studiowanie i slub

26.01.06, 16:50
Drogie dziewczyny. Co muyslicie o slubie na studiach. Ja sie ze slubu bardzo
ciesze, ale czasmi mam wyrzuty, ze moze powinnam najpierw skonczyc szkole, a
potem zakladac rodzine.
    • twitti Re: studiowanie i slub 26.01.06, 16:53
      moja kolezanka i miliard innych dziewczyn i facetow bierze slub na studiach!
      wazne aby mogli sie za cos utrzymac bo studiowanie a slub ma maja nic do
      siebiesmile
    • agnrek Re: studiowanie i slub 26.01.06, 16:54
      Wszystko zależy:
      Mam 30 lat, wychodzę za mąż i jestem 7 lat po studiach.
      Moja przyjaciółka ma 31 lat, wyszła za mąż w wieku 21 lat, ma 5-letnią córeczkę
      i jest w ciąży.
      Różnica między nami? Ona zawodowo nie osiągnęła nic, zwolniono ją z kolejnej
      pracy, nie umie sobie czasu zorganizować odpowiednio, po prostu nie chce
      pracować.Taką wybrała drogę, ja inną. I obie jesteśmy szczęśliwe.
      • golinda Re: studiowanie i slub 26.01.06, 17:07
        tylko zegarek niestety tyka...i w pewnym momencie może się okazać, że urodzenie
        dziecka to nie lada wyczyn
        co da wtedy pozycja zawodowa? (jestem w bardzo podobnej sytuacji, mam prawie
        27lat(w tym roku ślub), pracuję, jestem z tego zadowolona i myślę: dziecko?
        jeszcze nie...nie jesteśmy gotowi...pytanie czy za kilka lat nie będę sobie
        pluła w brodę...?)
        • agnrek Re: studiowanie i slub 26.01.06, 17:27
          Takiego dokonałam wyboru i takie poniosę konsekwencje smile
          • paul_ina Re: studiowanie i slub 26.01.06, 18:19
            Nie jesteś sama, takiego wyboru dokonało wiele kobiet. Ja też.
            27 lat, prawnik, 8 lat na pigułkach, dopiero w przyszłym miesiący przerzucamy się na wkładkę. Ślub w październiku.
            • ann_jazon Re: studiowanie i slub 27.01.06, 09:51
              ja 30 lat (w tym roku 31), jeden związek 8-letni 2 lata temu za mną, ślub biorę
              w tym roku z moim pierwszym chłopakiem z liceum (wielki powrót po 13 latach wink
              również wcinam piguły, zasuwamy oboje od rana do nocy (ja w firmie
              projektowej), próbujemy oszczędzać każdy grosz na własne mieszkanie (poprzedni
              związek niestety nie pozwolił mi na zrobienie oszczędności, no ale w nosie z
              nim), dziecka jeszcze nie planujemy, bo nie mamy gdzie mieszkać na spokojnie, a
              szef wywaliłby mnie zapewne z roboty (znając mojego szefa) i niejednokrotnie
              słyszę - zegar ci tyka, budzik ci dzwoni!! cóż, trudno, tak mi się życie
              układało do tej pory, że dopiero teraz wyszłam na prostą i dopiero od pół roku
              jestem szczęśliwa. Pozdrawiam Was!
            • agnrek Re: studiowanie i slub 27.01.06, 11:07
              Pewnie, że nie jestem odosobnionym przypadkiem smile Jakoś mi z tą myśla raźniej smile
              Mój narzeczony mysli o trójce dzieci, ja też chciałabym mieć liczną rodzinę,
              ale chyba za późno dla nas sad
          • halszkabronstein Re: studiowanie i slub 27.01.06, 17:16
            Zgadzam sie to wybór każdego , więc wywieranie prasji na kobietach pracujących
            typu - a potem napewno cos stracisz , macierzyństwo itp nie są na miejscu - w
            ostateczności można adoptować dziecko i wcale nie uważam by dziecko z adopcji
            było gorsze od własnego .
            Ja sama mam 21 lat i niedługo bede miała dziecko smile. Studiuje , jednak nie
            rzucam studiów .Marze by jeszcze zrobić conajmniej 2 kierunki i może jakieś
            podyplomowe . Całe życie chciałam być z siebie dumna i być kimś . Dziecko ma
            też tate , babcie itp więc nie uważam by było 'powodem' dla którego warto
            rezygnować z siebie - z edukacji i kariery. Co prawda nie bedzie to już typowe
            studenckie życie , ale zawsze... wink.

            Co do utrzymania się to też ważna kwestia dlatego na studiach warto załapać sie
            na jakieś stypendium i pracować . Ja po porodzie jak juz dojde do siebie i tak
            wracam do pracy bo trzeba w końcu dom utrzymać smile.
    • mydlo_w_plynie Re: studiowanie i slub 26.01.06, 17:02
      Witaj!
      na poczatku też miałam takie pomysły, ale jakoś ochłonęłam. Mama i narzeczony
      (!!!) trochę przemówili mi do rozsądku smile
      akurat w moim przypadku będzie lepiej jak skończe najpierw studia. To jeszcze
      półtora roku, niestety. W ciągu ostatniego semestru, tuż przed obroną planujemy
      ślub. Już wiem co by się działo, gdybyśmy się wcześniej pobrali smile zapewne
      miałabym trudności ze skończeniem studiów smile A tak na poważnie nie chcę sobie
      dokładać obowiązków. Także kwestia finansów nie jest bez znaczenia, narzeczony
      musiałby mnie utrzymywać, a tego nie chcę.
      Spokojnie się uczę, planujemy ślub, remonty i inne poważniejsze wydatki, więc
      myśłę że w naszym przypadku to najlepsza decyzja.
      • agnrek Re: studiowanie i slub 26.01.06, 17:06
        We dwoje jeszcze jest ok, jeśli chociaż jedno pracuje. Gorzej, gdy pojawia się
        dziecko.
    • golinda Re: studiowanie i slub 26.01.06, 17:04
      dla nas było oczywiste, że poczekamy aż skończymy studia i zaczniemy pracę
      niczego nie potępiam, ale jakoś średnio widzę sens w braniu ślubu jeszcze na
      studiach...chyba że trzeba
      • monica.d6 Re: studiowanie i slub 26.01.06, 17:11
        Ja biore slub, dlatego ,ze mi szkoda czasu, bo czas bo jak pomysle, ze musialaby
        czekac do slubu jeszcze 3 lata to wydaje mi sie to nieowyobrazalnie odlegly
        termin i na dodatek stracony.
        • golinda Re: studiowanie i slub 26.01.06, 17:12
          stracony? a myślisz, że po ślubie tak wiele się zmieni?
        • lady_of_avalon w jakim sensie stracony??? 26.01.06, 17:17
          • mydlo_w_plynie Re: w jakim sensie stracony??? 26.01.06, 17:26
            własnie, dlaczego stracony? narzeczeństwo też może miec wiele uroku, bez
            obowiązków i walki z szarą rzeczywistościa, bardziej beztroskie bycie razem (mam
            na myśli narzeczonych mieszkających osobno).
            • monica.d6 Re: w jakim sensie stracony??? 26.01.06, 17:45
              stracony, bo niespedzony razem. Osobne mieszkania, nic nie mamy wspolnego- tylko
              plany. Spotykamy sie tylko w weekendy (bo wyjezdzam) czasem w tygodniu. A po
              slubie to juz wspolne zycie-razem, dzielenie sie wszystkim.
            • pannaanna1980 Re: w jakim sensie stracony??? 27.01.06, 00:02
              Bardzo dziwne podejście prezentujesz, skoro okres narzeczeństwa, osobne
              mieszkania to takie beztroskie i ma wiele uroku jak piszesz, to czemu ludzie
              sie pobierają niby ? bo chcą walczyć z szarą rzeczywistoscią i mieć więcej
              obowiązków ?
              Nie krytykuję Twojej decyzji żeby poczekać ze ślubem do końca studiów, ale
              zakładanie, ze okres narzeczeństwa i oddzielne mieszkania to beztroska, a ślub
              to nowe obowiązki i walka z szarą rzeczywistością prowadziłoby do tego ze
              ludzie by w ogóle slubów nie brali
              • mydlo_w_plynie Re: w jakim sensie stracony??? 27.01.06, 09:38
                nie, ja nie sądze, ze jak po ślubie to juz umarł w butach smile
                tym czasem narzeczeństwa też można się cieszyć
                chcąc nie chcąc ślub/mieszkanie razem, niesie jakieś obowiązki, których nie
                mamy mieszkając osobno. Po prostu myślę, żę nei ma się co spieszyć bo inaczej
                to "czas stracony", zawsze są dwie strony medalu.
                Ludzie się pobierają z miłosci (przynajmniej w większości przypadków), a to jak
                wiadomo trochę człowieka oślepia smile więc warto pomyśleć, co przyniesie
                wcześniejszy bądz późniejszy ślub.
              • halszkabronstein Re: w jakim sensie stracony??? 27.01.06, 17:22
                Zgadzam sie , ja akurat bardzo kocham mojego męzczyzne więc chcemy być razem w
                każdej wolnej chwili . Gdyby trzeba było tracic czas na dojazdy i umawiac sie
                na klasyczne randki bedac dorosła osoba czułabym sie jak dziecko . Jednak
                trzeba brac pod uwage ze ludzie sie czuja gotowi do slubu w różnym wieku -
                jedni w wieku na studiach inni w wieku np 30 lat . Wazne by decyzja nie była
                pochopna i nie przemyślana . Pozdrawiam wszystkich i życze udanych związków bez
                względu na wiek smile.
            • halszkabronstein Re: w jakim sensie stracony??? 27.01.06, 17:19
              No wg mnie nie jest to super sytuacja gdy sie jest dorosłym i mieszka sie z
              rodzicami hehe...jeśli sie mieszka osobno we własnych mieszkaniach to ok jednak
              wtedy równie dobrze można zamieszkać razem jeśli ludzie się kochają smile.
        • mydlo_w_plynie Re: studiowanie i slub 26.01.06, 17:20
          a mogłabyś napisać ile jesteście razem? We wcześniejszym związku (razem prawie
          6lat) też nie wyobrażałam sobie czekania do skończenia studiów. To były dla mnie
          jakieś miliony lat świetlnych smile po prostu nie chciałam brać ślubu w 10.
          rocznicę naszego "bycia razem". Teraz jestem z innym mężczyzną i też nie chcę
          zwlekać ze ślubem, ale najpierw MUSZĘ skończyć studia, to jest podstawowa
          przyczyna "opóźnienia" smile
          • golinda Re: studiowanie i slub 26.01.06, 17:22
            jesteśmy ze sobą prawie 7 lat-od drugiego roku studiów
            • mydlo_w_plynie Re: studiowanie i slub 26.01.06, 17:23
              smile
              przepraszam
              pytanie do autorki postu smile
          • golinda Re: studiowanie i slub 26.01.06, 17:23
            no...chyba to nie bylo pytanie do mnie wink)
          • monica.d6 Re: studiowanie i slub 26.01.06, 17:42
            Jestesmy razem juz 4 lata.Ja jestem na 3 roku studiow.I w lipcu bierzemy slub.
    • basialek Re: studiowanie i slub 26.01.06, 18:22
      ja biorę ślub w sierpniu teraz jestem na 4 roku, a moj narzeczony przed ślubem
      bedzie bronił pracy magisterskiej.
    • novelka86 Re: studiowanie i slub 26.01.06, 18:27
      ....my jesteśmy 3lata ze sobą i też chciałabym juz chyba trochę po części
      sformalizować nasz związek..może chociaż zaręczyny?smileMój chłopak kończy studia
      w tym roku a ja dopiero 1wszy rok pedagogiki na AJD w Częstochowie-i to właśnie
      studia są pewnego rodzaju blokadą...a tak bardzo chciałoby się już razem
      mieszkać,ale to i beż ślubu możnaby...ale czy nam się to uda?-chcielibyśmy już
      w tym rokusmileale to wszystko zależy od pracy mojego chłopaka po studiach...
      • kamsi Re: studiowanie i slub 27.01.06, 20:25
        Jeśli nie powstrzymują Was względy wiary lub inne moralne, a sama wszak
        piszesz, że przed ślubem można by razem zamieszkać, to zastanawiam się, co
        według Ciebie ślub ułatwi w zamieszkaniu razem? Przecież tak czy siak trzeba
        wynająć/kupić mieszkanie, ślub tu nic nie zmienia, sytuacji Waszej finansowej
        też nie zmieni, jeśli macie dobrą i stać Was na mieszkanie, to nadal tak
        będzie, a jak złą, to przecież od samego ślubu Wam możliwości finansowych nie
        przybędzie.
    • mealong Re: studiowanie i slub 26.01.06, 18:51
      Ja bede brala slub na studiach i nie widze w tym nic zlego. Przeciez nie musze
      od razu zakladac rodziny (miec dzieci). Nie wiem dlaczego slub mialby mi
      przeszkodzic w ukonczeniu studiow.

      Pozdr,
      Justyna
    • misiaczyca1 Re: studiowanie i slub 26.01.06, 19:43
      My bierzemy ślub na rok przed ukończeniem studiów(obojga).Co więcej zamierzam
      podjąc sie drugiego kierunku studiów.
      Razem zamieszkamy.Tak bedzie wygodniej i lepiej.Nie pomyslałam nawet,ze mogłoby
      to pogorszyc wyniki na uczelni czy w pracy.
      Kazdy z otoczenia mówi,ze rzeczywiscie na dzieci napewno nie czas ale slub to
      nie przeszkoda.I nasze mamy twiersza,ze tak bedzie ok.Moj mąż w dniu slubu
      dziedziczy dom po rodzicach(ja dziedzicze tesciową) i nie musze sie martwic.
      Ekonomiczniej tez bedzie zamieszkac razem.
      Ja nie widze nic złego.Nie rozumiem kiedy ktos mowi,ze w czasie trwanie nauki
      nie.Bo co? Bo zycie z męzczyna tak absorbuje?? hmmm nie wiem...prosze o
      wytłumaczenie.
      • mydlo_w_plynie Re: studiowanie i slub 27.01.06, 09:57
        na dzień dzisiejszy to nie mężczyzna, by mnie tak absorbował tylko inne
        zajęcia. Planujemy spory remont, wiem że z racji tego, że mój narzeczony
        pracuje, na mnie spadła by część załatwiania, "pilnowania" robotników czy
        sprzątania. Nie jest to remont na dwa tygodnie. Oprócz studiowania mam jeszcze
        inne obowiązki i wiem, że trudno byłoby mi pogodzić to wszystko. MOże to
        kwestia organizacji, zarządzania swoim czasem.
        Poza tym ślub na 3. czy 4. roku, a na 1. to już zupełnie inna bajka, jak dla
        mnie.
      • kfiatek11 Re: studiowanie i slub 27.01.06, 12:56
        w tym roku skończyliśmy studia, od 2 lat mieszkamy razem (już i tak czujemy się
        jak małżeństwo smile) i jakoś bycie razem nie przeszkodziło nam w skończeniu
        studiów, odrazu po ślubie planujemy dziecko smile ślub już we wrześniu smile)
    • zanahorka Re: studiowanie i slub 26.01.06, 19:58
      Moim skromnym zdaniem ślub na studiach ma jak najbardziej sens jeżeli młode
      małżeństwo będzie w stanie się później samo utrzymać. Życie po ślubie na
      garnuszku rodziców jest tylko żenującą zabawą w dorosłość.
      • monica.d6 Re: studiowanie i slub 26.01.06, 20:11
        Zdecydowanie.Ja rowniez jestem tego zdania.
      • pannaanna1980 Re: studiowanie i slub 27.01.06, 00:17
        Wszystko prawda, ale jakoś wiekszość par które znam i które brały ślub na
        studiach to:
        1. ona - studentka II albo III roku, on - kilka lat starszy, 3, 4 lata po
        studiach (z pracą która pozwala mu spokojnie utrzymać rodzinę)
        2. ona studentka II , III roku - on - kilkanaście lat starszy biznesmen, który
        dodatkowo pomoze jej w zrobieniu kariery (typowy przykład: młoda studentka
        prawa i bogaty, tatusiowaty mecenas)
        3. ona na studiach, on na studiach - oboje z bogatych rodzin, w których
        utrzymanie dziecka na studiach nie stanowi wielkiego problemu i rodzice
        utrzymuja ich po studiach na zasadzie " i tak byśmy Cię utrzymywali do końca
        studiów", oczywiscie w prezencie slubnym młodzi dostaja mieszkanie od rodziców,
        bo przeciez "i tak byśmy każdemu z was kupili, a tak kupimy jedno większe"

        Tylko ja się zastanawiam, na ile to jest miłość, a na ile dobry interes (pkt 2)
        i wygodne wspólne zycie bez trosk i problemów finansowych (pkt 2,3).

        Co oczywiscie nie musi oznaczać, że z każdy z punktów moze opisywać dobre
        małżeństwo.
        • zanahorka Re: studiowanie i slub 28.01.06, 13:00
          Widocznie obracamy się w innych światach bo większość młodych małżeństw które
          ja znam to studenci IV/V roku studiów (w większości zaocznych) i zarabiający na
          swoje utrzymanie, niekoniecznie z bogatych rodzin.
          Ja jestem na trzecim roku dziennych (ślub za rok) i chociaż jestem z tego
          tzw. "dobrego domu" to pracuję na swoje wesele. Mój n też studiuje i pracuje.
          Według mnie z Twojej klasyfikacji najczęściej występuje "opcja" 1 a 2 i 3 to
          sporadyczne przypadki, przy czym 3 to wg mnie taka właśnie zabawa w dorosłość.
          Pozdrawiam smile
    • lanka_cathar Re: studiowanie i slub 26.01.06, 20:23
      Koleżanka wyszła za mąż rok temu (ona jest na III roku jednych studiów i II
      drugiego kierunku, jej mąż też studiuje), czas ma bardzo dobrze zorganizowany,
      o dzieciach jeszcze nie myśli. Ja biorę ślub w tym roku, jestem na III roku
      studiów, mój narzeczony pracuje, studia ma już dawno skończone, oboje mamy
      prawie perfekcyjnie zorganizowany czas, mamy za co się utrzymać. Dzieci dopiero
      za kilka lat, jeśli wogóle.

      Znam dziewczyny, które wychodziły za mąż po pierwszym roku studiów i mają
      prace, dzieci, są spełnione. W liceum miałam koleżankę, która urodziła synka na
      dzień przed maturą i zdała maturę (!) bez problemów, dostała się na studia
      (psychologia), niedawno wyszła za mąż za ojca swojego dziecka.

      Wszystko zależy od podejścia, umiejętności organizowania sobie czasu pomiędzy
      dom i pracę/uczelnię.
    • mike2005 Re: studiowanie i slub 26.01.06, 22:55
      Najpierw studia, znalezienie dobrej pracy i odłożenie pewnej sumy, a potem
      ślub - taka jest prawidłowa kolej rzeczy.
      • monica.d6 Re: studiowanie i slub 26.01.06, 23:48
        A co bedzie,jesli ten piekny scenariusz nie wypali??? Z roznych przyczyn mozna
        studia nieukonczyc, ze swiezej pracy(jesli sie ja dostanie) wiele nie odlozyc
        (jak sie w ogole da).A razem bedzie latwiej przezwyciezyc koleje losu. I co zyc
        w nieformalnym zwiazku i czekac nie wiadomo ile na wzbogacenie???
        • pumka10 Re: studiowanie i slub 27.01.06, 09:02
          zawsze mnie zastanawiało,ze młode osoby studjujace dziennie biora slub, choc
          zupełnie nie maja warunków- ani pracy, ani własnych funduszy. zycie nowej
          rodzinny za pieniadze rodziców jest troche smieszne ( tu zgadzam sie Mikiem- od
          czasu do czasu). to pójscie na totalna łatwizne.
    • raszefka Re: studiowanie i slub 27.01.06, 08:48
      Jeśli masz wszystko poukładane i uważasz, że jestes obowiązkowa, to dlaczego
      nie? Mam w rodzinie przypadek małżeństwa zawartego po drugim roku studiów
      narzeczonej (młody już będący w stanie utrzymać rodzinę). Zachodziłam wtedy w
      głowę, po co im to?! Ale nic nie stanęło na przeszkodzie, żeby w terminie
      skończyć studia i pół roku później zajść w ciążę. I układa im się wspaniale.
      Ba, nawet dzieci w trakcie nie zawsze są przeszkodą. Jak ja zazdrościłam
      dziewczynie, która na stażu podyplomowym chodziła w drugiej ciąży! Na starcie do
      pracy być już po dwóch urlopach macierzyńskich... Marzenie smile
    • malarysia Re: studiowanie i slub 27.01.06, 09:08
      jak sie chce wszystko mozna pogodzic, trzeba tylko naprawde chciecsmile.
      Pozdrowienia!
      • gorza Re: studiowanie i slub 27.01.06, 09:44
        Zauwazylam,ze niektore osoby maja jakąś manię. Uznają, że jeżeli są w stanie
        się sami utrzymać i zorganizować sobie ślub to są ideałami. Wielu rodziców
        marzy o wyprawieniu wesela swoim dzieciom. Piszecie,ze to zenada gdy rodzice
        pomagaja finansowo. Czy jezeli oni kiedys poprosza Was o utrzymanie jak beda
        emerytami, powiecie im że to żenada? Czy jak Wasze dziecko w przyszlosci
        zaręczy się, nie dacie mu złamanego gorsza? Nie bylo by dla Was przyjemnością
        wyprawienie ślubu swojemu dzieciakowi? (bo czy mial by on 20 czy 27 lat zawsze
        jest to Wasze dziecko!)Kochająca się rodzina nie liczy ciągle kasy, kto ile ma,
        czy może się utrzymac...dzieli sie wszystkim, kocha sie wzajemnie!
        Uwazam,ze jezeli narzeczonych stac i chca sami placic to jest to wspaniale. Ale
        nie potepiajcie tych, ktorym pomagaja rodzice, rodzice robia to z milosci i
        maja z tego wielka radoche! Oczywiscie wszystko na miare mozliwosci, a
        nie :mamo daj mi gwiazdke z nieba. Sama z przyjemnoscia w przyszlosci zafunduje
        mojemu dziecku slub i wesele i bede sie cieszyc jego szczesciem i pomagac mu do
        konca zycia! I nigdy nie nazwe tego zenada!
        • pumka10 Re: studiowanie i slub 27.01.06, 09:49
          wyprawienie wesela- to jedna sprawa, a sponsorowanie "młodej pary małzonkow"
          przez okres np. 3 -4 kolejnych lat to inna ( bo nie mogli sie doczekac az na
          serio zacznie sie dorosłe zycie)... to jest żenada według mnie.
        • kfiatek11 Re: studiowanie i slub 27.01.06, 13:01
          my oboje pracujemy ale gdyby nie nasi rodzice to ze ślubem pewnie zwlekalibyśmy
          jakieś 10 lat
          • pumka10 Re: studiowanie i slub 27.01.06, 13:30
            w kwestii wesela jestem zdania, ze jezeli rodzice maja wystaraczajaca ilosc
            pieniedzy( nie musza brac kredytu itp.) i chca, to oczywiscie niech wyprawiaja
            przyjecia nawet na 200 osób. Zupełnie nie rozumiem jednak sytuacji, gdy młodzi
            ludzie biora slub, choc dobrze wiedza, ze przez dłuzszy czas beda zdani na
            finansowa pomoc rodziców. ja pracuje i P tez... mimo to nie stac nas jeszcze na
            ten krok, choc juz baardzo długo jestesmy razem. najpierw studia, teraz praca.
            w perspektywie mieszkanie ( zbieramy sami kase ). Nie wyobrazam sobie sytuacji,
            ze zwalam sie np. moim rodzicom na głowe i mówie- slub za 6 miesiecy, pozniej
            mieszkamy u Was bo tak jest taniej. a najlepiej to jakbyscie jeszcze dorzucili
            mi z 50 000 na mieszkanie...
        • raszefka Re: studiowanie i slub 28.01.06, 09:38
          gorza napisała:

          Sama z przyjemnoscia w przyszlosci zafunduje
          >
          > mojemu dziecku slub i wesele i bede sie cieszyc jego szczesciem i POMAGAC MU
          DO KOŃCA ŻYCIA! I nigdy nie nazwe tego zenada!


          Tylkp, proszę, w imieniu wszystkich mężatek finansowanych wbrew woli przez
          teściowe, nie zapomnij spytać, czy tego chcą smile
        • zanahorka Re: studiowanie i slub 28.01.06, 13:14
          Zgadzam się w zupełności z pumką. Nie jest żenadą gdy rodzice wyprawiają wesele
          swojemu dziecku bo większość rodziców o tym marzy, ale żenujące jest kiedy
          młodzi ludzie chcą zrobić wielki krok w dorosłość nie będąc w stanie utrzymać
          się samemu. Moim zdaniem budowanie małżeństwa licząc na utrzymanie przez
          rodziców po ślubie to zabawa w dorosłość. Co innego kiedy rodzice pomagają
          dzieciom a co innego jak młode małżeństwo nawet nie próbuje samo się utrzymać
          bo przecież rodziców stać na ich utrzymanie.
          I nie chodzi o to, że jak dziecko weżmie ślub to nie dawać mu złamanego grosza.
          Chodzi o to, żeby ludzie po ślubie byli w stanie się utrzymać bez tej pomocy, a
          z pomocą to wiadomo, że zawsze łatwiej i przyjemniej.
          Pozadrawiam smile
    • misiaczyca1 Re: studiowanie i slub 27.01.06, 09:39
      Moja sytaucja jest nastepująca.Mo przyszly mąż jest odemnie starszy o dwa
      lata.I o tyle lat jest dalej na studiach.Oboje pracujemy.On jest w stanie
      utrzymać nas oboje bez problemu.Nie chcemy niczego od roddziców.Dom otrzymujemy
      bo jego rodzieństwo sie wyprowadzilo.Pozatym tam jest firma mojego lubego. My
      tez chcemy sie budowac ale narazie nie mamy środków.Ale kiedys napewno.
      Oboje jestesmy rezolutni i odpowiedzialni.
      Spędzam z nim kazdy czas.Sypiam u niego czasem.Jak u niego zamieszkam to nie
      zmieni sie nic(oprucz powrotów do siebie).W naszym przypadku jest to świetne
      wyjscie.
      Ciesze sie bardzo,ze bede mogła mówic "dzien dobry" rano i "dobranoc" noca.
    • kaskac_86 Re: studiowanie i slub 27.01.06, 10:35
      Ja uważam ze sytuacja kazdej z nas jest inna i nie ma co oceniac, bo to
      indywidualna decyzja. ja wlanie skoczylam I semer, mam 20 lat a slub biore w
      czerwcu. nie jestem w ciazy,nikt mnie do tego nie zmusza. robie to bo kocham ,
      poprostu. Z moim skarbem jestem juz 5 lat.On jest starszy, ma 26lat, ma stala
      prace, mieszkanie, zarabia tyle ze moze utrzymac siebie, mnie i ewentualnie
      naszego dzidziusia(chociaz jeszcze nie planujemy, ale tylko ze wzgledu na moja
      szkole).I nikt mi nie powie ze to co robie jest bez sensu bo za wczesnie,bo
      szkola. my sie kochamy, chcemy byc ze soba, jestemy siebie pewni,gotowi zeby
      stworzyc rodzine. Wiem ze mozna doczepic sie do tego ze bede na jego
      utrzymaniu, ale u nas to nie stanowi problemu, jest to kwestia dogadania sie
      przed slubem. Oczywiscie nie bedzie latwo , nie bede mogla pozwolic sobie na
      markowe ciuchy czy kosmetyki, ale to jest nic przy tym ze bedziemy mogli byc
      kjuz na zawsze razem, tylko dla siebie.A i jeszcze , moje kochanie samo placi
      za slub i wesele bo poprostu jego rodzicow nie stac a moi rodzice z wielka
      checia nam pomoga. troche dziwi mnie podejscie dziewczyn ktore mimo ze sa po 30
      nie decyduja sie na dziecko, ja osobiscie sobie tego nie wyobrazam. dla mnie
      dziecko to najwiekszy skarb, to cos na co czekam juz teraz.Wierze ze wszystko
      nam sie ulozy bo najwaznmiejsza jest milosc a nie pieniadze. Trzymam kciuki za
      wszystkie studiujace panny mlode.
      • azanna Re: studiowanie i slub 27.01.06, 10:43
        Jeśli małżeństwo może się samo utrzymać to nikomu nic do tego ile mają lat.
        Ale jeśli chcą pozostawać na utrzymaniu rodziców to dla mnie to już jest
        śmieszne.

        A z pozytywnych przykładów to moja koleżanka wyszła za mąż tuż po liceum,
        znalazła fajną pracę, skończyła studia, urodziła dwójkę dzieci (to wszystko do
        25 roku życia). I nigdy nie brali pieniędzy od rodziców. Szczerze ją podziwiam.

        Czy to jest ograniczenie młodości? Pewnie, że jest. Ale niektórzy chcą sobie tą
        młodość ograniczyć, bo tak właśnie widzą swoje szczęście. I to jest ich prawo.
      • mydlo_w_plynie Re: studiowanie i slub 27.01.06, 10:54
        Myślę, że jednak największa role odgrywają pieniądze - może jestem
        materialistką smile
        Gdybym tak wygrała kumulację w totka, to dlaczego nie, moglibyśmy sie pobrać za
        miesiąc. Jakbym miała te parę milionów, moglibyśmy zatrudnić super ekipę
        remontową, która nam odstawi dom w miesiąc, od podłogi po dach. Ja zamiast
        latać ze szczotką i szmatą, wzięłabym kogoś do pomocy. Nie musiałabym się
        martwić o wszystkie wydatki związane ze szkoła. Kupiłabym sobie samochód, żeby
        niepotrzebnie nie tracić czasu w pociągachh czy pksach. Zamiast lepić pierogi,
        bo taniej, wyskoczylibyśmy gdzieś na kolację. Nie musielibyśmy się zastanawiać
        czy pojechać na kilka dni na narty, czy wymienić okno.
        Owszem bez tego też moglibyśmy mieszkać razem, narzeczony mógłby mnie
        utrzymywać. Ale ja teraz tego nie chcę, jeśli zamieszkamy razem to nie kosztem
        takich wyrzeczeń. Nie chcę się zastanawiać, czy jak pójdziemy do kina, czy
        będzie nas stać na coś innego. Pozatym nie chciałabym aby on zarabiał na mnie,
        chyba ze jego pensja wynosiłaby 15tys. miesięcznie smile. On ma swoje dośc
        kosztowne hobby i nie chcę aby rezygnował z tego, na rzecz mojego mieszkania u
        niego.
      • monica.d6 Re: studiowanie i slub 27.01.06, 14:18
        i takie podejscie mi sie bardzo podoba. Super.
    • asek5 Re: studiowanie i slub 27.01.06, 11:04
      Ja tez biore slub na studiach
    • ladnapanna nie wyobrazam sobie slubu na studiach... 27.01.06, 11:23
      szczerze mówiąc, nie wyobrazam sobie ślubu na studiach...naprawde podziwiam
      takie osoby, ale wiadomo jest wiele czynników, które moga na to
      wpłynąć...pomijam niechcianą ciążę of course...ważne jest zeby było gdzie
      mieszkac - najlepiej na swoim, zawsze mozna z rodzicami, jak sie ma dom, ale i
      tak wolałabym miec cos swojego...pomijam juz fakt codziennych obowiązków,
      gotowania, sprzątania, zakupów, etc.etc, ale do tego dochodzi kwestia pracy i
      utrzymania - ja nie zniosłabym byc na czyims garnuszku...miałabym zbyt wielkie
      wyrzuty sumienia ze jestem dla kogos ciężaremsad nie będę rozpisywac sie o
      sobie, ale wiem jak to jest pracować i studiować (z dobra średnią na dobrej
      uczelni!) jednocześnie, szkoląc jednocześnie języki i być aktywną
      towarzysko...nie wiem gdzie tu jest czas na małżeństwo...no chyba ze nie dla
      wszystkich to pojecie znaczy to samo, bo dla mnie "karteczkowy" związek to
      jakaś pomyłka..........................................................
      • mydlo_w_plynie re: ladnapanna 27.01.06, 11:40
        jestem własnie tego samego zdania co Ty smile
      • pannaanna1980 Re: nie wyobrazam sobie slubu na studiach... 27.01.06, 12:08
        "nie będę rozpisywac sie o sobie, ale wiem jak to jest pracować i studiować (z
        dobra średnią na dobrej uczelni!) jednocześnie, szkoląc jednocześnie języki i
        być aktywną towarzysko...nie wiem gdzie tu jest czas na małżeństwo..."

        A ile czasu trzeba na małżeństwo ? W dzisiejszych czasach kiedy ludzie pracują
        po kilkanaście godzin dziennie nie ma czasu na to żeby zjeść obiad o 14.00 a
        potem usiąść i trzymać się za ręce. To penie byłoby bardzo korzystne dla
        zwiazku gdybysmy mieli więcej czasu na zwykłe bycie ze sobą, ale świat jaki
        jest każdy widzi, chyba że zakładasz, że ślub weźmiesz dopiero wtedy jak
        będziesz miała taką pozycję zawodową lub tyle pieniędzy, że do pracy bedziesz
        wpadać na chwilę raczej dla przyjemności niż z konieczności.

        Mam znajomych - on lekarz, ona - wolny zawód, dla dobra rodziny, a głównie
        małych dzieci zrezygnowała (czasowo) z niezłej pracy. Jak myślisz ile czasu
        mają na to małżeństwo, gdy jego czasami po 60 godzin w domu nie ma, bo ma
        dyżury, ma dodatkowe szkolenia itp. A dodam, że oni akurat brali ślub kiedy
        oboje byli już kilka lat po studiach. Jakie więc znaczenie ma, czy ślub na
        studiach czy po skoro i tak nie mamy czasu ?
        • ladnapanna Re: nie wyobrazam sobie slubu na studiach... 27.01.06, 13:07
          powiem tak...zgadzam sie ze w obecnych czasach nie mozna sobie pozwolic na
          spędzanie razem całych dni i nocy...ale sama pomysl, studiowac, pracowac,
          wypełniać obowiązki i w tym wszystkim znaleźc czas na najzwyklejszą spokojną
          rozmowę z bliskimi - nie o tym co kupimy na obiad albo czy zdążę jutro do
          dentysty tylko tak zwyczajnie...to naprawdę trudne! wiele łatwiej jest - sama
          chyba przyznasz, gdy jeden stopień masz juz za sobą, wiec skoro nie stać cie na
          nic nie robienie, to przynajmniej edukację na pewnym poziomie miej z głowy i
          juz! pomijam juz kwestie finansowania edukacji, co nawet na studiach dziennych
          niekoniecznie jest bezpłatne...

          ---------------------
          wszystkie wypowiedzi są prywatnymi opiniami autora...
          • pannaanna1980 Re: nie wyobrazam sobie slubu na studiach... 27.01.06, 13:21
            Założenie słuszne w czasach, gdy mieszkało się wygodnie z rodzicami, czekało do
            końca studiów i potem brało ślub, na zasadzie studia, ślub, praca, dziecko - ok.
            Tylko jaki ma to sens, gdy i on i ona muszą utrzymywać się samodzielnie w obcym
            mieście, płacą podwójnie za mieszkanie, za rachunki, tracą czas wzajemnie się
            odwiedzając (oczywiście chodzi mi o dojazdy), na imprezy w wiekszości
            przypadków chodzą razem, jaki sens ma to dwojenie kosztów skoro oboje marzą o
            tym by być razem. Nie chodzi mi tu o branie ślubu dla obniżenia rachunków, bo
            to byłaby kompletna paranoja. Wiem tez że wiele osób powie, po co się żenić
            skoro mogą zamieszkać ze sobą, ale są w dzisiejszych czasach pary, które po
            prostu nie chca mieszkać ze sobą przed ślubem (dlaczego, to juz inny temat i
            ich sprawa)i to również trzeba uszanować.
            • golinda Re: nie wyobrazam sobie slubu na studiach... 27.01.06, 13:27
              a kto im każe mieszakać osobno? ja z moim narzeczonym mieszkam od 6 lat
              zresztą branie ślubu bez wcześniejszego mieszkania ze sobą jest lekkim
              nieporozumieniem, bo właśnie wtedy najlepiej poznaje się człowieka...inaczej się
              nie da!
              • malwina2006 Re: nie wyobrazam sobie slubu na studiach... 27.01.06, 14:30
                Rozbawiłaś mnie tym smile)) Oczywiście, że się da!!!
                Jest wiele par, które nie mieszkały ze sobą przed ślubem, a dopiero po i tworzą
                szczęśliwe małżeństwa. Jest też wiele takich, które mieszkały kilka lat, brali
                ślub i po jakimś czasie sie rozchodzili. Tak więc wspólne mieszkanie nie jest
                gwarancją udanego związku.
                Przykład trochę niezbyt elegancki, ale czy kupując nowe meble wypożyczasz je
                najpierw ze sklepu, żeby wstawić do swojego mieszkania i zobaczyć jak Ci się
                będa podobały i jak się z nimi mieszka ? Nie, a czasem okazują się świetnym
                zakupem i masz je kolejnych 20 lat. Są też przypadki, gdy kupujesz, a potem
                okazuje się, że nie współgrają z wnętrzem i decydujesz się na inne meble.
                Mąż to nie mebel, ale zasada trochę podobna.
              • pannaanna1980 Re: nie wyobrazam sobie slubu na studiach... 27.01.06, 14:40
                Ja staram się w życiu nie krytykować wyborów innych osób, bo często maja ważne
                powody dla których podejmuja takie czy inne decyzje. Tak jak napisałam
                niektórzy nie chca mieszkać razem przed ślubem, bo np. jest to źle widziane
                przez ich rodziców, sprawy religijne itp. i uważam, że takie podejście trzeba
                uszanować. Wbrew pozorom nie wszyscy chcą na próbę zamieszkać ze sobą.
                Nie krytykuję tego co robisz, ale równie dobrze można powiedzieć, że ślub po
                kilku latach mieszkania razem to nieporozumienie, bo po co ten ślub skoro
                mieszkacie razem i zachowujecie się jak małżeństwo.

                > branie ślubu bez wcześniejszego mieszkania ze sobą jest lekkim
                > nieporozumieniem, bo właśnie wtedy najlepiej poznaje się człowieka...inaczej
                się nie da
      • zanahorka Re: nie wyobrazam sobie slubu na studiach... 28.01.06, 13:30
        A ja sobie to doskonale wyobrażam i nie mam z tym żadnego problemu.
        Odpowiadając na wymienione przez Ciebie czynniki: jestem na trzecim roku
        dziennych studiów na dobrej uczelni, mam dobrą średnia, znam dwa języki,
        pracuję, mieszkam z moim n i bez problemu znajduję czas na zakupy, sprzątanie,
        gotowanie i wszystkie inne obowiązki. A i z przyjaciółmi jest czas się spotkać.
        Jest bosko smile
        Wiadomo, że każda z nas ma inne wyobrażenie o życiu, inne priorytety i inne
        możliwości. To co jednym wydaje się niemożliwe i absurdalne dla innych jest jak
        najbardziej sensowne i realne.
        • luelle85 Re: nie wyobrazam sobie slubu na studiach... 28.01.06, 16:48
          Hmmm... może to z mojej strony mało taktowne pytanie, ale jak Ty to wszystko
          godzisz? Ja jestem na drugim roku studiów, planujemy ślub "w jakiejś tam
          przyszłości nieokreślonej". Zajęcia mam przez 5 dni w tygodniu (najczęściej od
          13 do 16 lub 18), średnią mam również dobrą, ale nie wiem jak to można godzić z
          pracą? Można się mało taktownie spytać gdzie / w jakiej branży pracujesz? Na
          godziny? Pozdrawiam serdecznie
          • zanahorka Re: nie wyobrazam sobie slubu na studiach... 28.01.06, 17:12
            Chyba po prostu mam trochę szczęścia w życiu smile
            Pracuję na pół etatu w centrum rozliczeń finansowych pewnego smile holdingu, żadne
            Mc Donaldy, Telepizze itp. Mam elastyczne godziny pracy więc przychodzę wtedy
            kiedy mogę, ale muszę przepracować 20 godzin w tygodniu. Na uczelni sama
            dobieram sobie przedmioty więc plan mam dostosowany do moich potrzeb czasowych
            (jednego dnia siedzę na zajęciach od rana do wieczora, w dwa dni mam po 3 h
            zajęć a reszta to wykłady na których zjawiam się dopiero na egz. smile
            Z pracy jestem na prawdę zadowolona, pensja też niczego sobie a studiów przez
            pracę nie zaniedbuję smile
            Pozdrawiam smile

            • luelle85 Re: nie wyobrazam sobie slubu na studiach... 28.01.06, 17:34
              A masz tę pracę zgodną z kierunkiem studiów? Przepraszam, że jestem taka
              ciekawska, ale .... po prostu jestem ciekawska big_grin
              • zanahorka Re: nie wyobrazam sobie slubu na studiach... 28.01.06, 17:40
                Nie ma sprawy smile to żadna tajemnica. Praca jak najbardziej zgodna z moimi
                studiami (finanse/rachunkowość)
                Pozdrawiam smile
    • kfiatek11 Re: studiowanie i slub 27.01.06, 12:45
      my trochę żałujemy że nie pobraliśmy się na ostatnim roku albo odrazu po
      studiach, teraz muszę czekać jeszcze 8 miesięcy sad
    • ineczka22 Re: studiowanie i slub 27.01.06, 13:57
      Dla mnie czas na studiach jest czasem zabawy. Zakladanie rodziny jest nastepnym
      etapem zycia. Dlatego uwazam, ze lepiej jest najpierw skonczyc studia. Poza tym
      jest sie starszym, troche dojrzalszym - choc niekoniecznie (niektorzy dorastaja
      szybcij, inni wolniej smile Ja na studiach bylam z chlopakiem, z ktorym spotykalam
      sie jeszcze w liceum. Pozniej poznalam innego, w ktorym sie zakochalam. I teraz
      sobie tak mysle, ze gdybym wziela slub w polowie studiow, bylabym z kims innym
      niz teraz. I bardzo sie ciesze, ze jednak jest tak jak jest smile Mimo, ze byl czas
      gdy spieszylo mi sie bardzo by wziac slub i zyc dlugo i szczesliwie z innym.
      Jednak los plata figle smile
      inka
    • nie.migotka Re: studiowanie i slub 27.01.06, 14:35
      Gdyby każdy chciał czekać ze ślubem aż:
      - znajdzie dobrą pracę,
      - będzie miałą swoje mieszkanie,
      - bank da mu kredyt,
      - skończy studia,
      - dorobi się,
      - nie bdzie nigdy prosił rodziców o pomoc,
      - etc.

      To by w ogóle nie było małżeństw.
      Jesli ktoś uzależnia małżeństwo od powyzszych warunków to...

      Pozdr.

      -----------------------------------
      W naszych czasach trzeba być optymistą,
      żeby rano, po przebudzeniu, otworzyć oczy.
    • kaskac_86 Re: studiowanie i slub 27.01.06, 15:17
      jednocześnie, szkoląc jednocześnie języki i być aktywną
      towarzysko...nie wiem gdzie tu jest czas na małżeństwo...no chyba ze nie dla
      wszystkich to pojecie znaczy to samo, bo dla mnie "karteczkowy" związek to
      jakaś pomyłka..........................................................

      dla mnie to wyszukiwanie na sile argumentow. jezeli nie ma sie czasu na
      malzenstwo to w takim razie wychodzi ze na jakikolwiek zwiazek czy
      narzeczenstwo tez nie. bo jezeli nie mozna znalezc odrobiny czasu na to zeby
      porozmawiac z mezem w domu,wieczorem po pracy to jak sie spotykac z osoba z
      ktora sie jest a z ktora sie nie mieszka. pomijam fakt ze mozna mieszkac ze
      soba przed slubem ale to chyba zrozumiale bo wtedty ma sie takie same obowiazki
      jak i po slubie.

      Naprawde dziwie sie tym kobietom ktore czekaja na pieniadze, kariere,
      mieszkanie, samochod itp.Pieniadze sa wazne ale we dwoje zawsze jest latwiej,
      nawet jezeli tych pieniedzy nie ma za duzo to zycie z osoba ktora sie kocha,
      dzieci to samo w sobie jest szczesciem. a jezeli ma sie 30 lat i jeszcze nie
      osiagnelo sie zadowalajacego stanu na koncie to moze trzeba pomyslec o tym aby
      zmniejszyc wymaganie. to jest moje zdanie ale dla mnie od zawsze najwazniejsza
      jest rodzina i zyje po to aby ja miec.
      • agnrek Re: studiowanie i slub 27.01.06, 15:24
        Kasiu,
        jeśli 86 to jest Twój rok urodzenia, to jestem starsza od Ciebie aż o 9 lat.
        Jestem bogatsza o te 9 lat doświadczenia, a przyznam się szczerze, że te 9 lat
        temu myślałam podobnie do Ciebie. Życie troszkę moje przemyślenia zweryfikowało.
        Ja uważam tak - owszem, pobierać się na studiach, ale trzeba mieć zaplecze
        finansowe i lokalowe smile Dziwnie jest wprowadzić sie do teściów, mieszkać w
        jednym pokoju z mężem i chodzić na paluszkach, rządzić z teściową w kuchni.
        Młodzi powinni być sami, żeby sobie wszystko poukładać, ustalić podział
        obowiązków, nauczyć się być razem, a nie jest to łatwe. Ja zamieszkałam z
        facetem, gdy miałam 20 lat, taka byłam zakochana, że myślałam, że miłością
        wszystko załatwię. Nieprawda, nieprawda, nieprawda.
        • golinda Re: studiowanie i slub 27.01.06, 15:30
          Angrek,

          jak tak wszyscy posłuchają twoich nauk, to z czego będą żyli adwokaci
          "rozwodowi"? big_grinD

          P.S. Oczywiście zgadzam się z tobą w 100%!
          • agnrek Re: studiowanie i slub 27.01.06, 15:30
            Nooo, ja adwokatem nie jestem smile smile smile
    • kaskac_86 Re: studiowanie i slub 27.01.06, 15:57
      no tak amam 20 lat i w czerwcu wychodze za maz za mężczyzne starszego o 6 lat.
      moje kochanie ma juz stałą,prace,mieszkanie wiec nie bedziemy mieli z tym
      problmu. Ja tez nie zdecydowala bym sie na slub majac w perspektywie mieszkanie
      u tesciow, czy zyciee z ich pieniedzy.jak teraz przeczytalam te moje wywody to
      doszlam do wniosku ze nie wyrazaja one tego co mysle. ja poprostu uwazam ze
      jezeli ma sie kolo 30 lat to nie ma na ci czekac bo vzas leci, zycie ucieka na
      zarabianiu pieniedzy, szkoleniu sie. ja studiuje psychologie i uwazam siebie za
      odpowiedzialna osobe, i nie wiem czy 9 lat zmieni cos we mnie. byc moze ze tak
      ale nie sadze ze kiedys bede zalowac tego ze wyszlam za maz w wieku 20 lat, ze
      nie czekalam do 30 z urodzeniem dziecka. wiem ze pieniadze szczescia nie daja
      ale tez to ze bez pieniedzy szczescia nie ma.Jednak w zyciu nie zrozumiem tego
      ze czeka sie ze slubem na to az na koncie bedzie cyferka i odpowiednia ilosc
      zer.
      • agnrek Re: studiowanie i slub 27.01.06, 16:03
        Masz absolutną rację, ale...
        Ja w wieku 20 lat myślała, że gdy dobiję do 30., to będę nie tylko mężatką, ale
        i będę miała przynajmniej jedno dziecko, zdubudję dom i drzewo zasadzę!
        Tymczasem czas tak szybko leci, że gdy skończyłam studia, miałam już 24,
        zaczęłam pracować, skończyłam podyplomowe i stuknęło mi 25. Owszem, faceci w
        moim zyciu byli, ale nie ci właściwi. Potem praca za nieduże pieniądze się
        trafiła, chociaż dobra i rozwijająca, ale... żal byłoby wtedy na przykład
        decydować się na dziecko, prawda? Potem się zmieniło firmię i awansowało,
        znalazło tego jedynego, ale, właśnie - trzeba się na tyle w nowej firmie dobrze
        ulokować, żeby mieć umowę na czas nieokreślony. Teraz budujemy dom i znowu
        ptytanie - kurde, na ten ślub 25 tysięcy wywalimy, byłby z tego drugi
        samochód smile
        Do czego zmierzam - zawsze jest jakieś "ale", nigdy nie ma własciwego momentu,
        trzeba po prostu podjąć decyzję i nie oglądać się za siebie!
        • kaskac_86 Re: studiowanie i slub 27.01.06, 16:08
          smile tak wlasnie mysle
          • agnrek Re: studiowanie i slub 27.01.06, 16:09
            Super, wszystkiego dobrego, Kasiu smile
            • kaskac_86 Re: studiowanie i slub 27.01.06, 16:16
              i nawzajem smile
    • carola_82 Re: studiowanie i slub 28.01.06, 10:08
      czesc smile ja wlasnie w tym roku sie bronie, koncze prawo i bede zdawac na
      aplikacje i tez sobie mysle ze moze nalezaloby poczekac jeszcze 4 lata ale nie
      chce miec 28 lat i wychodzic za mazsmile pozatym jestem juz ze swoim 5 lat i mamy
      mieszkanie i nic nam na drodze nie stoi,aczkolwiek lepiej jest wpierw skonczyc
      studia
      • agnieszkalp Re: studiowanie i slub 28.01.06, 10:17
        smile ja w tym roku mamobrone, slub we wrzesniu, dzisiaj mam 2 egzaminy i zamiast
        sie terez uczyc ogladam sunie slubnesmile i takkmi cala sesja zimowa mija . ale
        nie przeloze slubu za nic w swiecie!!!! smile
      • golinda Re: studiowanie i slub 28.01.06, 15:02
        no rzeczywiście...na wsi mogliby powiedzieć, że już starą panną jesteś
        żenua!
        • golinda Re: studiowanie i slub 28.01.06, 15:02
          do caroli to było
Pełna wersja