Otoz slub mam 12 sierpnia a leze na sprawach urzedowych i koscielnych!
kiedy w zeszlym tygodniu poszlam do usc pani powiedziala mi ze na wszystkie
formalnosci czeka sie ok 2tyg! mieszkam w wawie moj usc jest przy
klopotowskiego. niech ich szlag!mowie tej pani ze nie mam czasu juz na nic a
jak to baba w urzedzie- nic nie moze porazic.
kosciol- ten obok zoo- ksiadz mlody ale kompletnie ne pomocny jakby sie
dzisiaj urodzil! tez mu mowie ze nie moglam wczesniej , ponewaz tak mi se
sprawy zyciowe poukladaly, a on jakby grochem o sciane! jezeli nie uda mi sie
pozalatwiec tego wszystkiego to ... nie wie to mi sie w glowie nie miesci!!!
goscie pozapraszani (czesc, moj przyszly maz jest z bialegostoku), wien
najpierw tam musielismy pojechac...
byla ktoraz z was w takies sytuacji? ja juz chyba nie chce tego slubu jak
kosciolem ma rzadzic czarna mafia, jak mowi moj. a panie w urzedzie nie sa
lepsze, pracuja za kare!
nei weim co robic!
i teraz sie zastanawiam czy dac w lape czy isc z awantura do proboszcza mojej
parafii. pani z usc tez chyba na cos czeka....
pomozcie
pozdrawiam.
ania