Jest w rodzince taki przypadek. Jednak parka (30 lat) maja juz
własne mieszkanko, własny samochód (nowy 60 tys. zł na ratach),
meble na koszt rodziców itd - i nie zamierzali niby brac slubu.
Ogólnie są "ustawieni", ale wszystko na kredyt, więc kasy "wolnej"
nie mają za dużo, prawie wcale.
Ale brat sisostry z tej parki, czyli druga parka (28 lat)
zaplanowali wesele - jako pierwsi. Tą decyzją wymusili ślub na
drugiej parce (30 latków).
Zamierzali wesele opłacić sami, bo kasą swoją gospodaruja tak, że
kupili tańsze mieszkanie, tańszy samochód (10 tys. zł) itd.
uzbierali na meble i wesele.
Ale okazało się, że parka 30-latków chce kase na wesele ... od
rodziców, bo w tej chwili nie mają takiej sumy, a o kolejnym
kredycie można zapomnieć. Władowali się terminem przed ślub parki 28-
latków.
Jak parka młodsza usłyszała, że chcą kase (starsi) od rodziców na
ślub, to teraz chcą takiej samej kwoty.
Coprawda nieplanowali brac kasy, ale jak starsi chcą, to czemu nie
oni? Tym bardziej, że w pewnym sensie sa bardziej odpwoiedzialni, bo
nie brali np: samochodu drogiego, bo przewidzieli, że ślub tez swoje
kosztuje.
I teraz zrodził się problem, mimo że cały czas w rodzince było cacy.
Bo z jednej strony, każdy chiał, by starsza para się pobrała i nikt
im tego nie broni. Ale wg. nich, jedynym wyjściem jest pomoc od
rodziców.
Rodzice mogą ledwo pomóc jednej parce, więc druga musi obejśc się
smakem. Czyli pewno ta młodsza para, która była tak naiwna i sama
sobie zbierał na ślub.
Niedługo będzie "zjazd rodzinny" i mogą być problemy

))
Jak byście to rozwiązali. Wg. młodej pary, to starsi powinni np:
sprzedac samochód - tyle, że on jest teraz wart mniej niż połowe
swojej wartości, więc pewno by zostali po odjęciu kasy z na wesele
swoje, z jakimś autem za 5 tys., a im jest potrzebne w pracy,
sprawne, a nie zabytek.