Dodaj do ulubionych

czy Wy tez tak jak ja...

16.04.07, 12:35
jestescie niepraktykujace? Tak sie zastanwiam, wszyscy (prawie) biora slub
koscielny, a ja w Boga wierza, ale do kosciola nie chodze i nie zamierzam.
Moj narzeczony to juz jest totalnie anty. No ale jakos sobie nie wyobrazam,
zebym mogla nie wziac slubu koscielnego. Czy to nie jest nienormalne?
Obserwuj wątek
    • kasia-k Re: czy Wy tez tak jak ja... 16.04.07, 12:39
      no to jest troszkę nienormalne


      ale cóż to już takie ogólne przyzwyczajenie że jak ślub to RACZEJ kościelny.

      przyzwyczajenie a często wygoda gdyż aby USC wyglądał porównywalnie dostojnie,
      uroczyście i pięknie co kościół trzeba by było sie troszkę napracować i troszkę
      sypnąć groszem
      • mayagaramond Re: czy Wy tez tak jak ja... 16.04.07, 12:46
        Nienormalne jest dla mnie branie slubu koscielnego, jesli kosciol widzi sie od
        srodka, tylko przy okazji zwiedzania. IMHO jest to poprostu osmieszanie
        instytucji i tych, ktorzy biora tam slub z przekonania.
        • kratka-w-kratke Re: czy Wy tez tak jak ja... 16.04.07, 13:22
          IMHO jest to poprostu osmieszanie
          > instytucji i tych, ktorzy biora tam slub z przekonania.

          Moglabym sie zgodzic z tym stwierdzeniem, gdyby w ogole byli tacy, co biora
          slub koscielny z przekonania. Ja takich ludzi nie spotkalam. Bylam juz na tylu
          slubach i zawsze braly go pary, ktore pojawialy sie w kosciele gora dwa razy w
          roku, a czasem wcale. Nie wiem ile osob chodzi do koscila regularnie, ale za to
          slub koscielny biora prawie wszyscy.
          • lucyfire Re: czy Wy tez tak jak ja... 16.04.07, 13:29
            Ja takie osoby znam. Co prawda nie wszystkie z nich przestrzegaly przykazania o
            zakazie wspolzycia az du slubu lub antykoncepcji, ale niektore tak.
            Moj post dotyczyl raczej par, ktore na codzien odrzucaja nauke kosciola i
            uwazajac ja za anchroniczna i ograniczajaca, ale biora slub koscielny, bo fajnie
            jest kroczyc glowna nawa...
            Znam parke, ktora zaraz po zawarciu slubu, wystapila z koscila, aby uniknac
            placenia podatku - to bylo w Niemczech.
          • kasia-k Re: czy Wy tez tak jak ja... 16.04.07, 13:34
            kratka-w-kratke napisała:

            > Moglabym sie zgodzic z tym stwierdzeniem, gdyby w ogole byli tacy, co biora
            > slub koscielny z przekonania. Ja takich ludzi nie spotkalam. Bylam juz na
            tylu ....


            eeeeee no co ty
            par które NAPRAWDĘ ślubują sobie przed Bogiem jest wiele
            ale aby je spotkać wypadałoby pójść do kościoła, poszukać na oazach, w chórkach
            kościelnych itp

            z regóły nikt nie ma wypisane na czole że jest NAPRAWDĘ wierzący, dla wielu
            jest to bardzo intymny temat (nie czyt. związany z seksualnością)

            Ja mam wielu znajomych i wśród nich są i tacy co na codzień imprezują, bawią
            się itp. a w niedzielę idą do kościoła się pomodlić. Uczestniczyłam w wielu
            szkoleniach i nie raz widziałam jak niektórzy uczestnicy zrywali się z jakiś
            zajęć i szli na mszę do pobliskiego kościoła lub też szubciutko wracali z tego
            szkolenia do domu aby zdążyć jeszcze na mszę np o 18

            smile
          • paola_23 Re: czy Wy tez tak jak ja... 17.04.07, 14:13
            Jakbyś takich ludzi spotkała co biorą ślub kościelny bo wierzą i praktykują, to
            byś napewno sama nie zdecydowała się na taki.
            Ja gdybym była wierząca-niepraktykująca i gardziłabym kościołem to na 100% nie
            chciałabym brać w nim ślubu. To chyba logiczne?! Mi kojarzy się to z robieniem
            czegoś na pokaz, bo co ludzie powiedzą...
            Bez urazy
    • kamelia04.08.2007 Re: czy Wy tez tak jak ja... 16.04.07, 12:40
      a co takiego jest w ślubie kościelnym, że sobie nie wyobrażasz jego braku?
    • fragles78 Re: czy Wy tez tak jak ja... 16.04.07, 12:58
      Tu nie chodzi o Boga i wiarę, ale po prostu otoczka ślubu kościelnego jest
      bardziej atrakcyjna i ludzie po prostu chcą sami przeżyć ten "teatr".
    • ashton Re: czy Wy tez tak jak ja... 16.04.07, 13:01
      Nie oszukujmy się, nikt z nas nie jest bez grzechu, naginamy naukę Kościoła do
      własnych potrzeb wedle własnego widzimisię... ale w przypadku gdy rzeczoną
      naukę odrzucamy, ślub kościelny to mówiąc delikatnie totalne nieporozumienie.
      • kratka-w-kratke Re: czy Wy tez tak jak ja... 16.04.07, 13:25
        gdy rzeczoną
        > naukę odrzucamy, ślub kościelny to mówiąc delikatnie totalne nieporozumienie.

        Ja tak calkiem nauki nie odrzucam, mysle, ze jestem w tym wzgledzie taka jak
        wszyscy. Tez mysle, ze to nieporozumienie, ale jednak prawie wszyscy slub
        koscielny biora. Wiec wszyscy postepuja dziwnie. To juz chyba jakas tradycja.
        • ashton Re: czy Wy tez tak jak ja... 16.04.07, 13:26
          Sumienie, sumienie i jeszcze raz sumienie w takim razie smile Rób tak, jak ono Ci
          dyktuje.
        • anusiaczek87 Re: czy Wy tez tak jak ja... 16.04.07, 13:28
          gratuluje myslenia- jak wszyscy tak robia to ja tez
          to ze inni robia bez sensu to nie znaczy ze Ty tez masz tak robic i jestes
          usprawiedliwiona!
          • kratka-w-kratke Re: czy Wy tez tak jak ja... 16.04.07, 14:08
            Nie szukam usprawiedliwienia.
            A wplyw spoleczny jest bardzo silny i na kazdym kroku mozna zaobserwowac jak
            ksztaltuje ludzkie zachowania. Nie ma w tym nic zlego, nie ma nic dobrego. Tak
            jest i tyle.
        • katia.seitz Re: czy Wy tez tak jak ja... 16.04.07, 13:46
          kratka w kratkę napisala:
          >mysle, ze jestem w tym wzgledzie taka jak
          > wszyscy

          To znaczy jaka ? ludzie mają bardzo rożny stosunek zarówno do wiary w Boga, jak
          i do Kościoła. Jedni przyjmują całość kościelnej nauki i starają się według w
          niej żyć. Inni widzą pewne sprawy inaczej, niż Magisterium Kościoła, ale uznają,
          że mimo wszystko warto rozwijać swoją religijność w ramach tej instytucji, bo
          więcej w niej złego niż dobrego wink A jeszcze innym to w sumie zwisa.

          Moim zdaniem, ślub w kościele warto brać, gdy robi się to świadomie - to znaczy,
          bedąc świadomym tego, czym jest małżeństwo w rozumieniu nauki Kościoła. Ale co
          się dziwić, że ślub w kościele zawierają praktycznie "wszyscy"...Mój narzeczony
          ma księdza w rodzinie, i ten ostatnio z dumą opowiadał, że w jego parafii to
          wszyscy biorą śluby kościelne. Jeszcze parę lat temu zdarzały się cywilne, ale
          NA SZCZĘŚCIE teraz - pod jego wpływem zapewne - ludzie "źle patrzą na tych co
          biorą cywilny". I teraz wszyscy wolą brać kościelne. Brrrr, nie ma to jak
          dojrzałe i świadome podejście do wiary.
    • kotek.filemon Re: czy Wy tez tak jak ja... 16.04.07, 14:06
      > do kosciola nie chodze i nie zamierzam. Moj narzeczony to juz jest totalnie anty.

      No i bardzo dobrze. Wasze poglądy, wasza sprawa...

      > No ale jakos sobie nie wyobrazam,
      > zebym mogla nie wziac slubu koscielnego.

      Naprawdę nie widzisz sprzeczności z poprzednim...?

      > Czy to nie jest nienormalne?

      To jest absolutnie nienormalne. Ale pociesz się - typowe (w tym kraju).

      • kratka-w-kratke Re: czy Wy tez tak jak ja... 16.04.07, 14:09
        > Naprawdę nie widzisz sprzeczności z poprzednim...?

        Nie widze sprzecznosci. Bo przeciez jak juz wiele razy pisalam, nie o wiere tak
        naprawde chodzi, a o cos innego.
        • kamelia04.08.2007 nie wiare chodzi, a o szopkę 16.04.07, 14:18
          za takie atrakcje - nie dziękuję.
          Preferuję cos zupełnie z innej beczki, wybieram slub cywilny, zgodny całkowicie
          z moimi i mojego narzeczonego przekonaniami.
          Mam w nosie, nasze rodzinki (katolickie) marzą sobie o ślubie kościelnym.
          Tu jest krótka piłka, nie maja prawa narzucać nam uczestniczenia w praktykach
          religijnych, ani tym bardziej wybierać formy zawieranego przez NAS ślubu.
          • kasiulkkaa Re: nie wiare chodzi, a o szopkę 16.04.07, 14:26
            Daj spokój, madra panienka nie jest, na upolowanie księcia ma nikłe szanse, bo
            do tego rozum i wykształcenie są potrzebne, tchórzliwa jak rzadko która, więc
            snuje marzenia o byciu księżniczką przez te 45 minut.
            Przemyśleć sprawy slubu koscielnego nie przemyśli.
            No, ale kogo chce Bóg skarać, temu rozum odbiera, więc choć w ramach
            rekompensaty niech ma swoje pięc minut;DDD
            • kamelia04.08.2007 kasiulkkaa 16.04.07, 14:34
              znowu nam sie trafił przypadek o bardzo małym rozumku, ostatnio był taki, który
              myslał, że ksiądz dokona cudu w usc, i sprawi, że slub konkordatowy zawarty
              przy udziale niepełnoletniego świadka będzie wywoływał skutki prawne. (dzięki
              za pomoc, bo ja juz nie miałam siły na owada4444).
              pozdr
            • kratka-w-kratke Re: nie wiare chodzi, a o szopkę 16.04.07, 15:36
              > Daj spokój, madra panienka nie jest, na upolowanie księcia ma nikłe szanse,
              bo
              > do tego rozum i wykształcenie są potrzebne, tchórzliwa jak rzadko która, więc
              > snuje marzenia o byciu księżniczką przez te 45 minut.
              > Przemyśleć sprawy slubu koscielnego nie przemyśli.
              > No, ale kogo chce Bóg skarać, temu rozum odbiera, więc choć w ramach
              > rekompensaty niech ma swoje pięc minut;DDD>

              Nie bede tego komentowac, bo nie ma sesnu. Napisze tylko, ze nie po to biore
              ten slub, zeby byc ksiezniczka, po prostu znalazlam sie w takiej sytuacji, ze
              nie moge inaczej. To spowodowalo, ze zaczelam sie zastanawiac ile w ogole jest
              takich osob, ktore biora slub koscielny dlatego, ze gleboko wierza w Boga. Tak
              jak pisalam, obserwuje swoich znajomych i widze, ze nie sa to ludzie
              praktykujacy, niektorzy nawet otwarcie deklaruja, ze nie maja okreslonego
              stanowiska w tej sprawie, a jednak wszyscy ci ludzie predzej czy pozniej staja
              przed oltarzem. Mysle, ze to bardziej norma spoleczna, moze czasem naciski
              rodziny, partnera albo tez chec, zeby sie pokazac, sprawiaja, ze ludzie
              decyduja sie na ten slub. Slub koscielny stracil swoj duchowy wymiar. Podobnie
              stalo sie ze swietami.




              • kasiulkkaa Re: nie wiare chodzi, a o szopkę 16.04.07, 15:40
                po prostu znalazlam sie w takiej sytuacji, ze
                > nie moge inaczej.
                Jesli nie weźmiesz koscielnego, umrzesz? Bo z kazdej innej sytuacji jest
                wyjście, ale trzeba trochę odwagi i myslenia przede wszystkim.

                a jednak wszyscy ci ludzie predzej czy pozniej staja
                > przed oltarzem
                Rzesza bezmyslnych idiotów bierze slub koscielny, a ty ich nasladujesz? No
                brawo, jestem pełna podziwu.

                Slub koscielny stracil swoj duchowy wymiar. Podobnie
                > stalo sie ze swietami.
                Przez stada barnów akich jak ty.
                • kratka-w-kratke Re: nie wiare chodzi, a o szopkę 16.04.07, 15:44
                  Jej, ale Ty jestes agresywna, a to wszytsko nie jest takie proste jak Ci sie
                  wydaje, naprawde.
                  Zgadzam sie, ze z kazdej sytuacji jest jakies wyjscie i najlepszym wyjsciem z
                  mojej sytuacji jest wlasnie slub koscielny.

                  A mozesz wytlumaczyc dlaczego przez stado baranow swieta stracily wyiar
                  duchowy? Dlatego, ze ludzie po porstu stracili wiare?
                  • kasiulkkaa Re: nie wiare chodzi, a o szopkę 16.04.07, 15:48
                    > A mozesz wytlumaczyc dlaczego przez stado baranow swieta stracily wyiar
                    > duchowy?
                    To ty napisałas, ze swieta straciły wymiar duchowy. Powinnas wiedziec, co
                    piszesz.
                    Skoro obracasz się wsród stada barnów, nic dziwnego, ze twoim zdaniem święta
                    straciły wymiar duchowy. OPrócz baranów są na szczęscie jeszcze ludzie.



                    > Zgadzam sie, ze z kazdej sytuacji jest jakies wyjscie i najlepszym wyjsciem z
                    > mojej sytuacji jest wlasnie slub koscielny.
                    Udajesz czy pytasz powaznie. Mam nadzieję, ze to pierwsze.
                    Na pocieszenie, za 20 lat kazdy biskup da ci uniewaznienie slubu koscielnego,
                    wystarczy, ze pokazesz mu ten watek. Zachowaj go sobie na wszelki wypadek.
                    • kratka-w-kratke Re: nie wiare chodzi, a o szopkę 16.04.07, 15:58
                      > > Zgadzam sie, ze z kazdej sytuacji jest jakies wyjscie i najlepszym wyjsci
                      > em z
                      > > mojej sytuacji jest wlasnie slub koscielny.
                      > Udajesz czy pytasz powaznie. Ja nie pytam. Ja znowu stwierdzam. Taka jestes
                      dozarta, a nie lapiesz roznicy miedzy pytanie a twierdzeniem.


                      > > A mozesz wytlumaczyc dlaczego przez stado baranow swieta stracily wyiar
                      > > duchowy?
                      > To ty napisałas, ze swieta straciły wymiar duchowy. Powinnas wiedziec, co
                      > piszesz.

                      Ja twierdze ze swieta stracily wymiar duchowy. Stwierdzam fakt, wystaczy
                      spojrzec w statystyki. To Ty uwazasz, ze stalo sie to przez stado baranow. A to
                      jest dla mnie intrygujace, kto to jest to stado baranow? Pytam, kogo uwazasz za
                      stado baranow? Czy sa to osoby, ktore nie przezywaja tych swiat po katolicku?
                      • kasiulkkaa Re: nie wiare chodzi, a o szopkę 16.04.07, 16:09
                        Stado barnów to osoby akie jak ty i twój narzeczony Kościół katolicki bee, ale
                        pchamy się przed ołtarz, bo przecież wszyscy dookoła nas tak robią (moze czas
                        zmienić znajomych na bardziej rozgarnietych), nie wyobrazają sobie inaczej, i
                        jeszcze przekonują, że w ich sytuacji (jakiej?) to najlepsze wyjście.
                        To jest własnie stado baranów - brak refleksji i robienie tak jak wszyscy.

                        > > > Zgadzam sie, ze z kazdej sytuacji jest jakies wyjscie i najlepszym
                        > wyjsci
                        > > em z
                        > > > mojej sytuacji jest wlasnie slub koscielny
                        Udajesz czy mowisz powaznie - miało byc. Moja pomyłka.
                        • pomidorekk Re: nie wiare chodzi, a o szopkę 16.04.07, 16:14
                          rozumiem że to forum jest do wymiany poglądów, wydawaniu opini, pomocy przy
                          ślubie i weselu, ale nie rozumiem jak kogoś kto założył wątek i się po prostu
                          pyta o spostrzeżenia innych można nazwać stadem baranów. Dziewczyny trochę
                          kultury i proponuję nerwy trzymac na wodzy. Moża swoje opinie wyrażać w mniej
                          przykry dla innyc osób sposób.
                          • kasiulkkaa Re: nie wiare chodzi, a o szopkę 16.04.07, 16:20
                            ale nie rozumiem jak kogoś kto założył wątek i się po prostu
                            > pyta o spostrzeżenia innych można nazwać stadem baranów.
                            OK, przepraszam, kratka to nie stado, zaledwie pojedyncza sztuka barana, która
                            jednakże dązy do wspomnianego stada.
                          • kratka-w-kratke Re: nie wiare chodzi, a o szopkę 16.04.07, 16:24
                            Nie tylko od barana mnie tu wyzwano, ale bardziej to swiadczy o osobiem ktora
                            mnie wyzywa niz o mnie. Dziekuje Pomidorku za obronesmile
                        • kratka-w-kratke Re: nie wiare chodzi, a o szopkę 16.04.07, 16:22
                          Podsumujmy. Swieta stracily wymiar duchowy przez stado baranow. Stado baranow
                          to osoby, ktore cechuje brak refleksji i robienie tak jak wszyscy. Czyli przez
                          takie wlasnie osoby swieta stracily wymiar duchowy. Nie widzisz, ze to co
                          piszesz nie ma sesnu?
                          • kasiulkkaa Re: nie wiare chodzi, a o szopkę 16.04.07, 16:24
                            Nie widzisz w tym sensu, więc niech będzie, że to nie ma sensu. Dołącz do stada
                            baranów, badź szczęsliwa - głuupota nie boli, więc nic nie powinno ci dolegać.
                            Ale waek zachowaj, kto wie, czy nie zechce kiedys po raz drugi wziąc slubu
                            koscielnego. Będzie jak znalazł.
                            • kratka-w-kratke Re: nie wiare chodzi, a o szopkę 16.04.07, 16:34
                              kasiulkkaa napisała:

                              > Nie widzisz w tym sensu, więc niech będzie, że to nie ma sensu. Dołącz do
                              stada
                              >
                              > baranów, badź szczęsliwa - głuupota nie boli, więc nic nie powinno ci
                              dolegać.


                              Zaloze sie, ze nie tylko ja w tym co piszesz nie widze sesnu, bo to jest po
                              prostu nielogiczne. Niewazne jak jeszcze bedziesz mnie obrazac, ale wiedz, ze w
                              ten sposob swoim slowom sesnu nie nadasz.
                              • kasiulkkaa Re: nie wiare chodzi, a o szopkę 16.04.07, 16:40
                                > Zaloze sie, ze nie tylko ja w tym co piszesz nie widze sesnu
                                I przegrasz zakład.
                                Cieszę się jednak, ze widzisz sens w podążaniu za stadem baranów. Ale w sumie
                                to twoje zycie.
                                NIiejszym kończę dyskusję. W obliczu podobnego zapatrzenia w stado baranów nie
                                zamierzam cię juz do nieczego przekonywać, poniewaz jest to bezcelowe.
                                • golinda Re: nie wiare chodzi, a o szopkę 16.04.07, 16:46
                                  ciekawe jak bardzo na co dzień dostajesz w dupę od innych, skoro wyżywasz się
                                  na tym forum?
                                  znam takie jednostki odważne tylko na odległość albo na swoim podwórku...
                                  jak przychodzi do prawdziwej konfrontacji, podwijają ogonek i z piskiem
                                  uciekają do swojej budy...takie burki wiejskie!

                                  czy może po prostu dobrze się bawisz, widząc jak innych denerwujesz?
                                  pytanie: co zapodaje ci twój dealer? ja bym na twoim miejscu zmieniła prochy na
                                  jakieś podnoszące poziom serotoniny, bo twoje wyraźnie go obniżają...
                                • kratka-w-kratke Re: nie wiare chodzi, a o szopkę 16.04.07, 16:48
                                  > NIiejszym kończę dyskusję. W obliczu podobnego zapatrzenia w stado baranów
                                  nie
                                  > zamierzam cię juz do nieczego przekonywać, poniewaz jest to bezcelowe.

                                  Ale przeciez Ty mnie do niczego nie chcialas przekonac. Teraz piszesz jakbys
                                  chciala mi cos uswiadomic albo wyrwac mnie z kregu zaklamania. Nie rob z siebie
                                  takiej swietej. Od samego poczatku zadzialalam Ci na nerwy
                                  (a dlaczego to juz sama sie zastanow, bo cos dziwnego jest w tej Twojej
                                  agresywnej reakcji) i chcialas sie po prostu wyzyc, moze troche popisac.
                                  • kasiulkkaa Re: nie wiare chodzi, a o szopkę 16.04.07, 17:03
                                    >Od samego poczatku zadzialalam Ci na nerwy
                                    Na nerwy? Nie, po prostu rozbroiła mnie twoja głupota.
                                    • kratka-w-kratke Re: nie wiare chodzi, a o szopkę 16.04.07, 17:19
                                      Moja glupota (jak to nazywasz) rozbroila tu nie tylko Ciebie, ale inni umieli
                                      zareagowac spokojnie, podczas gdy Ty, zareagowalas bardzo nerwowo. Jesli
                                      chcesz, to napisze inaczej:
                                      Od samego poczatku moja glupota zadzialala Ci na nerwy.
                                      Zwal jak zwal, ale Ty naprawde nie reagujesz normalnie i to nie tylko w moim
                                      watku.
                                      • kasiulkkaa Re: nie wiare chodzi, a o szopkę 16.04.07, 17:22
                                        Tak, tak, niech ci będzie. Zadowolona?smile))
                                        • paola_23 Re: nie wiare chodzi, a o szopkę 17.04.07, 15:04
                                          Myslę, że stadem baranów można nazwać ludzi, którzy jak przystoi każdemu
                                          katolikowi idą do kościoła w święta i np. na śluby i inne ważne uroczystości.
                                          Sami też sobie urządzają takie szopki jak ślub kościelny, bo taka moda i
                                          tradycja zarazem. Wstyd zrobić inaczej przed rodziną i znajomymi, którzy
                                          podobnie się zachowują.
                                          Znam takich, którzy brali ślub kościelny i powiedzieli, że gdyby już kiedyś
                                          mieli chodzić do kościoła to właśnie wybrali by tylko kościół w którym brali
                                          ślub. Mi nasunęło się wówczas jedno pytanie: to po co był ten ślub?!
    • iosellin Re: czy Wy tez tak jak ja... 16.04.07, 16:18
      slub koscielny nie oznacza od razu, ze bedzie uroczysty. Bylam na paru dosc
      zenujacych slubach koscielnych, gdzie ksiadz jak przywalil puenta na kazaniu to
      sie zastanawialam czy to mial byc zart, czy co? Na cywilnych zreszta tez
      bywalam takich, gdzie szlo "tasmowo", jedna para odchodzi od urzednika a tu po
      pietach depcza dwie nastepne. Jesli chodzi o wyglad tej uroczystosci to bywa
      bardzo bardzo roznie, niezaleznie, czy cywilny czy koscielny.
      Osobiscie zastanawialam sie nad koscielnym (mam "papiery koscielne" ale z
      przekonania jestem ateistka) tylko z tego wzgledu, ze przysiega cywilna jest
      taka dosc... sucha. Ale w sumie koscielna z ta "uczciwoscia malzenska"
      (cokolwiek to jest) i przysieganiem na Boga tez do mnie nie trafia ;p No i
      minusem sali usc jest jej rozmiar. Planuje sporo gosci i nie wiem, jak ich
      pomieszcze. Wiec, kto wie, moze ku oburzeniu wszystkich swiatobliwych na tym
      forum odstawimy szopke w kosciele? suspicious
    • kratka-w-kratke no i nie uzyskalam odpowiedzi 16.04.07, 17:33
      na moje pytanie. Tylko jedna forumka napisala, ze nie wierzy i bierze cywilny i
      jeszcze jedna, ze nie wierzy i bierze koscielny.
      Czy jest jeszcze na tym forum ktos niepraktykujacy, kto wial lub bierze slub
      koscielny? Bo wlasciwie poza tymi dwoma osobami nikt mi nie odpowiedzial.
      • nionczka Re: no i nie uzyskalam odpowiedzi 16.04.07, 21:18
        Bo wiekszosc niewierzacych wypowiadalo sie kilkakrotnie w watkach o slubach
        cywilnych.
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=619&w=60599012&a=60599012
    • kajasiak Re: czy Wy tez tak jak ja... 16.04.07, 23:42
      Wierzę w Boga i to przed Nim będę składać przysięgę, a że w kościele to już nie moja wina i nie mój ponysł, gdyby to ode mnie zalezało, mógłby to być ogródek, łąka czy inne ładne miejsce.
      Wiara to tak intymna sprawa, że trudno o niej rozmawiać...
    • ishka82 Re: czy Wy tez tak jak ja... 17.04.07, 12:16
      Ja jestem niepraktykująca i biorę ślub cywilny.Uważam za nieuczciwe wobec tych,
      którzy na prawdę wierzą i praktykują branie ślubu kościelnego ze względu na
      tradycję lub to co mówi rodzina.Szczególnie ze strony mojego N się nasłuchaliśmy
      na ten temat i jeszcze pewnie nasłuchamy,ale nie wyobrażam sobie zmiany własnych
      poglądów pod naciskiem innych ani zrobienia tego dla świętego spokoju.Moim
      zdaniem to niedojrzałe.A ślub to nasza sprawa i rodzina (nie praktykująca
      zresztą) nie ma prawa nas do niego zmuszać.Poza tym w kościele nie byliśmy kilka
      ładnych lat.Chyba nie umiałabym się tam odpowiednio zachować (chodzi mi o te
      rytuały:modlitwy, klękanie, żegnanie się w odpowiednich momentach) i po prostu
      głupio bym się czuła na własnym ślubie.Dlatego bierzemy ślub wyłącznie cywilny i
      mamy nadzieję, że rodzina to zaakceptuje.
      • esiaesia Re: czy Wy tez tak jak ja... 17.04.07, 13:03
        ishka82 napisała:

        > Ja jestem niepraktykująca i biorę ślub cywilny.Uważam za nieuczciwe wobec
        tych,
        > którzy na prawdę wierzą i praktykują branie ślubu kościelnego ze względu na
        > tradycję lub to co mówi rodzina.

        Bardzo mi przykro ale nie znam takich osób, do kościoła zaczynają chodzić na
        kilka miesięcy przed ślubem, i chwilę po ślubie. Potem znów są 'wierzący ale
        niepraktykujący'. Jedna para moich znajomych wzięła tylko ślub cywilny. Też gdy
        napisałam że chcę wziąć na razie ślub cywilny, a potem kościelny i przyjęcie
        weselne, bo mam swoje powody, zostałam okrzyknięta m.in. przez Kamelię jako
        osoba o małym rozumku. Zapewne każdy kto ma inne poglądy niż ona ma mały
        rozumek.
        Napewno branie ślubu przez osoby tzw. niepraktykujące trąci hipokryzją, ale
        taka prawda, że większość robi to dla otoczki.
        • ishka82 Re: czy Wy tez tak jak ja... 17.04.07, 13:28
          Moim zdaniem ślub to osobista sprawa każdej pary i to oni we własnym sumieniu
          muszą sobie odpowiedzić jakiego ślubu chcą i z jakich pobudek decydują się na
          kościelny czy cywilny.Nie potępiam ludzi biorących ślub tylko ze względu na
          tradycję, a nie wiarę, ale sama nie chcę robić nic na pokaz.Myślę, że ślub
          cywilny w moim przypadku jest odpowiedniejszy i dla mnie i N równie ważny jak
          kościelny.Nie rozumiem tych którzy dziwią się, że można brać "tylko ślub
          cywilny".Poza tym nie jestem osobą, która robiła by coś tylko dlatego, że tak
          należy i rodzina nalega.Ale tak jak napisałam-to osobista sprawa każdego.
    • monalisa.pl niemoralne i nienormalne wg mnie. 17.04.07, 13:49
      po 1) to stwierdzenie: a ja w Boga wierza, ale do kosciola nie chodze i nie
      zamierzam?
      po 2) Moj narzeczony to juz jest totalnie anty
      po 3)No ale jakos sobie nie wyobrazam,
      > zebym mogla nie wziac slubu koscielnego

      no takkkk, trzeba pokazac sie jaka to sie jest piekna ksiezniczką w bialej
      sukni slubnej a co, niech ludzie patrzą...a to ze nakłamiecie sobie w oczy
      mowiac przysiege do Boga i do was samych to juz nie waznewink)))
      powodzeniawink

      ps
      mlodych ludzi ktorzy zawieraja slub koscielny z potrzeby serca i wiary jest
      mnóstwooooooo - wystarczy przejsc sie przy okazji do kosciola w niedziele i
      przekonasz sie ile jest mlodych par w kosciele...
      • esiaesia Re: niemoralne i nienormalne wg mnie. 17.04.07, 13:57
        Ja chodzę do kościoła co niedziela niestety sama, widuję młodsze i starsze
        małżeństwa, najczęściej jednak w wieku od 25-30 roku życia wzwyż. Ja mam po
        porstu takie spostrzeżenia, pary które znam chodzą do kościoła od święta, lub
        wcale, chyba że się dobrze ukrywają albo kłamią smile
        • kasia-k Re: niemoralne i nienormalne wg mnie. 17.04.07, 14:01
          może nie chodzisz na "młodzieżową" godzinę
          • ashton Re: niemoralne i nienormalne wg mnie. 17.04.07, 14:09
            Oboje jesteśmy praktykującymi katolikami - z lekką "naginką", jako że
            mieszkaliśmy razem przed ślubem. Ślub kościelny był dla nas jak najbardziej
            naturalny. Nie przerażały mnie nauki przedmałżeńskie, uważam że naprawdę dzięki
            nim spojrzałam jakoś inaczej na "to wszystko".
            Natomiast jeśli któreś z nas niedzielne Msze omijałoby z daleka, modliło się li
            i jedynie w trwodze itede itepe, na pewno nie decydowalibyśmy się na ślub w
            kościele. Bo i po co? Hipokryzja jak tralala.
            • paola_23 Re: niemoralne i nienormalne wg mnie. 17.04.07, 14:17
              Zgadzam się z Ashton! Jak się nie wierzy w kościół i nie chce do niego chodzić
              to po co brać w nim ślub?! Czysta hipokryzja!
              • monalisa.pl Re: niemoralne i nienormalne wg mnie. 17.04.07, 14:21
                a ja wiem po cowink)) po to zeby sie "pokazać" i tyle z tej godzinnej mszy
                mlodzi wyniosą plus same ahyy i ohyyy jak to pieknie wygladali i jak im glosy
                drzały podczas skladania przysiegi i jakie to bylo wzruszajace!
              • kratka-w-kratke Re: niemoralne i nienormalne wg mnie. 17.04.07, 15:14
                Jak się nie wierzy w kościół i nie chce do niego chodzić
                > to po co brać w nim ślub?! Czysta hipokryzja!]

                A to w kosciol trzeba wierzyc, zeby wziac slub koscielny bez hipokryzji?
                • monalisa.pl Re: niemoralne i nienormalne wg mnie. 17.04.07, 15:16
                  sama sobie odp na to pytanie skoro "wierzysz" w Boga
                • paola_23 Re: niemoralne i nienormalne wg mnie. 17.04.07, 15:21
                  znam takich co wierzą w Boga (tak mówią) ale do kościoła nie chodzą, bo dla nich
                  kościół nie istnieje a tym samym nie wierzą w jego sens. Jednak wybierają ślub
                  kościelny, który chcąc nie chcąc ma duży związek z kościołem i często też się w
                  nim odbywa. Dla mnie to nie ma sensu. Wiem, że sama jakbym była niepraktykująca
                  to tak samo nie czułabym potrzeby chodzenia do kościoła.
                  Wiesz ja jak ja, mam swoje sumienie ale gdy na świat przyjdzie dziecko to nie
                  będę brała na siebie jego grzechu, bo nie będę z nim uczestniczyć w mszach na
                  przykład. Jak decydujesz się na ślub kościelny to decydujesz się na wychowanie
                  swojego potomstwa w wierze katolickiej, a co za tym idzie na "chodzenie" do
                  kościoła.
      • kratka-w-kratke Re: niemoralne i nienormalne wg mnie. 17.04.07, 15:12
        > no takkkk, trzeba pokazac sie jaka to sie jest piekna ksiezniczką w bialej
        > sukni slubnej a co, niech ludzie patrzą...a to ze nakłamiecie sobie w oczy
        > mowiac przysiege do Boga i do was samych to juz nie waznewink)))
        > powodzeniawink

        jej, ale Wy macie fiola z ta ksiezniczka. Cos w tym musi byc, ze mi juz ktorys
        raz ktos wmawia, ze chce sie pokazac. A ja wcale nie chce i sukni slubnej tez
        nie bede miala.
        Klamac nie bedziemy, bo jak pisalam wierze w Boga, a moj narzeczony nie bedzie
        udawal katolika.
        • monalisa.pl Re: niemoralne i nienormalne wg mnie. 17.04.07, 15:21
          Klamac nie bedziemy, bo jak pisalam wierze w Boga, a moj narzeczony nie bedzie
          > udawal katolika.
          bedziecie...ale to nie moja sprawa w koncu...ja swoje zdanie wyraziłam - wg
          mnie ludzie ktorzy biora slub koscielny "bo innego sobie nie wyobrazaja" a
          kosciol odwiedzaja raz w roku to nie katolicy i nie jest na miejscu wtedy
          branie koscielnego skoro czlowiek nie postepuje jak katolik i nie stosuje sie
          do pewnych norm wink gadam (pisze) moze jak pokrecona albo cos,ale jako osoba
          dorosła <i katoliczka> tak to postrzegamwink
          • kratka-w-kratke Re: niemoralne i nienormalne wg mnie. 17.04.07, 15:26

            > bedziecie...ale to nie moja sprawa w koncu...ja swoje zdanie wyraziłam - wg
            > mnie ludzie ktorzy biora slub koscielny "bo innego sobie nie wyobrazaja" a
            > kosciol odwiedzaja raz w roku to nie katolicy i nie jest na miejscu wtedy
            > branie koscielnego skoro czlowiek nie postepuje jak katolik i nie stosuje sie
            > do pewnych norm wink gadam (pisze) moze jak pokrecona albo cos,ale jako osoba
            > dorosła <i katoliczka> tak to postrzegamwink



            Nie wyobrazam sobie innego slubu bo wierze w Boga. Czy jako katoliczna nie
            powinnas byc dla mnie bardziej wyrozummiala i tolerancyjna?
            • paola_23 Re: niemoralne i nienormalne wg mnie. 17.04.07, 15:30
              jak można być tolerancyjnym względem osoby zakłamanej?! Nie wystarczy
              powiedzieć, że się wierzy. Liczą się czyny. Twój ślub będzie niósł za sobą
              konsekwencje takie, że obiecasz przed Bogiem, że cała twoja rodzina (ty, mąż i
              dzieci) będziecie praktykować wiarę katolicką i ją szerzyć.
              Chcesz iść do ołtarza a później co? znów być wierzącą-niepraktykującą?
              Mimo tego, że bardzo dobrze Ci życzę to nie rozumiem Twojego podejścia i tobie
              podobnym ludziom...
            • monalisa.pl Re: niemoralne i nienormalne wg mnie. 17.04.07, 15:34
              Nie wyobrazam sobie innego slubu bo wierze w Boga.

              pytanie czy Twoj narzeczony sobie wyobraza czy robi to tylko dla ciebie i
              pogada sobie podczas przysiegi ble ble ble ...?

              Czy jako katoliczna nie
              > powinnas byc dla mnie bardziej wyrozummiala i tolerancyjna?
              moja tolerancja i wyrozumialsc nie ma tu nic do rzeczy - nie przede mną bedzisz
              sie spowiadac i nie ze mną zawierac sakramet malzenstwa...
              • kratka-w-kratke Re: niemoralne i nienormalne wg mnie. 17.04.07, 15:36
                > Czy jako katoliczna nie
                > > powinnas byc dla mnie bardziej wyrozummiala i tolerancyjna?
                > moja tolerancja i wyrozumialsc nie ma tu nic do rzeczy - nie przede mną
                bedzisz
                >
                > sie spowiadac i nie ze mną zawierac sakramet malzenstwa...

                Ok, ale rozmawiajac ze mna w ten sposob, pokazujesz swoja osoba to, co w tej
                wierze jest najgorsze.
                • monalisa.pl Re: niemoralne i nienormalne wg mnie. 17.04.07, 15:41
                  Ok, ale rozmawiajac ze mna w ten sposob, pokazujesz swoja osoba to, co w tej
                  > wierze jest najgorsze.
                  nie wiedzialam ze PRAWDA jest zła cecha katolika...smile
                  ale widac wlasnie ta prawda w oczy kole...ehh
                • paola_23 Re: niemoralne i nienormalne wg mnie. 17.04.07, 15:41
                  o co ci chodzi? nikt Tobą nie gardzi ani Cię nie odrzuca. Każdy ma prawo do
                  swojego zdania. A teksty typu: to w tej wierze jest najgorsze, właśnie
                  klasyfikuje Ciebie jako niekatoliczke...
                  Ja naprawdę nic do Ciebie nie mam i myślę, że źle zrozumiałaś nasze intencje.
          • paola_23 Re: niemoralne i nienormalne wg mnie. 17.04.07, 15:26
            Zgadzam się z Tobą.
            Wcale twoje przemyślenia nie są pokręcone. Ja też mam takie zdanie na ten temat.
            Dla mnie też ślub kościelny wiązał się jedynie z naszą wiarą i z niczym innym.
            Jeżeli ktoś bierze ślub a traktuje wiarę połowicznie to jaki w tym sens?! To
            chyba tylko - bo co ludzie powiedzą i pokazówa...
            • kratka-w-kratke Re: niemoralne i nienormalne wg mnie. 17.04.07, 15:37
              > Dla mnie też ślub kościelny wiązał się jedynie z naszą wiarą i z niczym innym.
              > Jeżeli ktoś bierze ślub a traktuje wiarę połowicznie to jaki w tym sens?! To
              > chyba tylko - bo co ludzie powiedzą i pokazówa...
              Dajcie juz spokoj z ta pokazowka. Ksiezniczka sie nie udala, bo nie bede miala
              sukni slubnej, to sie czepiacie pokazowki.
              • paola_23 To po co ślub kościelny? 17.04.07, 15:48
                Jeżeli rzadko "bywasz" w kościele to po co chcesz brać w nim ślub?!?!?!
                Drugie pytanie: czy twój N. jako ateista nie może zdecydować się na ślub
                mieszany?! Przynajmniej on będzie fair, jeżeli Ty już koniecznie musisz mieć
                taki a nie inny ślub...
        • paola_23 Re: niemoralne i nienormalne wg mnie. 17.04.07, 15:23
          kratka-w-kratke napisała:


          > Klamac nie bedziemy, bo jak pisalam wierze w Boga, a moj narzeczony nie bedzie
          > udawal katolika.

          A kim będzie w takim razie?! Weźmiecie ślub mieszany? W takim razie tylko ty
          weźmiesz zakłamany ślub.
          • kratka-w-kratke Re: niemoralne i nienormalne wg mnie. 17.04.07, 15:39
            > A kim będzie w takim razie?! Weźmiecie ślub mieszany? W takim razie tylko ty
            > weźmiesz zakłamany ślub.

            Nie wmowisz mi, ze nie wierze w Boga. Ale czemu sie tak starasz, czemu nie
            mozesz zrozumiec, ze ktos taki jak ja wierzy w Boga to naprawde nie wiem. Ale
            to Twoja sprawa. Mysl sobie co chcesz.
            • paola_23 Re: niemoralne i nienormalne wg mnie. 17.04.07, 15:53
              jak będziesz szła do księdza na spisanie protokołu to powiedz mu, że wierzysz
              ale nie chodzisz do kościoła za często a także, że twój przyszły jest ateistą.
              On powie Ci co w takiej sytuacji powinno się zrobić, by zostać chociażby w
              zgodzie ze samym sobą! Takie jest moje zdanie. Ja nie wyrokuje czy ty wierzysz
              czy nie, bo o tym to powinnaś sama wiedzieć. Tylko czy z czystym sumieniem i
              całą pewnością mogłabyś przyznać, że ślub ten będzie prawdziwy?! Jak tak to
              spoko, to twoje życie i twoje sumienie!
    • kamelia04.08.2007 kratka-w-kratkę -czy ty musisz robic tak jak inni? 17.04.07, 14:41
      nie masz własnego zdania? Argument, że wszyscy tak robią lub dużo twoich
      znajomych tak postępuje jest po prostu smieszny u dorosłej osoby.
      jeśli dużo osób daje łapówkę, albo kradnie to ty też jak tak będziesz się
      zachowywać.

      umiejętność tępego naśladownictwa masz doskonale opanowaną, umiejętnośc
      samodzielnego myslenia leży i kwiczy u ciebie.
      • kratka-w-kratke Re: kratka-w-kratkę -czy ty musisz robic tak jak 17.04.07, 15:22
        Skad Ty wiesz co siedzi w mojej glowie? A skad Ty wiesz jakie ja mam argumenty?
        Nie napisalam, ze robie tak bo wszyscy tak robia, ale napisalam, ze ludzie tak
        robia i zastanwiam sie nad tym dlaczego tak jest. To, ze dodalam, ze nie chodze
        do kosciola w kazda niedziele wcale nie znaczy, ze wiara nie jest dla mnie
        wazna. Jest bardzo wazna, ale mam zgrzyt z tym, ze narzeczony jest ateista.
        Wy nie umiecie czytac ze zrozumieniem, dopisujecie mi jakies intencje ktorych
        nie mam i obrazacie mnie, mimo ze niewiele mozecie wywnioskowac z tych kilku
        rzuconych przeze mnie zdan.


        Argument, że wszyscy tak robią lub dużo twoich
        > znajomych tak postępuje jest po prostu smieszny u dorosłej osoby.
        > jeśli dużo osób daje łapówkę, albo kradnie to ty też jak tak będziesz się
        > zachowywać.

        A Ty sie masz za dorosla i rozumna jak sadze, a tlumaczysz mi jak idiotka takie
        banaly.
        • monalisa.pl Re: kratka-w-kratkę -czy ty musisz robic tak jak 17.04.07, 15:26
          opieramy sie na Twoim 1 poscie w którym jasno i klarownie napisalas ze wierzysz
          ale nie chodzisz (to zadne argument - poprostu nie wierzysz - nie ma czegos
          takiego wierze ale nie chodze) po drugie Twoj facet to ateista = po co wam
          koscielny jesli moge zapytac????

          jak napisalam - mam swoje zdanie na ten temat ale nie mam zamiaru nikogo
          obrazac! zycze powodzenia!
          • kratka-w-kratke Re: kratka-w-kratkę -czy ty musisz robic tak jak 17.04.07, 15:29
            > opieramy sie na Twoim 1 poscie w którym jasno i klarownie napisalas ze
            wierzysz
            >
            > ale nie chodzisz (to zadne argument - poprostu nie wierzysz - nie ma czegos
            > takiego wierze ale nie chodze) po drugie Twoj facet to ateista = po co wam
            > koscielny jesli moge zapytac????
            >
            > jak napisalam - mam swoje zdanie na ten temat ale nie mam zamiaru nikogo

            > obrazac! zycze powodzenia!


            Wierze i chodze do kosciala rzadko (napisalam, ze nie chodze, bo nie chodze
            regularnie). Uwierz, ze naprawde da sie wierzyc i nie chodzic do koscila w
            kazda niedziele. Czy sugerujesz, ze ja nie wiem, ze wierze w Boga? Sugerujesz,
            ze mi sie wydaje, ze wierze? Nie rozumiem.
            A slub nam po to, bo ja chce slubowac przed Bogiem.
            • paola_23 Re: kratka-w-kratkę -czy ty musisz robic tak jak 17.04.07, 15:38
              Monalisa ma rację. nie ma czegoś takiego jak wierzyć i nie chodzić często do
              kościoła, a już się jest katolikiem. Tak samo można wierzyć i kraść. Jedno
              drugiemy w wykonaniu nie przeszkadza. Jednak wiara wymaga od prawdziwych
              katolików czegoś więcej. To nie "chodzenie" czy "uczęszczanie". Każdy z nas
              idzie na spotkanie z Bogiem. Ja zauważyłam, że po to tak jest byśmy przez tą
              godzinę lub więcej mogli się skupić i zatrzymać na chwilę. Ciągle gdzieś
              biegniemy i na nic nie mamy czasu. Rzadko który człowiek ma czas na pacierz czy
              krótką modlitwę. Kościół umożliwia pełne oddanie się modlitwie i Bogu.
            • monalisa.pl Re: kratka-w-kratkę -czy ty musisz robic tak jak 17.04.07, 15:39
              Uwierz, ze naprawde da sie wierzyc i nie chodzic do koscila w
              > kazda niedziele.
              ;-DDDD
              a co wg Ciebie jako katoliczki oznaczaja słowa: "dzien swiety swiecic" -
              chodzilas na religie i napewno do 1 komunii swietej uczylas sie np 10 przykazan
              Bozychwink pytanie tylko czy uczac sie o nich odpowiednio je zrozumialas...
              albo sie chodzi i wierzy albo sie nie chodzi i nie wierzy.
              • kratka-w-kratke Re: kratka-w-kratkę -czy ty musisz robic tak jak 17.04.07, 15:48


                > Uwierz, ze naprawde da sie wierzyc i nie chodzic do koscila w
                > > kazda niedziele.
                > ;-DDDD
                > a co wg Ciebie jako katoliczki oznaczaja słowa: "dzien swiety swiecic" -
                > chodzilas na religie i napewno do 1 komunii swietej uczylas sie np 10
                przykazan
                >
                > Bozychwink pytanie tylko czy uczac sie o nich odpowiednio je zrozumialas...
                > albo sie chodzi i wierzy albo sie nie chodzi i nie wierzy.

                Nie mam zadnego interesu w tym, zeby jakas anonimmowa osoba potwierdzila to, ze
                wierze w Boga. Zostawmy to. Ja to widze w ten sposob, ze wierze i cale zycie
                grzesze.
                Nic juz na ten temat nie powiem.
                • monalisa.pl Re: kratka-w-kratkę -czy ty musisz robic tak jak 17.04.07, 15:54
                  ale nie odpowiedzialss nam na pytanie : po co Wam slub koscielny po za tym ze
                  tak sobie to wyobrazasz i inaczej byc nie moze...???
                  moze jak poznamy Twoja strone tego calego zajscia ze slubem to zrozumiemy i nie
                  bedziemy sie czepiac jak to nazwalas!
          • esiaesia Re: kratka-w-kratkę -czy ty musisz robic tak jak 17.04.07, 15:32
            po drugie Twoj facet to ateista = po co wam
            > koscielny jesli moge zapytac????

            Czy wobec tego katolik nie ma prawa związać się z ateistą bo ateiście nie
            potrzebny ślub ? A może ten katolik chciałby wziąć ślub Kościelny? Może ma
            poszukać innego kandydata na męża/żonę, najlepiej jeszcze takiego w moherowym
            berecie big_grin
            • monalisa.pl Re: kratka-w-kratkę -czy ty musisz robic tak jak 17.04.07, 15:46
              nie, złotko , nie - zastanawia mnie tylko po co ateiscie slub koscielny
              i "katoliczce" niepraktykujacej i jak na razie nic od Kratki nie usłyszelismy
              konstruktywnego po za tym ze ona b.chce slubu koscielnego ale jako tako kosciol
              jej nie interesuje.

              Czy wobec tego katolik nie ma prawa związać się z ateistą bo ateiście nie
              > potrzebny ślub ?
              nie wiem gdzie wg ciebie wyrazilam sie ze skoro narzeczony Kratki jest ateista
              to ma go rzucic czy coswink)))) zapytalam tylko dlaczego on chce koscielny.
            • paola_23 Re: kratka-w-kratkę -czy ty musisz robic tak jak 17.04.07, 15:58
              istnieje coś takiego jak ślub mieszany.
              nie uważasz, że podszywanie się ateisty za katolika jest kłamstwem i robi z tej
              bardzo podniosłej uroczystości farse?!
              Każdy ma prawo do ślubu z kim chce. Jednak jak ktoś w nic nie wierzy to ma
              możliwość wyboru ślubu mieszanego.
    • kratka-w-kratke wyjasnienie 17.04.07, 15:06
      ok, chyba sie zle wyslowilam. Ja nie gardze kosciolem ani nie waham sie czy
      wierzyc czy nie wierzyc i bardzo chce slubowac przed Bogiem. Chodzi tylko o to,
      ze w kosciele jestem srednio 8 razy w roku. Moglabym sie oszukiwac, ze teraz
      bede praktykujaca, ale znam siebie i wiem, ze tak sie nie stanie.
      • monalisa.pl Re: wyjasnienie 17.04.07, 15:29
        to moze zamiast gdybac i sie rozpisywac na forum zacznij sie wglebiac w wiare
        katolicka, idz w niedziele do kosciola raz drugi i trzeci i moze sie nawrucisz
        przed slubem i z czystym sumieniem przyjmiesz sakrament malzenstwa przed
        Bogiem!?
        swoja drogą - bedziesz kłamac przy spowiedzi przedslubnej ze wierzysz a nie
        praktykujesz i czy spisujac protokół tez skłamiesz ze bedziesz wychowywac
        dzieci w wierze katolickiej- skoro meza masz ateiste i jak napisalas anty -
        koscielnego?
        wybacz ale tak to odbieram...
        • kratka-w-kratke Re: wyjasnienie 17.04.07, 15:33
          > to moze zamiast gdybac i sie rozpisywac na forum zacznij sie wglebiac w wiare
          > katolicka, idz w niedziele do kosciola raz drugi i trzeci i moze sie
          nawrucisz
          > przed slubem i z czystym sumieniem przyjmiesz sakrament malzenstwa przed
          > Bogiem!?
          > swoja drogą - bedziesz kłamac przy spowiedzi przedslubnej ze wierzysz a nie
          > praktykujesz i czy spisujac protokół tez skłamiesz ze bedziesz wychowywac
          > dzieci w wierze katolickiej- skoro meza masz ateiste i jak napisalas anty -
          > koscielnego?


          dlaczego mam klamac przy spowiedzi? Zawsze jak sie spowiadam mowie, ze nie
          chodze do kosciola regularnie.

          Hm, na tym forum mozna odniesc wrazenie, ze wszyscy sa bardzo praktykujacy. W
          sumie to dobrze, ale ciekawa jest Wasza reakcja. Czy katolik to osoba, ktora
          tak traktuje innych jak mnie tutaj potrakrowano?
          • pomidorekk Re: wyjasnienie 17.04.07, 15:42
            pomijając całe temat wątku, to odpowiedzi dziewczyn kojarzą mi się z negatywnym
            obrazem katolika w Polsce. Niestety, mało uprzejmie i w tonie " byle jej
            dokopać bo jest trochę inna niż my".
            Kto, jak z kim i po co bierze ślub to sprawa zainteresowanej osoby.
            a z tych wszystkich waszych postów to się straszny jad sączy
            • monalisa.pl Re: wyjasnienie 17.04.07, 15:55
              Kto, jak z kim i po co bierze ślub to sprawa zainteresowanej osoby.
              to po co zakładalas ten watek...???ehhh
            • paola_23 Re: wyjasnienie 17.04.07, 16:09
              tak? mogę Ci jedno napisać, że bardzo się mylisz uważając, że zaatakowałyśmy
              kogokolwiek. Jeżeli ona jest inna niż my czyli katoliczki to dlaczego ślub
              kościelny? Dla Ciebie żadna, bo może i nie przywiązujesz tak mocne wagi do
              wiary. Dla osób, które wierzą i praktykują jedno przeczy drugiemu. Ja gdybym
              miała do wyboru albo obrazi się na mnie pół rodziny albo będę miała czyste
              sumienie- wybrałabym sumienie i nie decydowałabym się na ślub kościelny, przy
              założeniu, że ani ja a tym bardziej przyszły mąż nie jesteśmy praktykującymi
              katolikami.
              Ślub kościelny to zobowiązanie na całe życie co do życia w pełnej wierze.
              Idąc do spowiedzi z grzechem opuszczania mszy świętych deklarujemy poprawę i że
              zrobimy wszystko by grzech się nie powtórzył. Czy w takim przypadku taka
              spowiedź ma sens?!
              Ja nikogo nie atakuje i nie obrażam! Życzę powodzenia!
              • pomidorekk Re: wyjasnienie 17.04.07, 16:19
                atakujesz i za bardzo się nakręcasz- od 15 minut dopisujesz do postów
                swoje "przemyslenia".
                Ja się z Tobą nie wdaję w dyskusję, bo wiem że osoby tak zachowujące się na
                forach przeważnie "żyją" tym żeby coś napisac, coś komuś odpowiedzieć i komus
                szpilę wsadzić.
                a o mnie nie masz prawa nic mówić, bo ja tu żadnych deklaracji nie składałam
                • paola_23 Re: wyjasnienie 17.04.07, 16:24
                  ja nic o tobie nie piszę i nie uważam. nikomu też żadnej "szpili" nie wbijałam i
                  nie zamierzam wbijać. Mam po prostu inne zdanie niż autorka wątku.
                  Pozdrawiam i życzę powodzenia!
          • monalisa.pl wg mnie jestes sama sobie winna i nie zwalaj 17.04.07, 15:51
            teraz na nikogo winy ze Cie zle potraktowal bo chyba nikt cie tu nie wyzywa i
            nie obraza tak jaj Tobie sie to zdarzylo w odniesieniu do mnie ze ja nie
            powinnam Cie obrazac jako katoliczka i ze pokazuje sie od złej strony - nie
            obrazilas mnie wcale i nie czepiam sie, ale kto tu kogo obraza od tego
            zacznijmysmile??? zreszta niewazne...
            moglas sie liczyc z tym ze tworzac post o tak drazliwym temacie jak Wiara i Bog-
            moglas sie spodziewac takiej dyskusji bo tyle ile nas na tym forum tyle samo
            wypowiedzi i jakze roznych i nie dla kazdego dobrych wypowiedzi!
            na drugi raz radze unikac watków zwiazanych z wiara bo to stapanie po cienkim
            lodzie wink

            pozdrawiam
            • kratka-w-kratke Dziekuje:) 17.04.07, 16:15
              > teraz na nikogo winy ze Cie zle potraktowal bo chyba nikt cie tu nie wyzywa

              Wyzywa. Ja sie nie obrazam, ale zastanawia mnie skad sie bierze tyle jadu. Nie
              tylko w kasiulce, ale tez w osobach praktykujacych, ktore zgodnie z tym co mowi
              sie w kosciele (co same mowia podczas mszy) nie powinny nikogo krzydzic (a
              slowa przeciez krzywdza).
              Byly w tym watku osoby mile, ktore spokojnie napisaly co mysla o moim wyborze.
              Napisaly, ze robie zle, ze im sie to nie podoba, ale zrobily to w taki sposob,
              zeby mnie nie urazic. To bardzo cenie i spodziewalam sie, ze w ogole caly watek
              taki bedzie.

              Chcialam sie dowiedziec czy sa na tym forum osoby niepraktykujace, ktore biora
              lub wziely slub koscielny. Co o tym te osoby mysla, co nimi powodowalo itd.
              Dziwne, ze nikt nie widzi, ze tu tez dzialaja normy spoleczne, ale niewazne.
              Zle sie wyslowilam za pierwszym razem, ale nie bylam przygotowana na takie
              ataki, wiec pierwsze zdania napisalam dosc spontanicznie, nie myslac nawet, ze
              sie bede musiala tlumaczyc, bo mi ktos zaczenie cos wmawiac. I tak najgorsza
              byla Kasiulka, ktora jak wniskuje za katoliczke sie nie uwaza, takze zajadle
              katoliczki i tak nie sa takie zle w porownaniu z Kasiulka.

              Tak czy siak ja sie juz wiecej nie wypowiadam, bo widze, ze nie uzyskam
              odpowiedzi na moje pytanie. Raczej znowu ktos na mnie naskoczy, a ja sie bede
              tlumaczyc i w sumie to do niczego nie prowadzi, bo i tak sie nie dowiem tego,
              czego sie chcialam dowiedziec.
              Dziekuje za odpowiedzi.
              • paola_23 Re: Dziekuje:) 17.04.07, 16:21
                mam nadzieję, że mnie nie miałaś na myśli.
                Ja Ci życzę jak najlepiej i obyś była w życiu naprawdę szczęśliwa!
                A moje zdanie na temat powyższy znasz i to wszystko!
          • paola_23 Re: wyjasnienie 17.04.07, 16:01
            My Cię wcale źle nie potraktowaliśmy i nie pisz takich bzdur, że katolik to taka
            zła osoba... katolik to wcale nie moherowy beret, tak jak co po niektórzy
            uważają. po prostu chcemy zrozumieć twoje podejście ale jeżeli nie masz zamiaru
            nam go wyjaśnić to szkoda czasu...
    • kamelia04.08.2007 a może zapytaj swojego narzeczonego, który 17.04.07, 16:05
      jest osoba niewierzącą czy ma ochote na taką pokazową imprezę.
      Argument, że ma być w kosciele, bo tam jest ładnie, uroczyście i podniosle
      ciągnie mi D U L S Z C Z Y Z N Ą i dbaniem o pozory.

      Czy ciąganie go do kościoła gdy jest on osobą niewierzącą jest liczeniem się z
      nim?
      • kratka-w-kratke Re: a może zapytaj swojego narzeczonego, który 17.04.07, 16:16
        > jest osoba niewierzącą czy ma ochote na taką pokazową imprezę.
        > Argument, że ma być w kosciele, bo tam jest ładnie, uroczyście i podniosle
        > ciągnie mi D U L S Z C Z Y Z N Ą i dbaniem o pozory.

        ja nie mam takich argumentow. Nie wmawiaj mi tego.
        Napialam troche wiecej we wpisie Dziekuje.
    • dagps Re: czy Wy tez tak jak ja... 17.04.07, 16:07
      jestem niepraktykujaca, narzeczony innej wiary akle chrzony w kosciele
      katolickim, biore cywilny, nie wiem jak moglabym wziac koscielny
      • paola_23 Re: czy Wy tez tak jak ja... 17.04.07, 16:13
        to jest wypowiedź krótka, zwięzła i niezakłamana, a tym samym zgodna z własnymi
        przekonaniami.
        Życzę wszystkiego dobrego i wiele szczęścia!
      • kamelia04.08.2007 Re: czy Wy tez tak jak ja... 17.04.07, 16:26
        oboje z narzeczonym wychowani zostalismy po katolicku, z takim skutkiem, że
        jestesmy oboje niewierzący. Bierzemy slub cywilny zgodny z naszymi
        przekonaniami, bardzo się cieszymy i nie możemy doczekać.
        Owszem rodzina by i wolała w kościele, będziemy zresztą jedynymi, którzy zrobią
        ślub cywilny. Nie pytam jednak rodziny o zdanie, bo ono nie ma dla mnie
        znaczenia. Formę ślubu uzgadniam tylko i wyłącznie z narzeczonym.
    • izulona Re: czy Wy tez tak jak ja... 17.04.07, 16:25
      Każdy ma swój rozum, Serce i sumienie. Ja jestem katoliczką, której zdarza się
      nie pójść w dzień święty do kościoła, najczęściej z powodu lenistwa. Wstyd mi,
      mam później poczucie grzechu, ale to nie zmienia faktu, że wierze i jestem
      katoliczką. Jestem więc w stanie zrozumieć po części autorkę wątku, choć 8 wizyt
      w ciągu roku w Kościele? Może kratka jest bardziej leniwa niż ja, a może pracuje
      w niedziele? Nie będę dociekać.
      • paola_23 Re: czy Wy tez tak jak ja... 17.04.07, 16:34
        ona raczej nie uznaje kościoła...
        tak wywnioskowałam.
    • czarodziejkakubusia Re: czy Wy tez tak jak ja... 17.04.07, 19:20
      No cóż,nie uważam,że trzeba skakać ciągle do kościoła i nie wiadomo jak być
      zaanagażowanym,choć im bardziej tym lepiej.Jednak uważam za conajmniej dziwaczne
      zachowanie,branie ślubu kościelnego w sytuacji,gdy para nie praktykuje,nie
      wierzy i nie ma nic wspólnego z kościołem.To w jakim celu ten ślub?Dla
      szopki?Można i do teatru się wybrać lub coś innego szopkowatego sobie
      wymyślić.To poważny sakrament,którego udzielają sobie Narzeczeni i trzeba się do
      niego duchowo przygotować!Lepiej,gorzej,ale trzeba.Bo inaczej to
      HIPOKRYXJA!Bardzo podobał mi się ślub i wesele znajomych.Wzięli uroczysty ślub
      cywilny, po którym nastąpiło tradycyjne przyjęcie weselne,tyle,że bez
      oczepin.Było super.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka