona "obrońców uciśnionych". Lubię tylko elementarną
      przyzwoitość. No i strasznie nie lubię zawistnych babiszonów, które tylko
      czekają, żeby wbić komuś szpilę.
    • monalisa15 Nie zrozumieliscie o co chodziło a sie bulwersuje 25.05.05, 12:14
      Wydaje mi sie,ze niektórzy nie zrozumieli,o co chodzi w tym watku...Przecież
      autorka nie smiała sie z tego,jak jej kolezanka zorganziwała swój slub,tylko
      z tego ,ze wszystko zrobiła na odwrót ,niz to głosiła wczesniej a przede
      wszystkim z tego,ze dała sie ogłupic tzw. fachowcom - fotografowi,kamerzyscie
      i zespólowi...którzy zafundowali jej kicz,którego tak nie chciala (zapraszam do
      watku "Nie dajmy sie ogłupic tym,którym płacimy)
    • majkajamajka Re: Zgłupiała na własnym slubie 25.05.05, 15:06
      Nie dajmy sie ogłupic - taki z tego wniosek. Trzymajmy sie swoich
      zasad ,zebysmy potem nie były przedmiotem drwin .
      • pkownacki Nie dajmy sie oglupic, nie dajmy sie zwariowac EOT 25.05.05, 16:30
        mysle, ze wystarczysmile
    • raszefka Re: Zgłupiała na własnym slubie 02.06.05, 22:51
      Gdybym tu miała jakąś znajomą to zgłaszam swoją kandydaturę do obsmarowania za
      zgłupienie smile)))

      Do wczoraj uważałam welon na twarzy za niedopuszczalną głupotę. Zdaje się, że
      zmieniam zdanie
      • monalisa15 Re: Zgłupiała na własnym slubie 03.06.05, 08:53
        Welon na twarzy nie świadczy o tym,ze zgłupiałas. To przecież żaden obciach
        • raszefka Re: Zgłupiała na własnym slubie 03.06.05, 09:52
          Widzisz, sprawa subiektywna, dla mnie do tej pory był obciachowy wink
    • makumbala Re: Zgłupiała na własnym slubie 03.06.05, 22:22
      ja tez nie uważam,ze welon na twarzy jest czymś kiczowatym. Kobieta wyglada w
      nim troche tajemniczo i delikatnie.Mnie pomysł bardzo sie podoba
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka