Tak się składa, że moja ciotka (i w dodatku matka chrzestna!) jest fryzjerką.
Odkąd pamiętam zawsze się u niej czesałam, ścinałam i farbowałam. Zresztą nie
tylko ja, ale pół naszej rodziny. Nie ma co owijać w bawełnę...nie jest ona
stylistką fryzur, jej fryzurom brak polotu i świeżości. Od lat czesze
wszystkich tak samo. Do tej pory mi to nie przeszkadzało, bo mam długie włosy
z grzywką i raczej nie robiłam sobie radykalnych zmian na głowie. Ale w dniu
ślubu chciałabym wyglądać inaczej! I dlatego zdecydowałam się, że pójdę do
poleconej mi przez znajomą stylistki. Moja ciotka już dziś szykuje się na
zrobienie mi "mega-koka" z loczkami w stylu Scarlett O'Hara, a ja zupełnie
inaczej wyobrażam sobie moją ślubną fryzurę. Chcę, aby było to coś
eleganckiego, a zarazem skromnego. I jestem pewna, że Ona mnie tak nie
uczesze! Jak mam grzecznie ją poinformować, że nie będę się u niej czesała?
Nie chcę, żeby poczuła się urażona, bo Ona czuję się w obowiązku uczesania do
ślubu swojej chrześnicy...