Dodaj do ulubionych

Po co wam slub kościelny?

30.10.07, 18:24
Skoro na codzień nie chodzicie do Kościoła?
Skoro nie żyjecie zgodnie z Bogiem?
No własnie - po co?
Bardzo mnie to zawsze ciekawi - po co bierzecie ślub kościelny??????

W ramach sondy - odpowiedzcie na pytanie.
Ciekawa jestem niezmiernie.
Obserwuj wątek
    • wielorak Re: Po co wam slub kościelny? 30.10.07, 18:39
      czy dla ciebie wyznacznikiem wiary jest "chodzenie do kościoła"?
      ja wierzę, modlę się a do kościoła nie chodzę -czy w takim razie nie jestem
      godna stanąć przed ołtarzem na ślubnym kobiercu?
      • dagps Re: Po co wam slub kościelny? 30.10.07, 18:46
        ja tez sie modle, ale nie chodze do kosciola, inaczej mysle o bogu niz KK,
        dzieci bym do kosciola nie prowadzala, nie uczyla katechizmu i modlitw (sama sie
        nie modle wg regulki) - dlatego slub wzielam cywilny, zeby byc w porzadku wobec
        siebie i tych, ktorzy naprawde sa katolikami i dziecmi kosciola.
        • olgaaa1 Re: Po co wam slub kościelny? 30.10.07, 18:52
          Bo jestem katolikiem, staram się chodzić do kościoła (myślę, że
          większość nie chodzi z leństwa, dobrze jest powiedzieć, że nie
          chodzę, bo nie zgadzam się z księdzem. Ja często nie słucham kazań,
          ale rozmyślam, modlę się, przyjmuję komunię. Modlę się codziennie.
          Bóg jest ważny w moim życiu i dlatego właśnie biorę ślub kościelny.
          Dlatego autorko wątku, nie mierz wszystkich swoją miarą.
          • kami_la Re: Po co wam slub kościelny? 30.10.07, 19:13
            Droga Olgo, ten wątek nie jest do Ciebie.
            Jest do osób, w których życiu nie ma miejsca dla Boga, nie ma czasu
            na pójście do Kościoła, na codzienną modlitwe. Dla tych którzy
            gardzą Kościołem.
            Widze, ze już kilka opsób już dało odpowiedz.
            Czekam na jeszcze.

    • yoggi13 Re: Po co wam slub kościelny? 30.10.07, 18:48
      Do Kościoła chodzę w niedziele i święta. Nie ma obowiązku chodzenia
      codziennie. Ślub kościelny bierzemy bo chcemy.
    • olimpia_b81 Re: Po co wam slub kościelny? 30.10.07, 19:07
      biore koscielny bo cos mi mowi,ze nie do konca jestem przekonana ze
      nie ma Boga,
      biore bo wiem,ze jest to wazne dla mojej rodziny
      biore bo chce i jestem hipokrytkabig_grinDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD
      • dagps Re: Po co wam slub kościelny? 30.10.07, 19:21
        i ta odpowiedz mi sie podoba, znam tylko jedna osobe ktora powieziala otwarcie,
        ze wziela koscielny bo to ladny slub i rodzinka zadowolona. to co ja o tym
        mysle, to mozna sie domyslac, ale szczytem jest udawanie katolika bo mama z
        babcia placza.
    • 28czerwiec2008 Re: Po co wam slub kościelny? 30.10.07, 20:37
      Jesteśmy hi... po prostu piękna oprawa tego dnia, by rodzina (babcie, ciocie)
      nie gadały po prostu jesteśmy hipokrytami chodzi o oprawe tego dnia by ładnie było
    • kaszmirkaa Jak to po co 30.10.07, 20:55
      Biorę ślub w sierpniu, nie wierzę, nie chodzę do kościoła ale biorę ślub kościelny.
      A wiesz dlaczego?
      Bo chcę dać mojemu dziecku prawo wybory. Może ono będzie chciało wierzyć.
      A ja nie chciałabym, żeby było uznawane za gorsze, czy wytykane palcami przez
      inne dzieciaki, bo nie dałam mu prawa wierzyć.
      Dlatego masa par bierze kościelny. Bo myśli o dzieciach
      • kasiulkkaa Re: Jak to po co 30.10.07, 21:02
        > Dlatego masa par bierze kościelny. Bo myśli o dzieciach
        Ręce opadają...
        • olgaaa1 Re: Jak to po co 30.10.07, 21:07
          Wiecie co dziewczyny, takimi wypowiedziami wy plujecie na sakrament
          małżeństwa i obrażacie ludzi takich jak ja, którzy napradę wierzą w
          Boga. Naprawde jesteście hipokrytkami.
          • kasiulkkaa Re: Jak to po co 30.10.07, 21:14
            Wiesz co, dziewczynko, wierzysz, Twoja prywatna sprawa. Ani cię z tego powodu
            nie potępiam, ani nie chwalę. Jest to mi to zupełnie obojetne, bo nie jestem
            tobą. Tak jak nie podniecam sie wiarą żyda, muzułmanina i wyznawcy prawosławia.

            Naucz się jednak, dziewczynko, czytania ze zrozumieniem i myslenia.
            Zaoszczędzisz mnostwo czasu na produkowaniu postów z treścią o pluciu na
            małżenstwo i obrażaniu takich ludzi jak ty. O tobie mozna co najwyzej
            powiedzieć, ze masz poważne braki w wykształceniu, ale to nie będzie plucie i
            obrażanie, li tylko stwierdzenie faktu.
            • olgaaa1 Re: Jak to po co 30.10.07, 22:28
              Po pierwsze nie obrażaj mnie nie znasz mnie, więc nie wyśmiewaj się
              z mojej wiary. Po drugie wstydzisz się tego, że jesteś hipokrytką?
              przecież pokazałaś to pisząc ten post. Po trzecie po czym kochana
              stwierdzasz, że mam braki w wyksztąłceniu.
              Co najwyżej o tobie można powiedziec, że jesteś prostaczką i brak Ci
              klasy, stwierdzam to po twoich wielu bardzo "interesujących"
              postach, w których atakujesz wszystkich na prawo i lewo.
              A co do wiary, to ja ani nie popieram, ani nie potępiam osób, które
              nie wierzą w Boga, ale podziwiam osoby które są konsekwentne w tym
              co robią w życiu. Jeśli nie wierzy się w Boga, to po co brać ślub
              przed Bogiem. Oczywiście to wasz wybór i wy o tym decydujecie.
              Przepraszam jeśli kogoś obraziłam, swoimi słowami.
              podrawiam
              PS. Nie jestem Panią katechetką, która waża że należy mieć stadko
              dzieci i być posłuszna mężowi, ale wiara jest dla mnie ważna,
              dlatego tak zareagowałam
              • kasiulkkaa Re: Jak to po co 31.10.07, 08:18
                > Po pierwsze nie obrażaj mnie nie znasz mnie, więc nie wyśmiewaj się
                > z mojej wiary. Po drugie wstydzisz się tego, że jesteś hipokrytką?
                Kochanie, naucz się rozumieć, co czytasz, i wtedy tu wróć, moze będziesz w
                stanie dyskutować.

                > Co najwyżej o tobie można powiedziec, że jesteś prostaczką i brak Ci
                > klasy, stwierdzam to po twoich wielu bardzo "interesujących".
                Jesli to stwierdzenie poprawiło twoją samoocenę, tudzież podwyższyło twoją
                "klasę" i "brak" prostactwa, to bardzo mnie to cieszy.
                Ale jednak: patrz wyzej, co powinnaś zrobić.
                • leila25 Re: Jak to po co 20.11.07, 17:22
                  Jeśli już jesteśmy przy edukacji, względnie jej braku, zwracam uwagę, że zwrot
                  "podwyższyć brak prostactwa" jest tak niepoprawny pod względem gramatycznym,
                  semantycznym a przede wszystkim logicznym, że aż ręce opadają jak się to czyta.
                  Tym bardziej, że serwuje nam takie "kwiatki" osoba, która, jak zdążyłam
                  zaobserwować, uważa się za wystarczająco kompetentną, aby pouczać innych. Ktoś
                  tu chyba powinien "podwyższyć brak swojej niewiedzy", że się tak górnolotnie
                  wyrażęsmile
                  • kasiulkkaa Re: Jak to po co 20.11.07, 17:53
                    zwracam uwagę, że zwrot
                    > "podwyższyć brak prostactwa" jest tak niepoprawny pod względem gramatycznym,
                    > semantycznym a przede wszystkim logicznym
                    A w ktorymś miejscu twierdziłam, że jest?

                    > tu chyba powinien "podwyższyć brak swojej niewiedzy", że się tak górnolotnie
                    > wyrażęsmile
                    Podobnie jak kolezanka swoje umiejetności interpunkcyjnesmile Życze miłego dnia,
                    bez gornolotności.
                    • leila25 Re: Jak to po co 20.11.07, 18:11
                      Podobnie jak kolezanka swoje umiejetności interpunkcyjnesmile

                      Jakże mi miło, że mam nową koleżankę! W dodatku moja nowa koleżanka ma rację.
                      Okazuje się, że nawet filolog musi nieustannie pracować nad swoją interpunkcją.
                      Również miłego dnia życzę i biegnę po słownik!smile
              • moniia27 Do olggaa1 31.10.07, 15:44
                Kasiulkaa daje popalic no nie? wszedzie wtrąca swój nos.. ale
                cóz...taka już jest.. ktoś na forum powiedzial ze teraz i tak
                złagodnialawink...do góry głowy i tak nigdy nie będziemy miały
                nieprzyjemności spotkania Jej..mam nadziejewink
                • morrighan80 Re: Do olggaa1 05.11.07, 14:18
                  Kasiulka jest jak Sokrates-giez - ozywia forum wink
                  Moze sie myle ale wg mnie z tym pluciem to nie bylo, Kasiula, do
                  Ciebie tylko poprzedniczki po ktorej wypowiedzi lapki Ci zwisly.
        • auwmen Re: Jak to po co 21.11.07, 23:37
          to fakt laska juz tutaj przegiela
      • bystra_26 do kaszmirka 31.10.07, 10:10
        Napisałaś:
        > Bo chcę dać mojemu dziecku prawo wybory. Może ono będzie chciało
        wierzyć.
        > A ja nie chciałabym, żeby było uznawane za gorsze, czy wytykane
        >palcami przez inne dzieciaki, bo nie dałam mu prawa wierzyć.

        Niestety jesteś w błędzie.
        Jak Cię rozumiem, bierzesz ślub, żeby potem ochrzcić dziecko, żeby
        mogło chodzić na religię, pójść od Komunii itd.

        W ten sposób niestety ZABIERASZ MU WYBÓR. Chrzcząc dziecko czynisz
        je katolikiem, nakładasz na niego wymogi wiary katolickiej, a nie
        ogólne zasady chrześcijańskie. Jak będzie miało 20 lat, to wcale nie
        będzie miało łatwego wyboru - dla katolika odejście z KK jest bardzo
        ciężkie ze względu na to, jak ten czyn ocenia Kościół.

        Po drugie chrzcząć dziecko w Kościele, którego zasad nie uznajesz
        uczynisz dziecku krzywdę w ten sposób, że nie nauczysz go swoim
        przykładem tych zasad przestrzegać. Nauczyć się nimi żyć samemu w
        wieku świadomym mimo że rodzice myślą i czynią inaczej jest
        cholernie ciężką pracą, ci których tak od dziecka wychowawywano mają
        to we krwi, łatwo.
      • salsa.loca Re: Jak to po co 31.10.07, 21:00
        kaszmirkaa napisała:

        > Biorę ślub w sierpniu, nie wierzę, nie chodzę do kościoła ale biorę ślub koście
        > lny.
        > A wiesz dlaczego?
        > Bo chcę dać mojemu dziecku prawo wybory. Może ono będzie chciało wierzyć.
        > A ja nie chciałabym, żeby było uznawane za gorsze, czy wytykane palcami przez
        > inne dzieciaki, bo nie dałam mu prawa wierzyć.
        > Dlatego masa par bierze kościelny. Bo myśli o dzieciach



        o moj Boże! średniowiecze.... bardzo współczuje
      • 1mordka Re: Jak to po co 03.11.07, 18:44
        jaka mama takie i dziecko będzie...a c to nie ma judaizmu i protestantyzmu w
        Polsce?
    • twoj_aniol_stroz Re: Po co wam slub kościelny? 30.10.07, 22:11
      Kiedyś pisała tu dziewczyna, której narzeczony był z tych co mu nie
      po drodze z Panem Bogiem, ona także niezbyt często narzucala się
      Bogu ze swoją osobą. Nie było im łatwo, a to bierzmowanie, a to
      nauki, spowiedź przedślubna - tragedia, wcale łatwo nie poszły
      formalności. A w dniu ślubu stał się cud - on bardzo przeżył ten
      sakrament, nagle spojrzał innymi oczami i teraz ... no cóż niedziela
      zaczyna się od Mszy Św, Bóg coraz częściej gości w ich rozmowach.
      Czasem warto ugryźć się w język zanim się kogoś przekreśli.
    • kavainca Re: Po co wam slub kościelny? 31.10.07, 07:39

      Bo chcę założyć białą suknie..
      Bo chce zeby ten dzień miał wymiar duchowy,
      Bo wierzę w coś co jedni nazywają Bogiem, a ja Madrością
      Wszechświata i natury...
      Ale i dla tego że chce żeby moje dzieci mogły bez szopek dostapic
      sakramentów (a potem same wybiorą)
      A przede wszystkim z tego samego powodu, co poszczę w Wigilię i
      Wielki Piątek, W Wielką Sobotę świecę pokarmy a juto ide na
      groby...dla mnie to poprostu tradycja!!!!
      Nie sadze żeby to było coś złego. Jestem hipokrytką!!??? - może nie
      bo przyznaję sie do swoich motywów

      I jeszcze coś nie mam nic przeciwko tym, co prawdziwie wierza, bo
      łaska (mądrej)wiary to duży dar!
      • dagps Re: Po co wam slub kościelny? 31.10.07, 07:53
        dlaczego slub koscielny i tak naprawde lamanie zasad przy podejsciu do
        sakramentu malzenstwa ma byc droga do tego, by ulatwic sprawe dzieciom? to ja
        ich chrzcila nie bede i jak zapytaja o koscioly to im wytlumacze, jak zechca, to
        sie ochrzcza, przynajmniej swiadomie, a nie zaniesieni do kosciola przez
        rodzicow, ktorzy przysiegaja jedno, a mysla drugie. przysiegaja ze swiadomoscia,
        ze ich zadaniem jest wychowac dzieci w wierze i trwac w tej wierze jako
        malzenstwo, a robia na co dzien zupelnie cos przeciwnego, a wdniu slubu klamia w
        zywe oczy, a miny na zdjeciach maja jak podczas objawienia panskiego, mimo ze
        poszli do koscielnego dla sukni, dla rodziny, dla jakis trudnych dla mnie do
        pojecia "ulatwien" dla dzieci. patrzac na to, co my tu wypisujemy, to jednak
        wielka parodia jest ten polski katolicyzm.
        • olimpia_b81 Re: Po co wam slub kościelny? 31.10.07, 09:26
          niech bedzie parodia
          pokaz mi inny kraj gdzie ludzie wierzacy tak szczuja i obrazaja tych
          niewierzacych jak Polska????
          poczytaj wpisy o obrazaniu i takie dalej-to sa katolicy,gdzie ich
          milosierdzie i wiara w to,ze kazdy w koncu znajdzie droge wlasna do
          Boga??
          powinni sie cieszyc ze ludzie chca slubowac przed Bogiem,ze moze jak
          jedna napisala te wydarzenie zmieni ich podejscie do wiary-niestetym
          wysoko nos do gory i wypowiedzi o obrazaniu
          pathetic
          • dagps Re: Po co wam slub kościelny? 31.10.07, 10:08
            nie wiem jak jest w innych krajach, wiem ze polski katolicyzm to cos, czego chce
            trzymac sie daleko, miedzy innymi dlatego, ze taki jest wsciekly i ponizajacy.
            moj slub jest "tylko", "szkoda", "niestety", byli nawet tacy co plakali z tego
            powodu, ze wzielismy cywilny i nie zamierzamy brac koscielnego. taka katoliczka
            byc nie chce. prawdziwych katolikow znam kilkoro, spokojnych, normalnych,
            szanujacych to, ze ktos katolikiem moze nie byc i nie chrzcic dzieci. znam za to
            wieeeeeelu, niepoliczenie wielu pseudo-katolikow, latajacych do slubu
            koscielnego bez zrozumienia tego, co robia.
      • sierpniowa_julka Re: Po co wam slub kościelny? 31.10.07, 10:35
        Jako niechrześcijanka powiem Ci, że podchodzenie do Świąt i sakramentów jako do
        tradycji jest w mojej opinii potwornym spłycaniem wiary. Rzekłabym nawet, że
        komercjalizacją - z kościoła/wiary bierze się dla siebie, tylko to co łatwe i
        przyjemne. Dla takiego tworu ciężko mieć szacunek (dla prawdziwie wierzących jak
        najbardziej mam).
    • myniek1 Re: Po co wam slub kościelny? 31.10.07, 10:29
      Cóż... wzięłam ślub kościelny bo chciałam wystąpić w białej sukni,
      na ceremonii w ładnej oprawie. Bo mój mąż i jego rodzina są wierzący
      (znają moją krytyczną postwę co do wiary i kościoła). Właściwie mąż
      powiedział, ze mógłby mi przysięgać na łące pod chmurka, bo więcej
      tam Boga niż w niejednym Kościele ale jego rodzina raczej by nie
      zrozumiała. No i w naszym na maxa nietolerancyjnym kraju lepiej by
      dziecko było chrzczone - problemy zaczynają się od obowiązkowej
      religii w szkole, dzieci i ich katoliccy rodzice bywają okrutni dla
      małych ateistów czy innowierców. Dziecko wybierze samo jak dorośnie.
      Ja byłam chrzczona, a mimo to wyrosłam na porządnego człowieka smile)))
      Żart! Sama określiłam swój światopogląd gdy byłam starsza i moja
      córka pewnie zrobi tak samo.
      Ślub kościelny to ładna tradycja.
      • sierpniowa_julka Re: Po co wam slub kościelny? 31.10.07, 11:08

        > No i w naszym na maxa nietolerancyjnym kraju lepiej by
        > dziecko było chrzczone - problemy zaczynają się od obowiązkowej
        > religii w szkole, dzieci i ich katoliccy rodzice bywają okrutni dla
        > małych ateistów czy innowierców.

        jako niekatolickie dziecko nigdy nie miałam problemów z dziećmi katolickimi czy
        ich rodzicami. Religia nie była i nie jest obowiązkowa, choć przyznam, że na
        religię z ciekawości trochę chodziłam. Najpierw w (chyba) 6 klasie podstawówki
        (zrezygnowałam, gdy na jednej z lekcji ksiądz powiedział, że Jurek Owsiak jest
        szatanem!!!) i potem w 3 i 4 klasie liceum (uwielbiałam księdza prowadzącego
        lekcje, było naprawdę ciekawie). Ale wiary dzięki temu nie odnalazłam...
        Z pewną nietolerancją, a raczej brakiem zrozumienia spotkałam się przed ślubem.
        Ciągłe odpowiadanie na pytanie "dlaczego tylko cywilny?" było uciążliwe.
        Próbowano mnie/nas przekonać następującymi argumentami:
        - wasze rodziny są w większości głęboko wierzące. Jak możecie im to robić.
        - co powiemy naszym znajomym.
        - ślub cywilny nie dorasta do pięt kościelnemu pod względem oprawy.
        - taka jest tradycja w naszej rodzinie/w Polsce.
        Te argumenty niestety świetnie ukazują pokręcone podejście Polaków (nie
        wszystkich, ale śmiem twierdzić, że większości) do wiary.
        • kotrabina Re: Po co wam slub kościelny? 31.10.07, 11:14
          bo jest na całe życie
          • dagps Re: Po co wam slub kościelny? 31.10.07, 11:29
            hahhhasmile a cywilny to na pol zycia?smile))
            • kotrabina Re: Po co wam slub kościelny? 31.10.07, 11:30
              założenie jest inne to jasne, ale cywilnych możesz wziąć nawet 100 (jeśli
              zdążysz), rozwód, nowy mąż i po sprawie
              • dagps Re: Po co wam slub kościelny? 31.10.07, 12:58
                jesli ktos inaczej mysli o malzenstwie biorac slub cywilny a inaczej bedac
                katolikiem i biorac koscielny, to masz racje. ja wzielam jeden i mam nadzieje,
                ze na cale zycie. a rozwod koscielny mozna uzyskac - kolejny punkt zaklamania i
                nierealnosci przysiegi.
                • bystra_26 w KK nie ma rozwodów 31.10.07, 13:19
                  Nie ma i koniec. Ewentualnie można małżeństwo unieważnić, czyli
                  stwierdzić, że zawarto je nieważnie i go suma sumarum nie było. Ale
                  to wyjątkowe sytuacje - przymus, szantaż, zawarcie dla korzyści
                  materialnych, niedojrzałość.

                  W większości przypadków, jak się ludzie rozchodzą po ślubie
                  kościelnym, to nie mogą kolejnego w KK wziąć, bo sakrament ich nadal
                  wiąże, skoro był ważnie zawarty (brak spowiedzi przed nim ważności
                  nie znosi).
                  • dagps Re: w KK nie ma rozwodów 31.10.07, 13:22
                    ale jest wiele przypadkow, kiedy sie klamie, ludzie sie rozstaja, a potem
                    poznaja nowych partnerow i tak kreca, tak klamia, jesli maja do tego energie, ze
                    dostaja uniewaznienie. w efekcie z mojego punktu widzenia jest to to samo co
                    rozwod wg prawa cywilnego.
                  • amoitalia Re: w KK nie ma rozwodów 31.10.07, 17:21
                    Niestety, nie masz racji.. W KK faktycznie nie ma rozwodów, ale unieważnienie
                    ślubu kościelnego jest niezwykle łatwe do uzyskania. Cała procedura trwa dość
                    długo, ale w praktyce te 'warunki' są traktowane na tyle elastycznie i z
                    przymrużeniem oka, że unieważnienie kościelnego ślubu nie jest trudniejsze niż
                    cywilny rozwód. Sama znam kilka osób które uzyskały unieważnienie, przyznają, że
                    mimo iż nie spełniały formalnych warunków nie robiono im problemów...
                  • eliss23 Re: w KK nie ma rozwodów 04.11.07, 22:10
                    bystra_26 napisała:

                    >crying...) Ewentualnie można małżeństwo unieważnić, czyli
                    > stwierdzić, że zawarto je nieważnie i go suma sumarum nie było. (...)

                    unieważnienie to zupełnie co innego, niż stwierdzenie nieważności!
                    unieważnić można tylko coś, co było ważne, istniało. a stwierdzenie nieważności, to orzeczenie, że małżeństwa nie było od samego początku, ono nie zaistniało.
                  • kim5 Re: w KK nie ma rozwodów 20.11.07, 17:02
                    A to ciekawe. Chętnie porozmawiam o tym, jak "trudno" uzyskać
                    stwierdzenie nieważności...
          • bystra_26 na całe lub pół życia 31.10.07, 12:04
            Rozczaruję wierzących w to, że ślub kościelny jest na całe życie
            statystyką - obecnie w ciągu 5 lat od zawarcia rozpada się 17%
            małżeństw zawartych w KK.

            Przekonanie, że ślub cywilny biorą ludzie, którzy nie chcą się
            ostatecznie zdecydować i chcą sobie zostawić furtkę ma bardzo rzadko
            potwierdzenie w rzeczywistości. Dzisiaj dla wielu, żeby żyć razem i
            mieć nawet dzieci cywilny nawet nie jest potrzebny. Więc jak ktoś
            jest niepewny i chce mieć to wyjście bezpieczeństwa, to nawet
            cywilnego nie weźmie!

            Niestet ten mit pokutuje przez nasze społeczeństwo uprawiające
            chrześcijaństwo od niedzieli. W Kościele rozwodów nie ma i to niby
            ma przymusić ludzi do trwania w zesputych związkach, żeby na
            zewnątrz to ładnie wyglądało?

            Uważam za godnych szacynku ludzi, którzy postępują w zgodzie ze
            swymi przekonaniami i biorą ze szczerą intencją miłości, trwałości i
            wierności śluby cywilne i traktują to zobowiązanie na całe życie.

            To lepsze niż slub kościelny nie wiadomo po co, w Kościele z którego
            nauką się nie zgadzamy albo po to, by potem dzieci przyjęły
            sakramenty i w wieku nastoletnim Kościół narzycony im przez chrzest
            w niemowlęctwie nie potwierdzony świadectwem wiary życia rodzicó na
            co dzień odrzuciły. To jakaś paranoja!

            Czy nie widzicie, że robicie sobie na złość"? Jeśli nie zgadzacie
            się z Kościołem, to bez sensu jest mu poprawiać statystyki w kwestii
            zawartych w sposób sakramentalny (czyli przez świadmomych,
            wierzących katolików) małżeństw i przysparzać mu nowych wiernych
            chrzcząc w nim swoje dzieci.
            • kotrabina Re: na całe lub pół życia 31.10.07, 12:37
              To co piszesz jest oczywiste. Ja swój post napisałam trochę dla żartu, ale
              faktem jest, że ślub cywilny to dla mnie tyle co zalegalizowanie konkubinatu.
              Faktem jest też, że rozwody kościelne zdarzają się, ale niezwykle rzadko,
              dlatego jeśli jesteś po ślubie kościelnym, nawet jeśli weźmiesz rozwód to wg
              kościoła jesteś wciąż mężatką - stąd określenie, że na całe życie.
              Tak naprawdę wszystko zależy od tego jaką ma się pewność i wiarę w drugą osobę i
              w trwałość związku z nią tworzonego. Jeśli tej wiary nie ma, nie ma sensu
              poprawiać statystyk kościołowi, jak to napisałaś.
              pozdr
              • dagps Re: na całe lub pół życia 31.10.07, 13:00
                jesli sie te wiare ma, to tez nie jest to powod do poprawiania statystyk, nie ow
                iare w malzenstwo tu chodzi
            • joannach Re: na całe lub pół życia 31.10.07, 12:45
              Tez zawsze chcialam zadac pare pytan o ten slub koscielny:

              - musicie sie wyspowiadac, tak? i zalowac za grzechy , tak? Czy
              zalujecie, ze "poznalyscie w sensie biblijnym" narzeczonego przed
              slubem?

              - czy na prawde wychowacie swoje dzieci zgodnie z wiara katolicka,
              tak jak przyrzekacie? Tzn powiecie np swoim dorastajacym synom ze
              prezerwatywa to tez grzech i nie wolno?

              - czy planujecie miec tyle dzieci ile bog da czy stosowac
              kalendarzyk?

              - jak mozna cieszyc sie bliskoscia z ukochana osoba majac wpojone ,
              ze to grzech?

              Ja po prostu nie pojmuje jak mozna to wszystko pogodzic, a jesli nie
              mozna, to po co udawac?
              • kotrabina Re: na całe lub pół życia 31.10.07, 13:24
                A ja się zastanawiam, czemu ma służyć ta cała nagonka na wierzących ale nie
                praktykujących (czyli tych co nie zawsze w niedziele idą do kościoła, bo z tego
                co widzę to jedyny wyznacznik). To nie jest pierwszy wątek na ten temat i
                zastanawiam się czemu osoby podejmujące decyzję o wzięciu ślubu cywilnego,
                poświęcają aż taką uwagę tematowi ślubu kośćielnego. Każdy ma wolną wolę i
                postępuje tak jak uważa za stosowne. Jeśli ktoś został wychowany w wierze
                katolickiej i przyjął wszystkie sakramenty, nie widzę powodu, żeby odmawiać mu
                prawa do przyjęcia kolejnego (księża też nie widzą). Może taka osoba nie chce
                żyć w grzechu ciężkim do końca życia?Nie móc chodzić do kościoła i spowiadać się
                do końca życia? A może chce złożyć przysięgę przed Bogiem w którego wierzy?A
                może tak jak niektórzy piszą, chce założyć białą kieckę i poddać się tradycji?
                Takie samo pytanie można by zadać na odwrót - dlaczego bierzecie tylko cywilny?
                -> bo chcecie mieć furtkę (jak ktoś napisał), bo nie chcecie przysięgać miłości
                po grób, bo taniej wychodzi, bo nie trzeba biegać na nauki ani się spowiadać? To
                tylko taki przykład i luźne dywagacje więc się nie obrażajcie. Rozumiem i
                szanuję powody jednych i drugich. Najważniejsze, żeby decyzję podjąć w zgodzie
                ze sobą i własnym sumieniem.

                podr
                • bystra_26 dlaczego sam cywilny i takie tam 31.10.07, 14:12
                  > Jeśli ktoś został wychowany w wierze katolickiej i przyjął
                  > wszystkie sakramenty, nie widzę powodu, żeby odmawiać mu
                  > prawa do przyjęcia kolejnego (księża też nie widzą). Może taka
                  > osoba nie chce żyć w grzechu ciężkim do końca życia?Nie móc
                  > chodzić do kościoła i spowiadać się do końca życia?

                  Czy to jest jakiś automatyzm? Chrzest przyjął jako niemowlę, Komunię
                  jako niezbyt świadome dziecko, bierzmowanie, bo rodzice kazali... I
                  to ma być dostateczne podstawa, żeby wziął ślub w Kościele, którego
                  podstawowych wymagań nie uznaje - np. seks tylko w małżeństwie?

                  Przeszłam swój protokół nieusatysfakcjonowa. Księża wierzą w jakieś
                  science fiction - nie pytają, czy wierzymy, czy się modlimy i czy
                  Bóg jest dla nas kimś naprawdę ważnym. Liczą się daty sakramentów,
                  które można przyjąć owczym pędem bez refleksji.



                  > Takie samo pytanie można by zadać na odwrót - dlaczego bierzecie
                  > tylko cywilny? bo chcecie mieć furtkę (jak ktoś napisał), bo nie
                  > chcecie przysięgać miłości po grób, bo taniej wychodzi, bo nie
                  > trzeba biegać na nauki ani się spowiadać?

                  Postawiłabym inne pytanie - dlaczego ludzie nie zgadzający się z KK
                  w fundamentalnmych kwestiach chcą brać ślub w Kościele, ale
                  kombinują jak koń pod górkę, by ich to jak najmniej kosztowało - 1
                  spowiedź, podpis z poradni bez uczenia się zasad NPR, kurs
                  przedmałżeński w 3h albo wcale?

                  Nie wierzę, że jesli ktoś wierzy i zasadniczo zgadza się z KK ze
                  względu na te wymagania rezygnował z sakramentu. Dla wierzącego to
                  jest do przejścia.
                  • kotrabina Re: dlaczego sam cywilny i takie tam 31.10.07, 14:49
                    > Czy to jest jakiś automatyzm? Chrzest przyjął jako niemowlę, Komunię
                    > jako niezbyt świadome dziecko, bierzmowanie, bo rodzice kazali... I
                    > to ma być dostateczne podstawa, żeby wziął ślub w Kościele, którego
                    > podstawowych wymagań nie uznaje - np. seks tylko w małżeństwie?

                    Napisałam, że nie można odmawiać prawa, nawet jeśli ktoś grzeszy - np
                    pozamałżeńskim seksem, niechodzeniem do kościoła ... Kościół sam założył, że
                    człowiek jest słaby i grzeszy - dlatego istnieje spowiedź. Nikt nie mówi, że do
                    śłubu mogą iść tylko święci.
                    Co do sakramentów, to ten faktycznie jest pierwszym do którego przystępuje się w
                    pełni świadomie, ale czy to powód, żeby umniejszać znaczenie poprzednich? Tak to
                    zostało zorganizowane przez kośćiół, że do pewnego momentu decydują za nas rodzice.

                    > Przeszłam swój protokół nieusatysfakcjonowa. Księża wierzą w jakieś
                    > science fiction - nie pytają, czy wierzymy, czy się modlimy i czy
                    > Bóg jest dla nas kimś naprawdę ważnym. Liczą się daty sakramentów,
                    > które można przyjąć owczym pędem bez refleksji.

                    Wszystko zależy od księdza i jego wiary... ale to już dyskusja na inny temat. My
                    trafiliśmy na księdza z powołania, który poruszał z nami powyższe tematy i inne
                    ważne przy zawieraniu związku małżeńskiego

                    > Postawiłabym inne pytanie - dlaczego ludzie nie zgadzający się z KK
                    > w fundamentalnmych kwestiach chcą brać ślub w Kościele, ale
                    > kombinują jak koń pod górkę, by ich to jak najmniej kosztowało - 1
                    > spowiedź, podpis z poradni bez uczenia się zasad NPR, kurs
                    > przedmałżeński w 3h albo wcale?

                    No ale takie pytanie padło już wiele razy... wszystko kwestia sumienia. A jedna
                    spowiedź to zalecenie kościoła, jeśli mieszkasz z narzeczonym przed ślubem. Co
                    do reszty się zgadzam.


                    > Nie wierzę, że jesli ktoś wierzy i zasadniczo zgadza się z KK ze
                    > względu na te wymagania rezygnował z sakramentu. Dla wierzącego to
                    > jest do przejścia.

                    No właśnie, jeśli ktoś wierzy i zgadza się zasadniczo, a nie co niedziela
                    podbija listę w kościele. Errare humanum est! Jeśli kościół - Bóg wybacza
                    grzesznikom, to dlaczego "cywilni" nie mogą i negują wartość sakramentu małżeństwa?

                    Ps. Jak widzicie nie wypowiadam się na temat własnej wiary, bo forum to nie jest
                    odpowiednie miesce ku temu. Zgadzam się z tym, że źle postępują osoby, które
                    biorą ślub kościelny dla samej oprawy i unikaja przy tym przygotowań do
                    sakramentu (załatwianie kartek itp), ale nie widzę powodu, żeby
                    niepraktykującym(czyli niechodzącym do kościoła)katolikom, odmawiać sakramentu
                    małżeństwa i wypędzać ich z kościoła, bo sam Bóg by tego nie zrobił... troche to
                    patetycznie zabrzmiało, ale nie znalazłam innych słów smile

                    pozdr
                    • dagps Re: dlaczego sam cywilny i takie tam 31.10.07, 15:13
                      "troche to
                      > patetycznie zabrzmiało, ale nie znalazłam innych słów smile"

                      dobre slowa sasmile


                      Bóg wybacza
                      > grzesznikom, to dlaczego "cywilni" nie mogą i negują wartość sakramentu małżeńs
                      > twa?

                      to nie tak, ja nie neguje wartosci sakraentu malzenstwa w ogole, tylko probuje
                      powiedziec ze wg prawa kanonicznego to chyba wazne sa motywacje. nie rzadkie lub
                      czeste odwiedziny kosciola, tylko te motywacje, bez wiary wlasnej. nie mnie
                      wybaczac ani nie wybaczac, bo mnie to nie obchodzi czy oni zostana zbawieni czy
                      cos tam, bo ja w zycie po smierci nie wierze. a kosciol jak chce niech z
                      nadzieja udziela tych slubow, a noz bedzie tak, jak aniol stroz gdzies wyzej
                      napisala, ze sie jakas owieczka "nawrocila".
                      swoja droga "nawracac" to tez fajne slowosmile moglabym powiedziec "ludzie
                      nawracajcie sie na racjonalizm"smile
                      • kotrabina Re: dlaczego sam cywilny i takie tam 31.10.07, 15:29
                        hehe może przejdziemy na priv'a wink
                        Generalnie nie do Ciebie to pisałam, bo Ty piszesz z przekonaniem no i dyskusja,
                        że tak ją nazwę jest konstruktywna smile.
                        Czasem mam po prostu wrażenie, że niektórzy "cywilni" napadając na "kościelnych"
                        w jakiś sposób sami siebie chcą przekonać o słuszności własnej decyzji (a może
                        np. ta ich decyzja o cywilnym jest uwarunkowana jakimiś przeszkodami np
                        narzeczony nie chciał). To tylko wrażenie (nawet nie wiem czy na podstawie tego
                        wątku, czy poprzednich), więc z góry przepraszam wszystkich urażonych. Nie chcę
                        awantur smile

                        pozdr
                • dagps Re: na całe lub pół życia 31.10.07, 14:25
                  ostatnie zdanie ktore napislaas bardzo mi sie podoba. reszta tego co napisalas
                  wywoluje we mnie potrzebe pisania tu nadalwink

                  "nagonka" - choc to moim zdaniem zle slowo, ma sluzyc dyskusji, przynajmniej ja
                  traktuje ten watek jako miejsce do dyskusji na temat polskiego katolicyzmu i
                  odwagi bycia soba.
                  czemu ooby poslubione cywilnie tak sie angazuja? bo to drazliwy temat i jak przy
                  okazji wlasnego slubu nasluchalam sie jak bardzo zle robie, to mam ochote
                  pogadac o tym, kto tu "zle" czyt. falszywie moim zdaniem robi.
                  nikt nikomu nie broni brac slubu w takim czy innym praiwe i miejscu, ja tu
                  dyskutuje o byciu soba a nie o tym, ze ktos kto rzadko chodzi do kosciola
                  koscielny bierze. mysle o sytuacjach, ktore pokazuja, jak ci ktorzy baaardzo
                  rzadko chodza do kosciola i nie zyja jak katolik biora slub i pojawia sie
                  pytanie "wobec tego dlaczego koscielny?"

                  co do pytania na odwrot: jest bezzasadne w tej dyskusji bo:
                  przede wszytskim ldatego cywilny, ze nie chodze do kosciola i mimo ze mam
                  chrzest nie jestem katoliczka.
                  co do cen - taniej jest tylko jedna kwestia, ksiadz bierze moze 600, nawet 1000
                  zlotych a urzad 84. poza tym nie ma roznic w kosztach.

                  argument "bo nie chcecie przysiegac milosci po grob" jest sluszny - nie chce
                  przysiegac czegos, czego nie wiem, czy bede mogla spelnic. jak mnie maz bedzie
                  zle traktowal, to nie wiem czy bede w stanie nadal kochac, ale na pewno bede w
                  stanie dzialac, aby uczynic wszystko, aby nasze malzenstwo bylo zgodne,
                  szczesliwe i trwale.

                  zadna to furtka, furtka jest brak slubu i drugi facet na oku w razie co.

                  "bo nie tzreba latac na nauki ani sie spowiadac" - tez sluszne - wlasnie dlatego
                  miedzy innymi, choc posrednio. jak nie chodze do kosciola i nie jestem w swych
                  czynach ani troche katoliczka to jak mam isc do spowiedzi, skroo tego nie czuje?
                  skoro nie zaluje ani nie obiecuje poprawy?

                  ostanie twoje zdanie podoba mi sie najbardziej:
                  Najważniejsze, żeby decyzję podjąć w zgodzie
                  > ze sobą i własnym sumieniem.

                  ale to nie znaczy ze mamy zamknac dyskusje.
                  • kotrabina Re: na całe lub pół życia 31.10.07, 15:02
                    Jak już napisałam,to były tylko przykłady. Dziękuję za Twoje rozwinięcie i
                    zasadniczo się z Tobą zgadzam. Po prostu zastanwiałam się czemu pobudki osób
                    decydujących się na ślub kościelny, mimo iż nie praktykują są tak istotne dla
                    "cywilnych" i dlaczego jeśłi ktoś szczerze odpisze, że np. oprawa ładniejsza,
                    chce wychować dzieci w wierze katolickiej czy cuś, jest od razu atakowany z
                    takim zapałem. Stąd moje bezzasadne pytanie - nie biorę bo nie jestem katolokiem
                    to oczywiste. A sprawa wiary jest indywidualną sprawą każdego i nie wiem czy
                    powinno się mieć prawo do jej oceny. Ile jest "prawdziwych", praktykujących i
                    chodzących co niedzielę do kościoła katolików, którzy po przyjściu z niego piorą
                    swoje żony i dzieci, albo oszukują, kradną, cudzołożą, nie szanują swoich
                    rodziców itp?? Właśnie dlatego nie jest to dla mnie wyznacznik wiary.

                    pozdr
                    • dagps Re: na całe lub pół życia 31.10.07, 15:08
                      no tak, racja. to jest temat ktory bedzie wywolywal wzajemne ataki. cywilni beda
                      doswiadczali pogardy dla swego slubu, "rejestracji", beda oskarzani o niepewnosc
                      milosci, cynizm, beda slyszeli, ze ich slub byl brzydszy niz koscielny, mniej
                      wzruszajacy, taki jakis byle jaki, szybki, rach ciach i po slubie, co to za
                      slub? jakby uroczystosc okreslala co sie stalo miedzy dwojgiem ludzi. koscielni
                      beda natomiast slyszeli pytania o motywacje tak dlugo, jak dlugo bedziemy
                      zapraszani na sluby tych, ktorzy ostatnio byli w kosciele na slubie innych
                      znajomych czy rodziny i beda sluchali negatywych opinni na temat swojej
                      dojrzalosci, gdy beda brali sluby koscielne "bo mama kazala". katolicyzm jaki
                      znam jest slaby, smieszny, zaklamany. ale mi ci niektorzy katolicy mowia, ze
                      wzielam brzydszy slub i taki byle jaki ogolnie. czemu jest taki agresywny? czemu
                      jestem gorsza w oczach wielu swoich rodakow, glupsza, zagubiona w wierze?
                      • kotrabina Re: na całe lub pół życia 31.10.07, 15:21
                        No właśnie tego nie rozumiem. Braku szacunku wzajemnego "cywilnych" i
                        "kościelnych". Każdy bierze taki ślub jaki mu odpowiada i składa taką przysięgę
                        w jaką wierzy. Nie ma lepszych i gorszych ślubów, a zarówno po jednych jak i
                        drugich mogą być dobre lub kiepskie małżeństwa.
                        Ja wcześniej napisałam, że dla mnie ślub cywilny byłby jedynie legalizacją
                        konkubinatu, ale to DLA MNIE.

                        napisałaś:
                        ale mi ci niektorzy katolicy mowia, ze
                        > wzielam brzydszy slub i taki byle jaki ogolnie. czemu jest taki agresywny? czem
                        > u
                        > jestem gorsza w oczach wielu swoich rodakow, glupsza, zagubiona w wierze?

                        i teraz już rozumiem "nagonkę". prawdę mówiąc zapomniałam o tych "pseudo"
                        katolikach co nie znają pojęcia tolerancji i miłości bliźniego

                        pozdrawiam serdecznie

                        mój suwaczek
              • bystra_26 sprostowanie do joannach 31.10.07, 13:30
                > - musicie sie wyspowiadac, tak? i zalowac za grzechy , tak? Czy
                > zalujecie, ze "poznalyscie w sensie biblijnym" narzeczonego przed
                > slubem?

                Dla wielu to poznanie w sensie bibijnym jest niezrozumiałe, pisz
                wprost, że chodzi o seks przedmałżeński smile
                W żalu za grzechy nie chodzi o to, żebyśmy załowali czynu, który był
                dla nas przyjemny itp., ale tego, że zasmuciliśmy Boga łamiąc Jego
                prawo.


                > - czy na prawde wychowacie swoje dzieci zgodnie z wiara katolicka,
                > tak jak przyrzekacie? Tzn powiecie np swoim dorastajacym synom ze
                > prezerwatywa to tez grzech i nie wolno?

                Najpierw, to trzeba dzieciom PRZEKAZAĆ WIARĘ, pomóc im mieć osobową
                relację z Bogiem, bo inaczej zakazy nie mają umocowania, stają się
                tylko kolejnym spospobem ciemiężenia przez rodziców czy Kościół.

                Zakaz antykoncepcji jest wtórny do zakazu seksu przedmałżeńskiego -
                tu trzeba dzieci wychować, by wiedziały, dlaczego mają z tym
                zaczekać (bo Bóg to tak wymyślił i na dłuższą metę na tym lepiej
                wychodzimy).

                > - czy planujecie miec tyle dzieci ile bog da czy stosowac
                > kalendarzyk?

                Kościół od wielu lat nie każe stosować kalendarzyka - przestańcie
                powtarzać o tym jak papugi za mediami! Kościół zaleca stosowanie
                NPR, czyli posiadanie wiedzy o fazach cyklu kobiety i podejmowaniu
                współżycia w fazach wybranych ze względu na pożądane skutki (ciążą
                lub uniknięcie je), co jes opowiedzialnym postępowaniem. NPR ma
                jednak swoje wady, które na kursach przedmałżeńkich i w poradni
                często się przemilcza.


                > - jak mozna cieszyc sie bliskoscia z ukochana osoba majac
                >wpojone , ze to grzech?

                Już od dawna Kościół nie traktuje współżycia małżeńskiego jako
                grzechu czy zła koniecznego. To, że niektórzy księża starszej daty
                czasami mają taki pogląd, nie znaczy, że to oficjalny pogląd KK.
                • dagps Re: sprostowanie do joannach 31.10.07, 14:27
                  z tym kalendarzykiem to fakt, wielu mowi ze to to samo co NPR
                • olimpia_b81 Re: sprostowanie do joannach 31.10.07, 14:30
                  bystra_26 napisała:

                  > Zakaz antykoncepcji jest wtórny do zakazu seksu przedmałżeńskiego -

                  > tu trzeba dzieci wychować, by wiedziały, dlaczego mają z tym
                  > zaczekać (bo Bóg to tak wymyślił i na dłuższą metę na tym lepiej
                  > wychodzimy).


                  tego nie wiesz,brak Ci porownania
                  a i temreramenty lozkowe moga sie minac-co prowadzi do
                  frustacji,klotni,zdrady itd
                  chyba ze dla kogos sex sluzy wylacznie do prokreacji a nie jako
                  przyjemnosc-to przepraszam
                  • dagps Re: sprostowanie do joannach 31.10.07, 14:35
                    mi sie wydaje ze to jaki bedzie seks nie jest pzresadzone po pierwszych nocach,
                    temperamenty ktore zupelnie do siebie nie pasuja pewnie rzadko sie zdarzaja, mam
                    nadziejesmile prawdziwe dopasowanie przychodzi z czasem. takie mam dowiadczenie i
                    rodzaj slubu tu chyba nic nie zmieni, jesli mamy do slubu podejscie "to jest
                    zwiazek na cale zycie i bedziemy sobie pomagac i szukac wspolnoty".
                  • bystra_26 do olimpia_b81 31.10.07, 15:47
                    Czego nie wiem?
                    Zakaz antykoncepcji na pewno pojawił się później niz rozumiane w
                    pierwotnym kontekście nasze nieudalonie przetłumaczone
                    przykazanie "nie zabijaj".

                    My zaczekaliśmy z seksem do ślubu, co nie znaczy, że trzymaliśmy się
                    cały czas wcześniej za rączki... temperamenty widać nawet jak się z
                    kimś nie współżyje. Poza tym anatomowie są zgodni w jednym -
                    niedopasowanie anatomiczne w ramach tej samej grupy etnicznej
                    (biali, żółci, czasrni, czerwoni) zdarza się bardzo, bardzo rzadko.
                    Trudniej jest Chińczykowi z Europejką wink
                    • olimpia_b81 Re: do olimpia_b81 31.10.07, 16:54
                      nie wiesz czy lepiej na tym wychodzisz,o tym pisze
                      dla mnie sex jest bardzo wazny i nie wyobrazam sobie sexu na dluzsza
                      mete z chlopakami z ktorymi sie spotykalam a rozczarowali mnie "w
                      lozku" podczas gdy poza wszystko bylo ok
                      no i pojawia sie pytanie czy np sex oralny nie jest sexem
                      przedslubnym? bo nie znam sie na tyle zeby wiedziec gdzie jest
                      granica miedzy wspolzyciem a nie-wspolzyciem.co to wyznacza?
                      penetracja pochwy penisem to sex a jezykiem/palcem jeszcze nie?
                  • bystra_26 jeszcze... 31.10.07, 15:51
                    Czy na zdrowy rozsądek nie jest lepiej, by dzieci rodziły się w
                    związku, gdzie rodzice już podjęli życiowe zobowiązanie bycia ze
                    sobą na dobre i złe, zgodnego współdziałania itd. czyli zawarli
                    małżeństwo?

                    Seks jest związany z przekazywaniem życia i niestety nawet stosując
                    pigułki nie ma się 100% pewności, że któregoś razu nie powoła się
                    nim na świat nowego człowieka... Dobrze jakby ten człowiek miał mamę
                    i tatę, którzy już zdecydowali się bezterminowo na wspólne życie.

                    Może tego nie wiem, ale wierzę, że to Bóg stworzył nas i zostawił
                    nam w Biblii recepty na udane życie i uniknięcie wielu
                    niepotzrebnych kłopotów. Stwórca najlepiej wie, jak działa nasze
                    ciało, psychika i duch, i co temu służy, a co szkodzi.
                  • ann.k Re: sprostowanie do joannach 21.11.07, 23:27
                    Bardzo chciałabym zobaczyć parę, która się rozstała, bo w łózku nie
                    było fajerwerków...
                • joannach Re: sprostowanie do joannach 31.10.07, 17:35
                  ale dlaczego Boga zasmuca milosc fizyczna dwojga ludzi? Np
                  kochajacych sie narzeczonych? Plci odmiennej.

                  a plci tej samej to juz w ogole.

                  bystra, Ty chcesz swoim dzieciom PRZEKAZAC WIARE a Twoje zycie
                  najwyrazniej ja odzwierciedla. Podziwiam i gratuluje. To jest
                  jaknabardziej godne szacunku.

                  Moje pytanie bylo do tych wszystkich co sie zarzekaja ze sa
                  wierzacy a ich zycie nie ma z tym nic wspolnego. I nie chodzi wcale
                  o "praktykowanie" co niedziele ale wlasnie o zycie zgodnie z
                  wyznawanymi wartosciami.

                  Wciaz jestem ciekawa odpowiedzi

        • agaa-hcm Re: Po co wam slub kościelny? 20.11.07, 17:51
          sierpniowa_julka: zdjecia z Twojego slubu cywilnego pokazuja cos zupelnie innego
          suspicious Sa przepiekne, ale o tym juz kiedys na pewno pisalam smile Koniec slodzenia suspicious
          Wiara powinna byc kazdego indywidualna sprawa i nikt nie powinien do niej
          przekonywac. Oraz moim zdaniem zabronione powinny byc o niej 'pogaduszki'! smile
          • bystra_26 wiara nie jest kwestia prywatną 21.11.07, 09:52
            Niestety w Kościele wierzący są nawzajem za siebie odpowiedzialni
            właśnie w kwestii wiary, która nie jest tylko jakąś intelektualną
            akrobatyką, ale powinna się przejawiać w całym naszym życiu, być
            punktem odniesienia dla naszych wyborów.

            Indywidualną rzeczą są natomiast kwestie przeżyć religijnych - one
            są osobiste i nie masz obowiązku o nich opowiadać komumkolwiek.

            Myślę, że dlatego chcesz, by zabronione były pogaduszki o
            praktykowaniu wiary, bo Cię to gdzieś uwiera. To jednak nie oznacza,
            że świat ma problem, ale raczej Ty.

            Dla mnie to jest zupełny brak spójności przekonań i... najprostszej
            logiki. Jak ktoś się nie zgadza z 10 przykazaniami, tak jak je
            intepretuje Kościół, ma zastrzeżenia do doktryny, to po co przez
            ślub kościelny wyraża przynalezność do tego Kościoła i jeszcze
            obiecuje, że dzieci wychowa na katolików... czyli niezgodnie z
            własnym przekonaniem?
            • izazdo no jak to po co????? 22.11.07, 09:14
              bystra_26 napisała:

              >Jak ktoś się nie zgadza z 10 przykazaniami, tak jak je
              > intepretuje Kościół, ma zastrzeżenia do doktryny, to po co przez
              > ślub kościelny wyraża przynalezność do tego Kościoła i jeszcze
              > obiecuje, że dzieci wychowa na katolików...



              No jak to po co? A GDZIE ona w USC rozlozy trzymetrowy tren i
              pieciometrowy welon????

              A co do obiecanek przy spisywaniu protokolu: to czy ktokolwiek to
              egzekwuje? Ludzie sa w stanie na wlasnym slubie przystapic do
              swietokradzkiej komunii, bo podrobili podpis na kartce od spowiedzi,
              a co dopiero skladac obietnice bez pokrycia. I co? I nic. Pokiwaja w
              kancelarii glowa, a i tak zrobia swoje. Potem przyjda ochrzcic
              dziecko, pozniej zjawia sie na komunii tegoz, a jak zejda to rodzina
              bedzie sie domagac katolickiego pochowku. Bo przeciez byl katolikiem!

              Kilka USC powinno sie miescic w zdeskralizowanych gotyckich
              kosciolach - zeby organy graly i mozna bylo przeparadowac nawa
              glowna bez ceremonii religijnej. W Europie Zachodniej juz tak jest...
    • panna-mysz Re: Po co wam slub kościelny? 31.10.07, 14:07
      Bo oprawa takiego ślubu jest o wiele piękniejsza niż w USC.
      • dagps Re: Po co wam slub kościelny? 31.10.07, 14:30
        tu sie nie zgodze. moj byl piekny, choc oprawa pozostawiala wiele do zyczenia,
        ale widzialam sluby cywilne tak pieknie przygotowane, ze stalam jak oczarowana.
        bylam tez na takich koscielnych, z ktorych bym chetnie wyszla, gdyby nie
        szacunek do mlodych, bo ksiadz taka oprawe strzelal, ze sluchac sie nie dalo. do
        tego falszujacy chorek i kiepskie naglosnienie, zimno, twarde lawki i recytacja
        bez serca. widzialam piekne i niezbyt urocze sluby i tu i tu, wiec nie ma
        roznicy, bo moze byc roznie.
    • kulac Re: Po co wam slub kościelny? 02.11.07, 15:49
      Bo tak chcemy Nie chodzimy do kościołą, nawet nie wiem czy potrafię
      jeszcze wierzyć. Narzeczony jest wierzący. Ślub bierzemy przed
      Bogiem nie przed kościołem. Nie potrzebuje do tego listy obecności w
      kościele. Zamiast kościoła wystarczy mi szacunek dla bliźniego i
      dobry uczynek.
      Jeżeli ślub kościelny mieliby brać tylko prawdziwi wierzący i
      praktykujący to nie wiem czy ktoś by się taki znalazł. Bo co z tego
      że co tydzień lecą pod ołtarz jeżeli wracają do domu i zaczyna się
      obgadywanie, obrażanie, wszystko byle tylko bliźniego z błotem
      zmieszać. Skoro wszyscy tacy wierzący i tyle katolików to wystarczy
      zostawić rower pod sklepem albo zgubić portfel wtedy się przekonamy
      ile jest katolików wśród nas.
      • paula2306 Re: Po co wam slub kościelny? 02.11.07, 17:41
        W całości popieram kulac...
      • kazulenka18 Do autorki wątku 02.11.07, 22:50
        Ja jestem po ślubie kościelnym i chyba po tym ślubie jeszcze bardziej zwątpiłam
        w kościół nie w Boga, zwątpiłam w księży latających z tacą wśród moich gości
        jakby im wygórowane co łaska nie starczyło za ślub, w księdza który nie umiał
        zrozumieć że pracuję dość długo, który kazał w każdą niedziele siadać w
        pierwszym rzędzie na mszy jakby w innych się gorzej modliło ja przez tą parodię
        straciłam szacunek dla księży. A co do powodów dla jakich brałam ślub, chciałam
        żeby było organy biała kiecka i ta cała oprawa dla mojego męża i jego rodziny,
        co przez to że ja nie chodzę do kościoła tylko wierze po swojemu miałam mu
        zabierać radość dnia ślubowania przed Bogiem, ja nie muszę latać 10 razy
        dziennie codziennie do kościoła żeby się modlić, moją modlitwą jest np pomoc w
        hospicjum. A moim zdaniem każdy jest odpowiedzialny za swoje życie za swoje
        czyny kiedyś każdy z nas zostanie z tego rozliczony, i nie mi się wtrącać w
        życie innych, ani mi sądzić o ich moralności, Dlaczego autorka wątku pyta o
        powody klechy jakoś biorąc grubą kasę nie pytają o powody brania kościelnego,
        nie pytali czy wierzę czy praktykują czy biorę tabletki patrzyli tylko ile
        wyciągam z portfela za całą uroczystość. Moim zdaniem obłuda zaczyna się w samym
        kościele moje drogie Panie.
        • twoj_aniol_stroz Re: Do autorki wątku 02.11.07, 23:03
          Wiele w Tobie goryczy w stosunku do Kościoła, pewnie nie tylko ślub
          i związane z nim formalności dały Ci w kość. Widzisz, Bóg wie jakim
          jesteś człowiekiem, wie o Twojej miłości do drugiego człowieka. Sama
          też kiedyś zdrowo dostałam po głowie od księży. Miałam jednak dużo
          więcej szczęścia niż Ty bo na mojej drodze stanęły osoby duchowne,
          które pokazały mi, że tak nie musi być. Jeśli chcesz, napisz do mnie
          na priv. Tu nie będę pisać, bo to są rzeczy jeszcze trichę za
          świeże, jeszcze bolą. Być może fakt, że to co napisałaś przeczytałam
          jest właśnie takim znakiem, może powinnyśmy pogadać prywatnie smile)
          Obiecuję, że nie będę nawracać na siłę smile)
          • kazulenka18 Do anioła stróża sprawdź prywata 02.11.07, 23:44
            Hej sprawdź prywata, długa to historia i nie wiem czy mam prawo Cię nią
            obarczać, jeżeli uznasz że to za dużo napisz mi poprostu otwarcie. Dziś i tak
            nie sprawdzę maila bo idę się pobujać na jednostkę.
            • twoj_aniol_stroz Re: Do anioła stróża sprawdź prywata 03.11.07, 00:35
              Odpisalam smile
    • nati.82 Re: Po co wam slub kościelny? 20.11.07, 19:54
      dla tradycji
      • bystra_26 dla tradycji? 21.11.07, 09:44
        Jakiej tradycji? Ludzkiej? Kościelnej? Rodzinnej?

        Czy w związku z takim uznaniem dla tradycji, masz zamiar kultywować
        w swoim małżeństwie tradycyjny podział ról plu patriarchat?
        • morrighan80 Re: dla tradycji? 21.11.07, 10:11
          Pewnie takiej ze jest 12 potraw wigilijnych, pisanka na wielkanoc i
          wianki na rzece w noc swietojanska :o>
          • nati.82 Re: dla tradycji? 21.11.07, 10:20
            o rety jak mi wstyd, że moją wypowiedzią nie wpisałam się w wasze poglądy...
            chyba sobie z tym nie poradzę, dobrze jest czasem poczytać głupoty jakie tu
            wypisujecie!
        • nati.82 Re: dla tradycji? 21.11.07, 10:20
          bystra to ty jesteś chyba tylko w wyobraźni hehe
          • wielorak Re: dla tradycji? 21.11.07, 15:55
            żenująca nagonka i tandetna prowokacja- nikt nie założył jeszcze wątku
            antykatolickiemu więc może ja się skuszę. o co chodzi człowieczku, założycielko
            tego postu? chciałaś się wyrzyć? chciałaś sobie ulżyć? walnij sie następnym
            razem młotkiem w kolano zanim znowu zaczniesz ten temat. każdy ma swoje
            przemyślenia. każdy podejmując decyzję o ślubie kościelnym miał ku temu swoje
            powody- nie musiała być to zatrwarzająca wiara w Boga -choćby ot tak sobie, w
            przypływie emocji, adrenaliny czy czegokolwiek jednak miał do tego prawo i tak
            zdecydował. czy dało ci coś do myślenia gro wypowiadających się? czy odmieniło
            twoje życie albo twoją wiarę?
    • marta_s25 Re: Po co wam slub kościelny? 22.11.07, 11:06
      a ja sie zastaniawiam po co slub cywilny i koscielny skoro jest
      konkordatowy?
      • bystra_26 kościelny = w kościele 22.11.07, 12:11
        O to chyba chodziło założycielce wątku.

        Ślub konkordatowy, to zasadniczo ślub kościelny ze skutkiem prawno-
        cywilnym, czyli jak najbardziej jest również sakramentalny i kwestia
        motywacji jest istotna. Bez wiary sakrament jest bez sensu, a dla
        katolika wiara dotyczy też nauki Kościoła i zycia nią na co dzień -
        min. starania się przestrzegania 10 przkazań z taką interpretacją,
        jaką ma KK.
        • bystra_26 osobno cywilny, osobno kościelny 22.11.07, 12:17
          Wbrew pozorom dzisiaj jest sporo par, które jednak biorą sluby
          oddzielnie - np. wczesniej bez imprezy cywilny ze względów np.
          podatkowych, kredytowych, spadkowych itp. albo pary, kótre n lat
          temu wzięły tylko slub cywilny, a po latach albo dojrzały w wierze i
          biorą kościelny z przekonania, albo chcą mieć w końcu wesele, albo
          rodzina głowę im tak suszyła, że chcą mieć w końcu spokój.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka