Dodaj do ulubionych

Kosciol???

06.04.07, 20:21
Bardzo czesto zagladam na to forum, chociaz sama na razie nie planuje slubu.
Lubie, jednak podgladac jak robia to inni i bardzo bym chciala w niedlugiej
przyszlosci byc takze czynnym uczestnikiem tego forumwinkMam do Was pytanie
drogie Forumki, jak to u Was jest czy oboje, z Narzeczonymi, jestescie
praktykującymi katolikami? Czy moze u ktorejs z Was jest tak, ze niby oboje
jestescie katolikami, ale jedno z Was nie chce chodzic do kosciola?? Jestem z
moim chlopakiem od pieciu lat, kocham Go ale On wlasnie nie chce chodzic do
kosciola, czasami ze mna idzie, ale tylko dlatego, ze ja Go prosze bo mi na
tym zalezy. Martwi mnie to, bo tak bardzo bym chciala zebysmy oboje mieli
podobne zapatrywania na ta sprawe, przykro mi, ze tak jest i nie wiem
kompletnie jak sobie z tym radzic?? Moj Chlopak jest naprawde dobrym
czlowiekiem i gdyby nie ta sprawa byloby idealnie.Prosze o szczere wypowiedzi.
Obserwuj wątek
    • gioseppe niektórzy tak mają - to wygodnictwo i lenistwo :) 06.04.07, 20:24
      • tishka Re: niektórzy tak mają - to wygodnictwo i lenist 06.04.07, 20:31
        a co tu ma do tego lenistwo?
        moim zdaniem do Kosciola idzie sie jak sie ma wewnetrzna potrzebe, i tyle.
        jestem wierzaca ale do Kosciola chodze rzadko i to nie z lenistwa, odstrasza
        mnie pazernosc i zakłamanie ksiezy..
        • kronopio77 po przeczytaniu Biblii też straciłem ochotę do 07.04.07, 12:12
          uczęszczania do Kościoła smile Autorce wątku również polecam jej lekturę. Może
          zrozumie narzeczonego smile
          • kronopio77 p.s. 07.04.07, 12:13
            A! Zapomniałem dodać, że pisałem o Kościele Katolickim. Od pewnego zcasu jestem
            ewangelikiem (protestantem, luteranem, jak kto woli) i chodzę do kościoła z
            czystym sumieniem smile
    • ginny22 Re: Kosciol??? 06.04.07, 20:24
      Nikogo do wiary nie zmusisz. Może kiedyś on zechce sam z siebie chodZić do
      kościoła, wtedy będzie OK - inaczej nie ma co go zmuszać na siłę. W kwestii tak
      delikatnej i prywatnej nie można nikogo przekonać argumentami. Pogódź się z
      tym, jak jest - oto moja rada.
      • asiaczek83 Kosciol??? 06.04.07, 20:56
        to nie wygodnictwo ale raczej wlasnie przekonania, P. po pierwsze swoje poglady
        na ten temat wyjasnia sama historia kosciola, ktora kryje wiele ciemnych faktow
        (czasami kiedy slucham Jego argumentow sama sie do nich przekonuje) a po drugie
        odrzuca Go wlasnie postawa ksiezy i calej instytucji - po prostu twierdzi, ze
        nie potrzebuje nalezec do takiej instytucji i woli byc uczciwym czlowiekiem niz
        zaklamanym dewota. Czasami zastanawiam sie czy nie przyjac Jego postawy w koncu
        sama czesto ide do tego kosciola bardziej z obowiazku, ale boje sie, ze
        brakowaloby mi czegos a po drugie jak np. pozniej wychowywac dzieci itd. Sama
        sie juz w tym gubie.
        • lubna Re: Kosciol??? 06.04.07, 21:09
          Myślę, że to dobrze, że Twój P. ma sprawę przemyślaną, nawet jeśli jego decyzja nie jest zgodna z Twoją wolą. To chyba lepsze, niż bezmyślne podążanie "za stadem", "bo tradycja", "bo wypada", "bo co ludzie powiedzą". Postawy jego bezrefleksyjnie nie przyjmuj, lepiej sama się zastanów, poczytaj, nie każdego znajomość kościelnej historii (i niechlubnej teraźniejszości) odpycha od kościoła, a na pewno dobrze poznać instytucję, w duchu której się "żyje od urodzenia" wink Na dobry początek polecam Biblię, po jej lekturze części moich katolickich znajomych łatwiej było zrozumieć, czemu nie chcę, by ta księga stała się świętą księgą mojego życia wink
          A co do religii a poczucia obowiązku... trudno się dziwić. W Polsce absolutna większośc ludzi jest wychowana w KK, od początku uczą się tam zaspokajania swoich potrzeb duchowych, oczywiście "potrzeby duchowe" w KK też rozumie się specyficznie.
          Co do obaw o odejście - myślę, że najważniejsze jest wewnętrzne poczucie spojności ze swoimi wierzeniami i z instytucją, w której jest się wpisaną z imienia i nazwiska. Mi łatwo było odejść, nie bałam się pustki, bo swoje życie duchowe uważam wciąż za bardzo duchowe, choć poszłam inną drogą, nigdzie się nie zapisując smile A co do wychowywania dzieci - to nie wiem, czemu boisz się je wychowywać bez KK. Znam wiele dzieci, obecnie dorosłych ludzi tak wychowanych. Są dobrzy, są szczęsliwi, nie są wcale taką zgnilizną moralną, jaką się ich przedstawia. O to nie musisz się bać smile
    • lubna Re: Kosciol??? 06.04.07, 20:52
      Dobrze jest się dobrać w kwestii istotnych przekonań, hierarchii wartości, to nie zawsze musi przekładać się na duchowość i nie zawsze musi wiązać się z jakąkolwiek religijnością. Jeśli dogadujecie się z narzeczonym w sprawach "ducha" (nie wiem, jak inaczej to ująć) i w kwestiach moralnych, to nie widzę powodu dla smucenia się, że on nie chce chodzić do kościoła. Prawdę mówiąc nie wiem, z czym sobie chcesz "radzić". Jeśli jest dobrym człowiekiem, i dodatkowo mądrym, to myślę, że możesz po prostu zaufać jego wyborom, uszanować je i zaakceptować.
      Ale ja nie jestem katoliczką. Może odczuwasz to inaczej smile
      • asiaczek83 Kosciol??? 06.04.07, 21:15
        Dzieki Dziewczyny za wypowiedzi - troche podnioslyscie mnie na duchu bo od
        pewnego czasu ciagle sie nad tym zastanawiam. Mam taka cicha nadzieje, ze moze
        kiedys sam bedzie chcial chodzic, pare razy przy okazji rozmowy na ten temat,
        powiedzial mi, ze nie zarzeka sie i nie mowi nie ale na razie tego nie
        potrzebuje i nie obiecuje, ze kiedys to nadejdzie.
        • asiaczek83 Kosciol??? 06.04.07, 21:36
          Jesli ktoras z Was chcialaby sie jeszcze podzielic swoimi przmysleniami lub
          doswiadczeniami to bardzo chetnie poczytam.
          • litorija Re: Kosciol??? 06.04.07, 21:48
            Ja Ciebie rozumiem. Skoro wiara jest dla Ciebie ważna to chciałabyś aby byla ona
            obecna zawsze w Twoim życiu. Trudno trafić chyba na osobe, kóra ma zbliżony
            poziom życia religijnego (duchowego). Trochę zniechecające jest gdy bliska nam
            osoba zaniedbuje te sprawy bo czujemy wówczas że moze ona być hamulcem w naszym
            zyciu wewnetrznym. Kto bowiem lubi sam uczestniczyc w celebracjach zwiazanych z
            zewnetrznymi objawami zycia religijnego? Czlowiek nie powienin byc malostkowy i
            patrzec na kosiol przez pryzmat jego grzechow przeszlosci oraz postawy czarnych
            owiec. "Kto jest bez winy niechaj pierwszy kamieniem rzuci". Chrystus Żyje i
            czeka na każdego człowieka. Jego Milosc jest tak wielka, ze ograniczonemu
            czlowiekowi ciezko jest ja pojac (zwlaszcza jak brak mu cichego i pokornego
            serca). Na kosciol trzeba patrzec przede wszytkich przez Chrystusa, a nie przez
            ludzi.
            • lubna Re: Kosciol??? 06.04.07, 22:25
              litorija napisała:

              > Ja Ciebie rozumiem. Skoro wiara jest dla Ciebie ważna to chciałabyś aby byla > ona obecna zawsze w Twoim życiu.

              Niewierzący bądź przynależący do innej wspólnoty religijnej partner z pewnością w tym nie przeszkodzi wink

              > Trochę zniechecające jest gdy bliska nam
              > osoba zaniedbuje te sprawy bo czujemy wówczas że moze ona być hamulcem w > > > naszym zyciu wewnetrznym. Kto bowiem lubi sam uczestniczyc w celebracjach > > > zwiazanych z zewnetrznymi objawami zycia religijnego?

              Według mnie własnie w najściślej pojmowanym obszarze duchowym człowiek powinien znajdowac absolutną samotność, inni ludzie nie są wtedy potrzebni. Nie zgadzam się też, by partner różniący się od nas w sferze religijności miał być od razu hamulcem. Nie w nim powinno się - według mnie - znajdować napęd. Sfera duchowa to sprawa najbardziej intymna, nie powinna być zalezna od porywów ducha innych osób, powinna być solidnie wypracowaną, WŁASNĄ postawą.


              > Czlowiek nie powienin byc malostkowy i
              > patrzec na kosiol przez pryzmat jego grzechow przeszlosci oraz postawy
              > czarnych
              > owiec.

              Ja natomiast uważam, że historia instytucji, której powierza się swoje serce i pod której zasady tworzy się swoje życie, jest niezmiernie istotna. Natomiast czarne owce.. No nie wiem. Mi mocno zapadło w głowie, że "po ich owocach ich poznacie". Jako owych "ich" rozumiem cała wspólnotę KK - i księży, i "lud". Ich owoce niestety w ogromnej większości mnie zatrważają, a nie przyciągają.

              > Na kosciol trzeba patrzec przede wszytkich przez Chrystusa, a nie przez
              > ludzi.

              Powtórzę więc: Poznać dobro powinniśmy "po ich owocach"...

              Ale mnie wzięło na tematy religijne smile
          • iosellin Re: Kosciol??? 06.04.07, 22:01
            Zgodze sie z poprzedniczka, ze wazne jest dobranie sie "duchowe" dwojga ludzi -
            ja z kolei nie wierze w zaden kosciol/zadna religie i np. nie moglabym wyjsc za
            maz za kogos, dla ktorego najwazniejszy jest jakis BOG.
            Z punktu widzenia osoby, ktorej w dziecinstwie tez wpajano "obowiazek"
            chodzenia do kosciola powiem Ci, ze to jedna z najwspanialszych rzeczy, sie
            tego "obowiazku" moralnie pozbyc. Odpadaja klapki z oczu i czlowiekowi
            momentalnie rosna horyzontysmile
            Jesli Twoj N, mimo koscielnej indoktrynacji, przejrzal na oczy, nie zmuszaj go,
            zeby tam wracal. On zapewne jest szczesliwy bez "czarnych" i wierz mi, kosciol
            do niczego w zyciu potrzebny nie jest ;p

            pzdr.,
            ios.
            • asiaczek83 do Lubna:) 06.04.07, 22:34
              Lubna uwazam, ze Twoje wypowiedzi sa gleboko przemyslane a czy moge zadac Ci
              pytanie - z ciekawoscismile Jak to jest u Ciebie czy Twoj Narzeczony ma podobne
              poglady jak Ty? Bierzecie slub tylko cywilny?
              • lubna Re: do Lubna:) 06.04.07, 22:41
                asiaczek83 napisała:

                > Lubna uwazam, ze Twoje wypowiedzi sa gleboko przemyslane a czy moge zadac Ci
                > pytanie - z ciekawoscismile Jak to jest u Ciebie czy Twoj Narzeczony ma podobne
                > poglady jak Ty? Bierzecie slub tylko cywilny?


                Mój narzeczony też pochodzi z kościoła chrześcijańskiego, ale innego niż ja. Również od niego odszedł, ale ładnych kilka lat po mojej rezygnacji z KK. W czasie, kiedy wciąż angażował się w życie swojej wspólnoty, czytał książki, jeździł na jakieś obozy nie stawałam mu na drodze, no, chyba że czułam się zupełnie pomijana w kwestiacha wakacyjno-wyjazdowych wink Dlatego wiem, że partner nie podzielający wiary tej "bardziej zaangażowanej religijnie" strony wcale nie musi przeszkadzać. Wtedy dodawało mu to skrzydeł, znał w swoim zborze fantastycznych ludzi, więc nic, tylko przyklasnąć i cieszyć się, że szczęśliwy. Naprawdę się cieszyłam, choć sama wyznaczyłam granice "nawracania mnie" na nieprzepuszczalne wink Po jakichś 3 latach naszego bycia razem i po ciężkim faktycznie czasie odszedł od swojej religii, w której zresztą został wychowany. Teraz jesteśmy dwa swobodne odrzutowce, każde leci tam, gdzie mu serce każe smile Dajemy sobie wolność, nie narzucamy swoich "prawd", ale dużo o nich rozmawiamy. Mamy sporo dystansu do religii, może i dlatego, że też sporo doświadczeń i wiedzy religioznawczej wink Lepiej byłoby nie wiedzieć smile))
                Ślub bierzemy cywilny. Jak na polskie warunki, uważam to za AŻ cywilny ślub smile
                No to pozwolę sobie już pójść spać smile
                Dobranoc!
                • asiaczek83 Re: do Lubna:) 06.04.07, 22:46
                  dobranocsmile ja tez zmykamsmile
            • litorija Re: Kosciol??? 07.04.07, 02:25
              Obowizek chodzenia do kosciola??
              Nikogo nie mozna zmusic do wiary. Wiara jest łaską.
              Absolutnie nie zgadzam sie z tym ze Kosciol ogranicza. Obawiam sie Ze wiele osob
              nie zna i nie rozumie istoty Kosciola, ktory ma wymiar ziemski i ponadziemski
              (switych obcowanie). To Chrystus jest Droga Prawda i Zyciem. Wszyscy ochrzeczeni
              sa powolani do Kaplanstwa. Nie wymagajmy od innych wiecej niz od siebie.
              Pozdrawiam wszystkich
              • iosellin Re: Kosciol??? 07.04.07, 02:55
                nie zgadzasz sie, ze Kosciol ogranicza? A myslalas np. o tym, ze przeciez
                chrzescijanizm nie jest jedyna religia i ze istnieja religie o zupelnie innych
                zalozeniach, chocby starozytna mitologia grecka, czy japonska Shinto?
                Rozwazalas fakt, ze gdybys sie urodzila w innym miejscu na Ziemi, moglabys
                zostac wychowana w zupelnie innej wierze badz w ogole bez zadnej religii i
                wtedy nawet nie mialabys pojecia o Chrystusie, nie mowiac juz o naukach KK i
                bylabys bez tego szczesliwa?
                Umiesz pomyslec o tym, ze moze nie byc w ogole zadnego Boga? Zdajesz sobie
                sprawe z tego, ze Ziemia jest jedna z przeogromnej liczby planet, w dodatku
                polozona na peryferiach jednej z setek tysiecy a moze i milionow galaktyk?
                Potrafisz wyjsc poza swoj "czlowieko-centryzm" i pomyslec o tym, ze niby
                dlaczego Bog mialby tworzyc caly az tak ogromny Wszechswiat dla czlowieka,
                zagniezdzonego na jednej z planet niewielkiego systemu polozonego
                na "uboczach"? Po co w takim razie cala ta "reszta", skoro Ziemia jest w niej
                nieskonczenie malym punktem?
                A w zwiazku z tym, nawet jesli Bog istnieje to zapewne nie jest jeden?
                Zwrocilas uwage na to, ze w Biblii nie ma *nic* o Wszechswiecie a wszystko
                sie "kreci" wokol zycia ziemskiego - i ewentualnego rajskiego - w blizej
                niesprecyzowanym miejscu "w niebie" ? Umiesz o tym myslec? Myslalas
                kiedykolwiek?

                pzdr.,
                ios.
    • bb90 Kosciół 07.04.07, 00:14
      Oboje chodzimy do kościoła, najczęściej zresztą razem jak tylko się uda -
      mieszkamy stosunkowo niedaleko.
      A czynnego uczestnictwa w nabożeństwach nie tylko w niedzielę oraz pogłębiania
      wiary nauczyliśmy się w sumie nawzajem, choć mam wrażenie że większą zasługę ma
      w tym mój Mężczyzna, który nauczył mnie sumienności i szczerej religijności w
      tych kwestiach.
      Często jest tak, że to kobieta namawia swojego ukochanego do pogłębiania
      pobożności. Mam wrażenie że u nas było odwrotnie smile To mój ukochany trzyma nas
      blisko kościoła, ja bywam chaotyczna, jak to w naturze kobiecej leży wink
      pzdr!
    • nionczka Re: Kosciol??? 07.04.07, 10:43
      Jesli go kochasz w zadnym wypadku nie naciskaj, zeby chodzil do kosciola.
      Musisz uszanowac fakt, ze on nie chce. A jesli nie mozesz zastanów sie nad
      przyszloscia tego zwiazku. Ja kiedys rozstalam sie z chlopakiem bo mnie
      chcial "nawracac" i z tego samego powodu stracilam kontakt z przyjaciólka z
      dziecinstwa.
    • memphis90 Re: Kosciol??? 07.04.07, 11:07
      Ja mam troszkę podobnie, mężczyzna mojego życia nie jest specjalnie religijny
      (ja zresztą też nie za bardzo). Przy okazji ślubu musiał się zadeklarować-
      bieżmowanie, czy wyjście z Koscioła. Teraz razem chodzimy na indywidualny kurs
      przed bieżmowaniem. I na tym własnie kursie nasz b. madry ksiądz tłumaczy, ze
      nie ma jednej, idealnej ścieżki wiary, jedni całe życie codzą do koscioła, modlą
      się, ale traktują to jako "inwestycje" w Niebo- wiec grzeszą. Inni nawracają się
      tuż przed samą śmiercią i ich wiara może być niezwykle silna. Każdy powinien
      wiec wierzyc, jak umie, a nikt nie powinien tej wiary drugiej osoby oceniać.
    • kamelia04.08.2007 ja cie martwi, że nie macie takich samych 07.04.07, 12:02
      zapatrywań, to zmien swoje zapatrywania, tak, żeby były takie same jak jego.
      Mozesz tez zmienic chłopaka na tak zdewociałego jak ty. Ciesz się, że do tej
      pory z toba wytrzymał jak go co niedziela ciagasz do koscioła, mimo ze nie ma
      na to ochoty.
      Myslisz, że twoja wizja jest jedynie słuszna i dobra? Mylisz się
    • lubna asiaczek 07.04.07, 12:37
      A wiesz, tak sobie jeszcze wczoraj myślalam, ale już nie chciało mi się włączać kompa.. smile Napisałaś, że gdyby Twój narzeczony zaczął chodzić do kościoła, to byłoby idealnie. Taka mi się narzuca myśl, że nie może być idealnie, gdy w związku jedna osoba forsuje swój "jedyny dobry" sposób na życie, gdy "nawraca" partnera nawet w tak błahych sprawach jak.. nie wiem.. gusta kulinarne. Poza tym nastawienie polegające na tym, że idealnie będzie dobiero wtedy, gdy on/ona będzie robił to, co ja chcę, może być zgubne. Po pierwsze - odbiera wolność partnerowi - nawet, jeśli się "nie daje" to w Twojej głowie istnieje przyzwolenie na odbieraniu mu prawa do życia "po swojemu", a po drugie - związek stoi na "czterech nogach" a nie dwóch. Być może Twoj narzeczony myśli, że byłoby idealnie, gdybyś dała sobie spokój z kościołem smile A czy nie lepiej zbudować wspólnie coś idealnego z tego, kim oboje teraz, w tej chwili właśnie jesteście? Rozmawiać, SŁUCHAĆ się wzajemnie i wzajemnie od siebie uczyć, taki związek na 4 łapach lepszy chyba od związku na 2, w którym jedno z partnerów porzuca samego siebie dla wypełnienia oczekiwań drugiego człowieka.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka