Dodaj do ulubionych

Noc poślubna :)

01.03.06, 09:34
A ja chciałabym coś przeczytać od dziewic czekających na noc poślubną,lub
mężatek,które też czekały z seksem do ślubu.Trochę się szczerze mówiąc
boję,ale ufam,że będzie pięknie i jestem bardzo dumna,przede wszystkim z
mojego narzeczonwgo,który dzielnie znosi wstrzemięźliwość smile Trzymajcie się
cieplutko smile
Obserwuj wątek
    • kiara80 Re: Noc poślubna :) 01.03.06, 09:39
      No cóż podziwiam za wytrwałość!

      --
      Najlepszym dla nas w życiu rozstaniem
      jest rozstanie z pesymizmem
      • daisy761 Re: Noc poślubna :) 01.03.06, 10:36
        ...ja też....podziwiam szczerze...to ewenement w dzisiejszych czasach,
        ja osobiście nie wyobrażam sobie, zeby przed wspólnym życiem we dwoje nie
        sprawdzić się w łóżeczku...to może nie najważniejszy, ale bardzo istotny aspekt
        każdego związku...
        pozdrawiam i życzę powodzenia,
        daisy
        • kiara80 Re: Noc poślubna :) 01.03.06, 10:46
          szczególnie, że początki współżycia nie zawsze należą do miłych przeżyć, a w noc
          poślubną zafundować sobie takie stresy to uuuuuuuuuu, ale trzymam kciuki żeby
          było jak najprzyjemniej!!!
        • lena_lodz Re: Noc poślubna :) 01.03.06, 14:34
          więc jeśli darzyliyście się miłością a okazałby się że macie różne temperamenty
          w łóżku i nie możecie się "zgrać" i "dotrzeć" w łóżku to znaczy że ten związek
          jest na starconej pozycji ? i bez udanego seksu nie ma związku ? seks jest
          tylko dodatkiem do związku...nie zaprzecze że ważnym, ale są w związku rzeczy
          ważniejsze...
          • benifka Re: Noc poślubna :) 01.03.06, 15:25
            ludzie tak to sobie tłumaczą,a mnie sie wydaje,że dopasowanie to tylko kwestia
            czasu wink
            • ewik_75 Re: Noc poślubna :) 02.03.06, 15:46
              Benifka –

              czasu tez, ale sam czas nie wystarczy. Jest jeszcze cos takiego jak różnica
              temperamentów i potrzeb. I to jest bardzo ważny czynnik. Są pary, które nie
              dały rady się „dotrzeć” właśnie ze względu na te różnice. Niestety, ale
              płochliwa pensjonarka i drapieżny tygrys mogą się nie spotkać w pół drogi,
              choćby nie wiem ile czekali. Wiesz, ile małżeństw się przez to rozpada?
              Niemniej, życzę Ci jak najlepiej. Obyś nie miała takich problemów.
              • toksol Re: Noc poślubna :) 02.03.06, 20:41
                Tak wiele osób pisze że nalezy sie sprawdzic w łóżku przed ślubem, a moje
                doświadczenie i wiadomosci z otoczenia oraz z literatury każą mi sie z tego
                podśmiewać. W ciągu życia stale zmieniamy się i role seksualne, apetyt na seks
                zmieniaja sie w czasie bardziej niż niektórzy sądzą. Poczytajcie sobie chociaż
                wypowiedzi na tym forum. Tak że doswiadczenie z pożycia seksualnego przed
                ślubem nic nie znaczy a tylko jest fajnym usprawiedliwieniem tego, że sie nie
                umie wytrzymać. To jednak nizbyt dobrze wróży małżęństwu, bo jak nie moge
                wytrzymac przed ślubem to pewnie i nie wytrzymam pokus gdy mnie zauroczy
                śliczna sąsiadka.
                Czytałem gdzies niedawnoo na necie ciekawe statystyki zrobione na zlecenie
                jakiegoś stanu w USA gdzie ilość rozwodów była kilkakrotnie wieksza u małżeństw
                które współżyły przed ślubem niż u tych co się umieli powstrzymać.
                W tych badaniach były i inne ciekawe wyniki co do rozwodów w zależności od
                religijnosci tych ludzi itp.
                • joasia84 Re: Noc poślubna :) 02.03.06, 20:56
                  Gratuluję mądrości! Tylko poczekaj aż wszystkie hieny się na Ciebie rzuca,
                  niestety.
                • ewik_75 Re: Noc poślubna :) 02.03.06, 23:01
                  toksol napisał:

                  > Tak wiele osób pisze że nalezy sie sprawdzic w łóżku przed ślubem, a moje
                  > doświadczenie

                  doswiadczenie w jakiej materii? Wytrzymywania? czy wrecz przeciwnie?
                  Bo ani jedno ani drugie spojne nie jest wink

                  i wiadomosci z otoczenia oraz z literatury

                  na literaturze bym nie bazowala... Duzo w niej fikcji literackiej wink

                  każą mi sie z tego
                  > podśmiewać. W ciągu życia stale zmieniamy się i role seksualne, apetyt na seks
                  > zmieniaja sie w czasie bardziej niż niektórzy sądzą.

                  A i owszem. Najbardziej kobietom sie te apetyty zmieniaja - na nizsze. I
                  najczesciej po urodzeniu dziecka. Najwieksze apetyty mamy w mlodym wieku - ok.
                  20-tki.Tracisz wiec najpiekniejsze lata, potem takiego seksu mozesz juz nie
                  doswiadczyc. O ile w wypadku kobiety moge zrozumiec chec czystosci, o tyle w
                  wypadku faceta - juz nie. Uwierz mi - o ile dziewica dla mezczyzny to "wyzwanie"
                  i cos niesamowitego, cos z czego - bedac jej mezem - nierzadko jest dumny, o
                  tyle prawiczek w lozku to tragedia.... Od faceta oczekuje sie doswiadczenia, ze
                  bedzie wiedzial, jak dotykac, jak sprawic rozkosz.. A to wcale nie jest takie
                  latwe... Kobieta chce miec w lozku tygrysa, a nie nieporadnego kociaka,
                  uczniaka, ktory kobiece cialo zna z plazy i podrecznikow...

                  Poczytajcie sobie chociaż
                  > wypowiedzi na tym forum. Tak że doswiadczenie z pożycia seksualnego przed
                  > ślubem nic nie znaczy a tylko jest fajnym usprawiedliwieniem tego, że sie nie
                  > umie wytrzymać.

                  A po co to usprawiedliwiac? i przed kim? Bo nie rozumiem.
                  Doswiadcznie znaczy wiele - juz o tym pisalam. Dobry kochanek to zawsze
                  doswiadczony mezczyzna (choc nie kazdy doswiadczony to dobry kochanek) a
                  niedoswiadczony musi najpierw nabrac doswiadcznia, zeby mogl ofiarowac Jej i
                  sobie noce pelen pasji..

                  To jednak nizbyt dobrze wróży małżęństwu, bo jak nie moge
                  > wytrzymac przed ślubem to pewnie i nie wytrzymam pokus gdy mnie zauroczy
                  > śliczna sąsiadka.

                  Nieprawda. Wystarczy, ze obiecujecie sobie wiernosc i dotrzymujecie slowa. Jesli
                  sie kochacie - nie jest to trudne. Jesli sie kochacie - nie bedzie tez trudna
                  wstrzemiezliwosc w przypadku np. zagrozonej ciazy. A upraiwanie seksu z kazda
                  ponetna pania, jaka mezczyna spotyka na swej drodze (jak sugerujesz wyzej)
                  zahacza o seksoholizm, ktory wcale nie latwo. I co wiecej - czesto wpadaja
                  wniego osoby "niewyzyte"

                  > Czytałem gdzies niedawnoo na necie ciekawe statystyki zrobione na zlecenie
                  > jakiegoś stanu w USA gdzie ilość rozwodów była kilkakrotnie wieksza u małżeństw
                  >
                  > które współżyły przed ślubem niż u tych co się umieli powstrzymać.


                  To tak jak swojego czasu zrobiono badania pokazujace,ze wskaznik Dow JOnes
                  zalezal scisle od populacji bialych niedzwiedzi... NIe wierz tak bardzo w
                  statystyki...
                  > W tych badaniach były i inne ciekawe wyniki co do rozwodów w zależności od
                  > religijnosci tych ludzi itp.


                  I na koniec refleksja. Czesto u sosb "czekajacych", a nawet tych "nie
                  czekajacych", ale majacych w zyciu jednego tylko partnera pojawia sie po
                  kilkunastu (czasem wczesniej) latach pozycia ochocta, by sprawdzic "jakby to
                  bylo z innym/inna", "a moze on wcale nie jest taki cudowny", "jak inni caluja?"
                  Nie pochwalam tego, ale coz - rozumiem.. Eiem, ze gdybym zostala z moim
                  pierwszym partnerem, nigdy bym nie poznala prawdziwie glebokiego i namietnego
                  seksu... Ale mojego przyszlego małża musiałam trochę poszukać, poczekac na
                  niego... Ale teraz wiem na pewno, ze to to i to o to chodzi.. A ty sie tylko
                  domyslasz - lub inaczej - masz nadzieje.... Zycze Ci, zeby sie ziscila.

                  Powodzenia.
                  • pantarejka Re: Noc poślubna :) 03.03.06, 09:44
                    ewik_75 napisała:

                    > A i owszem. Najbardziej kobietom sie te apetyty zmieniaja - na nizsze. I
                    > najczesciej po urodzeniu dziecka. Najwieksze apetyty mamy w mlodym wieku - ok.
                    > 20-tki.

                    To chyba a fikcja literacka o jakiej piszesz... Potrzeby seksualne kobiety są
                    największe w wieku ok 30 lat, kiedy to jest już seksualnie rozbudzona.

                    > Tracisz wiec najpiekniejsze lata, potem takiego seksu mozesz juz nie
                    > doswiadczyc.

                    Konsumpcja przede wszystkim, prawda? "Czas promocji ograniczony!"

                    > Od faceta oczekuje sie doswiadczenia, ze
                    > bedzie wiedzial, jak dotykac, jak sprawic rozkosz.. A to wcale nie jest takie
                    > latwe... Kobieta chce miec w lozku tygrysa, a nie nieporadnego kociaka,
                    > uczniaka, ktory kobiece cialo zna z plazy i podrecznikow...

                    Dla mnie seks jest uzupełnieniem miłości. Wcale nie chciałabym, by mój
                    mężczyzna miał ogromne doświadczenia z innymi kobietami. To musi być
                    nieprzyjemne - wiedzieć, że robił TO SAMO z innymi? Inna sprawa, że mój
                    narzeczony prawiczkiem już nie jest - niestety... I czasem różne nieprzyjemne
                    myśli przychodzą mi do głowy z tej przyczyny...

                    > Doswiadcznie znaczy wiele - juz o tym pisalam. Dobry kochanek to zawsze
                    > doswiadczony mezczyzna (choc nie kazdy doswiadczony to dobry kochanek) a
                    > niedoswiadczony musi najpierw nabrac doswiadcznia, zeby mogl ofiarowac Jej i
                    > sobie noce pelen pasji..

                    Ja pragnę miłości. Tygrysy seksualne mnie nie obchodzą.
                    Nie jestem zwierzątkiem...

                    > I co wiecej - czesto wpadaja
                    > wniego osoby "niewyzyte"

                    Pewnie kolejna mądrość literaturowa.

                    > I na koniec refleksja. Czesto u sosb "czekajacych", a nawet tych "nie
                    > czekajacych", ale majacych w zyciu jednego tylko partnera pojawia sie po
                    > kilkunastu (czasem wczesniej) latach pozycia ochocta, by sprawdzic "jakby to
                    > bylo z innym/inna", "a moze on wcale nie jest taki cudowny", "jak inni
                    caluja?"

                    Uważam, że każdy człowiek ma prawo do wolności. Jeśli sam z własnej woli
                    ogranicza swoje prawo do "używania" i wyżywania się, ma do tego prawo.
                    Wcześniej pisałaś o przysiędze wierności... Otóż uważam, że wierności bardziej
                    można oczekiwać od tego, kto potrafił się powstrzymać, niż od tego, który
                    uległ... Doświadczenia seksualne to bardzo silne przeżycia, dlatego jestem
                    zdania, że zerwanie "jabłka" raz, nie powstrzyma przed sięgnięciem po owoc raz
                    wtóry...

                    > Ale mojego przyszlego małża musiałam trochę poszukać, poczekac na
                    > niego... Ale teraz wiem na pewno, ze to to i to o to chodzi.. A ty sie tylko
                    > domyslasz - lub inaczej - masz nadzieje.... Zycze Ci, zeby sie ziscila.

                    Ja też czekałam na swojego przyszłego męża - co więcej nadal na niego czekam.
                    Życie bywa krótkie i dobrze jest je przeżyć zgodnie z ideałami, w zgodzie z
                    samą sobą.

                    > Powodzenia.

                    Ja Tobie również życzę powodzenia. W sumie każda dyskusja sprowadza się do
                    wymiany opinii powstałych na bazie pewnych doświadczeń... Być może Twoje
                    doświadczenia były Ci do czegoś potrzebne (byś coś zrozumiała, pojęła. Szanuje
                    to, akceptuję i rozumiem. Pozwól jednak innym pozostać przy swoich opiniach i
                    uszanuj je... Każdy ma jedno życie, za które jest odpowiedzialny.
                • justus007 Re: Noc poślubna :) 03.03.06, 09:11
                  popieram.
                • aiczka Re: Noc poślubna :) 03.03.06, 11:30
                  > Tak wiele osób pisze że nalezy sie sprawdzic w łóżku przed ślubem, a moje
                  > doświadczenie i wiadomosci z otoczenia oraz z literatury każą mi sie z tego
                  > podśmiewać. W ciągu życia stale zmieniamy się i role seksualne, apetyt na seks
                  > zmieniaja sie w czasie bardziej niż niektórzy sądzą.

                  No, ale mnie się wydaje, że mówi się o "sprawdzaniu", ale przecież to nie
                  zupełnie o to chodzi. To przecież nie jest tak (chyba i na ogół), że się ktoś
                  zgadza na ślub ale pod warunkiem, że się najpierw wypróbuje z wybranką/kiem i
                  umawiają się na jakiś dzień jak na "jazdę próbną", a potem przez rok przygotowań
                  do imprezy nie mają żadnego życia erotycznego i w tym czasie zmieniają swoje
                  upodobania, nic wzajemnie o tym nei wiedząc.
                  Chyba raczej jest tak, że ludzie, którzy nie mają potrzeby brania ślubu "przed",
                  po prostu rozpoczynają wspólne miłosne przeżycia. Doceniając ich wagę w swoim
                  codziennym życiu, drżą na myśl, że mogliby "w ciemno" związać się z kimś, z kim
                  nie udałoby im się tak dobrze ułożyć. Tu muszę zaznaczyć, że moim zdaniem jeśli
                  znajdzie się właściwą osobę, to ułożyć się uda czy przed czy po ślubie.

                  > Tak że doswiadczenie z pożycia seksualnego przed
                  > ślubem nic nie znaczy a tylko jest fajnym usprawiedliwieniem tego, że sie nie
                  > umie wytrzymać.
                  Określenie "wytrzymać" sugeruje, że mowa o czymś, przed czymś ktoś się
                  powstrzymuje. Chyba powinieneś wziąć pod uwagę, żę są ludzie, którzy nie widzą
                  powodów do powstrzymywania się od seksu. Oni nie czują się w związku z tym winni
                  i nie potrzebują się usprawiedliwiać.

                  > To jednak nizbyt dobrze wróży małżęństwu, bo jak nie moge
                  > wytrzymac przed ślubem to pewnie i nie wytrzymam pokus gdy mnie zauroczy
                  > śliczna sąsiadka.
                  I znowu mowa tu chyba o tych, dla których "powstrzymywanie się" jest z jakichś
                  powodów ważne, dla których to rodzaj testu. Dla innych najważniejsze jest
                  wspólne życie a nie formalny fakt bycia małżeństwem. Jeśli żyją razem i nie
                  zdradzają sie przed ślubem, to nie ma bezpośredniego powodu, by zaczęli po
                  ślubie. Nie wszyscy traktują seks jak szatańską pokusę, dla niektórych to coś
                  naturalnego w związku.

                  > Czytałem gdzies niedawnoo na necie ciekawe statystyki zrobione na zlecenie
                  > jakiegoś stanu w USA gdzie ilość rozwodów była kilkakrotnie wieksza u małżeństw
                  > które współżyły przed ślubem niż u tych co się umieli powstrzymać.
                  > W tych badaniach były i inne ciekawe wyniki co do rozwodów w zależności od
                  > religijnosci tych ludzi itp.
                  Tylko że to jest bardzo złożona sprawa. Można postawić pytanie: czy brak rozwodu
                  jest najwyższą wartością? Przypuszczalnie jest częściowo tak, że ci, którzy z
                  powodów religijnych czy wychowania czekają z seksem do ślubu, z tych samych
                  względów nie rozwodzą się. I może są w tym szczęśliwi. A z kolei ci, dla których
                  seks nie stanowi tabu, nie widzą też powodu, by nie rozwieść się z osobą, z
                  którą przestało im się układać. I może są w tym szczęśliwi.
                  Myślę, że kierowanie się w wyborach życiowych wynikami statystyk zamiast
                  własnymi doświadczeniami, odczuciami, pragnieniami nie zawsze wychodzi na dobre
                  i nie gwarnatuje szczęścia.
          • aiczka Re: Noc poślubna :) 02.03.06, 09:58
            > więc jeśli darzyliyście się miłością a okazałby się że macie różne temperamenty
            >
            > w łóżku i nie możecie się "zgrać" i "dotrzeć" w łóżku to znaczy że ten związek
            > jest na starconej pozycji ? i bez udanego seksu nie ma związku ? seks jest
            > tylko dodatkiem do związku...nie zaprzecze że ważnym, ale są w związku rzeczy
            > ważniejsze...

            Ja uważam, że nie można się kochać i nie zgrać. To może wymagać trochę czasu i
            starań. Jeśli się kochacie, z czasem będzie dobrze. Jesli jest kiepsko i
            zupełnie się nie poprawia, to może trzeba poszukać innego faceta, bo któremuś z
            Was nie dosyć zależy na drugim.

          • ewik_75 Re: Noc poślubna :) 02.03.06, 13:21
            UUUUU, moja droga..

            Seks nie jest tylko dodatkiem do zwiazku.
            jest bardzo waznym jego aspektem.
            I - tak - zwiazek bez udanego seksu jest na straconej pozycji.
            Zwiazek bez seksu jest dla wielu mezczyzn nie do przejscia i bardzo szybko sie
            konczy. Najczesciej zdrada. Ewentualnie najpierw rozstaniem.
            Powiedzmy to sobie wreszcie szczerze.
            seks potrafi byc ogromna rozkosza dla obojga, pod warunkiem że się „zgracie”
            i „dotrzecie”…

            Poczytaj sobie forum "Brak seksu w malzenstwie".
            forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=15128
            Pozdrawiam

            Ewa
            • zauroczona26 Re: Noc poślubna :) 02.03.06, 13:26
              zgadzam sie z przedmówczynią smile))niewyobrażam sobie jak można być parą i żyć w
              takim celibacie, no chyba ze jestescie para od kilku miesiecy to jeszce
              zrozumiem...ale kilka lat...hmm... tyle przyjemności tracicie...
            • ann_jazon Re: Noc poślubna :) 02.03.06, 13:30
              Zgadzam się, sex to nie jakiś tam dodatek jak kolejny samochód czy nowa kanapa
              do salonu. Jest cholernie ważny i niekoniecznie uczucia idą w parze ze
              zgraniem. Byłam w związku 8 lat i za cholerę nie mogliśmy się dograć pod tym
              względem, do tego stopnia, że przestaliśmy to robić. Cieszę się że to już za
              mną. Wtedy tego nie rozumiałam kiedy koleżanki mówiły, że dopasowanie jest
              ważne - po prostu uważałam, że tak ma być i tyle i lepiej nie będzie.
              A jednak jest.... smile) w nowym związku
      • kbor Bosze!!! 03.03.06, 14:18
        Kolejny durny temat sie zrobi dotyczacy wspolzycia przed slubem...

        Daly byscie juz spokoj sad
    • gizmo_wawa Re: Noc poślubna :) 01.03.06, 10:49
      w imieniu facetów mówie ze to niemożliwe, chyba wszyscy wiemy jak chłop sobie
      musi radzić- ja wspólczuje- nie Tobie a jemu
      • kiara80 Re: Noc poślubna :) 01.03.06, 10:50
        Ja w imieniu kobiet - no przepraszam bardzo, a kobiety to nie mają potrzeb?
        • gizmo_wawa Re: Noc poślubna :) 01.03.06, 10:54
          jw. kolezanka pisząca post nie ma smile) a reszta to mammammamama doskonale o tym
          wiem smile
          • kiara80 Re: Noc poślubna :) 01.03.06, 10:56
            hi hi pozdrowionka!!!
      • benifka Re: Noc poślubna :) 01.03.06, 13:57
        no,myślę,że gdyby było aż tak źle to by sobie poszukał kogoś innego,a tak
        przynajmniej wie,co to jest prawdziwa,duchowa miłość big_grin
        • pantarejka Re: Noc poślubna :) 03.03.06, 09:55
          benifka napisała:

          > no,myślę,że gdyby było aż tak źle to by sobie poszukał kogoś innego,a tak
          > przynajmniej wie,co to jest prawdziwa,duchowa miłość big_grin

          Rozumiem Cię doskonale... Też czasami mówiłam swojemu narzeczonemu (jeszcze
          wtedy nie), że w każdej chwili może znależć kogoś innego. W momencie, gdy
          dawałam całkowitą swobodę i wolność wyboru, pozostawał ze mną...

          Myślę, że osoby, które koncentrują się za bardzo na seksie, tracą coś bardzo
          ważnego w sferze duchowej. Spokój, ciszę, harmonię, całkowite zaufanie...
          Czasami, kiedy spojrzę mu w oczy, czuję coś, co przekracza nas samych. Dużo o
          tym rozmawiamy... Pomimo, że jest mężczyzną, chce czekać do ślubu...
          • ewik_75 Re: Noc poślubna :) 03.03.06, 10:10
            I tu mnie wlasnie jedna rzecz zastanawia.
            Ludzie, ktorzy podejmuja taka decyjze, czesto uzywaja argumentow "bo jesli sie
            za bardzo koncentrujecie na seksie to..."

            A kto mowi o "za bardzo". Przeciez nikt nie mowi o nimfomanii ani innych
            podobnych nalogach o seksualnym podlozu. Jest cale spektrum mozliwosci. To, ze
            sie nie rezygnuje ze wspolzycia nie oznacza, ze sie to robi 10 razy dziennie...

            Mozna miec satysfakcjonujace pozycie i koncentrowac sie na duchowosci... jedno
            drugiego nie wyklucza...
          • benifka Re: Noc poślubna :) 03.03.06, 12:49
            pozdrów GO smile!
      • toksol Re: Noc poślubna :) 02.03.06, 20:48
        W imieniu facetów mówie że to możliwe. Owszem są tacy dla których powstrzymanie
        sie od seksu jest niemożliwe, ale życie na dłuższą metę z nimi też jest
        niemożliwe.
        Co można rokować małżeństwu, które przecież narażone jest normalnie na choroby,
        rozłąki, trudne ciąże, itp jeżeli jedno z nich na pewno nie wytrzyma.?
        Nie każdy powinien się żenic - nie wszyscy do tego dorastają. Są tacy którzy
        nigdy nie zrozumieja sensu budowy jedności małżeńskiej opartej przeciez na
        czymś innym niz tylko na seksie.
    • azanna Re: Noc poślubna :) 01.03.06, 11:02
      Ja Ci - Benifika - napiszę tylko tyle - nie spodziewaj się rewelacji po nocy
      poślubnej. Macie niestety duże szanse, że będzie beznadziejna - bo takie są
      początku współżycia dla większości kobiet, a myślę, że facet też ma mniejszą
      przyjemność, gdy widzi, że kobietę coś boli, coś jej nie odpowiada i w ogóle
      seks jej nie cieszy. Jeśli się tak stanie to nie załamuj się i nie czuj się
      zawiedziona. Po kilku -kilkunastu razach zacznie to być dla Was wielka
      przyjemność.
      • benifka Re: Noc poślubna :) 01.03.06, 13:58
        też tak myślę,mamy całe życie żeby ćwiczyć big_grin
        • gizmo_wawa Re: Noc poślubna :) 01.03.06, 20:17
          Kochana teraz to juz masz tylko połowe smilewiec spiesz sie... Doskonale wiem co to
          jest wierność, miłość, szacunek a takze zdrada, rozczarowanie... z mą Lubą
          jestesmy od 7 lat i przeszliśmy już swoje.
          • pantarejka Re: Noc poślubna :) 03.03.06, 10:12
            gizmo_wawa napisał:

            > Kochana teraz to juz masz tylko połowe smilewiec spiesz sie... Doskonale wiem co
            t
            > o
            > jest wierność, miłość, szacunek a takze zdrada, rozczarowanie... z mą Lubą
            > jestesmy od 7 lat i przeszliśmy już swoje.

            Ja chyba wolę nie przechodzić "swojego". Dlatego stawiam na czystość
            przedmałżeńską. Oczywiście nie daje ona całkowietj pewności - jak wszystko na
            tym świecie - niestety. Ale, moim zdaniem, zdecydowanie ją zwiększa. Poza tym
            kieruję się tutaj swoim zdrowym egoizmem - chcę zaoszczędzić sobie psychicznych
            urazów, które mogłyby mnie zmienić juz na zawsze... Po którymś z nich mogłabym
            się nie podnieść...
    • minerwamcg Re: Noc poślubna :) 01.03.06, 11:02
      Gizmo, uspokój się. Że ktoś potrafi to, co się tobie nie udało, to jeszcze nie
      powód, żebyś miała z niego kpić. Nawet jeśli masz inną hierarchię wartości.

      Benifka, ja co prawda nie czekałam, ale wierzę, że przyjmiesz dobrą radę: nie
      obiecuj sobie za dużo. Początki współżycia zawsze bywają trudne, może coś nie
      wyjść. Tym się nie wolno w żadnym wypadku ani rozczarowywać, ani stresować. To
      jest fizjologia. Jak we wszystkim, w tym też trzeba trochę umiejętności i
      doświadczenia. Musicie się tego powoli i cierpliwie uczyć.
      Za pierwszym razem jest pięknie, bo to pierwszy raz. Jakiegoś superseksu sobie
      nie obiecuj, na lewitację pod sufitem z rozkoszy też się nie nastawiaj. Ma być
      miło, intymnie, serdecznie. Z dziką namiętnością jeszcze zdążycie smile))
      • minerwamcg Przepraszam - MIAŁ z niego kpić. 01.03.06, 11:07
        Gizmo - dopiero teraz zorientowałam się, że jesteś facetem.
        • gizmo_wawa Re: Przepraszam - MIAŁ z niego kpić. 01.03.06, 11:09
          a nie kpie bo to ich wybór,tylko stwierdzam fakt. Moja droga myślisz ze jest
          inaczej? Co w tej sytuacji robi facet?
          • benifka Re: Przepraszam - MIAŁ z niego kpić. 01.03.06, 14:01
            a właściwie,nie powinno cię to obchodzić,bo to jego sprzęt,a skoro tak się już
            upierasz to niektórzy muszą sami się zadowalać całe życie,może stąd w tobie te
            złe emocje...tongue_out
          • minerwamcg Re: Przepraszam - MIAŁ z niego kpić. 01.03.06, 14:09
            A możesz mi wytłumaczyć, dlaczego wypowiadasz się za wszystkich innych facetów?
            W tym za narzeczonego autorki tematu, do czego nie masz nie tylko powodu, ale i
            prawa? Znam mężczyzn, którzy, wyobraź sobie, do ślubu wytrzymali, i dziś są
            wspaniałymi mężami i ojcami. Mów za siebie, bo tylko to wiesz na pewno.
      • gizmo_wawa Re: Noc poślubna :) 01.03.06, 11:08
        Jezeli uważasz że głupoty pisze to zapytaj swojego faceta czy czekałby do ślubu-
        myśle ze odpowiedz znasz. Jezeli kolezanka nie uprawia seksu to znaczy ze nie
        ma takiej potrzeby- a jak wiemy facet nie jest w stanie fizycznie tyle wytrzymać
        • benifka Re: Noc poślubna :) 01.03.06, 14:03
          no to gratuluje silnej woli-w małżeństwie zdarzają się różne problemy i jak
          facet nie może wytrzymać,kiedy np żona jest w ciąży i nie może się kochać lub
          jest chora,to tylko pozazdrościć takiego partnera.
      • benifka Re: Noc poślubna :) 01.03.06, 13:59
        smile
      • toksol Minerwo mówisz mądrze 02.03.06, 20:51
        Dziekuję
      • pantarejka Re: Noc poślubna :) 03.03.06, 10:08
        minerwamcg napisała:

        > Musicie się tego powoli i cierpliwie uczyć.
        > Za pierwszym razem jest pięknie, bo to pierwszy raz. Jakiegoś superseksu
        sobie
        > nie obiecuj, na lewitację pod sufitem z rozkoszy też się nie nastawiaj. Ma
        być
        > miło, intymnie, serdecznie. Z dziką namiętnością jeszcze zdążycie smile))

        No właśnie, a czynie lepiej jest "uczyć się" z poczuciem pełnego
        bezpieczeństwa? Z pewnością, że jest się tą jedną jedyną osobą? Piszesz, że
        początki są trudne... Zakładam jednak optymistycznie, że potem będzie
        cudownie... Małżeństwo jest często sinusoidą, więc kolejna amplituda mnie nie
        dziwi...
        • aiczka Re: Noc poślubna :) 03.03.06, 11:35
          > No właśnie, a czynie lepiej jest "uczyć się" z poczuciem pełnego
          > bezpieczeństwa? Z pewnością, że jest się tą jedną jedyną osobą?
          Nie dla wszystkich taka pewność wynika ze ślubu.
    • asia19815 Re: Noc poślubna :) 01.03.06, 14:18
      Facet jest w stanie wytrzymać bez sexu jeżeli kocha - każdy jest. I nie oznacza
      to że jest się impotentem lub nie ma się ochoty. Każdy robi jak uważa. Jedni są
      głęboko zakorzenieni w swojej wierze i czekają...
      • sarabella Re: Noc poślubna :) 01.03.06, 14:24
        uffff smile)) No my na szczescie nie mozemy bez siebie wytrzymac i baaardzo sie z
        tego ciesze, bo daje nam to naprawde wiele radosci... Chwile namietnosci i
        goracego sexu moga czesto sa lepszym wyrazem uczuc niz slowa... Przynajmniej u
        Nas smile)) Pozdrawiamsmile))!!!
    • mrec1 Re: Noc poślubna :) 01.03.06, 17:19
      my też czekamycierpliwie a to już końcóweczka smile znamy się 6 lat a zostało do
      ślubu 4 miesiące!!!jesteśmy z siebie dumni i teraz bardzo si.e cieszymy że
      zaczekaliśmy
      pozdrawiam i życzę wytrwałości
      • benifka Re: Noc poślubna :) 01.03.06, 20:42
        winkcudownie smile my mamy jeszcze pół roku do ślubu,ale poczekamy.najlepsze jest
        to,że wcale nie kochamy się mniej mimo że nie spełniamy się fizycznie,prawda??
        Pozdrawiamy Was cieplutko smilePowodzeniasmile)
      • wirtualna_orchidea Re: Noc poślubna :) 02.03.06, 17:07
        Hej, czasami Was podczytuję. Podziwiam osoby rezygnujące całkowicie przed ślubem
        ze współżycia (z jakichkolwiek powodów, zresztą uważam, że jest to sprawa
        pomiędzy partnerami i nikt nie powinien takiej decyzji krytykować), ale Ty,
        mrec1, chyba przesadzasz. W ubiegłym roku na forum Kobieta przestraszony pytałeś
        sie, czy Twoja dzieczyna może być w ciąży, bo (cytuję) "trochę zaszaleliście i
        ona od 3 miesięcy nie ma okresu". W innym wątku opowiadasz, że nie kochaliście
        się do końca. Z czego tutaj należy byc dumnym? Z nienaruszonej błony?
        Nie będę wklejać linków, bo aż mi wstyd za Ciebie, że takie kity wciskasz.
        A w takim razie, czy Twoja narzeczona jest "trochę dziewicą"? Lub "trochę w ciąży"?
        • benifka Re: Noc poślubna :) 03.03.06, 09:54
          brawo!
    • joasia84 Re: Noc poślubna :) 01.03.06, 18:16
      Uwierz nie jesteś sama i wbrew wszystkiemu nie jest to taka nie liczna grupa. A
      mężczyzna jak kocha to wszystko zrozumie. Nie rozumiem argumentu bo ja muszę,
      bo mężczyzna musi. Muszą zaspokajać się zwierzęta bo nimi kieruje instynkt, a
      ludzie mają jeszcze rozum.
      Każdy podejmuje decyzję indywidualnie. NIe lubię tylko jak niektórzy z tych co
      współżyją przed ślubem próbują udowodnić, że to jest chore lub, że w takiej
      sytuacji facet napewno Cię zdradza.
      Pozdrawiam smile)
      • benifka Re: Noc poślubna :) 01.03.06, 20:44
        Masz całkowitą racje Pozdrowionka :o)
    • atup Re: Noc poślubna :) 01.03.06, 19:29
      benifka napisała:

      > A ja chciałabym coś przeczytać od dziewic czekających na noc poślubną,lub
      > mężatek,które też czekały z seksem do ślubu.Trochę się szczerze mówiąc
      > boję,ale ufam,że będzie pięknie i jestem bardzo dumna,przede wszystkim z
      > mojego narzeczonwgo,który dzielnie znosi wstrzemięźliwość smile Trzymajcie się
      > cieplutko smile

      Nie chce rozwiać Twych nadzieji, ale po weselu to bedziecie taaaak zmeczeni
      (emocje, alkochol itd) ....... ze moze sie okazac ze noc poslubna to fikcja....
    • gizmo_wawa Re: Noc poślubna :) 01.03.06, 20:58
      moj wniosek:
      Związek bez seksu jest jak wino bez winogron smile
      to tyle w tym temacie,
      pozdrawiam
      • olaimikolaj Re: Noc poślubna :) 01.03.06, 21:03
        Do Gizmo,
        nie podzielam pogladow autorki watku, ale ma ona prawo miec swoje zdanie i
        jesli jej to odpowida, to najwazniejsze. A z calym szacunkiem, wszystkie Twoje
        wypowiedzi w tym watku sa NIE NA TEMAT!!!!! I cytujac Ciebie "tyle w tym
        temacie"
      • agnieszka_111 Re: Noc poślubna :) 01.03.06, 21:12
        gizmo_wawa napisał:

        > moj wniosek:
        > Związek bez seksu jest jak wino bez winogron smile
        > to tyle w tym temacie,
        > pozdrawiam

        to ja mam pytanie: dziewięć miesięcy bez seksu (ciąża zagrożona) i co? Lecisz
        do burdelu?
        • benifka Re: Noc poślubna :) 02.03.06, 10:13
          na to wyglada-poprostu wymarzony mąż.
          • ewik_75 Re: Noc poślubna :) 02.03.06, 23:24
            Benifka,
            a czy Twoj maz jest prawiczkiem?
            • joasia84 Re: Noc poślubna :) 02.03.06, 23:26
              tak
              • ewik_75 Re: Noc poślubna :) 02.03.06, 23:31
                Ojojojoj...

                powodzenia.
                Trzymam kciuki.
              • benifka Re: Noc poślubna :) 03.03.06, 09:47
                nie
                • ewik_75 Re: Noc poślubna :) 03.03.06, 09:49
                  No, to nie bedzie tak zle..


                  A nie przeszkadza Ci, Ze mial juz inne kobiety przed Toba?
                  • benifka Re: Noc poślubna :) 03.03.06, 09:54
                    nie
        • kajak75 Re: Noc poślubna :) 03.03.06, 23:24
          odrobina fantazji i zagrozona ciaza nie jest problemem.
    • leila21 Re: Noc poślubna :) 01.03.06, 21:58
      A ja z pierwszym mężczyzną z którym spędziłam 5 lat też czekaliśmy do ślubu, no
      i tak czekaliśmy że ze ślubu nici wyszły. Z drugim było inaczej; tą pierwszą
      noc mamy już dawno za sobą a zaręczyliśmy się dopiero kilka dni temu. I na samą
      myśl, że miałabym czekać z tym do ślubu aż ciarki mnie przechodzą. Traci się
      naprawdę wiele i faktem jest że owszem pierwszy raz jest wyjątkowy ale tylko z
      tego względu że jest to właśnie pierwszy raz. Pomimo że partner był bardzo
      doświadczony i delikatny bez bólu się nie obeszło i właściwie o żadnym sexie
      nie ma mowy. A kiedy dla was obojga zakładam że to będzie pierwszy raz to
      musicie się liczyć z olbrzymim rozczarowaniem, no chyba że mocno zaciśniesz
      zęby...
      • ginty Re: Noc poślubna :) 01.03.06, 22:54
        widzę,że niektórzy robią z nocy poślubnej prawdziwą tragedię, pełną
        cierpień, "zaciskania zębów", eksperymentów i przykrych doświadczeń. Ja wraz z
        moim narzeczonym jesteśmy szczęśliwi,że czekamy na ten wyjątkowy moment. W
        końcu mówi się,że ślub to jedna z najwspanialszych okazji w życiu,tak więc noc
        poślubna jest tym bardziej wyjątkowasmileTen pierwszy raz jest TYLKO RAZsmile, a
        przecież nie sex jest tu najważniejszy,chodzi znacznie o coś więcej!
        • aiczka Re: Noc poślubna :) 02.03.06, 10:07
          > widzę,że niektórzy robią z nocy poślubnej prawdziwą tragedię, pełną
          > cierpień, "zaciskania zębów", eksperymentów i przykrych doświadczeń.
          Chyba trochę przesadzasz. Chodzi tylko o to, żeby się rozczarowywać przyjemnie a
          nie - nieprzyjemnie. To dlatego wszyscy piszą, żeby nie spodziewać się od razu
          wniebowzięcia - co byście potem mogli ulepszać?
        • benifka Re: Noc poślubna :) 02.03.06, 10:15
          właśnie,z resztą mnie nie chodzi wyłącznie o ból,tylko tak ogólnie mam małe
          obawy chyba jak każda dziewica smile
    • asia19815 Re: Noc poślubna :) 01.03.06, 22:59
      Pięknie to napisałaś. Podpisuję się pod tym obiema rękami.
      • rozmowy_kontrolowane Re: Noc poślubna :) 02.03.06, 06:30
        Ja mam pytanie do wszystkich "czekających na noc poślubną". Dlaczego właściwie
        czekacie? Dlaczego nie decydujecie się na seks?
        [Zwykła kobieca ciekawość]
        • juliettar Re: Noc poślubna :) 02.03.06, 08:25
          Czekam ponieważ jestem głęboko religijna i mój narzeczony to szanuje. Moja wiara
          dopuszcza współrzycie po ślubie. I myślę, że Ten na górze za to czekanie nam
          pobłogosławi smile
          • benifka Re: Noc poślubna :) 02.03.06, 10:18
            na pewno tak wink
          • ilekobietamalat Re: Noc poślubna :) 02.03.06, 12:54
            a czyli po slubie zrobisz sobie tez od razu kilkoro dzieci w ramach tego ze
            jestes gleboko religijna i nie bedziesz sie zabezpieczac?
            to jest troche tak, ze to co religia 'nakazuje' czy radzi troche sie nie
            sprawdza w zyciu...

            jesli chodzi o noc poslubna to nie wiem czy po calym 'wyjatkowym dniu'
            chcialabym przezywac swoj pierwszy raz.. bo jakos nie wspominam go milo..
            • juliettar Re: Noc poślubna :) 02.03.06, 14:00
              Jeżeli to tekst do mnie to się nie martw. Poradzimy sobie. I na pewno nie
              "zrobimy sobie" na raz pełno dzieci. I gwarantuje Ci że w moim życiu sprawdzi
              się to na 100%.
              • ilekobietamalat Re: Noc poślubna :) 02.03.06, 14:05
                mhm. oczywiscie. duzo znam takich rodzin z 6 dzieci;> powodzeniawink
                a ten na gorze napewno ci w dzieciach wynagrodzi za to czekanie. oj napewno;>
                • gizmo_wawa Re: Noc poślubna :) do ilekobieta 02.03.06, 14:09
                  jak to przeciez wynagrodzi im w dzieciach smile)))
                  • ilekobietamalat Re: Noc poślubna :) do ilekobieta 02.03.06, 14:17
                    dobrze ze bylam niegrzeczna, niewierzaca, i nie czekajaca;>
                    • benifka Re: Noc poślubna :) do ilekobieta 02.03.06, 15:32
                      tak trzymaj
                    • sarabella Re: Noc poślubna :) do ilekobieta 02.03.06, 15:36
                      Hehehe, no ja tez sie cieszesmile Przynajmniej mam wspomnienia i to jakie smile))
                  • benifka Re: Noc poślubna :) do ilekobieta 02.03.06, 15:31
                    tobie w potencji wynagrodzi...
                • juliettar Re: Noc poślubna :) 02.03.06, 14:13
                  Wiecie co to jest wiara? Ja mam silną i mocną i ufam. A co do dzieci to planuję
                  2. Pozdrawiam
                  • ilekobietamalat Re: Noc poślubna :) 02.03.06, 14:16
                    no to planuj;>
                    z tych planow to z 5 conajmniej wyjdzie;>

                    a ja wierze, oj wierze ze pigulki uchronia mnie od takich blogoslawienstw..
                    masowychsuspicious
                    • juliettar Re: Noc poślubna :) 02.03.06, 14:18
                      Czuję małą złośliwość i uszczypliwość.
                      • benifka Re: Noc poślubna :) 02.03.06, 15:33
                        no coś Ty?
                    • benifka Re: Noc poślubna :) 02.03.06, 15:32
                      i od chorób tez cie na pewno uchronią
                      • ilekobietamalat Re: Noc poślubna :) 02.03.06, 15:34
                        acha, a ciebie kalendarzyk uchroni od chorob?
                        • benifka Re: Noc poślubna :) 02.03.06, 17:58
                          myslę ze są duże szanse,że przynajmniej wątrobę ochroni...tongue_out
                      • ewik_75 Re: Noc poślubna :) 02.03.06, 15:47
                        benifka napisała:

                        > i od chorób tez cie na pewno uchronią

                        ulegasz demagogii...
                        wspolczesne pigulki reguluja mnostwo spraw, serio...
                        na przyklad dermatologicznych wink
                • benifka Re: Noc poślubna :) 02.03.06, 15:31
                  ojej,co za zgryzota.i z czego to się bierze??chyba wiem...tongue_out
              • gizmo_wawa Re: Noc poślubna :) 02.03.06, 14:08
                oj kochana zebys nie pomyliła sie życze ci tego, myśle ze jak na raz to jedno
                wystarczy
              • benifka Re: Noc poślubna :) 02.03.06, 15:30
                a myślałam,że to do mnie smile widzę,że myslimy podobnie smile) Pozdr smile
            • benifka Re: Noc poślubna :) 02.03.06, 15:29
              nie martw się,jestem na tyle odpowiedzialna,ze wiem kiedy i ile miec dzieci,aby
              zapewnic im godne warunki.
        • benifka Re: Noc poślubna :) 02.03.06, 10:18
          Ja ze względu na moje wartości,nie jestem nawiedzoną katoliczką,ale swoje
          poglądy mam,a że jestem bardzo uparta,to ich nie zmieniam.Jeżeli chodzi o
          mojego narzeczonego,to on już nie jest prawiczkiem,ale zmieniłam jego sposób
          patrzenia na seks i teraz też czeka big_grin
    • lorna.doone Re: Noc poślubna :) 02.03.06, 12:42
      A mi sie wydaje, ze z seksu w noc poslubna moga byc nici. w dzien jest tyle
      spraw do zalatwienia, tyle stresu (przygotowania, fotograf). Na nogach od samego
      rana. Nic nie jesz bo sie stresujesz. POtem wesele - cala noc tanczysz z
      wujkami, kuzynami, pijesz szmpana. Wracacie do domu/hotelu nad ranem totalnie
      wyczerpani, nawet nie bedziecie mieli sily porozmawiac i podzielic sie
      wrazeniami a co dopiero zebrac energie na upojna noc... A niektorzy jeszcze
      musza sie szybko wyspac i dalej w poprawiny!
    • gizmo_wawa Re: Noc poślubna :) 02.03.06, 13:54
      To ja jeszcze mam pytanko, jak macie zamiar sie zabezpieczyć bo zgodnie z tym
      co piszesz i ze stanem twojego ducha to jestes osobą przestrzegajacą zasady KK-
      czyli rozumiem ze bedziecie uprawiać seks bez prezerwatywy, nie wspomne o
      tabletkach, plastrach itp...Zapewne jak wiesz, albo i nie ;/ w zależności od
      tego w której fazie bedziesz to po pierwszym razie bobo możecie mieć wdrodze,
      wiec za dużo czasu mozecie nie mieć aby dopasować sie smile no chyba ze NPR
      pozdro
      • ilekobietamalat Re: Noc poślubna :) 02.03.06, 14:00
        gizmo_wawa no ja tez sie zastanawiam,ale chyba nikt mojego pytania nie
        zauwazyl.. suspicious
        • gizmo_wawa Re: Noc poślubna :) 02.03.06, 14:04
          faktycznie smile
      • benifka Re: Noc poślubna :) 02.03.06, 15:35
        nie twój problem,martw się o siebie cobys się zabardzo nie rozmnożył,bo chyba
        wystarczy na swiecie takich ciołów.
        • ilekobietamalat Re: Noc poślubna :) 02.03.06, 16:05
          o frustracja.. ciekawe skad to wynikasuspicious
          • sarabella Re: Noc poślubna :) 02.03.06, 16:41
            ... taka frustracja ma nawet swa nazwe smile)) ... pospolicie "syndrom
            niedopchniecia" smile))
            • benifka Re: Noc poślubna :) 03.03.06, 09:55
              w druga strone tez jest opcja
              • ewik_75 Re: Noc poślubna :) 03.03.06, 10:00
                benifka napisała:

                > w druga strone tez jest opcja

                Jaka???
          • benifka Re: Noc poślubna :) 02.03.06, 17:57
            może z braku pigułek...
        • ewik_75 Re: Noc poślubna :) 02.03.06, 16:36
          Benifka,

          troche sie nieelegancko zachowalas...
          • benifka Re: Noc poślubna :) 02.03.06, 18:06
            a to dalczego?
            • ewik_75 Re: Noc poślubna :) 02.03.06, 23:03
              NIe wiem dlaczego wlasnie...
              Ale obrazanie innych eleganckie nie jest..
              A ty chyba pretendujesz do pozycji damy...
    • kia5 Re: Noc poślubna :) 02.03.06, 15:12
      nie zazdroszczę :I z własnego doświadczenia. A było to tak: poznałam fajnego
      faceta. Nie byłam już dziewicą więc zaczęłam go uwodzić (bylismy już razem), a
      on - nie i nie.Że ma zasady, że tylko po slubie. Urzekł mnie tym. Zaręczylismy
      się. I oczywiście czekalismy. Pewnego dnia, kilka mies przed slubem było wino,
      sami w domu i... uległ. SZOK. Okazało sie, że ma wadę włsciwie
      uniemozliwiającą - (spodziectwo -mówi Ci to coś?). Tzn mozna współżyć, ale jest
      to raczej niemiłe i dziwne wtedy. Nalegałam, żeby poszedł do chirurga (mozna
      zlikwidować wadę zabiegiem). odmawiał. Rozstaliśmy się (CAŁE |SZCZĘŚCIE ŻE
      PRZED ŚLUBEM!!!!!)
      teraz jestem szczęśliwą mężatką i matką. Oczywiście tym razem nie było mowy o
      czekaniu smile))
      pozdrawiam
      • benifka Re: Noc poślubna :) 02.03.06, 15:36
        ja na szczęście walory fizyczne już obadałam
        • ewik_75 Re: Noc poślubna :) 02.03.06, 16:35
          benifka napisała:

          > ja na szczęście walory fizyczne już obadałam

          No, koleżanko…
          Widzę tu lekki brak konsekwencji.
          To jak to jest – seksu niby niet, ale walory obadane…?
          A On Twoje tez obadał ? wink))
          Hehehe… no według takiej definicji, to rzeczywiście „czekać” można… wink
          Jakies małe „macanko” itp…. wink))
          Oj…
          • kia5 Re: Noc poślubna :) 02.03.06, 16:42
            no bo dla niektórych dziewictwo = obecność błony, i wg tej definicji to i
            poszaleć i poczekać sobie mozna... uncertain
            • ewik_75 Re: Noc poślubna :) 02.03.06, 16:46
              kia5 napisała:

              > no bo dla niektórych dziewictwo = obecność błony, i wg tej definicji to i
              > poszaleć i poczekać sobie mozna... uncertain

              I jeszcze innym powciskać kit o “wartościach” i „ze warto” i „miłość powinna
              być czysta, a seks jest tylko dodatkiem” hihihihi
              • kia5 Re: Noc poślubna :) 02.03.06, 16:49
                no faktycznie - piasek w zębach
              • benifka Re: Noc poślubna :) 02.03.06, 18:00
                Może dla takich jak wy wartości są kiczem,życzę powodzenia
                • kia5 Re: Noc poślubna :) 02.03.06, 18:09
                  jakie, dziewczyno, wartości??? że wszystko mozna byleby błonka została??? bo na
                  to wygląda - dokonałaś 'oględzin' czyli widziałaś, gdzie tu zatem wstyd,
                  skormność, intymność ta trzymana do po slubie. Mechanikę tez sprawdziłaś -
                  pewnie tak skoro oględzin fizycznych dokonałaś i spodziectwo (na przykład) Cię
                  nie dotyczy...
                  • ewik_75 Re: Noc poślubna :) 02.03.06, 23:13
                    kia5 napisała:

                    > jakie, dziewczyno, wartości??? że wszystko mozna byleby błonka została??? bo na
                    >
                    > to wygląda - dokonałaś 'oględzin' czyli widziałaś, gdzie tu zatem wstyd,
                    > skormność, intymność ta trzymana do po slubie. Mechanikę tez sprawdziłaś -
                    > pewnie tak skoro oględzin fizycznych dokonałaś i spodziectwo (na przykład) Cię
                    > nie dotyczy...


                    przypomnial mi sie post z forum "kobieta" - przepraszam, bedzie trozke
                    hardkorowo, jelsi ktos jest wrazliwy, lepiej niech dalej nie czyta -
                    .
                    .
                    .
                    .
                    .
                    .
                    .
                    .
                    .
                    .

                    - gdzie dziewczyna twerdzila , ze ona jest dziewica, bo do tej pory tylko
                    uprawiala petting, seks oralny i analny. Na zmiane. Ale blone dziewicza ma. Wiec
                    jest dziewica wink








                • ewik_75 Re: Noc poślubna :) 02.03.06, 23:05
                  benifka napisała:

                  > Może dla takich jak wy wartości są kiczem,życzę powodzenia


                  benifka, wyglada na to, ze sa dla Ciebie.
                  Ja przynajmniej nie jestem hipokrytka.
                  Ty obejrzalas swojego partnera dokladnie, mniemam, ze nie yly to typowo
                  lekarskie ogledziny (jesli byly, to mnie popraw), a obwolujesz sie nieskalana
                  diewica... To jak to jest? I jaka jest Twoja defrinicja dziewicy?
                  • benifka Re: Noc poślubna :) 03.03.06, 09:56
                    moze ty sprecyzuj
                    • ewik_75 Re: Noc poślubna :) 03.03.06, 10:03
                      benifka napisała:

                      > moze ty sprecyzuj

                      ja nie jestem dziewica i nie czekalam.
                      To ty upierasz sie przy dziewictiwie, wiec to Ty powiedz, co przez to dokladnie
                      rozumiesz.

                      Moja definicja jest prosta - brak jakichkolwiek doswiadczen seksualnych.
          • sarabella Re: Noc poślubna :) 02.03.06, 16:42
            smile))))))))))))))))))))))))))))))))
          • nionczka Re: Noc poślubna :) 02.03.06, 16:53
            Prawda? Bo jak orgazm byl i przyjemnosc, to juz nie jest czystosc.

            Ja sobie nie wyobrazam brania kota w worku. I pomimo milosci moj zwiazek by sie
            rozpadl gdyby w lozku nie tak bylo. Przynajmniej do 50 roku zycia!
            Pozdrawiam wszystkich czerpiacych przyjemnosc z seksu.
            • sarabella No wreszcie zaczely pisac prawdziwe Kobiety! 02.03.06, 16:57
              Brawo!smile
              • benifka Re: No wreszcie zaczely pisac prawdziwe Kobiety! 02.03.06, 18:03
                no,tu troszkę przegięłaś,bo akurat myślę,że żadna dziewica nie czuje się
                kobietą tylko w połowie,brak błony, o która taki szum,wcale nie czyni cię
                kobieta a na juz na pewno damą.
                • ewik_75 Re: No wreszcie zaczely pisac prawdziwe Kobiety! 02.03.06, 23:08
                  benifka napisała:

                  > no,tu troszkę przegięłaś,bo akurat myślę,że żadna dziewica nie czuje się
                  > kobietą tylko w połowie,brak błony, o która taki szum,wcale nie czyni cię
                  > kobieta a na juz na pewno damą.

                  Mylisz sie. Brak blony - jak to okreslasz nie ma wplywu na bycie dama, ktora tak
                  bardzo chcesz byc.
                  Bycie dama to styl, sposob zachownaia, wypowiedzi, poruszania sie, poczucie
                  humoru, uniejetnosc znalezienia sie w roznych okolicznosciach... mozzesz byc
                  dama, nie majac blony. A nawet jest latwiej - masz wieksze zyciowe doswiadczenie wink

                  Co do bycia kobieta - ok, nie wplywa to na kobiecosc. Ale zmieniasz sie jako
                  kobieta, poznajesz swoja seksulanosc, cialo, potrzeby... Zreszta - sama
                  zobaczysz...
                  • benifka Re: No wreszcie zaczely pisac prawdziwe Kobiety! 03.03.06, 09:06
                    no to przecież to samo napisałam...
                    • ewik_75 Re: No wreszcie zaczely pisac prawdziwe Kobiety! 03.03.06, 09:18
                      Nie, zupelnie nie to samo...
          • benifka Re: Noc poślubna :) 02.03.06, 17:59
            chyba jednak nie tobie oceniać...
    • sprycia1979 Re: Noc poślubna :) 02.03.06, 15:39
      Jako ex-dziwica tez wypowiem sie ;0
      zamiast nocy poślubnej to bedzie poranek kacowy, nie nastawiaj sie na super
      doznania
      • sarabella Re: Noc poślubna :) 02.03.06, 15:48
        ...mrrrrr, ale nie ma to jak sex na kacu! smile))No nie ? smile))
        • sprycia1979 Re: Noc poślubna :) 02.03.06, 15:50
          hhehehehe zależy jak duży, bo czasem to mocno w głowie sie kreci-jak choroba
          morska smile
          • sarabella Re: Noc poślubna :) 02.03.06, 15:54
            nono smile, ale wtedy klinik z browarka i "jazda z tym koksem" smile))!!!
            • sprycia1979 Re: Noc poślubna :) 02.03.06, 15:57
              co ty, potem jest tydzień alko-wstręt
              • sarabella Re: Noc poślubna :) 02.03.06, 15:58
                eeeeeesmile, nie przesadzajsmile))Koniecznie wyprobuj smile))
                • sprycia1979 Re: Noc poślubna :) 02.03.06, 16:01
                  co ty próby były, nie ma sznans
                  • sarabella Re: Noc poślubna :) 02.03.06, 16:02
                    hehehe, no coz to pozostaje juz wczesniej wspomniany sam sex na kacu smile))
                    • sprycia1979 Re: Noc poślubna :) 02.03.06, 16:05
                      echhh ty seks na kacu- tu sie o dziewictwie rozmawia moja droga
                      • sarabella Re: Noc poślubna :) 02.03.06, 16:06
                        hehehehe, no ja wiem wiem, ale skoro sama napisalas, zeby sie nie szykowaly na
                        rajskie odczuciasmile to pociagnelam temat dalej smile))
                • benifka Re: Noc poślubna :) 02.03.06, 18:05
                  bo to rewelacja jak wszystko potem z dziekiego seksu z niewiadomo kim
                  pamietasz...
                  • sarabella Re: Noc poślubna :) 02.03.06, 18:10
                    I nie obrazaj mnie, ze nie wiadomo z kim, bo dobrze wiem z kim. to ty nawet nie
                    wiesz za kogo tak naprawde wychodzisz, bo boisz mu sie w majtki zajrzec! Ach
                    Och!!!!
                    • ilekobietamalat Re: Noc poślubna :) 02.03.06, 18:32
                      problem w tym ze zajzala w te majtki, ale sobie nie dala za przeproszeniem
                      miedzy nogi
                      wlozyc, i stad takie posty.. to takie zachowanie jak u 18 letnich matek i zon
                      szczesliwychsuspicious co to sa takie szczesliwe ze az wszem i wobec musza pisacsuspicious
                      • benifka Re: Noc poślubna :) 03.03.06, 09:08
                        całe moje w tym szczęście.
                        • ewik_75 Re: Noc poślubna :) 03.03.06, 09:19
                          benifka napisała:

                          > całe moje w tym szczęście.

                          szczescie ??? jakie szczescie?
                          Przestaje Cie rozumiec juz kompletnie...
                          Zwlaszcza, ze to "szczescie" dlugo juz nie potrwa,
                          no chyba ze stwierdzisz, ze skoro malzonek tyle wytrzymal, to moze jeszcze
                          troche powytrzymywac wink
                          No - bo jak nie wytrzyma, to znaczy ze nie kocha wink))

                          jezuuuu....
                          • benifka Re: Noc poślubna :) 03.03.06, 09:26
                            pewnie ze wytrzymamy,nasz zwiazek jest cudowny i kikt nie narzeka,a ze dla
                            niektorych jest do nie do pojecia,to jeszcze lepije,bo to tylko i wylacznie
                            nasza piekna tajemnica smile
                            • ewik_75 Re: Noc poślubna :) 03.03.06, 09:43
                              benifka napisała:

                              > pewnie ze wytrzymamy,nasz zwiazek jest cudowny i kikt nie narzeka,a ze dla
                              > niektorych jest do nie do pojecia,to jeszcze lepije,bo to tylko i wylacznie
                              > nasza piekna tajemnica smile

                              Juz nie tajemnica wink
                              • benifka Re: Noc poślubna :) 03.03.06, 09:56
                                ale pieknasmile
                                • ewik_75 Re: Noc poślubna :) 03.03.06, 10:04
                                  benifka napisała:

                                  > ale pieknasmile

                                  Skoro Wam sie podoba, to OK.
                    • benifka Re: Noc poślubna :) 03.03.06, 09:07
                      również polecam dokładniejsze czytanie postów jeżeli chcesz komentować.
              • magga5 Re: Noc poślubna :) 02.03.06, 21:20
                Szczerze mówiąc dziwią mnie wypowiedzi na temat "nocy POŚLUBNEJ" osób, które
                współżyć zaczęły przed ślubem. Pojęcie "noc poślubna" jest dla nich obce i
                niezrozumiałe, bo ta noc niczym innym sie nie różniła on tych wsześniejszychsmile
                więc naprawde nie rozumiem po co te ich wypowiedzi, że też mają tak duzo do
                powiedzenia a nie na temat, skoro tego nie przeżyli. W ich słowniku powinna
                funkcjonowac tylko i wyłącznie "NOC PRZEDŚLUBNA" i koniec kropkasmile)
                • ewik_75 Re: Noc poślubna :) 02.03.06, 23:29
                  Magga - noc poslubna - to noc PO SLUBIE. Wszysyc ja przezyjemy wink Tylko inaczej wink
                  Smiem nawet twierdzic, ze od pewnego momentu wszystkie kolejne moce beda poslubne..
                  A co do pierwszego razu - to wierz mi - nie jest to sczegolne przezycie - i
                  prawdopodbnie nie oslodzi na koniec pieknego dnia, raczej go - hmmmm,.... -
                  przyszarzy....

                  Ale - Wasz wybór.
                • benifka Re: Noc poślubna :) 03.03.06, 09:11
                  no i właśnie się zastanawiam,po co tu w ogóle wchodzą ci prześmiewcy,ale tak to
                  już jest,ludzie z zasadami i silna wolą są piętnowani.Na szczęście znamy swoją
                  wartość i takie komentarze spływają po nas równotongue_out
                  • ewik_75 Re: Noc poślubna :) 03.03.06, 09:21
                    benifka napisała:

                    > no i właśnie się zastanawiam,po co tu w ogóle wchodzą ci prześmiewcy,ale tak
                    to
                    >
                    > już jest,ludzie z zasadami i silna wolą są piętnowani.Na szczęście znamy
                    swoją
                    > wartość i takie komentarze spływają po nas równotongue_out

                    benifka, a czy Ty przypadkiem nie rozpoczelas tego watku wlasnie po to, zeby
                    zamanifestowac "patrzcie, jaka mam silna wole i zasady! Jaka jestem
                    dzielna" wink))
                    Wiesz, to sa bardzo intrymne sprawy, damy o tym nie rozmawiaja, a jesli juz to
                    w bardzo waskim gronie, a nie na publicznym forum wink
                    • benifka Re: Noc poślubna :) 03.03.06, 09:28
                      bląd...chciałam poklikać z ludzmi takimi jak ja,a nie interesuja mnie
                      uszczypliwe komentarze ze strony innych.Post jest widocznie adresowany do
                      tych,ktorzy czekaja lub czekali,bo tylko my mozemy sie zrozumiec.
                      • ewik_75 Re: Noc poślubna :) 03.03.06, 09:43
                        benifka napisała:

                        > bląd...chciałam poklikać z ludzmi takimi jak ja,a nie interesuja mnie
                        > uszczypliwe komentarze ze strony innych.Post jest widocznie adresowany do
                        > tych,ktorzy czekaja lub czekali,bo tylko my mozemy sie zrozumiec.

                        To zaloz przywtane forum zamkniete, i zapros tylko te osoby, ktore spelniaja
                        Twoje kryteria. To jest forum publiczne - otwarte, i kazdy moze pisac.
            • benifka Re: Noc poślubna :) 02.03.06, 18:04
              żenada-jeszcze brakowało tutaj "z pamiętnika zalanej damy"
              • sarabella Re: Noc poślubna :) 02.03.06, 18:08
                My sobie zartujemy, jakbys nie zauwazyla. A co? Popsulysmy ci swiety poscik?
                Sorry smile)))))
                • benifka Re: Noc poślubna :) 03.03.06, 09:11
                  ależ nic nie szkodzi,zawsze się przyda mała polemika.
              • ewik_75 Re: Noc poślubna :) 02.03.06, 23:30
                Benifka,

                co Ty tak ciagle powolujesz sie na te damy...
                Tak abrdzo Ci zalezy na byciu dama?
                Wytlumacz mi prosze ten fenomen...


                • benifka Re: Noc poślubna :) 03.03.06, 09:12
                  proszę bardzo,przede wszytkich powinna się szanować i nie naduzywać.
                  • ewik_75 Re: Noc poślubna :) 03.03.06, 09:22
                    czego nie naduzywac? (lub kogo? )
                    No i - niezupelnie o to pytalam.
                    Pytalam, czemu tak bardzo Ci zalezy, zeby "byc dama".
                    • benifka Re: Noc poślubna :) 03.03.06, 09:29
                      az tak to mi nie zalezy,tylko niesety nie szanuje lasek,które nimi nie są.bycie
                      kobieta zobowiązuje.
                      • sprycia1979 Re: Noc poślubna :) 03.03.06, 09:31
                        bycie kobietą zobowiązuje do:
                        bycia piekną, delikatną, zmysłową, uroczą, seksowną- dla swoje Lubego ( i nie
                        tylko)
                        • benifka Re: Noc poślubna :) 03.03.06, 09:34
                          jak również szanowanie innych
                        • aiczka Re: Noc poślubna :) 03.03.06, 11:51
                          > bycie kobietą zobowiązuje do:
                          > bycia piekną, delikatną, zmysłową, uroczą, seksowną- dla swoje Lubego ( i nie
                          > tylko)
                          Bycie kobietą nie zobowiązuje do niczego. Przynajmniej moim zdaniem. Natomiast
                          można chcieć jakąś być.
                      • tullipanna Re: Noc poślubna :) 03.03.06, 09:43
                        bycie kbieta zobowiazuje do czego? do czystosci? i wtedy jest dama tak?
                        rozumiem ze facet nie musi byc prawiczkiem a kobieta musi byc dziewica?
                        nie ma nic bardziej zabawnego niz stosowanie podwojnych standardow w odniesienu
                        do plci. I tez nic bardzij tragocznego, szczegolnie gdy robia to same kobiety.
                        W ten sposob, przez takie "damy" jak benefika zawsze bedziemy skazane na zycie
                        w partriarchacie.....
                      • ewik_75 Re: Noc poślubna :) 03.03.06, 09:45
                        benifka napisała:

                        > az tak to mi nie zalezy,tylko niesety nie szanuje lasek,które nimi nie
                        są.bycie
                        >
                        > kobieta zobowiązuje.

                        Moja droga, ponoc bycie dama - jak sama napisalas - oznacza szacunek dla
                        innych.. Chyba nie wybiórczy, co? Bo taka wybiórczość do damy nie pasuje...
                        • benifka Re: Noc poślubna :) 03.03.06, 09:57
                          wzajemnie
                          • ewik_75 Re: Noc poślubna :) 03.03.06, 10:04
                            benifka napisała:

                            > wzajemnie

                            co "wzajemnie"?
      • sarabella ... A Wieczorek Kawalerski :-)))??? 02.03.06, 16:05
        Noc poslubna - noca poslubna, a co z wieczorem Kawalerskim smile ???
        • sprycia1979 Re: ... A Wieczorek Kawalerski :-)))??? 02.03.06, 16:07
          Moj stary bedzie szalał, a niech robi co chce smile
          • sarabella Re: ... A Wieczorek Kawalerski :-)))??? 02.03.06, 16:09
            Czyli
            1.wieczorek kawalerski
            2.noc poslubna
            3.poranek kacowy smile)) samo zycie smile))
            • sprycia1979 Re: ... A Wieczorek Kawalerski :-)))??? 02.03.06, 16:10
              u kogo? u mnie czy u ciebie?
              • sarabella Re: ... A Wieczorek Kawalerski :-)))??? 02.03.06, 16:12
                pisalam ogolnie smileetapowo smile))
                hmmm, gdzie moj pojdzie to jeszcze nie wiem i nie wiem czy ja cos chce robic bez
                niego... A Ty planujesz wieczor panienski????
                • sprycia1979 Re: ... A Wieczorek Kawalerski :-)))??? 02.03.06, 16:16
                  ja tak smilei chce abysmy zrobili sobie ten wieczór oddzielnie, niech poszaleje z
                  kumplami- a ja z moimi dziewczynkami, bedzie wesoło- mam nadzieje
            • sprycia1979 Re: ... A Wieczorek Kawalerski :-)))??? 02.03.06, 16:12
              kawalerski to stary bedzie miał, z nocy poślubnej zrobimy noc przedślubną/
              następnie poślubną/ jak minie kacowe smile))
    • joasia84 Benifka:) 02.03.06, 18:09
      Benifka szkoda twojego zachodu nie którym nie wytłumaczysz nie których rzeczy.
      Oni nie pojmą, że jeśli czegoś nie rozumieją to powinni to tolerować. Ich nikt
      nie krytykuje, dlaczego oni krytykują i poniżają??
      • kia5 Re: Benifka:) 02.03.06, 18:15
        dlaczego niektórzy się smieją? ano pewnie dlatego, że ktoś robi sztandar ze
        swej osobistej i intymnej decyzji niepodejmowania współżycia do slubu. Ogłasza
        ją na forum, oczekuje podziwu i wsparcia. A potem jak się okazuje, że
        niepdejmowanie współzycia ogranicz się tylko do zachowania błonki, a tak to
        narzeczony został sprawdzony pod względem fizycznym to... ja dziękuję za takie
        wartości... i co tu rozumieć???
        • benifka Re: Benifka:) 03.03.06, 09:18
          Ależ ja nie twierdze ze caly zachod o błone...mieszkam z moim narzeczonym,wiec
          trudno czasem pewnych rzeczy nie zauwazyć,wiec nie oceniaj mnie prosze,ze ja
          zaczynam post dla podziwu,bo gdyby tak bylo to bym sie przechwalala jak co
          niektore,a jeżeli Ty do ślubu trzymasz sie tylko za reke to w porzadku.
      • nionczka Re: Benifka:) 02.03.06, 18:22
        Joasiu przeczytaj sobie dokladnie wszystkie posty i zobaczysz czy nikt nie
        krytykuje i nie poniza.

        Mi nic do wyboru Benifki, moge mówic tylko o wlasnych doswiadczeniach i
        wlasnych pogladach. Wyrazam tylko SWOJE zdanie i nie na temat Benfiki czy jej
        wyboru.

        I w zwiazku z tym dowiedzialam sie, ze nie jestem dama. No cóz... Nie bede tego
        komentowac bo nie chce tu zlej atmosfery wprowadzac.

        Ale jesli Benfika zaczyna taki temat to powinna liczyc sie z konsekwencjami.
        Zawsze bedzie ktos kto mysli odwrotnie niz Ty Benfika, ktos ktos sie z Toba
        zgadza i ktos kto skorzysta z okazji, zeby Ci dokopac, chociaz Cie nie zna. Ja
        widze sie w pierwszej grupie a Ty odpowiadasz ostro wszystkim.
        • joasia84 Re: Benifka:) 02.03.06, 18:25
          czytałam i zastanawiam się czy ty też dokładnie czytałaś. Dla mnie są pewne
          sprawy, które nie podlegają "obgadywaniu" więc ich nie poruszam. Sama podejmuje
          pewne decyzje i ja będę ponosić konsekwencje
          • askiem Re: Benifka:) 02.03.06, 19:09
            Ok - chcecie czekać - czekajcie - to nie moja sprawa. Moje osobiste zdanie -
            nie czekać. Ale mam pytanie: nie ciągnęło Was do siebie? nie było wielkiego,
            narastającego pożądania? chemi? Bo chyba każdej dorosłej osobie włancza się
            taki dziki instynkt? Zwłaszcza kiedy się wie, że to TA i TYLKO TA osoba...
            • ewik_75 Re: Benifka:) 02.03.06, 23:18
              askiem napisała:

              > Ok - chcecie czekać - czekajcie - to nie moja sprawa. Moje osobiste zdanie -
              > nie czekać. Ale mam pytanie: nie ciągnęło Was do siebie? nie było wielkiego,
              > narastającego pożądania? chemi? Bo chyba każdej dorosłej osobie włancza się
              > taki dziki instynkt? Zwłaszcza kiedy się wie, że to TA i TYLKO TA osoba...


              To rowniez mnie zastanawia...
              Dwoje ludzi sie pobiera - i nigdy nie pragnli sie tak, ze rzucili sie na siebie
              i pragenli to zrobic? Nie bylo pasji i namietnosci? Zero?

              No to nienajlepiej to wrozy malzenstwu. No, chyba ze z zalozenia ma to byc
              biale malzenstwo... Albo sprowadzi sie do malzenskiego obowiazku,,, Tez nie
              zazdroszcze...
            • benifka Re: Benifka:) 03.03.06, 09:21
              chemia to nie wszystko,sa o wiele wazniejsze wydarzenia w zyciu,kiedy mozna sie
              sprawdzic.
              • ewik_75 Re: Benifka:) 03.03.06, 09:24
                Pewnie, ze chemia to nie wszystko. Ale bardzo wiele...
                jelsi nie ma "chemii", to z cala reszta moze byc ciezko...
                • benifka Re: Benifka:) 03.03.06, 09:30
                  a kto powiedzial ze nie ma?chodzi o to aby sie ćwiczyc,bo to nie moze byc tak
                  zeby sie kazdy od razu rzucal na drugiego.nie o to nie o to...
                  • ewik_75 Re: Benifka:) 03.03.06, 09:32
                    benifka napisała:

                    > a kto powiedzial ze nie ma?chodzi o to aby sie ćwiczyc,bo to nie moze byc tak
                    > zeby sie kazdy od razu rzucal na drugiego.nie o to nie o to...

                    NIe KAZDY.. Tylko On na Ciebie - On to chyba nie kazdy, co?
            • benifka Re: Benifka:) 03.03.06, 09:22
              nic mi to nie da ze mnie ciągnie do faceta jezeli nie moge na niego liczyc w
              potrzebie i nie stoi zawsze za mna murem.
        • benifka Re: Benifka:) 03.03.06, 09:20
          no,przepraszam bardzo,ale jak wypisujesz mi tutaj wyznaczniki czystości,kiedy
          sama nic o tym nie wiesz,to chyba lekka przesada.A fragment o damie nie był do
          ciebie.
      • ewik_75 Re: Benifka:) 02.03.06, 23:16
        JOasia,

        ja toleruje. Jak moge nie tolerowac????? To jest intymna decyzja kazdego.
        Dyskutujemy op lusach i minusach - chyba nam wolno?
        No i pokaz mi rosze, w ktorym miejscu kogos ponizylam swoimi slowami.
        Naprawde jestem ciekawa.
        jesli do tego doszlo, postaram sie poprawic.
        A krytyka jest elementem dyskusji i wyrazania opinii.
        jesli jestes do swoich pogladow przekonana, krytyke przyjmiesz bez bolu - a
        zrobisz swoje.

        I dobrze.

        Pozdrawiam

        E.
        • joasia84 Re: Benifka:) 02.03.06, 23:23
          Ewik to akurat Ciebie się nie tyczyło. A co do pytania o porządanie? JAk by go
          nie było to uznała bym, że to nie ten facetsmile
          • benifka Re: Benifka:) 03.03.06, 09:24
            współczuję ci,dosłownie...jezeli to dla ciebie najwazniejsze,ale tak
            przynajmniej szybko znajdziesz faceta,bo chemia to czasem i na codzień
            wybucha,gdyby tak wszyscy sie rzucali na siebie kogo tylko zapragna i to ma byc
            milosc na cale zycie,to poprostu raj...
            • ewik_75 Re: Benifka:) 03.03.06, 09:31
              benifka napisała:

              > współczuję ci,dosłownie...jezeli to dla ciebie najwazniejsze,ale tak
              > przynajmniej szybko znajdziesz faceta,bo chemia to czasem i na codzień
              > wybucha,gdyby tak wszyscy sie rzucali na siebie kogo tylko zapragna i to ma
              byc
              >
              > milosc na cale zycie,to poprostu raj...


              Nie rozumiesz... no, ale jak masz rozumiec, jesli nic nie wiesz o seksie i o
              wszystkich niuansach z nim zwiazanych..
              Chemia jest czyms fantastycznym, i warto tego zaznac, choc nie zawsze konczy
              sie to zwiazkiem, nie mowiac juz o malzenstwie...
              • benifka Re: Benifka:) 03.03.06, 09:32
                Ty tez nie rozumiesz,pisalam,ze sie nie pogadamy...wiec dziekuje za wizyte.
                • ewik_75 Re: Benifka:) 03.03.06, 09:35
                  benifka napisała:

                  > Ty tez nie rozumiesz,pisalam,ze sie nie pogadamy...wiec dziekuje za wizyte.

                  Alez prosze.
                  Wpadne jeszcze wink
                  • benifka Re: Benifka:) 03.03.06, 09:44
                    ale wybierz miejsce dla siebie
                    • ewik_75 Re: Benifka:) 03.03.06, 09:46
                      benifka napisała:

                      > ale wybierz miejsce dla siebie

                      Juz wybralam - nie zauwazylas?
                      • benifka Re: Benifka:) 03.03.06, 09:58
                        drugi błąd...
                        • ewik_75 Re: Benifka:) 03.03.06, 10:06
                          chyba Ci sie watki myla...
                          widzisz, na co odpowiadasz?
                          A moze masz taki szablonik - rzucasz kostak, patrzysz co wypada - wpisujesz wink
      • benifka Re: Benifka:) 03.03.06, 09:14
        tak jak pisałam wczesniej,jak ktoś nie potrafi,to na innych...a ja tez niestety
        nie moge pewnych komantzry zostawic bez odpowiedzi... Pozdrawiam i uszka do
        górysmile My możemy byc z siebie dumne smile
        • sprycia1979 Re: Benifka:) 03.03.06, 09:26
          moze sprawdzają sie w opcji w ruku i w paszczu - jak w dziurku nie mozna,
          troche wyrozmiałaości
          • ewik_75 Re: Benifka:) 03.03.06, 09:28
            No wlasnie, wlasnie....
            Ale czystosci dochowuja, nie ? wink)

            Taaaak - badzmy toleranycjni wink
            • sprycia1979 Re: Benifka:) 03.03.06, 09:30
              alez owszem smile)))

              do końca dziewica- ale jaka już doświadczona smile))
            • benifka Re: Benifka:) 03.03.06, 09:33
              bezczelne jesteście,bzykajcie sie wiec dalej na wszystki mozliwe sposoby,moze
              proponuje własny post o rodzajach dziurek i wyznacznikach dziwictwa.Żal mi
              was...i jaka jestem szczesliwa ze sie nie zaliczam do tych chamek.
              • sprycia1979 Re: Benifka:) 03.03.06, 09:36
                mała korekta- my sie tylko czasem bzykamy, a zazwyczaj to kochamy sie smile))
                nie badz nie miła dla nas....
                ja wiem wiem zjemy bułke przez bibułke
                • benifka Re: Benifka:) 03.03.06, 09:44
                  przepraszam,jesli uraziłam,bo ty taka przyjazna...
                  • sprycia1979 Re: Benifka:) 03.03.06, 09:46
                    nie obrziłam cie w zaden sposób, tylko oceniam fakt bycia dziewicą- a nie
                    dziewice Benifke
                    • pantarejka Re: Benifka:) 03.03.06, 10:27
                      sprycia1979 napisała:

                      > nie obrziłam cie w zaden sposób, tylko oceniam fakt bycia dziewicą- a nie
                      > dziewice Benifke

                      Z Twojej oceny wynika, że cnotą jest bycie nie-dziewicą.
              • ewik_75 Re: Benifka:) 03.03.06, 09:42
                benifka napisała:

                > bezczelne jesteście,bzykajcie sie wiec dalej na wszystki mozliwe sposoby,moze
                > proponuje własny post o rodzajach dziurek i wyznacznikach dziwictwa.Żal mi
                > was...i jaka jestem szczesliwa ze sie nie zaliczam do tych chamek.

                Benifka, po pierwsze to wlasnie Ty stajesz sie chamka. Obrazasz nas.
                Po drugie - damy sie tak nie wyrazaja.
                Po trzecie - czytaj ze zrozumieniem. NIkt tu nie napisal, ze takie
                doswiadczenia mial/miewa/bedzie mial.. POwolalaysmy sie na inny post na innym
                forummm...

                Mniej emocji.
                • benifka Re: Benifka:) 03.03.06, 09:45
                  to moze pierwsze mniej ironii,dobrze?
                  • ewik_75 Re: Benifka:) 03.03.06, 09:47
                    benifka napisała:

                    > to moze pierwsze mniej ironii,dobrze?

                    No cos Ty - uwielbiam ironie!
                    • benifka Re: Benifka:) 03.03.06, 09:59
                      jakos trzeba odreagować...
                      • ewik_75 Re: Benifka:) 03.03.06, 10:07
                        wole odreagowywac poprzez seks wink
                        znacznie przyjemniej wink
                • pantarejka Re: Benifka:) 03.03.06, 10:29
                  ewik_75 napisała:

                  > Obrazasz nas.

                  Nas? Czyżby odezwał się syndrom stadny? Huzia na Józia! Kupą na niego, panowie,
                  kupą! (Tutaj raczej - panie.)
                  • ewik_75 Re: Benifka:) 03.03.06, 10:32
                    pantarejka napisała:

                    > ewik_75 napisała:
                    >
                    > > Obrazasz nas.
                    >
                    > Nas? Czyżby odezwał się syndrom stadny?

                    Coz, Nie było trudno wywnioskować, o kim w danym momencie benifka mówi I kogo
                    ma na myśli. Nie tylko mnie. Jeśli chcesz to nazwać syndromem stadnym – proszę
                    bardzo.
          • benifka Re: Benifka:) 03.03.06, 09:31
            miłej zabawysmile
            • sprycia1979 Re: Benifka:) 03.03.06, 09:48
              szkoda że nie ma tu prawiczka- byśmy podyskutowały...echhh
              • ewik_75 Re: Benifka:) 03.03.06, 09:50
                sprycia1979 napisała:

                > szkoda że nie ma tu prawiczka- byśmy podyskutowały...echhh

                jest toksol!
                • sprycia1979 Re: /Toksol 03.03.06, 09:52
                  prosimy o udział w dyskusji od męskiej strony
                • benifka to na zakończenie 03.03.06, 10:25
                  wchodzicie na forum poświecone tematowi czystości i jako doswiadczone
                  seksualnie panny wykładacie postulaty dziewictwa,ironizujecie i oceniacie
                  poziom miłosci nie mając żadnego pojęcia jak to naprawde jest.czy to nie jest
                  nieporozumienie?Także wydaje mi sie,że to nie ja jestem hipokrytką,a wniosek z
                  waszego postepowania jest jeden,to nie mamy powinnyśmy miec kompleksy i czuc
                  sie gorsze.Nie ja zaczęłam tutaj uszczypliwe komentarze.Pozdrawiam ciepło
                  wszystkich,którzy czekają,bo tylko oni są w stanie zozumieć,że nasze związki
                  tez sa piękne i trawałe,wcale nie skażone zdradami i kłamstwami.Mój ukochany
                  potrafił sie dla mnie zmienić i skoro przyjął moja droge postepowania,to
                  widocznie tak można,tak się da i wcale nie oznacza to że jesteśmy oziębli czy
                  nienormalni.Teraz sam mówi,że chciałby aby nasze córki były takie jak ja i
                  powtarza,że sam seks to jest nic-najważniejsza jest
                  miłość,zaufanie,ciepły,pogodny dom.mamy całe zycie żeby sie soba nacieszyć,a ja
                  zawsze chciałam,żeby małżeńswto było kolejnym,istotnym etapem,a nie jedynie
                  zmianą nazwiska.Dziękuje za udział i wyłączam się,gdyz uważam że przegadywanie
                  się z miłymi damami z problemami nie ma sensu.Pozdrawiam.
                  • pantarejka Re: to na zakończenie 03.03.06, 10:32
                    Dziękuję za szczerą wypowiedź. Mam zbliżone poglądy... Pewnie za chwilę Cię tu
                    pewne damy wyśmieją... Masz jednak nad nimi tę przewagę, że nikt nie traktował
                    Twojego ciała przedmiotowo, ani nie masz zranień, których nie dałoby się już
                    nigdy wyleczyć... A ironia? Myślę, że wynika właśnie z tych zranień... i
                    przeświadczenia pełnego pychy: skoro ja nie mogłam, nikt nie może.
                    • sprycia1979 Re: to na zakończenie 03.03.06, 10:37
                      jestem ze swoim facetem od 6 lat i myśle ze jestesm jedną z najbardziej
                      szczęsliwych kobiet, wiec znowu sie niesprawdziło smile
                      życze udanego pierwszego razu, bawcie sie wtedy dobrze...
                      Ja chciałam i to bardzo a nie że nie mogłam wink
                    • benifka Re: to na zakończenie 03.03.06, 10:41
                      bingosmile
                    • ewik_75 Re: to na zakończenie 03.03.06, 10:46
                      pantarejka napisała:

                      > Dziękuję za szczerą wypowiedź. Mam zbliżone poglądy... Pewnie za chwilę Cię
                      tu
                      > pewne damy wyśmieją... Masz jednak nad nimi tę przewagę, że nikt nie
                      traktował
                      > Twojego ciała przedmiotowo, ani nie masz zranień, których nie dałoby się już
                      > nigdy wyleczyć...

                      Przesadzasz. Takie "zranienia" wynikają chyba tylko z gwałtów, a te na
                      szczęście nie zdarzają się często. Ja przynajmniej nie doświadczyłam (i całe
                      szczęście). A moje ciało jest traktowane z atencją, uczuciem i szacunkiem, a
                      przy okazji rozpieszczane do maksimum możliwości. Co do ironii – jest raczej
                      częścią mojego spojrzenia na świat. I to tyle.
                      Aha - nie wiem, czy nie mogłam. Może bym i mogła. Ale nie chciałam.

                      Pozdrawiam

                      • benifka Re: to na zakończenie 03.03.06, 12:53
                        dziewczyno,twoja bystrość powala poprostu,szkoda tylko,że rozbudowane
                        słownictwo,jakiego używasz (vide:nadinterpretacja,atencja...) nie idzie w parze
                        ze zrozumieniem.Mówi się trudno...
                  • sprycia1979 Re: to na zakończenie 03.03.06, 10:33
                    wiec na zakonczenie:
                    troszeczke jestes niesprawiedliwa bo sama krytykujesz nas już "nie dziewice"
                    pisząc ze jestesmy bez serca,oziebłe, do dam nam daleko, nie szanujesz
                    wypowiedzi drugiego człowieka, uwazasz strate dziewctwa za co cos
                    niemorlanego...my probowałaysmy przekazac ze to nie jest nic złego- a wrecz
                    przeciwnie, seks daje tyle przyjemności, życie mamy tak krótkie wiec po sobie
                    odmawiać smile)) i naprawde powinnaś zmienic pogląd że pary które przed ślubem
                    uprawiaja seks sa związkami nietrwałymi- nic bardziej mylnego
                  • ewik_75 Re: to na zakończenie 03.03.06, 10:42
                    benifka napisała:

                    > wchodzicie na forum poświecone tematowi czystości


                    Błąd! To forum nie jest poświęcone tematowi czystości. To forum „Ślub i wesele”
                    i jest to forum publiczne. Nie jest ono poświęcone tematowi czystości.

                    i jako doswiadczone
                    > seksualnie panny wykładacie postulaty dziewictwa,ironizujecie i oceniacie
                    > poziom miłosci nie mając żadnego pojęcia jak to naprawde jest.

                    Oooo! A skad zalozenie, ze nie wiemy nic o milosci? To absolutna
                    nadinterpretacja, gleboko niesprawiedliwa i nieuprawniona.

                    czy to nie jest
                    > nieporozumienie?

                    Jest. Bo to nie jest forum poświęcone czystości, jest otwarte – a więc dla
                    wszystkich, a ja na przykład o miłości wiem sporo. I znam więcej jej aspektów,
                    niż Ty.

                    Także wydaje mi sie,że to nie ja jestem hipokrytką,a wniosek z
                    > waszego postepowania jest jeden,to nie mamy powinnyśmy miec kompleksy i czuc
                    > sie gorsze.

                    Oczywiście, że nie. Nikt nie powinien czuć się gorszy bez względu na to, czy
                    uprawiał seks przed ślubem czy nie. Skąd taki pomysł?

                    Nie ja zaczęłam tutaj uszczypliwe komentarze.Pozdrawiam ciepło
                    > wszystkich,którzy czekają,bo tylko oni są w stanie zozumieć,że nasze związki
                    > tez sa piękne i trawałe,


                    Też? Benifka, daj spokój. Naprawdę nie ma powodu do kompleksów..

                    • pantarejka Re: to na zakończenie 03.03.06, 10:51
                      ewik_75 napisała:

                      > Też? Benifka, daj spokój. Naprawdę nie ma powodu do kompleksów..
                      >

                      Klasyczne "upupienie" smile
                      • ewik_75 Re: to na zakończenie 03.03.06, 10:52
                        Dziękuję wink

                        Bardzo to lubie wink
          • pantarejka Re: Benifka:) 03.03.06, 10:26
            sprycia1979 napisała:

            > moze sprawdzają sie w opcji w ruku i w paszczu - jak w dziurku nie mozna,
            > troche wyrozmiałaości

            To jest obrzydliwe...
            • sprycia1979 Re: Benifka:) 03.03.06, 10:35
              prosze cie, zapytaj sie twojego faceta czy o tym nie marzy- moze spełnisz jego
              najwieksze seksualne marzenie
            • benifka Re: Benifka:) 03.03.06, 10:37
              P,nie wdawaj się w te daremne rozważania,może bedzie kiedys okazja poklikac
              gdzie indziej z ludzmi na poziomie.Pozdrsmile
              • sprycia1979 Re: Benifka:) 03.03.06, 10:42
                Nie wiem co cie tak uraziło, że prawde mówimy,to jest wszystko takie życiowe...
                a ciebie tak dziwi ;/
                takie jest życie
                • pantarejka Re: Benifka:) 03.03.06, 10:46
                  sprycia1979 napisała:

                  > Nie wiem co cie tak uraziło, że prawde mówimy,to jest wszystko takie
                  życiowe...
                  >
                  > a ciebie tak dziwi ;/
                  > takie jest życie

                  Każdy jest kowalem swego losu i ma takie życie, jakie sam wykreował. Szukamy
                  szczęścia i miłości... Jeśli jesteś szczęśliwa, to ja się bardzo, bardzo
                  cieszę. Tak mało ostatnio widzę ludzi szczęśliwych. Pozwól jednak innym
                  zdefiniować szczęście tak jak chcą i nie brudź tego niepotrzebną ironią...
                  • sprycia1979 Re: Benifka:) 03.03.06, 10:50
                    Świat nie jest taki czysty, piekny, bezkrytyczny... chciałam wypowiedziec sie
                    na tym poscie to zrobiłam, i dalekie jest mi glaskanie każdego po główce wink
                    mysle ze troche ironii i innego spojrzenia na świat nie zaszkodzi...

                    A do tego piekny dziś mamy dzień, week przed nami- cudowanie smile
                    • pantarejka Re: Benifka:) 03.03.06, 10:52
                      sprycia1979 napisała:

                      > A do tego piekny dziś mamy dzień, week przed nami- cudowanie smile

                      Piękny!!! Chce się żyć. Po nocy wychodzi dzień, a po burzy wstaje słońce.
                      Dobrego dnia.
                      • sprycia1979 Re: Benifka:) 03.03.06, 10:54
                        heheheh oby do lata!
                      • benifka Re: Benifka:) 03.03.06, 13:30
                        Pantarejko,wysłałam Ci maila smilePozdrsmile
                  • ewik_75 Re: Benifka:) 03.03.06, 10:58
                    pantarejka napisała:

                    > Każdy jest kowalem swego losu i ma takie życie, jakie sam wykreował. Szukamy
                    > szczęścia i miłości... Jeśli jesteś szczęśliwa, to ja się bardzo, bardzo
                    > cieszę. Tak mało ostatnio widzę ludzi szczęśliwych. Pozwól jednak innym
                    > zdefiniować szczęście tak jak chcą i nie brudź tego niepotrzebną ironią...

                    Pantarejka - mam nadzieję, ze to szczescie znajdziesz. I ze droga, ktora
                    obralas, jest sluszna. Na Twoim miejscu jednak zastanowilabym sie, czy nie zbyt
                    ryzykowna i czy nie bedziesz tego kiedys zalowac. Ale to Twoje zycie i Twoj
                    wybor.
                    Zycze powodzenia.
                • nionczka BASTA! 03.03.06, 10:49
                  Juz starczy dziewczyny i chlopaki. Mamy odmienne poglady, odmienne wartosci,
                  odmienne doswiadczenia i nie warto marnowac czasu i enegrii na takie dyskusje.

                  Benifka (i teraz mowie na serio i nie zgryzliwie)jesli chcesz pogadac na ten
                  temat z dziewczynami w podobnej sytuacji, zrobcie sobie liste mailowa, na ktora
                  nikt nie wejdzie bez pozwolenia. Wymienicie sie doswiadczeniami i wszystko
                  obejdzie sie bezstresowo.

              • ewik_75 Re: Benifka:) 03.03.06, 10:56
                benifka napisała:

                > P,nie wdawaj się w te daremne rozważania,może bedzie kiedys okazja poklikac
                > gdzie indziej z ludzmi na poziomie.Pozdrsmile


                Benifka.

                To ze zdefinujesz siebie jako "dame na poziomie" nie znaczy, ze nia jestes.
                Nie mozna byc sedzia w swojej sprawie.
                Inni Cie ocenia.

                Jak na razie - obrazasz innych, wyzywasz od chamow, bardzo szybko oceniasz.
                Sama piszesz, że nie szanujesz osób postępujących inaczej niż Ty (przynajmniej
                w kategoriach seksu przedmałżeńskiego) – to nie są cechy godne damy. Wręcz
                przeciwnie – damy tak nie postępują….
                • sprycia1979 Re: do ewik 03.03.06, 10:59
                  Ewik nie nauczysz ani nie wychowasz, zwłaszca na forum smile to jest właśnie tzw.
                  nietolerancja
                  • ewik_75 Re: do ewik 03.03.06, 11:04
                    sprycia1979 napisała:

                    > Ewik nie nauczysz ani nie wychowasz, zwłaszca na forum smile to jest właśnie
                    tzw.
                    > nietolerancja

                    wiem...
                    totez nie probuje nikogo wychowac.
                    Ale chciałabym dać do myślenia… Tyle lat bez seksu – to się mści. Spada libido,
                    są kłopoty z dopasowaniem się… Kobiety często nie mają potem radości z seksu,
                    unikają go.. no i się zaczyna..

                    To oczywiście nie jest reguła, ale…. No – nie mówiąc już o tym, że partner
                    będzie miał zupełnie inny temperament.. Zadziwia mnie beztroska dorosłych ludzi
                    w tym temacie i pogląd, że „bez seksu też można” i „jak jest miłość, to
                    wszystko będzie dobrze”… Świat nie jest czarno-biały…
                    • sprycia1979 Re: do ewik 03.03.06, 11:15
                      ja osobiście nie rozumiem co jest pieknego w tym ze zostaje sie dziewicą do
                      slubu ...hmmm... przeciez tez kiedyś nią byłam ;/ mam 26 lat i jeżeli miałabym
                      do dzis czekać- dobrze ze nie czekałam smile))) troche straciłabym
                      • ewik_75 Re: do ewik 03.03.06, 11:21
                        sprycia1979 napisała:

                        > ja osobiście nie rozumiem co jest pieknego w tym ze zostaje sie dziewicą do
                        > slubu ...hmmm... przeciez tez kiedyś nią byłam ;/ mam 26 lat i jeżeli
                        miałabym
                        > do dzis czekać- dobrze ze nie czekałam smile))) troche straciłabym

                        moge zaakceptowac, ze dla kogos cnota jest ogromna wartoscia... (choc zrozumiec
                        mi trudniej), ale ma sie to do zycia jak piesc do nosa, niestety...
                        • sprycia1979 Re: do ewik 03.03.06, 11:26
                          zastanawia mnie jak pozniej te kobiety podchodzą do sprawy seksu jak mają juz
                          własne dzieci, czy jest to temat przemilczany- bo mamusia to nie robiła i ty
                          tez nie, jak to jest
                      • muszka1979 Re: do ewik 03.03.06, 11:30
                        Mam takie samo zdanie - wcale nie podziwiam osob, ktore chca czekac. Ich wybor -
                        ale nie jest to dla mnie powod do dumy. Jesli ktos ma takie wartosci i poglady
                        to powinno to byc dla niego oczywiste, a nie jeszcze sie tym przechwalac i
                        wmawiac innym, ze sa gorsi. Wcale sie nie czuje gorsza. Owszem, religia nie ma
                        w moim zyciu wiekszego znaczenia. Ale po prostu balabym sie co bedzie po slubie
                        i slub bylby dla mnie jeszcze wiekszym stresem. Dla mnie pierwszy raz nie byl
                        nieprzyjemny ale chyba tylko z powodu wczesniejszych doswiadczen. Nie
                        radzilabym od razu skakac na gleboka wode...
            • sprycia1979 Re: Benifka:) 03.03.06, 10:45
              pantarejka napisała:

              > sprycia1979 napisała:
              >
              > > moze sprawdzają sie w opcji w ruku i w paszczu - jak w dziurku nie mozna,
              >
              > > troche wyrozmiałaości
              >
              > To jest obrzydliwe...

              ups.. przperaszam powiedziałam słowo seks oralny, no ale jak to, tak tez
              można... zawstydziłam sie ;/

              • pantarejka Re: Benifka:) 03.03.06, 10:48
                sprycia1979 napisała:

                > ups.. przperaszam powiedziałam słowo seks oralny, no ale jak to, tak tez
                > można... zawstydziłam sie ;/
                >

                Rozumiem znaczenie słów seks oralny, tudzież analny... Obrzydliwy wydał mi się
                kontekst w jakim te pojęcia zostały wypowiedziane.
                • sprycia1979 Re: Benifka:) 03.03.06, 10:52
                  czytaj troszke z przymruzeniem oka ;0,
                • ewik_75 Re: Benifka:) 03.03.06, 10:59
                  pantarejka napisała:

                  >
                  > Rozumiem znaczenie słów seks oralny, tudzież analny... Obrzydliwy wydał mi
                  się
                  > kontekst w jakim te pojęcia zostały wypowiedziane.

                  I slusznie. Bo tez kontekst byl obrzydliwy.
                  Chcialam pokazac hipokryzje niektorych dziewczyn, udajacych
                  zachowywanie "dziewictwa", a pozwalajacych sobie na roznego rodzaju kontakty
                  seksualne..
                  • benifka Re: Benifka:) 03.03.06, 13:00
                    to pokazałaś hipokryzje nie-dziewic wtrącających sie bezprawnie w zycie intymne
                    dziewic i naśmiewające sie z niego.jezeli chodzi o moj szacunek,to nie mam go
                    dla kreatur pokroju ciebie i spryciuli,mysle,ze od poczatku postu nie bylo tu
                    dla was miejsca i nie łap mnie za słówka,bo nie znasz mnie i nie wiesz jak jest
                    naprawde,a to że ty nie potrafisz inaczej to twoj problem.Nie wiedzialam,ze
                    wyjdzie ztego taka żenada.zawsze znajdzie sie ktos poskrecany co sie musi
                    wyładowac za swoje wady.PA
                    • sprycia1979 Re: Benifka:) 03.03.06, 19:49
                      Benifka poprostu nie potrafisz dyskutować, nie tup nogami-tylko pogadaj czasem
                    • ewik_75 Re: Benifka:) 04.03.06, 00:15
                      typowy syndrom niedopchniecia..
                      • benifka Re: Benifka:) 04.03.06, 09:47
                        powtarzasz się...
                      • benifka Re: Benifka:) 04.03.06, 09:48
                        to w końcu jak to jest:kochasz się z chłopakiem,czy cie dopycha??
    • gizmo_wawa Re: Noc poślubna :) 07.03.06, 09:21
      ze mnie tu nie było

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka