Dodaj do ulubionych

Koszty wesela - mały problem, rodzinka

06.09.07, 02:45
Jest w rodzince taki przypadek. Jednak parka (30 lat) maja juz
własne mieszkanko, własny samochód (nowy 60 tys. zł na ratach),
meble na koszt rodziców itd - i nie zamierzali niby brac slubu.
Ogólnie są "ustawieni", ale wszystko na kredyt, więc kasy "wolnej"
nie mają za dużo, prawie wcale.

Ale brat sisostry z tej parki, czyli druga parka (28 lat)
zaplanowali wesele - jako pierwsi. Tą decyzją wymusili ślub na
drugiej parce (30 latków).
Zamierzali wesele opłacić sami, bo kasą swoją gospodaruja tak, że
kupili tańsze mieszkanie, tańszy samochód (10 tys. zł) itd.
uzbierali na meble i wesele.

Ale okazało się, że parka 30-latków chce kase na wesele ... od
rodziców, bo w tej chwili nie mają takiej sumy, a o kolejnym
kredycie można zapomnieć. Władowali się terminem przed ślub parki 28-
latków.
Jak parka młodsza usłyszała, że chcą kase (starsi) od rodziców na
ślub, to teraz chcą takiej samej kwoty.
Coprawda nieplanowali brac kasy, ale jak starsi chcą, to czemu nie
oni? Tym bardziej, że w pewnym sensie sa bardziej odpwoiedzialni, bo
nie brali np: samochodu drogiego, bo przewidzieli, że ślub tez swoje
kosztuje.

I teraz zrodził się problem, mimo że cały czas w rodzince było cacy.
Bo z jednej strony, każdy chiał, by starsza para się pobrała i nikt
im tego nie broni. Ale wg. nich, jedynym wyjściem jest pomoc od
rodziców.
Rodzice mogą ledwo pomóc jednej parce, więc druga musi obejśc się
smakem. Czyli pewno ta młodsza para, która była tak naiwna i sama
sobie zbierał na ślub.

Niedługo będzie "zjazd rodzinny" i mogą być problemy smile))
Jak byście to rozwiązali. Wg. młodej pary, to starsi powinni np:
sprzedac samochód - tyle, że on jest teraz wart mniej niż połowe
swojej wartości, więc pewno by zostali po odjęciu kasy z na wesele
swoje, z jakimś autem za 5 tys., a im jest potrzebne w pracy,
sprawne, a nie zabytek.

Obserwuj wątek
    • mi-mili Re: Koszty wesela - mały problem, rodzinka 06.09.07, 08:11
      Niech wezmą ślub tego samego dnia i zorganizują jedno wesele.
    • aska90 Re: Koszty wesela - mały problem, rodzinka 06.09.07, 08:19
      Tą decyzją wymusili ślub na
      > drugiej parce (30 latków).
      CO TAKIEGO??!!!!!! A niby dlaczego wymusili?

      Rozwiązania widzę dwa: 1. rodzice nikomu nie dają pieniędzy. "Dzieci" są
      dorosłe, powinny same finansować swoje zachcianki. 2. Rodzice, jeśli będą
      chcieli, mogą im dać w prezencie jakąś sumę.
      • maja50 Re: Koszty wesela - mały problem, rodzinka 11.09.07, 12:59
        Aska90-idealne rozwiazania! Rodzice nie maja obowiazku niczego
        finansowac doroslym, pracujacym dzieciom. Niektorzy organizujac
        wesela stale o tym zapominaja...
    • milchschnitte Re: Koszty wesela - mały problem, rodzinka 06.09.07, 08:21
      > Ale brat sisostry z tej parki, czyli druga parka (28 lat)
      > zaplanowali wesele - jako pierwsi. Tą decyzją wymusili ślub na
      > drugiej parce (30 latków).

      Jak to wymusili?
      Według mnie mądrą decyzję muszą podjąć rodzice i np. podzielić oszczędności
      przeznaczone na wesele po połowie między rodzeństwo. Reszta zależy już od
      młodych - jeśli zdobyta kwota nie pozwoli na wielkie weselisko, mogą
      zorganizować jedynie uroczysty obiad na wesele (biorąc pod uwagę, żę chcą wziąć
      ślub ze szlachetnych pobudek).Jeśli im jednak kasy brakuje a zależy na bogatej
      oprawie, powinni się wstrzymać.
      Jeśli jednak Twoi rodzice są bardziej ulegli i zdecydują sie sfinansować wesele
      brata, to raczej nic na to nie poradzisz.
      W czasie rodzinnego spotkania odradzam młodszej siostrze dokonywania obliczeń
      wydatków brata, jakie dokonała tutaj - nie przyniesie to niczego dobrego a i nie
      świadczy zbyt dobrze o niej.
      • memphis90 Re: Koszty wesela - mały problem, rodzinka 06.09.07, 10:39
        Brzydzi mnie takie liczenie cudzych pieniędzy. Nie wiem i nie zamierzam się
        dowiadywać ile pieniędzy rodzice dali na ślub mi, a ile mojej siostrze. Ważne
        jest, ze każda z nas miała takie wesele, jakie sobie wymarzyła. Gdyby rodzice
        nam nie pomogli- wzięlibyśmy kredyt i nie oglądali się na ich portfel.
    • kotek.filemon Re: Koszty wesela - mały problem, rodzinka 06.09.07, 09:51
      onioni napisał:

      > Ale brat sisostry z tej parki, czyli druga parka (28 lat)
      > zaplanowali wesele - jako pierwsi. Tą decyzją wymusili ślub na
      > drugiej parce (30 latków).

      ROTFL! Myślałby ktoś, że chodzi o parkę 17-latków...

      • vobi Re: Koszty wesela - mały problem, rodzinka 07.09.07, 23:23
        > onioni napisał:
        >

        hehe, dopiero teraz zauwazylam, ze autorem watku jest facet (przynajmnie w profilu ma wpisana plec meska, jesli przy jego wypowiedziach pojawia sie automatycznie "powiedzial), to przynajmniej tlumaczy jego ogromne przywiazanie do tradycji, zeby za wesele placila rodzina dziewczyny...
    • memphis90 Re: Koszty wesela - mały problem, rodzinka 06.09.07, 10:36
      1. Co to znaczy, że "Tą decyzją wymusili ślub na
      > drugiej parce (30 latków)" Jest jakiś przymus, że młodszy nie moze sie ożenić
      póki starszy jest kawalerem?? Widac nie chcą ślubu, nie potrzebują, to tylko
      naciski rodziny. Więc jak rodzina chce wesela, to niech sobie za nie zapłaci.
      Nie dziwię się starszym, że postawili taki warunek. Przydałoby się im wiecej
      asertywności. A jeśli jadnak chcą ślubu, to muszą znaleźć sposób na jego opłacenie.

      2. co to znaczy, ze starsza czy młodsza para CHCE kasę od rodziców? Mogą co
      najwyżej POPROSIĆ rodziców o pomoc. Jedni i drudzy to rozpuszczeni gó..arze,
      którzy uważają, ze im się "należy". Jak nie ma kasy, to się nie robi wesela,
      tylko skromny obiad.

      3.Jeśli rodzice zdecydują się pomóc, to powinni dać PO RÓWNO jednej i drugiej
      parze, bez przepychanek kto dostanie więcej. Aczkolwiek to są ICH pieniądze i
      ICH decyzja- a dzieciom nic do tego. Nie ma nic bardziej obrzydliwego, niz
      liczenie pieniędzy w cudzym portfelu.

      4.młodsza para okazała daleko idącą pazerność "> Jak parka młodsza usłyszała, że
      chcą kase (starsi) od rodziców na
      > ślub, to teraz chcą takiej samej kwoty.". No, gratulacje. Bardzo dorosłe
      podejscie, stanąć i tupać nogą, aż się dostanie. W rodzinie nie zawsze dostaje
      się po równo. Co to za rodzina, w której każdy patrzy, by ten drugi nie dostał
      przypadkiem więcej?

      5. "Wg. młodej pary, to starsi powinni np:
      > sprzedac samochód"
      A z jakiej racji ci ludzie roszczą sobie prawo do rozporządzania cudzym majątkiem?

      • onioni Re: Koszty wesela - mały problem, rodzinka 06.09.07, 12:52
        > 1. Co to znaczy, że "Tą decyzją wymusili ślub na

        - powiedzmy, że się ociągali z decyzją. Przez kilka lat nawet
        chwalili się, że małżeństwo jest bez sensu i nie dla nich smile a
        ostatnimi czasy chyba zmienili zdanie, a teraz wpieprzyli się w
        termin nawet.

        >Mogą co
        > najwyżej POPROSIĆ rodziców o pomoc.
        - no w sumie to proszą, ale pod małym szantażem, że inaczje nic z
        tego nie bedzie.

        > Jedni i drudzy to rozpuszczeni gó..arze,
        > którzy uważają, ze im się "należy". Jak nie ma kasy, to się nie
        robi wesela,
        > tylko skromny obiad.
        - ta młodsza parka, nie chce kasy, bo w sumie ma, tylko czuła by
        się .. naiwna to conajmniej, w tym przypadku.
        A co do kasy na wesele od rodziców, nie wiem jak to jest w waszych
        stronach, ale u nas to normalne, że rodzinka pomagała w kosztach
        ślubu! Można by powiedzieć, że rodzicom się udało tych kosztów
        uniknąc, bo odkładano śluby, ale generalnie rodzice czują sie jakoś
        zobowiazani coś dać. Kiedyś wszystko sponsorowali rodzice i było Ok.
        Przesadzasz troszkę.
        Może powiedz jeszcze, że rodzice powinni dac w kopercie 500 zł i na
        tym koniec? big_grin

        > Nie ma nic bardziej obrzydliwego, niz
        > liczenie pieniędzy w cudzym portfelu.
        - jakaś konkret suma chyba nie padał smile

        > 4.młodsza para okazała daleko idącą pazerność ">
        - ich znam lepiej, i wiem, że tak na prawdę, nie chcą tej kasy nawet
        teraz smile Uważaja tylko, że jesli rodzice już by starszym coś dali,
        to wypadało by dac podobną kwotę im. Tylko tyle. Generalnie przeżyją
        nawet to, jak dostaną tylko tamcji - ale można powiedzieć, ze będzie
        to ICH kosztem! Bo to oni oszczędzali lata, a kasę dostaną ci,
        którzy żyją na lepszym poziomie. Jak byś się czuł?

        > A z jakiej racji ci ludzie roszczą sobie prawo do rozporządzania
        cudzym majątki
        > em?
        - ten tekst nie padł w rozmowie w rodzine, tylko między nami
        (znajomi), ich luźna uwaga. Choć przyznali, że to pewnie bez sensu,
        bo samochód dziś już mniej wart niż kiedyś. Nie chodzi tu o
        roszczenie. SAM pisałeś, że jeśli ktoś chce ślub (na 120 os) a go
        nie stac, to niech robi obiadek. A jak chcą już koniecznie duży za
        swoja kasę, to zostaje opcja ze sprzedażą samochodu - wiec to
        naturalny pomysł.
        • kasiulkkaa Re: Koszty wesela - mały problem, rodzinka 06.09.07, 13:06
          ożna by powiedzieć, że rodzicom się udało tych kosztów
          > uniknąc, bo odkładano śluby, ale generalnie rodzice czują sie jakoś
          > zobowiazani coś dać. Kiedyś wszystko sponsorowali rodzice i było Ok.>
          Przesadzasz troszkę.
          W sumie, patrząc z drugiej strony, skoro rodzice wychowali sobie pazernych
          darmozjadów, które w tym wieku mają jeszcze czelność wyciągać kasę na własne
          zachcianki, to niech płacą dalej.
          Mam tylko nadzieję, że rodzice w końcu oprzytomnieją. "Dzieci" również.
          Kiedyś za mąż wychodziło się w wieku 18 lat i większość panienek była
          dziewicami. Może już konsekwentnie sięgać do tego, co kiedyś.

          > Może powiedz jeszcze, że rodzice powinni dac w kopercie 500 zł i na
          > tym koniec? big_grin
          Wiesz, rodzice przeważnie wychowują dzieci i łożą na ich wykształcenie (tak,
          wiem, sami chcieli mieć dzieci), naprawdę uważasz, że muszą jeszcze płacić za
          udział w weselu?
          • onioni Re: Koszty wesela - mały problem, rodzinka 07.09.07, 14:31
            > W sumie, patrząc z drugiej strony, skoro rodzice wychowali sobie
            pazernych
            > darmozjadów,

            Nie przesadzaj. Tradycja jest taka, że to RODZINA panny młodej płaci
            za to to i to,
            a Pana młodego za to, to i to.
            Troszke dziwne podejście prezentujecie. Czyli jak parka jest młoda i
            nie pracuje (18-20 lat) albo są na studiach i ledwo wiązą koniec z
            końcem, to rodzina musi się dokładac do ślubu, a jak są już dorośli,
            to wystarczy, jak dadzą z 500 zł w kopercie i po sprawie.
            Troszke to śmieszne, bo jeżeli nawet rozumię logike, że para młoda
            już pracuje, to nie znaczy, że rodzice nie czują się jakoś tam
            zobowiazani, choćby przez to, że im sie upkiekło sponsoroanie ślubu
            jak byli młodzi czy na studiach.

            Do darmozjadów też oni nie należą, bo oboje (syn i córka) pamiętam
            jak jeździli od 18 roku życia we wszystkie wakacja na zachód
            pracować. Z pewnośią NIKT ich nie utrzymywał od 18 roku życia, aż do
            teraz. Jedyne co mieli zapenione, to pewno nocleg u rodziców jak
            wracali. A z tego co wiem, to nawet częścią kasy się dzielili po
            powrocie.

            Jeżeli w waszych rodzinach jest tak, że jedyne na co można liczyć od
            rodziny po momencie jak się skończy 18 lat, to = 500 zł w kopercie,
            to współczuje takiej rodziny smile

            > wiem, sami chcieli mieć dzieci), naprawdę uważasz, że muszą
            jeszcze płacić za
            > udział w weselu?
            - tradycja wręcz nakazuje, ale wiem wiem, ale oni byli głupi i nie
            slubowali jak mieli 18-lat. Poza tym, jak wyżej nadmieniłem, atpie
            by oni ich utrzymywali po 18 roku życia ....
            • kasiulkkaa Re: Koszty wesela - mały problem, rodzinka 07.09.07, 14:41
              > Troszke dziwne podejście prezentujecie. Czyli jak parka jest młoda i
              > nie pracuje (18-20 lat) albo są na studiach i ledwo wiązą koniec z
              > końcem, to rodzina musi się dokładac do ślubu, a jak są już dorośli,
              > to wystarczy, jak dadzą z 500 zł w kopercie i po sprawie.
              Aniele, slub to powinni brać ludzie dorośli i dojrzali. A tacy zazwyczaj sami
              sponsorują swoje zachcianki, oglądanie się na rodziców świadczy o tym, że jest
              się emocjonalnie gó..arzem i na małżeństwo za wcześnie. Jak parka jest młoda i
              nie pracuje lub ledwo wiążą koniec z końcem, to branie ślubu tylko świadczy o
              ich głupocie, a sponsorowanie tego przez rodziców o głupocie rodziców.

              > Troszke to śmieszne, bo jeżeli nawet rozumię logike,
              RozumiĘ?! A to po jakiemu?

              że para młoda
              > już pracuje, to nie znaczy, że rodzice nie czują się jakoś tam
              > zobowiazani,
              A czują się? Bo na razie piszesz o pretensjach, które roszczą sonie "parki"
              gó..arzy, które stawiają rodziców przed faktem.

              choćby przez to, że im sie upkiekło sponsoroanie ślubu
              > jak byli młodzi czy na studiach.
              Ależ wspaniałomyślny gest ze strony dzieci, rodzicom upiekło się, kiedy byli na
              studiach.
              Pie.... się w główkę, a jak nie pomoże, powtarzaj aż do skutku.
              • vickydt Re: Koszty wesela - mały problem, rodzinka 07.09.07, 22:59
                kasiulkkaa napisała:

                > Ależ wspaniałomyślny gest ze strony dzieci, rodzicom upiekło się, kiedy byli na
                > studiach.
                > Pie.... się w główkę, a jak nie pomoże, powtarzaj aż do skutku.

                czasem przesadzasz, ale tu poprę każde słowo. Mi też to tłumaczenie pazerności
                tradycją zdaje się obleśne.
                • onioni Re: Koszty wesela - mały problem, rodzinka 08.09.07, 12:34
                  > czasem przesadzasz, ale tu poprę każde słowo. Mi też to
                  tłumaczenie pazerności
                  > tradycją zdaje się obleśne.

                  - o jakiej pazeroności tu mówisz, skoro na tym nie zarobią (para
                  młoda).
                  Tyle ile uda się odzyskać, z prezentów, tyle pewno oddadzą, bo
                  dom/auto mają. Tyle, że kredytów wziąś już nie mogą.

                  Możesz nazwać to oblechą, ale to stwierdzenie faktu, że w pewnym
                  sensie, rodzicom się "upiekło", że nie musieli np: finansowac ślubu
                  wpadki w 18-roku życia, czy w trakcie ślubu smile)
                  Ja generalnie tez uważam, że same te wielkie wesele sa obleśne. A
                  jak sobie przypomne, że kiedyś tradycjnie świętowało i z 3 dni, to
                  już mnie mdli. I coś to zmienia.
                  Jeżeli rodzice mieli ślub przy pomocy rodzinki (a tak bywało setki
                  lat!), to czemu obleśna jest tradycja, że moga pomóc swoim dzieciom?
                  Zwłaszcza, jak ci im oddadzą te kase - bo takie są realnia dziś
                  pewno.

                  Chyba, że tradycja sama w sobie jest oblesna, a to zgoda big_grin

                  • vickydt Re: Koszty wesela - mały problem, rodzinka 08.09.07, 17:27
                    sugeruję lobotomię. Nic innego ci nie pomoże.
                    • onioni Re: Koszty wesela - mały problem, rodzinka 09.09.07, 04:00
                      a jest jakiś ustawowy termin, od kiedy rodzinka nie może pomóc
                      finansowo w weselu? (Zapomnijmy o tym przypadku, bo tu faktycznie są
                      oni "ustawieni" w jakiś sposób).
                      Może ustalny najpierw co innego.
                      Czy nie było tradycji, że rodzina pomaga w weselu?
                      Bo moi rodzice, dziadkowie i pra pra itd. też pewno w momencie ślubu
                      mieli prace (bo inaczej raczej by nie startowali w nową drogę). A
                      jednak rodzinka pomagała.
                      Taka tradycja, wiem że to oblesnie, lobotomia, debilizm i wszystko
                      co najgorsze. Taki poziom wprowadzasz, no cóż, tylko nie zwalaj na
                      mnie.
                      Ale kiedy się to zmieniło?
                      No, chyba, że wyskoczysz z tekstem, że tak nigdy nie było - więc
                      śpiesze powiedzieć, że się mylisz.
                      • kasiulkkaa Re: Koszty wesela - mały problem, rodzinka 09.09.07, 10:56
                        > Ale kiedy się to zmieniło?
                        Pewnie wtedy, kiedy ludzie zaczęli ze sobą mieszkać bez ślubu.
                  • memphis90 Re: Koszty wesela - mały problem, rodzinka 11.09.07, 10:29
                    A kto powiedział, ze rodzice MUSZĄ finansować śluby 18-letnim kretynkom, którym
                    nie chciało się kupić kondoma i zaliczyły wpadkę? Nic nie muszą, a czasy, kiedy
                    organizowało się śluby na chybcika "bo co ludzie powiedzą" już minęły. U mnie w
                    domu zasady były jasne- mieszkam z rodzicami i stosuję się do ich zasad- to mnie
                    utrzymują; uważam, ze juz jestem dorosła i chcę się wyprowadzic- ok, ale od tej
                    chwili utrzymuję się sama.

                    > Jeżeli rodzice mieli ślub przy pomocy rodzinki (a tak bywało setki
                    > lat!), to czemu obleśna jest tradycja, że moga pomóc swoim dzieciom?

                    Kluczowe słowo to MOGĄ. A Ty upierasz się, że MUSZĄ.
            • biedroncia79 Re: Koszty wesela - mały problem, rodzinka 10.09.07, 14:11
              a ja wspolczuje Tobie pogladow!!!!!! Wez juz skoncz, bo nie da sie
              tego czytac! zaloze sie, ze to ty jestes z tej drugiej parki i
              piszesz to, zeby poradzic sie, jak wyrwac kase od rodzicow! Nie
              wszystkim rodzicom zycie ulozylo sie tak, ze moga pomoc finansowo w
              organizacjii slubu! I wiem, ze takim rodzicom jest z tego powodu
              bardzo przykro! Wspolczuje Twoim rodzicom-pewnie jedza teraz chleb z
              woda, byleby tylko odlozyc na wypasione wesele swojego
              niewdziecznego bachora! wstydz sie!
        • kotek.filemon Re: Koszty wesela - mały problem, rodzinka 06.09.07, 13:52
          > Może powiedz jeszcze, że rodzice powinni dac w kopercie 500 zł i na
          > tym koniec? big_grin

          Do głowy by mi nie przyszło zastanawiać się, ile powinni dać moi (tudzież żony)
          rodzice na ślub i wesele. Nic nie musieliby dawać - wystarczyłoby nam, że są z
          nami. Na litość boską - nie mówimy o osiemnastolatkach, które "muszą do
          ołtarza", bo nie wiedzieli skąd się biorą dzieci, tylko o podobno dorosłych i
          dobrze sytuowanych 30-latkach.
          • onioni Re: Koszty wesela - mały problem, rodzinka 07.09.07, 14:34
            rozumiem, że w momecie skończenia 18 lat, nie uzyskałać żadnej
            pomocy ze strony rodziców?
            Bo oni dostali Aż nocleg i nic poz tym.
            Rodzice dopiero od kilku lat żyja dostatniej, a wczesniej to te
            rodzeństwo samo się utrzymywało.

            Zresztą jak napiszesz, że nie otrzymałaś żadnej pomocy po 18 roku
            życia - to w sumie tez za dobrze nie świadczy o twoich rodzicach.
            Przynajmniej wg mnie smile))

            • kotek.filemon Re: Koszty wesela - mały problem, rodzinka 10.09.07, 09:40
              onioni napisał:

              > rozumiem, że w momecie skończenia 18 lat, nie uzyskałać żadnej
              > pomocy ze strony rodziców?

              Decyzję o ślubie podjęliśmy "nieco" później - gdyby faktycznie trzeba się było
              żenić w wieku 18 lat to po pierwsze byłaby to tragedia (bo małżeństwa zawarte
              przed 22 rokiem życia, zwłaszcza te z wpadki, rozpadają się w 80% w ciągu raptem
              dwóch lat) a po drugie bez drenażu kieszeni rodziców by się nie obyło.

              Co do pytania - oczywiście rodzice pomagali i mnie i mojej narzeczonej - choćby
              na tyle, że spokojnie skończyliśmy studia (poznaliśmy się zresztą dopiero
              później). Ale jakoś nie potrafię sobie wyobrazić chodzenia do nich, gdy
              trzydziestka zaraz stuknie i mówienia "Dajcie na wesele". Zresztą - obiecaliśmy
              sobie, że żadnych pieniędzy od rodziców na ten cel nie przyjmiemy. Moi
              zdecydowali później, że w ramach prezentu sfinansują nam podróż poślubną. Ten
              prezent przyjęliśmy i nie ukrywam, że ulżyło nam to trochę finansowo i pozwoliło
              zrealizować podróż marzeń, na którą pewnie nie byłoby nas samych stać przy
              wydatkach na dzień ślubu - ale zrobili to sami, z własnej woli, bez żadnego
              słowa z naszej strony...


            • biedroncia79 Re: Koszty wesela - mały problem, rodzinka 10.09.07, 14:25
              Onioni, skoncz juz, bo naprawde rece opadaja, jak czyta sie Twoje
              wypowiedzi! nie dosc, ze masz przerazajace poglady, to jeszcze ta
              biedna Polszczyzna, ktora kaleczysz z taka latwoscia! I nie komentuj
              juz zachowania rodzicow, ktorych nie znasz i nie wiesz, jaka maja
              sytuacje-nie mowie tu o rodzicach tej parki (czyli Twoich), tylko o
              komentarze typu: "jak Ci rodzice od 18 roku zycia nie pomogli, to
              zle o nich swiadczy". Zenada po prostu. Ciekawe, jakim Ty bedziesz
              rodzicem! Pewnie wychowasz swoje dzieci na materialistow i kiedys
              przyjda do Ciebie po kase na wesele, a Ty nie bedziesz mial, wiec
              pojdziesz sprzedac nerke! i jeszcze im podziekujesz, ze Ci sie
              upieklo z tym wydatkkiem, jak byli na studiach, wiec dzieki temu
              mogles dluzej korzystac ze swojej nery! Haha! Gratuluje juz teraz!
        • jayin Re: Koszty wesela - mały problem, rodzinka 06.09.07, 19:11
          > Kiedyś wszystko sponsorowali rodzice i było Ok. Przesadzasz troszkę. Może powiedz jeszcze, że rodzice powinni dac w kopercie 500 zł i na tym koniec? big_grin

          Rodzice NIC NIE MUSZĄ smile
          Nawet koperty pustej kupować, za 20 groszy. Czy ile tam to kosztuje.
          Gdybym była na utrzymaniu rodziców i chciała się ślubić i weselić - to pewnie bym poprosiła (a nie oczekiwała, że dadzą mi kasę, bo MUSZĄ) - ale jeśli ludzie pracują, mieszkają na swoim, są ju od wielu lat samodzielni ... To szczerze mówiąc - nie wstyd dopominać się od rodziców o finansowanie wesela?... Ludzie dorośli, wydali kasę na dobra doczesne, to powinni chyba sobie odpuścić wesele wielkie. A jak mają kasę na wesele, ale małą

          Co innego jeśli rodzice CHCĄ pomóc.
          Co innego - jeśli dzieci uważają, że im (dzieciom) się należy od rodziców finansowanie ich pomysłów, jak pieskowi buda, a rodzice stawiani są przed faktem dokonanym i szantażowani przez własne dzieci... Matkobosko...wink Co to za dzieci...?smile Jakby mi moje własne dorosłe i samodzielne wyciągały do mnie łapki po kasę szantażem, że MUSZĘ dać i JUŻ, bo oni tak chcą, to bym pogoniła..wink)


          > Uważaja tylko, że jesli rodzice już by starszym coś dali,
          > to wypadało by dac podobną kwotę im.

          Może i WYPADAŁOBY. ALe rodzice nie mają takiego obowiązku.
          Równie dobrze mogliby dać kasę na wesele córki sąsiada, a swoim dzieciom nic. Ich pieniądze - ich sprawa na co wydają. Nie można ich zmuszać i oczekiwać, ze beda wydawali pieniadze wlasne zgodnie z rozporządzeniami swoich dzieci. Oceniac mozna różnie - wypada, nie wypada, niedobrzy rodzice, dobrzy...ALe nie mają obowiązku zadnego by utrzymywac i finansowac dorosłe i samodzielne dzieci. MOGĄ im pomagać, MOGĄ finansowac - ale to tylko ich dobra wola jest. Nie obowiązek.

          > Tylko tyle. Generalnie przeżyją nawet to, jak dostaną tylko tamcji - ale można powiedzieć, ze będzie to ICH kosztem!

          Jakim "ich kosztem"?...smile To nie są ICH pieniądze przecież. Tylko rodziców. Niech lepiej nie rozliczają rodziców z pieniędzy, bo kiedyś się to na nich "zemści".

          > Bo to oni oszczędzali lata, a kasę dostaną ci, którzy żyją na lepszym poziomie.

          To już sprawa rodziców. Dzieci mogą mieć do nich pretensje - ale jak już wyżej pisalam - to pretensje trochę wirtualne - i dotyczace "rownego traktowania dzieci" (byłoby miło gdyby rodzice zawsze rowno traktowali dzieci swoje, ale wiadomo ze zycie nie je bajka i tak nie jest), a nie obowiązkow finansowych rodzicow.

          Dla rodziców jest proste: jedni zaoszczędzili i MAJĄ, drudzy - NIE MAJĄ. Rodzice więc logicznie myśląc - pomogą tym dzieciom, ktore NIE MAJĄ.

          Najgorsze co może być - to zazdrość w rodzinie... Zwłaszcza o pieniądze. Czasem lepiej przełknąć poczucie niesprawiedliwości i odpuścic sobei zazdrosczenie. Bo to niczego nie zmieni, a tylko stres i kwas w rodzinie będzie.

          pozdr. i życzę "młodszym" fajnego wesela za ICH WŁASNE pieniądze wink
          to TYLKO jeden wieczór i noc. ja bym się lepiej czuła, gdybym sama płaciła i nie ciagnela kasy od rodzicow wzorem starszego rodzenstwa. wiesz - poczucie WŁASNEJ wartości smile nawet jeśli wesele byłoby DUŻO skromniejsze.
        • memphis90 Re: Koszty wesela - mały problem, rodzinka 11.09.07, 10:22
          No to skoro młodzi nie chca tej kasy, to o co bicie piany? Nam rodzice
          sfinansowali zdecydowanie większą część ślubu i wesela. Ale była to ICH decyzja,
          ICH pieniądze- gdyby sami nie wyszli z tą propozycją, gdyby nie było ich stać,
          albo gdyby zwyczajnie nie mieli ochoty nam tego finansować- to wzięlibyśmy
          kredyt albo odłożyli kasę przez najbliższy rok.
          > Może powiedz jeszcze, że rodzice powinni dac w kopercie 500 zł i na
          > tym koniec? big_grin
          Tak, cieszylibyśmy się z tych 500zł w kopercie.
          > - jakaś konkret suma chyba nie padał smile
          Nie ma znaczenia, czy padła konkretna kwota- oglądanie się na rodziców "bo tamci
          dostaną więcej", jest obrzydliwe. Ale to juz kwaestia moralnosci i kultury
          osobistej.
          > - no w sumie to proszą, ale pod małym szantażem, że inaczje nic z
          > tego nie bedzie.
          >
          Prosba pod szantazem nie jest prośbą.

          > - ten tekst nie padł w rozmowie w rodzine, tylko między nami
          > (znajomi), ich luźna uwaga.
          Chodzi o sposób myślenia. Niech rozporządzają swoimi samochodami, a nie
          samochodem rodzestwa. Nawet w luźnej rozmowie.
    • kasiulkkaa Re: Koszty wesela - mały problem, rodzinka 06.09.07, 10:43
      Kiedy już parka stanie się parą, czas będzie pomyśleć o ślubie i weselu (bo nie
      ślub jest tu finansowym problemem). Na razie stanowczo za wcześnie.
      • marylou_tiel Re: Koszty wesela - mały problem, rodzinka 06.09.07, 12:28
        30-letni, pracujacy, zarabiajacy, wychodzi na to, ze nienajgorzej,
        ludzie chca, zeby ich slub i wesele finansowali rodzice??? Moim
        zdaniem przegiecie... Toc to juz nie zakochana, ani nie wpadnieta
        para dwudziestolatkow, studentow...
        Wstyd by mi bylo raczej zwracac sie do rodzicow z taka prosba.
    • vickydt Re: Koszty wesela - mały problem, rodzinka 06.09.07, 12:44
      "wymusili"/"chcą od rodziców" - do jasnej cholery, a to ich slub,
      czy rodziców?????? Co ja bym zrobiła? Jeśli rodzice dają w
      prezencie, to tylko się cieszyć, ale jeśli zostają postawieni pod
      ścianą z powodu fochów dzieci...mdli mnie, gdy o takich "dzieciach"
      słyszę. Do roboty i po kredyt, a nie zaglądać komuś do kieszeni - to
      moja odpowiedź!.
    • aniasa1 Re: Koszty wesela - mały problem, rodzinka 06.09.07, 13:02
      A ja stane w obronie mlodszej parki! Przygotowywali sie, wykazali sie
      dojrzaloscia, oszczedzali i nie zyli ponad stan bo chcieli zorganizowac sobie
      wesele. Starsza parka to lekkoduchy i rozpuszczone niedojrzale dzieci - sietnie
      sie bawia za kase z kredytu i nie odmawiaja sobie wiele (tak to zrozumialam).
      Dlaczego Oni mieliby dostac teraz bonus od rodzicow??? Zamiast super fury mogli
      wczesniej pomyslec o weselu? Kazdy z nas chcialby czerpac same przyjemnosci w
      zyciu ale tak nie jest! Pewnie kazda z Was musiala z czegos rezygnowac na koszt
      wesela. Ta mlodsza parka tez. Dlaczego ich poswiecenie ma teraz nie byc
      docenione? Rodzice powinni dac kase PO ROWNO. Ci mlodsi doloza do wesela lub na
      podroz poslubna a 30-latkowie wypija coca-cole z gosćmi w drodze z kosciola bo
      tyle sobie uzbierali....
      • salsa.loca Re: Koszty wesela - mały problem, rodzinka 07.09.07, 20:09

        aniasa1 napisała:

        Dlaczego ich poswiecenie ma teraz nie byc
        > docenione?


        dorośli ludzie nie czekają na oklaski ze strony Rodziców , tylko żyją godnie, po
        swojemu i z odciętą pępowiną
    • d.o.s.i.a Re: Koszty wesela - mały problem, rodzinka 06.09.07, 13:05
      Jedni, drugich warci... Niestety.
      • vickydt Re: Koszty wesela - mały problem, rodzinka 06.09.07, 14:00
        no dokładnie: jedni lekkoduchy, a drudzy pierwszym do kieszeni
        zaglądaja.
    • milczucha1 Re: Koszty wesela - mały problem, rodzinka 06.09.07, 14:41
      Jaka PARKA, po prostu para -to dorosli ludzie, a piszesz o nich jakny byli dziecmi.
      To zdrabniania calkiem nie pozwolilo mi sie wczytac w Twoj post, ciagle tylko
      widzialam: parka..
    • agnrek To chyba jakiś żart! 07.09.07, 15:20
      Z przerażeniem czytałam tę historię. 30-letnie "konie" chcą od rodziców kasę na
      wesele? To chyba jakieś żarty smile W głowie mi się nie mieści, że można
      czegokolwiek oczekiwać, skoro są na swoim i stać ich na to i owo, to stać i na
      ślub. Skąd się wzięło durne przekonanie, że to rodzice organizują wesele
      dzieciom???? Jeśli chcą, to ok, ale żeby wymagać???
      My nie wzięliśmy ani grosza, bo ze wstydu byśmy się spalili, zresztą zarabiamy o
      wiele więcej, moja sukienka to jedna pensja teścia! Dostaliśmy pieniądze w
      prezencie, co nas bardzo zaskoczyło, bo nie spodziewaliśmy się tego wcale.
      Na miejscu rodziców nie dałabym ani grosza, dopiero na ślubie bym do koperty
      włożyła po równo jednej i drugiej parze i tyle, ile mogą i chcą dać.
      • onioni Re: To chyba jakiś żart! 07.09.07, 15:36
        agnrek napisała:

        > Z przerażeniem czytałam tę historię. 30-letnie "konie" chcą od
        rodziców kasę na
        > wesele? To chyba jakieś żarty smile W głowie mi się nie mieści, że
        można
        > czegokolwiek oczekiwać, skoro są na swoim i stać ich na to i owo,

        - no niby stać, ale z dnia na dzień się żyje. Odłożyć nie moga
        (starsza parka) i kredytów tez już nie, bo mają pobrane. W sumie
        mogą czekac z 5 lat, az wyjdą znowu na prostą ... fajnie mówić smile))


        > ślub. Skąd się wzięło durne przekonanie, że to rodzice organizują
        wesele
        > dzieciom???? Jeśli chcą, to ok, ale żeby wymagać???

        - tradycja jest taka, może to i durna tradycja, ale może małżeństwo
        tez jest durne, i slub?! Bo wg mnie tak. Ludzie dają z 30 tys. na
        ślub (pół biedy jak połowe odzyckają z prezentów) za co? Za
        symboliczny dzień? Ta cała sprawa jest głupia, ale ta sprawa to tzw.
        tradycja smile
        Poza tym, nie wymagają - już to pisałem.

        > My nie wzięliśmy ani grosza, bo ze wstydu byśmy się spalili,

        - a brałaś jaką kase od ukończenia 18-roku życia? Lub nawet dawałaś
        na utrzymanie rodzinki, jak były krysysy? Bo oni nie wzieli grosza,
        a nawet się dzielili - od 18 roku życia! (wcześniej tez dorabiali).
        Dopiero od niedawa ich rodzice się lepiej ustawili, zmiana pracy itp.


        > wiele więcej, moja sukienka to jedna pensja teścia! Dostaliśmy
        pieniądze w
        > prezencie, co nas bardzo zaskoczyło, bo nie spodziewaliśmy się
        tego wcale.

        - masz ci los, a nie mogłas odmówić?! big_grin big_grin

        > Na miejscu rodziców nie dałabym ani grosza, dopiero na ślubie bym
        do koperty

        - w sumie masz racje, dobry rodzic po skończeniu 18-roku życia,
        jedyne co dla dziecka może zrobić przez kolejne 50 lat az do
        smierci, to dac im z 500 zł.

        > włożyła po równo jednej i drugiej parze i tyle, ile mogą i chcą
        dać.
        - drudzy pewno (młodsi) i tak nie przyjmą, bo mają (z nimi
        rozmawiam). Poza tym, jak by ich starsi podzieli te kase (powiedzmy -
        dużaaa kooperta big_grin ) to i tak starczy na pokrycie tylko częsci
        kosztów, tylko 1 wesela.
        • agnrek Re: To chyba jakiś żart! 07.09.07, 15:48
          Wiesz, ja straciłam rodziców w wieku 21 lat, dzisiaj mam 32 i nikt mi nigdy
          złotówki nie dał, po prostu żyłam skromniej. Mój mąż to samo, starał się
          odciążać rodziców, pracując podczas studiów, wyjechał z domu w wieku 19 lat. I
          nie porównuj często niesamodzielnej i uczącej się osoby 18-letniej do
          30-letniej. Nigdzie nie jest napisane, że masz wydać na wesele 30 tysięcy, skoro
          Cię na to nie stać. Zrób obiad i po kłopocie.

          My mamy olbrzymi kredyt, rok temu się pobraliśmy, w drodze są nasze bliźniaki i
          radzimy sobie SAMI, bo rodzice nas na tyle wykształcili, że jesteśmy w stanie
          sami się utrzymać i tak gospodarować kasą, żeby starczyło na życie.
        • kasiulkkaa Re: To chyba jakiś żart! 07.09.07, 15:52
          > - no niby stać, ale z dnia na dzień się żyje. Odłożyć nie moga
          > (starsza parka) i kredytów tez już nie, bo mają pobrane. W sumie
          > mogą czekac z 5 lat, az wyjdą znowu na prostą ... fajnie mówić smile))
          A po co chcą nagle urządzać wesele? Bo młodsi będą mieli? Bo co ludzie
          powiedzą, że młodsze "dzieci" jua po ślubie? Chcą mieć ślub, proszę bardzo, na
          ślub chyba ich stać. Jeśli nie, czas zacząć zarabiać i oszczędzać.

          Ludzie dają z 30 tys. na
          > ślub (pół biedy jak połowe odzyckają z prezentów) za co?
          Oświeć mnie, gdzie tyle slub kosztuje?! Nie myl slubu z weselem.

          > - w sumie masz racje, dobry rodzic po skończeniu 18-roku życia,
          > jedyne co dla dziecka może zrobić przez kolejne 50 lat az do
          > smierci, to dac im z 500 zł.
          Cały czas mylisz dwa pojęcia: rodzic daje z własnej woli z: gó..arz wymaga.
          • onioni Re: To chyba jakiś żart! 07.09.07, 19:19
            > Oświeć mnie, gdzie tyle slub kosztuje?! Nie myl slubu z weselem.

            - jest taki topic na "wesela" ale dział priv chyba. Tam padają takie
            sumy, w okolicach 35 tys .....
            Wiesz, jak ludzie zapraszają po 200 osób, mimo że 180 z nich widują
            raz na 20 lat, to potem sa takie koszta big_grin

            Parki o których ja pisze, i tak robią (planują) na 80 ośób (starsi)
            i 50 młodsi.

            > Cały czas mylisz dwa pojęcia: rodzic daje z własnej woli z:
            gó..arz wymaga
            - w tym przypadku, którym ja opisuje, to raczej "oczekuje" big_grin
            Wiesz, rodzić do 18 roku życia ma psi obowiązek martwić się o
            dzieci, a potem może (nie musi) wspomagać - bo czemu by nie,
            zwłaszcza na starcie?
            • kasiulkkaa Re: To chyba jakiś żart! 08.09.07, 08:57
              Powtórzę, bo jednak nie zrozumiałeś. Nie myl ślubu z weselem. Reszta jak w
              poprzednim poście.


              a potem może (nie musi) wspomagać - bo czemu by nie,
              > zwłaszcza na starcie?
              A sponsorowanie wesela starym koniom to jest wspieranie ich na starcie? Nie bądź
              śmieszny.
              • onioni Re: To chyba jakiś żart! 08.09.07, 11:50
                > A sponsorowanie wesela starym koniom to jest wspieranie ich na
                starcie? Nie bąd
                > ź
                > śmieszny.

                A to, że im nie pomagano na starcie WCALE, to nie jest jakiś tam
                powód, by rodzice czuli się "zobowiązani" do jakiej więszej pomocy
                (niż 500 z), skoro teraz im się lepiej powodzi?

                Gdy będe rodzicem, nawet nie wyobrażam sobie, bym powiedział
                dziecku, masz 18 lat, wiec już niczego ode mnie nie oczekuj bo ....
                i tu jakaś nowomowa. Że zginie w społeczeństwie jak sobie sam nie
                poradzi, że to, że pstro. To już nie jest rodzina, to jakiś staw
                hodowalny. Jest odpowienia waga i fruuuuuu ze stawu.
                smile))
                • kasiulkkaa Re: To chyba jakiś żart! 08.09.07, 11:54
                  > Gdy będe rodzicem, nawet nie wyobrażam sobie, bym powiedział
                  > dziecku, masz 18 lat, wiec już niczego ode mnie nie oczekuj bo ....
                  A rodzice tak ci powiedzieli?! Jakieś traumatyczne przeżycia masz. Czy może nie
                  pomagali, bo nie mieli z czego? A może nie pomagali, bo nie chciałeś tej pomocy?
                  Jesteś starym koniem, który liczy na wsparcie finansowe zachcianki. OBUDŹ się,
                  bo jesteś żałosny. Z każdym postem coraz bardziej. Nie masz już 18 lat.
                  • onioni Re: To chyba jakiś żart! 08.09.07, 12:15
                    hehhee
                    Jako rodzic, oprócz tego, że będe starał sie nauczyć dzieci
                    samodzielności, to na pewno nie zostawie ich z niczym w wieku 18
                    lat, i nie będą zaczynały od zera. Jeżeli tobie takie coś nie
                    pasuje, to widac jesteś już po innej stronie - atomizacja
                    społeczeństwa, w waszej rodzince już dokonana.

                    DOKŁADNIE to samo myślenie, można przełożyć na to, jak twoi starsi
                    będą potrzebowac pomocy kiedyś w życiu. Jakiś dołek finansowy czy
                    coś. Przyjdą (upokorzeni) po pożyczkę małą, to ich odeślesz do
                    lombardu. Bo coprawda dzięksuesz im za 18 lat opierki, ale sa starsi
                    i nie się walą teraz. Ewentualnie w ramach pomocy rodzinnej, powiesz
                    im: miłej drogi autobusem do lombardu. Dorosli jesteście, jakos
                    sobie poradzicie. Paaaa, aha, a na starośc mam juz dla was fajny,
                    tani dom pomocy społecznej smile)))))))))

                    • kasiulkkaa Re: To chyba jakiś żart! 08.09.07, 17:02
                      Aniele, jeśli nie widzisz różnicy między pomocą finansową (bo o takiej cały czas
                      radośnie bełkoczesz) starszym ludziom, którzy nie są już w stanie zarobić
                      więcej, a sponsorowaniem zachcianki gównażerii, która nagle zapragnęła mieć
                      wesela, to, wybacz, ale dalsza rozmową z tobą nie ma sensu. Ze ślepym o kolorach
                      się nie da.
                    • memphis90 Re: To chyba jakiś żart! 11.09.07, 10:50
                      Chłopie/kobieto, nie narzucaj nam swojego myślenia. Rodzice MOGĄ pomóc i ja moim
                      dzieciom pomogę, tak jak moi rodzice pomagali mi. Dzięki nim mogłam zdobyć
                      wykształcenie, jeździłam sobie na wycieczki zagraniczne, uczyłam się języków czy
                      jazdy konnej. Ale nie kupili mi mieszkania, samochodu, ciepłej posadki- to już
                      załatwiam sobie sama i tego też nie będę kupować swoim dzieciom. W przyszłości
                      też będę im pomagać, jeśli zajdzie taka potrzeba. Ja- MUSZĘ, oni- MOGĄ pomóc.
                      Wymagać można tylko od siebie.
                • memphis90 Re: To chyba jakiś żart! 11.09.07, 10:46
                  A to, że im nie pomagano na starcie WCALE, to nie jest jakiś tam
                  > powód, by rodzice czuli się "zobowiązani" do jakiej więszej pomocy
                  > (niż 500 z), skoro teraz im się lepiej powodzi?
                  >
                  Nie, nie jest. Ale Ty zdaje się wciaż nie możesz tego pojąć, upierając się, ze
                  rodzice MUSZĄ.
        • marylou_tiel Re: To chyba jakiś żart! 07.09.07, 16:18
          "tradycja jest taka, może to i durna tradycja, ale może małżeństwo
          tez jest durne, i slub?! Bo wg mnie tak. Ludzie dają z 30 tys. na
          ślub (pół biedy jak połowe odzyckają z prezentów) za co? Za
          symboliczny dzień? Ta cała sprawa jest głupia, ale ta sprawa to tzw.
          tradycja smile"

          No, to dopiero slowa madrosci!
          Coz znowu za tradycja??? Jeszcze tzw. tradycja??? To, ze rodzice
          placa za slub i wesele swoich dzieci wynika z ich dobrej woli oraz z
          zasobnosci portfela rzecz jasna, nie z "tzw. tradycji"! Czy na
          rodzicow, ktorych zwyczajnie nie stac na wydanie dzieciom przyjecia
          weselnego, nalezy krzywo patrzec, bo tejze tradycji sie
          sprzeniewierzaja? I czy "tradycja" rowna ze soba sytuacje slubu
          dzieci 20-letnich i 45-letnich?
          Poza tym widze, ze tu jednak wszystko sie o te pieniazki rozchodzi.
          Jesli mlodzi sami za slub i wesele placa, wydaja te 30 tys. za
          symboliczny dzien (niewazne, czego symbolem jest ten dzien, wazne,
          ze tyle kasy na niego idzie, jakby to przymus jakis byl) - to jest
          bezsens, bo przeciez to tylko dzien i nawet polowy nie odzyskaja.
          Ale jezeli te 30 tys. pochodziloby z kieszeni rodzicow - to juz
          wszystko w porzadku, bo mlodzi stratni nie beda i jeszcze na
          prezentach zarobia, tak?
          No, w swietle tej "tradycji" slub i wesele to naprawde durna sprawa.
          Co za szczescie, ze w moim otoczeniu taka "tradycja" nie
          funkcjonuje... Dopiero by wstyd bylo malzenstwo zwierac i w durne
          sprawy sie mieszac.

          • onioni Re: To chyba jakiś żart! 07.09.07, 19:32
            > No, to dopiero slowa madrosci!
            > Coz znowu za tradycja???

            - nie wiem co to za tradycja, ale jeżeli setki lat, było tak, że to
            rodzina panny młodej szykowała wesela - robiła to to i to, a rodzina
            pana młodego to to i to, to chyba jest jakąś tradycją?
            Pretensje nie do mnie smile)))
            Może brało się to z tego, że w końcu rodzina "pozbywała"
            się "problemu" utrzymywania dzieci - więc to taka ostatnia ich pomoc?
            Fak, teraz się zmieniło, "młode pary" nie mają po 18-20 lat, ale
            czasem po 25-32. I w tym sensie, rodzice są wyratowani .... ale
            pewno czują się zobowiązani, choćby ze względu na tradycje?

            > Czy na
            > rodzicow, ktorych zwyczajnie nie stac na wydanie dzieciom
            przyjecia
            > weselnego, nalezy krzywo patrzec, bo tejze tradycji sie
            > sprzeniewierzaja?

            - bzdura, jak nie stać, to problem znika smile Natomiast jak wspomóc
            mogą (dac np: 5-10 tys.) to .... ?


            > I czy "tradycja" rowna ze soba sytuacje slubu
            > dzieci 20-letnich i 45-letnich?

            - nie wiem jak ma się do tego tradycja smile więc pewno stąd ten
            problem? Coprawda z tym wiekiem 45 lat, to przegięcie smile
            Ale zobacz inaczej. Kiedyś człowiek zaczynał pracowac w okolicy 18
            roku zycia a mimo to rodzina pomagała przy ślubach. Teraz czasem
            studia się kończy w wieku np: 24 lat, potem masz gów..y staż lub
            jako początkujący marną pensje, i tak dobijasz do 28-30 lat.
            We Włoszech ponoć 30% ośób w wieku 25 lat, siedzi jeszcze z
            rodzicami ! Bo ceny mieszkań kosmiczne lub z wygody?
            No, zawsze można dziecko na ulice wywalić smile

            > Ale jezeli te 30 tys. pochodziloby z kieszeni rodzicow - to juz
            > wszystko w porzadku, bo mlodzi stratni nie beda i jeszcze na
            > prezentach zarobia, tak?
            - parka o której mówię, na pewno nie chce takich sum, te 30 tys. to
            wyczytałem od innej pary, że śluby robia za 20-40 tys. zł! big_grin
            Na weselach się raczej nie zarabia, trzeba mieć raczej spore
            szczęscie smile

            > Co za szczescie, ze w moim otoczeniu taka "tradycja" nie
            > funkcjonuje... Dopiero by wstyd bylo malzenstwo zwierac i w durne
            > sprawy sie mieszac.

            - fakt, więzi rodzinne to straszna sprawa. Dlatego starszych ludzi
            oddaje się do domu starców, bo "nowa tradycja" (czyli żadna) nie
            pozwala brac rodziców do siebie! Przecież rodzice nie pomagali, to
            po kiego brać ich na 20 lat do siebie?

            Fakt, "tradycje" się zmieniają smile
            Ja np: czekam na małżeństwa grupowe! Mam prawo się zakochać w 5
            kobietach i tyle, tak jak facet chce ślubu z facetem.

            • vobi Re: To chyba jakiś żart! 07.09.07, 22:00
              onioni napisał:

              > - nie wiem co to za tradycja, ale jeżeli setki lat, było tak, że to
              > rodzina panny młodej szykowała wesela - robiła to to i to, a rodzina
              > pana młodego to to i to, to chyba jest jakąś tradycją?

              Setki lat kobiety siedzialy w domu, nie mialy prawa glosu ani prawa do wyksztalcenia - rozumiem ze to tez jest piekna tradycja i nalezy ja szanowac i klaskac uszami ze szczescia?
            • vickydt Re: To chyba jakiś żart! 07.09.07, 23:33
              przestan rzesz babo!!!!! Jestes pazerna do zarzygania i już to pokazałaś.
              Zaglądasz do kieszeni rodziców, zazdrościsz rodzeństwu i wyliczasz mu, co
              powinni sprzedac zamiast sie cieszyc, ze coś mają. I nie dziwie sie juz, ze sie
              powołujesz na tradycje pozbycia baby z domu jako balastu. Wewnetrznie czujesz,
              ze Twoj bełkot reprezentuje ciebie jako rodzinny balast. Zapomniałas tylko
              zauważyć, ze od tego czasu kobiety pracują i przynosza pieniądze do domu. Te
              pieniądze, które możesz p rzeznaczyć na wesele. Zaraz zaczniesz pisać, ze
              pracowałas w kieracie jako 5-latka, a ja w to zwyczajnie nie wierze.
              Roszczeniowe paskudztwo, a nie dojrzała osoba. I nie udawaj, że to nie o sobie
              piszesz.
              • kasiulkkaa Re: To chyba jakiś żart! 08.09.07, 09:01
                Wiesz co, gorzej, że to facet... W tym wieku być takim finansowym pierdołą, żeby
                od rodziców panny młodej zapewne (stąd bełkot o tradycji finansowania wesel
                przez rodzinę młodej) ciągnąć na wesele, to aż się płakać chce. Kłaniają się
                posty Mike, z którym wyjątkowo się w tym momencie zgadzam.
                • onioni Re: To chyba jakiś żart! 08.09.07, 12:05
                  > od rodziców panny młodej zapewne (stąd bełkot o tradycji
                  finansowania wesel

                  Kolejna psychodebiliza. Młodsza parka, sama sobie opłaca. Zaś u
                  starszej pary, to "pana młodego" opłaciła już częsciowo jego
                  rodzinka (nie do mnie pretencsje, nie znam ich) ale pewno będą ich
                  spłacac z czasem.
                  A panna młoda (siorka tego modszego) jest teraz w problemie, skąd
                  ona ma wziąść kasę. Jako małżeństwo musieli by już cudować
                  (sprzwdawać coś pewno?) więc pewno stąd liczenie na pomoc, skoro
                  nigdy taowej nie otrzymali po 18 roku życia.
                  Pewno jest tak, że u starszej parki to 1/3 wyłożyła już jego
                  rodzinka, 1/3 uzbierała sama starsza para, a 1/3 jest do pokrycia.

                  Z tego co im się zwróci, na pewno będzie oddane, więc wasze domysły,
                  że chcą sobie na tym zarobić czy żerować to bełkot, że szkoda słów.
                  • vickydt sobie zaglądaj do gara a nie innym. EOT 08.09.07, 17:22
              • onioni Re: To chyba jakiś żart! 08.09.07, 11:55
                buhahaha

                miło jest się dowiedzieć, że jest się kobietą big_grin
                Ale skoro tak wynika z twojej głębokiej psychoanalizy, to wisz, nie
                poradze nic na to smile
                Nie pisze o sobie, i mam głęboko to w d...e co o tym myślisz. W moim
                otoczeniu jest teraz masa słubów, właśnie takich odkładanych. Z
                mojego nabliższego kręgu znajomych i rodziny, to w ostatnim roku,
                lub w przyszłym: ślub miał lub będzie miec 6 par. Więc w sumie o
                niczym innym się nie dyskutuje.
                Już do zamęczenia smile
                • vickydt Re: To chyba jakiś żart! 08.09.07, 17:21
                  żyłka z nerwów pękła? Jak to jest być utrzymankiem teściowej? Czy twoja wybranka
                  wie, w jakie włazi bagno?
                • memphis90 Re: To chyba jakiś żart! 11.09.07, 11:02
                  Kotq, na tym forum piszą niemal wyłącznie kobiety, więc skoro tak Ciebie boli,
                  ze zostałeś nagle pozbawiony tu męskości, to zamień nick na bardziej męski.
                  Swoją drogą Ty też zrobiłeś ze mnie faceta.
            • memphis90 Re: To chyba jakiś żart! 11.09.07, 10:58
              A czy Ty naprawdę nie widzisz różnicy między Jagienką, której jedyną pracą było
              skubanie pierza i młocka w sianokosy, a majątku swego nie miała więcej niźli ta
              zapaska i kołdra samodzielnie uszyta, wychodzacej za Janka, który w prezencie
              dostawał dwa morgi ziemi i krowę- a Jagą-prawniczką z własnym mieszkaniem i
              pensją z trzema zerami i Janem- inżynierem?

              "> - fakt, więzi rodzinne to straszna sprawa. Dlatego starszych ludzi
              > oddaje się do domu starców, bo "nowa tradycja" (czyli żadna) nie
              > pozwala brac rodziców do siebie! Przecież rodzice nie pomagali, to
              > po kiego brać ich na 20 lat do siebie?"

              Sorry, ale to TY uparcie mówisz, ze rodzice MUSZĄ i POWINNI. A co się stanie,
              jak Twoi rodzice przestaną być przydatni jako skarbonka? Podejrzewam, ze właśnie
              ludzie o Twoich pogladach oddadzą rodziców do umieralni, bo nie zasłużyli na
              pomoc, bo na wesele dali "tylko" kopertę z 500zł. My- cała normalna reszta- wie,
              ze rodzice nie muszą, wiec jeśli pomogą- to jesteśmy winni im za to wdzięczność.
              Bo zrobili coś dla nas, choc nie musieli.
        • memphis90 Re: To chyba jakiś żart! 11.09.07, 10:44
          > - a brałaś jaką kase od ukończenia 18-roku życia? Lub nawet dawałaś
          > na utrzymanie rodzinki, jak były krysysy? Bo oni nie wzieli grosza,
          > a nawet się dzielili - od 18 roku życia!

          A tak, mój mąż już w szkole średniej pracował w rodzinnej firmie. Sam opłacał
          sobie studia. Spłaca długi teścia. I CO Z TEGO? To daje mu prawo do grzebania w
          portfelu rodziców? Chcieli- to pomogli.

          Co Ty z tą 18- zgodnie z prawem rodzice utrzymują dzieci do osiągnięcia przez
          nie samodzielnosci (tak np. w moim wypadku-do skończenia studiów). Skoro owa
          "parka" sama pracowała, zarabiała- to rodzice nie musieli niczego jej zapewniać.
          Dali mieszkanie, opłacili prąd, gaz, światło- to tak, jakby dali młodym 1000zł
          miesięcznie.

          > - w sumie masz racje, dobry rodzic po skończeniu 18-roku życia,
          > jedyne co dla dziecka może zrobić przez kolejne 50 lat az do
          > smierci, to dac im z 500 zł.
          A Ty oczekujesz, ze bedą Ci tyle dawać co miesiąc? czy moze tygodniowo? Jak
          jestes dorosła, to utrzymuj się sama.

          > - drudzy pewno (młodsi) i tak nie przyjmą, bo mają (z nimi
          > rozmawiam).
          No to skoro i tak kasy nie przyjma, to o co cała ta afera? Oni nie wezmą, to
          niech ci drudzy też nie dostaną???
    • salsa.loca PARY !!!! nie " parki" 07.09.07, 20:06
      choć chyba to są "parki" z przedszkola

      reszty nie skomentuję, bo brak mi słów na taki bezmiar głupoty !
    • vobi Re: Koszty wesela - mały problem, rodzinka 07.09.07, 21:57
      tia... pozostaje wspolczuc rodzicom. Czasem zdarza sie jedna zalosna "czarna owca" w rodzinie, ale zeby az dwoje doroslych dzieci bylo tak niedojrzalych i niesamodzielnych, ze wyciaga do mamusi raczke po kase to az trudno uwierzyc.

      BTW, rozumiem ze autorka watku to ta druga "parka"?
      • memphis90 Re: Koszty wesela - mały problem, rodzinka 11.09.07, 11:03
        Ależ to AUTOR! Nie kastruj faceta, bo już czuje się mało męskismile
    • marta.pio ŻENADA 07.09.07, 23:07
      autorka wątku oraz jej znajomi czyli sławetna parka mają jakieś wypaczone wizje
      nt. życia. RODZICE NIE SĄ PO TO ŻEBY ICH DOIĆ JAK DOJNĄ KROWĘ AŻ do ŚMIERCI!!
      Wybaczcie duże litery ale takiej głupoty to dawno nie widziałam. Autorko wątku -
      spójrz na komentarze -miałaś chyba tylko jednego obrońcę więc chyba czas
      zastanowić się nad tym jakie zachowanie jest właściwe w tej sytuacji. Gdyby ta
      "parka" była moimi dziećmi to skopałabym gó..arzom dupę i nie wpuściła do domu.
      Chcieli ślubu (tzn. pewnie wesela żeby zachlać mordę i to jeszcze za czyjąś
      kasę...) to niech go sami zasponsorują. Dorosłość rządzi się swoimi prawami. Co
      innego gdyby rodzice CHCIELI dać pieniądze, ale nie chcą i to już tylko i
      wyłącznie ich własny interes.
      • onioni Re: ŻENADA 08.09.07, 12:24
        Swoje wesele sam sobie sponsoruje, jeśli takowe dojdzie do skutku big_grin

        A co do nich, to nie che mi się wszystkiego tłumaczyć.
        Że nie chca całej kasy, tylko część. Że pewno zwrócą im te kase, z
        prezentów czy może jak wydją z kredytów. Itd. itp.
        Że nie sa leniami, bo oboje cięzko pracują (wypłat jednak wielkich
        nie mają, mimo że firma dobra i znana). Pracują od 18 roku życia,
        sami opłacili studia i nie dostali żadnej pomocy.
        Wielu z tych co krytykuje, pewno nie raz dostawało prezenty czy
        jakieś ułatrwienie na starcie. Jestem pewien, że 95% osób nie
        zostało wykopanych z domu po skończeniu 18 roku życia.

        Ja ich bronie, bo zdarzyło mi się otrzymać pomoc od rodziny, ale jak
        rodzinka potrzebowała, to tez im pomagałem!
        Coprawda, są banki, są lombardy (kiedyś wystarczyła rodzina zamiast
        banków i lombardów - a pożyczki i tak sie zwracało). Mozna się
        obejśc smakiem i tylko impreza ślubna na 4 osoby (para młoda +
        świadkowie). Ale to takie pierdy smerdy, bo każda kobieta maży o
        śłubie z białką suknią (no, niech będzie że 90% smile)) )
        • kasiulkkaa Re: ŻENADA 08.09.07, 17:06
          > A co do nich, to nie che mi się wszystkiego tłumaczyć.
          > Że nie chca całej kasy, tylko część. Że pewno zwrócą im te kase, z
          > prezentów czy może jak wydją z kredytów. Itd. itp.
          > Że nie sa leniami, bo oboje cięzko pracują (wypłat jednak wielkich
          > nie mają, mimo że firma dobra i znana). Pracują od 18 roku życia,
          > sami opłacili studia i nie dostali żadnej pomocy.
          A co stoi na przeszkodzie, żeby wesele (nie ślub, bo ślub nie kosztuje 30 tys.)
          przełożyli o rok czy dwa lata, do czasu, aż na niego zarobią. Korona im z głowy
          spadnie? Taki wielki wstyd będzie, że młodsza "parka" urządziła wesele wcześniej?
        • marta.pio Re: ŻENADA 10.09.07, 10:23
          Utrzymuję się sama odkąd skończyłam liceum i nadal nie żądam od
          rodziców żadnej pomocy, wręcz przeciwnie - jak chcieli dać nam kasę
          na wesele to odmówiliśmy bo chcemy sami to sobie zasponsorować a jak
          rodzice chcą to mogą dać nam kasę w prezencie - po ślubie.
          Wybacz więc ale nadal nie rozumiem Twojego/ Twoich znajomych
          rozumowania. Zostali "wykopani" z domu po 18. roku życia? Możliwe,
          ale widocznie jakieś były ku temu powody prawda? A jak zdążyłam się
          zorientować Ty do rodziny nie należysz więc najprawdopodobniej nie
          masz pojęcia co się w tej rodzinie dzieje i działo kiedyś i czym
          kierowali się rodzice "wykopując" swoje dzieci z domu.
          • memphis90 Re: ŻENADA 11.09.07, 11:11
            Nie, nie zostali wykopani, mieszkali razem z rodzicami, ale rodzina kazała
            dokładac się do budżetu, a nie przepuszczać całą pensję na piwo i fajki.
            Tragiczne, prawda?
        • memphis90 Re: ŻENADA 11.09.07, 11:10
          Przeczysz sam sobie.
          . Jestem pewien, że 95% osób nie
          > zostało wykopanych z domu po skończeniu 18 roku życia.
          Dopiero co pisałes, ze ci ludzie mieszkali z rodzicami, choć sami się
          utrzymywali. Rozumiem, że idealną sytuacją byłoby, gdyby młodzi przepuszczali
          pensje na piwo i dyskoteki, a rodzice płacili za całą resztę?

          > Wielu z tych co krytykuje, pewno nie raz dostawało prezenty czy
          > jakieś ułatrwienie na starcie.
          Tak, ja dostałam wesele i żelazko, od teściów komplet patelni. Jestem im bardzo
          wdzięczna, ale gdyby nie mogli nam pomóc, to wzięlibyśmy kredyt i sami za to
          zapłacili albo poczekali ze slubem. Innym prezentów rzeczowych typu dom,
          samochód, ciepła posadka- nie dostałam. Nie wiem, czy patelnia czy żelazko to
          takie ułatwienie, bez którego nie mogłabym zacząć samodzielnego życiauncertain

          "Ale to takie pierdy smerdy, bo każda kobieta maży o
          > śłubie z białką suknią (no, niech będzie że 90% smile)) )"
          Nie wiem, co to maży? Suknię można dostać juz za 500zł, koszt obiadu w
          restauracji to paręset zł.
    • katarzynasg onioni 08.09.07, 00:28
      jesli faktycznie jestes tylko znajomym jednej z "parek" to wspolczuje twoim
      rodzicom,no i nie dziwie sie ze czekasz na gruupowe sluby skoro wiekszosc
      wydatkow pokrywa rodzina panny mlodej przynajmniej moglbys zarobic na
      prezentach,tylko znajdz taka ktora ci kupi garnitur do slubu bo cos mi sie
      wydaje ze twoi rodzice to juz cie dawno kopneli w tylek bo ciagle cos MUSIELI!
      w ogole jak smia nie dawac ci kasy jak skonczyles 18 lat brrrrrrr niedobrzy oj
      niedobrzy
      no ale jacy rodzice takie dzieci .... i pozniej laduja bidulki w domach starcow
      a dzieci o nich zapominaja bo przeciez taka jest "tradycja"
      szkoda rodzicow zarowno twoich-przeciez prezentujesz swoj punkt widzenia jak i
      rodzicow twoich znajomych
      szybkiego dorosniecia do funkcji mezczyzny chlopczyku
      • onioni Re: onioni 08.09.07, 11:46
        > wydatkow pokrywa rodzina panny mlodej przynajmniej moglbys zarobic
        na
        > prezentach,tylko znajdz taka ktora ci kupi garnitur do slubu bo
        cos mi sie

        ble ble ble, głupot zazwyczaj nie komentuje

        > no ale jacy rodzice takie dzieci .... i pozniej laduja bidulki w
        domach starcow
        > a dzieci o nich zapominaja bo przeciez taka jest "tradycja"

        No i widzisz! Bzdury opowiadasz. Skończ jakieś studia najpierw to
        się dowiesz, jakie sa przemiany w społeczeństwie.
        Od wielu lat następuje atomizacja społeczeństwa. To właśnie CI SAMI,
        którzy nie życzą sobie żadnej pomocy rodziny, maja ją potem w
        du,...ie. Ale rozumiem, że tobie jest wygodnie mieszać dwie sprawy,
        by wysżło na twoje! Bo tak robi demagod smile
        Jest totalne zerwanie więzi rodzinnych, i to dlatego potem starsi
        lądują w domach opieki społecznej. Tak się składa, że u nas
        wszyscy "najstarsi" w rodzinie, są z nami, a rodzinka zawsze sobie
        pomaga.

        Współczuje tobie i żal mi twojej rodziny!
        Co, niezła demagogia?
        • kasiulkkaa Re: onioni 08.09.07, 11:59
          ak się składa, że u nas
          > wszyscy "najstarsi" w rodzinie, są z nami, a rodzinka zawsze sobie
          > pomaga.
          Pomoc polega na tym, że niezaradne pierdoły wyciągają rękę po pieniądze, żeby
          rodzice im wesele wyprawili?! To ja już wolę dom starców.
          • onioni Re: onioni 08.09.07, 12:09
            a jak ty rozumiesz pomoc w rodzinie? Dobre słowo? Tyle to można od
            kumpla oczekiwać smile
            Tak jak tu opisała jakaś (albo ty?) babka, że dostały od teścia kasę
            wielkości wypłaty i heppy. Ale generalnie to ona pomocy nie chce!
            A oni nie dostali jeszcze nic - 12 lat.
            I pewno że mozna się mądrzyć, skoro się prezenty otrzymuje, i dawać
            porady takim, co nie otrzymują nic.
            Przeciez można było odmówić, jak taka samodzielność buhaaaa smile))

            • vickydt onioni nie tylko kłajpeda, ale i analfabeta 08.09.07, 17:26
              onioni napisał:

              > heppy/ demagod/ mogl by

              koles, ty nie tylko jesteś roszczeniowa życiowa pierdoła, ale i analfabeta.
              Zbłaźniłeś się w oczach tylu kobiet. Idź sie narzeczonej pochwal.
            • madziaq Re: onioni 09.09.07, 11:02
              Przeczytałam sobie cały ten wątek i włos mi się na głowie zjeżył. Nie dlatego,
              że uważam, żeby finansowanie wesela przez rodziców było niedopuszczalne.
              Osobiście nie dołożyłam ani złotówki do swojego ślubu i wesela, tak samo mój
              mąż. Wszystko sfinansowali nasi Rodzice, a kasa z prezentów została dla nas, na
              mieszkanie. Nie uważam, że jest to powód do dumy, ani też do wstydu. Było tak
              dlatego, że nasi Rodzice chcieli w ten sposób pomóc nam w starcie na nowej
              drodze i było ich na to stać. Nigdy nie prosliliśmy ich o to, ani tym bardziej
              nie żądaliśmy od nich niczego. Po prostu było to dla nich naturalne. Gdyby nie
              chcieli lub nie mieli pieniędzy, nie byłoby wesela tylko obiad po ślubie za
              naszą kasę, bo na takie wesele jak mieliśmy, nas samych na pewno nie byłoby stać.

              A co do tradycji, o której pisałeś, że rodzina panny młodej finansuje to i owo,
              a pana młodego inne rzeczy, to współczuje pannom młodym i ich rodzinom w twoich
              stronach. Bo z tego co pamiętam, to rodzina panny młodej powinna sfinansować
              wesele i parę innych rzeczy, a pan młody musi kupić sobie garnitur i bodajże
              alkohol na wesele. Przyznasz, że sotsunek kosztów jest mniej więcej 30 do
              jednego. Mało to sprawiedliwe, co nie? Ale cóż, taka tradycja tongue_out
              • morrighan80 Re: onioni 09.09.07, 11:23
                Mi sie zoladek przewrocil. Ze tez sie zdarzaja na swiecie takie pijawy.
                @ojciec posta: Ja tez myslalam ze jestes kobieta-rozkapryszona corunia, ktorej
                wszystko zawsze z nieba spadalo, ale widze ze tacy faceci tez sie zdarzaja
                (niestety). Luudek, rodzice nie maja W OGOLE w obowiazku finansowac wesela,
                zwlaszcza jesli ich nie stac a dzieci nie maja PRAWA zadac czegokolwiek
                (zwlaszcza takie stare konie, ktore juz pracuja). Proste-ktos nie ma srodkow to
                nie robi weselicha tylko skromny obiad. To tak jakbym przylazla do domu
                rodzinnego i wyprzedala polowe mebli bo chce sobie na wakacje pojechac a nie mam
                dosc kasy. Co rodzicow ma obchodzic ze dzieciarnia nabrala kredytow i im sie
                ksiazecy slub zamarzyl? Ja z mojej pensji jestem w stanie odlozyc na pol wesela
                przez 1,5 roku (jak widac jakos bylam w stanie poczekac-wiem ze rodzicow nie
                stac a sama kiecka kosztuje wiecej niz zarabia moj ojciec - nauczyciel).
                UWAGA-nie zarabiam kokosow + z rodzicami nie mieszkam.
            • marta.pio Re: onioni 10.09.07, 10:29
              onioni napisał:

              > a jak ty rozumiesz pomoc w rodzinie? Dobre słowo? Tyle to można od
              > kumpla oczekiwać smile


              oj współczuję twojej rodzinie.. skoro więzi rodzinne to dla ciebie
              tylko kasa to musi być z ciebie niezła pijawka.. Nie mam za grosz
              szacunku do takich ludzi.
    • bibita Re: Koszty wesela - mały problem, rodzinka 09.09.07, 11:21
      Nie rozumiem, po co ten watek, skoro to nie jest Twoja sytuacja?
      Chyba, ze szukasz jakiegoś usprawiedliwienia dla swoich działań?
      • marylou_tiel Re: Koszty wesela - mały problem, rodzinka 10.09.07, 10:52
        Usprawiedliwienia szuka i tradycja sie zaslania, bo dzialac na
        wlasne konto i wlasna odpowiedzialnosc mu sie nie chce.
        Boze, uchowaj przed takim chlopem!!!
        • morrighan80 Re: Koszty wesela - mały problem, rodzinka 10.09.07, 11:11
          To mi przypomina chlopaka mojej kolezanki, ktory pracowal chwile
          (kila m-cy) w duzym przedsiebiorstwie, po czym stwierdzil ze mu nie
          pasuje na cudzym i bedzie pracowal na wlasnym terenie (pewnie ciezko
          bylo przyzwyczaic sie do obowiazkow). Projekt ktory dostal od
          znajomego dlubal pol roku (nie bylo widac konca, ale jakze moglo byc
          inaczej jak sie spi do 11, siedzi caly dzien na internecie i udaje
          ze pracuje przez 2-3h), po czym jak zniecierpliwiona dziewczyna
          zaczela mu uswiadamiac coraz dosadniej ze za mieszkanie i jedzenie
          sie placi, wyniosl sie do domu rodzinnego, gdzie siedzi i snuje
          plany o zalozeniu wlasnej firmy i jak to kiedys bedzie pieknie jak
          beda mu pieniadze splywac i rodzice mu dom wybuduja. W miedzyczasie
          zeruje na nich (uwaza ze rodzice po to sa zeby wszystko dawac
          dzieciom poki moga - jego wlasne slowa).
          • marylou_tiel Re: Koszty wesela - mały problem, rodzinka 10.09.07, 11:22
            Wychodzi na to, ze typ faceta pt. "dupa z uszami" nie jest wcale
            taki unikalny...
            Tez znam takiego (zonatego juz 26-latka!!! sam siebie nazywa "ojcem
            rodziny"!!!), co pracowac nie lubi, za to planowanie kariery i
            rozmyslanie o wydawaniu ogromnych pieniedzy, ktore w ramach tej
            kariery zarobi to jego ulubione zajecie... Pracy sprobowal, owszem,
            ale nie spodobalo mu sie.
            Wzial slub za 100% pieniazkow rodzicow, nadal jego i malzonke
            finansuja zreszta. Siedza w domu oboje (bo on malzonce do bylejakiej
            pracy isc nie pozwoli), zywia sie chlebem z ogorkiem, ale "ojciec
            rodziny" w najnowsze gry na laptopie pocina i dumny z siebie ze hej!
            • morrighan80 Re: Koszty wesela - mały problem, rodzinka 10.09.07, 13:06
              Hm, ciekawe okreslenie (jakze trafne ;D ). Ja sie tylko dziwie
              babie, ktora leci na takiego nieudacznika Piotrusia Pana. Gdzie tu
              poczucie bezpieczenstwa jak sie ma o jedno dziecko wiecej niz wynika
              z papierow?
              • marylou_tiel Re: Koszty wesela - mały problem, rodzinka 10.09.07, 13:42
                Wiesz, sa baby naiwne i latwowierne, ktorym wystarczy naopowiadac o
                przyszlym pieknym zyciu, dodatkowo obwiesic sie drogimi gadzetami,
                zeby wygladac jak mlody czlowiek sukcesu - i juz trafione-zatopione,
                bo przeciez tak dobrze zapowiadajacej sie partii nie mozna odrzucic!
                A jak przyjdzie im na faceta pracowac, bo przeciez do byle czego
                przyzwyczajony nie jest - jeszcze sie, durne, oszukuja, ze on taki
                zdolny, tyle ma do zaoferowania, tylko nikt mu nie chce dac szansy,
                by sie chlopaczyna sie wykazal...
                • morrighan80 Re: Koszty wesela - mały problem, rodzinka 10.09.07, 15:23
                  W takim przypadku to fakt. Ale jak tak patrze na tego chlopa mojej
                  kolezanki to nie widze niczego takiego. Lazi poobdzierany, z
                  odglosami zwiazanymi z przemiana materii sie nie kryje, mowi do niej
                  ze ma upodobania podlatarniane, wlasna matke traktuje jak sluzaca
                  (co daje pewien przedsmak poslubnego zycia), a jedynym jego
                  osiagnieciem jest otrzymanie zaliczki na poczet tego slawetnego
                  przedsiewziecia. Jest egoista ktory uwaza ze swiat sie wokol niego
                  kreci i zyje bajkami ktore sam wymysla. Ona doskonale zdaje sobie
                  sprawe z tego jaki on jest beznadziejny ale nie zostawi go w
                  pierony, mimo ze jest ladna i sympatyczna wiec moglaby miec na
                  peczki chlopakow. Eh.
                  • salsa.loca Re: Koszty wesela - mały problem, rodzinka 10.09.07, 15:31
                    oczywiście , z ego nie zostawi. Co więcej gdyby on był inny, ona nigdy by sie
                    nim nie zainteresowała. może z nim grac z gry, które są przedłużeniem jej
                    dzieciństwa. I tyle-co więcej gdyby on sie zmienił, założył tą firmę, zaczął być
                    porządnym facetem i okazałby jej bliskość-ona z pewnością nie umiałaby sobie z
                    tym poradzić i zostawiłaby go. Jej potrzeba jest terapia a nie facet.
                  • marylou_tiel Re: Koszty wesela - mały problem, rodzinka 10.09.07, 16:30
                    No, forma dupy z uszami moze byc rozna, ale tresc pozostaje stala:
                    egoista, wierzacy tylko w te bajki, takze na wlasny temat, ktore sam
                    stworzy, wiecznie oczekujacy na sukces, ktory na pewno przyjdzie
                    (sam przyjdzie!) jutro i domagajacy sie zachwytow i uwielbienia, bo
                    przeciez na to zasluguje.
                    A kobieta przy nim - to sluzaca, ktora ugotuje, pozmywa, posprzata,
                    a jak trzeba, to i zarobi na mezczyzne, ktorego wszechstronnych
                    talentow szkoda na cos tak przyziemnego; ale to rowniez laleczka,
                    ktora na zyczenie meza slicznie sie ubierze i ktora mozna sie
                    pochwalic. I nie odejdzie, bo sama zyc nie umie, a dzieki zwiazkowi
                    z nim moze bawic sie (doslownie!) w dom.
                    Rzeczywiscie, takiej trzeba terapii.
      • vessper Tylko, że to własnie rodzice chcą wielkich wesel.. 10.09.07, 11:10
        Oczywiście nie jest to normą, ale w większości znanych mi przypadków
        narzeczeni myślą o małym przyjęciu, tzn. 20-40 osób lub po prostu o
        wspaniałej podróży. A nikt inny, tylko rodzice musza zaprosić cała
        rodzinę (nawet taką, której ich dzieci praktycznie nie znają) i
        znajomych. Wielokrotnie do ustalania liczby gości wtrącają się
        również dziadkowie. Nic więc dziwnego, że rodzice ponoszą część
        kosztów wesel. I bardzo proszę, żeby nikt temu nie zaprzeczał, bo
        mam wielu zajomych, którzy właśnie są po ślubie lub na chwilę przed
        nim. Sama byłam w podobnej sytuacji, dlatego koszty wesela
        ponosiliśmy wspólnie: ja, mój małżonek i nasi rodzice (jest to
        zupełnie normalne rozwiązanie!). Informuję tez wszystkich życzliwych
        (którzy, zapewne za chwilę się odezwą), że jestem z Warszawy,
        czytaj "dużego miasta" (odbieram więc argument bardzo inteligentnym
        osobom, które taka tradycję - nie wiedzieć czemu, przypisują ludziom
        mieszkającym na wsiach).
        Czas na obronę: osoba, która wątek założyła nie pisze nic o tym, że
        jego "znajomi" wymagaja pieniędzy od rodziców, a tym bardziej, że to
        rodzice panny młodej mają finansować wesele.
        Nauczcie sie czytać ze zrozumieniem a dopiero później zabierajcie
        sie za komentowanie.

        Pozdrawiam
        Beata
        • morrighan80 Re: Tylko, że to własnie rodzice chcą wielkich we 10.09.07, 11:18
          W poscie autora nigdzie nie ma napisane ze mlodzi chcieli male
          przyjecie. Co wiecej - jest napisane ze jedna para CHCE taka sama
          kwote jak miala dostac ta druga. CHCE - nie prosi.
          Jest tez napisane ze rodzice nie sa w stanie zasponsorowac 2 wesel
          (nie obiadow). Jesli nie sa w stanie zasponsorowac to mysle ze jak
          zdrowo myslacy ludzie z doswiadczeniem zyciowym (inaczej jak ich
          dzieci) nie beda spraszac calej hordy krewnych.
          My tu nie krytykujemy faktu ze rodzice pomagaja dzieciom w
          organizacji wesela, ale fakt ze dziecko, ktoremu sie ubzduralo
          urzadzenie wesela wg zasady zastaw sie a postaw sie ZADA tych
          pieniedzy jako czegos co mu sie nalezy.
        • kasiulkkaa Re: Tylko, że to własnie rodzice chcą wielkich we 10.09.07, 11:21
          Cytat: "Ale okazało się, że parka 30-latków chce kase na wesele ... od
          rodziców, bo w tej chwili nie mają takiej sumy, a o kolejnym
          kredycie można zapomnieć. Władowali się terminem przed ślub parki 28-
          latków.
          Jak parka młodsza usłyszała, że chcą kase (starsi) od rodziców na
          ślub, to teraz chcą takiej samej kwoty".
          Rzeczywiście nie wymagają kasy od rodziców.

          > Nauczcie sie czytać ze zrozumieniem a dopiero później zabierajcie
          > sie za komentowanie.
          Święte słowa, vspro, święte słowa.

          Nic więc dziwnego, że rodzice ponoszą część
          > kosztów wesel. I bardzo proszę, żeby nikt temu nie zaprzeczał, bo
          > mam wielu zajomych, którzy właśnie są po ślubie lub na chwilę przed
          > nim.
          Tak, kiedy rodzice chcą spraszać setki pociotków, a narzeczeni niekoniecznie,
          ale są na tyle pierdołowaci, żeby postawić na swoim, czyli małym przyjęciu,
          niech rodzice płaca za pociotków. Tu jednak wesela chcą "parki" starych koni,
          nie rodzice.
          Może naucz się rozumieć, co czytasz.
          • vessper Dla mnie ta sprawa wyglada nieco inaczej... 10.09.07, 12:43
            Czy naprawdę myslicie, że para "ustawionych" 30-latków raptem
            obudziła sie i po kilku latach wygodnego mieszkania razem zapragnęła
            ślubu? Jeszcze z weselem? W sytuacji, gdy jak pisze autor są
            obciążenie kredytami. Nie sądzę. Właściwie można być pewnym, że to
            rodzice pod wpływem planów ślubu młodszego rodzeństwa zaczęli
            naciskać starszego brata czy siostrę. Bo jednak w naszym
            społeczeństwie ciągle sa problemy z akceptacją związków żyjących
            razem bez slubu. Założę się, że "narzeczeni" uznali, że nie mają
            zamiaru wydawać na to pieniędzy (autor wskazuje, że maja inne
            priorytety), na co rodzice sami zaproponowali, że dla świętego
            (ich!) spokoju sfinansują ślub (bardzo znany scenariusz:0). Na wieść
            o tym młodsze rodzeństwo poczuło sie skrzywdzone i raczej nie
            chodziło im dosłownie o pieniądze, a o zwykłe poczucie
            sprawiedliwości (wszak od małego dzieci dzieli sie sprawiedliwie: 1
            cukierek dla Zosi, 1 cukierek dla Krzysia). Podejrzewam, że rodzice
            aby nie generować konfliktów podzielą ich sprawiedliwie tym co mają,
            nawet jeśli to za mało na zorganizowanie wesel.
            Chciałabym sie jeszcze odnieść do pierdołowatości narzeczonych.
            Osobiście nie wydaje mi się, że jestem pierdołą dlatego, że
            zgodziłam się na to, aby moi rodzice zaprosili na wesele daleką
            rodzinę. Mało tego, zgodziłam sie również na kuzynki mojej babci i
            dziadka. A zrobiłam to dlatego, że wesele to nie jest impreza tylko
            dla pary młodej, ale również dla ich rodziców. Dlaczego miałabym
            odmawiać rodzicom przyjemności spotkania sie z rodzina, której dawno
            nie wiedzieli, kiedy wesela są właśnie okazją do zebrania po latach
            całej rodziny. A dlaczego miałabym odmówić majej babci, która
            rozpaczała, że moze to ostatnia szansa zobaczyć rodzinę (bliską
            jej), bo w chwili mojego ślubu miała 82 lata. I wiele sie nie
            myliła, bo mój dziadek (a jej mąż) zmarł dwa tygodnie później.
            Nie wydaje mi się, aby świadczyło to o "pierdołowatości".

            Pozdrawiam
            Beata
            • kasiulkkaa Re: Dla mnie ta sprawa wyglada nieco inaczej... 10.09.07, 12:57
              Jestem pełna podziwusmile). I pisze to zupełnie serio. Facet pisze o zupie, a ty o
              d... Jak długo trzeba ćwiczyć,żeby rozumieć i dopowiadać sobie zupełnie coś
              innego, niż zostało napisane? A może to wrodzony talent. Jakby nie było,
              podziwiam...

              > Chciałabym sie jeszcze odnieść do pierdołowatości narzeczonych.
              > Osobiście nie wydaje mi się, że jestem pierdołą dlatego, że
              > zgodziłam się na to, aby moi rodzice zaprosili na wesele daleką
              > rodzinę.
              No popatrz, a post wcześniej napisałaś: "ale w większości znanych mi przypadków
              narzeczeni myślą o małym przyjęciu, tzn. 20-40 osób lub po prostu o wspaniałej
              podróży. A nikt inny, tylko rodzice musza zaprosić cała rodzinę (nawet taką,
              której ich dzieci praktycznie nie znają) i znajomych. Wielokrotnie do ustalania
              liczby gości wtrącają się również dziadkowie." I do tego odnosiło się moje
              stwierdzenie o pierdołowatości narzeczonych.
              • onioni Re: Dla mnie ta sprawa wyglada nieco inaczej... 11.09.07, 00:01
                kasiulkkaa napisała:

                > Jestem pełna podziwusmile). I pisze to zupełnie serio. Facet pisze o
                zupie, a ty o
                > d... Jak długo trzeba ćwiczyć,żeby rozumieć i dopowiadać sobie
                zupełnie coś
                > innego, niż zostało napisane? A może to wrodzony talent. Jakby nie
                było,
                > podziwiam...

                Tak się składa, że DOKŁADNIE vessper miała rację! Jak już pisałem,
                rodzinka jest tradycyjna, a ta rodzinka "obca" nawet chyba jeszcze
                bardziej. Bym powiedział, nawet drobnomieszczaństwo (raczej w
                pozytywnym sensie), więc dla nich ich pożycie bez ślubu, to był
                jakiś cios. "Godzili" (nie nalegali natarczywie na ślub) się na to,
                dopóki nie mieli dzieci. Ale jak powoli dorastają do dziecka, to
                zaczynają się nalegania!

                Także dokładnie ona ma rację!
                A osobą, która najwiecej sobie dośpiewuje, jesteś ty podał s....
                Wybacz, ale tak cie odbieram. Może jestem chamski, ale zasłużyłaś,
                bo się modrzysz tak dobitnie i dosadnie, jak byś już wszystko
                wiedziała.
                A taka jest prawda, że to koleżanka wyżej rozgryzła temat najlepiej.
                Opisała ten aspekt, którego ja nie ruszyłem - bo mi jako facetowi,
                też ślub wcale sie nie marzy, ani nie zaprzątam sobie myślami innych
                rodzin, co o tym myślą.

                >
                > > Chciałabym sie jeszcze odnieść do pierdołowatości narzeczonych.
                > > Osobiście nie wydaje mi się, że jestem pierdołą dlatego, że
                > > zgodziłam się na to, aby moi rodzice zaprosili na wesele daleką
                > > rodzinę.
                > No popatrz, a post wcześniej napisałaś: "ale w większości znanych
                mi przypadków
                > narzeczeni myślą o małym przyjęciu, tzn. 20-40 osób lub po prostu
                o wspaniałej
                > podróży. A nikt inny, tylko rodzice musza zaprosić cała rodzinę
                (nawet taką,

                - dokładnie. Pary "młode" nawet nie znają dobrze 70% tych, których
                rodzinki chciały by zaprosić. A to chyba jedyna (pierwsza) okazaja,
                by się te rodziny dobrze poznały. Na co nalegają same rodziny.

                Ale najlepiej, napisac komuś idź na lobotomię nieudaczniku.
                Tylko pudło. Bo i on, i ja dobrze sobie radzimy.
                • kasiulkkaa Re: Dla mnie ta sprawa wyglada nieco inaczej... 11.09.07, 00:08
                  > A taka jest prawda, że to koleżanka wyżej rozgryzła temat najlepiej.
                  smile)))) Napisałam, ze jestem pełna podziwu dla jej talentów. Ale naśladować jej
                  nie zamierzam.



                  "Godzili" (nie nalegali natarczywie na ślub) się na to,
                  > dopóki nie mieli dzieci. Ale jak powoli dorastają do dziecka, to
                  > zaczynają się nalegania!
                  I oni tak grzecznie się spowiadają, ze powoli dorastają. Najpier maja centymetr
                  wzrostu do dziecka, potem dwa, a jak już dorosli do 10, zaczęły się nalegania.

                  > bo się modrzysz
                  Co, przepraszam, robię, aniele?

                  > Ale najlepiej, napisac komuś idź na lobotomię nieudaczniku.
                  Najpierw sprawdź, kto pisał o lobotomii, a potem wylewaj żale.
                  Tobie już nawet lobotomia nie pomoże. Życzę szczęścia w krainie bycia wiecznym
                  pierdołą, będzie ci potrzebne.
                  • onioni [...] 11.09.07, 02:58
                    Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                    • kasiulkkaa Re: Dla mnie ta sprawa wyglada nieco inaczej... 11.09.07, 07:49
                      po prostu wystarczy pewno jeden tekst rodziców, czy
                      > zamierzają wychowywać dziecko bez ślubu, ze łzą w oku
                      > powiedziane ....
                      No wzruszające. I to biedne dziecko poczęte bez ślubu... Cała wieś się zgorszy.

                      > i już każdy wie, że to jakiś cios dla nich.
                      ROTFL!!!!

                      obrze wiesz, że to literówka (tak samo jak
                      > demago"d" - mimo, że w zdaniu obok juz napisałem demagog),
                      Litrówka byłaby, gdybyś napisał "madrzysz", a tak wychodzą twoje kolejne braki.
                      Niedouczony jesteś, aniołku.

                      niestety
                      > tak czasem robią, jaki piszę do osób, dla których nie warto patrzeć
                      > zbytnio ani na klawiaturę ani na ekran, podczas stukania.
                      Lepiej po prostu nie pisać. Zaoszczędzony czas przeznacz na zarabianie
                      pieniędzy, życiowo "zaradny" człowieczku. Chociaż jak na razie udowadniasz, że
                      to tez nie jest twoją najmocniejszą stroną.

                • biedroncia79 Re: Dla mnie ta sprawa wyglada nieco inaczej... 11.09.07, 12:56
                  Onioni, nie mazy Ci sie slub? to czemu udzielasz sie na forum slub i
                  wesele 2008 i to tym razem w swoim imieniu??? Niechcacy napatoczylam
                  sie na Twoj watek, w ktorym pytasz na ile osob inni robia wesele...
                  Teraz juz jestem pewna, ze i tutaj piszesz w swoim imieniu!!!!!!!
                  • onioni Re: Dla mnie ta sprawa wyglada - tak to wygląda... 11.09.07, 16:27
                    > wesele 2008 i to tym razem w swoim imieniu???

                    do mojego jeszcze kupe czasu smile
                    A widziałeś tekst, gdzie pisałem, że w ostatnich msc. 6 par brało
                    lub będzie brało ślub? Minimum 6 par z mojego otoczenia, bo z resztą
                    znajomych z moich roczników nie utrzymuje az tak bliskich kontakót,
                    by wiedzieć wszystko o ich slubach.
                    My wszyscy, to sami "odkładańcy".
                    Swój ślub sam finansuje, nawet za moja Pannę smile


                    Ale nie widzie i tak, nic dziwnego w tym, że:

                    - rodzina może pomóc, skoro sama kiedyś miała pomoc, a ich dzieci
                    będa dalej pomagac swoim! Jak ktoś dostanie 5 zł, a potem przekaże
                    je dalej, to nie jest to żadne żerowanie! W tym przypadku, nawet
                    wiek pary młodej nie ma nic do rzeczy!

                    - po drugie, wesele jest to RODZINNA uroczystość, gdzie maja poznac
                    sie dwie rodziny. I czesto to rodzinie (rodzice) bardziej zależy na
                    dużym weselu (czy w ogóle na weselu!) niż samym młodym! Mi np: w
                    ogóle nie zależy na weselu, mojej kobiecie tak, ale bez przesady. Za
                    to nasze rodziny chcą juz bardzo wesela.

                    - nie bawimy się w podziały, że Panna opłaca to, to to, tylko dajemy
                    tyle ile kto ma, bo i tak 1 budżet. A że zarabiam 3x więcej od
                    Panny, więc daje prawie wsio.

                    • kasiulkkaa Re: Dla mnie ta sprawa wyglada - tak to wygląda.. 11.09.07, 16:40
                      > do mojego jeszcze kupe czasu smile
                      Jest nadzieja, że panna przejrzy na oczy i za popaprańca życiowego nie wyjdzie.

                      > A widziałeś tekst, gdzie pisałem, że w ostatnich msc. 6 par brało
                      > lub będzie brało ślub? Minimum 6 par z mojego otoczenia, bo z resztą
                      > znajomych z moich roczników nie utrzymuje az tak bliskich kontakót,
                      > by wiedzieć wszystko o ich slubach.
                      To jeszcze nam napisz, z kim utrzymujesz stosunki i jak są zażyłe. To takie
                      fascynujące. Masz dużą potrzebę spowiadania się w sieci. Dawaj, niejedna
                      pierdoła już tu pisała, forum zniesie jeszcze jedną. Inna sprawa, że takiej
                      pierdoły płci męskiej (?) to tu jeszcze nie było.

                      > - rodzina może pomóc, skoro sama kiedyś miała pomoc, a ich dzieci
                      > będa dalej pomagac swoim! Jak ktoś dostanie 5 zł, a potem przekaże
                      > je dalej, to nie jest to żadne żerowanie! W tym przypadku, nawet
                      > wiek pary młodej nie ma nic do rzeczy!
                      A to para (już nie parka?) chce 5 złotych? Wcześniej wspominałeś o 30 tysiącach,
                      potem zszedłeś do 5 tysięcy, teraz 5 złotych. Jeszcze ze 20 postów i się okaże,
                      że jedna parka drugiej parce finansuje.

                      I czesto to rodzinie (rodzice) bardziej zależy na
                      > dużym weselu (czy w ogóle na weselu!) niż samym młodym!
                      A tutaj rodzicom zależy? Ciekawe...

                      Za
                      > to nasze rodziny chcą juz bardzo wesela.
                      >
                      > - nie bawimy się w podziały, że Panna opłaca to, to to, tylko dajemy
                      > tyle ile kto ma, bo i tak 1 budżet. A że zarabiam 3x więcej od
                      > Panny, więc daje prawie wsio.
                      No, ależ ty masz gest. Ze też tyle lat uchowałeś się w stanie wolnym. I tylko
                      jedna panna na ciebie poleciała? Dziwne;ppp
                      • onioni Re: Dla mnie ta sprawa wyglada - lecz się 11.09.07, 17:14
                        > Jest nadzieja, że panna przejrzy na oczy i za popaprańca życiowego
                        nie wyjdzie.
                        - wyjdzie, bo nie musi dawać nawet zł pie.. internetowa.

                        > Masz dużą potrzebę spowiadania się w sieci.
                        - założyłem 1 topic (z ciekawosci), za to ty pierdoło internetowa
                        udzielasz się w 100 tematach. Kto więc leczy tu swoje ego? Jesteś
                        beznadzienie obrzydliwa kobietą. Najgorszy TYP człowieka.
                        Popierduła internetowa, co leczy swoje ego w najgorszy możliwy
                        sposób.


                        > A to para (już nie parka?) chce 5 złotych? Wcześniej wspominałeś o
                        30 tysiącach
                        - Haaaa, a wiec mamy dowód, że jesteś zwykłym Trolem!!!! Buhahah
                        Także to mój ostatni teks w twoją stronę, więcej cię żywić nie będe.
                        Otórz, 30 tys. zł wredna suko, to wydaja inne parki - tak wyczytałem
                        w innych wątkach. Oni nie wiem ile chca, ale wesele raczej skromne,
                        i chcą tylko częśc kasy (do oddania), wiec strzelam, że chodzi o +-
                        5 tys. zł.
                        A 5 zł danne i oddane, to tylko przykład, że nie jest to żerowanie.
                        Widzisz wredna suko, jak jesteś rozbita na łopatki, przyczepiasz sie
                        tylko dla zasady trolu internetowy.


                        > A tutaj rodzicom zależy? Ciekawe...
                        - chiałby by, pewno jak 95% rodzin.

                        > No, ależ ty masz gest. Ze też tyle lat uchowałeś się w stanie
                        wolnym. I tylko
                        > jedna panna na ciebie poleciała? Dziwne;ppp

                        - tak, lecz się lecz. Jesteś lepsza, jesteś. Ja jestem nieproadna
                        świnia, a ty anioł. Lecz sie lecz. Już lepiej? Nie? Noooo to jeszcze
                        raz dogryź

                        lecz się lecz

                        ego rośnie?

                        • kasiulkkaa Re: Dla mnie ta sprawa wyglada - lecz się 11.09.07, 17:23
                          > - wyjdzie, bo nie musi dawać nawet zł pie.. internetowa.
                          Oj, to musi być z nią bardzo kiepsko, skoro z tego powodu wychodzi za mąż. No
                          cóż, współczuję kobiecie... Ale skoro nie trafił się mężczyzna, widać i fujara
                          dobra.

                          Cieszę się, że dałeś upust swojej potrzebie używania wyzwisk. W sumie lepiej, że
                          na forum, niż gdybyś miał dostać ataku. Ciekawe jak można pisać na zaplutej
                          klawiaturze. Ale przyznaję, ze całkiem nieźle ci to wychodzi - bełkoczesz
                          konkursowo.
            • morrighan80 Re: Dla mnie ta sprawa wyglada nieco inaczej... 10.09.07, 13:01
              Przeczytaj posta autora. Tam nigdzie nie jest napisane ze
              a) rodzice ich zmuszaja do slubu
              b) rodzice sami sobie zyly wypruwaja zeby zrobic 2 huczne wesela
              (kamikadze czy jak?)
              Nie wymyslaj wlasnych teorii. Opierajmy sie na tym co nam dostarczyl
              autor. Co prawda mozna przyjac ze jako czlowiek "z zewnatrz" nie wie
              co tam sie dzieje, ale my wiemy jeszcze mniej.
            • salsa.loca Re: Dla mnie ta sprawa wyglada nieco inaczej... 10.09.07, 14:44
              Beato, widzie ze umiejętność usprawiedliwiania innych opanowałaś do perfekcji!
              to niesamowite, przeczytałam Twój post z ogromnym zdziwieniem i niedowierzaniem.
              Na prawdę w to wierzysz??

              ja jednak wole nazywać rzeczy po imieniu.
              • vessper Re: Dla mnie ta sprawa wyglada nieco inaczej... 10.09.07, 17:08
                A dlaczego miałabym w to nie wierzyć. Skoro reszta komentujących
                święcie wierzy, że Ci ludzie chca wykorzystać swoich rodziców tylko
                na podstawie jednej wypowiedzi i umówmy sie - raczej nie
                obiektywnej. Ten wątek świetnie pokazuje jakie wnioski ludzie
                wyciagają na podstawie kilku zasłyszanych zdań (zdaje mi sie, że
                widziałam jakies oskarżenia w stosunku do autora, ze w/g niego to
                rodzice kobiety płaca za wesele, a gdyby wczytać sie w resztę
                wypowiedzi znalazłoby się więcej absurów). Wszyscy bardzo chetnie
                ferują wyroki, jakby sami byli ideałami. I to do tego bardzo
                agresywne. A przecież, każdy z nas wie jak wygladają konflikty.
                Zaczyna sie od informacji, że rodzice zapłaca za wesele starszej
                pary. Młodsza para czuje sie dotknięta i wylicza jak starsza rządzi
                sie pieniędzmi. I nie jest tu istotne, czy zaproponowali to rodzice,
                czy strasza para. Młodsza i tak czuje się skrzywdzona. A potem od
                słowa do słowa, konflikt narasta i nie istotne jest już jak się
                zaczęło. Mołdsi przekazuję informację koledze, czy kuzynowi w sposób
                w jaki oni to odbieraja, a on umieszcza wątek - bynajmniej nie
                obiektywny na forum. Ten scenariusz jest równie prawdopodobny jak i
                ten zasugerowny przez autora. A ja, ani nikt z nas, nie mam podstaw,
                aby rozsądzić który jest prawdziwy. Szczególnie, że mam mase
                znajomych w podobnej sytuacji życiowej. Jedni są po ślubie inni
                przed, jeszcze inni mieszają razem bez ślubu. I naprawdę nie znam
                nikogo takiego, kto żądałby pieniedzy na wesele od rodziców.
                Szczególnie jeśli jest samodzielny i sam sie utrzymuje. Autor użył
                argumentu, że ta strasza para ma meble od rodziców (negatywnie, bo
                tak pasowało do wypowiedzi). A czy przypadkiem, nie jest to
                normalne, że młodzi ludzie wprowadzając sie do własnego mieszkania
                otrzymują jakąś pomoc od rodziców. Mniejszą lub wiekszą. Przeciez,
                każdy z nas zna sytuacje, gdy mama wciska (czy chcę tego, czy nie)
                pieniądze w kieszeń mówiąc, że to na lampę, czy też "dołóż sobie na
                ten stół, bo jak to może być mieszkanie bez stołu".
                Z drugiej strony rodzice bardzo często i intesywnie probóją "zmusić"
                dzieci do życia w taki sposób, jaki oni uznaja za słuszny (patrz:
                mieszkanie bez ślubu).
                Tak więc, ja nie byłabym taka pewna w ferowaniu wyroków.

                Pozdrawiam
                • marylou_tiel Re: Dla mnie ta sprawa wyglada nieco inaczej... 10.09.07, 17:25
                  Autor topiku nie wypowiedzial sie raz, a co wypowiedz, to wiecej
                  pokretnych tlumaczen i absurdalnych argumentow.
                  Wczytaj sie moze najpierw w jego wypowiedzi, potem wyciagaj wnioski.
                  • onioni ta sprawa wyglada nieco inaczej...BZDURY 10.09.07, 23:35
                    > Autor topiku nie wypowiedzial sie raz, a co wypowiedz, to wiecej
                    > pokretnych tlumaczen i absurdalnych argumentow.

                    Bzdury opowiadasz!
                    Po pierwsze, nie jestem nikim z tej rodziny, jak to częśc osób
                    sugeruje. A ża ludzie lubią sie bawić w psychologów za 5 gr, to wg
                    nich byłem już każdym z tych 4-rech par. Od kobiet, po facetów.
                    Także to najlepiej pokazuje, że to "psycholodzy" za 5 gr!

                    Po drugie, mogę nawet przyjąc część winy tych par na siebie, bo mam
                    ciut podobne poglądy, więc w sumie wisi mi już, czy ktoś myśli że to
                    ja lub nie ja.

                    Jakie więc mam poglądy lub zapatrywanie na te sprawę?


                    Po pierwsze, ludzie są strasznie chamscy i prymitywni w swoim
                    komentowaniu. Napisąłem prosty i PRAWDZIWY tekst, że w tradycji jest
                    coś takiego, że to rodziny organizują. Za co dostałem poradę
                    lobotomi.

                    Może to i moja wina, bo przeciez nie rozpisywałem się na początku o
                    tych pakrach, max wiedze jaka posiadam na ich temat.
                    Może gdybym napisał, że nie chcą całej kasy, tylko tyle ile im
                    brakuje.

                    Słowo "chcą", w zasadzie powinieniem zastapić oczekują.
                    A właściwie tylko jedna parka (starsza).
                    Druga (mi bliżsi) wyraziła tylko taką myśl (nawet chyba nie do
                    rodziców?) tylko przy nas, że w zasadzie to wyjdą na jeleni, bo
                    odkładają sobie wiele lat, a tamci może dostaną dofinansowanie.

                    No i kolejna sprawa. Starsza parka nie oczekuje z 30 tys. na cały
                    ślub, tylko może z 5 tys. (strzelam, bo ponoć tylko na rezerwacje
                    róznych spraw im brakuje, czyli zazwyczaj 30%, które trzeba od razu,
                    na wiele msc. przed zapłacić). Z pewnością będą to zwracać, a ich
                    potrzeba wzięła się z tego, że nie moga brac już kredytów?

                    Posypały się tu gromy, ale się okazuje, że krtykanci, a to dostali
                    kase na ślub, a potem pieniązki na domek, a to sukienke wartą pensje
                    itd. Oh ah, jak miło wtedy kogoś ktyrykować, że ktoś wyraził
                    oczekiwanie pomocy od rodziny KTÓREJ POMAGAŁ!
                    Która nie łożyła na jego edukację ani inne koszta od momentu
                    ukończenia 18 roku życia, bo sama się utrzymywała.
                    Straaaaaszne to chamstwo, by wyrazić takie oczekiwanie. Coprawda
                    użyłem słowa "chcą" - ale przeciez nie byłem przy tym. Wątpie by
                    poszli i powiedzieli, chemy 5 tys. zł. Napisałem w tym
                    sensie "chcą", że potrzebna im pomoc w tym momencie, ze strony
                    rodziny.


                    Nie sądze by byli leniami i żerowali na rodzinie!

                    > pokretnych tlumaczen i absurdalnych argumentow.

                    - nie brali żadnej pomocy ze strony rodziny od kiedy są dorośli (od
                    skończenia 18 roku życia). To nie jest pokrętne tłumacznie.
                    Znam tego gościa (facet z młodszej parki) bardzo dobrze, i wiem że
                    jak przyjeżdzał z zachodu w okresie studiów ze spora kasą,
                    wyparocowaną ciezko, to sam sobie za wsio płacił i pomagał rodzinie!
                    Nie chciał nic w zamian. Podobnie było z jego starszą siokrą (30
                    lat), która teżpomagała wtedy rodzinie.
                    Teraz ich rodzinka ma się lepiej. Może przez to, zmienili prace na
                    lepsza, a może przez to, że od skończenia przez nich 18 roku życia,
                    mieli cała kasę dla siebie?

                    Także nazywanie ich leniami i żerowaniem na rodzince, to obrażało
                    nie tylko ich, ale i mnie, jako ich znajomego!
                    Bo wiem jacy to wspaniali ludzie, jak fajna rodzina!
                    Jak sobie pomagają, jak słowo "tradycja" to nie jest puste słowo.
                    Ich rodzicom tez pewno (na 99%) pomagali dziadkowie przy slubie, a
                    oni na 100% będa pomagac sowim dzieciom, nawet gdyby mieli sluby w
                    wieku 28 lat. Bo skoro sami wczesniej otrzymali pomoc, to czemu tym
                    razem mieli by to olać?

                    Nie wiem, czy to już pisałem, ale wesele ich nie mają być ogromne.
                    Mlodsza parka z tego co mówili, to max 45 osób (bo bez dzieci, by
                    były niższe koszta).
                    Starsza, pewno nie wiele wiecej.

                    Napisałem ten post, bo sam się zastanawiałem, czy starsza parka, czy
                    aby nie przesadza za bardzo, z tym ciut większym (ale nadal
                    skromnym) weselem, z tym wcinaniem się w termin, gdy sami jeszcze
                    nie skończyli spłacac kredytów itd. Dziś już wiem, starszą parę
                    należy ukrzyżować, bo to gnoje skończone do lobotomi.

                    Cóż, dobre że chociaż tyle. Bo przeciesz mogliśnie jeszcze oszczac
                    ich zwłoki .....
                    • d.o.s.i.a Re: ta sprawa wyglada nieco inaczej...BZDURY 11.09.07, 00:28
                      PARA a nie PARKA do CHOLERYYYYYYY!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Niedobrze mi sie juz
                      robi jak ciagle widza ta PARKE!!!!!
                      Zrob sobie gosciu lobotomie to moze Ci glupota przejdzie!
                      • onioni Re: ta sprawa wyglada nieco inaczej...BZDURY 11.09.07, 02:40
                        jak to jest powód do tego, by komuś zalecać lobotomie, to świadczy
                        to o tobie a nie o mnie.

                        Jak to leciało? "W cudzym oku źdźbło, a w swoim belki nie widzi." ???

                        parka parka parka
                        smile)))))))))

                        bosze, jacy wy jesteście pocieszni buahhaha
                        • kasiulkkaa Re: ta sprawa wyglada nieco inaczej...BZDURY 11.09.07, 07:54
                          > bosze,
                          To tez pewnie literówka. A nie, perwnie wyrażenie, tak się pisze w internecie;pp

                          >jacy wy jesteście pocieszni buahhaha
                          O tobie niestety można tylko powiedzieć, że jesteś żałosnym popaprańcem. Ale i
                          tacy widać są potrzebni.
                          • onioni Re: ta sprawa wyglada nieco inaczej...BZDURY 11.09.07, 16:30
                            > > bosze,

                            nie jest to literówka, bo pisze tak celowo. Gdybym pisał przez "ż",
                            musiał bym pisać z wielkiej litery smile))
                            dlatego wybieram sz.
                            Ale ty łajzo, łazisz od literówki do literówki, bo masz taki ch..y
                            charakter

                            skocz.pl/bosze
                            - bosze stosuje wiele osób (3920 wyszukań), pewno z tego samego
                            powodu co ja smile)) (nie wymawiaj imienia itd.) W realu tez wiele osób
                            mówi bosze, prosze ciebie wredna suko.
                            • kasiulkkaa Re: ta sprawa wyglada nieco inaczej...BZDURY 11.09.07, 16:35
                              Superfacetem jesteś. Aż zazdroszczę twojej pannie, koleś...
                          • onioni Re: ta sprawa wyglada nieco inaczej... - dam głow 11.09.07, 16:35
                            > O tobie niestety można tylko powiedzieć, że jesteś żałosnym
                            popaprańcem. Ale i
                            > tacy widać są potrzebni.

                            - dam głowę, że wiecej zarabiam od ciebie (mimo, że od skończenia
                            dorosłości wiecej pomagałem rodzinie, niż ona mi),
                            że mam więcej przycjaciół (to na 100%),
                            że stosunki w mojej rodzinie sa o wiele zdrowsze i przyjaźniejsze,
                            i że nie muszę leczyć swojego "ego" na forum, udzielajac 100 porad
                            dziennie innym. Bo zazwyczaj udzielanie porad za 5 gr, to pewna
                            forma leczenia własnego ego, aniołku.

                            A ty jedyne co możesz napisać to porada za 5 gr + obrazić kogoś,
                            popierduło internetowa.
                            • kasiulkkaa Re: ta sprawa wyglada nieco inaczej... - dam gło 11.09.07, 16:45
                              > - dam głowę, że wiecej zarabiam od ciebie
                              A już od początku dało się zauważyć, że liczy się dla ciebie wyłącznie zawartość
                              portfela. Jeśli ci to poprawi humor (wolałabym, żebyś nie dostał jakiegoś ataku,
                              bo z popaprańcami nigdy nie wiadomo), jestem w stanie napisać, że zarabiasz
                              więcej. Napisz tylko o jaką sumę chcesz więcej zarabiać? O 100 zł, o 1000 czy
                              może o 10 000?

                              Bo zazwyczaj udzielanie porad za 5 gr, to pewna
                              > forma leczenia własnego ego, aniołku.
                              Pudło, kochanie, ja tu - jak ktoś słusznie zauważył - porad nie udzielam. Idź
                              policzyć pieniążki, od razu humor ci się poprawi. Czytanie ze zrozumieniem nie
                              jest ci potrzebne, ważne,żeby mamonkę rodzice dali.
                              • onioni Re: ta sprawa wyglada nieco inaczej... - dam gło 11.09.07, 17:03
                                Posłuchaj wredna suko, napisałem jakis czas temu, że nie należy
                                rozmawiać z debilami, bo sprowadzą na swój poziom i pokoniją
                                doświadczeniem.

                                Posłuchaj więc głupi TROLU. To ty wyjeżdzałec z 10 razy pod moim
                                adresem, że jestem jakimś niedorajdą finansowym, więc raczyłem w
                                końcu, po 10 zaczepkach na to odpowiedzieć!
                                A teraz to podła świnio, wykorzystujesz.
                                Jesteś wredną suką i nic tego nie zmieni. Niektórym ludziom należy
                                powiedzieć prawdę między oczy. Czas najwyższy, byś SAMa przez chwilę
                                zastanwioła się nad swoją osobą.
                                Wiem, że to będzie trudne, bo czujesz się wyższa, a tym bardziej jak
                                tu słuchac rad, od kogoś kto pisze do ciebie wredna suko.
                                ale może coś jest na rzeczy, może nią jesteś?

                                > Pudło, kochanie, ja tu - jak ktoś słusznie zauważył - porad nie
                                udzielam.
                                - rozumiem, że jak zabierasz już głos, to piszesz zawsze o pogodzie?
                                Robisz w zasadzie coś gorszego. Bo oceniasz w 5 sek ludzi, zazwyczaj
                                tylko negatuwnie. Także to w sumie gorsze, niż udzielanie porad. Bo
                                danie porady, nawet głupiej, to czasem pomocna sprawa. A ocenianie
                                ludzi w 99% negatywnie to świństwo w celu poprawienie swojego ego.

                                Może to i mój bład, że źle nakreśliłem sylwetki tych par, ale jakoś
                                nie chciało mi się tu wszystkiego rozpisywać, bo i pewno nie wsio
                                wiem. Także jak topic padł w ręce "życzyliwych" osób, to pary te
                                wyszły na ostatnich leni, szumowuny i kretynów.
                                Moja wina, także przepraszam was, jesli kiedys tu traficie.
                                • kasiulkkaa Re: ta sprawa wyglada nieco inaczej... - dam gło 11.09.07, 17:17
                                  To ty wyjeżdzałec z 10 razy pod moim
                                  > adresem, że jestem jakimś niedorajdą finansowym, więc raczyłem w
                                  > końcu, po 10 zaczepkach na to odpowiedzieć!
                                  Oj, dziękuję, łaskawco, że raczyłeś odpowiedzieć. Czuję się doprawdy
                                  zaszczycona. Tylko że wiesz, nadal wychodzisz na popaprańca życiowego. Ale może
                                  następnym razem coś z ciebie wyjdzie. Próbuj.

                                  Niektórym ludziom należy
                                  > powiedzieć prawdę między oczy.
                                  Jeśli już, to "prosto w oczy". Między oczy to np. myśliwy strzela.

                                  > Jesteś wredną suką i nic tego nie zmieni. Niektórym ludziom należy
                                  > powiedzieć prawdę między oczy. Czas najwyższy, byś SAMa przez chwilę
                                  > zastanwioła się nad swoją osobą.
                                  Zniele, przeczysz sam sobie. Skoro nic nmie zmieni tego, że - jak piszesz -
                                  jestem wredną suką, to i zastanawianie się nad swoją osobą też nie pomoże.
                                  No, aniele, spróbuj jeszcze raz powiedzieć mi prawdę prosto w oczy, tylko już
                                  nie zaprzeczaj sam sobie, bo to odrobinę śmieszne.

                                  Bo oceniasz w 5 sek ludzi, zazwyczaj
                                  > tylko negatuwnie.
                                  Jak, aniele, oceniam?

                                  > Może to i mój bład, że źle nakreśliłem sylwetki tych par, ale jakoś
                                  > nie chciało mi się tu wszystkiego rozpisywać, bo i pewno nie wsio
                                  > wiem. Także jak topic padł w ręce "życzyliwych" osób, to pary te
                                  > wyszły na ostatnich leni, szumowuny i kretynów.
                                  I tu się pierwszy raz z tobą zgodzę.

                                  > Moja wina, także przepraszam was, jesli kiedys tu traficie.
                                  To teraz jeszcze wykaż sie odwagą i poinformuj "parki" o tym, co zrobiłeś, a
                                  wątek czym prędzej zgłoś do skasowania - i to jest moja rada.
                                  "Parki" nie są winne temu, że mają kolegę idiotę, który wyciera nimi sobie ryj
                                  na forum;p
                    • memphis90 Re: ta sprawa wyglada nieco inaczej...BZDURY 11.09.07, 11:46
                      A Ty dalej nie rozumiesz?

                      Po pierwsze- jak nie chcesz być brany za kobietę (na forum dla kobiet), to pisz,
                      ze jesteś meżczyzną, albo zmień wątek na bardziej męski. Całe forum nie musi
                      czytac z kryształowej kuli, ze onioni jest akurat facetem.

                      "> Jakie więc mam poglądy lub zapatrywanie na te sprawę?
                      > Po pierwsze, ludzie są strasznie chamscy i prymitywni"
                      A co to ma do par, które sępią pieniądze z rodziców? Chyba, ze o nich mówisz, ze
                      są chamscy i prymitywni. Wtedy Ci radosnie przyklasnę.

                      "> Słowo "chcą", w zasadzie powinieniem zastapić oczekują."
                      To akurat niewiele zmienia. Właściwe byłoby- będą wdzięczni za każą pomoc, nie
                      oglądajać się na kwotę i nie strzelając internetowego focha, jeśli rodziców nie
                      będzie stać na taką pomoc.

                      "> No i kolejna sprawa. Starsza parka nie oczekuje z 30 tys. na cały
                      > ślub, tylko może z 5 tys. "
                      No to niech odkładają na ten ślub. Ja zarabiam 960zł, a byłabym w stanie wraz z
                      mężem odłozyć tyle w 5 m-cy. A też mamy kilka kredytów- na samochód, pralkę,
                      lodówkę, laptopa itp.

                      "> Posypały się tu gromy, ale się okazuje, że krtykanci, a to dostali
                      > kase na ślub, a potem pieniązki na domek, a to sukienke wartą pensje
                      > itd"
                      Przede wszystkim czytaj uważnie i ze zrozumieniem. Dziewczyna od sukienki NIE
                      PRZYJĘŁA kasy na organizację wesela. Dziewczyna "od domu" przeznaczyła na ten
                      cel pieniądze, które dostała na slub, nie od rodziców. Cała reszta, której
                      rodzice pomogli PORADZIŁABY sobie i bez tej pomocy i nie żądała pieniędzy od
                      rodziców, strojąc fochy, ze dają za mało.

                      "> Która nie łożyła na jego edukację ani inne koszta od momentu
                      > ukończenia 18 roku życia, bo sama się utrzymywała."
                      No to skoro sami się utrzymywali, to czemu oczekiwali pomocy od rodziców? I z
                      tego, co pisałeś, rodzina dawała im mieszkanie. To jakby 1000zł kazdego miesiąca.

                      "> Także nazywanie ich leniami i żerowaniem na rodzince, to obrażało
                      > nie tylko ich, ale i mnie, jako ich znajomego!"
                      Ojej, jakie to straszne. A to, że efekt cieplarniany to lipa, Cię nie obraża? A
                      wichura na Mazurach nie uraziła Twojego biednego ego? Wiemy to, co nam piszesz,
                      a dorośli ludzie, którzy chcą/oczekują kasy na wesele, to pasożyty i tyle.

                      "> Jak sobie pomagają, jak słowo "tradycja" to nie jest puste słowo."
                      Skoro tradycja to nałożenie na rodziców OBOWIĄZKU finansowania wesela, to nic
                      dziwnego, ze są wierni tradycji. I nie wiem, jak sobie pomagają, skoro dopiero
                      co jojczyłeś, ze rodzice wyrzucili ich z domu i od 18 zupełnie nie pomagali.

                      "> Ich rodzicom tez pewno (na 99%) pomagali dziadkowie przy slubie, a
                      > oni na 100% będa pomagac sowim dzieciom, nawet gdyby mieli sluby w
                      > wieku 28 lat. Bo skoro sami wczesniej otrzymali pomoc, to czemu tym
                      > razem mieli by to olać?"
                      Ok, Ty pomagasz rodzicom i pomożesz swoim dzieciom. Ja też będę pomagać swoim
                      dzieciom i swoim rodzicom (w zasadzie rodzicom pomagam cały czas). Ale rodzice
                      nie MUSZĄ, tylko MOGĄ. I nie jest tak, ze jak teraz sypną groszem na wesele, to
                      Ty ich kiedyś nie wyślesz do umeiralni.

                      "Dziś już wiem, starszą parę
                      > należy ukrzyżować, bo to gnoje skończone do lobotomi."
                      No, ja akurat mniej poważam młodszą parę, nie starszą. Za pazerność, zawistnosć
                      i liczenie cudzych pieniędzy.
                      • morrighan80 Re: ta sprawa wyglada nieco inaczej...BZDURY 11.09.07, 11:52
                        Szkoda klawisze scierac-nie zrozumie. Rodzice MAJA dac a jak nie to
                        bedzie skok na podloge i walenie z wrzaskiem rekami i nogami.
                        Mentalnosci sie chyba nie zmieni smile
                        • onioni Re: ta sprawa wyglada nieco inaczej...BZDURY 11.09.07, 16:36
                          > bedzie skok na podloge i walenie z wrzaskiem rekami i nogami

                          porada za 5 gr. Dośpiewałaś sobie historie i bajki wciskasz.
                      • onioni Re: ta sprawa wyglada nieco inaczej...BZDURY 11.09.07, 16:56
                        > Po pierwsze- jak nie chcesz być brany za kobietę (na forum dla
                        kobiet), to pisz
                        - to nie był wątek o mnie, więc ja tu jestem najmniej ważny


                        > To akurat niewiele zmienia. Właściwe byłoby- będą wdzięczni za
                        każą pomoc
                        - zakładałem wątek, by poznac opinie innych osób. I teraz juz ją
                        znam. Większośc osób jest za tym, by dostać te kase jak rodzice
                        zaproponują, wtedy ją biorą i nie ma "socjalizmu". Ale jak
                        rodzeństwo pomagało rodzicne a teraz samo potrzebuje pomocy (którą
                        odda) teraz, a nie na 10 dni przed ślubem, to jest to kurestwo
                        ostatnie.

                        > No to niech odkładają na ten ślub.
                        No niech odkładają, wcale starszej parki nie bronie smile Pewno chodzi
                        o to, że muszą rezerwoać wsio nagle, pewno przez te "obca" rodzine,
                        która wkręciła ich w ślub przed młodszymi?


                        > rodzice pomogli PORADZIŁABY sobie i bez tej pomocy
                        - a co złego jest w pomocy "teraz", gdy ta pomoc będzie oddana a
                        rodzinke stać na to (w tym zakresie, jaki mogą)? Przypominam, że
                        najwięcej na slub (+wesele rodzinne) nalegały pewno same rodzinki.

                        > I nie jest tak, ze jak teraz sypną groszem na wesele, to
                        > Ty ich kiedyś nie wyślesz do umeiralni.
                        - zarówno ja, jak i oni, mają starsze osoby na utrzymaniu JUŻ i
                        opiece, i nigdzie ich nie wysyłają. Także nie trzeba czekac 30 lat,
                        by się o tym przekonać, czy kogoś wyślą do domu opieki ....

                        > No, ja akurat mniej poważam młodszą parę, nie starszą. Za
                        pazerność, zawistnosć
                        > i liczenie cudzych pieniędzy.

                        - młodsza para, wyraziła taki pogląd tylko przynas. Nie poszli
                        raczej do rodzinki, chcemy tyle samo! Nawet nie ma pewności, czy
                        starsza tak zrobiła. Zjazd rodzinny u nich ma być dopiero.
                        Może padnie propozycja ze strony rodziców i problem się sam rozwiąże.
                        Ja młodszych bronię, bo czuli sie pokrzywdzeniu tylko. I nie liczą
                        nikomu kasy, bo sami chcą zapłacić za swoje. Jak juz, to są ciut źli
                        na starsza parkę, że tak gospodarują kasą, że muszą się uciekać do
                        pomocy rodzinnej, skoro by nie musieli.
                        Jest to między nami (znajomi) póki co (chyba). Możesz powiedzieć, że
                        to i tak wciananie się w cudze sprawy. Ale czy ty/wy nie robicie
                        tego samego? Też wyrażacie poglądy, kto co ma płacić za co w obcej
                        rodzince, i kto jakim jest świnią. Mysle, że oni tez mieli prawo
                        wyrazić swoje myśli (nawet przed nami). A co mieli powiedzieć, ładna
                        dziś pogoda?
                    • marta.pio Re: ta sprawa wyglada nieco inaczej...BZDURY 12.09.07, 11:28
                      onioni napisał:

                      > Po pierwsze, ludzie są strasznie chamscy i prymitywni w swoim
                      > komentowaniu. Napisąłem prosty i PRAWDZIWY tekst, że w tradycji
                      jest
                      > coś takiego, że to rodziny organizują. Za co dostałem poradę
                      > lobotomi.

                      A wyzywanie innych od pierdół internetowych, suk i łajz to wg ciebie
                      szczyt dobrego wychowania??
                      Przyganiał kocioł garnkowi. Niesamowita z ciebie postać. Jeżeli ktoś
                      tu wykazał się chamstwem to na pewno ty i to wielokrotnie.
                • memphis90 Re: Dla mnie ta sprawa wyglada nieco inaczej... 11.09.07, 11:28
                  Niestety, nawet w Twoim tłumaczeniu owe "parki" nie wypadają najkorzystniej. O
                  ile sposób myślenia starszej pary moge zrozumieć "jak mama tak pragnie wesela,
                  to niech mama płaci, nam ślub do niczego niepotrzebny", o tyle dalej nie
                  rozumiem rozgoryczenia drugiej pary. Mają kasę- mają. Chcą ślubu- chcą. No to w
                  czym problem- bo tamci dostaną, a oni nie? Rodzice nie mają ŻADNEGO obowiązku
                  dotowania dzieci, a tym bardziej nie mają obowiązku dawać po równo. Tymczasem
                  autor wątku prezentuje myślenie "rodzice mają obowiazek pomóc, bo przecież
                  powinni być wdzieczni, ze im pociechy nie sprezentowały wnuka w wieku 18 lat, a
                  w nagrodę jak będa starzy nie oddam ich do domu starców". Brawo!
            • memphis90 Re: Dla mnie ta sprawa wyglada nieco inaczej... 11.09.07, 11:21
              "> Czy naprawdę myslicie, że para "ustawionych" 30-latków raptem
              > obudziła sie i po kilku latach wygodnego mieszkania razem zapragnęła
              > ślubu? Jeszcze z weselem?"

              Ja niczego nie wymyślam, niczego nie dopowiadam, czytam tylko uważnie:
              "Przez kilka lat nawet
              chwalili się, że małżeństwo jest bez sensu i nie dla nich smile a
              ostatnimi czasy chyba zmienili zdanie, a teraz wpieprzyli się w
              termin nawet."

              "Właściwie można być pewnym, że to
              > rodzice pod wpływem planów ślubu młodszego rodzeństwa zaczęli
              > naciskać starszego brata czy siostrę."
              No to jak są takie pierdoły, ze babcia zmusza ich do ślubu, to niech cierpią i
              płacą...

              "> Osobiście nie wydaje mi się, że jestem pierdołą dlatego, że
              > zgodziłam się na to, aby moi rodzice zaprosili na wesele daleką
              > rodzinę."
              A gdzie Ci to ktoś zarzucił?
        • onioni Re: Tylko, że to własnie - o własnie 10.09.07, 23:47
          No właśnie, dzięki ci Panie, za rozsądny głos!

          Tak sie składa, że na ślub jak najszybciej, nalegała rodzina ta, z
          którą nie mam kontaktu - "obca" (czyli nie od tego rodzeństwa).
          Starsza parka (pisałem to już chyba), nie chiała ślubu, takie mieli
          zasady swego czasu. Ale widac, instykt macieżyński się rozwijał i im
          bliżej 30-tki, tym bardziej zaczeli myślić o dzieciach i pewno o
          ślubie.
          Rodzina "obca" jak zauwazyła te myśl, nakręciła temat i już
          zasponsorowała częśc kosztów starszej parki! Oni będą wykładac teraz
          ile moga, a resztę, "chcieli" (czyli w zasadzie oczekiwali) ze
          strony rodziny, którą znam.
          Jestem pewien, że to chodzi o pomoc doraźną (tyle ile moga, bo i tak
          im zwrócą).
          Starsza parka, chciała ślub jak najskormniejszy, ale że byli wiele
          razy zapraszani na inne wesela, to rodzinka "obca" (bardziej liczna)
          nalegała na wesele porządne. Z tego co wiem, to ma to być w
          okolicach 70-80 osób, co na tradycje ludową w tych miejscach (wschód
          kraju) jest śmiesznie mała imprezą.
          Rodzinka młodsza, będzie miała max 45 osób, to już wiem, bo jestem
          zaproszony smile

          a na wesele pójde, bo ja lubie żerowac, najem sie, napije, i jak ta
          łajza ostatnia, znajde jakąś bogatą panne, co mi ślub zasponsoruje.
          Potem, mam nadziej, odłoży część kasy na moją lobotomię smile)))))))))
          • kasiulkkaa Re: Tylko, że to własnie - o własnie 11.09.07, 00:03
            Ale widac, instykt macieżyński się rozwijał i im
            > bliżej 30-tki, tym bardziej zaczeli myślić o dzieciach i pewno o
            > ślubie.
            MacieRZyński, warto jednak wiedzieć, co się parce rozwija. No popatrz, to bez
            ślubu dzieci miec nie można. Cuda, panie, cudaaaaa

            > Rodzina "obca" jak zauwazyła te myśl, nakręciła temat i już
            > zasponsorowała częśc kosztów starszej parki! Oni będą wykładac teraz
            > ile moga, a resztę, "chcieli" (czyli w zasadzie oczekiwali) ze
            > strony rodziny, którą znam.
            Matko, trzydziestoletnia gownażeria sponsorowana przez czworo rodziców. Boskie...

            > Starsza parka, chciała ślub jak najskormniejszy, ale że byli wiele
            > razy zapraszani na inne wesela, to rodzinka "obca" (bardziej liczna)
            > nalegała na wesele porządne.
            A oni się zgodzili. Rodzice każą wziąć ślub, parka bierze. Jakie posłuszne dzieci.

            • onioni Re: Tylko, że to własnie - o własnie 11.09.07, 00:21
              kasiulkkaa napisała:

              > MacieRZyński, warto jednak wiedzieć, co się parce rozwija. No
              popatrz, to bez
              > ślubu dzieci miec nie można. Cuda, panie, cudaaaaa

              - można czy nie, tylko krowa nie zmienia poglądów. Jeżeli w wieku 28-
              30 lat, poczuli, że jednak chca dzieci, i być może slubu, tym
              bardziej, że rodzinka też tego oczekuje, to co w tym jest złego,
              wredna s...o?

              >
              > Matko, trzydziestoletnia gownażeria sponsorowana przez czworo
              rodziców. Boskie.

              - demagogia, ale to już wiemy, że liczysz na łatwy poklask.
              Najlepiej ustawić kogoś jako lenia, któy jest sponsorowany, co jest
              gó..o prawda, bo za ząb, nie rozgryzłaś tematu, jak już w pierwszym
              poście vessper.
              Nie będe się już zniżał do twojego poziomu, i opisywał, że nie byli
              nigdy sponsorowani (ty i zapewne 80% popierdółek intenreowych
              od "dobrych rad") zapewne byłaś). A teraz jedynie oczekują pomocy,
              którą pewno zwrócą. A oczekują ją być może dlatego, że jeeli
              rodzinka nalega na takie wesele (ciut wiesze niż pewno sami by
              chcieli).
              Ale ty wiesz lepiej, bo wredne s.i takie rzeczy wiedzą, no nie?


              > A oni się zgodzili. Rodzice każą wziąć ślub, parka bierze. Jakie
              posłuszne dzie
              > ci.

              Znowu upraszczas, ale taki twój charakter. Rady za 5 gr, to i
              analiza za 5 gr.
              Jak to popierdółka internetowa, nie zastanowi się, ale musi coś
              napisać. Generalnie jesteś nielubiana, nie tylko na forum, ale
              jestem pewien, że i w realu. Bo w necie najwięcej "złotych rad" dają
              ci, który w relau każdy ma już dosyć.
              "Ciotka dobra rada" - zawsze lubiana przez wszyskich smile))
              • kasiulkkaa Re: Tylko, że to własnie - o własnie 11.09.07, 00:45
                Jeżeli w wieku 28-
                > 30 lat, poczuli, że jednak chca dzieci, i być może slubu, tym
                > bardziej, że rodzinka też tego oczekuje, to co w tym jest złego,
                > wredna s...o?
                Poczuli, e chcą dzieci, no wzruszające.
                To chcą ślubu być może czy dlatego że rodzinka oczekuje? W obu przypadkach
                świetny powód.

                > Najlepiej ustawić kogoś jako lenia
                Wybacz, aniele, sam się ustawiłeś.

                jak już w pierwszym
                > poście vessper.
                Więc padaj na kolana i od razu jej się oświadczaj. Z twojego bełkotu od razu
                wysnuła nić prawdy. Dla ciebie ideał. Moze nawet do rozwodu ja namówisz, jeśli
                stworzysz kolejne, rowne ckliwe historie.

                Generalnie jesteś nielubiana, nie tylko na forum, ale
                > jestem pewien, że i w realu.
                Och, cieszę się, aniele, że jesteś tak kochany w realu przez otoczenie. Tylko
                dlaczego szukałeś rady na forum. Czyżby w realu nikt ci jej nie chciał udzielić.
                Przykre, aniołku, że wszystkie znajome parki i singielki (zdrobnienie od
                singiel) tak cię zawiodły.


                > wredna s...o?
                Oj, aniołku, tylko na sukę cię stać? Chyba potrafisz z siebie więcej inwencji,
                jeśli o inwektywy chodzi, wykrzesać. Bo suka to takie mało oryginalne, stać się
                na więcej.
      • onioni Re: Koszty wesela - mały problem, rodzinka 11.09.07, 17:19
        > Nie rozumiem, po co ten watek, skoro to nie jest Twoja sytuacja?

        a ty tylko swoje przypadki opisujesz? I czemu udzielsz się w temacie
        innych osób, skoro to nie twoja sprawa?

        Czy nie od tego jest forum?

        > Chyba, ze szukasz jakiegoś usprawiedliwienia dla swoich działań?
        - jakich działań? Chcesz, dostaniesz zaproszenie na mój ślub kiedyś.
        Będziesz się pytała każdego z naszych rodzinek, kto go sobie
        opłacił. Zobaczysz, że w 100% ja. Zakładamy się o skrzyne
        piwa? smile))))))))

    • trusia29 Re: Koszty wesela - mały problem, rodzinka 10.09.07, 19:30
      Nie ma znaczenia, ile kto sobie kupił i ile nazbieral. Jęsli rodzicę
      zameizraja pomóc w urzązdeniu wesela, to każdemu z dzieci w taki sam
      sposób, tj. dając taką sama kwotę. Jesli nie pomagać, to zadnemu
      dziecku. Proste. Kazdemu nalezy sie tyle samo.
      • memphis90 Re: Koszty wesela - mały problem, rodzinka 11.09.07, 11:50
        "Kazdemu nalezy sie tyle samo."

        O matko, wydawało mi się, ze socjalizm już odszedł...
        • trusia29 Re: Koszty wesela - mały problem, rodzinka 11.09.07, 12:15
          Nie mialam na mysli zadnych socjalistycznych zasad, a ten ustrój z
          pewnością nie jest moim ulubionymsmile
          Moją intencja bylo wskazanie, ze dzieci nalezy traktowac jednakowo i
          jeśli im pomagać finansowo, to w takim samym stopniu.
          • marylou_tiel Re: Koszty wesela - mały problem, rodzinka 11.09.07, 12:42
            Chyba lepiej, zeby rodzice pomagali dzieciom wedlug ich potrzeb,
            zamiast obowiazkowo kazdemu po rowno...
            Dorosli ludzie to nie malutkie dzieci, ktorym koniecznie trzeba dac
            po rownym kawalku tortu, bo jak jedno dostanie wiecej, a drugie
            mniej, to to drugie bedzie strasznie plakac i sie smiertelnie obrazi.
    • bibita OniOni-watek do kasacji 11.09.07, 17:33
      jak można było zrobić tu taki burdel. Zgłoś do kasacji.

      pozdrawiam

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka