Z soboty na niedzielę, mój K obudził mnie o 12 w nocy, ubrany tylko w
bokserki, różowe skarpety i marynarkę, przy wspaniałej piosence, pocałował i
poprosił mnie o rękę, wręczając pierścionek. 7 lat temu dostałam od niego
pierścionek (niby zaręczynowy), ale jak stwierdził chciał to zrobić jeszcze
raz. Włożył mi go na palec, zaprowadził do pokoju, otworzył wino i popłakałam
się

To było takie urocze. No ale kwiaty dla mamy też będą jak pojedziemy na
święta do Rzeszowa.