oloom 21.07.05, 14:56 Pomóżcie - jak to się czyta? Z angielska? Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
mika761 Re: cymbeline - jak się to czyta? 21.07.05, 15:05 oj chyba masz rację, w moim otoczeniu tak się potocznie mówi, ale chyba faktycznie niedokładnie tak przepraszam za wprowadzenie w błąd Odpowiedz Link Zgłoś
monjan Re: cymbeline - jak się to czyta? 21.07.05, 15:35 nie! simbelin jest poprawinie Odpowiedz Link Zgłoś
byhanya Re: cymbeline - jak się to czyta? 21.07.05, 15:20 sprawdzilam w slowniku wymowe slowa cymeline i jest to ta dam ['simbili:n] Odpowiedz Link Zgłoś
jkorszen Re: cymbeline - jak się to czyta? 21.07.05, 15:46 czyli pierwsz odpowiedz byla wlascila simbelinn Odpowiedz Link Zgłoś
byhanya Re: cymbeline - jak się to czyta? 21.07.05, 15:57 najprawidlowsza- nie simbelin ale simbilin z akcenten na s i dluzszym trzecim i Odpowiedz Link Zgłoś
jkorszen Re: cymbeline - jak się to czyta? 22.07.05, 08:16 )) a co to w ogole znaczy? wiem ze zagladalas do slownika ) Odpowiedz Link Zgłoś
byhanya Re: cymbeline - jak się to czyta? 22.07.05, 09:48 imie krola ze sztuki shakespeara Odpowiedz Link Zgłoś
jkorszen Re: cymbeline - jak się to czyta? 22.07.05, 09:54 aha dzieki ciekawostka )) Odpowiedz Link Zgłoś
domi_mikolka Re: cymbeline - jak się to czyta? 22.07.05, 16:34 Istnieje jednak opcja [simbelin], bo o ile mnie pamięć nie myli, to Cymbeline jest firmą francuską, a Francuzi przeczytają to właśnie tak jak napisałam Odpowiedz Link Zgłoś
oloom Re: cymbeline - jak się to czyta? 22.07.05, 16:47 Dziewczyny, dziękuję Wam bardzo za pomoc. Przypomniało mi się, że moja koleżanka z pracy jest romanistką i zapytałam ją jak to się w końcu naprawdę czyta. "sąbelin" - tak mi powiedziała Odpowiedz Link Zgłoś
annasi23 Re: cymbeline - jak się to czyta? 23.07.05, 10:11 A czy po francusku to słowo ma jakieś znaczenie? Odpowiedz Link Zgłoś
potempka symbelin, simbelin, simbilin czy sąbellin?? 23.07.05, 10:33 jak wkoncu?? Odpowiedz Link Zgłoś
ardzuna Cymbeline 23.07.05, 11:26 Proponuję "cymbeline" - dokładnie tak, jak się czyta po polsku. Jest to firma francuska, a Francuzi czytają wszystkie nazwy tak, jak im to wychodzi po francusku, tzn. np. I-Be-Em, a nie Aj-Bi-Em. Kto by w końcu się przejmował tym, że istnieje jakaś inna wymowa, skoro można przeczytać to po swojemu. Oni w odróznieniu od nas nie mają kompleksów. Lech Wałęsa to "Lecz Waleza". To czemu my sie mamy silić na zgadywanie, jak należy czytac Cymbeline, skoro to można przeczytac po polsku? Jeśliby im zależało na konkretnej wymowie, to powinni się reklamować tak jak firma Bouygues, która wszędzie pisze "Bouygues, czytaj Błig". Moja propozycja czytania Cymbeline jest zupełnie poważna. Odpowiedz Link Zgłoś
leeloo26 Re: Cymbeline 25.07.05, 10:05 A ja słyszałam z takich hitów amerykańską wersje Pól Elizejskich: Champs-Élysées, czyt. Czemps Elajzys. Ładne, prawda? Odpowiedz Link Zgłoś
kasienka80 Re: cymbeline - jak się to czyta? 25.07.05, 10:07 Zle powiedziala. Napewno nie sąbelin. Simbelin- maz Francuz potwierdza Odpowiedz Link Zgłoś
simonkapl Re: cymbeline - jak się to czyta? 23.07.05, 13:27 Firma ta jest firma francuska i prawidlowa wymowa gto: simbelin Odpowiedz Link Zgłoś
domi_mikolka Re: cymbeline - jak się to czyta? 25.07.05, 09:59 wybaczcie, ale choćby nie wiem jak się starali to Francuzi nigdy nie przeczytają tego przez "ą". a co do czytania tego w polskiej wersji fonetycznej, że tak powiem... hmm, u nas po prostu nie ma takiej tradycji językowej. w Polsce z reguły wszystko czyta się tak jak w języku pochodzenia, co zresztą jest bardzo podziwiane, na przykład przez Francuzów, a także przez Finów... Odpowiedz Link Zgłoś
annajustyna Re: cymbeline - jak się to czyta? 25.07.05, 10:02 A najlepsi sa Niemcy: dablju czytaja jako w (ang. v), a najgorsue, ze co niektorzy tak samo to wymawiaja mowiac po angielsku... A juz zupelnie padlam, jak uslyszalam, ze marka Fichi (Vichy) jest b. dobra... O Boze... Odpowiedz Link Zgłoś
annajustyna Re: cymbeline - jak się to czyta? 25.07.05, 10:03 A jablko, to wg Niemcow apel)) Odpowiedz Link Zgłoś
tkorszen Re: cymbeline - jak się to czyta? 25.07.05, 10:50 najlepiej zadzwonic do salonu i uslyszy sie wytedy jak pani odbierajaca telefon wymowi nazwe salony cymbeline )) Odpowiedz Link Zgłoś
ardzuna Re: cymbeline - jak się to czyta? 25.07.05, 14:45 domi_mikolka napisała: > językowej. w Polsce z reguły wszystko czyta się tak jak w języku pochodzenia, Na przykład Nike czyta sie jako "Najki", bo jak wiadomo, jest to słowo pochodzenia angielskiego ;-P Odpowiedz Link Zgłoś
greta18 Re: cymbeline - jak się to czyta? 25.07.05, 14:51 To tak jak wkuzra mnie czytanie nazwy perfum Joop. Oczywiscie słysze non- sto "żup" lub "dżup", a jest to przecież nazwisko niemieckiego projektanta Wolfganga Joop'a. Tak wiec sa to perfumy Joop, czytanae jako "jop". Tak gwoli ciekawostki. Odpowiedz Link Zgłoś
annajustyna Re: cymbeline - jak się to czyta? 25.07.05, 14:56 Albo Coty wymawiane z polskim akcentem i wychodza koty. He, he . Albo pyling, lykend etc. Generalnie nie powinno sie wymawiac zbyt poprawnia (z quasiakcentem zagranicznym), stad np. Szröder, a nie szröda (Niemcy nie znaja er, wychodzi im a, np. Piepper wymowia jako pipa) etc. ale czasem wypadaloby chcociaz minimalnie zblizyc sie do wymowy oryginalnej. I tak Joop wym. jako jop to tez spolszczenie!!! (Niemcy wymawiaja podwojne o)! Odpowiedz Link Zgłoś
byhanya Re: cymbeline - jak się to czyta? 25.07.05, 15:11 ha a jak wymawiac firme "nestlé" przypominam ze jest to firma szwajcarska ale z francuskim jako ojczysty....... Odpowiedz Link Zgłoś
annajustyna Re: cymbeline - jak się to czyta? 25.07.05, 15:17 Chodzi Ci o nieszczesne -s???? Tez kiedys sie nad tym glowilam)), ale odkrylam, ze maja logo w ksztalcie ptasiego gniazda (po niemiecku Nest)- czyli tak jak sie pisze (-e pozostaje, bo akcentowane). Poza tym sa nazwy wlasne, ktore czyta sie w sposob swoisty, np. niemieckie miasto Soest czyta sie jako Sost, a nie Söst. Odpowiedz Link Zgłoś
byhanya Re: cymbeline - jak się to czyta? 25.07.05, 15:27 oni o sobie mowia neslé .... to francuska czesc szwjcari uzywajacej angielskie slowo hi hi hi a jeszcze jeden zwyrodnialec jak dzwonisz do francuskiego biura hewlett packard (juled pakard) to uslyszysz ulepaká bylabym parsknela jak uslyszalam to pierwszy raz Odpowiedz Link Zgłoś
annajustyna Re: cymbeline - jak się to czyta? 26.07.05, 09:02 Albo Romy Schnede: (czyli Romy Schneider). Ach ci Francuzi... A najlepsze jest to, ze czytaja polskie slowa wg zasad swojego jezyka (Niemcy tez to robia), to ciezko na to wpasc, ze kazdy jezyk jest specyficzny??? To tak jakby czytac angielskie slowa z polska wymowa, he, he. Francuzi jak mowia po niemiecku to wymawiaja po francusku (mowie o Francuzach znajacych niemiecki), nie wymawiaja samego h np. Wychdzo Isz ab zamiast ich habe)). Odpowiedz Link Zgłoś
simonkapl Re: cymbeline - jak się to czyta? 26.07.05, 10:56 No a jak ci maja wymowic h kiedy u nich ta litera nie istnieje.Ludzie, odczepcie sie.Juz widze jak Polacy wymawiaja francuskie slowa, a mialam okazji sie nasluchac.Rozpacz czarna. Odpowiedz Link Zgłoś
annajustyna Re: cymbeline - jak się to czyta? 26.07.05, 11:06 Albo Slazakow mowiacych po niemiecku))). Oczywiscie, ze Polacy tez (w tym i JA) nie sa bez wad, czasami walne taki blad, ze ho ho, smiech na sali! Ale ogolnie umlautow w polskim tez nie, a jakos Polacy staraja sie je wymowic, wiec... Francuzi mogliby sprobowac z H! Odpowiedz Link Zgłoś
simonkapl Re: cymbeline - jak się to czyta? 26.07.05, 11:16 Dziewczyno, u nich ta litera jest niema jak pewnie doskonale wiesz.Nie moga tego wymowic, tak jak ty nie wymowisz bezblednie ich r.Wszystko na ten temat. Odpowiedz Link Zgłoś
simonkapl Re: cymbeline - jak się to czyta? 26.07.05, 11:29 Oj chcialabym to uslyszec.Musialabys byc dwujezyczna od urodzenia.Ja tez je wymawiam ale idealne byc nie moze,nie ma prawa. Odpowiedz Link Zgłoś
annajustyna Re: cymbeline - jak się to czyta? 26.07.05, 11:34 NIezupelnie od urodzenia, podobniez wystarczy do 4. roku zycia. W praktyce nie ma osob 100-procentowo dwujezycznych (spotkalam sie z certyfikatami bilingwalnosci w Belgii), zawsze jakis jezyk przewazam (a to nieszczesne "r" nie jest czyste, ato slownictwo potoczne kuleje, a to...). Wazne to cwiczyc jezyk codziennie. O1 Pozdrawiam serdecznie wszystkie przyszle i byle panny mlode rozsiane po swiecie! Odpowiedz Link Zgłoś
simonkapl Re: cymbeline - jak się to czyta? 26.07.05, 11:36 I tu sie mylisz.Sa osoby perfekcyjnie dwujezyczne. Odpowiedz Link Zgłoś
annajustyna Re: cymbeline - jak się to czyta? 26.07.05, 11:38 Przeciez napisalam, ze istnieje certyfikat to potwierdzajacy, ale sa to naprawde wyjatki... Odpowiedz Link Zgłoś
mojave Re: cymbeline - jak się to czyta? 26.07.05, 12:27 simonkapl napisała: > Oj chcialabym to uslyszec.Musialabys byc dwujezyczna od urodzenia.Ja tez je > wymawiam ale idealne byc nie moze,nie ma prawa. może kiedys bedziesz miala szanse niezbadane są ludzkie losy. Nie bedę teraz na sile udowadaniać pisząc: " a wlasnie, że wymawiam..." ) Odpowiedz Link Zgłoś
greta18 Re: cymbeline - jak się to czyta? 26.07.05, 11:23 Dlatego u Francuzów hip-hop to "ipop" , hihi ) Odpowiedz Link Zgłoś
solitoad Re: cymbeline - jak się to czyta? 26.07.05, 11:22 Domyślam się że annajustyna zna tylko niemiecki bo inne języki są be. Odpowiedz Link Zgłoś
annajustyna Re: cymbeline - jak się to czyta? 26.07.05, 11:32 Mowie biegle po angielsku (moj ojciec jest Kanadyjczykiem) i niemiecku (dziadek Niemiec). Ponadto znam lepiej lub gorzej (ale czytam b. dobrze) francuski (najpiekniejszy jez. swiata!), hiszpanski, rosyjski. 4 lata nauki laciny. Mieszkalam w Danii (calkiem niezle znalam ten jezyk, ale bez ususu wiedza ucieka...), aha dzieki lacinie niezle radze sobie z wloskim, jak na kogos kto sie go nigdy nie uczyl! To wcale nie podpucha, kocham jezyki obce. Szkoda, ze nie mam dla nich wiecej czasu... A najokropniejszym jezykiem z jakim mialam do czynienia byl niemiecki (zdarzalo mi sie plakac przy nauce). Na co dzien mowie po niemiecku, ktory paradoksalnie stal sie moim 2. jezykiem, ale bezblednie nigdy w nim nie przemowie, nie mam zludzen!!! Odpowiedz Link Zgłoś
simonkapl Re: cymbeline - jak się to czyta? 26.07.05, 11:35 Tyle jezykow znasz, a takie glupoty opowiadasz. Odpowiedz Link Zgłoś
annajustyna Re: cymbeline - jak się to czyta? 26.07.05, 11:36 Jakie glupoty? Po prostu dziele sie moimi obserwacjami. Pokonalam mniej lub lepiej umlaty, wiec wiem, ze pewne dzwieki mozna odrobine chociaz wycwiczyc. Odpowiedz Link Zgłoś
1000tak konia z rzedem francuzowi ktory 26.07.05, 11:25 przeczyta dunskie slowo HØST h nieme ø nieznane st nie wymawia sie. Odpowiedz Link Zgłoś
simonkapl Re: konia z rzedem francuzowi ktory 26.07.05, 11:35 Jka trzeba to st przeczytaja.W wyjatkach to sie zdarza. Odpowiedz Link Zgłoś
annajustyna Re: konia z rzedem francuzowi ktory 26.07.05, 11:35 Nie tylko Francuzowi. ja podczas mojego pomieszkiwania w Danii nawet nie staralam sie mowic w tym jezyku, ograniczylam sie do czytania)) Odpowiedz Link Zgłoś
annajustyna Re: Łoomatko... 26.07.05, 11:40 Troche mi glupio, ze z mojej m.in. winy odbieglysmy od tematu... Odpowiedz Link Zgłoś
ardzuna Re: Łoomatko... 26.07.05, 12:02 No właśnie, ładnie to tak rozchrzaniać przyzwoite wątki? ;-P Odpowiedz Link Zgłoś
annajustyna Re: Łoomatko... 26.07.05, 12:06 No wlasnie bardzo nieladne, ale ze dzisiaj moje imieniny (moj narzeczony zappomnial!!!) to prosze o wybaczenie(( Szkoda, ze nie ma emotikonu na sypanie glowy popiolem... Odpowiedz Link Zgłoś
ardzuna Re: Łoomatko... 26.07.05, 12:12 e, no fajna dyskusja się zrobiła, choć nie na temat Odpowiedz Link Zgłoś
annajustyna Re: Łoomatko... 26.07.05, 12:18 A jak sie odbiega od tematu, to sie nalezy dwoja (teraz chyba jedynka))). Odpowiedz Link Zgłoś
annajustyna Re: Łoomatko... 26.07.05, 12:19 Dzieki!!! wielkie. Jestem ciekawa, czy moj przyszly do wieczora sobie przypomni. W zeszlym roku przypomnial sobie o moich imieninach ok. 21, a o urodzinach po 2 dniach... Taki folklor... Odpowiedz Link Zgłoś
water_lilly Re: Łoomatko... 26.07.05, 12:24 Znam to.Mój: "imienin nie uznaję,co za durne święto",urodziny:zawsze,ale to zawsze,od rana udaje,że to normalny dzień,nawet głupich życzeń nie złoży,za to wieczór jest b.miły,uroczysty,kwiaty,etc;kiedyś rano obraziłam się na niego,że zapomniał o urodzinach,zbeształ mnie,że niby zepsułam wszystko,wieczorną niespodziankę,jaka to ze mnie niewdzięcznica.No a ja z nim ślub biorę normalnie.Chyba choram. Odpowiedz Link Zgłoś
annajustyna Re: Łoomatko... 26.07.05, 12:35 Znowu zmiana tematu)). Moj pamieta zawsze... 2 dni przed i 2 dni po))). A jeszcze mu wczoraj niehonorowo przypomnialam. A i tak zapomnial... Odpowiedz Link Zgłoś
annajustyna Re: Łoomatko... 26.07.05, 12:42 ? Sa gorzse wady)). Moj pracuje od 7 rano do 8 wieczor (termin oddania projektu!), wiec troche go to usprawiedliwia... Aha, dzieli nas ok. 800 km! Odpowiedz Link Zgłoś
jaga112 Re: Łoomatko... 26.07.05, 12:37 A może pogadamy co macie na obiad ))?? Ja spaghetti bolognese ) Odpowiedz Link Zgłoś
annajustyna Re: Łoomatko... 26.07.05, 12:41 A ja jeszcze nie wiem, co. Za 5 minut mam przerwe w pracy i wtedy cos przytargam... Mam ochote na cooos konkretnego... (Znowu nie zjadlam sniadania). Odpowiedz Link Zgłoś
annajustyna Re: Łoomatko... 26.07.05, 13:12 A ja 2 udka z kurczaka z ziemniaczkami, surowka z kapusty kwaszonej i do tego - w ramach imienin - kawalek szarlotki... Nie pytajcie, ile to kosztowalo... Chyba cos kolo 4,50 EUR... Odpowiedz Link Zgłoś
greta18 Re: Łoomatko... 26.07.05, 13:24 A ja właśnie szamię sushi.... mniam, mniam jakie to pyszne!!!!!!!!!!!!!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
annajustyna Re: Łoomatko... 26.07.05, 13:27 A nie boisz sie rybich pasozytow? Kiedys przeczytalam artykul o niebezpieczenstwie czajacym sie w sushi... Jeszcze wieksze niz tatar! Odpowiedz Link Zgłoś
greta18 Re: Łoomatko... 26.07.05, 13:47 Aleś mi dowaliła!!! Teraz to mi bardziej bedzie "smakować". Szczerze - mogłas sie powstrzymać o tego stwierdzenia... A pasożyty? są wszedzie! w każdym mięsie. Poza ty wiesz, ze juz samo zycie to "śmiertelna choroba przenoszona drogą płciową"... Odpowiedz Link Zgłoś
annajustyna Re: Łoomatko... 26.07.05, 13:58 Sorry, myslalam, ze przeczytasz ten watek juz po spozyciu i przetrawieniu. Nie chcialam dowalic. PO prostu wiadomo, ze mieso (takze rybie) po obrobce termicznej zawsze jest troszeczke bardziej bezpieczne. Podobniez kobiety w ciazy to nie üpowinny jesc nawet surowej poledwicy (ja ja uwielbiam), ale ja jestem lekka fanatyczka takich nowinek, wiec juz zamykam buzie, by znowu nie narozrabaiac... Aha, ja bym sie sushi nie najadla - jestem strasznym zarlokiem... Odpowiedz Link Zgłoś
greta18 Re: Łoomatko... 26.07.05, 14:03 Spoooko Na szczęście ja w ciąży nie jestem, wiec mogę szamać sushi i tatar. A w ciąży to nawet serków plesniowy jeść nie można, bo tam jest jakas bakteria, która może zaszkodzić rozwojowi płodu. A ja tez jestem żarłok, ale mam "obcykany" jeden zestaw, który nie drenuje mi kieszeni, a zawiera 10 szt. dużych futomaki, po których jestem najedzona. Cmoki- smoki! Odpowiedz Link Zgłoś
annajustyna Re: Łoomatko... 26.07.05, 14:06 Nigdy nie jadlam futomaki... (wstyd!), a o serkach nie wiedzialam... Grunt to nie dac sie zwariowac! Pozdrawiam raz jeszcze! Odpowiedz Link Zgłoś
water_lilly Re: Łoomatko... 26.07.05, 12:39 Zmiana,zmiana.Z resztą ja powinnam w/w nazwę wymawiać "srybmelin",mimo,że całkiem nieźle znam francuski.Jestem na nich wściekła(tzn.na jeden z salonów),i guzik mnie obchodzi jak ludzie w Polsce będą wymawiali tę nazwę. Odpowiedz Link Zgłoś
water_lilly Re: Łoomatko... 26.07.05, 12:42 forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=619&w=26943341&a=26944727 Odpowiedz Link Zgłoś
annajustyna Re: Łoomatko... 26.07.05, 12:47 Ja proponuje srujbelin albo ten sam prefiks z a))zamiast u. Faktycznie Cie urzadzily te idiotki z krzywo obcieta suknia... To faktycznie az 3 cm??? Odpowiedz Link Zgłoś
simonkapl Re: Łoomatko... 26.07.05, 12:49 To ty tak w pracy masz zcasz pisac bez przerwy? Ale fajna praca. Odpowiedz Link Zgłoś
annajustyna Re: Łoomatko... 26.07.05, 13:10 Praca jest ciezka, ale opanowalam podzielnosc uwagi. Mam pisemne pozwolenie na nieograniczone korz<ystanie z internetu (to chyba jedyny plus tej roboty). Odpowiedz Link Zgłoś
water_lilly Re: Łoomatko... 26.07.05, 12:49 Tiaa.Pani sama to mierzyła linijką,i:"ale proszę pani,to przecież tylko 3 cm",ale to,kurna,widać! Odpowiedz Link Zgłoś
annajustyna Re: Łoomatko... 26.07.05, 13:11 3 cm to strasznie, strasznie duzo!!! 3 mm to rozumiem... Odpowiedz Link Zgłoś
jaga112 Re: Łoomatko... 26.07.05, 13:15 Kurcze, pijane te babeczki były? 3mm jeszcze jest do zaakceptowania ale 3 cm?? Dostałaś jakiś rabat w związku z tym? Odpowiedz Link Zgłoś
water_lilly Re: Łoomatko... 26.07.05, 13:17 Nie,bo zapłaciłam za kiecę przy zamawianiu.O rabacie "po" nie było mowy. Odpowiedz Link Zgłoś
simonkapl Re: Łoomatko... 26.07.05, 13:20 Tez spotkalam sie z wieloma podobnymi historiami w tej firmie.Swoja droga, drozyzna, jakosc taka sobie,obsluga tez i jeszce spieprza suknie.Ale wkoncu jak bylo , widac bylo to na slubie? Odpowiedz Link Zgłoś
water_lilly Re: Łoomatko... 26.07.05, 13:42 Jeszcze nie wiemsprawdzę to 5 sierpnia,czyli za 10 dni. Odpowiedz Link Zgłoś
jaga112 Re: Łoomatko... 26.07.05, 13:54 O żesz... Straszne, a najgorsze to ze nie można wygrac z tymi salonami, zapłaciłyście to jazda mi stąd!! Odpowiedz Link Zgłoś
annajustyna Re: Łoomatko... 26.07.05, 13:59 A moze mozna by wyrownac do krzywizny i przyszyc jakas koronke, tasme etc.??? Odpowiedz Link Zgłoś
simonkapl Re: Łoomatko... 26.07.05, 14:06 A ja bym zadzwonila do jakiegos szefa i nalegala dopoty mi rabatu nie zrobia.Trzeba byc bezczelnym chamem, wtedy to dziala.Masz prawo ich nastraszyc jakim Stowarzyszeniem Konsumenta, czy tym podobnym.Moze podziala. Odpowiedz Link Zgłoś
jaga112 Re: Łoomatko... 26.07.05, 14:13 Najgorsze że wyda sie powiedzmy (a raczej napiszmy ) 3 tys na suknię a tu taka niedoróba. Wydawało by sie że Simbelin, Sąbelin to super firma a tu taka wpadka. Water_lilly napisz który to salon w W-wie dał taka plamę!! Zwrotu kasy MUSISZ się domagać - chociaż 10 % rabatu!! Odpowiedz Link Zgłoś
simonkapl Re: Łoomatko... 26.07.05, 14:15 Niestety, zcesto te super salony maja wlasnie tego typu wpadki.Moja koleznak na przyklad nie otrzymala sukni na czas, a potem miala problem ze sciagnieciem kasy.Chamstwo i tyle.Moze warto rozejrzec sie za mniejszymi i mniej znanymi salonami. Odpowiedz Link Zgłoś
jaga112 Re: Łoomatko... 26.07.05, 14:23 Niestety właśnie dobrym salonom łatwiej jest zaufać niż tym małym. Kiedyś w programie konsumenckim słyszalam o niesamowitych wpadkach salonu sukien ślubnych Diana (chyba nazwy nie pomyliłam) na Targowej w W-wie. Zraziłam się przede wszystkim do sklepów na Targowej gdyż panie zawsze wyglądały jakby pytały: po co pani tu przyszła??!! Zamowiłam suknię w Madonnie na Wilczej i jestem zadowolona z obsługi i stanu sukni - no moze teraz twierdze ze jast za skromna. Ale jak widac najlepszym zdarzaja sie wpadki!! Odpowiedz Link Zgłoś