Dodaj do ulubionych

Załamana:(

05.10.06, 13:03
moj slub mial odbyc sie 11 sierpnia 2007, wszystko szlo po moje mysli.. to mial byc najpiekniejszy dzien mego zycia...a zycie jest takie brutalne...mieszkamy w anglii, wiadomo stres, klotnie, tesknota za domem, ostanio bylam taka nerwowa i obojetna, poklocilismy sie powiedzialam ze nie chce go na oczy widziec, on przyjal to jako zerwanie, na drugi dzien chcial ze mna sie pogodzic, ja bylam dumna i nieugieta, a potem..potem to juz byl koszmar, powiedzila mi ze z nim zerwalam i nie ma powrotu, ze on nie uznaje powrotow bez wzgledu na wszytko, ze to koniec...nie chcialam w to wierzyc....blagalam go...zrozumilalam ze jest miloscia mego zycia, tym jedynem..moze za pozno?...nie umialalm do niego dotrzec...a przeciez ludzie sie kloca i portrafia sobie wybaczac, bo kochac to wybaczac, ja do dzis w to nie wierze, ten bol , jesli ktos tego nie przezyl nie moze sobie wyobrazic tego..wczoraj wrocilam do polski...to bylo jeszce gorsze..te wspomnienia, ja nie umiem zyc bez niego....nawet tabletki uspakajajace nic nie daja....nie wiem jak mam walczyc o niego, co moge jeszce zrobic...prosze poradzcie mi...tylko z nim chce byc...serce mi peka..bez niego nie umiem zyc...i nie chcesad
Obserwuj wątek
    • annlee000 Re: Załamana:( 05.10.06, 13:19
      gdyby kochał to by wrócil..
      • ladny_mru Re: Załamana:( 05.10.06, 13:23
        ... sad
    • magdalenow Re: Załamana:( 05.10.06, 13:31
      dokładnie...jakby kochał naprawdę i by mu bardzo zalezało na tobie to by ci
      wybaczył..a nie tak łatwo to przekreslilsad(((
    • ozi29 Re: Załamana:( 05.10.06, 13:44
      Nie wierze, iz czlowiek ktory Cie kocha moglby zrobic takie cos... i wogole to
      przez cosad???? nie obraz sie ale moze on Cie w takim razie az tak bardzo nie
      kocha...Bo nie wyobrazam sobie aby moj przez takie "glopstweko" odwolal slubsad
      DZIWNEsad
      • ashton Re: Załamana:( 05.10.06, 13:53
        Odwołałam ślub przez podobne "głupstewko"... nie raz wcześniej mieliśmy kłótnie
        ze słowami "nie chcę cię więcej widzieć, to koniec". Zdarzało się pakowanie
        walizek i nocowanie u znajomych. Zawsze godziliśmy się jednak...
        Kurcze, jeśli faktycznie był to spór li i jedynie nerwową sytuacją spowodowany,
        to dziwne że potraktował Twoje słowa tak bardzo serio...
    • ozi29 Re: Załamana:( 05.10.06, 13:45
      A MOZE PRZYCZYNA TEJ CALEJ SMUTNEJ SYTUACJI JEST INNA KOBIETA...
      • szara82 Re: Załamana:( 05.10.06, 13:54
        Krótka piłka - jak kocha to wróci. Nie raz już widziałam, że ludzie bezwzględnie wykorzystują chwile załamania drugiej strony. Bo zamiast walczyć o związek łatwiej jest powiedzieć "nie uznaję powrotów".
        Trzymaj się kochana, jeszcze Ci się ułoży wszystko!
    • umber82 Re: Załamana:( 05.10.06, 13:58
      Jeżeli by Cię kochał to by wrócił zobacz ile osób Ci to mówi. Nie wart twojej
      miłości.

      • asiuniawww4 Re: Załamana:( 06.10.06, 23:17
        Podobno najbardziej pamieta sie tych którzy od nas odchodzą ponieważ jesteśmy
        im wdzięczni że nas zostawili.Wiem ze to jest głupie stwierdzenie ale cos w tym
        chyba jest.Miałam wielu chłopaków ale najbardziej wspominam tego który mnie
        zdradził i zostawił.Strasznie to przeżyłam.Pomimo wszystko lubię go.
    • edun Re: Załamana:( 05.10.06, 14:03
      Ja tez kiedys przezylam cos takiego i nie moglam tego zrozumiec.
      Kilka tygodni dzwonilam, prosilam, ale nic nie pomagalo. W koncu sie poddalam i
      uczylam sie zyc od nowa.
      Teraz z perspektywy czasu widze, ze to byla najlepsza rzecz jaka mogla sie stac
      w tym zwiazku.

      Bardz dzielna i pamietaj (chociaz w takiej chwili to marne pocieszenie) to
      jezeli on jest gotow stracic przyszla zone za kilka glupich slow to znaczy, ze
      nie jest jej wart.

      Wierze, ze jeszcze bedziesz za to wdzieczna (nie jutro, nie za tydzien..., ale
      bol mija)
      • ozi29 Re: do edna! 05.10.06, 14:23
        Madre slowa!!!! Tez przezylam podobna sytuacje, z tym, iz chlopak nie byl moim
        narezconym... Odszedl po roku znajomosci bez slowa, a ja jak glupia idiotka
        wydzwanialam, cudowałam-swiata poza nim nie widzialam...A teraz po 2 latach od
        tego zdarzenia nie moge sobie wybaczyc, ze moglam sie tak osmieszyc-jest mi po
        prostu glupiosadbylam załosna bryyyyyy az mnie ciarki przechodza jak sobie
        przypomnesad Czasami ciezko jest zrozumiec, ze los tak chcial i gdzies jest
        osoba, ktora na Ciebie czeka...,ktora Cie pokocha i jest Ciebie warta...
        • ashton Re: do edna! 05.10.06, 14:28
          Tak mi się wydaje, że jakby nawet teraz on wrócił, to niefajnie może być. Bo
          albo może wypominać "jak mogłaś coś takiego zrobić", albo żądać podziwu, jaki
          to on przewspaniały, że mimo wszystko z Tobą jest sad
          • edun Re: do edna! 05.10.06, 14:34
            Ej to nie edna tylko edun(drobna roznica)

            Mysle, ze nawet jak wroci to juz nigdy nie bedzuie tak samo, bo bedziesz sie
            bala cokolwiek powiedziec, bo nie wiadomo jak zareaguje.

            Zwiazek to zaufanie nie tylko, ze ktos nas nie zdradzi, ale takze ze wybaczy
            jak palniemy glupote.
            • kingadpl Re: do edna! 05.10.06, 14:37
              prawdziwa milosc wszytsko wybacza...
              • ozi29 Re: edun sorki;) 05.10.06, 14:39

    • caroolla1 Re: Załamana:( 05.10.06, 14:38
      nie ma innej kobiety...nie sadze...moze to wina osob trzecich, przyjechala jego siostra od tamtej pory zaczelo sie robic niefajnie...on jest dumny i uparty, kiedys tak samo przekreslil swoj zwiazek 5-letni,nie dal jej zadnych szans, powiedzial mi ze mam go nienawidzic, i myslec o nim jak najgorzej czy to madre?...a jeszcze dzien wczesniej mi mowil ze jestem kobieta jego zycia..ja nic z tego nie rozumiem, a gdy odjezdzalam mia lzy w oczach a jednak pozwolil mi odejsc, bo wedlug niego koniec tokoniec bez wzgledu na wszystko, ale ja z nim nie zerwalam, powiedzialam moze kilka slow za duzo ale to nie bylo rozstanie...
      • ozi29 Re: Załamana:( 05.10.06, 14:40
        Dziewczyno daj sobie z nim w takim badz razie spokoj!!!!!!!! Bo po tym co
        napisalas teraz to mysle, że on moze nie dorosł jeszcze do tego
        wszystkiego...taki maly dzidzia!
      • ashton Re: Załamana:( 05.10.06, 14:44
        Miałam różne hopki w moim związku, ale czegoś takiego to też nie rozumiem sad
        No skoro on już kiedyś tak się zachował... to czarno widzę.
        Ale jeśli za czas jakiś odświeżysz wątek i napiszesz, że znów jesteście razem i
        wszystko jest OK - to fajnie wink
        • caroolla1 Re: Załamana:( 05.10.06, 15:08
          ..i wez zrozum tych facetow jednego dnia mowi ze swiata poza toba nie widzi, adrugiego dnia przekresla wasze wspolne plany i marzenia, przeprosilam go, a kochac to wybaczac, a najgorse ze to facet mego zycia
          • anabia Re: Załamana:( 05.10.06, 15:24
            czemu Ty nie przebaczyłaś ? czemu ty nie zrozumiałaś że kochać to znaczy
            przebaczać? chciałaś się pobawić? widzisz on zabawił się jeszcze lepiej...
            • anabia Re: Załamana:( 05.10.06, 15:25
              p.s on teraz też jest dumny...
              • caroolla1 Re: Załamana:( 05.10.06, 15:58
                nie wiem czemu ja nie prebaczylam mu jak przyszedl do mnie, bylam urazona, ale nigdy bym go nie zostawila i nie odeszla...ja mu w glebi serca wybaczylam od razu tylko mu tego nie okazalam,....moze dostalam za swoje, moze na to zasluzyalm, mozecie mwoic co chcecie, ale wina zawsze lezy po dwoch stronach,...moze sie zagalopowalam ale czy to powod zeby przekreslac wszsytkie wspolne lata i plany...to tak jakby te lata byly niczym...a dla mnie byly wszystkim
                • anabia zabawa? 05.10.06, 17:57
                  Masz racje wina leży po obu stronach.
                  Ty zareagowałaś tak a nie inaczej, a on tak a nie inaczej. Każdy jest inny.
                  Chciałaś sie pobawić tym że cię przerasza prosi wybaczenie.
                  To przykre co się stało ale przyczyniłaś się do tego...
                  • caroolla1 Re: zabawa? 05.10.06, 18:06
                    nie chcialam sie pobawic, nie myslalm o tym ze on mi wybaczy i go sprawdzam, ja po prostu sie z nim najnormalniej w swiecie poklocilam, mowil te slowa w gniewie i zlosci ale przeciez mowi sie rozne rzeczy jak sie ejst wscieklym, nie czekalam na niego ze przyjdzie i nie przeprosi, sama bym to zrobila, na drugi dzien wieczorem...wiem to
                    • anabia Re: zabawa? 05.10.06, 18:07
                      Może on na to wszystko czekał...może myślał o zerwaniu jakiś czas temu
                      • caroolla1 Re: zabawa? 05.10.06, 18:25
                        moze jestem naiwna, nie wiem, wydawalo sie ze go znam, powiedzial mi po tym wszsytkim ze gdybym ja tego nie zrobila on tego by nigdy nie zrobil i ze sama tego chcialam, ale ja tego nie chcialam, nigdy bym go nie zostawila,..palnowalismy dzidziusia i mialo byc tak pieknie..
                        • anabia Re: zabawa? 05.10.06, 18:27
                          napisałam ci co bym zrobiła jeśli bym tak mocno kochała, już niebawem stałabym
                          w jego drzwiach
                          • caroolla1 Re: zabawa? 05.10.06, 20:31
                            ..a moze gzdies tam podswiadomie boje sie odrzucenia...
    • uwaga_tramwaj Re: Załamana:( 05.10.06, 15:24
      to teraz pomyśl: wychodzisz za niego, rodzisz trójkę dzieci, on was utrzymuje,
      sielana. pewnego dnia krzywo stawiasz przed nim talerz zupy. on bierze to za
      zniewagę i że nie ma powrotu. zostawia cię i odchodzi.
      i co? nie lepiej, że okazał się dupkiem już teraz? głowa do góry, nie nadaje
      się taki do prawdziwego życia.
      • caroolla1 Re: Załamana:( 05.10.06, 16:01
        ...ale ja go znam, to naprawde fajny, wartosciowy, wraliwy i czuly facet...za to go pokochalam, a to co sie stalo nie wiem co w niego wstapilo? zmienil sie robil wszytsko zebm go nienawidzial i myslala o nim jak najgorzej....co on chcial uswiadomoc ze to niby ja tego chcialalm, ze on nie jest wart ani uwagi ani walki...
        • milkablabla1 Re: Załamana:( 05.10.06, 16:20
          daj sobie spokój dziewczyno.
          Dziś jestem szczęśliwa, że kiedyś (3 lata temu) uwolniłam się od kogoś
          podobnego. Wieczna hustawka nastrojów partnera i manipulowanie! Tobą to nie
          jest dobra podstawa do szczęśliwego związku...
          • caroolla1 Re: Załamana:( 05.10.06, 16:22
            oj latwo powiedziec...bylismy tacy szcesliwi mial byc moim mezem, nie bez powodu i ot tak sobie, ja go naprawde szczrze kocham...
            • milkablabla1 Re: Załamana:( 05.10.06, 16:35
              a czy jesteś pewna, że kiedy się teraz pogodzicie, to takie jego zachowania nie
              będą się powtarzać?
              • caroolla1 Re: Załamana:( 05.10.06, 16:50
                wiesz...myslalam ze akceptujemy (akceptowalismy_sorki ciagle nie moge sie przyzwyczaic) siebie taki jakim jestesmy, ze swoimi najgorszymi wadami,przyzwyczajeniami, dlatego tez bylismy dlugim i udanym zwiazkiem-tak mysle, dlatego tez mial byc moim mezem bo go kocham , naet jak stoi nad szafa godzine i uklada wieszaki co do milimetrasmile
          • ozi29 a co powiecie na to...??? 05.10.06, 16:32
            kuzynka 8 lat byla z chlopakiem, ktory bardzo ja kochal-ponocwink ale nie zenil
            sie z nia bo musial sie dorobic... az wkoncu znalazl sobie inna i ozenil sie z
            nia po pol roku - to jest cos... a ona teraz samiutenka jak palec z 30-tka na
            karku i zalamana kompletnie!!!Zmarnowal jej gnoj swoimi zwodami 8 lat - w sumie
            cala jej mlodoscsad
            • caroolla1 Re: a co powiecie na to...??? 05.10.06, 16:47
              ..nic dodac nic ujac...
            • monia76 Re: a co powiecie na to...??? 05.10.06, 17:12
              ozi29 napisała:

              > kuzynka 8 lat byla z chlopakiem, ktory bardzo ja kochal-ponocwink ale nie zenil
              > sie z nia bo musial sie dorobic... az wkoncu znalazl sobie inna i ozenil sie
              z
              > nia po pol roku - to jest cos... a ona teraz samiutenka jak palec z 30-tka na
              > karku i zalamana kompletnie!!!Zmarnowal jej gnoj swoimi zwodami 8 lat - w
              sumie
              >
              > cala jej mlodoscsad

              bardzo typowa historia. dlatego ja, moze nieslusznie, wychodze z zalozenia, ze
              facet, ktory nie chce ''jeszcze' sie zenic poprostu nie chce sie wiazac z ta
              konkretna kobieta. z inna jakas nie ma oporow. przykre
              • ozi29 Re: a co powiecie na to...??? 05.10.06, 22:24
                mam dokladnie to samo zdanie na ten temat...
        • anabia Re: Załamana:( 05.10.06, 17:58
          a może ma już inną, faceci którzy poznają nowe kobiety własnie podobnie się
          zachowują, robią wszytsko by ich dziewczyna zraziła się do nich.
          • caroolla1 Re: Załamana:( 05.10.06, 18:02
            nie, jestem pewna ze nie a innej...swoja byla dziewczyne tez do siebie probowal zrazic,a nikogo nie ial i mowil ze cierpial..
            • anabia Re: Załamana:( 05.10.06, 18:09
              Ja bym pojechała do niego i stanęła w drzwiach... jeśli bym tak kochała że żyć
              byym bez niego nie umiała
              • caroolla1 Re: Załamana:( 05.10.06, 18:29
                ...tylko ciekawe cy by mi te drzwi otworzyl....a do tego tam wszyscy przeciwko mnie...jakbym zrobila jaks straszliwa rzecz, ja doskonale sobie zdaje sprawe ze jestem winna....nie zdziwilabym sie gdby go tam ktos buntowal, ale wydawalo mi sie ze on ma swoj rozum i nigdy nikogo nie slucha..
                • anabia Re: Załamana:( 05.10.06, 18:32
                  To jakieś chore układy. Ile ty masz lat? Sama sobie odpowiadasz na pyatnia.
                  Jeśli on Ci drzwi nie otworzy to o czym tu jeszcze rozmawiać.
                  Pora odchorowaćć to wszystko, wim że boli
                  • a.bc Re: Załamana:( 05.10.06, 19:54
                    ochłoń- teraz to najlepsze lekarstwo
                  • caroolla1 Re: Załamana:( 05.10.06, 20:26
                    odpowiadam, bo mam tysiace pytan na ktore nikt mi nie dal odpowiedzi, bo w mojejglowie jest tysiace myslen niedopowiedzen itd
                    • ozi29 Re: Załamana:( 05.10.06, 21:17
                      Nie kocha Cie i tyle! Wiem ze moze zabrzmiało to zlosliwie ale tak chyba
                      jest... Bo mezczyzna, ktory na prawde kocha tak nie postepuje - uwierz!!!
                      • caroolla1 Re: Załamana:( 05.10.06, 21:24
                        moze jestem naiwna...jednak mysle inaczej...
                        • anabia karuzela 06.10.06, 10:30
                          ale krecisz...
                          napisalam że sama jesteś winna sobie, Ty odpowiedziałaś że nie
                          napisałam że jak ja bym kochała to juz bym w jego drzwiach stała Ty napisałaś
                          że on ci nie otworzy
                          koleżanka napisała Ci że on Cię nie kocha, Ty mówisz kocha.

                          Może on ma też dosyć tej karuzelki?
                          • caroolla1 Re: karuzela 06.10.06, 12:31
                            nigdy nie powiedzialam, ze jestem niewinna, zdaje sobie z tego sprawe ze jestem, co nie znaczy ze zrobilam jakies smiertelne wykroczenie, i teraz tylko mnie skazac i zlinczowac..bladzic rzecza ludzka chyba, mylic sie tez, popelniac bledy rowniez...
    • ozi29 Re: Załamana:( 05.10.06, 21:28
      skoro lubisz sie okłamywac to OKcrying
      • edun Re: Załamana:( 05.10.06, 22:16
        Moze to nie okłamywanie się, ale nadzieja- umiera ostatnia.
        • szara82 Re: Załamana:( 05.10.06, 22:35
          Najlepszym lekarstwem jest czas. Ja też tam swoje w życiu kiedyś przeszłam i wiem, że na pewne traktowanie mojej zgody być nie może. Ale jak widzę, że druga stona żałuje szczerze (a Ty carolla żałujesz) to nie strzelam dziecinnego focha, tudzież nie zgrywam dumnej, bo jednak drugi człowiek jest ważniejszy niż czyjaś urażona duma. Dlatego mówię - życzę Ci dobrze, ale z tym facetem już bym nie wiązała przyszłości.
        • caroolla1 Re: Załamana:( 05.10.06, 23:02
          ..dokladnie...ciezko mi pzrekreslic ten zwiazek, bylam z nim tyle lat nie bez powodu, nie bez powodu mial byc moim mezem...serce nie wybiera, nie da sie odkochac w jeden dzien...
    • zakochana_24 Re: Załamana:( 05.10.06, 23:25
      Caroolla słuchaj ja mam podobną sytuację obecnie.Jesteśmy w anglii oboje od
      roku,a ślub zaplanowany mamy na 26 maja 2007.dokładnie wiem co anglia robi z
      ludźmi bo doświadczam tego na sobiesad!rozumiem że tęskniłaś,że cie wszystko
      denerwowało i że sie wkurzałaś o byle co i próbowałaś wyładować gdzies wszystkie
      złe emocje- ja mam praktycznie to samo...I mam takie ukryte wrażenie że nawet
      mój narzeczony ma charakter troszkę zbliżony do "niestety" twojego byłego
      narzeczonego(słowa typu:"nie uznaję powrotów" słyszałam milion razysmile.WażnA jest
      jednak w takich momentach -WYROZUMIAłOść- I TO Z OBYDWU STRON,czego obojgu wam
      zabrakło.A jeśli się kogoś naprawdę kocha to czasami DUMę trzeba schować głęboko
      do kieszeni.
      Jesli jesteś pewna tego że on cie naprawdę kochał i patrząc z mojej perspektywy
      miejsca i czasu,wierzę że jeszcze wszystko da sie naprawićsmilesmilesmile!
      Więc głowa do góry i sie przypadkiem nie "ZAłAMUJ"smile!!!
      Pozdrawiam!
      • caroolla1 Re: Załamana:( 06.10.06, 00:05
        dziekuje....wreszcie ktos kto mnie rozumie i wie jak to jest mieszkac za granica...tego mi bylo trzeba...bede o niego wlaczyc, bo przez glupote moja i jego mozemy zmarnowc naprawde cos pieknego i wartosciowego, pozdrawiamsmile
        • edun Re: Załamana:( 06.10.06, 10:52
          Sprobuj, bo tak naprawde nie masz nic do stracenia, a jak nie sprobujesz to
          bedziesz sie dlugo albo nawet zawsze zatanawiala co by bylo gdyby...

          Powodzenia.
    • ozi29 Re: Załamana:( 06.10.06, 10:48
      tylko o co Ty chcesz walczyc...??? Jak on ma Cie po prostu dosc kobitkocrying
      • caroolla1 Re: Załamana:( 06.10.06, 11:40
        ..nigdy sobie wym nie wybaczyla, ze tak po rostu to zostawilam, cale zycie bym sie zastanawiala co by bylo gdyby, moze i mnie nie chce, a moze chce zebym myslal ze mnie nie chce bo tak mu latwiej, nie wiem....ale wiem ze mu tez jest zle i ze cierpi
    • gardenia_nowak a co co się pokłóciliście, ja bym jeszcze chciała 06.10.06, 10:53
      wiedzieć? Czemu powiedziałaś mu, że nie chcesz go widzieć?
      • caroolla1 Re: a co co się pokłóciliście, ja bym jeszcze chc 06.10.06, 11:58
        ppklocilismy sie o paierosy, on nie palil 2,5 roku, niedawno zaczal podpalac ja oczywiscie dowiedzialam sie ostatnia, ale sobie pal, nie moja sprawa, to on mi ze go nie mobilizuje zeby rzucil, bylismy na dyskotece, a on jak gowniarz chofdzil chowal sie w lazience i podpala, jakby nie mogl robic tego przy stoliku, i klamal ze nie pali, a ja mu mowie ze wiem co on tam robi w tej lazience to sie przyznal, ale ze jutro rzuci, wiec ja ze ma nie chodzic tam i sie ukrywac tylko jak ma zamiar palic to niech to robi tu, to on znow do tej lazienki, wiec powiedzialam mu co o tym mysle, ale to tez wina jego koegi bo co 5 minut go wyciagal, a te slowa nie chce cie widziec na oczy znaczyly teraz wtym momecie mnie zostaw , chce byc sama...
        • anabia Re: a co co się pokłóciliście, ja bym jeszcze chc 06.10.06, 12:01
          Może on do tej łazienki chodził na coś innego? albo do kogś innego
        • ashton Re: a co co się pokłóciliście, ja bym jeszcze chc 06.10.06, 12:03
          Kropla drąży skałę. Coś już wcześniej musiało być nie tak, a incydent z
          papierosami to tylko kropka nad i... tak mi się zdaje sad
          • szara82 Re: a co co się pokłóciliście, ja bym jeszcze chc 06.10.06, 12:10
            Ashton - popieram. Taka błahostka nie może byc pretekstem do takiego zachowania. Nawet na obczyźnie. Musiało być coś wcześniej.
            • caroolla1 Re: a co co się pokłóciliście, ja bym jeszcze chc 06.10.06, 12:26
              ...nie wiem , moze tego nie zauwazylam..nie mam pojecia, ale zawsze jak go pytalam czy jest szcesliwy to on mowil e tak, ze niczego wiecej mu nie trzeba do szcescia itd, wiadomo za granica ludzie czesto sie mijaja, kazdy pracuje czasem po 12 godzin, ale zawsze staral siie zebysmy mieli czas aby razem pobyc, porozmawiac, a jesli cos bylo nie tak czemu on nigdy mi tego nie powiedzial....
        • gardenia_nowak Re: a co co się pokłóciliście, ja bym jeszcze chc 06.10.06, 12:48
          ok, no to ja myślę, że niestety obydwoje daliscie czadu i postapiliście jak
          dzieciaki - najpierw ty się nadełaś i chciałaś go przetrzymać a teraz on robi
          to samo Tobie. Jak dla mnie obrażanie się na więcej jak 15 min za takie
          głupstwo nie ma sensu. Na przyszłosć proponuje się nad tym zastanowić. Acha - a
          jak chcesz zostać sama to proponuje powiedzieć "chce zostac sama teraz" a
          nie "nie chce cie na oczy widziec".

          Co do dalszych krokow, to ja bym odczekala troche nie kontaktujac sie ani z nim
          ani z nikim z jego otoczenia, a nastepnie pojechala z powrotem, Spotkala sie z
          nim sam na sam i powiedziala, ze to bylo nieporozumienie, ze zalujesz tego co
          sie stalo, ze jest w tym wszystkim takze troche twojej winy, aczkolwiek nadal
          uwazasz ze palenie po kryjomu jest dziecinne i nastepnie zobaczysz co zrobi.

          Ale tego rodzaju akcje zrob tylko raz. Jeżeli nn nadal bedzie nieugienty, to
          niestety to już koniec. Czas żyć dalej. Ale może on też chce się z Tobą
          pogodzić, tylko głupia duma nie pozwala mu zrobić pierwszego kroku. Nie wiem.

          • caroolla1 Re: a co co się pokłóciliście, ja bym jeszcze chc 06.10.06, 13:15
            wie, wiem ze to bylo dziecinne i glupie, niby nic powaznego, ajednak dla niego tak...dziekuje za rady, byc moze wroce do angli juz niedlugo i wtedy sie z nim spotkam ,a na razie z nim sie nie kontaktuje, chodz to takie ciezkie, cholernie, ale niech moze on ochlonie, tylko jak ochlonie z abardzo?...pozdrawiam
    • czarodziejkakubusia Re: Załamana:( 06.10.06, 12:42
      Wyobrażam sobie (a właściwie nie,bo to tak bolesne,że nie chcę) jak się
      czujesz.On musi mieć bardzo uparty i trudny charakter,skoro nie chce ci
      wybaczyć tego.Kiedyś byłam okropną złośnicą,i w złości też mówiłam okropne
      słowa,tak jak ty.One też brzmiały jak rozstanie, i tylko miłość mojego
      mężczyzny sprawiła,że zmieniłam się wielce i że nie zostawił mnie po takich
      słowach.Też bym walczyła na twoim miejscu.Popełniłaś ogromny błąd,lecz z
      pewnością wyciągnęłaś wnioski.Upór teraz tkwi w jego charakterze,powinien
      ustąpić i powinniście naprawiać to piękno,jakie uciekło.
      • caroolla1 Re: Załamana:( 06.10.06, 13:10
        Piotrek ma strasznie ciezki trudny charakter to fakt, a moze tak bardzo go zranilam, ze nie umie mi wybaczyc i zaufac...tylko czemu na drugi dzien chcial sie ze mna pogodzic skoro niby z nim zerwalam?...ja z tego nic nie rozumiem, nie chce sie tez domyslac niczego, a on nic mi nie wyjasnil, nic..zostawila mnie z pytaniami watpliwosciami..
        • martyna1985 zadzwon 07.10.06, 20:55
          nie mozesz zadzwonic?? Albo napisac??
    • diplomatica Re: Załamana:( 08.10.06, 17:01
      wiesz
      mysle ze niektore maja racje ze cos juz musialo byc nie tak, bo te papierosy to
      tylko pretekst
      moze byl zmeczony - a wyjazd etc to tylko spotegowalo (moze)

      wiesz
      ja bylam kiedys strasznie zakochana
      jak to sie skonczylo
      to prawie przez 1,5 roku nie potrawilam dojsc do rownowagi
      czasem lepiej sobie odpuscic i zaczac od nowa


      a jak dlugo byliscie ze soba?
      i dlaczego wyjechaliscie? (bo ze za kasa i praca to wiem, ale czy chcieliscie
      zebrac na mieszkanie, na slub, czy chcieliscie tam zostac?)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka