Dodaj do ulubionych

ale o co chodzi?

07.06.07, 00:40
Jestem nowa. Madolka- to ja. Nie chce nikogo urazic, ale jeszcze nie widzilam
na tym forum zadnej pomyslowej sukni i drazni mnie ten caly przerost formy
nad trescia, ta cala goraczka przygotowan- kazdy to samo w sumie tylko z
innej firmy....nie jestem zlosliwa nie to jest moja intencja, ale ma pytanie:
czy sa tu jakies kreatywne dziewczyny? ktore zamiast kupowanie kiecki za
gruba kase same projektuja? czy sa tu dziwczyny ktore zamiest lokali i
apkietow robia cos na mala skale ale z pomyslem? powtarzam, jestem nowa,
jesli przeoczylam cos , to przepraszam.
Obserwuj wątek
    • madolka Re: ale o co chodzi? 07.06.07, 00:45
      mialo byc ' zamiast pakietow'. pozno juz.... eh
      • madolka Re: ale o co chodzi? 07.06.07, 00:57
        nikt nie odpowie?
    • sisigma Re: ale o co chodzi? 07.06.07, 00:59
      Każdy robi jak chce i umie. Co chciałaś tu wytropić? Sensacyjne scenariusze
      ślubów i wesel? To tradycyjne imprezy dla całedo "wachlarza" od pryszczatego
      kuzyna po otyłą ciocię, trzeba jakoś wypośrodkować. Niektórzy robią z tej okazji
      wycieczki po górach inni pobierają się na plaży - były takie wątki, poszukasz to
      znajdziesz.
      Jak chcesz robic z okazji swojego ślubu jakieś efekty specjalne - nikt Ci nie
      broni. większośc osób jednak nie ma potrzeby ekstrawagancją zaznaczać swojego
      ego. Ślub to dla mnie wystarczająco intensywne i ważne przeżycie. Na tym mam
      zamiar się skupić a nie na zastanawianiu się czy wesle na wesołym miasteczku to
      dobry pomysł.
      Ja osobiście chcę mieć ślub w kościele a potem spotkać się z bliskimi osobami -
      spędzić z nimi trochę czasu. I to mi wystarcza, potrzebę przygód będę zaspokajać
      na wakacjach.
      • madolka Re: ale o co chodzi? 07.06.07, 01:10
        Sisigma, zgadzam sie z Toba...mnie wlasnie chodzilo o przerost formy nad
        trescia!!!! czyli fryzuru, tipsy itp... ja mam zamiar( nie w bliskiej
        przyszloscismile) ubrac sie w cos oryginalnego nie z salonu, nie isc do fryzjerki
        na 100000 probnych fryzor itp , co jak widze przyslania cala reszte (przyklad).
        I zrobic cos MALYM nakladem ale od siebie!!!!!!!! czyli widzisz, wlasnie cos
        odwrotnego od ekstrawagancji w chyba ogolnym tego slowa znaczeniu z tego co
        widze.
        • sisigma Re: ale o co chodzi? 07.06.07, 01:19
          To będziesz musiała byc trochę asertywna. Domyślam się, że zaczynasz
          przygotowania? Ja już się nasłuchałam, że ślub nie w tym kościele, że nie w tym
          miesiącu, że nie w tej miejscowości, dlaczego ta sukienka i dlaczego mam aparat
          orto na zębach i nie zdejmę go do ślubu...
          Do fryzjerki warto pójść, choćby pogadać, bo jak w dniu ślubu okaże się, że
          wykona Ci wirtuozerski kopiec na głowie i nie umie nic innego, to możesz mieć
          niezły stres. Najbardziej denerwują mnie komentarze "to za skromnie, to przecież
          ślub, to jedyny taki dzień w pani życiu" itp, itd. I przekonywanie mnie, że
          muszę byc zmalowana i wyfiokowana jak barbie koniecznie cyrkonie na
          pozanokciach, bo french nie wystarczy, obcas minimum 7 centymetrów bo tren (a ja
          nie chcę trenu, to jak to uciąć tren????).
          I najważniejsze - bez orkiestry - jak to bez orkiestry...
          EEEE, mam czasem ochotę na ślub: my świadkowie, rodzice i rodzeństwo - i kropka. smile
          • madolka Re: ale o co chodzi? 07.06.07, 01:31
            hm, jeszcze nie zaczynam, ale mam swoj pomysl na to wszystko i uwazam ze z
            odrobina inwencji da sie zrobic cos fajnego i nieoklepanego bez tych wszystkich
            pseudofachowcow i kasy.... jestem architektem , studiowalam rok projektowanie
            mody ( nie chwale sie tym, tylko tlumacze dlaczego mam taki a nie inny poglad)
            i dla mnie najwieksza przyjemniscia bedzie wlasnie ominiecie roznych pan
            specjalistek od kokow itp.... jakos mam problem z wyrazeniem mysli...sad
            • anetina Re: ale o co chodzi? 07.06.07, 09:04
              madolka napisała:

              > hm, jeszcze nie zaczynam, ale mam swoj pomysl na to wszystko i uwazam ze z
              > odrobina inwencji da sie zrobic cos fajnego i nieoklepanego bez tych
              wszystkich
              >
              > pseudofachowcow i kasy....


              a co robi według ciebie ten pseudfachowiec?
              rozumiem, że chodzi ci o kogoś, kto zajmuje się organizacją wesela

              toż to chyba żadna tu na forum nie ma takiego



              > i dla mnie najwieksza przyjemniscia bedzie wlasnie ominiecie roznych pan
              > specjalistek od kokow itp....

              a jeśli, któraś z dziewczyn nie umie się sama uczesać, zrobić fryzurę?
            • wrobelek0403 Re: ale o co chodzi? 07.06.07, 10:49
              kochana, ja tez mialam pomysly, itp. Chcialam jazz band, przyjecie z grillem bez
              usadzania gosci, czerwona suknie slubna, i kupe innych rzeczy. Z biegiem czasu i
              z biegiem negocjacji z naszym rodzinami wszystko wychodzi inaczej. Wiec poki co,
              sami planujemy podroz poslubna - i nic nikomu nie mowimy, powiemy tydzien
              wczesniej, i nikt juz nie bedzie mogl na nas wplynac. wink

              a co do reszty, to co ja sie bede kopac z koniem (czytaj z matka i tesciowa), no
              dopoki nie maja pomyslów typu zespol discopolo , trzydniowe wesele lub
              narzucanie swiadkow, na reszta macham reka smile

              rynek slubny jaki jest, taki jest, troche sztampowy, troche oklepany, ale i tak
              mozna wybrac cos dla siebie, czego przykladem sa obecne tu forumki. Ladne jest
              to co sie nam podoba. A ja na codzien mam naprawde wazniejesze sprawy niz
              szukanie super hiper oryginalnej sukni czy bukietu.

              powodzenia w przygotowaniach i cierpliwosci zycze, bedzie Ci potrzebna smile
              pozdrawiam
            • sierpniowa_julka Re: ale o co chodzi? 07.06.07, 13:51
              Chyba jako architekt powinnaś właśnie doceniać zawody innych? Pytanie się przez
              architekta, czemu dziewczyny same nie projektują sukni, jest dla mnie
              równoznaczne z twierdzeniem, iż nie trzeba kończyć architektury, by
              zaprojektować dom. Że każdy może to zrobić. I potem wychodzi na to, że w Polsce
              mamy ok. 30 milionów lekarzy, prawników, architektów, trenerów piłkarskich itd.
              Jesteś kreatywna - to super! Studiowałaś modę (!), to może umiesz zaprojektować
              niepowtarzalną suknię! Ale czy naprawdę uważasz, że każdy to potrafi???
              Ech, dziewczyno....
              • madolka Re: ale o co chodzi? 07.06.07, 14:17
                Alez ja nie twierdze ze kazda ma projektowac, pytalam czy sa tu dziewczyny z
                takim podejsciem, ktore wlasnie tak zrobily, bo nie zauwazylam.
          • madolka Re: ale o co chodzi? 07.06.07, 01:42
            Dzieki z odp... Mam klopoty z wyrazeniem o co mi chodzi. I szanuje wybory
            innych, chcialam tyko przedstawic swoj punkt widzenia, ale chyba nie do konca
            mi wyszlo. Mam nzdzieje, ze wszystko Tobie sie uda tak jak chceszsmile, jak
            planujesz, bo to najwazniejszesmile... Wszystkiego najlepszego!
          • jagienka72 Re: ale o co chodzi? 07.06.07, 14:13
            W ostatnim zdaniu zawarlas moje pragnienia. Ale bedzie 110 osob, feta na
            calego. Na dodatek mam z racji ciazy tendencje wzrostowa i slysze ciagle "nie
            kupuj jeszcze sukienki, bo sie w nia pozniej nie zmiescisz" (slub 21.07), a
            zaraz potem od tych samych osob slysze "to kiedy ty ta sukienke zamierzasz
            kupic, wszystko odkladasz na ostatnia chwile". Na szczescie jestem 1000km od
            calego zamieszania i nie musze nikogo bic. Ale 11.06 wracam a wtedy bedzie sie
            dzialo!
        • anetina Re: ale o co chodzi? 07.06.07, 09:01
          madolka napisała:

          mnie wlasnie chodzilo o przerost formy nad
          > trescia!!!! czyli fryzuru, tipsy itp... ja mam zamiar( nie w bliskiej
          > przyszloscismile) ubrac sie w cos oryginalnego nie z salonu,


          czyli krawcowa
          większość szyje u krawcowych
          dziewczyny same decydują, jaką chcą sukienkę, czyli projektują big_grin

          nie isc do fryzjerki
          > na 100000 probnych fryzor itp


          wow
          daj przykład dziewczyny, która słownie sto tysięcy robi próbnych fizur



          > I zrobic cos MALYM nakladem ale od siebie!!!!!!!!

          a czy dzieczyny nie robią tu NIC od siebie?
          wręcz przeciwnie, wszystko robią same i od siebie wkładają wszystkie możliwe
          siły i nakłady

        • olimpia_b81 Re: ale o co chodzi? 07.06.07, 10:58
          madolka napisała:

          > Sisigma, zgadzam sie z Toba...mnie wlasnie chodzilo o przerost formy nad
          > trescia!!!! czyli fryzuru, tipsy itp... ja mam zamiar( nie w bliskiej
          > przyszloscismile) ubrac sie w cos oryginalnego nie z salonu, nie isc do fryzjerki
          > na 100000 probnych fryzor itp , co jak widze przyslania cala reszte (przyklad).
          >
          > I zrobic cos MALYM nakladem ale od siebie!!!!!!!! czyli widzisz, wlasnie cos
          > odwrotnego od ekstrawagancji w chyba ogolnym tego slowa znaczeniu z tego co
          > widze.


          no widzisz,ja jak sama sie umaluje, uczesz wygladam jak straszydlo a straszyc nie chce,poza tym robie to codziennie wiec czemu raz w zyciu nie moge sie oddac w rece profesjonalistow,raz wygladac tak jak bym chciala codziennie.
          suknia moja-taka chce,nawet jakby nie byla slubna tez bym ja chciala i np wisiala w galerii centrum,a ze nie mam czasu latac po wszystkich sklepach-skupilam sie na strojach slubnych.
          zreszta uwazam,ze kazdy robi jak chce i jesli chce sie czuc wyjatkowo w tym dniu,jakos go odrzonic od innych to tipsy,sukienka,wesele sa najlepszym srodkiem,
          nie musze byc inna bo co??to modne??
      • memphis90 Re: ale o co chodzi? 07.06.07, 11:24
        Hmm, "genialne" pomysły zaserwował ostatnio magazyn Oliwia. Specjalnie kupiłam,
        bo dałam się skusić na reklamę na okładce i ... całkowita porażkasmile Pomysły na
        wyjątkowy slub ograniczyły się do nachalnego promowania firmy jednej pani
        (wedding-planerki), bez pomocy której zadna z nas nie ma szans nawet wynajac
        lokalu, pomysłów typu motyle (było już na forum, było, jednyne 400euro za
        100sztuk), gołąbki, styl wiejski, góralski. Przykładowy kosztorys z cenami
        wziętymi z kapelusza (obbrączki 300zł za parę? Suknia za 350? Ciekawe, gdzie?),
        kalki amerykańskie (druchny, druchne, drużbowie- ani słowa o swiadkach). Patrząc
        na to, to moje przyjęcie dla najbliższych, bez swojskich zabaw weselnych, a
        tylko z muzykiem jazzowym w tle wygląda rzeczywiście jak szczyt orginalnosci. Co
        do postu autorki- ja akurat nie mam talentu do projektowania czy szycia
        czegokolwiek (musiałam się więc ograniczyć do zakupu sukienki), nie widzę też
        potrzeby, żeby udziwniać przyjęcie fontanną z czekolady, pokazem baletu
        klasycznego czy lotem balonem. Dla mnie ten dzień i tak jest wyjątkowysmile
      • sisigma Re: ale o co chodzi? 07.06.07, 12:11
        A w dodatku to jeśli sama zaprojektujesz suknię - wcale nie oznacza, że będize
        to prościej w formie i bogaciej w treści. Tylko dobra krawcowa uszyje suknię
        ZBLIŻONĄ do Twojej wizji, chyba, ze róniez będizesz sama szyła. Wówczas
        proponuję zacząć przygotowania tak z półtora roku wcześniej.
        Była tu jedna w sari - bardzo pięknym i rzeczywiście pięknie wyglądała, pasowało
        to do jej urody. Żałuję, ale ja w sari nie wyglądałabym dobrze bo mam włosy
        ciemny blond i zielone oczy. Więc nie będę oryginalna smile
        Dla mnie oszczędnością czasu i pieniędzy jest wziąć gotową sukienkę z salonu, w
        dodatku wypożyczyć. Lokal mamy bardzo ładny, restauracja a nie dom weselny z
        różowymi kolumnami, ale my nie lubimy różowych kolumn. Niektórzy lubią.
        Sama organizacja ślubu i wesela też o niczym na dobrą sprawę nie świadczy.
        Większoś z nas robi to po raz pierwszy w życiu, może po doświadczeniach
        zrobiłaby inaczej.
        Aha, uważam, że każdy ślub i wesele są niepowtarzalne, to tak naprawdę zalezy od
        młodych i ich rodzin. Jacy sa na co dzień tacy będą i od święta. Na jeden dzień
        nikt nie stanie się ekscentryczną nimfą, kiedy na co dzień jest szara myszką,
        nie pozbędzie wiejskiego/miejskiego pochodzenia, nawyków i upodobań. A to
        wszystko "przebija" przez każdy element uroczystości a póżniej zabawy weselnej.
        De gustibus...
        • elemelek27 Re: ale o co chodzi? 08.06.07, 07:55
          Hej,

          Zgadzam się z tym co napisałaś, wszystko zależy od ludzi, chęci zabawy,
          oderwania się choć na moment od rzeczywistości. Nikt na ten jeden dzień nie
          zmienia się diametralnie, organizujemy takie wesele, na jakie nas stać, jakie
          chcemy itp.

          Jeśli komuś pasuje skromna uroczystość, to dlaczego nie? Albo np. wystawna?
          Dlatego temat autorki tematu wydaje mi się nieco śmieszny i dziwny.
          Po o na siłę starać się o pomysłowośc i oryginalność, jeśli ktoś chce mieć
          tradycyjne wesele, włosy upięte w kok ( krytyka na forum ), welon z lamówką (
          który jest ponoć niemodny), rękawiczki z kółkiem na palec ( obśmiewane ) itp.

          Czy naprawdę musimy na siłę kreować swój wizerunek? Jeśli komuś coś się podoba,
          to niech tak robi!

          Wesele jest jednym z najważniejszych dni w życiu ale czy warto aż tak się nim
          przejmować?

          My mamy 3 m-ce do ślubu i jeszcze masę przygotowań. I co z tego? Ostatnio
          staramy się rozmawiać na tematy przyziemne - jak urządzić wspólne życie,
          podzielić wydatki, zarabiać pieniądze, kiedy zdecydować się na dziecko itp.

          I myślę, że to jest ważniejsze, niż rozważanie włąsnej kreatywności, pomysłów
          itp. Szkoda na to czasu.

          Wesele będzie takie jak My sami.
    • fania25 czego oczekujesz, każdy ma swóją wizję 07.06.07, 09:27
      napiszę ci tak...

      na przyjęcie wydaliśmy niecałe 8000zł, a zaprosiliśmy 40 osób. ja ubrałam się
      (kiecka krótka, skromna szyta wg. własnej wizji, przyjęła wiele komplementów),
      uczesałam się i wymalowałam za niecałe 1000zł, mąż za jeszcze mniej. do tego
      jeszcze nasza córka, którą tego samego dnia chrzciliśmy, która ubraliśmy za może
      100zł. nie stroiliśmy samochodu, nie wynajmowaliśmy zespołu, nie mieliśmy
      koordynatora ślubu, zaproszenia robiłam sama.

      msze odprawiał mój kuzyn, zdjęcia robił kolega z pracy, film zasponsorowała nam
      moja siostra.

      EFEKT:
      jeszcze dwa dni po imprezie odbierałam podziękowania za super impreze, która
      odbyła się przy winie, płytach abby i disco z lat 70 i 80 (nagrywaliśmy sami).
      jedzenia zostało jeszcze na dzień po, a był obiad, kawa, ciasto, tort,
      przystawki i kolacja. część tańczyła, część siedziała na dworze pod parasolami,
      część przy stole. gdybym drugi raz miała organizować przyjęcie, nie zmieniłabym
      nic.
      • madolka Re: czego oczekujesz, każdy ma swóją wizję 07.06.07, 09:54
        Fania, poprostu nie natknelam sie wczesniej na tego typu opis tutaj. Z tego co
        piszesz mialas bardzo fajne wesele. Przeciez nie chcialam nikogo urazic, tylko
        z watkow ktore czytalam jakos wynikalo to co napisalam w 1.poscie. Pozdrawiam.
      • dagps Re: czego oczekujesz, każdy ma swóją wizję 07.06.07, 09:55
        kilka lat przed slubem tez mialam rozne wizje, co rok innawink w rzeczywistosci
        sama zobaczysz jak to wyglada, co cie bede przekonywac kreatywna osobko. tylko
        przyjdz na forum pokazac swoja oryginalnosc.

        dziekuje ze mnie przeprosilas zanim o mnie cokolwiek pzreczytalas, to bardzo mile.
    • nionczka Re: ale o co chodzi? 07.06.07, 09:54
      Witaj na forum! Moja rada, skoro jestes nowa na forum moze nie zaczynaj od
      takich komentarzy, ktore moga urazic wiele z nas. Lepiej poczytaj dokladnie
      forum, poszukaj bo jest tu wiele ciekawych i oryginalnych pomyslów.
      I jeszcze jedno. Kreatywnosc nie zawsze musi sie wyrazc projektowaniem wlasnej
      suknii slubnej.
    • gioseppe Re: ale o co chodzi? 07.06.07, 10:20
      wiekszosc dziewczyn na forum JEST kreatywna.
      to ze zamawiaja taka czy inna suknie nie ma nic do rzeczy.

      przerost formy nad trescia? no nie wiem.
      pokaz swoja suknie (lub wzory jakie ci sie podobaja skoro jestes nowa) to
      zobaczymy co dla ciebie oznacza przerost formy nad trescia ... bo dla mnie to
      pojecie bardzo wzgledne.

      czy ktos tu robi cos na mała skale? niebardzo wiem o co chodzismile o ilosc osob? o
      skromne przyjecie?
      na pewno, ale sama zobaczysz ze nawet skromne przyjecie wymaga sporo pracy i bez
      wzlgedu na to czy urzadzasz bal na 200 osob gdzie nikt sie nie zna czy przyjecie
      siedzace - troche czasu trzeba poswiecic zeby wszystko wyszlo po waszej mysli.
      no chyba ze jestes osoba ktorej nie zalezy na takich rzeczach to wedlug mnie bez
      sensu robic wesele. wystarczy sam slub a potem obiad dla was swiadkow i
      rodzicow. idziez do restauracji i nic was nie interesuje smile

      PS. sama zaprojektowalam sobie sukienke i tania to ona nie byla.
      to ze sama sobie zaprojektujesz suknie nie oznacza ze ne wydasz na nia grubej kasy.
      Ktos musi ta zmudna prace wykonac, uszyc sukienke, wykonczyc i uwazam ze suknie
      slubne wcale nie sa az tak masakrycznie drogie jak wszyscy narzekaja - pomyslcie
      ile czasu, nerwow, dokladnosci to kosztuje...same te durne koraliki, krysztalki,
      halki, falbany...

      powodzenia w przygotowaniach i wiecej dystansu do tego co czytasz.
      jak zaczniesz wszystko brac do siebie to predzej zeswirujesz wink
    • inkageo Re: ale o co chodzi? 07.06.07, 12:09
      Z Twoich wypowiedzi wynika jedno - niechęć do korzystania z usług fachowców. To
      typowo polska cecha, która nie wiem z czego wynika. Nasz naród uważa się za
      specjalistę wszystkich dziedzin. Sami sobie budujemy i montujemy, podłączamy i
      sadzimy, a później jest jak jest... Czy swoim klientom również zarzucasz brak
      kreatywności? Jakie to nudne, że zamawiają projekty u Ciebie, może powinni sami
      je wykonać? Nie ma u nas pracy i nie ceni się tak jak na to zasługują
      fachowców, bo przecież my sami wszystko potrafimy. Niesprawiedliwym jest
      zarzucanie braku kreatywności osobom, które zamawiają gotowe suknie, gdy samemu
      jest się projektantem... Ja nim nie jestem i nie zamierzam odbierać chleba
      osobom, które zajmują się tym profesjonalnie. Nie zamierzam też nie dać zarobić
      fryzjerce, czy makijażystce, co nie oznacza, że nie mam swoich pomysłów..
      Mogłabym sama zrobić zaproszenia, ale po co? Jeżeli przy takim wyborze na
      rynku, praktycznie każdy znajdzie coś w swoim guście. Pewnie zajęłoby mi to
      kilka dobrych dni, a w tym czasie mogłam zarobić pieniądze w swoim zawodzie, a
      nie zaoszczędzić parę groszy wykonując cudzy..
      • sierpniowa_julka Re: ale o co chodzi? 07.06.07, 13:58
        w zasadzie napisałam to samo powyżej... smile może tylko trochę dosadniej... tongue_out
      • panna_mysza Re: ale o co chodzi? 07.06.07, 14:17
        BRAWO Inka,
        podpisuje sie obema rekami i nogami pod Twoim postem.

        "kreatywnosc" to niekoniecznie wlasnoreczne wykonanie zaproszen, umycie autka,
        uszycie kiecki i do tego upieczenie tortu. Kazda z nas ma swoja wizje i powinna
        dazyc do zrealizowania tego projektu. Jednak, jak zauwazyla juz jedna z forumek
        pamietajac o rodzinachsmile. Jednak uwazam za niewlasciwe usilowanie ogarniecia
        wszystkich aspektow tego dnia samemu - w takim natloku latwo mozna stracic z
        oczu sens skaramentu. Poza tym, zastanowcie sie chwilke nad tym wszystkim -
        gdybysmy, przykladajac wszelkich staran (bo na pewno kazda z nas chce miec
        wszystko perfekcyjnie dopracowane w zgodzie wlasna wizja) mialy przygotowac te
        uroczystosc i towarzyszaca jej impreze to przeciez musialybysmy zawiesic
        nasze "prawdziwe" zycie na kolku. odstawic prace, rodzine i Narzeczonego (bo
        nie kazdy gotow jest do wytrwalego asystowania przy kazdej sprawie). W tym
        wypadku mogloby sie okazac, ze po zorganizowaniu naszego kreatywnego i
        samowystarczalnego dnia nie mamy z kim go dzielic.

        nie widze nic zlego w korzystaniu z pomocy innych. wlaczajac w to fryzjerow,
        krawcowe i florystki - one tez pewnie przyjda do Was z prosba o zaprojektowanie
        domu czy zakladu, przetlumaczenie dokumentow, wybranie funduszu
        ubezpieczeniowego albo posla swoje dzieci do szkol, w ktorych pracujecie.
        Jakie to malo kreatywne z ich stronysmile

        Do autorki watku: Czyraj, czytaj i jeszcze raz czytaj. Ja tez nie przepadam za
        tutejsza wyszukiwarka ale zapewniam ze warto. Bo rownie kreatywna grupa osob
        jak dzialajace tutaj forumki to rzadkosc.
        pozdrawiam,
        M
        • soleil08.09.07 Re: ale o co chodzi? 07.06.07, 14:43

          zgadzam się forumkami.. tu są kreatywne osoby...

          a mnie to forum bardzo pomaga... mało się udzielam, ale staram się codziennie wieczorem chociaż na chwilę zajrzeć.. bo raz byłam na ślubie w kościele i nigdy na weselu..więc sama wymyślam co i jak.. więc gdzie tutaj brak kreatywności...

          i zgadzam się z jedną z przedmówczyń że suknie to sobie możesz zaprojektować, ale stresuj się czy krawcowa dobrze ją uszyje i czy dobrze bedzie sie układała z tego materiału..

          i zgadzam się z Inką.. wszystkiego nie da sie zrobić samemu.. nawet jeśli ma się takie czy owakie talenty...

          p.s. wątek podobny do serii tych , a skąd Wy na to macie kasę itd..
          • agniechan Re: ale o co chodzi? 07.06.07, 17:24
            Nic dodać, nic ująć... Inka, Julka - jestem z Was dumna!smile
            • a.bc Re: ale o co chodzi? 07.06.07, 17:31
              tak są - ja jestem kreatywnasmile
              Mój zawód tego wymaga i dlatego sprowadzam kiecke z zagranicysmile bo uwazam,że
              tam mają lepsze.
              A może dlatego,że jestem kreatywna i mam bogatą wyobrażnię i wiem, ze kiecki
              ślubnej nie uszyje na maszynie łucznik!!!!, bo zanim ją skończe będzie sie
              nadawała jedynie do praniasmile A co z materiałem? Kto mi w hurtowni sprzeda 15m?
              O co masz pretensje, ze żadna z nas nie ma atelie krawieckiego?
              I jeszcze jedno forma na taką sukni! Jedną dobrą formę projektuje sie pół roku
              ( wchodza w to oczywiscie modele próbne).
              • madolka Re: ale o co chodzi? 07.06.07, 17:37
                No i widzisz- myslisz schematem: suknia slubna=skomplikowana suknia. hej, a np
                owiniecie sie jednym kawalkiem materialu, fantazyjnie, nie wymaga zbyt wiele
                umiejetnosci i czasu, tylko wyobrazni. To tylko przyklad, a nie moj pomysl na
                sukniesmile.
                • a.bc Re: ale o co chodzi? 07.06.07, 17:47
                  to co twoim zdaniem mamy wszystkie obwinąc się prześcieradłem! I wtedy będziesz
                  zadowolonasmile
                  Poza tym widac ,że sama niewiele wiesz o szyciu, bo proste suknie wymagaja
                  najwięcej pracy, dopasowania, dokładnego i równego szycia!!, bo łatwo ją
                  spartaczyć!I wracam do podstaw wymagaja świetnie skonstruowanej formy!
                  Po twojej poprzedniej wypowiedzi powiem tylko to,ze sama nie wiesz o czym
                  mówisz, zatem rozmowa z Tobą tak jakby była rozmową slepego z kulawym.
                  Każdy robi jak chce
                  Jeszce dla przykładu powiem jedno, jest grupa dziewczyn, które wybierają suknie
                  tanie- ich wybór, częśc nie liczy sie z kosztami ale czasami nie umie dobrze
                  wybrać, gro dziewczyn kupuje suknie i na tej bazie kreuje swoją postać i
                  wyglądają niepowtarzalnie. Nikt jak do tej pory na forum nie wybrał wizyty u
                  znanej polskiej projektantki, bo taka usługa jest zwyczajnie droga.
                  • mayagaramond Re: ale o co chodzi? 07.06.07, 17:58
                    a.bc napisała:

                    > Poza tym widac ,że sama niewiele wiesz o szyciu, bo proste suknie wymagaja
                    > najwięcej pracy, dopasowania, dokładnego i równego szycia!!, bo łatwo ją
                    > spartaczyć!

                    Jak z sosem pomidorowymwink
                    Projektujac np. sukienka trzeba miec tez i pojecie o szyciu, nie bez powodu na
                    studiach z projektowaie odziezy sa rowniez zajecia z igla i nitka w reku. Nie
                    wystarczy namazac czegos na kartce, trzeba jeszcze wiedziec, czy jest to w ogole
                    wykonalne. Abstrahujac juz od takich rzeczy jak dobra maszyna do szycia, nie
                    mowiac o overlocku.

                    To tylko w Hollywood Brad Pitt bawi sie w architekta a J.Lo w projektankte.
                • inkageo Re: ale o co chodzi? 07.06.07, 17:54
                  Studiowałaś projektowanie mody, więc chyba zdajesz sobie sprawę, że najtrudniej
                  jest uszyć najprostrze modele bez ozdób, marszczeń, drapowań, bo muszą być
                  idealnie i po mistrzowsku skrojone.
                  Mam na myśli taki model jak np. suknia karolin-k.
                  • madolka Re: ale o co chodzi? 07.06.07, 18:42
                    No racja z ta akurat suknia bo tego typu sa trudne do uszycia, ale czy ona jest
                    tak bardzo 'inna' niz inne?... Zreszta mnie nie chodzilo jedynie o suknie....
                    • inkageo Re: ale o co chodzi? 07.06.07, 18:59
                      No to czekam na propozycję/fotkę, jaki styl masz na myśli.
                      • madolka Re: ale o co chodzi? 07.06.07, 19:03
                        Postaram sie cos znalezc, chciaz nie mam na mysli konkretnego stylu. Pokaze co
                        mi sie podoba poprostu....Bede potrzebowac troche czasu...smile
    • sisigma Re: ale o co chodzi? 08.06.07, 00:57
      Dziewczyny nie przesadzacie z tym profesjonalizmem profesjonalistów? Nie
      zdarzyło się wam nigdy umyć głowy po powrocie od fryzjera? Bo mnie bardzo często
      się to zdarza. Raz poszłam tylko podciąć końcówki - mam długie proste włosy.
      Kobieta urąbała mi z lewej krócej z prawej dłużej a po drodze schody... od
      tamtego dnia końcówki podcina mi mama. A zaproszenia też sama robię bo jest
      taniej a efekt ten sam albo lepszy i jaka zabawa! niewykluczone, że fryzura też
      będzie domowej produkcji, nie wiem jeszcze co z makijażem... może spróbuję, bo
      łatwo się go będzie pozbyć w razie czego, chociaż nie wiem czy nie wolę
      zafundowac sobie jakichś dobrych kosmetyków (przynajmniej mi zostaną) z za te
      pieniądze można kupić jakiś lepszy puder czy szminkę...
      Najważniejsze to nie dać się zwariować różnym "producentom weselnego szczęścia"
      czego oni nie są gotowi wymyśleć żeby uzasadnić niezbędność czegoś tam, żeby
      tylko wcisnąć swój produkt i usługę...
      • anetina Re: ale o co chodzi? 08.06.07, 07:43
        zaproszenia tez sami robiliśmy
        do fryzjera nie chodzę - nie potrafią zapanować nad moimi włosami
        teraz jestem zmuszona big_grin

        a teraz maluję mnie koleżanka
        sama się w to nie bawię, bo nie mam czasu
        a raz nie zawsze ktos może nade mną skakać big_grin
      • inkageo Re: ale o co chodzi? 08.06.07, 07:48
        Ale nie podałaś żadnego przykładu usługi/towaru "producentów weselnego
        szczęścia"... Mi też nic nie przychodzi od razu do głowy, musiałabym się
        zastanowić, więc to dobry znak, bo chyba rzadko czytamy o takich
        usługach/towarach na forum... To musi być skala mikro, nie makrowink
      • memphis90 Re: ale o co chodzi? 08.06.07, 13:12
        "A zaproszenia też sama robię bo jest
        > taniej a efekt ten sam albo lepszy i jaka zabawa! "

        Nie żartuj, mi do dzis śni się po nocach to upiorne wycinanie 100 wklejek do
        zaproszeń, żeby było równo, nie było widać linii, żeby palcem nie dotknąć, bo
        jeszcze sie druk rozmaze, a potem koszmar wklejania tego dziadostwa... Chciałam
        zaoszczędzić, być kreatywna i mieć dobrą zabawę, he, he. Nigdy więcejwink
    • inkageo Re: ale o co chodzi? 08.06.07, 07:52
      Przestańcie się licytować co kto zrobił sam, bo zaraz zacznę się wstydzić, że
      nie umiem podciąć sobie włosów, co za brak samodzielnościwinkwinkwink Później
      pobiegnę naprawić pralkę, a w międzyczasie wywiozę śmieciwink Nie dam się
      zwariować przy pracach domowychwink
      • memphis90 Re: ale o co chodzi? 08.06.07, 13:15
        Inka, ale to takie przyjemne być czasem niesamodzielnym... Samodzielna jestem na
        codzień, w dzień ślubu cudownie będzie oddać się w ręce fryzjerki, makijażystki,
        masażystki itdsmile)
        • sisigma Re: ale o co chodzi? 08.06.07, 16:12
          Dla kogo przyjemność dla tego przyjemność... dla mnie osobiście nie jest to
          wcale zabawne ponieważ nie ufam ani fryzjerkom ani makijażystkom. Równiez
          krawcowym nie ufam, szyłam raz sukienkę u krawcowej - tej polecanej i ubrałam
          się w nią raz bo musiałam, na wesele koleżanki.
          Inka - cokolwiek nazwiesz "ślubnym" kosztuje co najmniej 30% drożej - za
          "wyjątkowość" usługi. Dlatego "producenci weselnego szczęścia" bynajmniej nie
          nalezą do skali mikro, ale jest im jak pączkom w maśle. Ludzie uwielbiaja płacić
          w amoku za coś co nie jest warte nawet połowy tej ceny. Bo na ślub wszystko musi
          być "jedyne" i "wyjątkowe" nawet pedicure musi być wyjątkowy. Ja jakoś odporna
          jestem na takie triki.
          • gioseppe Re: ale o co chodzi? 08.06.07, 16:27
            hehe, prawda
            ślubne znaczy droższe wink

            ostatnio szukam miejsc na plener i czytam rozne regulaminy dot. fotografowania w
            roznych miejsach (na zameczkahc, ruinach etc)
            okazuje sie ze turysci moga wejsc np za 7zł /os
            pary = "turysci" w sukniach slubnych i garniturach placą 7zł/os +min. 35zł za
            zdjęcia...

            to jest chore smile
          • madolka Re: ale o co chodzi? 08.06.07, 18:59
            sisigma, o to mi mniej wiecej chodzilo w 1. wpisie, ale Ty to duzo lepiej
            wyrazilas....Np, mozna pewnie znalezc fajna sukienke na slub, ale
            nie 'slubna'....ale chodzi o to, ze niewiele dziewczyn sie na to zdecyduje i
            dlatego wszystko musi miec okreslenie ' slubne' przed nazwa. I m.in. o tym mowa
            w moim rozpoczynajacym ten watek wpisie. I dziwczyny, ktore mysla (niektore
            tak pisaly), ze jestem zwolenniczka jakis ekstrawagancji na slubie, odwrotnie
            odczytaly to co pisalam. No chyba ze ekstrawagancja jest zalozenie nie'slubnej'
            sukni np, a czyms bardzo stonowanym i wrecz skromnym jest zalozenie OGROMNEJ
            bezy z salonu. Niekoniecznie trzeba byc projktantem zeby nie miec sukni z
            salonu. Jak ktos chce to ma, a ja tylko pytalam czy sa tu inne podejscia i mi
            sie dostalo.To samo tyczy sie innych elementow slubu i wesela. Pozdrawiam.
            • inkageo Re: ale o co chodzi? 08.06.07, 19:41
              Rzeczywiście można zaoszczędzić unikając słowa "ślubny" przy zamawianiu
              bukietu, u fryzjera i makijażystki. Albo znaleźć usługodawców, którzy nie
              doliczają większej marży z okazji ślubuwink Ja nie zamierzam, bo makijażystka ma
              stały cennik bez względu na okazję, a z fryzjerką zdążyłam się poznać i
              polubić. Kwiaty chyba będę przygotowywała wspólnie z kwiaciarką.
              My na przyjęcie wybraliśmy miejsce, które rzadko organizuje wesela, bo to nie
              ma być typowe tradycyjne wesele, tylko przyjęcie w stylu, który nam odpowiada.
              Wcale na tym nie zaoszczędzimy..wink Każdy tu organizuje ten dzień w swoim
              indywidualnym stylu i pewnie natkniesz się na wiele starych wątków, w których
              dziewczyny opisują jak uniknęły metek i marży typowo "ślubnej".
              Moja siostra (też nota bene po kilku latach projektowania) kupiła suknię w
              butiku, który nie był ślubnym, ale trzeba być typowym i wymiarowym, żeby dobrać
              suknię bez poprawek. Zresztą w Polsce jest mniejszy wybór, nie wiem czy tu by
              jej się to udało..
              • gioseppe czyli jednak na 100% makijazystka?:) 08.06.07, 19:56



                • inkageo Re: czyli jednak na 100% makijazystka?:) 08.06.07, 19:59
                  Jak ocenisz na 5+ próbny to taksmile
                  • gioseppe dawaj, dawaj chetnie ocenie ;) 08.06.07, 20:04
                    ja mysle ze na slub to minimum 6-!!
                    nie jakies tam byle jakie 5+!!!!!!!
          • memphis90 Re: ale o co chodzi? 08.06.07, 21:59
            Dlatego ja idę do mojego stałego, znanego salonu, gdzie zapłacę normalną,
            zwyczajną, codzienną cenęsmile
            • madolka Re: ale o co chodzi? 08.06.07, 22:03
              No i ja tez tak zrobie jak przyjdzie czassmile
    • uullaa Re: ale o co chodzi? 08.06.07, 16:35
      Jak tylko moja sukienka będzie gotowa (się szyje według mego projektu) wyślę ci
      zdjęcia. Łącznie z fryzurą, też nietypową. I butami "hiperantytypowymi".
      Pozdrawiam.
      • madolka Re: ale o co chodzi? 08.06.07, 19:00
        Super, czekam na zdjeciasmile.
    • mala_an Re: ale o co chodzi? 08.06.07, 18:42
      Ja na początku chciałam fryzurę zrobić sobie sama (z drobną pomocą mojej mamy bo
      będzie polegała na tak zwanej "burzy po warkoczykach" z dwoma wakroczami
      spleciony do tyłu z dodatkiem jakiegoś kwiatka - mam baaardzo długie włosy to
      sobie mogę pozwolić na coś takiego - i chyba każdy kto robił taką fryzure
      doskonale wie że nie zawsze warkoczyki dobrze uda się upleść) ale jednak właśnie
      zastanawiam się czy nie powieżyć moich włosów fryzjerce (ale nadal chce taką
      fryzurę tylko robioną przez kogoś kto będzie potrafił zrobić ją profesjonalnie).
      Makijaż to od początku do specjalisty. Przyznaje się otwarcie że malować się nie
      umiem a jak się zacznę denerwować to tuszem do rzęs sobie nawet i szyje pobrudze :]

      Co do sukienki - NIGDY nie biała ani żadna blada. Jestem mała i napewno nie
      szczuplutka dodatkowo mam bladą cere i bardzo jasne włosy - pasują mi tylko żywe
      kolory. Dodatkowo kocham kolor zielony więc moja suknia będzie zielona -
      dodatkowo na pewno z kształtu nie typowo-ślubna.

      Ślub USC, wesele w resteuracjo-Pubie jezzowym. Poważnie zastanawiam się nad
      sensem fotografa i muzyków. Z moim kochaniem nie trawimy tańczyć - ale nie wiem
      jak to rozwiąże wink

      Tak czy inaczej nie uważam że będę miała abrdzo typowy ślub i nie jestem pewna
      czy się tym wszystkim tak przejmuje - chociaż szczerze to 3 miesiące temu nie
      wiedziałam o ślubach nawet 1/10 tego co teraz wiem a i tak mam wrażenie że wiem
      prawie nic tongue_out
      • gioseppe Re: ale o co chodzi? 08.06.07, 18:51
        zielona suknie pamietam jedna - zauwazylam ja przegladajac sesje plenerowe Foto
        - BIELEC z Krakowa
        jak przypadkiem jestes z krakowa to sobie obejrzyj wink swietnie dziewzyna wygladala

        • mala_an Re: ale o co chodzi? 08.06.07, 19:26
          gioseppe napisała:

          > zielona suknie pamietam jedna - zauwazylam ja przegladajac sesje plenerowe Fot
          > o
          > - BIELEC z Krakowa
          > jak przypadkiem jestes z krakowa to sobie obejrzyj wink swietnie dziewzyna wyglad
          > ala





          Nie masz może linka - google jakoś chyba nie radzą sobie ze znalezieniem strony
          (z krakowa nie jestem tylko ze śląska ale w krakowie bywam)
          • gioseppe Re: ale o co chodzi? 08.06.07, 19:55
            na stronie tej pary nie ma

            strona internetowa www.foto-bielec.art.pl/

            to bardzo kultowy fotograf w krakowie smile
            robia piekne zdjecia
            chociaz strona jest niezachecajaca
            • mala_an Re: ale o co chodzi? 08.06.07, 20:13
              Niestety - galerie wszystkich zdjęć ślubnych przejrzałam jednak zielonej
              sukienki nie zauważyłam. No cóż - pozostaje dalej kombinować nad krojem (moje
              kochanie jedyne czym jest zainteresowane w przygotowaniach do ślubu to
              marudzeniem na temat kroju sukienki - wszystkie odrzucił)
              • memphis90 Re: ale o co chodzi? 08.06.07, 21:48
                To Twoje kochanie planuje wystąpić w sukni? wink
    • beesok Re: ale o co chodzi? 08.06.07, 20:03
      Po czesci sie z Toba zgadzam ale....to jest jednak impreza, ktora trzeba przygotowac. Niestety, jak
      kazdy "event" jezeli nie dopracujesz szczegolow odpowiednio wczesniej to moze byc niezbyt
      przyjemnie w samym dniu.
      Moi przyklad - zapraszamy ok 180 osob z czego 80% z roznych krajow i przyjezdza do Polski (jesli tu
      si ezdecydujemy w koncu) po raz pierwszy w zyciu...czy chce czy nie chce musze pewne rzeczy
      zorganizowac odpowiednio i pomimo ze przeraza mnie "goraczka przygotowan" nie mam wyboru...
      A dlaczego slub nie na mala skale to od razu przerost tresci nad forma i bez pomyslu??? Tak sie sklada,
      ze kazda z tych 180 osob jest nam znana i bliska (jedni mniej jedni wiecej to fakt ale z kazda lacza nas
      cieple relacje). Czy to dziwne, ze ktos moze miec liczna rodzine i wiele przyjaciol???? Aha, i na pewno
      nie bede miala typowego slubu w lokalu z pakietem......
      He he he a co powiesz na wesele mojej kumpeli - miala 400 gosci! A wesel bylo przepiekne - w Libanie
      w olbrzymim ogrodzie - suknia delikatna a makijaz sama sobie zrobila, wlosy zreszta tez sama
      ukladala - nie bylo zadnego przerostu...po prostu wielka impreza na ktorej ludzie sie swietnie bawili.
      Stac ich bylo na zaproszenie wszystkich wiec tak tez zrobili.


      Dlaczego suknia za gruba kase jest zla???? Nie kazdy umie i nie kazdemu chce sie projektowac....i to nie
      oznacza braku kreatywnosci czy pomyslu....inna sprawa, ze dla jednych "gruba kasa" to
      "grosze"...kazdy powinnien dostosowac swoje wymagania do wlasnych mozliwosci.
      Szczerze mowiac nie znam krawcowej, ktorej zaufalabym na tyle, zeby zlecic jej wykonanie sukni
      slubnej - koncepcje mam i wcale nie "typowa" ale musze znalezc gotowa suknie, ktora ja spelni. Poza
      tym ta sama suknia moze miec kilka "wydan" - nie zapominaj o dodatkach, bukiecie, butach itp.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka