Siedze sobie teraz w domku i wpadam w corazwiekszy dół. Dobija mnie
perspektywa braku wakacji w tym roku, slub 1 września więc teraz nie ma
zabardzo jak wyjechać (chociaż dla upartego czemu nie ale wolałabym żeby to
była podróż poślubna a nie przedślubna), a po ślubie nie dostanę urlopu
poniewaz pracuję w Pomocy Społecznej w dziale rodzinnym i w tym okresie jest
tak dużo pracy. Kiedy coś w pracy wspomniałam o urlopie to od razu
szef "spóścił mnie po rynnie" co znaczy zapomnij. Panie z pracy stwierdziły
że po co mi urlop skoro biorę ślub no to im odpowiedziałam czy wy myslicie
że, ja przez te dni odpocznę bo chyba nie !!! I tak w najbliższej
perspektywie będę harować w małym pokoiczku bez klimatyzacji z wredną
koleżanką z pokoju!!! Dobrze że mam mojego A. tyle dobrego w tym wszystkim.
Przepraszam za taki dołujący post ale, nie mam sie komu wygadać mama z
siostrą opalają się w chorwacji a A. pracuje