Dodaj do ulubionych

Muszę się komuś wygadać ...

25.01.07, 12:23
Przygotowania do ślubu w toku, niby powinnam być szczęśliwa, ale coś mi na to nie pozwala. Mam 22 lata, studiuję, mój narzeczony jest starszy ode mnie o ponad 10 lat. Mieszkamy razem już od jakiegoś czasu, wynajmujemy małe mieszkanko (przyjechałam z innego miasta na studia). Mój narzeczony pracuje, mnie utrzymują głównie rodzice. Piszę głównie, bo dostaję stypendium i trochę sobie dorabiam korepetycjami. Wszystkie wydatki dzielimy po równo, tak na jedzienie jak i na mieszkanie, jeśli idziemy np. do kina to tak samo. Teraz mi to wcale nie przeszkadza, ale zastanawiam się jak to będzie po ślubie. Głupio się z tym czuję, że będę miała męża, a rodzice będą mnie nadal utrzymywać. Myślałam nawet o tym żeby się przenieść na studia zaoczne i poszukać jakiejś pracy, ale wszyscy (rodzice i narzeczony) mi to odradzają. Perspektywy na mieszkanie też raczej brak, nawet z kredytem na 30 lat, bo kto go udzieli komuś kto ma 1000 zł na rękę (od września 1000 zł na dwie osoby). Próbowałam rozmawiać z narzeczonym, że ma przecież skończone studia, mieszkamy w dużym mieście i są szanse na dużo lepszą pracę, ale on od razu się na mnie obraża i mówi że jestem materialistką i tylko kasa mi w głowie. A ja poprostu bym chciała w miarę godnie żyć, mieć małe własne mieszkanie, choćby z kredytem na 30 lat, wiem, że moi rodzice by nam pomogli, dołożyli coś do mieszkania, ale zawsze to co innego, niż dawanie co miesiąc swojej żonatej córce na utrzymanie. Okropnie się z tym wszystkim czuję. Czy ja naprawdę jestem materialistką? odpowiedzcie mi, bo ja już sama się w tym pogubiłam sad
Obserwuj wątek
    • kingadpl Re: Muszę się komuś wygadać ... 25.01.07, 12:27
      chyba nie. Wcale tak nie uwazam zebys byla materialistka... Po prostu chcesz
      normalnie zyc i nie patrzec na kazda zlotowke. Narzeczony powinien to zrozumiec
      i troche bardziej sie postarac. Chyba ze jest mu tak wygodnie, ze rodzice was
      jeszcze utrzymuja...
    • bacha1979 Re: Muszę się komuś wygadać ... 25.01.07, 12:31
      I dlatego uważam, że ślub powinny brać dorosłe,samodzielne osoby...
      • angelic-soul Re: Muszę się komuś wygadać ... 25.01.07, 12:38
        no w tym problem, że narzeczony jest już po trzydziestce, a nawet bliżej 35, więc powinniśmy wziąć ślub jak będzie miał 50?
        • bacha1979 Re: Muszę się komuś wygadać ... 25.01.07, 12:41
          Nie. Studia ukończysz za kilka lat iw tedy.
          • annlee000 Re: Muszę się komuś wygadać ... 26.01.07, 10:02
            a dlaczego Ty Jej mówisz kiedy ma brać ślub?
            przeciez to jest Jej zycie!
            Nie kazdy musi czekać na 27/30 lat!
    • olenka_a Re: Muszę się komuś wygadać ... 25.01.07, 12:33
      Nie jesteś matarialistką! Przecież nie wychodzisz za niego dla pieniędzy! Wręcz
      przeciwnie - bym powiedziała...

      Zastanawia mnie tylko czy dobrze jest Ci z tym, że wszystko płacicie po
      połowie. My też tak robiliśmy, ale mnie to bardzo męczyło. Czułam się jakbyśmy
      byli współlokatorami, a nie parą...Na szczęście te czasy już minęły.
      • mooonika80 Re: Muszę się komuś wygadać ... 25.01.07, 12:37
        najpierw powinnas skończyc studia i podjąc pracę.Wtedy bedziesz równoprawnym
        partnerem w tym zwiazku i na pewno nie bedziesz miala tego typu dylematów a i
        facet po slubie nie powie ci,ze musi cie utrzymywac czy tez wypomni ci
        materializm. Slub to powazna decyzja i trzeba sie do wspólnego zycia razem
        przygotowac.Głowa do góry!
        • angelic-soul Re: Muszę się komuś wygadać ... 25.01.07, 12:39
          no ale wszystko już zaplanowane sad
          • bystra_26 ostateczna decyzja jeszcze nie zapadła 25.01.07, 12:44
            Pomyśl, jak ten związek będzie za 5 lat wyglądał. Zapytaj o to samo
            narzeczonego. Jak wizje są zbyt rozbieżne, to masz jeszcze czas, by się
            wycofać. Utrata zaliczek za salę, zespół, sukienkę... itp. to nic w porównaniu
            ze związkiem na całe życie, w którym nie będziesz szczęśliwa.
          • ewik_75 Re: Muszę się komuś wygadać ... 25.01.07, 14:11
            angelic-soul napisała:

            > no ale wszystko już zaplanowane sad

            Daj spokój, to żaden argument!
            Nie wchodź w związek, w którym nie jeste równoprawnym partnerem bo "wszystko
            już zaplanowane".
            A potem się będziesz rozwodzić - już nie według planu?
    • bystra_26 Re: Muszę się komuś wygadać ... 25.01.07, 12:41
      Nie czuj się winna, bo nic złego nie robisz, próbując sama kształtować swoje
      życie, po swojemu.
      W związku masz takie same prawa jak partner i Twój głos musi się liczyć,
      inaczej nie widzę szans na szczęśliwe małżeństwo.


      Co do studiów - zależy co studiujesz, i jak zaoczne są okrojone w stosunku do
      dziennych, oraz w jakim stopniu jesteś w stanie zmobilizować do zdobywania
      wiedzy mają zajęcia tylko co jakiś czas.

      Co do nie bycia na utrzymaniu rodziców. Jeśli to, że dają Ci pieniądze jest
      połączone z naciskiem na kształt Twojego życia, tzn. "skoro dajemy Ci
      pieniądze, to chcemy mieć wpływ na Twoje małżeństwo (będziemy się wtrącali)",
      to taka sytuacja jest w małżeństwie nie do przyjęcia. Małżeństwo od razu musi
      być połaczone z odcięciem rodzicielskiej pępowiny, choćby nie wiem ile rodziców
      to bolało - taka kolej życia i warunek dobrego małżeństwa dzieci.

      Jak jednak pieniądze nie są elementem nacisku, to nie ma co się martwić.

      • mef8 Re: Muszę się komuś wygadać ... 25.01.07, 12:50
        a ja nie rozumiem, dlaczego Twoj narzeczony, który ma w koncu 35 lat kaze Ci
        placic za wszystko po polowie (zwlaszcza ze nadal utrzymuja Cie rodzice)? I co
        robi i dlaczego nie szuka lepszej pracy? Sorry, ale nie rozumiem dlacszego Ty
        masz sie przenosic na zaoczne, skoro on jest starszy od Ciebie o 10 lat,
        edukację jak rozumiem skonczyl i powinien byc w stanie utrzymac rodzinę, skoro
        chce ja założyć???? Kompletnie nie rozumiem sytuacji - bo to nie dzieciak a
        dorosly facet.
        • angelic-soul Re: Muszę się komuś wygadać ... 25.01.07, 12:57
          nie jest tak, że mi każe, po prostu tak ustaliliśmy, wstyd się przyznać, ale to ja mu czasem kasę pożyczam sad
          • meg303 Re: Muszę się komuś wygadać ... 25.01.07, 13:00
            Dziewczyno?!Pożyczasz mu kasę....Nie podoba mi się to.Facet 35 letni powinien
            być samodzielny finansowo,zwłaszcza jeśli myśli o ślubie.
            • chmurcia4 Re: Muszę się komuś wygadać ... 25.01.07, 13:51
              popieram
              zdecydowanie popieram

              Ty myślisz rozsądnie i myślisz o swej (waszej) przyszłości, ale ten facet - to
              chyba tym się nie przejmuje
              ... i po połowie - gdybyś tej zasady nie wprowadziła - to sądzę, że Ty byś
              ponosiła koszty większe od niego
          • mef8 Re: Muszę się komuś wygadać ... 25.01.07, 13:03
            wiesz ja tez zarabiam 3 razy wiecej niz moj maz - i tak zawsze bedzie, bo
            wybralam taki a nie inny zawod i juz. Ale moj maz b.sie stara zarabiac wiecej,
            szuka roznych dodatkowych mozliwosci zarobku - obecnie pracuje na dwa etaty. I
            ma 28 lat - studia skoczyl 3 lata temu, pracuje w adm.publicznej a tam nie daja
            podwyzek co miesiac. Niemiej wiem ze jak bedzie mial 35 lat, dysproporcja w
            naszych zarobkach bedzie mniejsza niz w tej chwili. Sorry, nie zrozum mnie
            zle, ale dla mnie to dziwnie wyglada, jak 35 letni facet nie czuje potrzeby
            utrzymania rodziny i mysli ze zycie spedzi zarabiajac 1000 zl ...
            • angelic-soul Re: Muszę się komuś wygadać ... 25.01.07, 13:18
              Powtarza mi "zobaczymy jak ty pójdziesz do pracy" i że ja bym chciała, żeby on 5 tys zarabiał i żebym zobaczyła jaka jest średnia krajowa, a w tym zarobki prezesów banków i ministrów, które zawyżają tą średnią. Ale my przecież mieszkamy w dużym mieście a on ma skończone studia, czy 1000 zł to szczyt marzeń, 1000 zł praktycznie bez żadnych perspektyw?
              • karolin-k a co Was właściwie łączy? 25.01.07, 13:23

                czy jak idziesz sama na impreze ze swoimi znajomymi, to żałujesz że go nie ma z
                Tobą?
                czy jak wracasz do domu, to cieszysz się że go zobaczysz?
                czy jak się mijacie rano w pośpiechu między kuchnią, pokojem, a łazienką, to
                dajecie sobie buzi, bądź się przytulacie?

                czy poprostu jesteście razem, bo tak wyszło, Ty nikogo sobie nie znalazłaś, on
                też i jakoś tam się to toczy?

                bardzo smutne jest to co piszesz, skoro juz teraz nie czujesz sie bezpiecznie w
                związku, to po ślubie nie będzie lepiej
                • angelic-soul Re: a co Was właściwie łączy? 25.01.07, 13:29
                  Tęsknie za nim, zawsze, nawet jak jest w pracy, zawsze jak się rozstajemy bądź spotykamy po całym dniu to dajemy sobie buzi, z tym akurat nie ma żadnych problemów, bo oboje jesteśmy osobami, które tego potrzebują
                  problem polega na tym, że serce ciągle mówi tak a rozum coraz częsciej nie, rok temu posluchałam rozumu, ale po miesiącu wszystko wróciło do normy
                  • karolin-k Re: a co Was właściwie łączy? 25.01.07, 13:39
                    to poczekaj ze slubem
                    ja tez byłam w długim związku z facetem starszym o 7 lat, oświadczył mi sie po
                    4 latach znajomości, ja miałam wtedy 21 lat (mimo że byłam zakochana, albo
                    raczej nie wyobrażałam sobie życia bez niego) i powiedziałam, że dziękuję, ale
                    że jest za wcześnie
                    dalej byliśmy ze sobą, zamieszkaliśmy razem, ja zaczełam normalnie pracować i
                    tak jakoś wyszło, ze nasze drogi po 3 latach sie rozeszły, a własciwie po 2, a
                    rok tak wegetowalismy, mnie nie było dobrze, ale twierdziłam, ze za duzo
                    ryzykuje odchodząc, ze to nie jest zły facet, ale juz wiedziałam, ze go nie
                    kochałam, po prawie 7 latach sie rozstalismy
                    a dzis jestem szczesliwa, ze w czerwcu wychodze za mąż, mimo ze znamy sie
                    tylko/az dwa lata, wiem, ze to co nas teraz łączy to jest to. Czasami sie
                    kłocimy, zawsze tak jest, ale wiem, ze teraz czuje że żyje, i że chce z Nim
                    spędzić całe moje życie

                    jeśli masz wątpliwości, tzn że nie jest dobrze
                    i ze nie powinnaś wychodzić za mąż
                    nie mówie - rozstańcie się
                    ale poprostu nie ma sie co śpieszyć, bo co w Waszym wypadku zmieni ślub?
              • mef8 Re: Muszę się komuś wygadać ... 25.01.07, 13:23

                podtrzymuję to co napisałam. I mogę napisać to drukowanymi literami. Zwłaszcza
                w kontekscie "zobaczymy jak Ty pojdziesz do pracy".

                I bardzo mi Cię żal. Ale nie zgodziłabym się na slub w takiej sytuacji.
          • jola.pedagogspoleczny Re: Muszę się komuś wygadać ... 25.01.07, 13:09
            Jak się człowiek decyduje założyć nową rodzinę, to nie może byc (przeproaszam
            za wyrażenie) pasożytem starej rodziny...
            Ludzie pobieraja się nie tylko po to, aby byc razem, ale po to, żeby kroczyć
            przez życie mimo niepowodzeń i wbrew wszystkiemu- aby sie wspierac i stworzyć
            nową rodzinę.
            Nie wyobrażam sobie syuacji, żebym co miesiąc brała od rodziców pieniadze na
            swoje życie, skoro mam męża, ktory pracuje ;-/ Moi rodzice nie są w żaden
            sposób zobowiązani do tego, żeby utrzymywac (nie da sie zaprzeczyć) w jakimś
            sensie obcego, dorosłego faceta.
            Trzeba więc wybrać- albo się jest córeczką rodziców i bierze się kaskę od nich,
            ale w zamian nie jest sie samodzielną jednostką, albo jest się dorosłym
            człowiekiem i bierze odpowiedzialność za siebie i współmałżonka (nawet w
            niedostatku).
            PS Ale to tylko moje zdanie- każdy ma prawo robić jak uważa...
    • olenka_a Re: Muszę się komuś wygadać ... 25.01.07, 13:01
      Broń Boże nie chcę wpływać na Twoją decyzję o małżeństwie, ale ja jak miałam 22
      lata i studiowałam to miałam zupełnie inne wymagania w stosunku do swojego
      faceta i małżeństwo postrzegałam w inny sposób. Opwiem Ci swoją "historię".
      Spotykałam się wóczas w chłopakiem, rówieśnikiem i wydawało nam się, że już
      jesteśmy na tyle dojrzali zakochani (po 3-4 latach związku), że możemy się
      pobrać. Na szczęście - wtedy nieszczęście - moi rodzice postawili sparwę jasno,
      że jak chcemy zachowywać się jak dorośli to w każdym aspekcie zycia i musimy
      się też sami zacząć utrzymywać. Więc odwlekaliśmy tę decyzję o slubie, tym
      bardziej, że studiowaliśmy w dwóch innych miastach.
      Po ukończeniu studiów wróciliśmy do rodzinnego miasta. Po kilku miesiącach
      związek się rozpadł, okazało się, że mamy inne spojrzenie na świat i kwestie
      wspólnego zycia. Oczywiście mogło to być spowodowane tym, że nie kilka lat nie
      mieliśmy ze sobą kontaktu na co dzień (Wy mieszkacie razem). Ale ogólnie jak
      człowiek zaczyna się sam utrzymywać, prowadzić samodzielne życie to inaczej
      patrzy na świat... Może rzeczywiście warto jeszcze wstrzymac się ze ślubem. Tym
      bardziej, że podejście Twojego narzeczonego jest troche dziwne.
      Mogę miec jednak złe wrażenie, bo mimo pewnej różnicy zdań dobrze się
      dogadujecie i jest Wam ze soba wspaniale.

      Tylko jeszcze te kwestie finansowe mnie dziwią. Czy jak idziecie do kina to
      każdy sobie sam bilet kupuje?
      • kingadpl Re: Muszę się komuś wygadać ... 25.01.07, 13:10
        jejku, dziwne... do czasu kiedy studiowalismy z narzeczonym, placilismy raz ja
        raz on. Pozniej ja nadal studiowalam, on zaczal prace, wiec czesciej placil on.
        A teraz oboje pracujemy i czy to nie wszystko jedno kto placi jak i tak mamy
        wspolna kase. Owszem, zarabiam ciut wiecej jak on, ale mniejsza z tym. Kazde z
        nas ma "swoja" kase na wlasne wydatki i nie musimy sie tlumaczyc z kolejnej
        bluzki czy spodni big_grinbig_grin
      • angelic-soul Re: Muszę się komuś wygadać ... 25.01.07, 13:12
        Nie każdy sam, po prostu idzie ze wspólnej kasy
        • mef8 Re: Muszę się komuś wygadać ... 25.01.07, 13:15
          angelic-soul napisała:

          > Nie każdy sam, po prostu idzie ze wspólnej kasy


          wiesz co, ja napisze bez ogrodek, bo Ty chyba nie rozumiesz.

          Mam wrazenie ze zyjesz z nieodpowiedzialnym i niedojrzalym pasozytem, który w
          dodatku nie przewiduje, ze slub to nie tylko impreza i prezenty od gosci ale i
          wspolne zycie, a zatem takze koniecznosc zapewnienia zalozonej komórce
          spolecznej godziwego bytu (a nie jakiegokolwie). W przyszlosci mozesz miec z
          tym klopot.

          Najwyzej sie na mnie obrazisz, ale zapytalas o zdanie...
          • angelic-soul Re: Muszę się komuś wygadać ... 25.01.07, 13:31
            nie obrażę się, bo cenię sobie szczerych ludzi, nawet jeśli ta szczerośc trochę rani
    • mooonika80 Re: Muszę się komuś wygadać ... 25.01.07, 13:07
      jezeli chce sie oczekiwac partnerstwa od faceta to sama tez powinnas byc
      niezależna. Dopóki bedziesz brac pieniadze od rodziców - o niezaleznosci mowy
      nie ma.Przeciez po slubie nie bedziesz siedziec w kieszeni męża.Jak bedziesz
      sie z tym czuła? A jezeli jego sytuacja finansowa sie pogorszy to jak bedziecie
      zyc? Przerwiesz studia i pójdziesz zarobic na chleb dla Was? jestes na to
      gotowa? Moze warto poczekac jednak
    • karolin-k Re: Muszę się komuś wygadać ... 25.01.07, 13:14
      przepraszam, ale z Twojego opisu wynika, że kompletnie nie dorośliście do
      małżeństwa.
      Jak to pożyczasz mu kase? I płacicie po połowie? Przeciez te wszystkie
      pieniądze są Wasze, wiec jak idziecie do kina, to niewazne kto płaci. A jak
      Tobie starcza tylko do 20 kazdego miesiąca, to jesz chleb z masłem a on chodzi
      po knajpach?
      Poza tym, nie posiadanie żadnych marzeń o lepszym życiu, tzn dażenie do czegoś
      wiecej niż sie ma uważam za przerażające. Nie wyobrażam sobie, żeby mój partner
      zadowalał się tym, że mieszkamy w 40 m mieszkanku i tyle, nie planujemy nic
      więcej.

      A już abstrachując od głównego tematu, to uważam że 22 lata (przy studiach
      dziennych, a to duża różnica, niż przy zaocznych) to zdecydowanie za mało na
      ślub. Ja mam 25, pracuje od 5 lat, sama sie utrzymuje (teraz się utrzymujemy
      razem), mamy kredyt, rodziców nie prosimy o pomoc i teraz kiedy mamy wspólne
      cele, kiedy się poznaliśmy, znamy nasze marzenia i potrzeby wiemy że jesteśmy
      na tyle dorośli że możemy się pobrać i żadne z nas sie na drugim nie zawiedzie.
      W wieku 22 naprawde ma się inne spojrzenie na świat niż w wieku 25. Widze to po
      swoich rówieśnikach, którzy studiowali dziennie - jest między naszymi światami
      przepaść

      to takie moje spostrzeżenia
      pozdr
      • kingadpl Re: Muszę się komuś wygadać ... 25.01.07, 13:20
        swietnie to ujelas!
        W wieku 22 lat mialam wiosne w glowie. Teraz prawie 26 i dopiero jakies 3
        miesiace temu dojrzalam do decyzji o malzenstwie i naprawde sie z tego
        ciesze smile)
      • nives1 Re: Muszę się komuś wygadać ... 25.01.07, 13:27
        Prawda - nieby mozna sie zapierać - ale lata sa ważne przy podejmowaniu pewnych
        decyzji - widzę to po sobie i znajomych - cele sobie dojrzewaja w miare jak my
        dojrzewamy.
        Poczekaj z tym ślubem - jesteście zupełnie niesamodzielni na razie - a o to w
        przyszłości moga być baardo przykre wymiany zdań
        Materialistką nie jesteś - ale powiem - mimo że może być to przykre dla ciebie -
        że dorosły facet, twój narzeczony, powinien miec chyba troszkę więcej w sobie
        dojrzałości a na razie to sie zachowuje troche jak rozkapryszony nastoletni
        jedynak
        Siły i pogody ducha życzę smile
    • inkageo Re: Muszę się komuś wygadać ... 25.01.07, 13:32
      To, że płacicie za swoje utrzymanie po połowie wg mnie nie jest niczym złym..
      Wręcz przeciwnie, świadczy o partnerskich stosunkach. Baaaardzo niepokojący
      jest natomiast brak zaradności życiowej u partnera... Sytuacja na rynku pracy
      jest trudna, ale liczą się chęci i ambicje... Decyzja o ślubie zależy od
      Ciebie, ale ja nie zdecydowałabym się na małżeństwo w Twoim wieku i sytuacji.
      • olenka_a Re: Muszę się komuś wygadać ... 25.01.07, 13:43
        Nie chciałam byc taka dosadna w swojej poprzedniej wypowiedzi, ale po
        przeczytaniu tego co napisałyście i ja powiem szczerze co na ten temat myślę -
        ten 35-letni facet wydaje mi się byc osobą bez ambicji. Osiadł na laurach i
        chyba dobrze mu z takim życiem. Płacenie "po połowie" też mu chyba odpowiada,
        bo przynajmniej nie musi sie wysilać na więcej. Wiadomo, że w życiu jest raz
        lepiej, raz gorzej i nie zawsze mężczyzna musi zarabiac więcej. Ale u niego nie
        widze w ogóle chcęci do podejmowania walki o Waszą lepszą przyszłość.

        Zastanawiałas się jak to będzie kiedy na świecie pojawią sie dzieci? Kto Was
        utrzyma?

        Ciekawe co by powiedział/jaką wymówkę by znalazł dla swojego "nieudacznictwa",
        gdybyś rzeczywiście poszłą do pracy i zaczęła lepiej zarabiać.
        • mooonika80 Re: Muszę się komuś wygadać ... 25.01.07, 13:46
          a dlaczego czepiacie sie tego faceta? Uwazacie,ze 22-letnia studentka,która
          doi kase od rodziców i ma pretensje do faceta,ze mało zarabia jest w pełni
          gotowa do zwiazku partnerskiego? czy w zwiazku chodzi o to,ze facet ma zarabiac
          tylko?
          • karolin-k Re: Muszę się komuś wygadać ... 25.01.07, 13:50
            uwazamy smile, że obydwoje nie są dorośli aby podejmowac takie decyzje
            (pytałaś nas o zdanie, wiec tak uważamy)
            on nie ma ambicji - wynika tak z opisu - a to by chyba każdą z nas przerazało
            a Ona jest za młodziutka - każda z nas, które ma 25,26,27 (i uważam do tego
            wążne - pracuje) przypuszczam, ze tak uważa. Oczywiście Ona, może nie zdawać
            sobie sprawy z tego, mnie jakby ktoś w wieku 22 lat powiedział, ze do czegoś
            nie dorosłam, tez bym powiedziała, że jest niepoważny
          • olenka_a Re: Muszę się komuś wygadać ... 25.01.07, 13:53
            Myślę, że w związku nie chodzi o to, żeby facet więcej zarabiał. W ogóle nie
            chodzi o kasę tylko o podejście nareczonego do ich wspólnej przyszłości.

            A faktem jest, że autorka wątku - moim zdaniem - powinna najpierw skończyć
            studia albo przejśc na zaoczne i podjąć pracę, a dopiero potem wychodzić za
            mąż. Bo na razie to jest to tylko zabawa w dorosłość, a nie prawdziwe życie.
            Łatwo mówić "znajdź sobie lepszą pracę" kiedy samemu się jej nigdy nie szukało
            i nie miało.
            • anusiaczek87 Re: Muszę się komuś wygadać ... 25.01.07, 14:09
              ciekawa dyskusja sie rozwinela.. zgadzam sie z opiniami, ze twoj facet osiadl
              na laurach. Wyglada na to, ze mimo swoich trzydziestuparu lat nadal jest
              dzieciuchem. Przykre, ale prawdziwe. Zycze Ci szczescia i odnalezienia tej
              wlasciwej drogi. Zastanow sie tylko raz jeszcze, czy z nim...
    • inkageo Re: Muszę się komuś wygadać ... 25.01.07, 14:00
      Angelic, a skąd się wzięła decyzja o ślubie? Narzeczonemu bardzo na tym zależy,
      czy są jakieś inne powody? Skąd ten pośpiech? Dlaczego nie za dwa lata, gdy
      będziesz po studiach?
      • angelic-soul Re: Muszę się komuś wygadać ... 25.01.07, 14:04
        narzeczony chciał już brać ślub w zeszłym roku, rodzice też nalegali, ale ja po namowach przesunęłam go o rok, widać za mało sad
        • karolin-k powtórze - Jak masz wątpliwości 25.01.07, 14:07
          to znaczy że nie jesteś gotowa
          i że slub Ci teraz nie potrzebny
        • olenka_a Re: Muszę się komuś wygadać ... 25.01.07, 14:10
          A kto Cię do tego namawiał, jesli można spytać?
    • katia8025 Re: Muszę się komuś wygadać ... 25.01.07, 14:07

      powiem krótko: brak kasy to początek kłótni i wzajemnych pretensji,
      od rodziców w życiu nie brałabym pieniędzy,
      dlaczego mją płacić skoro chcę być dorosłą to z całymi przywilejami i konsekwencjami.
      Na tym właśnie polega bycie dorosłym.
      • angelic-soul Re: Muszę się komuś wygadać ... 25.01.07, 14:13
        rozmawiałam o tym z moimi rodzicami i powiedzieli, że dopóki się uczę to oni będą mnie utrzymywać, bo bardzo im zależy żebym skończyła studia i nie chcą słyszeć o studiach zaocznych, do tego, że będą utrzymywać córkę mężatkę też nie mają żadnych zastrzeżeń, bo bardzo się cieszą na ten ślub, to tylko ja się z tym źle czuję
        • karolin-k właściwie sama sobie odpowiedziałaś 25.01.07, 14:17
          masz inne postrzeganie świata, bo dostajesz pieniądze za bycie córką, a nie za
          własną prace, wiesz ze zawsze je dostaniesz
          jak trzeba zarabiać i sie pojawiają problemy i dylematy co kupić i co jest
          bardziej potrzebne
          wtedy zaczynają sie też problemy w związku, jeśli wczesniej się już nie
          mogliście dogadać w sprawie kasy
          moi rodzice tez uważali, ze źle robie rozstając sie z poprzednim facetem,
          prawie sie do mnie nie odzywali, a dziś kochają mojego Narzeczonego bo widzą
          jaka jestem z nim szczęśliwa
          to Twoje życie a nie rodziców, jak tak bardzo zależy im na Twoim Narzeczonym,
          to niech go zaadoptują
          • katia8025 Re: właściwie sama sobie odpowiedziałaś 25.01.07, 14:23
            bardzo dobrze napisane
            podpisuję się obiema rękami,
            • olenka_a do autorki wątku 25.01.07, 14:29
              Myślę, że nie tego oczekiwałaś zakładając ten wątek. Pewnie jest Ci teraz
              smutno i przykro. Współczuję.
              Ale wiem z własnego doświadczenia, że lepiej na początku trochę pocierpieć,
              żeby potem być szczęśliwą. Może porozmawiaj jeszcze raz ze swoim narzeczonym i
              pomyślcie o przesunięciu "bezterminowo" na razie daty ślubu. Bo chyba sama -
              jak widać - nie jesteś do końca przekonana co do słuszności Waszej deczyji.
              Głowa do góry! Sytuacja na pewno sie wyjaśni.
        • ewik_75 Re: Muszę się komuś wygadać ... 25.01.07, 14:32
          angelic-soul napisała:

          > do tego, że będą utrzymywać córkę mężatkę też nie mają
          > żadnych zastrzeżeń, bo bardzo się cieszą na ten ślub, to tylko ja się z tym
          źl
          > e czuję

          I to jest absolutnie wystarczający argument!
          To w końcu Ty masz się dobrze czuć ze ślubem, nie Twoi rodzice!
          A najwyraźniej masz wątpliwości i to jest powód do tego, żeby przełożyć śłub aż
          skończysz studia i się usamodzielnisz…
          Nie popełnij powaznego błędu, potem możecie cierpieć oboje….

          Powiedz narzeczonemu, że chcesz jeszcze trochę poczekać, jeśli Cię kocha nie
          powinno to być problemem...

    • anetan39 Re: Muszę się komuś wygadać ... 25.01.07, 14:14
      Dziewczyno opamietaj sie ! Zastanów sie dobrze nim bedzie za pózno ! Z tego co
      piszesz jak na dloni widac, ze Jemu (mysle o Twoim narzeczonym) jest tak
      wygodnie i wcale nie zamierza tego zmienic. Przestan sie ludzic, ze po slubie
      bedzie lepiej, bo nie bedzie. Ja tez dlugo sie ludzilam, az sie nie obudzilam.
      Bylam w dlugoletnim zwiazku z nieodpowiedzialnym facetem ( i nieodpowiednim
      tez) i cale szczescie, ze mi sie nie oswiadczyl, bo zapewne bym sie zgodzila i
      zmarnowala sobie zycie. A juz sytuacja, gdzie po slubie Twoi rodzice nadal beda
      Cie utrzymywac (a wlasciwie Was ! ) jest juz wogole nie do przyjecia. To musi
      byc Twoja decyzja, ale dobrze ja przemysl. Zycze Ci podjecia wlasciwej decyzji,
      bo jak na moje oko to nie jestescie jeszcze gotowi na malzenstwo. Pozdrawiam
    • zuza_mloda Re: Muszę się komuś wygadać ... 25.01.07, 14:34
      Sorry,ale jesli chcesz rozpoczac dorosłe zycie od wyciagania kasy od rodziców
      to Twój facet powienien czympredzej czmychnąc od Ciebie. Nie jestes prtnerem w
      tym zwiazku tylko pijawka ,która oczekuje,ze bedzie utrzymywana przez innych.
      Idx do pracy,zacznij zarabiac a potem pogodaj z narzeczonym o małzenstwie smile
      • inkageo Re: Muszę się komuś wygadać ... 25.01.07, 14:38
        Wiesz co zuza...to że rodzice pomagają dzieciom, to akurat nic złego, wręcz
        przeciwnie... Ten wątek dotyczy czegoś innego. Dziewczyna się uczy, więc jeżeli
        rodziców na to stać to świetnie, że jej w tym pomagają. Wkurzają mnie rodzice,
        którzy mają własne dzieci w d... A znam niestety takich...
      • angelic-soul Re: Muszę się komuś wygadać ... 25.01.07, 14:41
        ja nikogo nie trzymam przy sobie na siłę, ani niczego nie ukrywam, nie oczekuję też nie wiadomo czego, wie, że studiuję i nie mam możliwości ani zbytnio czasu na pracę, jedynie na udzielanie korepetycji, z których zawsze jest jakiś grosz, póki co inwestuję w siebie , żeby potem znaleźć lepszą pracę, ale mój narzeczony stoi w miejscu i to jest ten problem, od 10 lat pracuje w jednej firmie, nie rozwija się, a ja staram się myśleć przyszlościowo, może chcę być jeszcze przez 2-3 lata pijawką, żeby potem np. znaleźć lepszą prace?
        • inkageo Re: Muszę się komuś wygadać ... 25.01.07, 14:43
          I ja to rozumiem!
          • karolin-k Re: Muszę się komuś wygadać ... 25.01.07, 14:57
            ja też to rozumiem,
            nam moi rodzice pomogli tak, że zamieszkaliśmy w mieszkanku przy ich domu,
            przez Co nie musieliśmy 1000 zł płacić za wynajem mieszkania.
            Ale mój Narzeczony, powiedział, że nie wyobraża sobie, zebyśmy nie płacili za
            siebie rachunków. A np. mój poprzedni, sktórym również tam mieszkałam, nie
            widział problemu w tym, że rodzice za wszystko płacą, w tym nawet czasami za
            zakupy i jedzenie
            • nives1 Re: Muszę się komuś wygadać ... 25.01.07, 15:12
              Heh mnie też się coś takiego nie podoba - szalu prawie dostaje jak Tesciowa (no
              wiem że w dobrej wierze) podrzuca nam jogurciki żebyśmy się dobrze żywili i
              witaminki żeby choroby nie łapały- potem połowę musze tych jogurtów np wyrzucić
              bo nie zdążymy zjeść podwójnej porcji i sa zepsute :\
        • olenka_a Re: Muszę się komuś wygadać ... 25.01.07, 14:55
          Ja tam nie uważam, że jesteś pijawką. Jesli rodzice Ci pomagaja to super!
          Dobrze, że w siebie inwestujesz i myslisz o przyszłości.

          Ale uważam też, że masz jeszcze małe doświadczenie życiowe w pewnych sprawach i
          dlatego ten slub jest za wcześnie.
          Mój chłopak ze studiów tez niczego - poza byciem ze mną - nie oczekiwał od
          życia. W pewnym momencie stał się dla mnie ciężarem. Zero ambicji. Jemu było
          dobrze tak jak było, głodem nie przymieraliśmy. Ja chciałam coś w życiu
          osiągnąć.
          Jak ma 10 lat ta samą pracę za 1000zł to jemu chyba takie życie odpowiada.
    • inkageo Re: Muszę się komuś wygadać ... 25.01.07, 14:34
      Wiesz co... A może pokaż mu ten wątek i nasze wypowiedzi..?
      • angelic-soul Re: Muszę się komuś wygadać ... 25.01.07, 14:44
        Też o tym pomyślałam, że jak wróci z pracy do mu podsunę link i się usunę żeby mógł spokojnie poczytać, może wieczorem o tym pogadamy
        • nives1 Re: Muszę się komuś wygadać ... 25.01.07, 14:54
          Mam nadzieje tylko ze nie uzna tego za wp... sie w wasze sprawy
          Powodzenia smile)
          • olenka_a Re: Muszę się komuś wygadać ... 25.01.07, 14:57
            Ja bym nie pokazywała tego wątku narzeczonemu. Mój by sie wściekł, że opowiadam
            wszystkim o naszym życiu.
            Poza tym co to da, że on to przeczyta. W końcu czy jego obchodzi zdanie jakichś
            obcych babeczek z forum?
            • karolin-k Re: Muszę się komuś wygadać ... 25.01.07, 15:00
              też mi się wydaje, że to nie jest najlepszy pomysł
              a końcu wszystkie jasno powiedziałyśmy, że facet nie nadaje sie na męża
              a raczej rozmowa powinna sie oprzeć na Twoich przemysleniach
              a nie podawać forum jako argument
              • inkageo Re: Muszę się komuś wygadać ... 25.01.07, 15:19
                A mi się wydaje, że czasem obiektywna opinia obcych ludzi więcej daje do
                myślenia niż kolejna rozmowa w cztery oczy, z której nic nie wynika..
                • karolin-k Re: Muszę się komuś wygadać ... 25.01.07, 15:21
                  to zależy
                  mój by się wściekł, i z rozmowy byłby nici
                  aczkolwiek, pewnie potem by to przeczytał i jakoś zagaił rozmowę smile
                  • inkageo Re: Muszę się komuś wygadać ... 25.01.07, 15:23
                    A niech się wścieka...wink
                    • angelic-soul Re: Muszę się komuś wygadać ... 25.01.07, 15:28
                      ja już nie mam siły rozmawiać na ten temat, bo każda rozmowa na ten temat konczy się tym, że narzeczony się na mnie obraża i nawetnie pomagają zapewnienia, że to nie jest żaden atak w jego stronę i że jest wart o wiele więcej, a w tej pracy się po prostu marnuje
    • kamu2 Re: Muszę się komuś wygadać ... 25.01.07, 15:00
      Powiem szczerze że nie wyobrażam sobie takiej sytuacji że mam męża a rodzice
      mnie utrzymują,z drugiej strony twój narzeczony jest naprawde bardzo mało
      ambitnym człowiekim,jak on sobie to wyobraża zakłada rodzine i nie będzie w
      stanie jej utrzymać. Może powinnaś poczekać aż skończysz studia albo poprostu
      przeniesc sie na zaoczne i isc do pracy.Na twoim miejscu przeprowadziła bym
      poważną rozmowe z narzeczonym,aby wziął się w garść i poszukał lepszej pracy, w
      końcu nie jest już młodzieniaszkiem.No chyba że odpowiada wam życie od 01-01 i
      to z pomocą rodziców. Przemyśl tą decyzje na spokojnie,szkoda brac ślub a potem
      sie rozchodzić.
      Mam znajomych którzy nie są już bardzo młodzi ona ma 31 lat on 37 i też sie tak
      dzielili po połowie,nawet się tak podzielili prezentami i kasą po weselu, aż
      sie nie chce wierzyć,ale ja ich znam osobiście.Fatalnie im się teraz
      układa,nawet nie można tego nazwać małżeństwem a nawet rok nie minął od ślubu.
      Życze powodzenia
      • kingadpl Re: Muszę się komuś wygadać ... 25.01.07, 15:12
        Pijawka nie jestes absolutnie! Moi rodzice tez mnie wspierali jak studiowalam.
        Po skonczonych jednych zaczelam drugie i tez mi pomagali. Najpierw trzeba
        zainwestowac w siebie, zeby pozniej czerpac z tego korzysci! Wiec trzymaj sie
        swojego planu, a narzeczonym potrzasnij mocno zeby i on sie zabral za robote i
        inwestycje w siebie!!
      • olenka_a Re: Muszę się komuś wygadać ... 25.01.07, 15:12
        Też znałam taka parę co tak wszystko dzieliła na pół. Kasą po weselu tez się
        podzielili. A małżeństwo rozpadło się po...tygodniu! Serio...

        Do autorki wątku - a kto płaci za Wasze wesele w takim razie? Twoi rodzice?
        Każdy za swoich gości?
        • angelic-soul Re: Muszę się komuś wygadać ... 25.01.07, 15:23
          koszty typu fotograf, kamerzysta, zespół -jedni i drudzy rodzice na pół, a za przyjęcie każdy za swoich gości
          • karolin-k przykro mi, ale nie rozumiem Was :( 25.01.07, 15:35
          • karolin-k Re: Muszę się komuś wygadać ... 25.01.07, 15:38
            to jakiś biznes, umowa, Ty za to, On za tamto
            obydwoje jesteście niepoważni, Ty też, bo pozwalasz na to wszystko

            życze Wam powoidzenia, bo na pewno Wam będzie potrzebne
            • inkageo Re: Muszę się komuś wygadać ... 25.01.07, 15:43
              O kurcze, Karolina ale jak Ty sobie wyobrażasz finansowe rozliczenia z
              chłopakiem? Ja czułabym się źle gdyby płacił za mnie, a płacąc za siebie czuję
              się niezależna.. Nawet nie widzę potrzeby posiadania wspólnego konta.
              • karolin-k Re: Muszę się komuś wygadać ... 25.01.07, 15:50
                również mamy dwa osobne konta, i jedno wspólne na kredyt (tego na razie nie
                ruszamy, bo jeszcze sie nie budujemy)
                jak idziemy do kina, na zakupy (ubraniowe, odieżowe), kupujemy kwiatek, pompke
                do roweru, czy płyn do spryskiwaczy to obojętnie które płaci, jak mnie sie na
                koncie szybciej skończą pieniądze, to przelewamy na moje konto jakies
                pieniądze, żebym nie była bez pieniędzy w razie czego i odwrotnie
                jak przychodzą pensje, to odkładamy na ślub, płacimy wszystkie rachunki i
                widzimy ile mamy kasy
                i obojetnie na czyim ona jest koncie, bo jest nasza i dla nas
                • nives1 Re: Muszę się komuś wygadać ... 25.01.07, 15:55
                  My robimy w miare podobnie - nie ma znaczenia czyja kasa ale ustaliliśmy ze na
                  moim zbiera sie kasa na wesele - bo raczej nie korzystam w tygodniu z kasy, a
                  jego jest od opłat, zakupów itd - za sprawy slubne płacimy z mojego i za całą
                  resztę jesli u niego już pusto
                • inkageo Re: Muszę się komuś wygadać ... 25.01.07, 15:55
                  Ja jeszcze jestem przed ślubem i muszę się z tą "wspólnotą" oswoićwink
            • angelic-soul Re: Muszę się komuś wygadać ... 25.01.07, 15:45
              za wesele płacą nasi Rodzice, z mojej strony będzi zdecydowanie więcej osób, dlatego już na samym początku Rodzice narzeczonego pytali (swojego syna), czy każdy płaci za swoich gości, moi Rodzice nie protestowali
              co do prezentów, to na pewno nie będzie żadnego dzielenia, bo wszystko pójdzie na kupno mieszkania (kiedyś tam)
              • olenka_a Re: Muszę się komuś wygadać ... 25.01.07, 15:56
                Co do kosztów wesela to się mam tak samo, bo to rodzice organizują zabawę. Nie
                rozumiem dlaczego moi rodzice mieliby płacić za ciocie i babcie mojego
                narzeczonego.
                Gdybyśmy sami płacili to pewnie takich podziałów by nie było.

                Angelic-soul trzymaj się! MAsz chyba dużo do przemyślenia...
                • olenka_a Re: Muszę się komuś wygadać ... 25.01.07, 15:59
                  My od 3 miesięcy tez mamy wspólnotę. Mimo że mieszkamy razem ponad rok.
                  Do tej pory było tak, że po połowie płacilićmy opłaty. Zakupy robiliśmy na
                  przemian - zalezy kto poszedł do sklepu. W knajpie to raz ja płaciłam, raz moja
                  połówka. Bez targowania się.
                  A teraz połaczyliśmy nasze pesnje i tak jest o wiele lepiej.
                • karolin-k Re: Muszę się komuś wygadać ... 25.01.07, 16:28
                  razem ustalamy liste gości, wiec razem za wszystkich płacimy, bo razem
                  odkładamy ze swoich pensji
                  i razem nas na mniej teraz stać, bo trzeba oszczędzać
                  proste
    • nionczka Re: Muszę się komuś wygadać ... 25.01.07, 16:04
      Nie wychodz za maz na takich warunkach. To nie jest zwiazek partnerski. To jakas
      parodia. Skoncz studia, znajdz dobra prace i potem wezmijcie slub. Jak rowny z
      rownym. A jesli Twojemu narzeczonemu nie przeszkadza, ze zarabia tak malo... no
      cóz...on musi z tym zyc. Ty nie. Ty postaraj sie o poprawe Twojego bytu. Moze i
      on sie zmobilizuje?

    • ancaa Re: Muszę się komuś wygadać ... 25.01.07, 16:05
      Nie wyobrażam sobie, aby mój partner pozwolił na to, by po ślubie utrzymywali
      mnie jeszcze rodzice... .

      Sama podobnie do Ciebie jeszcze studiuję, a mój partner jest starszy i pracuje.
      Planujemy ślub i przyjęcie, ale nie ma takiej sytuacji jak u Ciebie. Nie
      dzielimy kosztów idąc do kina, nie płacę za siebie w restauracji itp. itd..
      Ponadto zawsze myślimy perspektywicznie.
      Jeżeli mój partner powiedziałby mi, że po ślubie mam być na garnuszku rodziców,
      to bym go wyśmiała.
      Przede wszystkim:
      1. Mężczyzna powinien dbać sam o swoją żonę.
      2. Powinien myśleć perspektywicznie i rozwijać się.
      3. Nie powinien być Twoim utrzymankiem ani nikogo innego.
      4. Nie powinien blokować rozwoju bądź kariery swojej żony, partnerki.

      Za dziewczynami powtórzę: ODŁÓŻ śLUB... .
      Jeżeli naprawdę chce być z Tobą sam ślub nie będzie miał znaczenia. Myśmy
      czekali z tą decyzję, aż będziemy w pełni gotowi. To samo radzę Tobie.
      Ewentualny rozwód bardzo boli... . Z tego powodu przemyśl wszystko jeszcze raz.
      Sama raz odwoływałam ślub, ponieważ nie byłam gotowa. Na szczęście mój partner
      zgodził się i poczekał, ponieważ mnie kocha. Jeżeli Twój mężczyzna kocha Cię,
      nie będzie miało dla niego znaczenia, czy jesteś jego żoną, czy nie.
      • ancaa Pamiętaj - Twoja przyszłość jest najważniejsza 25.01.07, 16:07
        i Ty ją tworzysz.... .
      • ozi29 Re: Muszę się komuś wygadać ... 25.01.07, 16:08
        Ja bym sie nie zastanawiała nad slubem, jezeli bym studiowała, a moj przyszły
        maż potrafił w zupełności mnie utzrymac po slubie, ale skoro on nie potrafi, to
        chyba powinnaś poczekać na lepsze czasy...
        • mayagaramond Re: Muszę się komuś wygadać ... 25.01.07, 16:54
          Czy ja dobrze rozumiem, ze utrzymwywanie przez rodzicow jesli sie jest po slubie
          jest bee, ale przez meza cacy???
          Nie mam pojecia jaki zawod ten chlopak ma, ale nie kazdy bedzie mial pensje
          dyrektora. Niektorzy decyduja sie swiadomie na inny, mniej platny zawod, bo
          sprawia im przyjemnosc. Praca na dwa etaty? Po 80 godzin tygodniowo??? A kiedy zyc?
          • ozi29 Re: Muszę się komuś wygadać ... 25.01.07, 17:42
            mayagaramond napisała:

            > Czy ja dobrze rozumiem, ze utrzymwywanie przez rodzicow jesli sie jest po
            slubi
            > e
            > jest bee, ale przez meza cacy???


            Nie, źle rozumiesz! Ale lepiej przez męża, niż przez rodziców, bo to w koncu za
            niego wychodzi za maż, a nie za rodziców...
            Wiadomo najlepiej być niezależnym od nikogo, ale coz zycie czasami nie jest
            takie proste i kolorowe...
            • mayagaramond Re: Muszę się komuś wygadać ... 25.01.07, 18:15
              Ale oni juz razem mieszkaja, wiec stan faktyczny sie nie zmieni, a jedynie
              prawny. Ja bym poprostu poczekala ze slubem nie dlatego, ze moj chlopak za malo
              zarabia, tylko dlatego, ze ja nie zarabiam.
              • ozi29 Re: Muszę się komuś wygadać ... 25.01.07, 18:20
                mayagaramond napisała:

                > Ale oni juz razem mieszkaja, wiec stan faktyczny sie nie zmieni, a jedynie
                > prawny.

                Zgadzam sie z Toba w zupełności, co do tego smile

                Ja bym poprostu poczekala ze slubem nie dlatego, ze moj chlopak za mal
                > o
                > zarabia, tylko dlatego, ze ja nie zarabiam.
                >
                >

                Niekoniecznie, znam wiele małżeństw, w których to własnie maż zarabia, i jest w
                stanie utrzymać swoja rodzine w zupełności, i co wiecej te zony sa bardzo
                szcześliwe, bo po prostu tak chciały i juz (tzn chca zajmować sie domem i
                dziecmi) przecież nie kazda kobieta musi pracować, bez przesady....
                • ozi29 Re: Muszę się komuś wygadać ... 25.01.07, 18:27
                  Ale fakt fatem, skoro nasza "bohaterka" chce pracować, to lepiej poczekać
                  jednak smile
    • jonasza Re: Muszę się komuś wygadać ... 25.01.07, 16:51
      To wszystko zależy od tego dlaczego Twój facet tyle zarabia. Jeśli nie stara
      się zarabiać więcej to nie dobrze. I jeśli jemu ten stan nie przeszkadza to też
      nie jest dobrze. Ale jeśli są inne powody, a on stara się zarabiać więcej i
      szuka innej pracy to inna sprawa.
      Mój Narzeczony też nie zarabia dużo (chociaż niczego nam nie brakuje)- nie chce
      pracować na 2 etapy, brać udziału w wyścigu szczurów - ceni swoją wolność, dba
      o dom, ma czas dla rodziny i to jest dla niego ważniejsze niż kasa. Mi to nie
      przeszkadza, bo ja też taka jestem. Ale z tego, co piszesz wygląda na to, że Ty
      jesteś bardzo ambitna a twój narzeczony nie - możecie mieć z tym kłopot.
      Poza tym, uważam, że nie powinnaś brać już ślubu. Poczekaj aż skończysz studia.
      Ja się przez studia męczyłam marząc o ślubie, ale nie wyobrażałam sobie być na
      utrzymaniu męża, a tym bardziej rodziców! Więc poczekałam.
    • len-kaa Re: Muszę się komuś wygadać ... 25.01.07, 17:36
      Ja mam taką sytuację, że mój narzeczony jest ode mnie młodszy. To że będziemy
      razem wiedzieliśmy jeszcze na studiach, on chciał żebyśmy się pobrali już wtedy.
      Ale mój rozsądek powiedział - "nie ma mowy".
      Zaczęłam pracować, potem on mimo studiów dziennych znalazł pracę, w której
      zarabia niewiele - około 1400, ale chce mi przez to okazać, że traktuje życie i
      swoje obowiązki poważnie na miarę swoich obecnych możliwości.
      Zgodziłam się na ślub tylko pod warunkiem naszej niezależności finansowej od
      rodziców.
      Co do pensji Twojego narzeczonego - czasem 1000 zł to wcale nie jest mało.
      Ważne, żeby on wykazał się odpowiedzialnością dorosłego mężczyzny.
      Być może zasługujesz na kogoś lepszego.....wink
      • angelic-soul Re: Muszę się komuś wygadać ... 25.01.07, 20:19
        > Zaczęłam pracować, potem on mimo studiów dziennych znalazł pracę, w której
        > zarabia niewiele - około 1400, ale chce mi przez to okazać, że traktuje życie i
        > swoje obowiązki poważnie na miarę swoich obecnych możliwości.

        > Co do pensji Twojego narzeczonego - czasem 1000 zł to wcale nie jest mało.

        trochę nie widzę sensu w Twojej wypowiedzi
        • mayagaramond Re: Muszę się komuś wygadać ... 25.01.07, 21:01
          Nie wiemy jaki twoj narzeczony wykonuje zawod. Nie kazdy po studiach zarabia
          tysiace: popatrz na nauczycieli, przynajmniej w Polsce.
        • len-kaa Re: Muszę się komuś wygadać ... 26.01.07, 09:00
          upsswink
          Więc postaram się jeszcze raz powiedzieć to co uważam za ważne:
          Moim zdaniem, ludzie chcący się pobrać, powinni zadbać o to, by być niezależni
          finansowo od rodziców.
          Dzięki temu, młode małżeństwo ma szanse na niezależność i wspólne budowanie
          swojego życia, swojej rodziny.
          Dlatego uważam, że jeśli nie ma takiej konieczności, nie powinno się zawierać
          małżeństwa licząc na utrzymywanie przez rodziców.
          Pozdrawiam
    • viki_viki angelic 25.01.07, 19:06
      z tego co piszesz


      - nie jesteś gotowa na ślub, nie dorosłaś do tego - nic złegosmile

      - twój facet mało wymaga od siebie

      - skończ studia i dopiero wtedy pomyśl o ślubie

      - chyba bierzesz ślub bo bardziej rodzice chcą, niż wy...

      Daj sobie czas, pożyj trochę, poznaj się z nim. Nie psuj sobie życia.
    • mimi78 włosy dęba stają!!! 25.01.07, 19:15
      Przeczytałam to co piszesz i mam odczucie że:

      To rodzice chcą tego ślubu, bo nie wypada żeby Panna z facetem mieszkała (i to
      starszym) bez ślubu. Dlatego tak cię do tego namawiają.


      Koleś znalazł sobie Pannę której rodzice będą wszystko sponsorować, wieć po co
      on ma się wysilać i iść do lepszej pracy??

      Ty mu pożyczasz kasę?! OBUDŹ SIĘ.

      Jaką on ma przeszłość? Żona? Dzieci może???
      Dlaczego on jest do tej pory sam?
      Co na to jego rodzice???

      Dziewczyno - u c i e k a j. Jak mu będzie zależało to cię będzie gonił.
      Skończ studia. Jak mu zależy poczeka. Facet nie ma takich barier biologicznymch
      jak ty, więc tak,może poczekać nawet do 50ki.

      Mam wrażenie że nie piszesz nam wszystkiego... ale mogę nie mieć racji.
      • angelic-soul Re: włosy dęba stają!!! 25.01.07, 20:18
        > To rodzice chcą tego ślubu, bo nie wypada żeby Panna z facetem mieszkała (i to
        > starszym) bez ślubu. Dlatego tak cię do tego namawiają.
        >
        nikt mi nie mówi co wypada a co nie

        > Jaką on ma przeszłość? Żona? Dzieci może???
        > Dlaczego on jest do tej pory sam?
        > Co na to jego rodzice???
        >
        Przeszłość?
        Żadnej żony, żadnych dzieci, a nawet żadnej narzeczonej
        może po prostu nie spotkał wcześniej odpowiedniej osoby
        jego rodzice chyba mnie lubią, poza tym zbytnio się nie wtrącają, nic nie narzucają

        > Mam wrażenie że nie piszesz nam wszystkiego... ale mogę nie mieć racji.
        a co byś chciała jeszcze wiedziec?
        • mimi78 Re: włosy dęba stają!!! 25.01.07, 21:08

          >nikt mi nie mówi co wypada a co nie

          No więc bez urazy, ale sama zaprzedczasz sobie. Skoro 'nikt ci nie mówi' to po
          co naciskąją na ślub a po co ty go odlewkasz...
          Nie chcesz ślubu i koniec.


          Po co Ci ten ślub? Nie jesteś przekonana do tego faceta (to wynika z tego co o
          nim piszesz). Jest więcej argumentów przeciw niż za.
          Nawet nie stać was na wspólne życie. A sponsorowanie córki podczas studiów, to
          co innego niż sponsorowanie córki i jej dorosłego faceta.

          Jeżeli chciałaś żeby ktoś cię tu przekonał do tego - no to chyba się nie uda.
          Nie mówię tego złośliwie. Ale widać że sama siebie usiłujesz przekonać.

          Sądzę że twoje sumienie nawet ci mówi
          nie ten facet
          nie teraz.

          Daj spokój, odwołaj to. Papierek niczego nie zmieni.
          A jak mu zależy to poczeka.
    • nionczka Re: Muszę się komuś wygadać ... 25.01.07, 21:02
      A kiedy mielibyscie miec ten slub?
    • sara70 Re: Muszę się komuś wygadać ... 25.01.07, 21:36
      To ja napisze z troche innej strony. Jak to wyglada po latach kiedy sie jest z
      facetem, ktoremu nie zalezy na zmianie pracy i podnoszeniu zarobkow. Moja
      szwagierka wyszla za maz z ogromnej milosci za faceta, ktory juz przed slubem
      mowil glosno, ze nie zamierza sie przemeczac, ze nie bedzie harowac zeby po 30-
      stce dostac zawalu, ze w Polsce i tak nie mozna dobrze zarobic.
      Teraz sa 5 lat po slubie, maja 2 letnia coreczke, on pracuje za 1200 zl - 8
      godzin dziennie i nawet nie chce slyszec o dodatkowej pracy. Ich dziecko jest
      bardzo chorowite, szwagierka najpierw korzystala z urlopu macierzynskiego, ale
      pozniej wrocila do pracy, z ktorej wkrotce wyleciala, zmieniala juz po
      macierzynskim prace 3 razy, teraz jest na bezrobociu bo i tak ciagle byla w
      domu przez choroby dziecka. Ledwo wiaza koniec z koncem, siedza w kieszeni u
      moich tesciow. Szwagierka w brode sobie pluje, ze byla taka glupia i glucha na
      to co on mowil. Ona probuje dorabiac jak sie da, a jej maz wraca zmeczooooony z
      pracy i lezy na kanapie.
      Nigdy nie wiadomo jak sie zycie ulozy, a to zazwyczaj kobieta zostaje w domu z
      dziecmi i opiekuje sie nimi, i wtedy trzeba liczyc na faceta. To wcale nie jest
      podejscie materialistki, mysle, ze podswiadomie boisz sie takich sytuacji i
      moge powiedziec jedynie, ze jesli przed slubem masz takie watpliwosci to to
      wcale dobrze nie wrozy. Pozdrawiam.
      • epox123 Re: Muszę się komuś wygadać ... 25.01.07, 22:35
        przeczytałam wszystko i powiem tylko tyle ja poprostu żyłabym nadal bez
        ślubu,wkoncu to tylko formalność (tylko mnie nie zjedzcie wink ),a ślub weż jak
        będziesz już stała na własnych nogach,skoro się kochacie i chcecie być razem to
        ja bym z tym ślubem poczekała,a co do tych dziwnych podziałów to tego nie
        rozumiem,ale każdy ma prawo zyć jak chce,u mnie to by nie przeszło,zawsze sobie
        mówie ,co moje to i twoje,u mnie sa dwie wypłaty które są nasze i nie ma
        podziału na moje twoje,płacimy rachuniki i kupujemy jedzenie,a jak ktoś chce
        sobie kupić ciuch czy coś innego to też nie ma z tym problemu,więc przemysl to
        póki nie jest za późno.

        Ps. i nie jesteś materialistką,jesteś mądrą młodą kobietą i poprostu jesteś
        bardziej dojrzale myśląca niż twój partner

        Pozdrawiam
    • stokrota113 Re: Muszę się komuś wygadać ... 26.01.07, 11:25
      Najważniejsze co jest Twoim priorytetem: chcesz mieć dostateczną ilość pieniędzy
      i żyć w miarę wygodnie, czy chcesz wziąć życie jako wyzwanie: sama zarabiać na
      rodzinę, robić karierę i zostawić męża na macierzyńskim z dziećmi. Jeśli to
      pierwsze, to powinnaś znaleźć innego partnera, a jeśli wolisz sama wspinać się
      po szczeblach kariery to Twój obecny partner powinien się sprawdzić.
      Druga kwestia: jakie ma podejście do ambitnych zarabiających kobiet? Czy nie
      robi to dla niego problemu, czy należy do tych "urażonych" którzy wolą mieć
      kobietę w domu.Zobacz jakie stosunki panują u jego rodziców. Kto tam więcej zarabia.
      Trzecia sprawa: pamiętaj by inwestować w siebie. bo zostaniesz kiedyś kobietą,
      która całe życie utrzymywała męża nieroba (pewnie z wieloma dobrymi cechami ale
      wciąż bez kasy) i nic z tego nie miała
    • olenka_a do angelic-soul 04.04.07, 11:42
      Ciekawa jestem jak autorka wątku rozwiązała swoje dylamety...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka