Dodaj do ulubionych

po ślubie koszmar z teściami

14.12.06, 09:51
Witam,
Już dawno nie zaglądałam na to forum, jestem dwa miesiące po ślubiesmile Niestety
nasza sielankę burzą stosunki z teściami. Przed ślubem nie miałam z nimi
dobrego kontaktu, były problemy z którymi nie potrafiłam sobie poradzić, oni
mnie nie akceptowali... Myślałam, że po ślubie coś się zmieni, że zrozumieją,
że teraz nie mają innego wyboru niż zaakceptować nasz związek, niestety
rzeczywistość w znaczny sposób odbiegała od tego. Tesciowa dalej mnie nie
akceptuje, powiedziała, że życzy nam rozwodu i cały czas kombinuje jak stać
się kobietą życia mojego męża, a nie jego matką. Teść uznał, że jeśli nie
żyjemy według jego zasad, jeśli go nie słuchamy to w ogóle nie będzie z nami
rozmawiał.

dla mnie kontakty z nimi nie mają żadnego znaczenia, w żaden sposób nie są mi
bliscy, jedank bardzo żal mi mojego męża, kiedy widzę, jak mu jest przykro.
Ostatnio powiedział, że eśli oni nie zmienią nastawienia do nas, a w
szczególnoości do mnie to on nie chce mieć z nimi nic wspólnego. Nie wiem co
mam zrobić...
Ale kiedy przypomnę sobie sytuacje sprzed ślubu kiedy teściowa nie życzyła
sobie żebym pojawiała się u nich w domu, oczerniała mnie, starała się rozbić
nasz związek to nie mam ochoty na jakiekolwiek kontakty z nimi.

prosze o radę
Obserwuj wątek
    • monitchka1 Re: po ślubie koszmar z teściami 14.12.06, 09:56
      Współczuję ci. Ale nie przejmuj się, żyjcie sobie własnym życiem, staraj się
      jak najrzadziej się z nimi widywać. Wspieraj męża, bo biedny jest w fatalnej
      sytuacji, między młotem a kowadłem. Na pewno jest mu ciężko i to bardzo. Bądź
      dzielna i silna. Powodzenia.
      • martabg Dlaczego? 14.12.06, 10:03
        Dlaczego tak wiele razy czytam na forum "myślałam, że po slubie się coś/ktoś
        zmieni".
        Z jakiego powodu ma teściu do was pretensje? O co teściowa się ciebie czepia?
        Masz pare wyjść:
        będziesz robiła wszystko, by usatysfakcjonować teściów
        będziesz miała wszystko w nosie, bo najważniejższy jest twój związek z mężem
        pogadasz z mężem i wspólnie przeprowadzicie rozmowę z teściami, na której
        wyjaśnicie niesnaski i nieporozumienia.

        A i tak, jak napisała poprzedniczka, najbiedniejszy jest twój mąż...


        BloguBlogu
        • karolinypoczta Re: Dlaczego? 14.12.06, 10:10
          Myślałam, że po ślubie się coś zmieni, bo to była deklaracja moich teściów-
          wtedy mieli mnie zaakceptować, jak również to że mieszkamy razem. A myślę, że
          teściowa czepia isę z zazdrości. Z zazdrości o syna, no i jeszcze nie jestem jej
          wymarzoną synowa- pokorną, nie mająca swojego zdania, a teściowie powinni być
          dla mnie autorytetami, z tego względu, że w ogóle są.
          A nie moge zrobić wszystkiego aby usatysfakcjonować teściów- przeprowdzić się do
          ich miasta (mamy pracę, dom, w innym mieście i tu jesteśmy szczęśliwi),
          powinnam zając się ich niepełnosprawnym synem, choc teściowie są młodzi i
          sprawni, no i "POWINNAM BYć IM POSłUSZNA". A jeśli chodzi o rozmowę to już
          próbowaliśmy, na co usłyszeliśmy, że mój mąż jest ich synem i powinien ich
          słuchać, a nie z nimi rozmawiać...
          • martabg Re: Dlaczego? 14.12.06, 10:12
            To nie jest tak źle, skoro mieszkacie kawałek od siebie!
            Wyobraź sobie, co by było jakbyście razem mieszkalismile))
            W takim razie olej ich, ale kulturalnie. Bądź poprawna w kontaktach, ale nie
            wylewna. Szanuj ich, bo to oni twego malzoka spłodzili, ale nic poza tym.
            Może kiedy pojawi się dziecko zmiękną... A może nie.

            BloguBlogu
            • karolinypoczta Re: Dlaczego? 14.12.06, 10:15
              Na czym mają polegać te "poprawne kontakty", bo ida święta a ja nie wiem czy mam
              tam pojechać, jeśli juz to jak się zachować. Ostatnio teściowa powiedziała, że
              nie zasłużyłam sobie na jej szacunek, nie wiem czy spędzać święta z ludźmi,
              którzy nawet mnie nie szanują.
              • ozi29 Re: Dlaczego? 14.12.06, 13:49
                Daj spokoj ! Nie jedz tam absolutnie - nie ma do kogocrying(((((((((
                • wojtek45-1 Re: Dlaczego? 14.12.06, 19:10
                  Jeżeli mogę coś poradzic w takiej sytuacji to proponuję wyjazd na świeta gdzies
                  daleko, w zalezności od zasobności portfela na drugi koniec polski albo na drugi
                  koniec świata, sami z mężem albo w jakimś towarzystwie.
                  Byle dalej od " kochanych" teściów.
                  Na moje wyczucie to małżonek jest jedynakiem, czyż nie???
                  Posiedza sami w świeta to może zmiekną. A jak nie, to cóz, ciesz się że
                  mieszkaciue daleko.... I powodzenia.
                  • mefissto Re: Dlaczego? 15.12.06, 00:15
                    Ehh a ja nie rozumiem, jestem jedynakiem, tesciow mam 500 km od domu i uwielbiam
                    do nich jezdzic, moja mama uwielbia moja zona. Normalnie raj big_grin Moze dlatego ze
                    kazda ze stron jest toleryncyjna i rozumie ze kazdy czlowiek ma jakies
                    ulomnosci. Ale jesli jest cos zle wina zawsze lezy po obu stronach, ja tez
                    staralem sie dopasowac i moja zona tez. Czasem trzeba isc na kompromis,a potem
                    leci jak z platka
                    • arfer Re: Dlaczego? 15.12.06, 00:38
                      TO dlatego, że masz 500 km..
                      • srpnov uniwersalne rozwiązanie... 15.12.06, 12:49
                        Gdy ktoś Cię nie szanuje, trzeba wyjść, trzasnąć drzwiami i pie..ć go. Z tym
                        że tą sprawę powinien rozwiązać mąż, na którym im zależy. Jak Ty trzaśniesz
                        drzwiami, to spłynie to po nich.

                        Jak nie po dobroci, to na chama...
                      • elli3 Re: Dlaczego? 19.12.06, 23:45
                        Zgadzam sie w 100% procentach.
                        Moje stusunki z teściami były idealne dopoki mieszkaliśmy od siebie o 450 km.
                        Dziś kiedy mieszkamy w jednym mieszkaniu często słłyszę przez zamkniętne drzwi
                        jak mój teśc krzyczy, że go krew zalewa jak ja coś: robię, mówię albo jaka to
                        jestem beznadziejna. A dlaczego? Bo osmielam sie mieć inne zdanie niz on.
                    • kontogazetowe Żaden kompromis w tej sytuacji! 15.12.06, 09:07
                      Gdy teściowie nie zasługują na szacunek, nie staraj się ich "pozyskać".
                      Od takiego kompromisu, można się nabawić wrzodów żołądka. Jeśli masz zdrową relację z mężem i sytuacja rzeczywiście wygląda tak, jak to opisałaś, to mąż powinien Cię chronić przed nimi - przecież to ewidentnie problem jego rodziców.
                      Bądź DUMNA i nie daj sobą pomiatać. Istnieje szansa, że taką postawą coś zyskasz - może teściowie zauważą, że to oni coś tracą. Oczywiście MUSISZ mieć pełną współpracę z mężem - jeśli tylko nastąpi tu jakaś rozbieżność i zauważą to jego rodzice, to wszystko będzie grało na waszą niekorzyść. Moja matka czasem najeżdżała na moją żonę, najczęściej gdy byłem u nich sam, ale to MOJA postawa wobec takiego zachowania sprawiła, że przestała (przynajmniej przy nas) to robić. Ustalcie, żeby Twój mąż nie słuchał pokornie jak jego rodzice wylewają na Ciebie kubły pomyj - najlepiej w takiej sytuacji po prostu powiedzieć: do widzenia, nie mamy o czym rozmawiać.
                      Tak to widzę - najważniejsza jest współpraca między wami!
                      Powodzenia!
                      Jacek
                • flash3r "Świetna" rada ! 14.12.06, 19:39
                  ozi29 napisała:

                  > Daj spokoj ! Nie jedz tam absolutnie - nie ma do kogocrying(((((((((

                  Przede wszystkim nie stawiaj męża przed wyborem "albo święta ze mną albo z
                  twoimi rodzicami". Może pojedziecie tam dopiero 2 dnia świąt (kiedy zwyczajowo
                  odwiedza się dalszą rodzinę) i w dodatku na krótko (nie ważne jak daleko mieszkają)?

                  Zamiast wdawać się w otwartą wojnę może lepiej małymi gestami traktować ich z
                  rezerwą, dawać teściom do zrozumienia, że jedynym sposobem na zmianę waszego
                  podejścia do nich i unormowania stosunków, jest zmiana ich postępowania. Każde
                  pozytywne zachowanie z ich strony odwzajemniać.

                  Najważniejsze żebyście zawsze mieli to samo stanowisko- w końcu odkąd jesteście
                  małżeństwem nie jesteście już "on i ty", a "wy" smile. No i oczywiście potrzeba czasu.

                  Zdaję sobie sprawę, że łatwo jest mówić jak się nie jest w takiej sytuacji.

                  Pozdrawiam
                  • flash3r Re: "Świetna" rada ! 14.12.06, 19:44
                    zapomniałem dodać, ze zachowanie twoich teściów nie wskazuje na to, że jesteś
                    złą kandydatką a jedynie, że wychowali syna w jakimś chorym autorytarnym reżimie
                    - NIE MA WIęC SENSU SIę OBWINIAć !

                    na szczęście z twoich postów wynika, że mąż wyszedł na ludzi tongue_out
                  • nela42 Re: "Świetna" rada ! 14.12.06, 23:57
                    Gdybym była na twoim miejscu to zwracalabym sie do nich w formie Pani/Pan jesli
                    by dzwonili informowalabym oschle,że niech dzwonią na prywatny telefon
                    syna.Żadnych życzeń , imienin, urodzin,jeśli syn ma ochotę to proszę
                    bardzo ,ale sam.Zero żalenia się na cokolwiek,całkowita
                    odrębność,nieprzyjmowanie prezentów.Jeśli oni zechcą rozwalą ci małżenstwo,
                    jesli twój mąż będzie słaby i nie zawalczy o wasz związek.
                  • prezzzes Popieram 17.12.06, 13:29
                    Wystarczy kurtuazyjna wizyta świąteczna, niekoniecznie trzeba się zasiedzieć
                    przez długie dni. Wystarczy, by oddać szacunek rodzicom męża, ale też nie
                    nadwyrężyć własnych nerwów.
                • lucusia3 Re: Dlaczego? 15.12.06, 17:10
                  Absolutnie nie jedź na Święta i to parę lat z rzędu. Poczują samotność,
                  zwłaszcza jeśli kiedyś dochowacie się maleństwa. Oni są pewni siebie i pewni
                  swojej władzy nad synem. Daj im czas na zrozumienie, że żadnej władzy nie mają.
                  Warto jeszcze (jeżeli są wierzący) zacytować parę kawałków z Biblii (choćby
                  Pięcioksiąg), koleżanka opowiadał o podobnej metodzie na teściów.
                  • catriona Re: Dlaczego? 15.12.06, 20:48
                    lucusia3 napisała:

                    > Absolutnie nie jedź na Święta i to parę lat z rzędu.
                    > Warto jeszcze zacytować parę kawałków z Biblii

                    eh?????!!!!! smile)))))))))


                    The best things in life aren't things
              • protoplex Radykalnie na radykalizm 14.12.06, 19:45
                Ja bym nie pojechał! Nie mogę pojąć, jak to jest, że czasami rodzice chcą wpłynąć na życie dorosłych ludzi. Ja nie mam takich problemów, kiedyś miałem kilka prób wpłynięcia na mnie, ale ucinałem je zawsze w zarodku.

                Dla mnie nie ma tłumaczenia, że mąż jest między młotem i kowadłem. Może właśnie on jest problemem w stosunkach między teściami a Tobą. Może to jego niezdecydowanie jest atutem i kartą przetargową dla mamy. Dobrze, że się postawił, żeby tylko był konsekwentny. Teściowie są twardzi w swoim uporze - wy też powinniście być, tym bardziej że jesteście dorośli i to wy będziecie odpowiedzialni za wasze małżeństwo i za klimat, który stworzycie dzieciom. Bądźcie więc jednością wbrew rodzinie. Teraz pora na dobrą wolę teściów, tylko ważne żeby mąż był konsekwentny i nie dawał się nabierać na rozbrajające "łzy matki", a te napewno będą bo wojownicy łatwo pola nie oddają. Myślcie tak: "Warunki umowy już dawno zostały ustalone, a łzy to najpodlejsza waluta przetargowa". Jeśli mąż będzie twardy to mama na pewno zmięknie - jeśli naprawdę go kocha.

                Nie jedź do nich dopóki, teściowa nie zadzwoni do Ciebie osobiście i nie zaprosi Cię na święta. W razie co po prostu powiedz jej wprost jaką przykrość Ci sprawia, może ona tego nie wie. O "obsmarowanie" się nie martw, sam miałem doświadczenie z ludźmi "obsmarowywującymi" i wiem, że to oni gorzej na tym wychodzą niż "obsmarowani". Wszyscy tam pewnie wiedzą, że teściowie Cię nie lubią, więc nie będą tego brać na poważnie.

                Jestem bardzo radykalny jeśli chodzi o Twoją sytuację, bo to mi się po prostu nie mieści w głowie. To co robi mama twojego męża to najgorsza z możliwych manipulacji. Wykorzystywanie uczuć, które łączą matkę z synem do podporządkowania sobie was obydwu. Z miłością rodzicielską to ma niewiele wspólnego. Nie mogę sobie wyobrazić, żeby ktokolwiek mógł nie tolerować mojego życiowego wyboru. Jeśli to mnie by spotkała Twoja sytuacja postąpiłbym w opisany sposób.
                • arwen8 Re: Radykalnie na radykalizm 14.12.06, 20:13
                  Protoplex, świetny post!
                • c.rayback Re: Radykalnie na radykalizm 15.12.06, 09:01
                  O,i to jest kwintesencja.Nie zaden biedny,nieszczesliwy facet-to wlasnie jego
                  problem zeby strategicznie rozegrac ta sytuacje.Zgadzam sie ze jest
                  najwazniejszym elementem w tej ukladance.Twoj maz jest jedyna osoba ktora jest
                  w stanie unormowac stosunki-stanowczoscia i konsekwencja.
              • szczurek22 Re: Dlaczego? 14.12.06, 23:14
                Złóż zyczenia i nic po za tym jeżeli mieszkacie w jednej miejscowośći to
                możecie pójść a jak nie to telefonicznie nic tylko życzenia - i nie rozmawiaj
                na temat rodziców jego oczywiście ze swoim mężem tylko ogólne spostrzeżenia ,
                traktuj ich z góry jak się spotkacie to nie rozmawiaj co najwyżej odpowiadaj
                ale skąpo.
              • anilah777 Re: Dlaczego? 15.12.06, 08:34
                Na pewno nie spędzałabym z nimi świąt. Namów męża na jakiś wyjazd w góry, nad jezioro, do ciepłych krajów. W naturalny spoób wywiniesz się od świąt z nimi. Nie podawaj jako przyczyny takiej decyzji niechęci do teściów-powiedz, że teraz wiele osób wyjeżdża na święta , bo to lepszy sposób na odpoczynek niż siedzenie za stołem. Spędzicie we dwoje upojne dni, odpoczniecie, zrelaksujecie się. A i wytłumaczenie dla teściów będzie takie bardziej naturalne: nie spędzimy razem świąt, bo wyjeżdżamy, a nie dlatego,że nie chcemy być z Wami. Ale niestety, nie wróżę dobrze Waszemu związkowi. Ja miałam cos podobnego. Z poczatku mąż był za mną, po paru latach zniecierpliwiony obarczył mnie winą za złe stosunki z teściami, chociaż to właśnie jego matka robiła wszystko,żeby go odciągnąć od rodziny. Życzę w każdym razie mądrych decyzji i wytrwałości
                • lucusia3 Re: Dlaczego? 15.12.06, 17:21
                  Nie zawsze tak jest. Ja miałam kłopot z teściami i kłopot z mężem, bo czuł się
                  zobowiązany bardziej do lojalności w stosunku do nich a mniej do mnie. Po kilku
                  trudnych rozmowach (awanturach?) z mężem się sprawa wyjaśniła, a jak on był
                  cicho za mną, wyjaśniła się też sprawa z teściami. Pomogła mi jeszcze narzeczona
                  szwagra, gdyż ona im wchodząc nawet nie mówiła "Dzień dobry". Ja się okazałam
                  aniołem bo byłam poprawnie grzeczna i pomogłam mężowi nie wpaść w żaden
                  dół.Powolutku, gest za gest - oni są sympatyczni, ty też, oni są chamscy ty się
                  z nimi nie kontaktujesz, nie dzwonisz, nie przyjeżdżasz bez zaproszenia.Nie kłóć
                  się nie płacz, tylko zimna poprawna grzeczność. To upokarza.
              • barbra25 Re: Świeta z teściami? Zwariowałaś? 15.12.06, 08:50
                karolinypoczta napisała:

                > Na czym mają polegać te "poprawne kontakty", bo ida święta a ja nie wiem czy
                ma
                > m
                > tam pojechać, jeśli juz to jak się zachować. Ostatnio teściowa powiedziała, że
                > nie zasłużyłam sobie na jej szacunek, nie wiem czy spędzać święta z ludźmi,
                > którzy nawet mnie nie szanują.


                Absolutnie oddzielnie! Chyba,że mąż będzie bardzo chciał spędzić z nimi święta
                ale pomyśl co to za święta z takiej atmosferze z takimi ludzmi. Ja jetem w
                podobnej sytuacji i też należę do nieposłusznych synowych i nie mam zamiaru się
                zmienić na modłę teściowej, która wszystkich ustawia. Zapowiedziałm już
                oddzielne święta. Trudno.
              • peperoncino Re: Dlaczego? 15.12.06, 09:42
                Absolutnie tam nie jedź!!! Zadzwoń w Wigilię z życzeniami i tyle. Koniecznie pamiętaj o wszystkich datach urodzin, imienin, rocznic, itp. teściów. Dzwoń, pytaj o zdrowie, posyłaj kartki. Nie rozmawiaj z nimi na inne tematy niż grzecznościowe: "a jak tam zdrowie", nie czekając na odpowiedź zapytaj o pogodę.

                Ty wyluzujesz, oni nie będą się mieli czego czepić...
              • kejsz Re: Dlaczego? 15.12.06, 11:37
                Pieprz "poprawne kontakty". Masz męża, który jest za Tobą, po Twojej stronie i
                to jest najważniejsze. Postawił się mamusi (czyli na żonę wybrał kandydatkę
                absolutnie nie spełniającą wymogów mamusi) i jest z Tobą.
                Bardzo dobrze, że mieszkacie w innym mieście i radzicie sobie sami.
                Też mam teścia, który próbował mnie ustawiać, a kiedy z nim mieszkaliśmy przed
                ślubem (z konieczności), to nawet chciał kontrolować to co jem. Trzy lata temu
                powiedziałam mu co myślę o jego zachowaniu (nie zawiadomił nas nawet o swoim
                ślubie) tak, że cała rodzina słyszała i od tamtej pory mamy spokój. Czasem
                dzwoni (mieszka w innym mieście), przyśle kartkę. I finito. Do szczęścia
                naprawdę nie jest nam potrzebny.
                A co do świąt to nie możecie sobie pojechać na wczasy świąteczno-noworoczne
                gdzieś w góry? My z mężem nasze pierwsze święta po ślubie tak spędzaliśmy i
                było s*u*p*e*r.
                Pozdrowienia i powodzenia!
              • marwlod Re: Dlaczego? 15.12.06, 13:48
                Karolina, na Twoim miejscu nie jechałbym do nich na święta. Moja duma by mi na
                to nie pozwoliła. Macie wielkie szczęście, że nie mieszkacie w tym samym mieście
                co oni. Poza tym, żeby coś się faktycznie zmieniło, to Twój mąż powinien
                pie..ąć pięścią w stół i powiedzieć, że sobie nie życzy takiego traktowania
                Ciebie, gdyż jesteś jego żoną, czyli jakby nie było, najbliższą osobą, z którą
                żyje na codzień. Wiem, że Twój mąż jest w paskudnej sytuacji, między młotem, a
                kowadłem ale to w tym momencie najwięcej zależy od niego. Czy da radę nauczyć
                swoich rodziców szacunku przede wszystkim dla swojej osoby i swoich własnych
                wyborów. Bo nie jest dzieckiem i rodzice nie powinni mu się wpieprzać do tego z
                kim się wiąże. Ciebie wybrał i jeżeli chcą normalnie z nim żyć, muszą Ciebie
                zaakceptować. Mąż musi coś takiego zrobić, bo jeżeli on tego nie zrobi, to na
                nich Twoje działania nie zrobią żadnego wrażenia. Mam nadzieję, że będzie miał
                odwagę to zrobić.
                Straszliwie Ci współczuję Karolina, przechodziłem przez podobne sprawy, chociaż
                ten konflikt dotyczył naszego dziecka, a nie tego, że córkę zabrałem teściom. W
                takiej sytuacji nikt by mnie nie zaciągnął do nich na święta. Tak jak ktoś
                wcześniej napisał, wyjedźcie sobie gdzieś w góry na święta albo ze znajomymi.
              • mamosz Re: Dlaczego? 16.12.06, 02:58
                Nie spedzaj z nimi zadnych swiat to jakies prymitywne chamstwo zloz zyczenia
                przez telefon i cieszcie sie z mezem cisza i spokojem.Karolina nie daj sie!!!!!
                Maz zdeklarowal sie po twojej stronie i pamietaj ze to WY jestescie teraz
                rodzina,i musicie zbudowac swoje zycie nie ogladajac sie na tych prymitywow.maz
                jak chce to niech do nich czasem wpadnie ty nie musiasz -obrazaja cie na kazdym
                kroku i nie ma nakmniejszego powodu zebys byla pokorna i mila .Pozdrawiam
                serdecznie

                karolinypoczta napisała:

                > Na czym mają polegać te "poprawne kontakty", bo ida święta a ja nie wiem czy
                ma
                > m
                > tam pojechać, jeśli juz to jak się zachować. Ostatnio teściowa powiedziała, że
                > nie zasłużyłam sobie na jej szacunek, nie wiem czy spędzać święta z ludźmi,
                > którzy nawet mnie nie szanują.
            • nola9 Re: Dlaczego? 14.12.06, 20:10
              Kup mezowi ksiazke pt: "Toksyczni rodzice" Przyda sie Wam obu w tej sytuacji...
              od toksycznych ludzi trzeba sie trzymac z daleka, znam takie matki zazdrosnice,
              jest to najgorszy material na tesciowa i na matke zreszta tez! moje 2 zwiazki
              rozpadly sie przez takie wiedzmy wlasnie, dobrze ze jestescie w innym miescie!
              ograniczcie kontakty do minimum, najwazniejsze zebyscie trzymali sie RAZEM.On
              powinien byc lojalny wobec Ciebie w 100%, tylko tak z nimi wygracie...tylko tak
              mamusia zobaczy ze nie ma szans i zajmie sie swoim prawdziwym partnerem
              zyciowym, glupia krowa unieszczesliwia wlasnego syna przez chore egoistyczne
              zboczone zapedy!
              • arwen8 Re: Dlaczego? 14.12.06, 20:14
                nola9 napisała:

                > Kup mezowi ksiazke pt: "Toksyczni rodzice" Przyda sie Wam obu w tej
                sytuacji...

                Dokładnie! "Toksyczni rodzice" dla męża i "Toksyczni teściowie" dla siebie.
                Obydwie autorstwa Susan Forward.
            • angiea szanowac takich egoistow??Bym chyba szacunek do 15.12.06, 09:23
              siebie stracila.
            • ledzeppelin3 Re: Dlaczego? 15.12.06, 12:39
              martabag zastanów się, co Ty piszesz.
              ZA CO autorka wątku ma szanować teściów? Za to, że ją oczerniają, mają
              destrukcyjny wpływ na jej związek z mężem i mają ją za nic?? Czy niezałożenie
              gumy na ptaka i poczęcie dziecka to jakikolwiek powód do szacunku? Ech, to
              pokutujące w Polsce przekonanie, że rodziców TRZEBA szanować, jacy by nie byli.
              GÓWNO PRAWDA. To toksyczni ludzie, niebezpieczni i dla męża, i dla autorki
              wątku. powinni ich unikać, bo oni będą dążyć, żeby przejąć kontrolę nad ich
              życiem.
            • xs550 Re: Dlaczego? 18.12.06, 01:12
              martabg napisała:

              > W takim razie olej ich, ale kulturalnie. Bądź poprawna w kontaktach, ale nie
              > wylewna. Szanuj ich

              Dlaczego ma ich szanowac? Z tego co napisala to na zaden szacunek z jej strony
              po prostu nie zasluguja. Powinna olac ich z gory i tyle.
          • viking2 Re: Dlaczego? 15.12.06, 03:11
            karolinypoczta napisała:
            > ich miasta (mamy pracę, dom, w innym mieście i tu jesteśmy szczęśliwi),
            > powinnam zając się ich niepełnosprawnym synem, choc teściowie są młodzi i
            > sprawni, no i "POWINNAM BYć IM POSłUSZNA". A jeśli chodzi o rozmowę to już
            > próbowaliśmy, na co usłyszeliśmy, że mój mąż jest ich synem i powinien ich
            > słuchać, a nie z nimi rozmawiać...

            Na to odpowiedz jest jedna: mial ich sluchac, kiedy byl malym chlopcem. Teraz,
            kiedy jest juz dorosly, jest najpierw "swoim wlasnym mezczyzna" (i Twoim tez), a
            dopiero potem "dzieckiem rodzicow". Jesli tego nie chca zrozumiec - ich strata,
            ale Twoj maz nie moze pozwolic sie traktowac jak gowniarz - to jest zwyczajnie
            uwlaczajace, przede wszystkim dla niego. Ty tez "powinnas" byc "posluszna" nie
            tesciom, tylko samej sobie, swojej wlasnej mentalnosci i swojemu wlasnemu
            rozumowi - to, co ustalicie we dwoje z mezem bedzie najwyzszej rangi, a dopiero
            potem bedzie to, co ewentualnie zgadzacie sie (wspolnie zgadzacie sie, mam na
            mysli) zrobic po to, by sprawic komus innemu przyjemnosc czy satysfakcje.
            Oczywiscie przy zalozeniu, ze ten "ktos inny" zasluguje na zrobienie mu
            przyjemnosci (a na pewno nie zasluguje ten, kto probuje traktowac Ciebie czy Was
            oboje jak smiecia).
            Tesciowie nie moga zrzucac na Ciebie czy Twojego meza odpowiedzialnosci za
            zajmowanie sie ich niepelnosprawnym synem, bo to ich dziecko, a nie Twoje.
            Mozesz im w tym okazjonalnie pomoc w taki czy inny sposob (oczywiscie jesli
            panuja miedzy Wami wszystkimi przyjazne stosunki), ale w zadnym stopniu nie jest
            to Twoim obowiazkiem i nie daj sobie tego wmowic. Jezeli tesciowie oczekuja
            czegos od Ciebie, najpierw musza sami "zainwestowac" swoje uczucia i swoj
            szacunek dla Ciebie we wzajemne stosunki. Jesli nie chca zainwestowac, nie
            doczekaja sie korzysci - taka rzecz jak darmowy obiad nie istnieje.

            Wracajac do biezacych realiow, jesli nie uslyszysz wyraznego zaproszenia na
            swieta, spedzcie je oboje nie-u-jego-rodzicow - rozumiem, ze maz jest po Twojej
            stronie i tez jest zdania, ze jego rodzice sa nie w porzadku. Rozmawiaj z nim na
            ten temat, ile tylko mozna, zawsze stojac na stanowisku "My, a rodzice" (tzn. Ty
            i on) - nie zas "Ja, a Twoi rodzice", bo to ostanie rzeczywiscie stawia go
            miedzy mlotem a kowadlem. Ty i Twoj maz jestescie rodzina, czy sie to komus
            podoba, czy nie. Twoj maz zas, owszem, jest - i zawsze pozostanie - synem swoich
            rodzicow, ale nigdy nie byl, nie jest i nie bedzie ich wlasnoscia.
          • teodor23 Re: Dlaczego? 15.12.06, 06:51
            Nawet nie wspominaj o mieszkaniu z teściami i opiece nad ich niepełnosprawnym
            synem. Moi teściowie wybrali sobie mojego męża na swojego opiekuna, mało tego
            miał się też opiekować swoim bratem (zdrowy, żonaty, dzieci). Opieka nad bratem
            polegała na stałych dotacjach do jego dzieci. Przed naszym ślubem mój mąż
            ubierał swojego bratanka, kupował zabawki itd... Teraz kiedy teściowie są
            starsi zamieszkali z nami w naszym domu. Pierwsze 1,5 roku to był koszmar -
            teściowa chciała rządzić w mioim domu. Wtrącała się do wszystkiego i oczywiście
            wiedziała lepiej. Wygospodarowaliśmy dla teściów oddzielną kuchnię, łazienkę,
            pokój i oddzielne wejście do domu. Teraz jest lepiej, ale nie jest to szczyt
            szczęścia. Trzymaj się od swoich teściów z daleka, mało o nich rozmawiaj,
            ogranicz kontakty, a podczas wizyt staraj się być miła, uwagi obracaj w żart.
            Ciesz się, że mieszkają w innym mieście.
          • fastviper Re: Dlaczego? 15.12.06, 08:50
            Jestem w prawie takiej samej sytuacji, tylko że przed ślubem. Moi rodzice nie za
            bardzo akceptują zarówno mój związek jak i wybrankę. Z _dokładnie_ takich samych
            powodów jak Ciebie.

            Jedynym rozwiązaniem jest po prostu stanowcze i zdecydowane ucinanie rozmów na
            temat związku i ograniczenie kontaktów do minimum. Moi rodzice zaczynają
            mięknąć, gdy widzą że po jakiejkolwiek negatywnej uwadze na temat mojej
            dziewczyny, nie mają ze mną kontaktu przez 2 tygodnie. Odkryłem to przypadkowo,
            to było spontaniczne... i okazało się skuteczne.

            Najlepiej po prostu wyłączcie jego rodziców z tematów waszych rozmów, trosk i
            zamartwiań. Może kiedyś coś się zmieni, ale na to trzeba miesięcy i lat
            stanowczości i zdecydowania. Niestety takie są skutki nieskutecznego odcięcia
            pępowiny i braku reakcji dojrzewającego mężczyzny na zamachy na jego wolność
            (czyli brak "wychowania rodziców przez syna"). Ja ten błąd popełniłem i teraz
            mam za swoje.

            Jeśli rodzice są wierzący, to możesz im przypomnieć, że takie ich zachowanie
            jest grzechem ciężkim.

            Pomocni mogą się okazać wójowie i ciotki oraz dziadkowie i babcie. Często jako
            jedyni są w stanie przemówić do rozsądku rodzicom. Niestety równie często
            zaborczość matki wobec syna wynika z jej wychowania, czyli rodzice ani
            rodzeństwo nic dziwnego w tym nie zobaczą.

            Pozdrawiam!
          • tyrranus Re: Dlaczego? 15.12.06, 15:37
            przede wszystkim, to z mężem o tym pogadaj.

            Na święta jedźcie do Twoich rodziców, czemu by nie?

            Nie chcą Ciebie, ich strata - a najwiekszy problem ma ten biedak ich syn....
            • beata2802 Re: Dlaczego? 22.12.06, 15:16
              > a najwiekszy problem ma ten biedak ich syn....

              Wcale nie taki biedak... Będzie musiał definitywnie przeciąć pępowinę - to nie
              taka znów bieda. W końcu to dorosły mężczyzna.

              Ma żonę, i ma o nią dbać tak, żeby miała dobre życie.
          • mrowkencja Re: Dlaczego? 27.12.06, 10:17
            >A jeśli chodzi o rozmowę to już
            > próbowaliśmy, na co usłyszeliśmy, że mój mąż jest ich synem i powinien ich
            > słuchać, a nie z nimi rozmawiać...

            Jakbym słyszała mojego przyszłego teścia!!!

            Gdyby nie to, że bratowa mojego narzeczonego jest potulnym barankiem i nigdy by
            się nie postawiła teściowi, to pomyślałabym, że jesteśmy w jednej rodzinie.

            Życzę wyrtwałości, bo ja już czasem padam...

            Jak przytajuę to "o widzę, że zmądrzałaś", ale jak mam inne zdanie to zaczynają
            się wypominki, że to przez mnie całe zło tego świata..
        • tamaryszek4 Re: Dlaczego? 18.12.06, 10:02
          ze swojego doświadczenia wiem że teściwej nigdy nie zadowolisz,jak byś sie nie
          starała to znajdzie jakieś ale,żyje z tym 20 lat ,mam sporo doświadczenia z
          taką teściową,na dodatek mój mąż jest jedynakiem,jak chcesz pogadacto mój nr.gg
          2587445
      • ubique1 Re: po ślubie koszmar z teściami 15.12.06, 01:16
        Współczuję ci. Ale nie przejmuj się, żyjcie sobie własnym życiem, staraj się
        > jak najrzadziej się z nimi widywać. Wspieraj męża, bo biedny jest w fatalnej
        > sytuacji, między młotem a kowadłem. Na pewno jest mu ciężko i to bardzo. Bądź
        > dzielna i silna. Powodzenia
        A JA ROBIŁEM W TAKIM ZWIĄZKU ZA ZIĘCIA I TO W UKŁADZIE ŻE MIESZKAMY RAZEM.....
        NO I CO WY MOJE MYSZKI KOCHANE? ja biedny żuczek miałem zrobić?
        ODPOWIEDŹ JEST JEDYNA I PROSTA - C Z A S - . NIE DŁUGOŚĆ FIUTA ALE TO ŻE JESTEM
        Z KOBITKOM KTORA JEST WAŻNIEJSZA NIŻ T E S C I O W I E.
    • aluszru Re: po ślubie koszmar z teściami 14.12.06, 10:04
      A co Ty im takiego dziecinko zrobiłas??? Toksyczne żmije, jak tak można!!! Jak
      można zmuszac ludzi do życia na czyjąś modłę? Co to znaczy że nie żyjecie tak
      jak teść chce. Nie kupiłas samochodu jakiego wybrał, nie gotujesz takiej zupy
      jak libi czy co jeszcze. Boże drogi jak ja nie nawidze toksycznych i
      zforzkniałych ludzi. Słuchaj, moim zdaniem to oni maja jakis głębszy problem z
      własną osobowościa a że Ty jesteś "nowa" na Tobie się skrupia. Żaden ze mnie
      psycholog ale znam takie przypadki. Jak jakaś baba może powiedzieć że życzy Ci
      rozwodu. RRany. Przyjęłaś ich nazwisko??? A jeśli chodzi o męża to ciesz się
      dziewczyno że ma takie stanowisko. Jak stoi za Tobą to resztę olej. Trzymaj się
      • karolinypoczta Re: po ślubie koszmar z teściami 14.12.06, 10:16
        Teraz mam nazwisko podwójne, ale mówię, że nie przyjełam ich nazwiska, tylko mężasmile
        • ewa9934 Re: po ślubie koszmar z teściami 14.12.06, 23:42
          Moj maz wzial moje nazwisko smile
    • lubna Re: po ślubie koszmar z teściami 14.12.06, 10:18
      Współczuję. Ale niezwykłe jest to, że mąż jest po Twojej stronie - to w zasadzie najważniejsze i bardzo dobrze o nim świadczy. Co do teściów to... rozumiem Cię, jak mało kto tutaj, mam identyczną sytuację - nie życzą mi rozwodu, ale wiele lat próbowali rozbić nasz związek, robili na mnie jakieś dziwne "donosy" do narzeczonego uncertain
      Dlatego mam wątpliwości co do przyjmowania nowego nazwiska.
      Nie mam złudzeń, że po ślubie albo po urodzeniu dziecka coś zmieni się na lepsze - po tych wszystkich latach nie mam siły ani chęci na udawanie, że nagle, jednego dnia, gdy formalnie staniemy się rodziną (ja i teściowie), zaczniemy się kochać i przyjaźnić. Czasami najlepiej jest po prostu przyjąć taki los, bo nie możesz na niego wpłynąć.
      Wczoraj czytałam książki Hellingera, wiesz, o tych ustawieniach rodzinnych, i przeraziło mnie zdanie dotyczące związków - że na rozwój i udane życie partnerskie szanse mają ci, którzy w chwili zaślubin, poślubiają też nową rodzinę, rodzinę żony/męża tak, jakby to była ich własna rodzina. Ja akurat jego rodziny nie poślubię, bo oni nawet na ślub nie przyjadą.
      Najbardziej szkoda, faktycznie, męża. Ale uważam, że jeśli rozmowy z teściami nic nie dają, to ostre zerwanie stosunków może przynieść jakieś oczyszczenie, nie będzie dłużej przelewała się ta gorycz na nas. Z drugiej strony trzeba pamiętać, że brak ich fizycznej obecności nie wymaże ich z obecności w waszym życiu, a to może być o tyle uciążliwe, że zejdzie jakby do "podziemia" i będzie podtruwało związek "potajemnie".
      Nie umiem tu niczego poradzić, sama borykam się z taką sytuacją i nie umiem z niej wybrnąć. Moi teściowie zaakceptują nas i uznają za dobrych ludzi tylko wtedy, gdy zaczniemy żyć tak włsnie, jak oni, ale to nigdy się nie stanie, więc nie widzę szans na zaakceptowanie mnie w tym związku po prostu.
      Nie jeżdżę do nich, jeździ sam M., potem kilka dni "dochodzi do siebie".
      To są tak delikatne sprawy, że w zasadzie każdy ruch wydaje się zły - źle, że ich nie odwiedzam, bo może udałoby się wreszcie jakoś koegzystować razem, źle było, gdy odwiedzałam, bo yłam "indoktrynowana" albo oceniania dość surowo, choćby za to, że nie gotuję albo że mam zbyt duży dekolt.
      Ale jeszcze raz podkreślam, że najważniejsze, że jesteś kobietą życia swojego męża, że jego matka nie jest jego "żoną" w symbolicznym znaczeniu.
      Życzę wam dużo siły do obrony swoich granic i dbania o szacunek sobie okazywany. A jeśli wynajdę na to cudowne lekarstwo i uda mi się zmienić ten niezbyt przyjemny los, to na pewno dam znać wink
      • lubna Re: po ślubie koszmar z teściami 14.12.06, 10:22
        O, a to super, że nie mieszkacie blisko siebie smile My też mieszkamy od siebie daleko, nawet bardzo, teściowie chcieliby to zmienić poprzez zatrudnienie mnie w ośrodku, którego teść jest właścicielem i kierownikiem, ale nie pójdę na to; pamiętam dobrze czasy, kiedy starali się mieć oko na wszystko, co robimy smile
      • karolinypoczta Re: po ślubie koszmar z teściami 14.12.06, 10:24
        Więc znasz sytuację od podszwki. Ostatnio tak sobie myślę, że lepiej będzie w
        ogóle ich nie odwiedzać. Im więcej kontaktów, tym więcej pretensji. oszczerstw i
        nienawiści. Kiedy nie będziemy się z nimi widywać będzie troche spokojniej, bo
        trudni mi ciągle oczyszczać nasz związek z tego jadu krórym w nas plują. Nie ma
        sensu walczyć z wiatrakiami, tak to wygląda z mojeje strony. Jedank jest jeszcze
        mój mąż, przecież to jego rodzice- i właśnie tan argument spędza mi sen z powiek
        • lubna Re: po ślubie koszmar z teściami 14.12.06, 10:31
          Kiedyś moi już prawie teściowie postawili warunek mojemu narzeczonemu, który sprowadzał się do wyboru pomiędzy ich systemem wartości a niestosoaniem się do niego. W praktyce wyglądało to tak, że przyjęcie ich systemu wiązałoby się z wyrzuceniem mnie z jego mieszkania i zerwaniem ze mną kontaktów. Narzeczony był wściekły za stawianie sprawy w taki sposób; potem 2 lata (!) nie mieli ze sobą kontaktu w ogóle. W międzyczasie napisałam do nich szczery, ale nie zły czy oczerniający list, miałam nawet dobre intencje. Po paru miesiącach wszystko ruszyło, odnowiły im się kontakty, a ja mam już po prostu alergię i unikam smile To tak w ramach pokazania, że nawet zerwanie kontaktów z rodzicami nie jest sprawą ostateczną; więzi rodzinne na ogół są na to zbyt silne. A może po takim zerwaniu właśnie teściowie zrozumieją, co tracą, nie szanując Ciebie? Oczywiście nie chodzi mi o szantaż - albo mnie uszanujecie albo nigdy więcej nas nie zobaczycie; ale o to, że może wtedy właśnie zrozumieją, że nie tędy droga?
          • karolinypoczta Re: po ślubie koszmar z teściami 14.12.06, 10:42
            No tak, to chyba najlepsze wyjście z tej sytuacji, może keidy postawimy im
            ultimatum, tak jak oni robią to cały czas i będziemy sie tego trzymać to da to
            jakiś efekt. Ojciec mojego męża uważa, że dziecko powinno być mu wdzięczne do
            końca życia za to, że zostało wspaniałomyślnie społodzone, a przejawianie chęci
            życia po swojemu to zwykła niewdzięczność. A wiem, że on ma bardzo konkretne
            plany co do naszego przyszlego życia
        • aluszru Re: po ślubie koszmar z teściami 14.12.06, 10:32
          To weź coś na sen i bądź szczęśliwa. Dziecinko, przecież sama mówisz, z
          wiatrakami się nie da. A jak się pojawi dziecko to będzie jeszcze gorzej bo do
          koszyczka złej żony, złej narzeczonej i złej kobiety dorzucą Ci jeszcze zła
          matkę. Ja się normalnie denerwuję jak cos takiego słyszę. Prosze Cie, nie daj
          się, czasami szacunek zdobywa się pobijając przeciwnika własną bronią.
          • karolinypoczta Re: po ślubie koszmar z teściami 14.12.06, 10:44
            Niestety wiem, że ich szacunek zdobędę tylo kiedy będę im posłuszna, będe ich
            uwielbiała i zajmę się ich niepełnosprawnym synem
            • protoplex Re: po ślubie koszmar z teściami 14.12.06, 20:02
              "Niestety wiem, że ich szacunek zdobędę tylo kiedy będę im posłuszna..."

              Nic z tego - zyskasz święty spokój,ale nie szacunek. Święty spokój na chwilę, bo jeśli nie będą mieli dla Ciebie szacunku, to szybko sama go dla siebie stracisz. Ktoś w poście wcześniej słusznie zauważył, że to są toksyczni ludzie. nie mają szacunku do swojego własnego dziecka - nie potrafią uszanować jego wyboru, więc nie łudź się, że będą mieli szacunek dla obcej i znienawidzonej osoby. Mnie się wydaje, że to dopiero pierwsza część wojny i od tego jak się zachowacie będzie zależeć druga część. Jeśli mąż złamie się raz, drugi i trzeci, to chyba nie ma rady. Jeśli wywalczy szacunek dla swego wyboru i stanie na pozycji partnera, nie ulegnie, to kolejny etapem będzie doprowadzenie do względnej normalności. O całkowitej normalizacji chyba nigdy nie będzie mowy. Nie łudźmy się, jak się tyle jadu przelało, to chyba już nie można podejść do kogoś z opłatkiem i szczerze życzyć mu wszystkiego najlepszego.
            • izak10 Re: po ślubie koszmar z teściami 15.12.06, 20:44
              Szacunku nie zdobywa się za to, że coś się robi tak, jak Teściowie chcą.
              Szacunek zdobywa się za to kim się jest, za swoje poglądy, zachowanie, system
              wartosci.
              Robiąc to, co chcą, staniesz sie ich niewolnicą, "pomocą domową", a nie osobą
              godną szacunku, bo owszem, na szacunek trzeba sobie zasłużyć i zapracować, ale
              nie "fizycznie".
              Pomyśl, czy ty szanowałabyś osobę, która robi to, co każesz?
              Czy bycie bezwolną wykonawczynią poleceń spowoduje, że wasze stosunki się
              zmienią?
              Nie.
              Musisz myśleć o sobie, swojej rodzinie, swoim mężu. Starając się robisz wbrew
              sobie, szkodzisz sobie.
              ja bardzo chciałam mieć dobre stosunki z Tesciami, którzy mnie nie akceptowali.
              Byłam przez to super zestresowana, do tego stopnia, że po wizycie u nich
              dostawalam gorączki i miałam objawy mocnego przeziębienia, które trwaly cały
              następny dzień.
              Urodzenie dziecka nic nie zmieniło.
              Mój Teść w dniu chrzcin wyjechał na wczasy, a my przełożyliśmy chrzciny.
              Dopiero ksiądz uświadomił mi, że nic nie muszę, że mam swoją rodzinę i ona jest
              najważniejsza, a Teściowie, jeśli chcą być w niej obecni, to sami muszą wykazać
              inicjatywę.
              I przestałam wyciągać do nich rękę.
              Teraz juz czuję się OK, i nie reaguję na nich alergicznie.
              Stosunki są takie sobie, ale nie a juz obmawiania, przynajmniej nie doszło to
              do moich uszu.
              Teść po 2,5 roku po raz pierwszy przyszedł odwiedzić wnuka. Synka już widział,
              ale pierwszy raz przyjechał do niego. To jakiś postęp.
              Jestem po ślubie 7 lat.
              Idealnie nigdy nie będzie, bo ja nie zgadzam się na ich, a właściwie Teściowej
              warunki. Ona chciałaby, żebym zajmowała sie jej domem, tj. prała,
              sprzątała,żebym do nich przyjeżdżała i to robiła, bo powinnam. Jest młodą
              kobietą, ma 55 lat. Może to robić sama.
              A jeszcze mamy dawać jej pieniądze na zachcianki (ostatnio wyjazd do Paryża),
              czego nie robimy.
              Ja i mój mąż powiedzieliśmy nie.
              I teraz spotykamy się, bo wypada, przy okazji świąt, imienin etc.

              tak więc pamiętaj Ty i Twoja rodzina są najważniejsze.To Twoje życie i przeżyj
              je najlepiej jak potrafisz, a jeśli kosztem tego jest brak Teściów w twoim
              życiu, to trudno.
              A Mąż też wybierze to, co dla niego najwazniejsze. Mój się miotał. Teraz, jak
              jest synek wie kto jest na pierwszym miejscu i potrafi to powiedzieć głośno i
              wyraźnie.
              Głowa do góry.
        • ewa9934 Re: po ślubie koszmar z teściami 14.12.06, 23:43
          To sa jego rodzice - jak ma ochote ich odwiedzac niech odwiedza.Ty nie musisz.
      • mayfly Re: po ślubie koszmar z teściami 14.12.06, 22:31
        co do hellingera,to radziłabym być ostrożniejszą.
        oszołom jeden...
        a szczególnie zwróciłabym uwagę na jego "uczniów" - ustawiaczy, czy oni mają
        jakąkolwiek klasyczną wiedzę,podpartą dyplomami ogólnie szanowanych uczelni,
        a nie jakimiś szmańskimi, od wahadełka do gwiazd wink
        błoto z mózgu taki pseudoterapeuta może zrobić.
        • beata2802 Re: po ślubie koszmar z teściami 22.12.06, 15:22
          > co do hellingera,to radziłabym być ostrożniejszą.

          Ja mam dobre doświadczenia z ustawieniami hellingerowskimi.
    • deodyma Re: po ślubie koszmar z teściami 14.12.06, 12:13
      skoro tesciowie nie akceptowali Cie jeszcze przed slubem to wcale nie znaczy,
      ze ich nastawienie zmieni sie po slubie. oni po prostu nie akceptuja Ciebie
      jako zony swojego syna ani Waszego malzenstwa. znam to poniewaz sama bylam w
      podobnej sytuacji i przerabiam to samo. moja tesciowa przez 5 lat przed naszym
      slubem usilowala swoimi intrygsmi rozwalic nasz zwiazek. nie akceptuje mnie i
      wcoaz podkresla, ze jestem w ich rodzinie OBCA. caly czas daje mezowi do
      zrozumienia, ze przy mnie sie marnuje bo wzial sobie byle jaka zone i prowadzi
      u mojego boku byle jakie zycie. za wzor stawia mu kuzyna, ktory niedawno ozenil
      sie z lekarka i corka burmistrza! cale szczescie nie ma ona wplywu na mojego
      meza. i chwala bogu za to, ze mieszkamy na drugim koncu Polski. nawet szczerze
      mowiac maz cieszy sie z tego faktu. natomisat tesc do niczego sie nie wtraca.
      niejednokrotnie bierze strone meza.
      • karolinypoczta Re: po ślubie koszmar z teściami 14.12.06, 12:51
        Widzę, że nie tylko ja nie mam dobrych relacji z teściami, zastanawiam skąd się
        to bierze, prezcież każdy rodzic powinien chcieć szczęścia dla swoich dzieci
        • deodyma Re: po ślubie koszmar z teściami 14.12.06, 13:07
          w przypadku naszym najwidoczniej wcale tak nie jest. wlasciwie to rodzice
          naszych mezow pragna tylko i wylacznie swojego szczescia kosztem swoich synow.
          jakis miesiac temu tesciowa zadzwonila do mojego meza i zapowiedziala, ze jak
          urodzi sie mu NIENORMALNE DZIECKO to ona sie od niego odwroci. jakis tydzien
          temu maz znow pozarl sie ze swoja matka. poszlo o telefonowanie. tesciowa nie
          mogla sie dodzwonic do meza poniewaz mial rozladowany telefon. jego siostra
          puscila mi esemesa, zeby skontaktowal sie z nimi. maz zadzwonil i zapytal
          tesciowa dlaczego nie zadzwonila na moj numer skoro nie mogla dodzwonic sie na
          jego. tesciowa wydarla sie na niego, ze ona do mnie dzwonic nie bedzie! jak
          bedzie chciala z nim rozmawiac to napewno nie bedzie dzwonic na moj numer. maz
          zapowiedzial jej wiec, ze on swoje tel korkowe likwiduje i bedzie musiala
          dzwonic na moj numer czy bedzie tego chciala czy nie. tesciowa zaczela na niego
          krzyczec, ze jemu juz nie zalezy na kontaktach z rodzina. maz sie wsciekl i
          rzucil telefonem o sciane. od tygodnia jest cisza. tesciowa co jakis czas
          odstawia takie szopki. szkoda mi meza bo to w koncu jego matka. ale z drugiej
          strony to jest po prostu smieszne.
          • karolinypoczta Re: po ślubie koszmar z teściami 14.12.06, 13:16
            Co do upośledzonego dziecka, to moi teściowie takie mają. Myśleli, że mój mąż
            znajdzie sobie taką żonę, która będzie chciała zająć się ich synem, a nie taką,
            którą on będzie kochał. jako, że ja nie wyobrażam sobie żebym miała zabrać do
            siebie barata męża- teściowie zdrowi, mają dużo wolnego czasu itp., to teściowa
            powiedziała, że życzy nam żebym urodziła takie samo dziecko. ręce opadają
            • ozi29 Re: jejka 14.12.06, 13:53
              A z jakiej racji Ty masz sie zajmować jej chorym dzieckiem, skoro ta jest
              sprawna fizycznie, bo z tego , co piszesz to psychicznie napewno nie!!!
              Sory ale ta kobiete powinno sie leczyc w zakładzie zamknietym!
              Jak można zyczyć drugiemu człowiekowi, takiego nieszcześcia jakim jest "chore"
              dziecko, osoba przy zdrowych zmysłach napewno by tak nie powiedziała- napewno
              nie!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
            • deodyma Re: po ślubie koszmar z teściami 14.12.06, 14:07
              obyscie tylko nie przeprowadzili sie kiedys do miasta w ktorym mieszkaja
              tesciowie! boze bron! tesciowa wciaz namawia mojego meza bysmy sie
              przeprowadzili do ich miasta. ale my nie chcemy. zreszta po co? dopiero by sie
              zaczelo! tu mamy mieszkanie, prace i jest nam dobrze. no i przynajmniej mamy
              swiety spokoj.
              • karolinypoczta Re: po ślubie koszmar z teściami 14.12.06, 14:10
                Wyjazd do ich miasta w ogole nie wchodzi w rachube. Wtedy pewnie non stop
                musielibysmy zajmowac sie bratem meza, ale nie dlatego, ze oni nie moga, ale
                dlatego, ze sa do tego stopnia perfidni, ze wykorzystuja chorego do swoich gierek
                • deodyma Re: po ślubie koszmar z teściami 14.12.06, 14:16
                  i tak trzymaj! ja bym radzila byscie nie przejmowali sie tesciami. zyjcie swoim
                  zyciem. ja jeszcze na poczatku to sie wsciekalam i o to chyba tej zolzie
                  chodzilo. dzis wiem, ze to nie ma najmniejszego sensu. po prostu mam ja i jej
                  zagrywki gdzies. i to wlasnie ja najbardziej boli, ze z jej intryg i zagrywek
                  nic sobie nie robie. myslala, ze z tego powodu bede robila mezowi awantury i
                  przez to bedziemy sie klocic. a tu niespodzianka.
                  • karolinypoczta Re: po ślubie koszmar z teściami 14.12.06, 14:19
                    dokładnie!!! Onimyślą, że kiedy wprowadzą ferment to my się pokłocimy,
                    rozstaniemy. A nas to tylko umacnia, takie sytuacje uczą nas tego, że to my
                    jesteśmy najażniejsi, a jeśli ktoś chce nas skrzywdzić, jest intrygantem, to
                    znaczy, ze chce dla nas źle, i nie wolno mu na to pozwolić. Od dłużdzego czsu
                    trzymamy sie tej łopatologicznej zasady, i dobrze nam to wychodzi, a teściów
                    kreatywnośc w psuciu naszego związku już sie powoli kończy...
                    • deodyma Re: po ślubie koszmar z teściami 14.12.06, 14:26
                      najwidoczniej wykorzystali juz wszystkie asy, ktore mieli w rekawie.
                • aaagggii Re: po ślubie koszmar z teściami 15.12.06, 10:19
                  Mój mąż tez ma niepełnosprawnego brata. Jesteśmy w rewelacjnych ukladach z jego
                  rodzicami. Naprawdę traktuję tesciów jak sowich rodziców. Nigdy nie czuliśmy
                  presji w sprawei opieki nad Krzysiem ale wiem, że czasem musimy wziąc go na
                  trochę do nas. Nie jest to łatwe, bo mieszkamy w kawalerce. Rodzice od czasu do
                  zasu muszą odpocząc. Poza tym oni mają pewnosc ze kiedys się nim zaopiekujemy,
                  kiedy będzie tego wymagała sytuacja a my również oswajamy się z tą myslą. Poki
                  co tescie cieszą się super zdrowiem ale róznie to w zyciu bywa. daj tesciom
                  poczucie bezpieczenstwa, że kiedy bedzie trzeba pomożesz. Wiązac się z mężem
                  chyba musiałas brac pod uwagę jakiego rodzaju odpowiedzialnosc bierzesz na
                  siebie w zwiazku z nipełnosprawną osobą. Po prostu nie moge sobie wyobrazic, że
                  osoby, które tak wile przeszły w życiu - mówię o wychowaniu niepełnosprawnej
                  osoby - mogą byc tak nieczułe i egoistyczne. A moze to Ty jestes egoistyczna?
                  Pozdrawiam
                  • el_la Re: po ślubie koszmar z teściami 15.12.06, 10:33
                    Obwaiam się, że w Karolinie wiele jest egoizmu... Myslę o tym niepełnosprawnym
                    bracie męża. A co będzie, kiedy rodzice zachorują/umrą ? Kto zaopiekuje się
                    chorym człowiekiem ? Myslę, że wiążąc się ze swoim mężem trzeba było brać pod
                    uwage taką sytuację.
                    • autsider Re: po ślubie koszmar z teściami 15.12.06, 13:30
                      Obawiam sie, ze jestes w bledzie.. jak myslisz, komu ona przysiegala ze bedzie z
                      nim w zdrowiu i chorobie? Swojemu mezowi, czy bratu meza? Czy moze obydwu?
                      Jesli rodzice, zachoruja/umra, na pewno uda sie znalezc jakas klinike, w ktorej
                      fachowa obsluga zajmie sie bratem meza. Nie mozna przeciez wymagac od wszystkich
                      zeby byli milosiernymi samarytanami.. no troche zdrowego rozsadku poprosze.
                      Inna sprawa, ze tesciowie stawiaja ja pod murem, z jakiej racji? A moze
                      wystarczylaby zwykla prosba?

                      Karolina, zycze powodzenia, nie dajcie sie zlamac. Alleluja i do przodusmile
                      Choc sposobu na tesciow trzeba szukac caly czas, moze kiedys znormalnieja.
                      pozdrawiam
                  • catriona Re: po ślubie koszmar z teściami 15.12.06, 20:58
                    Ja chcialabym napisac, ze jestem zszokowana tymi radami na forum. Dlaczego tyle jadu i nienawisci?
                    Ja uwazam, ze powinnas sie postaarac i byc przyjemna, nie podlizywac sie, ale byc w porzadku. Czasem ze zlosci czlowiek traci dystans.
                    Ja mam to szczescie, ze mam z tesciami bardzo odbry uklad, bo jestesmy w stosunku do siebie w porzadku.
                    Az nie wierze jak tu czytam ze jakas dziewczyna nie mowila dzien dobry wchodzac do pokoju. Do czego to ma prowadzic?
                    Dlaczego tyle ludzi jest takich pelnychj nienawisci? Czy tak wiele rodzin w Polsce tak zyje? Chyba trzeba sobie dac wiecej luzu, zaakceptowac innych, czasem puscic mimo uszu jakies glupoty i nie reagowac tak po sarmacku.

                    Wszystkiego dobrego na swieta

                    Catriona
            • ewa9934 Re: po ślubie koszmar z teściami 14.12.06, 23:47
              Moze oni są nienormalni poprostu. Powinni sie leczyc. Są ludzie co jak kogos
              nieunieszczesliwia to sami beda nieszczesliwi. Pewnie ma to jakas madra
              medyczna nazwe.
            • mia44 Re: po ślubie koszmar z teściami 15.12.06, 13:08
              Ona żonę dla syna pomyliła z opiekunką dla drugiego syna. Zasugeruj jej, że
              może sobie kogośwynająć do opieki nad niepełnosprawnym dzieckiem. Ty nie masz
              na to czasu a poza tym masz swoje własne życie. Na twoim miejscu ucięłabym
              wszystkie kontakty do minimum i nie zastanawiała się nad jej problemami.
            • kejtko Re: po ślubie koszmar z teściami 15.12.06, 22:00
              Karolina,
              mnie się wydaje, że Ty jesteś zrównoważoną osobą i dobrze wiesz, jak postępować.
              Spokój, opanowanie i życie swoim - nie teściów - życiem.
              A tekst teściowej... powalający. Koszmar.
              k.
              • ithilhin chinska bajka 15.12.06, 22:10
                "Zła teściowa
                Kiedy w starożytnych Chinach dziewczyna wychodziła za mąż, żyła w domu swego
                męża i usługiwała zarówno jemu jak i jego matce. Kiedy pewna pani poślubiła
                swego męża okazało się, że nie jest w stanie znieść codziennych wymówek i
                krytycznych uwag teściowej. Postanowiła coś z tym zrobić. Poszła do sklepu z
                ziołami, którego właściciel był przyjacielem jej ojca. Powiedziała:
                - Nie mogę już znieść humorów mojej teściowej. Ona doprowadza mnie do obłędu.
                Czy nie mógłbyś pomóc mi w tajemnicy? Dobrze ci zapłacę.
                - Co mogę dla ciebie zrobić - odparł zielarz.
                - Chciałabym, żebyś mi sprzedał jakąś truciznę. Otruję moją teściową i skończą
                się moje kłopoty - rzekła.
                Po długim czasie, zielarz powiedział:
                - Tak, mogę ci pomóc. Musisz jednak zrozumieć dwie rzeczy. Po pierwsze nie
                możesz natychmiast otruć teściowej, gdyż ludzie domyśliliby się, co zrobiłaś.
                Dam ci zioła, które będą ją zabijać powolutku i nikt nie zgadnie, że została
                otruta. Po drugie, żeby uniknąć podejrzeń, musisz od razu pohamować swoją złość,
                naucz się szanować ją, kochać, słuchać i usługiwać jej cierpliwie. Jeśli tak
                zrobisz, nikt nie będzie cię podejrzewał, gdy umrze.

                Pani oczywiście się na wszystko zgodziła, zabrała zioła do domu i dodawała je do
                pożywienia teściowej. Nauczyła się panować nad sobą, usługiwać i szanować ją.
                Kiedy teściowa zauważyła zmianę w postępowaniu synowej, zmieniła się również i w
                zamian pokochała swą synową. Wciąż opowiadała rodzinie, że jej synowa jest
                najlepszą córką, jaką mogła sobie wymarzyć. Po pół roku, stosunki między nimi
                stały się tak bliskie, jak między rodzoną matką i córką.

                Pewnego dnia pani poszła do zielarza i poprosiła:
                - Na Boga, proszę, ratuj moją teściową od trucizny, którą jej podawałam. Już nie
                chcę jej zabić. Stała się najwspanialszą teściową, jaka mogła mi się trafić.
                Zielarz uśmiechnął się i odparł:
                - Nie martw się, nie dałem ci żadnej trucizny. To, co ci dałem, to były zwykłe
                przyprawy. Trucizna była wyłącznie w twoim umyśle i ty sama ją przezwyciężyłaś."
                • catriona Re: chinska bajka 16.12.06, 23:58
                  brawo!!!!
                  bardzo ladnie to opisalas.
                  ja tez uwazam, ze ta dziewczyna powinna jeszcze sprobowac byc ok.
          • protoplex Re: po ślubie koszmar z teściami 14.12.06, 20:07
            "szkoda mi meza bo to w koncu jego matka".

            To nie jest matka. Matka nie doprowadza człowieka do niszczenia telefonu o ścianę. Matka budzi ciepłe uczucia, a nie nienawiść.
        • tylkozloty Re: po ślubie koszmar z teściami 15.12.06, 10:35
          KAzdy rodzic powinien chcieć szczęścia swych dzieci .

          Ta prawda powoduje ,że jestem spokojna o moje dziecko. Nie robiłam
          intryg ,tylko MOJEJ CÓRCE powiedziałam wprost,że jej chłopak do niej nie
          pasuje ,bo ją troszkę znam a chłopca słabiej ...
          Jednak gdy stanęła murem za nim i jej związkiem z nim ,to nawet
          pomyślalam sobie że skoro tak o to walczy ,to chyba dobry znak ....
          Gdy padła propozycja ślubu ,pierwsza pogratulowałam im obojgu podjęcia
          tej trudnej odpowiedzialnej decyzji , wspólnie przygotowujemy
          przyjęcie , ja PIERWSZA pytam o to ,co on i ona życzą sobie na
          przyjęciu .Zostawiamy im z męzem wiele do zadecydowania i zrobienia w
          tym zakresie , dyskretnie wspomagając radą ,wiedzą i kasą .... SZCZĘŚCIE
          MEGO DZIECKA JEST NAJWAŻNIEJSZE.
    • amoniaaa :/ 14.12.06, 12:29
      ja bym do nich nie chodziła, nie gadała z nimi, nie zapraszała ich, ogólnie
      miałą bym ich w du....ie
      Co za ludzie??!! Dziwię się że jesteś taka spokojna wink Ja by tego nie
      wytrzymała!!!!
      • karolinypoczta Re: :/ 14.12.06, 12:53
        spokojna jestem , bo teraz z perspektywy czasu wiem, ze są to ludzie do których
        argumenty nie docierają, a ja nie chce zachowywać się jak oni- teściowa jak
        zdradzona kochanka, teśc jak pan ze dworu, który stracił darmowego służącego
        • ozi29 Re:jeszcze przyjdą sami... 14.12.06, 13:46
          O jasny gwint co za ludziecrying((((
          A tesciowa to na prwde zołza niesamowitacrying
          No coż... wyglada na to, ze rodzina rodzina, ale skoro w ogole Cie nie
          akceptuja, to nie dziwie sie Twojemu małżonkowi, że nie chce miec z nimi w
          takim razie nic wspólnego!!!
          Według mnie innego wyjscia nie ma jak zerwać z nimi kontakty, być moze wtedy
          przyjda po rozum do głowy...
          Gratuluje meża, widac, ze ciepłe kluchy z niego nie sasmile))
          Brawo!
          • karolinypoczta Re:jeszcze przyjdą sami... 14.12.06, 14:08
            Dzięki, ale to nie takie proste zerwać kontakty. Bo nie chcemy zrywać kontaktów
            z niepełnosprawnym bratem męża, on jest upośledzony w stopniu znacznym, sam do
            nas nie przyjedzie, a jadac do niego równiez odwiedzimy ichsad No i jest jeszcze
            sprawa dziadka, ktory z nimi mieszka, z nim maz chce miec dobry kontakt.
            Jesteśmy w kropce, o nie da sie tego oddzielicsad
            • lukgrey Re:jeszcze przyjdą sami... 15.12.06, 09:14
              Mówiesz,ze mieszka z nimi dziadek może biorąc pod uwagę to co pisałaś
              wcześniej, że dziecko ma być posłuszne rodzicom(teściowie - tówj mąż). To moze
              porozmawiać z dziadkiem zeby to on swoje dzieci doprowadził do porządku.
            • niesforna80 moja teściowa mnie nie lubi 15.12.06, 11:24
              moja teściowa mnie nie lubi, rok temu oczerniła mnie przed mężem i rodziną i
              powiedziała, że nie jestem jej synową i że ma nadzieję, że mąż mnie zostawi!
              inna sprawa, że ona ma problem z alkoholem i nie wiem, czy jest do końca pewna
              tego co mówi, w każdym razie, teść i szwagier sa super, ale też jest problem z
              odwiedzinami, bo ja do nich nie chodzę, a zbliżają się święta... sad
              mój mąż też za mamą nie przepada, więc nie jest tak źle, a teść rozumie...
              współczuję ci bardzo i radzę, dbaj o małżeństwo!! to najważnejsze, a jak
              pojawią się dzieci, to może coś się zmieni! powodzenia!
    • arwen8 Re: po ślubie koszmar z teściami 14.12.06, 14:12
      Koniecznie przeczytaj (wraz z mężem) książkę Susan Forward "Toksyczni
      teściowie". Przy okazji sięgnij też po "Toksycznych rodziców", też autorstwa
      S.F. Warto!

      Życzę wytrwałości i powodzenia!

      • aluszru Re: po ślubie koszmar z teściami 14.12.06, 14:35
        A może kup tę kasiążke teściom pod choinkę i koniecznie wyslij pocztą!
        • arwen8 Re: po ślubie koszmar z teściami 14.12.06, 14:57
          aluszru napisała:

          > A może kup tę kasiążke teściom pod choinkę i koniecznie wyslij pocztą!

          Ha ha jakie to niby dowcipne! Tyle, że w tym wszystkim nie chodzi o to by
          samemu stać się osobą toksyczną i wyżywac się na innych, ale żeby zmienić SWOJE
          życie i uwolnić się. Radzisz by zwalić całą tę pracę na innych. A przecież nie
          chodzi o pasywną agresję, tylko o aktywne zajęcie się WŁASNYM życiem.

          Dlatego Twój żart jest nie na miejscu.
    • mimi78 to jest ta historia z niepełnosprawnym szwagrem??? 14.12.06, 14:58
      Jeżeli tak, to dlaczego nie napiszesz o tym odrazu?
      To zdaje się chodziło o to że wyszłaś za zdrowego brata a
      niepełnosprawny brat zostaje pod opieką rodziców???

      Ja nie rozumiem ich zachowania, ani wymuszania na mężu twoim poczucia winy...
      Mojego Taty brat ma niepełnosprawnego brata, Babcia całe życie się nad nim
      użalała kiedy tego nie chciał, daje sobie sam rade, ma żonę i dzieci...ale
      Babcia na siłę robiła z niego większego kalekę niż nim jest.
      Nerwy ciągle.
      Mój Tato odciął się od tego kompletnie, pomaga bratu, pamięta o nim i oddał by
      mu pół świata jak nie swój cały. Babcia do dziś się nad wujek użala, i gdy
      bierzemy ją do Taty po kilku dniach jest histeria "Ojejku a co on robi, a czy
      radzi sobie" itp. Babcia niczego nei docenia i nie doceni. Mimo że ją kocham
      nad życie uważam że sama sobie poprostu ułożyła tak psychikę żeby wzbudzić
      współczucie, kiedy wszyscy mamy dość.

      Wujek i żona, niestety, z wiekiem, bardziej ciocia, trochę też wpadli w tą
      mentalność i lubią ponarzekać. Ciocia do granicy wytrzymania czasami.
      Wujek od nich ucieka - bardzo się cieszy gdy przyjeżdzam i go zabieram w różne
      miejsca, nawet na głupi spacer bo jest tym lamentowaniem zmęczony.

      Nie daj się - kiedyś trzeba przeciąć pępowinę. Wiem że każda sytuacja jest inna.
      Nie podlegaj szantażom emocjonlanym. Oni sami nie zdają sobie sprawy z tego że
      robią bratu męża jeszcze większą krzywdę.

      Możecie pomagać, ale na swoich warunkach. Jest teraz pełno miejsc i instytucji
      które pomagają. Kiedyś i tak pewnie twój mąż bedzie musiał bratu bardziej
      pomagac niż teraz. Mój tato jest na tą ewentualność przygotowany i wie o tym że
      brat będzie potrzebował jego pomocy ale pomocy a nie jałmużnej.
      Zresztą, wuj jest taki, że niczego w sumie nie chce, tylko świętego spokoju i
      kontaktu z ludźmi którzy traktują go normalnie a nie jak ufo.
      • mimi78 Re: to jest ta historia z niepełnosprawnym szwagr 14.12.06, 14:59
        mimi78 napisała:

        > Jeżeli tak, to dlaczego nie napiszesz o tym odrazu?
        > To zdaje się chodziło o to że wyszłaś za zdrowego brata a
        > niepełnosprawny brat zostaje pod opieką rodziców???
        >
        > Ja nie rozumiem ich zachowania, ani wymuszania na mężu twoim poczucia
        winy...MIAŁO BYĆ >> MÓJ TATO ma niepełnosprawnego brata, Babcia całe życie się
        nad nim
        > użalała kiedy tego nie chciał, daje sobie sam rade, ma żonę i dzieci...ale
        > Babcia na siłę robiła z niego większego kalekę niż nim jest.
        > Nerwy ciągle.
        > Mój Tato odciął się od tego kompletnie, pomaga bratu, pamięta o nim i oddał
        by
        > mu pół świata jak nie swój cały. Babcia do dziś się nad wujek użala, i gdy
        > bierzemy ją do Taty po kilku dniach jest histeria "Ojejku a co on robi, a czy
        > radzi sobie" itp. Babcia niczego nei docenia i nie doceni. Mimo że ją kocham
        > nad życie uważam że sama sobie poprostu ułożyła tak psychikę żeby wzbudzić
        > współczucie, kiedy wszyscy mamy dość.
        >
        > Wujek i żona, niestety, z wiekiem, bardziej ciocia, trochę też wpadli w tą
        > mentalność i lubią ponarzekać. Ciocia do granicy wytrzymania czasami.
        > Wujek od nich ucieka - bardzo się cieszy gdy przyjeżdzam i go zabieram w
        różne
        > miejsca, nawet na głupi spacer bo jest tym lamentowaniem zmęczony.
        >
        > Nie daj się - kiedyś trzeba przeciąć pępowinę. Wiem że każda sytuacja jest
        inna
        > .
        > Nie podlegaj szantażom emocjonlanym. Oni sami nie zdają sobie sprawy z tego
        że
        > robią bratu męża jeszcze większą krzywdę.
        >
        > Możecie pomagać, ale na swoich warunkach. Jest teraz pełno miejsc i
        instytucji
        > które pomagają. Kiedyś i tak pewnie twój mąż bedzie musiał bratu bardziej
        > pomagac niż teraz. Mój tato jest na tą ewentualność przygotowany i wie o tym
        że
        >
        > brat będzie potrzebował jego pomocy ale pomocy a nie jałmużnej.
        > Zresztą, wuj jest taki, że niczego w sumie nie chce, tylko świętego spokoju i
        > kontaktu z ludźmi którzy traktują go normalnie a nie jak ufo.
        >
    • chichocik Re: po ślubie koszmar z teściami 14.12.06, 18:11
      Ponieważ w wątku w większości (wyłącznie?) wypowiadają się Panie, parę słów z
      drugiej strony "barykady". wink

      Moi Rodzice również mieli podobne (choć na szczęście, z o wiele mniejszym
      natężeniem) odczucia w stosunku do mojej Żony, co polegało na przydługich
      wieczornych pogawędkach, gdy akurat pojawiłem się sam w domu. Na szczęście,
      mieszkamy paręset kilometrów od siebie, więc wizyty zbyt częste nie były, ale
      rozmowy sprawiały, że starałem się samemu odwiedzać ich tak rzadko, jak było to
      możliwe. Kiedy odwiedzaliśmy ich razem, temat się nie pojawiał, co najwyżej
      jakieś bardzo drobne aluzje. Moja Żona jednał szybko wyłapała, co się dzieje, a
      ja byłem pomiędzy wspominanym wyżej młotem a kowadłem. Przykro mi było słuchać i
      (przede wszystkim!) uczestniczyć w tego typu rozmowach, ale jakoś nie potrafiłem
      się przełamać i powiedzieć, co o tym wszystkim myślę, bo to przecież są moi
      Rodzice... Brrr... Paskudna sytuacja i chyba faktycznie ja tu miałem najgorzej.

      Rozwiązanie przyszło samo. Jakieś dwa lata po naszym ślubie, zaczęła się dość
      burzliwa rozmowa o tym, co się komu nie podoba. I mimo, że z natury takich
      sytuacji unikam, nie mogłem stać się niewidzialny. wink I po jakimś czasie
      nadszedł impas - nikt nie mógł przekonać drugiej strony do swoich racji.
      Ponieważ jednak argumenty moich Rodziców już zaczynały mnie irytować, podszedłem
      do mojej Żony i w milczeniu ją objąłem. Dyskusja się zakończyła, jakby ręką
      odjął, a Rodzice się na parę miesięcy jakby obrazili, ale od tej pory mam niemal
      całkowity spokój z różnymi dziwnymi rozmowami, gdy ich odwiedzę. Inna sprawa, że
      staram się nie wywoływać wilka z lasu nadmierną częstotliwością spotkań. Różnica
      jest jednak bardzo zauważalna. smile

      Życzę wytrwałości i mnóstwa miłości (od/do męża, oczywiście smile).
      • calusek70 Re: po ślubie koszmar z teściami 15.12.06, 08:55
        Gratuluję, zachowałeś się jak prawdziwy mężczyzna smile)
    • koros17 Re: po ślubie koszmar z teściami 14.12.06, 18:25
      Macie 2 wyjścia: mieszkać osobno, albo bez szemrania akceptowac ich warunki.
      Skoro nie potraficie zapewnic sobie samodzielnego lokum, jestescie niedojrzali,
      nieporadni, wiec jakim prawem chcecie, aby oni dopasowywali sie do was? Oni
      mają swoje lata i nie muszą na koniec do was się usmiechać.
      • mimi78 Re: po ślubie koszmar z teściami 14.12.06, 19:11
        koros17 napisał:

        > Macie 2 wyjścia: mieszkać osobno, albo bez szemrania akceptowac ich warunki.
        > Skoro nie potraficie zapewnic sobie samodzielnego lokum, jestescie
        niedojrzali,
        >
        > nieporadni, wiec jakim prawem chcecie, aby oni dopasowywali sie do was? Oni
        > mają swoje lata i nie muszą na koniec do was się usmiechać.



        ooo jakaś teść się chyba odezwał smile)))))))))))

        Panie Teściusmile Zanim się coś skomentuje może warto przeczytać tekst ze
        z r o z u m i e n i e m.
      • hyakinthos Re: po ślubie koszmar z teściami 14.12.06, 19:15
        Przeczytaj jej post dokladnie. Przeciez Karolina napisala, ze mieszka z mezem w
        innym miescie niz tesciowie. Gdy pisala, ze zamieszkali razem, miala na mysli
        siebie i meza.

        J.
      • ozi29 Re: po ślubie koszmar z teściami 14.12.06, 19:19
        oooo znalazł sie jeszcze jeden/a poradny/a zaradny/a
        Chryste skad wy sie bierzecie!!!???
        Zeby to swiat był pełen samych poradnych i zaradnych ludzi to nie miałaby
        pracy...
      • titta Re: po ślubie koszmar z teściami 14.12.06, 19:19
        Proponuje kurs czytania ze zrozumieniem.
      • emka26 Re: po ślubie koszmar z teściami 15.12.06, 08:51
        Panie, to nie ta audycja...
    • ko2006 Re: po ślubie koszmar z teściami 14.12.06, 18:33
      jesli moge cos dorzucic:

      Po pierwsze: nawet nie staraj sie ich zadowolic. Im bardziej bedziesz to robic,
      tym mniej Cie beda szanowac. Unikaj kontaktow, wykorzystaj fakt, ze mieszkaja w
      innym miescie. W zadnym wypadku nie przejmuj sie ich absurdalnymi
      roszczeniami. To jest Twoje zycie, Twoje malzenstwo, a Twoj maz wybral Ciebie,
      a nie swoja matke. Unikanie kontaktow sprawi takze ze tesciowie nie beda mieli
      o czym plotkowac

      Po drugie: Pamietaj ze ty jestes prawowita zona swojego meza i poki on trzyma
      Twoja strone, jest wszystko OK. Problemem by bylo gdyby dal sie przekabacic
      swojej matce

      Po trzecie: nie komentuj, nie krytykuj, nie oceniaj swoich tesciow w obecnosci
      Twojego meza. Staraj sie omijac ten temat. To sa jego rodzice i sa wazni dla
      niego. Jesli tylko to mozliwe, staraj sie nie narzekac i nie skarzyc mezowi
      nawet jesli tesciowa Ci dopiecze, bo stawiasz go w trudnej sytuacji. To nie
      jest latwe, ale mozna nauczyc sie sztuki przebaczania i ignorowania (no, chyba
      ze dzialania tesciow zaczna nachalnie ingerowac w Wasz zwiazek)

      Po czwarte: pozwol mezowi na jakis czas odwiedzac swoich rodzicow. Oczywiscie
      nie pozwol zeby byla to Wigilia albo inne wazne swieto - wtedy Wasza wlasna
      rodzina jest najwazniejsza!

      Po piate: nie licz na to ze po urodzeniu dziecka cos sie zmieni. Znam
      przypadki wsrod moich krewnych i znajomych, ze tesciowa swoja nienawisc
      przeniosla na wnuki, zlosliwie dyskryminujac je wobec dzieci drugiego syna!
      Oszczedz tego swoim dzieciom.

      Na koniec chcialam dodac, ze takich toksycznych ludzi najlepiej pokonac
      cierpliwoscia, ignorowaniem ich glupiego gadania i przebaczaniem. Uswiadom im,
      ze to z nimi jest cos nie w porzadku i Ty nie bierzesz odpowiedzialnosci za to.
      Pozwol, zeby ich jad sie wypalil naturalnie, zeby odbil sie o pusta sciane.
      Twoja frustracja bylaby tylko pozywka dla ich negatywnej energii.

      powodzenia!
    • misio631 Re: po ślubie koszmar z teściami 14.12.06, 18:39
      Sytuacja nie, jest prosta. Sama jestem 20 lat po ślubie i nic sie nie zmieniło,
      a było podobnie. No, może nie otwarta niechęc, ale próby zawładnięcia całym
      naszym czasem i życiem. A ja bylam grzeczną dziewczynką, która chciała
      wsystkich kochac i pogodzić. Sama pochodze z ciepłej rodziny i czego ja nie
      robiłam by po prostu miec dwie fajne rodziny.
      Połowa życia to huśtawka, próby zbliżenia z teściami i miesiące izolacji. Mąż
      między młotem a kowadłem, kłótnie w domu, prośby by go tam nie wysyłać, bo
      potem był jak struty. Znów izolacja i znów próba poprawnych kontaktów. W końcu
      daliśmy sobie spokój, uważając, że nasza rodzina jest najważniejsza. Dziś nie
      mamy kontaku z teściami. Jest mi bardzo przykro, głównie ze względu na dziecko.
      Ale od lat nie płaczę w poduszkę, zajmuję się rzeczywistymi problemami.
      Niestety świeta stały się nieprzyjemne. Oboje ich nie lubimy i mamy depresję
      przedświąteczna. Kiedyś próbowałam spedzac wspólnie święta ,pod hasłem kochajmy
      się, ale to nie był dobry pomysł.
      Po prostu uznałam, że nie wszyscy spędzają tak święta jak pokazują w telewizji
      i to też funkcjonuje. Życzę powodzenia. Trzymaj z mężem inaczej będzie
      kompletnie skołowany i okaleczony psychicznie.
      Gdyby mnie to ktoś kiedyś powiedział uniknęłabym wielu raf i miałabym większy
      dystans do sprawy. Pozdrawiam
    • ko2006 Re: po ślubie koszmar z teściami 14.12.06, 19:14
      jeszcze jedno, na ten sam temat:
      przebaczenie, przebaczenie i jeszcze raz przebaczenie.
      Nie przejmuj sie tak bardzo, a przede wszystkim uswiadom Twojemu mezowi, ze nie
      jest to dla Ciebie duzy problem, ze jestes w stanie przebaczyc.
      Twoj maz przyjmie taka postawe z duza ulga i przynajmniej jeden kamien spadnie
      mu z serca: usatysfakcjonowanie Ciebie. Zostanie mu tylko polowa problemu,
      czyli usatysfakcjonowanie rodzicow.
      Po drugie pomoze to Tobie. Spojrz na jego rodzicow jak na nieszczesliwych,
      sfrustrowanych ludzi, ktorzy popelniaja blad. Oni beda coraz starsi a kiedys
      odejda, wiec chyba szkoda marnowac czas na oczekiwanie jakiejs zmiany.
      • ozi29 Re: po ślubie koszmar z teściami 14.12.06, 19:25
        Ciezko chyba przebaczyć komus, kto zyczy Tobie jak najgorzej- ja bym
        niepotrafiła...
        • ko2006 Re: po ślubie koszmar z teściami 14.12.06, 21:16
          Ciezko chyba przebaczyć komus, kto zyczy Tobie jak najgorzej- ja bym
          > niepotrafiła...

          na pewno nie jest latwo... warto jednak sprobowac pozbyc sie negatywnych emocji
          i nabrac dystansu do tej drugiej strony konfliktu. Emocje powoduja ze
          funkcjonujemy na tym samym poziomie co atakujaca nas strona. Ja w takich
          sytuacjach staram sobie wytlumaczyc ze mam do czynienia z osoba uposledzona w
          pewnym sensie. Pojawia sie wtedy wspolczucie i przychodza do glowy lepsze
          pomysly co do rozwiazania konfliktu
    • karotka79 Re: po ślubie koszmar z teściami 14.12.06, 19:24
      Moja droga,

      to super, ze maz stoi po twojej stronie. ogolnie moim zdaniem najwieksze ryzyko
      jest nastepujace: sprawa ta dlugoterminowo moze zepsuc wam frajde z pozycia
      malzenskiego. konflikt z rodzicami moze nakladac sie na wasze osobiste
      konflikty, nieuniknione przeciez w zwiazkach, a ktore naleza tylko i wylacznie
      do was ("mamusi" pewnie glownie o to chodzi). sprawa moze rowniez wydzielac
      trupi smrodek z szafy - takze twoim glownym zadaniem powinno byc staranie o to,
      by sprawa nie podzielila ciebie i meza.
      na twoim miejscu podeszlabym do sprawy asertywnie - okazuj zawsze dobra wole,
      nie nastawiaj meza zle do rodzicow, badz cierpliwa. nie wchodzcie z mezem w
      podyktowana przez ich wojne w podchody. ustalcie na spokojnie z mezem, na jakich
      zasadach i warunkach beda opierac sie wasze kontakty z "mamusia" i "tatusiem", a
      nastepnie wyraznie okreslcie im swoje granice.
      stara "zasada 4 krokow", wykladana na lekcjach asertywnosci radzi tak:
      1)powiedz, ze cos ci nie odpowiada i poczekaj na skutek. jesli to nie pomaga-
      2)powiedz, co to ci robi i jakie emocje wywoluje; nastepnie:
      3)powiedz, jakie konsekwencje bedzie mialo postepowanie drugiej osoby w taki a
      nie inny sposob
      4)jesli dalej to robi, miej odwage wyciagnac te konsekwencje.

      A wiec, reasumujac - niech rodzice wiedza, na jakich zasadach ma sie opierac
      wasz kontakt, na co moga sobie pozwolic, a na co nie, i czego bezwzlednie nie
      zaakceptujecie. Uwaga! potrzebny do tego spokoj, usmiech i wspolpraca z malzonkiem.
      Powodzenia!
      • lastkiss1 Re: po ślubie koszmar z teściami 14.12.06, 19:46
        Kochana, gratuluję (i po cichu zazdroszczę) Ci takiego wspaniałego męża!

        Przez takich teściów jak opisałaś, rozpadło się małżeństwo moich rodziców, mój
        ojciec nie potrafił zachować się tak jak Twój mąż i stanął po stronie swojej
        matki. Przez 25 lat patrzyłam, jak moi rodzice są od siebie coraz dalej. W
        końcu się rozwiedli, bo "dzieci już duże". Nie mogę wybaczyć matce mojego taty,
        że rozbiła to małżeństwo, nie utrzymuję z nią kontaktów od 10 lat, bo boję się,
        że chciałaby wtrącać się także w moje życie.

        Nie daję żadnych rad, ale trzymam mocno za Ciebie i Twojego męża kciuki!
        • alistair-p Nie ma jak w Czeczenii i Inguszetii. 14.12.06, 19:53
          Tam zgodnie ze zwyczajem(przestrzeganym)teściowe,teściów to nie dotyczy,nie mają
          prawa bez specjalnego zaproszenia odwiedzać swoich dzieci.Dzieci też tego nie
          robią.W zasadzie sprowadza się to do zakazu kontaktów.Oczywiście w wypadku
          choroby zięć może zawieżć teściową do szpitala.
          Ludzie w tych krajach nie mają takich problemów jak u nas smile)
          • mimi78 Re: Nie ma jak w Czeczenii i Inguszetii. 14.12.06, 19:58

            > Ludzie w tych krajach nie mają takich problemów jak u nas smile)

            Tak, ich problemy są o wiele większe i na poważniejszej skali i w życiu nie
            chciałabym się z nimi zamienić....
            • alistair-p Re: Nie ma jak w Czeczenii i Inguszetii. 14.12.06, 23:20
              Ja też nie.Bywałem tam po pierwszej wojnie więc wiem.
              • white.falcon Małe sprostowanie na temat Czeczenii :-) 17.12.06, 01:29
                Z całą życzliwością, ale skoro już mówimy o Czeczenii i Inguszetii, to tego
                rodzaju zwyczaj panuje nie wszędzie. Dotyczy on właśnie Inguszy i Czeczenów z
                pogranicza. Wszystko zależy w znacznej mierze od tejpu. Nie wiem, Alistairze-p,
                z ludźmi z jakich tejpów miałeś kontakt, ale nie jest to zwyczaj że tak powiem
                ogólnoczeczeński, czy ogólnoinguszski. To mniej więcej tak, jak z zikhrem - dla
                jednych jest obowiązujący, inni go nie uznają. Długo by mówić. smile
    • create chyba czas na mediatora 14.12.06, 20:13
      Tylko sytuacja musi dojrzeć do tego aby wszyscy na mediacje się zgodzili.
      Czasem, gdy brak dobrej woli żyje się w ustawicznym pacie
    • hanrom Re: po ślubie koszmar z teściami 14.12.06, 20:22
      ja tez bylam w sytuacji,ze moja przyszla tesciowa nieakceptowala mnie;caly czas
      powtarzala,ze ma nadzieje,ze jej syn zostanie ksiedzem;podsluchiwala rozmowy,a
      kiedys jak zadzownilam a jego nie bylo i porosilam,zeby oddzwonil to zaczela
      sie wypytywac czy cos sie stalo,ze moze jestem w ciazy,bo jak jestem w ciazy no
      to trudno,jej syn sie ze mna ozeni,ale ja bede czarna owca w tej rodzinie.Nie
      wytrzymalam.Zerwalam z nim.I ciesze sie,ze nie jestem synowa tego
      potwora.Mysle,ze jedyna rada rada dla Ciebie bedzie wyprowadzic sie jak
      najdalej.Moja matka tego nie zrobila i jej malzenstwo to byl koszmar,az do
      smierci tesciowej,a zyla ona 93 lata...
    • endzi5 Re: po ślubie koszmar z teściami 14.12.06, 20:32
      na wszelkie pretęsje teściów odpowiada się tak: "wszelkie uwagi proszę napisać
      na kartce i wrzucić do skrzynki wniosków i zażaleń. Będą napewno rozpatrzone"
      Co odważniejsze mogą zdradzić teścią, że skrzynka ta znajduje się w kuchni pod
      zlewemwink)) To niezawodny sposób, tylko trzeba powtarzać za każdym razem to
      samo zdanie w kółko, nawet po 10 razy podrząd. Najpierw wyzwą Cie od wariatek a
      potem dadzą sobie spokój, bo jak czepiać się kogoś kto i tak zawsze ma taką
      samą odpowiedz na wszystko? Często sama poczujesz się jak chora psychicznie ale
      pamiętaj to nie Twój problem, że teściowie nietraktują Cię z szacunkiem tylko
      ich!!! Nie masz być silna by to znosić masz być silna by nie pozwolić tak się
      traktować!!! Jeśli sama zadbasz o swoje sprawy, Twojemu mężowi twż bardzo ulży.
      Chcesz go wspierać, to pokasz mu, że jesteś dużą dziewczynką i umiesz dbać o
      siebie. Bedzie Cię za to szanował a może i kiedyś teście okażą Ci szacunek, a
      jak nie to się obejdzie. Zobacz to dwoje malutkich ludzi, którzy myślą, że mają
      do czynienia z dziećmi. Oni są śmieszni, a Ty jesteś mądrą, silną kobietą i
      masz miłość kochającego męża. Pozdrawiam was oboje.
    • trygresson Re: lekarstwo na tesciow 14.12.06, 20:49
      bardzo proste zaczyna sie na s - sp......
      gdyby byly na swiecie tylko tego typu problemy
      • a.jaworskaa Re: lekarstwo na tesciow 14.12.06, 21:41
        mam też taką nieciekawą chorą sytuację. Tyle tylko że z moim ojcem. I co gorsze
        mieszkamy razem ( kupiliśmy mieszkanie ale wolne jest dopiero za 6 tygodni ) .
        Było rodzinnie, miło i spokojnie. Do czasu. Urodziłam córeczkę. Okazało się że
        nie słyszy. Zdecydowaliśmy się na operację wszczepienia implantu.
        Zdecydowaliśmy że operacja będzie w W, Ojciec że nie w W tylko w P bo bliżej.
        operacja odbyła się tak jak chcieliśmy w W. Wróciliśmy ze szpitala cisza nawet
        nie zapytał jak się mała czuje. Obrażony. Przez kilka tygodni zupełna
        ignoracja, Nie zwracał na nas uwagi. Tylko czasami do córeczki mówił jaka to ja
        wyrodna matka, jaka głupia , jak krzywdzę swoje dziecko. Przy okazji obraził
        się na moją mamę i teściów. Wszyscy jesteśmy kupą gnojów. Nie wiem jak spędzimy
        pod jednym dachem te święta.
        • mimi78 niepełnosprawni w rodzinie 15.12.06, 03:30
          czy to reakcja na niepełnosprawność małej
          czy też na to że nie braliście jego rad pod uwagę???
    • e_milcca Co gdy partner jest po stronie matki? 14.12.06, 21:32
      Twój mail jest chyba jakimś znakiem dla mnie. Nie jesteśmy małżeństwem, choć
      jesteśmy ze sobą juz prawie 5 lat.Od samego początku czułam się nieakceptowana
      przez jego matkę (z ojcem, z którym matka sie rozwiodła, nikt z jego rodziny
      nie utrzymuje kontaktu), przez pierwsze pół roku, kiedy mnie do siebie
      zapraszał nie zapropnowała mi nawet herbaty, przez prawie 5 lat - nie
      powiedziała nam wpadnicie na kawę, pogadamy, zjemy ciastko itd. Każde święta -
      tylko u mojej rodziny, ona nigdy nawet o nie nie zapytała.Ale jak powtarza mój
      partner - "o co mi chodzi, przecież ona mnie lubi".. (?)Jego matka mieszka z
      jego dużo młodszą siostrą, którą zręcznie manipuluje cała jego rodzina,
      powtarzając Mu nawet w mojej obecności:" pamietaj, ze siostra powinna być
      najważniejszą kobietą w twoim życiu, zawsze musisz jej bronić i pomagać..itd" -
      ja tego spokojnie słuchałam, a On nie reagował. Zawsze byłam ignorowana przez
      jego matkę, babcię, ciocię - wszystkie kobiety z jego życia, które jakoś nigdy
      nie doceniały swojego syna i wnuczka, mając Go jako sługę na posyłki.
      Ale najgorsze stało się, gdy się wyprowadził z domu, tj. półtora roku temu.
      Zamieszkaliśmy razem. Jego matka mieszka jakies 4 km od nas, była u nas tylko 3
      razy specjalnie, ekstra zaproszenie.Dopiero jak syn sie wyprowadził - zaczęła
      się Nim interesować: co drugi dzień telefonuje do niego na komórkę (jakby
      mieszkał sam, mamy tel stacjonarny, na który ona ma darmowe rozmowy), przywozi
      mu jedzenie i daje Mu je na korytarzu, do mnie się nie odzywa, traktuje jak
      powietrze, nawet nie zapyta kurtuazyjnie "co u ciebie"... Raz przez 5 lat
      zaprosła nas na obiad... Bo ponoć nie miała nigdy wolnego, co oczywiscie jest
      kłamstwem. Generalnie ściągą tylko jego co sobotę do siebie pod pretekstem, że
      siostra za nim tęskni. Całą tą sytuację mogłabym bez problemu zaakceptować,
      gdyby tylko ON był po mojej stronie... A on uważa, że nie ma problemu, że się
      czepiam, że jestem wariatką, gdy płaczę, że kolejny raz miałam urodziny, a nikt
      z jego rodziny nawet nie złożył mi życzeń (ja zawzse osobiście do wszsytkich
      jeździłam, bo on tak chciał). Jestem lekceważona, ignorowana przez ponad 5
      lat... On nigdy nie zwrócił matce uwagi, zawsze pokornie do niej jeździ, teraz
      doradza jej w remoncie, który rozpoczęła po jego wyprowadzce, nasze mieszkanie
      go natomiast nie interesuje...
      Czy powinnam się łudzić, że jego stosunek do mnie i do matki się kiedyś zmieni?
      Czy kiedyś będzie w stanie powiedzieć "dość"? Proszę, doradźcie mi jakies
      rozwiązanie. Nie wiem czy powinnam dalej inwestować siły w ten związek.
      • izabello Re: Co gdy partner jest po stronie matki? 14.12.06, 22:21
        Kobieto, uciekaj czym prędzej gdzie pieprz rośnie. Jeżeli teraz jest tak, to z
        czasem będzie jeszcze gorzej, bo Twój "ukochany" przyzwyczai się do takich
        sytuacji,a być może także i Ty po pewnym czasie uznasz je za coś normalnego i
        stracisz szacunek sama do siebie. Uciekaj, uciekaj
        • tweenee_duck znam jedną osobę która "wytrzymała" w takiej .... 14.12.06, 22:32
          sytuacji 20 lat - teraz jest strzępem człowieka: znerwicowanym zniszczonym
          sfustrowanym agresywnie reagującym na słowo teściowa. Mąż przyglądał się 15 lat
          a potem wrócił do mamusi - a ta daje mu się wyszaleć z innymi - przykro mi ale
          życie ma się jedno - musisz odpowiedziec sobie na pytanie - czy chcesz je
          poswiecic bezgranicznie i meczenniczo swojemu partnerowi !
        • mimi78 Re: Co gdy partner jest po stronie matki? 15.12.06, 03:33
          Skoro przez 5 lat przyjęłaś taką normę, to jakieś 4 zmarnowałaś.
          Albo tupnij nogą i zobacz jaka będzie reakcja jego i jego rodziny
          albo tkwij w tym dalej oszukując siebie
          albo uciekaj - nigdy nie jest za późno.
        • aka55 Re: Co gdy partner jest po stronie matki? 15.12.06, 18:50
          Zwiewaj gdzie pieprz rośnie i to dziś, a najpóźniej jutro.Nie czekaj, bo czas
          pracuje na Twoją niekorzyść. Minęło 25 lat mojego małżeństwa i ciągle czuję ten
          niesmak, że czekałam na oklaski i nie rozwiązałam sprawy 25 lat temu.
      • danka1234 Re: Co gdy partner jest po stronie matki? 14.12.06, 22:59
        Obawiam sie, że jego pępowina nie została jeszcze odcięta. Jeśli przez 5 lat tak się dzieje- przykro mi to powiedzieć, ale On sie nie zmieni. Chyba że wyjedziecie poza granice państwa (daleko, bardzo daleko), a rozmowy telefoniczne radykalnie podrożeją,że nie stać będzie ją na tak częste "kontrole" telefoniczne.
      • m.fiorella Re: Co gdy partner jest po stronie matki? 15.12.06, 14:44
        uciekaj gzdie pieprz rosnie!
        pamietaj jesli tak jest przez 5 lat to napewno nie zmieni sie po slubie, nigdy
        nie bedzie lepiej
        jesli chcesz byc tylko tłem w jego zyciu to badz z nim, ale ja bym dawno
        puscila go kantem
      • minness Re: Co gdy partner jest po stronie matki? 15.12.06, 19:02
        uciekaj natychmiast!!!!!!!!!!!!!!! ja mam teraz dwójkę dzieci, mąż na każde
        zawołanie mamusi, na pierwszą rocznicę ślubu miał "pilne " wezwanie do domu
        swoich rodziców (coś "nawaliło" w kompie). i co ? POJECHAŁ... związek z takim
        facetem to ciągły ból i płacz, a on i tak nie wie o co ci chodzi... nie chwyta
        pewnych niuansów, eh, szkoda życia...
      • minness Re: Co gdy partner jest po stronie matki? 15.12.06, 19:06
        aaa, i też przywozi mu jedzenie- tzn teraz mu daje jak do niej jedzie, bo na
        mnie i dzieci się " wypięła". ostatnio jak u niej byłam wyrzuciła mnie od progu,
        miałam czekać na zimnie aż mój mąż i dzieci ( 3 i 1) skończą jeść obiad...
        zrobiła potworną awanturę (stała i wrzeszczała jakieś bzdury) po której
        spakowałam dzieci i kazałam się odwieźć do domu... no a mój luby był na mmnie
        zły że jedziemy do domu... pojechał od razu do mamusi a ta go zmiękczała
        łzami... nic tylko samemu płakać, gdybym mogła cofnąć czas...
        • e_milcca Re: Co gdy partner jest po stronie matki? 15.12.06, 23:35
          Minness, chcesz to jeszcze zmienić? Myślisz, że się da? Bierzesz pod uwagę,
          żeby to zakończyć, pomimo dwójki dzieci?
      • izak10 Re: Co gdy partner jest po stronie matki? 15.12.06, 21:15
        Nie powinnaś.
        Wiem, że z uczuciami czasem nie da się wygrać, ale jeśli teraz, mieszkając z
        nim nie jesteś dla niego najważniejsza, to ciągnięcie tego dalej nic nie
        zmieni. On ma inne kobiety (mamę, siostrę)na pierwszym miejscu, Ty jesteś potem.
        To ich potrzeby będą ważniejsze, ich problemy i jesli tylko zadzwonią -
        pobiegnie, bo przeciesz ty dasz sobie radę. A on nimi musi sie opiekować.
        Przecież ciągle mu to powtarzaja, a ty tylko histeryzujesz i przesadzasz.
        Może i jesteś wariatka, że nadal z nim jesteś. 5 lat to długo. Zastanów się,
        czy będziesz potrafiła żyć następne 5-10-15 itd. lat w czworokącie z mamą i
        siostrą twojego partnera.
        Ślub tu nic nie zmieni, bo on nie widzi problemu, dla niego, jego zachowanie
        jest naturalne i dziwi się, że go nie rozumiesz, bo onpo prostu nie wie, że
        można żyć inaczej, że można puścić spódnicę mamy, oddać mamie wózeczek z
        siostrzyczka i stać się samodzielną osobą. A może to jest wygodne - jak mi się
        nie podoba w domu, jakiś problem jest, czy coś trzeba załatwić, to pójdę do
        mamy. A może jak wrócę, to już nie będzie problemu, sam się rozwiąże, albo sama
        sobie z nim poradzsz, w końcu dorosła jesteś.
        Może ironizuję, ale małżeństwo, czy w ogóle związek polega na byciu razem,
        wspólnym rozwiązywaniu problemów i wspólnym ponoszeniu oddpowiedzialności.
        Najpierw musicie być Wy, potem długo długo nic.
        Oczywiście rodzicom trzeba pomóc, ale Wy i Ty dla niego powinnaś być na
        pierwszym miejscu. Inaczej to kiepsko będzie. I nie szarp sie dziewczyno. Jeśli
        mieszkając z tobą myśli o Mamie, to może powinien mieszkać z mamą. Bo do
        związku z inną kobietą nie dojrzał.
        Pozdrawiam
        • e_milcca Re: Co gdy partner jest po stronie matki? 15.12.06, 23:41
          Dziękuję... Nawet nie wiecie jak bardzo moja samoocena poszła w dół przez
          ostatnie kilka lat... I jak bardzo poczułam się wzmocniona dzięki Waszym
          słowom. Ktoś mnie rozumie, ktoś wie co czuję... Zbieram siły, zbieram nadzieję,
          czas zacząć działać. Albo w jedną, albo w drugą. Zobaczymy jak mi pójdzie,
          trzymajcie kciuki, będzie ciężko, bo nadal Go kocham, ale chyba zasługuję na
          kogoś, kto będzie mnie szanował i walczył o szacunek do mnie.
    • danka1234 Re: po ślubie koszmar z teściami 14.12.06, 22:11
      Moja droga. Ja przeżyłam pod jednym dachem z teściami 26 lat. Zawsze myślałam, że ich syn "jedynak" kiedyś się zmieni. Otóż nie. Nigdy sie nie zmienił. W dodatku zawsze brał "ich stronę'. Więc jesli u Ciebie jast taka sytuacja, że teściowie Cię nie akceptują, ale mąż kocha Cie i chce być z Tobą i mówi swoim rodzicom, że jeśli sie to nie zmieni to niech na litość Boga zrobi tak jak mówi. w końcu ożenił sie z Tobą i chce przejśc przez życie z Toba . Nie pozwól , żeby teściowie wtrącali się do Was. Jeśli chcą "SZCZĘŚCIA swojego syna, to muszą zaakceptować jego wybrankę". Jeśli nie - to znaczy, że nie chca szcześcia dla niego. NIE POZWÓL, ŻEBY WCHODZILI WAM BUTAMI W WASZE ŻYCIE. Niech wybierają. Życzę Wam wszystkiego dobrego. Sama juz jestem szczęśliwą teściową i babcią. Chociaż i tak po śmierci teściów opuścił mnie mąż.Opuścił on także swoje dzieci oraz wnuka. Coś w tym jest. Prawda?. Nie dajcie sie zwariować.
    • joanna_can Mam rade: 14.12.06, 22:33
      Forma nalezy do ciebie. Ale nalezaloby tesciow spytac, czy naprawde nie bedzie
      im zalezalo na kontaktach z przyszlym (przyszlymi) wnukami. Dziala jak
      przysznic zimnej wody. Na poczatku beda obrazeni, potem przelkna i zastanowia
      sie. Tesciowa zwlaszcza - wie, ze od matki wnuka najwiecej zalezy jakie sa
      kontakty dziecka z dziadkami.
      • kinka14 Re: Mam rade: 15.12.06, 13:14
        a ja uważam ze dzieci nie powinny być strona
        sytuacja sama sie rozwiąze jeśli chodzi o póżniejsze kontakty z wnukami.
        zagrywki typu utrudnianie kontaktów czy zmiękczanie na "wnuczki" to poniżej
        ludzkiej godności.
    • greg-bap Re: po ślubie koszmar z teściami 14.12.06, 23:01
      Jeśli masz zaufanego i sprawdzonego księdza, a tego ci życzę, to z nim porozmawiaj na ten temat.
      Jeśli nie masz, to to jest dobra okazja żeby zacząć szukać.

      Pozdrawiam,
      greg
    • uznam4 Re: po ślubie koszmar z teściami 14.12.06, 23:11
      witam serdecznie!
      A moze te Twoje odczucia...nie sa prawdziwe? Znam wiele odwrotnych sytuacji.
      Czasem zona jest panicznie zazdrosna o kontakty meza z matka, ze potrafi
      sklucic cala rodzine......i meza wpedzic w stres.
    • kerbi1323 Re: po ślubie koszmar z teściami 14.12.06, 23:16
      Jeśli mogę coś podpowiedzieć....Do teściów chodź zawsze z mężem. Jeśli będzie
      chodzić tam sam, to przy niechęci jaką do Ciebie czują wcześniej lub później
      zaczną nastawiać go przeciwko Tobie. A on kiedyś złamie się...dla świętego
      spokoju.
      Pozdrawiam smile)
      • wansa Re: po ślubie koszmar z teściami 14.12.06, 23:30
        dziewczyno niczym się nie przejmuj,przecież jesteś osobą inteligentną a twoi
        teśćiowie niezwykle prymitywni!
        postępuj tak aby nie robić im krzywdy jednocześnie iść swoją drogą
        może jak mają odrobinę rozumu to z czasem zauważą twoją mądrość docenią nie
        grzebiąc związku
    • pani_rosomak Re: po ślubie koszmar z teściami 14.12.06, 23:25
      No to teraz relacja z drugiej strony frontu: to moi rodzice, a w szczególności moja matka nie akceptują mojego faceta. Mieszkamy (ja i mój facet) razem już szósty rok a mimo to moja matka mówi o nim per TEN CZŁOWIEK. Niestety mieszkamy w tym samym miescie więc z konieczności moje kontakty z nimi są częste. Normą było jednak to że moja matka zapraszała na święta mnie SAMĄ. pierwsze dwa lata postanowiliśmy nie iść na totalną konfrontację: on jechał do swojej mamy do innego miasta , a ja szłam do swoich rodziców. W końcu nie wyrobiłam i powiedziałam basta: i oto właśnie kolejne święta spędzimy przyjemnie w gronie dwuosobowym- i super. Ale prawda jest taka że kropla drąży kamień- uporczywe wieloletnie jątrzenie ze strony mojej matki odbija się bardzo źle na mnie i na naszym związku. Tysiące przepłakanych godzin, żal. Bo w końcu to moi rodzice, moja biedna stara schorowana matka która całe życie poświęciła dla mnie, a teraz ja jej robię taką straszna przykrość wiążąc się z "byle-kim". Bóg jeden wie ile razy chciałam go rzucić poprostu dla świętego spokoju, żeby wreszcie ten temat się skończył. Każde jego dziłanie, każdy niewinny gest pełen miłości odczytywany jest przez moją matkę jako manipulacja z jego strony, jako fałszywa gra, chęć wykorzystania mnie. Na szczęście jemu bardzo na mnie zależy i nie pozwala mi zrezygnowć z nas, bo mnie kocha. Postanowiliśmy się pobrać- ale dzięki moim rodzicom będzie to raczej nietypowy ślub: tylko my dwoje, ksiądz i dwoje świadków (może przypadkowych), żadnych gości, zadnego przyjęcia, żadnej sukni z welonem, bo i po co. Nie zamierzam już mieszać w to rodziców. Może nawet im w ogóle o tym nie powiem. co to zmieni? Moja matka juz dała dowód tego że nawet gdybym umarła, ona zdania nie zmieni. Strzeliła gola do własnej bramki: gdyby dała mi spokój, zachowywała się normalnie, może ja sama doszłabym do wniosku ze ten związek to nienajlepszy pomysł. Ale walcząc ze mna uparcie, tylko podsycała mój opór. Na koniec nie będę już pewna czy wyszłam za mąż z miłości, czy na złość rodzicom. A co myśli o tym mój narzeczony? Narazie znosi to z godnościa i dystansem bo mnie kocha, ale i jego kielich goryczy moze się kiedyś przepełnić- co będzie jeśli za parę lat wypomni mi przyjęcie jakie zgotowała mu moja rodzina?
      • pilea Re: po ślubie koszmar z teściami 14.12.06, 23:46
        Dziewczyno, mam taką samą sytuację od 5 lat. Od trzech nie rozmawiam z
        Rodzicami. I nie mam zamiaru odpuścić. Nie rozumiem, po co wysłuchujesz od lat
        biadoleń i szantażów własnej Matki. Ja pewnego dnia po prostu przecięłam tę
        rurkę z dawką codziennej trucizny "rodzinnej miłości". Dlaczego z góry
        skreślasz swoją przyszłość i chcesz z własnego ślubu zrobić "byle jaką"
        okazję?? Przecież to Twoje życie! Ja zamierzam wyjśc za mąż, zaprosić grono
        przyjaciół i znajomych, i ŚWIETNIE się bawić. Rodice dostaną jedynie
        zawiadomienie. Nie było ich w żadnym trudnym dla mnie przez te 5 lat momencie,
        nie będzie i w radosnym.
        Nie myśl, że jestem cynicznym potworem. Wszystko ma swoje koszty, ale nie mogę
        podporządkować swojego życia wizji osób, którym wydaje się, że wiedzą lepiej,
        jak mam żyć. Oczywiście, rodziców ma się tylko jednych, ale w życiu bywa tak
        czasami, że obcy ludzie stają się z czasem dużo bliżsi niż biologiczna rodzina.
        Jedno z przykazań Dekalogu mówi, że trzeba szanować i czcić rodziców, ale w
        Biblii jest dalszy ciąg, którego zwykle się nie podaje. Mówi o tym, że rodzice
        nie powinni być przykrymi dla swoich dzieci. I słowa te również wchodzą w skład
        Dekalogu.
        Cały czas mam nadzieję, że w końcu kiedyś moi rodzice zrozumieją, że czas
        ucieka...
        Pozdrawiam Cię serdecznie.
      • endzi5 Re: po ślubie koszmar z teściami 15.12.06, 08:29
        Z tego co rozumiem masz wspaniałego kochającego faceta, cierpliwie czekającego
        aż dorośnisz. chcecie brać ślub? najpierw dorośnij! Nie mogę pojąć, wytłumacz
        mi, dlaczego nie kończysz rozmowy ostro i stanowczo z mamą, gdy tylko
        usłyszysz "ten człowiek". Dlaczego niby mieli byście rezygnować z sukni z
        welonem, gości i radości. To nienormalne, jak możesz wogóle tak pisać! Oj
        biedny ten Twój facet! biedny! Otrząśnij się kobieto! jesteś dorosła, kocha Cię
        wspaniały mężczyzna, bo pewnie jesteś mądrą, fajną babką tylko co? boisz się
        ostro przeciwstawić się rodzicą, urazić mamę . Nie bój sie ona nie rozpadnie
        się na kawałki tylko dlatego, że powiesz jej by dała wam spokój. A gdy zobaczy,
        że jesteś dorosłą kobietą może się zmieni a jak nie to nic. Ty masz swoje
        życie, swoje szczęście. Nie musisz czuć się całe życie winna wobec niej, bo się
        poświęcała. Poświęcała się wychowując Cię? To przykre, ale to był jej wybór. Ty
        dokonasz swojego wyboru. a jeśli okaże się facet złym mężem, to był Twój wybór
        i twoje będą konsekwencje, nie jej. Niech ona zajmnie się wkońcu własnym życiem
        i przestanie się poświęcać. Nie polubi go nigdy, to nie a do czego wam to
        potrzebne. życze wam pięknego ślubu, sukni, gości, i przyjęcia chodzby ze
        znajomymi w picerni. Cisz sie, że masz taki skarb obok. a mame szanuj i wymagaj
        od niej szacunku ala Ciebie i przyszłego męża. Pozdrawiam.
      • aurita Do Pani Rosomak!!!! 15.12.06, 09:33
        Przepraszam ze krzycze ale kobieto!!! DLACZEGO masz rezygnowac z kiecki z
        welonem, przyjecia itp??? DLACZEGO?
        Jezeli dobrze zrozumialam jestescie niezalezni finansowo: zrobcie slub z hukiem
        na jaki WY macie ochote, i zaproscie mame. Przyjdzie to ok , nie przyjdzie ,
        jeszcze lepjej!!!
        Nie jestes odpowiedzialna za Twoja matke, to ze sie "poswiecala" to byl jej
        wybor, nie musiala ale chciala zeby sie teraz na Tobie wyzywac.
        Porozmawiaj z nia: nie musi Twojego narzeczonego kochacale ma go szanowac w
        Twojej obecnosci. Jezeli nie to nie spotykaj sie z nia. Nie jestes jej
        wlasnoscia cokolwiek kiedys dla Cibie zrobila! Jestes wolnym wartosciowym
        czlowiekiem!
      • trygresson Re: Polska kraj ciekawy....... 15.12.06, 13:35
        Z perspektywy czlowieka zyjacego na Zachodzie tego typu problemy sa dosyc
        ciekawe. Wiekszosc ludzi nie bylaby w stanie tego zrozumiec. W jaki sposob
        rodzice moga ingerowac do tego stopnia w zycie doroslych dzieci ? Jest to po
        prostu zabawne.
        • aurita Re: Polska kraj ciekawy....... 15.12.06, 13:59
          bo na zachodzie zyja ufolodki i nie maja takich problemow?
          moze zakrotko na Zachodzie zyjesz zeby to zobaczyc?
          • trygresson Re: Polska kraj ciekawy....... 15.12.06, 15:46
            Ajajaj, coz za swiatowcy ! Zyje wystarczajaco dlugo aby odroznic polskie
            specyfiki. Jednym z nich jest emocjonalne zaleznosci na styku rodzice-dzieci. W
            anglo-saskiej kulturze dzieci ida na swoje w wieku lat 18. Wiaze sie to tez
            oczywiscie z czynnikami ekonomicznymi- tutaj mozna sobie na to pozwolic. W
            Polsce zyje sie na mamusi do 30.
        • arwen8 Re: Polska kraj ciekawy....... 15.12.06, 15:00
          Gdyby na Zachodzie nie było podobnych problemów, pani Susan Forward nie
          napisałaby tyle książek na ten temat smile
          • trygresson Re: Polska kraj ciekawy....... 15.12.06, 15:47
            problemy tego typu sa wszedzie- chodzi mi o skale



            arwen8 napisała:

            > Gdyby na Zachodzie nie było podobnych problemów, pani Susan Forward nie
            > napisałaby tyle książek na ten temat smile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka