Dodaj do ulubionych

2 czerwca 2007

02.10.05, 14:12
Własnie ustaliliśmy datę.
Chyba czas zacząć przygotowania! Już się boję wink
Obserwuj wątek
    • hanka2501 Re: 2 czerwca 2007 02.10.05, 14:30
      Ludzie bez przesady!
      • a1ma Re: 2 czerwca 2007 02.10.05, 22:47
        Chciałabym, żeby to była przesada... ale niektóre sprawy naprawdę należy
        załatwiać JUŻ.
      • katarzyna_zd Re: 2 czerwca 2007 28.12.05, 12:04
        nie uwazam, ze to przesada, raczej dobre myslenie, im wczesniej sie zalatwi
        sprawy tym lepiej smile
    • evelisia Re: 2 czerwca 2007 02.10.05, 20:31
      Przygotowania mozecie zaczac spokojnie za rok..do tego czasu jeszcze sie moze
      wiele zmienic..wiec nie widze sensu wczesniejszych przygotowywan smile
      • a1ma Re: 2 czerwca 2007 02.10.05, 22:47
        Sugerujesz, że zamiar może się zmienić? wink Raczej nie sądzę.
        A co do terminu - obdzwoniłam kilka sal w moim mieście i na przyszły rok mają
        terminy na... LISTOPAD! Więc za rok o tej porze może być nieco za późno...
        • gracuuja Re: 2 czerwca 2007 03.10.05, 11:36
          bardzo ładna data...
          Moi Rodzice brali ślub 2 czerwca tyle, ze.... na dzień dzisiejszy 32 lata
          temu... smile))

          a co do przezorności...
          my salę rezerwowaliśmy w lutym 2004 - a ślub mielismy 11 czerwca 2005

          jeszcze troszkę czasu macie... ale faktycznie mozna juz zacząć się
          orientować... na pewno bedziesz miała duuuzo wiekszy wybor niz za rok smile
          no a czerwiec, to przeciez bardzo chodliwy miesiąc smile))

          z cała pewnością po znalezieniu sali, kosciola i kapeli mozecie sobie na trochę
          odpuscic...
          gorąco bedzie w 2007... smile)
          no i... NIE DAJCIE SIĘ ZWARIOWAĆ... bez przesady!! wink
          • a1ma Re: 2 czerwca 2007 03.10.05, 16:37
            No właśnie, czerwiec jest podobno najbardziej oblegany... Masz rację, wstępne
            rezerwacje i reszta za rok.
            Ale nie mogę się już doczekać wink))
            • gracuuja Re: 2 czerwca 2007 03.10.05, 22:39
              zazdroszczę Ci.. smile

              ja zeby zapchac tą dziurę pomiędzy rezerwacją sali itp a pełnymi
              przygotowaniami.. zaczęłam zapuszczać włosy... tongue_out

              po drodze opciełam je 3 razy... ale w końcu się udało... smile
              znaczy nie były jakieś super długie, ale takie jak trzeba... smile
              • a1ma Re: 2 czerwca 2007 03.10.05, 22:45
                smile

                A jaką miałaś fryzurę z długich włosów? Bo ja też mam długie, proste - i jakoś
                nie mam pomysłu na razie.
                • gracuuja Re: 2 czerwca 2007 04.10.05, 09:50
                  one nie są dłuugie smile nie były.. smile
                  takie do ramion smile
                  ale dla mnie to już baaardzo długie smile no i bardzo chciałam mieć rozpuszczone
                  naturalne bez specjalnych upięć... myślałam o naturalnym kwiatku, ale się w
                  końcu rozmyśliłam... smile

                  bo jak mnie fryzjerka zaczęła upinać i kręcić i blabla bla... to jak
                  rozpusciła, to stwierdziłam ze tak mi się podoba najbardziej... smile

                  a zdjęcia są tu:

                  republika.pl/panstwo_bilscy
                  • a1ma Re: 2 czerwca 2007 04.10.05, 11:51
                    Gracuuja, boskie zdjęcia! Robiliście je sami, czy profesjonalny fotograf? A
                    wnętrza - tp wasze prywatne, czy jakieś szczególne?

                    I sukienkę miałaś przepiękną wink

                    A co do włosów - rzeczywiście, wszystko jest względne wink Moje są ze 3 razy
                    dłuższe, proste, prawie do pasa. Może po prostu je nabłyszczę i zostawią
                    rozpuszczone? Tylko trochę się boję potargania, sztywną fryzurę łatwiej
                    zdyscyplinować...

                    Pozdrawiam!
                    • gracuuja Re: 2 czerwca 2007 04.10.05, 12:08
                      a1ma napisała:

                      > Gracuuja, boskie zdjęcia! Robiliście je sami, czy profesjonalny fotograf? A
                      > wnętrza - tp wasze prywatne, czy jakieś szczególne?


                      >
                      > I sukienkę miałaś przepiękną wink

                      dziękuję smile to miło słyszec to od osób zupełnie postronnych smile)
                      zdjęcia na stronie sa różne przeróżne... zlepek ze wszystkich które dostałam od
                      gości.. ale też oczywiście profesjonalne.. smile czesto daje sie poznac... smile
                      a wnętrza... mówisz o pierwszych zdjeciach?? tak to mieszkanie.. teraz już
                      tylko moich rodziców.. smile)

                      >
                      > A co do włosów - rzeczywiście, wszystko jest względne wink Moje są ze 3 razy
                      > dłuższe, proste, prawie do pasa. Może po prostu je nabłyszczę i zostawią
                      > rozpuszczone? Tylko trochę się boję potargania, sztywną fryzurę łatwiej
                      > zdyscyplinować...
                      >
                      tu się zgadzam... smile
                      ale wydaje mi się, ze jednak fajniej wygląda się naturalnie niż w sztucznie
                      upiętych włosach...
                      ja rzadko kiedy wogle je sponam więc pewnie też trochę dlatego nie mogłam się
                      odnaleźć w żadnym upięciu, podpięciu czy czymś takim... smile

                      czy w koku czy w rozpuszczonych włosach (te do pasa faktycznie trudno
                      okiełznać, no i jest e nich znacznie cieplej... big_grin) będziesz super wyglądać smile)
                      > Pozdrawiam!
                      • a1ma Re: 2 czerwca 2007 04.10.05, 12:16
                        Gracuuja, przepraszam, że tak Ci zawracam głowę, ale po obejrzeniu wszystkich
                        nasuwa mi sie jeszcze jedno pytanie - miałaś trzy pary drużby? Ja dokładnie coś
                        takiego bym chciała, ale nie wiem, jak to się da zorganizować. Nie było z tym
                        problemu?
                        • gracuuja Re: 2 czerwca 2007 04.10.05, 13:13
                          mieliśmy dwie pary drużb - ów czy jak to się mówi smile)
                          + jedną mniejszą druhenkę (może nie widać tego... bo ta druhenka mi troche
                          wyrosła, ale tak miało być smile

                          para świadków,
                          para nie świadków
                          + druhenka czyli 3 + 2 smile

                          te dwie pary to była konieczność, bo nie byliśmy się w stanie zdecydować - nie
                          dało rady komuś powiedzieć - TY NIE...
                          moje dwie przyjaciółki i męża brat + przyjaciel.

                          a druhenka - to najmłodsza moja kuzyneczka... kiedyś kochane i urocze dziecię..
                          teraz 14 letnia pannica... smile))
                          ale było wesoło dzięki temu smile
                          a ona bardzo chciala.. smile

                          jeżeli chodzi o problemy, to ponieważ braliśmy ślub konkordatowy to potrzebna
                          była tylko jedna para śwaidków - czyli niestety musielismy wybrać, ale
                          powiedzmy, ze to już nie było takie straszne - do zrobienia... smile chociaz
                          martwiłam się że tej co nie będzie składać podpisu będzie trochę smutno... ale
                          oni byli i tak bardzo szczęśliwi ze mogą być tak blisko nas w tym dniu..
                          pomagać i wspierać przed... smile

                          natomiast księdzu musiałam wytłumaczyć, ze tak chce, tak ma być i już.
                          Próbowałam go namówić, zeby cała 4 się mogła podpisać, ale nie udało mi
                          się... smile
                          dodam, ze ślub bralismy w Wilanowie, a ten kościół słynie z nieprzychylności na
                          inwencje twórczą młodych... smile

                          jak się chce to się da smile)

                          i wcale mi nie zawracasz głowy smile
                          czekam na jeszce jak się coś urodzi... smile
                          pozdr!!
                          G
                          • jolusia.g Re: 2 czerwca 2007 04.10.05, 13:27
                            Planuje slub w tym samym kościele co Ty, w maju przyszłego roku. tez słyszałam
                            o bardzo nieprzychylnym nastawieniu, ale jak na razie z księdzem nie było
                            problemu. Ciekawe czy to tylko na początku, czy trafilismy na dobry humor...!
                            • gracuuja Re: 2 czerwca 2007 04.10.05, 13:37
                              smile

                              jeżeli nie wymaga się od nich niczego poza standard to jest ok smile)

                              zresztą kontakty z księdzem z kancelarii też bardzo dobrze wspominam... schody
                              zaczynają się jak chcesz, zeby Tata prowadził Cie do ołtarza; jak chcesz zrobić
                              cośkolwiek inaczej niż oni robią...

                              no i najgorszy z nich jest ksiądz proboszcz...
                              podobno potrafi wyprosić fotografa albo kamerzystę w trakcie ślubu, jeżeli nie
                              stoją w miejscu do tego przeznaczonym... ;/

                              u nas na szczęście nic takiego nie miało miejsca... kamerzysta spacerował, a
                              fotografów było na peczki i ci którzy nic o tym nie wiedzieli, to chodzili po
                              kościele... smile
                              nasza pani fotograf na wszelki wypadem zajęła swoje miejsce "pod zegarem" i
                              dzięki temu nas obfotografowała... smile
                              chciaz muszę przyznać, ze jedyny dzień załamki i płaczu przed ślubem miałam
                              właśnie na skutek księdza proboszcza... jak się dowiedziałam, ze to on ma nam
                              udzielać slubu... (a nie ksiądz z którym wszystko dyskutowałm i ustalałam - bo
                              trochę ich pomęczyłam swoją wizję tej uroczystości!! w końcu to nasz dzień,
                              czy tak..?? smile
                              skończyło sie wszystko dobrze, mszę prowadził baaaardzo sympatyczny księżulek
                              młodziutki wink
                              i całkliem przystojny więc nawet miło było na niego popatrzeć smile
                              i mówił do nas i się uśmiechał... było ok!!
                              także nawet tam może być fajnie... smile)

                              G
                              • jolusia.g Re: 2 czerwca 2007 04.10.05, 14:03
                                też myślałam o tym, żeby mnie tata prowadził smile
                                jeszcze mamy trochę czasu na ustalenia. W kancelarii rozmawiał z nami, chyba
                                proboszcz, taki starszy ksiądz. O dziwo, był bardzo mily smile
                                • gracuuja Re: 2 czerwca 2007 04.10.05, 14:07
                                  bo on niestety jest bardzo miły... uncertain
                                  tylko potrafi troszke przysr.. brzydko mówiąc...

                                  wprowadzanie przez Tate nazywa "amerykanizmem"... my chodziliśmy tam na nauki
                                  przedmałzenskie... i właśnie tam głosił takie rózne dziwne teorie... które mi
                                  nie leżały... ale ponieważ wesele było tez w Wilanowie to nie chciałam robić
                                  zamieszania...

                                  a z wprowadzaniem... musisz tylko uparcie mówić, ze bardzo chcesz smile
                                  i się da. smile

                                  ale np nie pozwalają sypać ryżem, bo gołębie się potem sfruwają i im to
                                  przeszkadza... ;/
                                  my dla swiętego spokoju obsypaliśmy się przed restauracją - tam na nas nikt
                                  krzywo za tonie patrzył...
                          • a1ma Re: 2 czerwca 2007 04.10.05, 13:37
                            Ja, chociaż mieszkamy od paru lat w Warszawie, planuję ślub w Łodzi, bo stamtąd
                            oboje pochodzimy i tam mieszka większość rodziny.

                            A wracając do druhenek - sądząc po wyglądzie, ich strój był "ujednolicony" -
                            szyłaś im sukienki? Jak to przyjęły? A co z drużbami (męskimi) - tez byli
                            podobnie ubrani? Bo nie mogę sie dopatrzeć...

                            I dziękuję za pomoc wink
                            • gracuuja Re: 2 czerwca 2007 04.10.05, 13:43
                              panienki sukienki mogły wybierać same (z zaznaczeniem ze poproszę o pokazanie
                              wyboru przed zakupem smile) i jakoś tak samo wyszło że będą różowe, i że będą
                              szukać czegoś takiego samego smile)

                              te starsze kupowały sukienki na allegro!! smile
                              zupełnie ładne sukienki, a szycie wychodziło dużo drożej...

                              tylko "druhenka" była w trochę innej sukni - ale to z założenia że w takiej
                              samej wyglądałaby już całkiem jak stara malutka... smile
                              specjalnie na mój slub uczyła się chodzić w innych nutach niż adidasy... smile a
                              ponieważ uparła się na obcasik... to było czego się uczyć...smile

                              a co do szycia - znalazłam (niestety już po fakcie) super hurtownię z
                              materiałami!!! i teraz sama sobie szyję sukienkę podobną do tej ślubną tylko
                              kolorową.. smile
                              nazywa się ALEXIS i jest na pradze

                              a panowie... trochę trudny w dogadywaniu się (przynajmniej dla mnie) jest mój
                              Szwagier... ale drugi drużba jest bardzo ok i jakoś udało im sie dojść do
                              porozumienia i byli "podobni" wink))
                              z facetami i tam zawsze łatwiej... ciemny garnitur, to ciemny garnitur... smile))
                              • a1ma Re: 2 czerwca 2007 04.10.05, 13:49
                                Myślałam o takim rozwiązaniu, ale problemem wydają mi się finanse. W końcu
                                trudno oczekiwać od gości, że zakupią wskazaną przeze mnie sukienke, byłoaby to
                                dla mnie niezręczna sytuacja... Daltego myślałam, żeby im kupić - tylko co ja
                                potem zrobię z takimi sukienkami? wink A co do kosztów - to nawet kilkaset
                                złotych (bo to przecież nie muszą być super balowe suknie) pomnożone przez 3
                                nie stanowi wielkiego wydatku w porównaniu z weselem, którego cena, nota bene,
                                trochę mnie przeraża... Mogę niedyskretnie spytać - w jakiej kwocie się
                                zamkneliście? Jeśli nie chcesz to nie odpowiadaj! wink
                                • gracuuja Re: 2 czerwca 2007 04.10.05, 14:03
                                  pytasz o kwote za całość..?? ślub,wesele, przygotowanmia..??

                                  nie mam pojęcia!!
                                  na początku chciałam skrólatnie zapisywać wszelkie wydatki związane ze
                                  ślubem...ale bardzo szybko zaprzestałam, zeby się nie denerwować.. smile

                                  także na prwdę nie mam pojęcia smile
                                  na pewno cholernie dużo. uncertain
                                  ale... nie zamieniłabym tego na nic innego smile)
                                  oszczędzałam trochę - od zaręczyn smile, pomogli rodzice... za wesele płacili
                                  właśnie oni...
                                  reszta to była nasza działka...

                                  a co do sukienek... tez myślałam, ze kupię ja... ale moje druhenki jakoś same
                                  wyszły z tym, ze one kupią sobie same.. i tak było...
                                  stąd też szukanie czegoś przez nie... a sukienki ch kosztowały chyba nie całe
                                  300 zł... czy jakoś tak... (jedna oczywiściesmile )

                                  zmieniłam właśnie trochę naszą glaerię zdjęć... także zapraszam ponownie smile
                                  • a1ma Re: 2 czerwca 2007 04.10.05, 14:12
                                    To jest strasznie denerwujące - że nic nie moge ustalić precyzyjnie. Liczę ok.
                                    40 tys. na te 100 - 120 osób, a jeśli zabraknie to chyna wszystko odwoła wink Bo
                                    to już przesada!

                                    • gracuuja Re: 2 czerwca 2007 04.10.05, 14:22
                                      40 tyś na wszystko??

                                      i w Łodzi... no... powinno wystarczyć... smile
                                      my tyle wydaliśmy praktycznie na wesele... sad
                                      ale niestety nie przyłożyliśmy sie do szukania knajpy...i potem trochę
                                      załowałam, ale było już za późno... spokojnie moglismy znaleźć coś tańszego...

                                      jak się ma z góry założony budżet to szuka się w drugą stronę...
                                      ja nie liczyłam... wiedziałam ile mogę wydac (bo więcej nie mam smile ) i
                                      jechałam... smile)
                                      i szczerze mówiąc... nie oszczędzałam... fajnie się wydaje pieniądze na
                                      siebie... teraz już tak nie mogę... smile
                                      była kosmetyczka, paznokcie - już wcześniej żeby je "wyprowadzić" i wymyśleć co
                                      na nich chce... (miałam zapuszczone swoje!! smile a dbałam o nie jak... głupia smile

                                      i pewnie nie jedna osoba mi powie ze to wszystko to była lekka przesada...
                                      ale... tak jak napisałam - ja nie żaluję, nie zbankrutowałam, od nikogo nie
                                      pożyczałam.. smile
                                      to fakt - zaczęliśmy od zera... bo konto miałam puste po dniu ślubu smile)

                                      a - no i podróż poślubna i kapela... poszła z pieniędzy już zarobionych na
                                      weselu smile)

                                      ALE WARTO BYŁO!! smile))

                                      i chociaz trzeba się trochę naszukać niestety u nas wielu rzeczy, to można
                                      jakoś sobie poradzić... i ceny też można w różny sposób przełknąć - coś zrobić
                                      samemu, czasem skorzystac z czyjejść znajomości branży czy miejsc, ludzi...
                                      trzeba chcieć smile
                                      i nie poddawać się zbyt szybko...
                                      chociaz załamania przychodzą... za to jaka potem satysfakcja!! smile
                                      • a1ma Re: 2 czerwca 2007 04.10.05, 14:31
                                        Wiesz, my za wszystko płacimy sami, nie chcemy, żeby rodzice finansowali tę
                                        uroczystość - i dlatego jest nam moze trochę trudniej. Chcę to załatwić
                                        rozsądnie i np. nie wydac 5000 na sukienkę, ale z drugiej storny - nie chcę
                                        żałować, że coś wygląda nie do końca tak, jak bym chciała. A mój narzyczony
                                        skutecznie sprowadza mnie na ziemię wink
                                        Podróży poślubnej oczywiście w to nie wliczam, tu zaszalejemy wink A Wy gdzie
                                        byliście?
                                        • gracuuja Re: 2 czerwca 2007 04.10.05, 14:47
                                          smile
                                          jak najbardziej rozumiem smile
                                          i na prawdę jestem zdania że za każde pieniążki można zrobić coś czego później
                                          inni nie zapomną.. smile

                                          my byliśmy na Krecie...
                                          pojechaliśmy w tym samym tyg co wesele.
                                          niestety tylko na tydzień, bo nie mogliśmy inaczej (praca) ale baaardzo
                                          potrzebny jest taki wyjazd smile))
                                          ja pierwsze 4 dni praktycznie przespałam... tongue_out
                                          na prawde gdzie przyłozyłam glowe tam zasypiałam.. smile nawet nie bylam w stanie
                                          na leżaku obejrzeć całej gazety... smile)
                                          odpuszczało pomału to wszystko co wcześniej trzymało mnie w pełnej
                                          gotowości.. smile
                                          chociaz na prawdę nie uważam, ze się bardzo denerwowałam, czy tym bardziej
                                          miałam kłopoty ze snem.. broń boże!! noc przed weselem przespałam calusieńką,
                                          bez nawet jednego przebudzenia...smile

                                          baaardzo marzyłam o pojechaniu na Dominikanę (??bo tak?? smile) no ale właśnie...
                                          zostałam sprowadzona na ziemie... chociaż walczyłam... smile)
                                          odpusciłam jak się zorientowałam, ze tam są dwa razy ceny akurat w tym terminie
                                          niż np w zimie... smile
                                          więc na dominikane jedziemy w rzyszłym roku po wakacjach.. smile
                                          przynajmniej taki mam plan! smile
                                          • gracuuja Re: 2 czerwca 2007 04.10.05, 14:51
                                            ... jeszcze wracając do podróży to - popierwsze warto zostawić sobie jeszcze
                                            jeden dzień po... czyli np poniedziałek... zawsze jest coś do zrobienia smile -
                                            oczywiście jezeli tak akurat si ułoży wyjazd.. no albo uciec od razu smile))
                                            my długo planowaliśmy wujazd juz w niedziele... ale nie wyszło...

                                            a co do miejsca- zalożenie było proste - jak gdzieś blisko (w miejsce
                                            normalniejsze wink ) to ful wypas!! jak gdizes bardziej egzotycznie, to wtedy
                                            byle gdzie, ważne że tam smile)
                                            mówię głównie o mieszkaniu smile

                                            skończyło się po środku smile)

                                            Kreta i all inclusive w na prawdę bardzo fajnym hotelu...
                                            jednak na samą kretę raczej już nie wróce... nie zrobiła na mnie niewiadomo
                                            jakiego wrażenia...
                                            • a1ma Re: 2 czerwca 2007 04.10.05, 14:54
                                              Z tymi kilkoma dniami przerwy to jak najbardziej słuszne, ja myślałam nawet o 2-
                                              3 na odespanie właśnie wink Nie chciałabym przespać wakacji życia!
                                              • gracuuja Re: 2 czerwca 2007 04.10.05, 15:01
                                                to fakt!! smile

                                                ja co prawda miałam czas od niedzieli do piątku,ale.... tongue_out
                                                no w Meksyku raczej bym nie spała!! smile))

                                                a na leżaczku w hotelu... smile))
                                                • a1ma Re: 2 czerwca 2007 04.10.05, 20:10
                                                  To byłby najdroższy sen w moim życiu wink))
                                          • a1ma Re: 2 czerwca 2007 04.10.05, 14:53
                                            My myślimy o czymś egzotycznym, bo o ile co do wesela mamy nieco inne zdania, o
                                            tyle w kwestii podróży - zgadzamy się co do joty. Myśleliśmy o Ameryce
                                            Południowej, może Meksyk...? Ech, rozmarzyłam się wink Ale jeśli zostanę
                                            postawiona przed wyborem - to nie wiem, co zrobię...
                                            • gracuuja Re: 2 czerwca 2007 04.10.05, 14:59
                                              kasa, kasa,kasa... niestety... sad(

                                              i niestety te egzotyczne kraje często sezonowo są odwroten niż mny.. sad
                                              a jak na złość u nich poza sezonem drożej... sad
                                              znaczy tu się głównie rozchodzi o przeloty... sad

                                              chyba eccoholiday (czy jakoś tak) ma całkiem duży wybór właśnie tamtych
                                              kieunków...

                                              jestem bardzo za realizowaniem marzeń właśnie związanych z podróżowaniem...
                                              także trzymam kciuki!!!

                                              a my na Dominikanę tez pojedziemy!!! dopilnuję tego smile)
                                              tam są Delfinki... a mi się marzy pływanie z nimi... smile)
                                              wiem, wiem... w egipcie też można... i dlatego do egiptu też jeszcze
                                              pojadę..> smile
                                              • a1ma Re: 2 czerwca 2007 04.10.05, 15:35
                                                Ech, wiem, nie wszystko można mieć od razu. A tak by się chciało, co? wink
                                                Nie wiem, jak dopasujemy terminy, mamy jeszcze trochę czasu smile Boję się też
                                                trochę o urlopy własnie, bo jeśli będziemy mieć tez tylko tydzień to chyba nie
                                                opłaci się lecieć nigdzie daleko. Albo może odłożyć nieco podróż w czasie i
                                                polecieć np. w październiku? To też nie jest zły pomysł.
                                                Ja też trzymam kciuki i udanego pobytu na DOminikanie życzę! wink
                                                • gracuuja Re: 2 czerwca 2007 05.10.05, 09:41
                                                  podróż w październiku - owszem,ale już jako druga smile)
                                                  na prawdę bardzo polecam podróż gdziekolwiek ale zaraz po... żebyście czuli że
                                                  to podróż poslubna... smile)
                                                  chociażby gdzieś na kilka dnia w romantyczne miejsce w Polsce... na chwilę..
                                                  tylko we dwoje... nie wiem jak bedzie u Was, ale ten czas przed samym
                                                  ślubem... to jest krótko mówiąc męczące smile) ja bylam zakręcona jak świński
                                                  ogonek.. i na prawde mieliśmy mało czasu dla siebie... ;/

                                                  zakochałam się we własnym już mężu ponownie właśnie w dniu po ślubie...
                                                  nocowaliśmy w hotelu (bo teraz mieszkamy w mieszkaniu jego rodziców - ich nie
                                                  ma wyjechali) bo noc poślubna chielismy spędzic sami... smile i zarezerwowaliśmy
                                                  sobie dwie noce w tym hotelu... w sobotę wróciliśmy nad ranem, ale za to
                                                  niedziele, po krótkim spotkaniu z rodzicami relaksowaliśmy się w hotelowym
                                                  jaccuzzi i basenie... i wtedy na prawdę się w nim znowu zakochałam... smile
                                                  było fantastycznie jak moglismy znów spędzić cały dzien praktycznie tylko we
                                                  dwoje, a na pewno tak jak chcieliśmy - nikt nie miał pretensji, nie czekał na
                                                  nic... byliśmy tylko dla siebie... mam nadzieję, ze ten początek będzie trwał
                                                  baaardzo długo... smile
                                                  • a1ma Re: 2 czerwca 2007 05.10.05, 13:30
                                                    A może tak: po ślubie 2-3 dni w super ekskluzywnym hotelu w Polsce (moze
                                                    Mazury, moze morze...) - wiesz, poczuć się po królewsku i nic nie musieć wink A
                                                    potem, jesienią, super podróż? Jak dla mnie brzmi nieźle big_grin
                                                  • gracuuja Re: 2 czerwca 2007 05.10.05, 18:31
                                                    to jest to!!! smile))
                                  • a1ma Re: 2 czerwca 2007 04.10.05, 14:13
                                    I wiem, o czym mówisz - niby drobiazgi, ale jest ich taka masa, że trudno nad
                                    tym wszystkim zapanować...
    • cezar8 Re: 2 czerwca 2007 03.10.05, 11:42
      a ja sie zastanawialam jakim cudem 02.06 wypada w sobote skoro ja mam date na
      10.06.06 i jest to sobota! Dopiero na koncu zauwazylam, ze chodzi o 2007 rok!
      Hallo nie dajmy sie zwariowac.W goracej wodzie kapani!!
      • a1ma Re: 2 czerwca 2007 03.10.05, 16:38
        No, ale o czerwcu przyszłego roku w popularniejszych miejscach to nie ma już co
        marzyć...
    • aniaol1 Re: Nie szalej 05.10.05, 18:35
      Bez przesady, to więcej niż półtora roku. Spokojnie sobie w kwietniu możesz
      zacząc powoli przygotowania.
      • a1ma Re: Nie szalej 05.10.05, 21:07
        Wiesz, nie zależy mi na sali w ogóle, chcę mieć wybór i zapewniam Cię, że w
        takiej sytuacji to najwyższy czas!
    • a1ma Re: 2 czerwca 2007 02.12.05, 21:33
      A jutro jedziemy zarezerwować salę big_grin

      I zaczynam szukać zespołu. Jakieś godne uwagi w środkowej Polsce?
      • gracuuja Re: 2 czerwca 2007 05.12.05, 18:09
        a dzień dobry.. smile

        oczywiście ze jest smile)
        nazywa się kamerton i fantastycznie grają!! smile
        wpisz w wyszukiwarkę KAMERTON to na prewno pojawi ci się jakiś mój post i
        telefon do nich.. nie mam teraz skąd go wziać.. smile

        ale na pewno żałować nie będziesz... smile)
        jak sala.?? udało się zarezerwować taką jak chcieliście..??
        • a1ma Re: 2 czerwca 2007 05.12.05, 21:45
          Witam smile
          Hmm, nie w 100% taką, jaką sobie wymarzyłam, ale uznaję to za rozsądny
          kompromis wink
          Za namiary dziękuję, na pewno sprawdzę.
          Pozdrawiam,
          Alma_
    • a1ma zmiana daty: 9 czerwca 2007 28.12.05, 12:26
      W miedzyczasie data została zmieniona wink Ale mamy już: salę, wstępną rezerwację
      muzyki i fotografa i wizję kościoła wink
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka