Dodaj do ulubionych

Ale odjazd :-)

09.08.06, 17:25
Wiecie co myślę, że tu za smutno na tym forum i powypisujmy trochę śmiesznych
rzeczy z życia wziętych, ale bez podpuchy żeby nam po postach inni nie pojechali.
Więc żeby nawiązać do wątku ja zaczynam smile

1.Pojechaliśmy z zaproszeniami do mojej koleżanki (jeszcze z podstawówki)a że
jej mamę też dobrze znam to i ją postanowiliśmy zaprosić z osobą towarzyszącą.
Po zajechaniu na miejsce (bo nie mieliśmy numeru telefonu żeby zadzwonić
)wysiadamy i dzwonimy do bramy a tu wychodzi jej mama na balkon z wielkim
nożem w ręku i zdźwiona pyta o co chodzi więc jej mówimy a ona wbiega
spowrotem do domu i krzyczy coś. Po chwili jest na zewnątrz z tym samym nożem
w ręku i otwiera nam furtkę, my zapraszamy ją na wesele i mówimy, że też moją
koleżankę prosimy czyli jej córkę a ona nas caluje z zadowoleniem, łapie
obydwa zaproszenia i pędzi do domu mijając się z córką w drodze. Podchodzi
koleżanka a ja jej niemam czego wręczyć wyjaśniając, że zaproszenia wzieła jej
mama, koleżanka skłamała mówiąc, że jedzie do chin i jej nie będzie w tym
czasie w domu my się pożegnaliśmy i odjechaliśmy.Przypomnę, że się wszystko
działo przy ich furtce smileI koleżanka i jej mama to ludzie po studiach a nie
wpadli na to, że jak się robi sałatkę się nie biegnie z nożem do ludzismile

2.Zaprzaszaliśmy wujka na wesele i chcieliśmy jego syna bo się dobrze kidyś
rozumieliśmy z nim, ale od kilku lat nie mamy kontaktu ale wiemy, że się
ożenił.Więc dzwonię do wujka i po rozmowie się umawiamy na wizytę, wujek daje
nr. telefonu i dzwonię do jego syna, ale go niema i odbiera jego żona , ja się
przedstawiam mówię kim jestem z rodziny i td.po czym mówię, że chcielibysmy
ich zaprosić na wesele a ona: my rodziny nie mamy a czy wy jesteście z tej
rodziny co się kłócili ? Wyjasniam, że się nie kłuciłam z nikim i się żegnam.
Po chwili telefon- dzwoni wujek i mówi nie słuchaj jej bo ona jest pop.... i
przyjedźcie jak się umawiałaś to i pojedziecie do syna. Tak się też dzieje i
jesteśmy na drugi dzień u wujka i jedziemy do jego syna on otwiera drzwi i po
chwili rozmowy mówi, że rodziny to on nie ma ???? To trzecie wesele, które od
mówili w rodzinie.

Jest jeszcze kilka innych śmiesznych rzeczy, ale opiszę może później.
U Was też były podobne sytuacje ?

Obserwuj wątek
    • wegierka111 Re: Ale odjazd :-) 09.08.06, 17:39
      Rzeczywiście bardzo śmieszne jest to, że ktoś się wyparł rodziny.
      • marti_kan Re: Ale odjazd :-) 09.08.06, 17:48
        A uwarzasz, że mamy usiąść i płakać smile
        Nic im nie zrobiliśmy żeby tak postępowali dlatego wolę się teraz już z tego
        śmiać bo martwiłam się wcześniej smileNie chodzi mi tu o wypieranie się rodziny,
        ale jak ludzie potrafią być zakręceni.
        • eoos Boże! Twoja ortogragia mnie załamuje! 09.08.06, 22:36

    • dr_kaczusia Re: Ale odjazd :-) 09.08.06, 18:12
      No ja juz pisalam to w innym watku, ale moge powtorzyc...

      szczyt niezdecydowania!
      zaprosilismy dobrych znajomych rodzicow, ktorych tez sami bardzo lubimy, przy
      wreczaniu zaproszenia ciocia byla bardzo ucieszona i powiedziala, ze BEDA NA
      PEWNO i co chce na prezent itd... po kilku dniach zagadnelam wujka bo go nie
      bylo jak wreczalam i on mi mowi, ze w sumie to NIE WIEDZA... w koncu minal
      termin potwierdzen, a ze spotkalam wujka to sie pytam jaka decyzje podjeli...
      wiec mowi, ze raczej BEDA, ze 5 min mijamy sie znowu i mowi, ze rozmawial z
      ciocia i ze raczej NIE beda (powody takie sobie, ale ok)... wiec mowie, zeby sie
      zastanowili raz a dobrze i niech dadza znac... po poludniu znowu sie spotykamy i
      slysze, ze ostateczna odp jest, ze NIE beda... no to sie zmartwilam, ale decyzje
      uszanowalam... powiedzialam to mamie... za 5 min mam tel od cioci calej w
      skowronkach, ze TAK beda i w ogole z radoscia, i ze sie czuja zaszczyceni, ze
      ich zaprosilismy i w ogole zebym zapomniala o calej rozmowie bo oni po prostu
      mieli poczucie, ze nam jako stare pierniki miejsca dla znajomych blokuja... a ze
      tak nie jest to beda i sie bardzo ciesza smile no to i ja sie ciesze smile, ale co sie
      nasmucilam w miedzyczasie to moje sad

      natomiast z opowiesci bez happy endu... wujek domagal sie zaproszenia tak, ze
      musielismy wreczac wrecz w progu (zreszta mojego wlasnego domu bo to oni akurat
      przyszli na imieniny), bylo to dokladnie na 1,5m-ca przed terminem
      potwierdzen... liczylam na to, ze beda bo ciocie szczegolnie lubie, ale oni
      zaczeli marudzic jak nie wiem co... owszem wesele jest kawalek od Wawy, ale
      transport jest, poza tym wujek ma wlasna, dobra bryke, no ale zrobil sie z tego
      problem nr 1... zastanawiali sie dluuuuugo, jeszcze tydzien po terminie
      potwierdzen, zeby w koncu odmowic... Akurat ostateczny powod rozumiem i
      zrozumialabym gdybym uslyszala to nawet przy samym wreczaniu zaproszenia, no ale
      po co byly te cyrki, nagabywanie, nadskakiwanie i zastanawianie?
      • dr_kaczusia Re: Ale odjazd :-) 09.08.06, 18:24
        najwiekszy odjazd to jest taki, ze przez to forum wlasnie spalilam pieczarki sad
        i co ja teraz bede jesc ?!
        • lady_wawa Re: Ale odjazd :-) 09.08.06, 18:33
          Jesteś niesamowita smile
          Uwielbiam czytać twoje posty big_grin
          • dr_kaczusia Re: Ale odjazd :-) 09.08.06, 18:35
            dzieki wink

            ale na prawde mam teraz tylko pol garnka pieczarkowej zamiast calego sad
            • lady_wawa Re: Ale odjazd :-) 09.08.06, 18:38
              Wyluzuj - przecież się odchudzamy na ślubsmile
              • dr_kaczusia Re: Ale odjazd :-) 09.08.06, 18:42
                tak, dlatego nie zaprawiam smietana wink
                ale wole sie napchac zupa niz ciasteczkami, a tych mi jeszcze duzo zostalo wiec
                jestem w niebezpieczenstwie wink
                • dr_kaczusia Re: Ale odjazd :-) 09.08.06, 19:25
                  pal szesc pieczarkowa... widze, ze sasiedzi zamowili pizze... to lece z tymi
                  zaproszeniami wink))
                  • lady_wawa Re: Ale odjazd :-) 09.08.06, 20:47
                    Nie poddawaj się smile
                    Ja też ostatnio zaczynam sobie ukrucać bo Pan Młody nieda rady mnie podnieść smile))
                    • twitti Re: Ale odjazd :-) 10.08.06, 08:16
                      a to forum na prawde jest niebezpiecznesmile kiedys tak sie wciagnelam ze spalilam
                      kotleta i do tego zapalila sie drewniana lopatkasmile teraz jak cos mi sie spali
                      narzeczony od razu mowi "co , znow forumowalassmile".
                      • lady_wawa Re: Ale odjazd :-) 13.08.06, 11:35
                        to prawda już parę razy coś mi się zabardzo spiekło, albo wygotowało smile
                        Na szczęście staram się odrywać od tego smile
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka