Dodaj do ulubionych

złamane serce...

07.06.07, 19:50
pisze tutaj, bo to forum wydaje mi sie najbardziej w porzadku, otóz jestem z
kimś ponad rok, ja koncze studia a on pracuje, rozmawialiśmy dosc poważnie o
przyszłości i on stwierdził ze zamieszkamy razem, jednak niedawno stwierdził
ze nie wie czy jest zdecydowany na tak poważny krok i ze moze lepiej by było
zebysmy jeszcze z tym poczekali ( ja pochodze z innego miasta wiec zostajac
tu gdzie ja teraz koncze studia a on pracuje poświęciłabym sie dla niego bo
moaj rodzina jest gdzie indziej). zranił mnie bardzo tym co powiedział, jest
mi przykro i tak naprawde nie wiem co powinnam zrobić, czy zostać dla niego
czy wyjechac. zalezy mi na nim, i jemu PONOĆ na mnie tez, mówi ze
zamieszkanie razem kojarzy mu sie od razu ze slubem a chyba nie jest jeszczce
gotowy na taki krok...( my nigdy nie planowaliśmy slubu w najblizeszj
przyszłości) jedyne co to mieszkanie razem bo ja tu jestem sama i przykro mi
wracać do pustego mieszkania). proszę poradzcie mi cos , jest mi tak bardzo
przykro...uncertain
Obserwuj wątek
    • np1979 Re: złamane serce... 07.06.07, 20:30
      a jak jest teraz? macie 2 osobne mieszkania? moim zdaniem zamieszkanie razem to
      naprawdę poważna decyzja więc nie denerwuj się, nie jesteście razem jakoś
      strasznie długo więc on ma prawo nie być na to gotowy. ja też jestem z moim N
      ponad rok i chociaż się zaręczyliśmy, to na razie nie planujemy wspólnego
      mieszkania. daty ślubu też jeszcze nie ma ale to osobna historiasmile nie przejmuj
      się tak, bądź niezależna! ja cieszę się z tego, że jestem w związku ale nie
      mieszkamy jeszcze razem, każdy ma swoją "odskocznię" i czasem miło jest pobyć
      samemusmile jeśli nie lubisz wracać do swojego pustego mieszkania to może coś w
      nim zmień, kup ładne kwiaty, zaproś koleżanki itp itd nie "poświęcaj się" dla
      faceta tylko żyj swoim życiem a zobaczysz, że staniesz się przez to dla niego
      jeszcze bardziej atrakcyjna. powodzenia i nie martw się
      • daga9912 Re: złamane serce... 07.06.07, 20:35
        on mieszka ze swoja rodzina a ja sama , przykro mi sie zrobiło bo pomyślałam ze
        jakby chciał byc ze mna na powaznie to nie bałby sie mieszkania ze mna , nie
        wiem moze jestem w błędzie. przykro mi jest i jakos smutno , cały dzien płacze
        i płacze uncertain.
      • karolin-k Re: złamane serce... 07.06.07, 20:38
        a my zamieszkalismy razem po pół roku, bo mielismy dosyć tych dojazdów,
        pożegnań itp

        zamieszkanie razem, to wcale nie jest wielki krok, po prostu chce się być razem,

        jeśli Ty mieszkasz w akademiku, kończysz studia, i dla Niego nie jest naturalne
        to, że zamieszkacie razem, to coś z nim nie tak
        koles jest po prostu niedojrzały

        druga sprawa, skoro ślubu nie planujecie, to po co jesteście na tym forum?
        Mysle ze czytanie tych wszystkich watków jeszcze bardziej Was nakręca, że
        czegoś Wam brakuje

        wracając do sprawy, Koleś chyba nie jest warty bycia z nim, skoro daje Ci
        wybor: wracasz do innego miasta albo wynajmujesz mieszkanie (nie wiem za co, bo
        chyba nie pracujesz)

        i nie mów, że poświęcisz sie dla niego, nie masz się poświęcać, tylko jeśli już
        iść na kompromis w związku i być partnerką a nie niewolnicą
        • np1979 Re: złamane serce... 07.06.07, 21:24
          a ja uważam że zamieszkanie razem to jednak jest wielki krok. i nie należy się
          z tym spieszyć. a wracając do autorki wątku: jakie ty masz plany? chcesz zostać
          w mieście, w którym studiowałaś? zastanów się, gdzie chcesz pracować itd nie
          uzależniaj najważniejszych dla ciebie decyzji od faceta.
    • zuzia_8 Re: złamane serce... 07.06.07, 21:35
      Moim zdaniem on się po prostu przestraszyl.
      Daj mu troche czasu. Wiem, ze może być ci przykro, bo już się troche nastawilas.
      On to sobie przemysli i bedzie ok. Faceci tak mają.
      U mnie bylo to samo. Bylam z Moim K. 4 lata a jak wspomnialam o wspolnym
      mieszkaniu to najpierw na mnie nawrzeszczal i w ogole a pozniej jakos tak
      wyszlo ze sie rozstalismy. 9 miesięcy zajelo mu dojscie do tego, że.... i dziś
      jesteśmy od roku malzenstwem i planujemy ślub koscielny
      • karolin-k Re: złamane serce... 07.06.07, 21:37
        a dlaczego nie wzieliście ślubu kościelnego od razu?
        • zuzia_8 Re: złamane serce... 07.06.07, 21:49
          tak po prostu wyszlo (pozytywnie). Skomplikowane sytuacje rodzinne. Troche zbyt
          duzo osobistego pisania jak na forum smile
    • promyczek_k Re: złamane serce... 07.06.07, 21:55
      Popieram forumki, które Cię przekonują, że powinnaś żyć dla siebie, nie dla
      faceta. Zastanów się, jakie masz plany na przyszłość. Jeśli i tak chcesz zostać
      w mieście, w którym studiujesz, to szukaj pracy, spotykaj sie z koleżankami i
      nie wiem, co jeszcze planujesz, ale nie uzależniaj swojego życia od niego. Wiem,
      że to nie takie proste, ale naprawdę, jedyne słuszne rozwiązanie
    • daga9912 Re: złamane serce... 08.06.07, 09:37
      jestem na tym forum bo wydało mi sie najbardziej przyjazne, nie chciałabym
      spotkać sie z głupimi komentarzrami jak to sie zdarza na innych forach,moje
      plany uzaleznione sa od niego, ja z nim rozmawaiałam jakis czas temu, i on
      powiwedział ze chciałbym zebym została, i w sumie nic sie nie zmieniło poza tym
      ze chciałby odłożyc decyzje z miekszaniem. jestem naprawde zdołowanauncertain
      • mirimar Re: złamane serce... 08.06.07, 10:42
        Piszesz, że on mieszka z rodziną. Nie znam sytuacji, ale może on nie chce się
        wyprowadzić właśnie ze względu na rodzinę? Może wcale nie jest mu tak łatwo
        zakomunikować w domu, że zamieszka z Tobą, skoro, jak piszesz, nie macie jeszcze
        konkretnych planów na przyszłość. To wcale nie znaczy, że nie chce z Tobą być!
        Po prostu - różne są relacje w rodzinach i ludzie są różni.
        Ja byłam przekonana, że moja Mama jest niezwykle nowoczesną osóbką, ale na wieść
        o tym, że zamierzamy z N. zamieszkać razem, to zrobiła taką minę, że usiadłamwink
        A potem okazało się, że moje szczęście też się rozmyśliło, bo nie chciał martwić
        swojej Mamysmile Mieszkamy sobie osobno i jest nam cudownie. I założę się, że
        forumki, które mieszkają ze swoimi narzeczonymi się ze mną zgodzą - to czy on
        chce z Tobą zamieszkać nie jest testem na jego uczucia względem Ciebie!
        Uszy do góry, nie martw się! Pomyśl o tym, co chcesz robić dalej, bez oglądania
        się na niego.
    • ania26a Re: złamane serce... 08.06.07, 10:43
      Cześć,
      wiem jak to jest kiedy się bardzo czegoś chce a się tego nie dostaje. Ale też
      wiem, że jeśli chcesz aby wasze życie było udane - szcześliwe nie możesz nikogo
      do niczego zmuszać. Faceci maja inaczej jak my, wspólne mieszkanie to ważna
      decyja jeżli się o kimś myśli poważnie a nie trakuje jak zabawkę (tylko na
      troszke a potem do widzenia). Daj mu czas. Może za jakiś czas sam będzie chciał
      z Toba zamieszkać. Dla mnie wspólne mieszkanie to wstęp do małżeństwa i tak
      mieszkaliśmy razem 4 lata i dopiero w tym roku się zareczyliśmy i bierzemy
      ślub. Bo dopiero w tym roku mój mężczyzna dorósł do tego smile

      Życze powodzenie, na wszytko jest odpowiedni czas
      -
    • czarodziejkakubusia Re: złamane serce... 08.06.07, 10:48
      Głowa do góry.To,co napisałaś nam,dokładnie powiedz jemu.Chyba wystraszył
      się "powagi" sytuacji,ale nie każdy w takim samym czasie odczuwa,że to już ta
      chwila.Jesli się kochacie,ten moment przyjdzie,najwazniejsze,abyś z nim
      porozmawiała,tak jak z nami tu piszesz.Pozdrawiam.
      • daga9912 Re: złamane serce... 08.06.07, 10:58
        ja z nim rozmawiałam, tylko z nim sie bardzo ciezko rozmawia.i ja powiedziałam
        to wszystko jemu, on powiedział mi tylko, że zalezy mu na mnie, tylko chciałby
        sie jak na razie wstrzymac z decyzja o zamieszkaniu.
        • zuzia_8 Re: złamane serce... 08.06.07, 11:09
          czyli typowy facet.
          Moim zdaniem nie masz się czym martwić!!! Po prostu się przestraszył
          zobowiązania i może trochę dorosłości (to jest niezależne od wieku). cięzko się
          wyporowadzić od rodzinki, gdzie wszystko naszykowane, uprane, ugotowane, do
          swojego mieszkania gdzie za wszystko będzie się samemu odpowiadać.
          Daj mu i sobie trochę czasu.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka