beksa.lala
06.11.06, 16:30
A miałyście poważne kryzysy związkowe? Dopadała Was rutyna, przyzwyczajenie
albo głupie humory trwające po kilka czy kilkanascie dni, z których jednemu
albo drugiemu, albo i obojgu naraz nie chciało się wychodzić nawet w imię
spokoju, radości między wami czy też dobrego samopoczucia tej drugiej
strony...?