Dodaj do ulubionych

wasi świadkowie

06.09.06, 15:17
ile mieli pracy przy weselu?
możecie się podzielić na ile wam pomagali a na ile przyszl na gotowe?
jak to teraz jest?
Obserwuj wątek
    • ashton Re: wasi świadkowie 06.09.06, 15:21
      Świadek przyjeżdża na gotowe, dzień przed.
      Świadkową mam na miejscu, ale właściwie nic od niej nie chcę w kwestiach
      organizacyjnych wink może dlatego że nie mam wesela tylko skromny obiad.
      Liczę tylko na pomoc Tego Dnia, wiadomo...
      • mimi78 Re: wasi świadkowie 06.09.06, 15:24
        no ja właśnie nie wiem
        ponieważ moi rodzice nie mają na nic czasu
        pomyślałam że świadek, który jest na miejscu,
        pomoże, ale chyba się myliłam.
        Wiesz, to chodzi bardziej o opinię niż o to
        żeby gdzieś tam latał...
        • anuka77 Re: wasi świadkowie 07.09.06, 11:21
          Jeśli chodzi o naszych świadków, to bardzo mam pomogli
          obydwoje, ale zrobili to z własnej woli nie wymagaliśmy od nich
          tego. Obydwoje są świetni i bardzo ale to bardzo za to wszystko
          jesteśmy im wdzięczni!
          Pozdrawiam
      • wujo_prezio Re: wasi świadkowie 06.09.06, 15:41
        a dlaczego tylko skromny obiad? jak juz robisz tylko obiad to powinien on byc wystawny
        • ashton Re: wasi świadkowie 06.09.06, 15:46
          Pieczonych gołąbków nie będzie smile
          • mimi78 Re: wasi świadkowie 06.09.06, 15:47
            jak to? po całym tym odchudzaniu nic a nic??smile)
            no chociaż jedensmile))
            • ashton Re: wasi świadkowie 06.09.06, 15:54
              Po całym odchudzaniu jedno dobre że mi się żołądek skurczył...
              • mimi78 Re: wasi świadkowie 06.09.06, 15:55
                mi się chyba kurczy od tego myslenia jak to zorganizowaćsad
                • ashton Re: wasi świadkowie 06.09.06, 15:58
                  Wszystkim polecam organizowanie na wariata, na dwa miesiące przed.
                  Nie ma wtedy czasu na myślenie wink
    • emiliawo Re: wasi świadkowie 06.09.06, 15:25
      Świadkowa była ze mną raz mierzyć suknię, i raz poszła ze mną zaprosić gości,
      bo P nie mógł. I oboje w przeddzień pomagali nam trochę w ubieraniu sali. Ale
      poza tym świadek w kwestiach organizacyjnych palcem nie kiwnął, nawet nie
      odebrał kwiatów z kwiaciarni, o co go prosiłam.
    • monia76 Re: wasi świadkowie 06.09.06, 15:28
      moj swiadek i swiadkowa mojego meza jedynie zbierali pieniadze w trakcie zyczen
      (nie chcielismy kwiatow) oraz pomagali nam przy sesji w plenerze.
      • mimi78 Re: wasi świadkowie 06.09.06, 15:29
        a no to widze ze to najlepsza fucha byc swiadkiem!!!!
        • monia76 Re: wasi świadkowie 06.09.06, 15:32
          jaka fucha? przeciez musza sie wyjatkowo starannie ubrac, a to kosztuje. no i
          sa na swieczniku caly czas. to raczej przysluga wobec mlodych niz fucha.
          • mimi78 Re: wasi świadkowie 06.09.06, 15:35
            mnie swiadkowa pytała czy dokładam się do jej stroju, to co mam się dołożyć?
            piszę że fucha, z waszych opowiedzi tak wynika.
            Sa na świeczniku ale przecież nie ze złych powodów, tak?
            • monia76 Re: wasi świadkowie 06.09.06, 15:37
              dziwna ta twoja swiadkowa albo moze naprawde nie stac jej na eleganckie
              ubranie. nie znam sytuacji, nie bede sie madrzyc.
              ale przekonanie, ze to ty oddajesz przysluge swoim swiadkom jest conajmniej
              dziwne.
              • mimi78 Re: wasi świadkowie 06.09.06, 15:40
                nie zrozumiałaś mnie.
                a świadkowa, tak samo jak ja, nie ma obowiązku wiedzieć jakie są porcedury
                podczas ślubu czy wesela ponieważ, tak jak ja, nigdy tego nie robiła, dlatego
                mnie spytała.
                • monia76 Re: wasi świadkowie 06.09.06, 15:40
                  fakt, nie zrozumiałam.
                  • mimi78 Re: wasi świadkowie 06.09.06, 15:45
                    trudno, zdarza się.
                    • monia76 Re: wasi świadkowie 06.09.06, 15:47
                      mam nadzieję, że cię nie uraziłam. jeśli tak, to przepraszam.
                      • mimi78 Re: wasi świadkowie 06.09.06, 15:48
                        nie, nie uraziłaś mnie co ty!smile))))
                        to poprostu zawiruchy netu spokosmile
    • agniesja2 Re: wasi świadkowie 06.09.06, 15:30

      u mnie świadek i świadkowa przyszli na gotowe.nie oczekiwaliśmy od nich pomocy w sprawach organizacyjnych,ale liczyliśmy,że wesprą nas chociaż duchowo.niestety się przeliczyliśmy.o ile dla świadka nie mam nic do zarzucenia,bo spisał się znakomicie,o tyle świadkowej od dnia własnego ślubu nie cierpię-a byla to jedna z moich dobrych koleżanek.zachowywała się jak gwiazda,tak jakby to był jej ślub,a nie nasz.bez mojej wiedzy zwiększyła sobie bukiet,tak że w rezultacie miałyśmy takie same.ale mniejsza o bukiet,w dniu ślubu nawet nie zapytała jak się czuję,czy się nie denerwuję itepe.na zdjęciach wyglądamy tak jakby były dwie pary młode,a nie jedna,sukienkę miala mieć prostą,a miała jakąś totalnie balową,ale jednak mnie nie przyćmiła big_grin.mam żal do niej,że nie zapytała mnie o samopoczucie i wogóle nie zainteresowała się kwestią samej organizacji ślubu,choćby jedno pytanie jak nam idzie czy tym podobne.ehh wszyscy mi pytają czy nie wiedziałam kogo biorę na świadka.otóż nie wiedziałam,od momentu poproszenia ją na świadka do dnia wesela minął rok,a jak widać ludzie się zmieniają,ze skromnej dziewczyny przeistoczyła się w wampa żądnego forsy big_grin,ot się wyżaliłam troszkę
      • mimi78 Re: wasi świadkowie 06.09.06, 15:35
        O jejku... to nie miłe. Nikt nie zwrócił jej uwagi?
        Może traktowała to jako próbę swojego weselasad Szkoda że twoim kosztem ale coż,
        tak właśnie poznaje się znajomychsmile
        • agniesja2 Re: wasi świadkowie 06.09.06, 15:53

          jakoś wszyscy wszystko zauważali,ale nikt jej nic nie powiedział.ja nie chciałam sobie psuć tak ważnego dnia smile,podam jeszcze jeden przykład ku przestrodze (dla tych co będę dopiero świadków wybierać),mielismy ślub o 18.45,o 15 przyjezdzal do mnie kamerzysta,przed 15 dzwoni do mnie świadkowa i mówi:że ona teraz na chwilę na kamerę przyjedzie,a potem jedzie się przebrać,bo inaczej jej się sukienka pogniecie,no i żebym ja znalazła kogoś kto by ją odwiózł do domu.no i dokładnie tak zrobiła,mój mąż miał przyjechać o 17.30 i po wizycie kamerzysty,czyli ok.16 miałam się przebrać,zeby dwie godziny nie sterczeć w sukience.moja świadkowa opuściła dom razem z kamerzystą o 16,a ja zostałam jak dureń w tej sukience-dobrze,że mama miała trochę czasu i mi pomogła zdjąć te wszystkie falbany.szanowna pani zjawiła się tuż przed przyjazdem młodego,kiedy byłam już powtórnie ubrana-tym razem z pomocą mamy.cholera miałam ochotę ją kopnąć,los chciał,że nie kwapiła się rzucać dzieciom na podwórku cukierków,no i tak niefortunnie stanęła,że jej się sukienka rozerwała,ale dzieci cukierki dostały.w kościele przy każdym siadaniu słyszalam z tyłu:dawaj ten welon!bez łaski sama bym go sobie ułożyła.
          • mimi78 Re: wasi świadkowie 06.09.06, 15:57
            no to nie zła madame
            moja będzie przyjezdna więc bedzie musiała siedzieć na miejscu i latac nie
            będziesmile
            powiem jej co i jak bo mi chodzi tutaj chyba najbardziej o wsparcie, ze wzgledu
            na sytuacje moich rodziców.
    • marlena.k1 Re: wasi świadkowie 06.09.06, 15:49
      moj swiadek ok,ale swiadkowa ...zajeta mocno swoja osoba,nawet trenu nie
      poprawila tylko maz to robil przy wejscu do kosciola,ale nie mam jej za zle,mam
      za zle sobie,ze taka swiadkowa wybralismy.
      • mimi78 Re: wasi świadkowie 06.09.06, 15:50
        hmmmmmmm to może powinnysmy wykombinować jakieś
        'kryteria do wybrania świadkowej'?smile)))))

        no bo w sumie to ja do końca też sama nie wiem
        czym ona powinna się zajmować??? A może trzeba od
        początku dawać jasne wytyczne???

    • nionczka Re: wasi świadkowie 06.09.06, 15:53
      Nasi swiadkowie nic nie musza robic poza podpisaniem dokumentów w urzedzie i
      usmiechanim sie do zdjec.
    • liste_k Re: wasi świadkowie 06.09.06, 15:57
      Hej, ja jestem świadkową.
      Ale jakie były moje obowiązki na ślubie i weselu to napisze Ci we wtorek.
      Jak na razie do moich obowiązku było kupienie prezentu na panieński.
      Pozdrawiam
      • marlena.k1 Re: wasi świadkowie 06.09.06, 16:00
        moja swiadkowa to nawet zapomniala,ze jest panienskismiledruga sprawa to gdy ja
        poprosilam by odbierala odemnie kwiaty podczas skladania zyczen to byla bardzo z
        tego nieszczesliwa i w efekcie ,kwiaty odbierala mala dziewczynka ,ktora robila
        to z wielka satysfakcjasmile
        • agniesja2 Re: wasi świadkowie 06.09.06, 16:07
          zaczynam się zastanawiać czy to nie ta sama świadkowa big_grin,opis idealnie pasuje do mojej big_grin
          • motylekmaly Re: wasi świadkowie 06.09.06, 16:26
            problem łatwo rozwiązać: wziąć na świadków bliskie osoby, te którym ufamy i nie
            będzie żadnej wpadkismile
            u mnie świadkową będzie moja najlepsza przyjaciółka, a narzeczonego -najlepszy
            jego przyjaciel;0
            wszyscy się znamy i jest/będzie fajnie hihi
            • agniesja2 Re: wasi świadkowie 06.09.06, 20:28
              uwierz mi że nie zawsze tak jest.ja ze swoją świadkową przyjaźniłam się od 10 lat,widać za krótko,żeby się dobrze poznać,a jeszcze coś-ludzie się zmieniają
    • ilones1 Re: wasi świadkowie 06.09.06, 16:21
      witam wszytkich!!!ja moze jestem z drugiej strony a mianowicie zostalam
      poproszona jako swiadkowa na slubie mojej kuzynki, jakies 3 miesiace przed
      slubem!!!zapytalam sie od razu jakie sa moje zadnia i co moge pomoc((no bo
      pierwszy raz spotkal mnie ten zaszczyt))i dostalam odpowiedz ze bede musiala
      przyjsc do jej domu w dniu slubu tam pomoc jej w przygotowaniach tzn,w ubiorze
      sukni itp. I jeszce zapytalam sie jej ze moge jak najbardziej pomoc w
      przystrojeniu sali bo sami beda to robic wiec sie zgodzila!!i to tyle narazie
      od tej pory sie z nia nie widzialm, jeszcze zaproszenia nie mam a slub za
      miesiac i nie wiem czy mam sama do niej isc i sie zainteresowac czy sama
      powinna jeszzce o cos mnie prosic!!bo ja jestem chetna do pomocy!!co o tym
      sadzicie???
      • mimi78 Re: wasi świadkowie 06.09.06, 16:23
        uwież zawsze miło jest usłyszeć 'czy mogę ci jakoś pomóc?"
        • ilones1 Re: wasi świadkowie 06.09.06, 16:32
          no ja wiem ze milo jest uslyszec!!ale co ja wiecej moge pomoc....a po za tym
          jeszce miesciac do slubu to troche za wczesnie na jakies blizsze przygotowania
          np. przystrojenie sali czy wejscia przed domem itp.
    • pelandonaranjas Re: wasi świadkowie 06.09.06, 18:25
      bylam swiadkowa u mojej przyjaciolki. od poczatku wiedzialam, ze beda potrzebowac pomocy mojej i swiadka, bo ich rodzice mieszkaja daleko. pomagalam wiec Kasi wybrac sukienke, chodzilysmy razem na przymiarki, na probna fryzure itp. ale to byly takie dziewczece sympatyczne sprawy wink.
      dzien przed slubem ze swiadkiem stroilismy sale i samochod, przywiezlismy alkohole i soki, ulokowalismy wizytowki gosci przy stole ( po kosultacji z mlodymi rzecz jasna).
      w dzien wesela, rozwozilismy gosci z dworca do hotelu, przywiezlismy ciasto i owoce do lokalu i robilismy duzo podobnych rzeczy organizacyjnych.

      na slubie wiadomo smile pomagalam przy welonie, czytalam wiersz , ocierajac dyskretnie lezki wink

      na weselu, zajmowalismy sie rodzina i innymi gosci, staralismy sie ze wszystkimi pogadac, zeby ciocie,babie, wujkowie , wszyscy czuli sie zauwazeni.
      dzieki mojej czynnej dzialalnosci na tym slubie i weselu czulam sie jako ktos naprawde wazny dla mlodych, zreszta swiadek tez jest naszym bliskim przyjacielem.pomagalismy mlodym jak tylko sie dalo, wszyscy sie wspieralismy w mometach nerwowki.
      i dzis pieknie to wspominamy, cala 4 plus goscie wink
    • pelandonaranjas Re: wasi świadkowie 06.09.06, 18:28
      no i wieczor paniensko-kawalerski, to tez bylo naszym obowiazkiem i wielką frajdą big_grin
      • mimi78 Re: wasi świadkowie 06.09.06, 20:56
        pela
        jakbym cie znala wczesniej to bym cie wzieła na swiadkowasmile)))
        mam koleżankę bardzo serdeczną ale nie wiem jak on bedzie sie czuc w takiej
        roli...
    • zolinkaa 26. 08byłam świadkową... 06.09.06, 18:36
      a mój narzeczony świadkiem!
      przyjechaliśmy dzień wcześniej i pomagaliśmy w zdobieniu domu, dmuchaniu
      balonów, krojeniu ciast, przeworzeniu na sale i takich drobnych sprawach.. w
      dzien slubu pomagałam pannie młodej się ubrać i na weselu graliśmy pierwsze
      skrzypce, cały czas na nogach odbierając kwiatki, pózniej tańczac z kazdym
      wujkiem\ciocią tak jak para młoda.Póżniej podziekowania przy wyjsciu. na
      poprawinach to samo+udział w każej boskiej zabawie! a po imprezie sprzątanie z
      grubsza!
    • nionczka Re: wasi świadkowie 06.09.06, 18:47
      Taka refleksja mi sie nasuwa. Bycie swiadkiem jest wyroznieniem, ale
      rownoczesnie zobowiazuje nas do postawy najskromniejszej na calym slubie. Z
      jednej strony swiadek/owa jest na swieczniku, ladnie ubrana, ale jej funkcja
      jest pomocnicza. Nie moze przyslaniac mlodych. Niestety czasem widuje sie
      swiadkowe, ktore wykorzystuja okazje do gwiazdorowania. Sa naburmuszone i nie
      pomagaja.
      W kwestii obowiazków, pomocy, etc. mysle, ze swiadkowa nie musi pomagac,
      zalatwiac spraw, wybierac sukienki z mloda, etc. Ale jesli wybierzemy
      odpowiednia osobe (bliska nam i zyczliwa, nie palajaca zawiscia kuzynke czy
      mlodsza siostre narzeconego) te sprawy beda dla niej oczywiste. Sama sie
      zaangazuje w pomoc, zrganizuje wieczorek panienski bo mlodzi sa dla niej wazni,
      cieszy sie ich slubem i pomaganie sprawia jej przyjemnosc. I nie bedzie niczego
      w zamian oczekiwala. Ale nie zaszkodzi podziekowac jej pieknie i jakas pamiatka,
      prezentem obdarzyc.
      • agniesja2 Re: wasi świadkowie 06.09.06, 20:31
        prawdziwych świadków to warto "nagrodzić",ale takich jak moja to napewno nie!
    • liste_k Re: wasi świadkowie 06.09.06, 20:49
      My akurat nie będziemy stroić sali, bo stroi się sama smile
      Samochodu tez nie, bo już taki przyjedzie smile
      Cóż więcej. Pozostaje nam tylko dobrze się bawić i wywiązywać się z obowiązków smile
      Ja i świadek jesteśmy narzeczeństwem. On jest bratem Młodej.
      Zaczynam się stresować tym całym ślubem.
      Co będzie z własnym? - chyba umrę big_grin
    • domi_mikolka Re: wasi świadkowie 06.09.06, 21:17
      moja świadkowa była dla mnie wsparciem duchowym i pomagała przy odbieraniu
      kwiatów po ślubie. koniec. świadek podobnie. nie wymagaliśmy od naszych
      świadków niczego, bo uważam, że są to po prostu bardzo ważni goście a nie woły
      do robotysmile
      • dorka1981 Re: wasi świadkowie 07.09.06, 08:58
        Naszymi świadkami są kuzyn mojego narzeczonego i moja wieloletnia przyjaciółka.
        Oboje bardzo przejęci swoimi rolami (oboje po raz pierwszy świadkują). Kuzyn
        przezywa swiadkowanie z daleka, poniewaz mieszka na drugim krancu Polski. Z
        kolei przyjaciółka bardzo mnie wspiera smile wysłuchuje wszystkich moich problemów,
        obaw, była ze mną na przymiarce, dzieli się ze mną swoją wiedzą na temat
        organizacji i przebiegu wesela. I też bardzo się cieszy, że ją wybrałam na swiadka.

        Z waszych wypowiedzi wynika, że niekoniecznie bierzecie na świadków jedynie
        osoby z rodziny, ale także znajomych i przyjaciół.
        Ja wybierając przyjaciółkę nastawiałam się na to, że niektórych to zdziwi, ale
        nie sądziłam, ze aż tak bardzo. W mojej rodzinie brak jest kobiet w moim wieku,
        poza 2 kuzynkami. Jedną widziałam raz w życiu, a druga z kolei, bardzo blisko
        spokrewniona, nie kontaktuje się ze mną praktycznie w ogóle. Nawet nie napisała
        nic, ze otrzymała zaproszenie na mój ślub (np. na gg). Wobec tych faktów dziwi
        mnie postawa niektórych członków mojej rodziny, którzy woleliby, żeby
        świadkowała mi jedna z tych nie kontaktujących się ze mną kuzynek, niż
        wieloletnia, wspaniała przyjacióka. Wkurza mnie tez totalnie, jak ktoś tłumaczy
        mój wybór swiadkowej tym, że nie było nikogo innego, bo kuzynki przyjechac nie
        mogą, a przyjaciółkę wybrałam w akcie desperacji...grrr...mam już tego powyżej
        uszu...
    • bacha1979 Re: wasi świadkowie 07.09.06, 08:46
      Moja świadkowa to przekochana dziewczyna. Była cały cały czas ze mną,
      wspierała, pomagała ile mogła. Na weselu również się spisała znakomicie. To
      super dziewczyna.
      Początkowo świadkowa miała być inna dziewczyna, ale okazało się, że wciąży jest
      i sama zrezygnowała.
      A Ania- ta która faktycznie była świadkową - świadkowała czwartym razem. 23
      września świadkuje piątym razem. smile
      Lepszej sobie wymarzyć nie mogłam.I jescze prezent dała taki, że było mi
      głupio, bo sama kokosów nie zarabia.
      Świadek udzielała się troche mniej, ale również wywiązał się ze swojej roli
      świetnie. Życzę Wam byście mieli takich udanych świadków jak my.
    • caysee Re: wasi świadkowie 07.09.06, 15:07
      Moje swiadkowe nic mi nie pomagaja, jedynie od jednej z nich oczekuje drobnej
      pomocy w dniu slubu, chociaz jeszcze nie wiem jakiej smile
    • dark8 Re: wasi świadkowie 07.09.06, 15:27
      Świadkowej nie miałam a przy ubieraniu pomagała mi mama i najlepsza
      przyjaciółka. Nasi świadkowie na weselu "odpowiedzialni" byli za wódkę. Co jakiś
      czas zbierali puste butelki i przynosili pełne. Nie prosiliśmy ich o to, sami
      zaoferowali swoją pomoc.
      Mój brat przed ślubem bardzo mi pomógł "transportowo". Zawiózł mnie do
      koleżanki, która mnie malowała a wcześniej jeździliśmy po mieście i szukaliśmy
      soczewek, bo jedną zgubiłamsmilePrzywiózł na salę również tort.
    • drinkit co zrobiłam jako swiadkowa: 07.09.06, 16:25
      - zorganizowałam wieczor panienski
      - byłam z panna mloda w salonach slubnych
      - przed slubem sprawdzilam czy wystroj kosciola i sali weselnej jest taki jak
      chcieli mlodzi
      - odbieralam kwiaty i prezenty, wkladalam je do samochodu
      - pomagalam przez cala impreze w "naglych" wypadkach, typu naderwany tren czy
      guzik
      - zapraszanie gosci do zabawy
      - na drugi dzien - przenoszenie prezentow
      - ogolnie od czasu do czasu robilam za "gonca" na zmiane ze swiadkiem

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka