Dodaj do ulubionych

nie chcę wesela, jak można inaczej?

03.12.07, 13:24
nie chce wesela, wogóle nie bawi mnie myśl o tym wszystkim. poza tym
ślub nic w moim życiu nie zmieni, bo mieszkamy już 2 lata z moim
ukochanym narzeczony, a bierzemy ślub cywilny żeby uregulować kupno
mieskznaia i mieć dzidzię, no a przede wszystkim chcemy być
małżeństwem. Chciałabym zorganizować uroczysty obiad z deserem i
ewentualnie z kolacją na ok 40-50 osób. zy tak można, jeśli goście
będą z ponad 600 km?Jak to zorganizować?Czy któraś z Was miała takie
przyjecie, bez tańców?
Obserwuj wątek
    • lumidee23 Re: nie chcę wesela, jak można inaczej? 03.12.07, 13:28
      musisz się liczyć z tym ,że to może sie nie zwrócić bo jak się robi skromny
      obiad ludzie tez przynosza skromne prezenty..

      ale oczywiście mozna taki obiad jak najbardziej..

      jak rozumiem kościelnego ślubu nie bedzie wogole tak?
      bo po koscielnym tez mozna zrobic skromny obiad dla 50 osob bez tancow..
      • samaka Re: nie chcę wesela, jak można inaczej? 03.12.07, 20:27
        bardzo ciekawe podejscie... a w slubie i weselu chodzi o to żeby sie
        zwróciło?
        mam nadzieje, ze to prowokacja, bo az mi ciarki przeszły...
      • kasiulkkaa Re: nie chcę wesela, jak można inaczej? 04.12.07, 08:34
        > musisz się liczyć z tym ,że to może sie nie zwrócić bo jak się robi skromny
        > obiad ludzie tez przynosza skromne prezenty..
        Taaa, najważniejsze, żeby się zwróciło... Inaczej wesele się nie liczy.
      • k_anilorak Re: nie chcę wesela, jak można inaczej? 12.12.07, 13:26
        ??
        Robić wesele tylko po to żeby się zwróciło ..... dziwne podejście.
    • kamelia04.08.2007 wszystko można 03.12.07, 13:51
      Moi rodzice przyjechali 1500 km do Paryża na nasze zaręczyny (było
      20 osób).
      u mnie był slub w takim samym obrządku jaki ty planujesz. Wesele
      miało raczej charakter przyjęcia, była muzyka serwowana przez dj'a.

      Piszesz "uroczysty obiad z deserem i kolacją" i robi wam sie
      kilkugodzinne przyjęcie. Może byc na prawde fajnie, ze spokojną
      muzyka do jedzenia i troche bardziej energiczna do tanczenia. O
      stylu przyjęcia zdecyduje rodzaj muzyki i lokal jaki wybierzecie.
      Tez nie gustuje w weselach (tradycyjnych), a udało mi sie zrobic coś
      bardzo fajnego i miło teraz to wspominamy.

      Co do 600 km, możesz pomóc gościom wynająć hotel, najważniejsze,
      żebys ty była na miejscu, żeby to zorganizować.
    • betif07 Re: nie chcę wesela, jak można inaczej? 03.12.07, 22:08
      my mielismy slub cywilny i uroczysta obiado-kolacje czas trwania ok
      4h. bylo milo klasycznie i kulturalnie. Jezeli masz gosci z daleka w
      dobrym tonie moim zdaniem byloby wynajecie im pokoju w hote;lu lub
      ulokowanie ich u reszty rodziny. Nie bylo tancow pijanstwa tylko
      klasyczna muzyka przemila admosfera i bylo warto. polecam
    • aniasa1 Re: nie chcę wesela, jak można inaczej? 03.12.07, 22:27
      A ja jestem wrogiem tzw. pseudo obiadkow zastepujacych wesele. Powiedzmy wprost
      nie owijajc: wesele to wesele z tancami, roznorodnoscia potraw, w wiekszym
      lokalu, dlugie na tyle na ile ktos da rade i ma ochote itp... a nie obiadek z
      deserkiem w knajpce do ktorego podano symboliczną lampkę wina..... NIe
      pojechalabym 600 km zeby zjesc kotleta przy milej muzyczce.... My Czesto
      wychodzimy do restauracji na dobry obiad z deserkiem i nie chciałabym nigdy
      swojego wesela obnizyc do poziomu takiego obiadku.... Wiem ze to kwestia gustu i
      mozliwosci finansowych ale przestańmy mowic na kijankę-ŻABA
      • martinez027 Re: nie chcę wesela, jak można inaczej? 04.12.07, 01:21
        aniasa1 napisała:

        > A ja jestem wrogiem tzw. pseudo obiadkow zastepujacych wesele.
        Powiedzmy wprost
        > nie owijajc: wesele to wesele z tancami, roznorodnoscia potraw, w
        wiekszym
        > lokalu, dlugie na tyle na ile ktos da rade i ma ochote itp... a
        nie obiadek z
        > deserkiem w knajpce do ktorego podano symboliczną lampkę wina.....
        NIe
        > pojechalabym 600 km zeby zjesc kotleta przy milej muzyczce.... My
        Czesto
        > wychodzimy do restauracji na dobry obiad z deserkiem i nie
        chciałabym nigdy
        > swojego wesela obnizyc do poziomu takiego obiadku.... Wiem ze to
        kwestia gustu
        > i
        > mozliwosci finansowych ale przestańmy mowic na kijankę-ŻABA


        mam dokladnie to samo zdaniesmileAlbo"normalne"porzadne wesele albo nic-
        podjechac po pracy do urzedu,podpisac co trzeba i wrocic"do garow".
        Tez bym nie poszedl na taka pseudo kolacje-nawet jak w tym samym
        miescie-szkoda by mi bylo kasy na prezent dla jakis nudnych
        znajomych co reszte zycia spedza przed TV patrzac jak inni sie bawia.
        • testardo Re: nie chcę wesela, jak można inaczej? 04.12.07, 08:13
          Ja tez przez wiele lat myslalam tak jak ty - szybkie zlozenie autografow w USC i
          dowidzenia. Raczej unikam takich hucznych imprez, a tu nie dosc,ze impreza to
          jeszcze ja bym ja musiala organizowac i w dodatku byc w centrum zainteresowania.

          Zmienilam zdanie po goszczeniu na kilku wloskich weselach - prosta ceremonia w
          nieprzystrojonym kosciele,a pozniej bardzo eleganckie przyjecia...w calosci przy
          spedzone przy stole, z muzyka z glosnikow (zero DJ), zero zabaw, po 3-4h
          impreza skonczona.

          Wowczas sie we mnie przelamalo: "wiedzielibyscie co to znaczy wesele do bialego
          rana, zabawy, poprawiny". Czyli wydarzenie rozniace sie od zwyklego wyjscia ze
          znajomymi do restauracji. I w ten wlasnie sposob narodzil sie pomysl zrobienia
          tradycyjnego (prawie) wesela w Polsce, z zabawami (ktore dla niektorych sa
          wiocha, a dla mnie stanowia czesc polskiej kultury), zespolem itd. W ten sposob
          przyblize wloskiej stronie mojej rodziny kulture polska, nasz kraj,a przede
          wszystkim pokaze,ze to wlasnie Polacy sie potrafia bawic, a nie, jak sie
          powszechnie sadzi - rozrywkowi Wlosi.


          W Polsce rowniez goscilam na przyjeciach weselnych (tzn obiadek w restauracji
          zamiast imprezy) i w sumie musze powiedziec,ze to smutne jakos bylo. Sama nazwa
          "wesele" mowi,ze ludzie maja sie weselic, a ja chetnie dostarcze im powodu,
          jakim jest nasza ogromna milosc, ktora mam ochote wykrzyczec calemu swiatu i
          sprawi mi duza przyjemnosc, gdy ludzie na ktorych mi zalezy beda mogli dzielic
          ze mna ta radosc, a piekne przypieczetowanie naszego zwiazku zapadnie im na
          dlugo w pamieci.
          Ponadto po przemysleniu sprawy nie bylabym taka pewna czy za jakies 30 lat nie
          bedzie mi szkoda, ze jednak prawdziwego wesela nie mialam.
        • michal_powolny12 Re: nie chcę wesela, jak można inaczej? 13.12.07, 01:01
          Jakie śmieszne, naprawdę. Gdybym był na miejscu twoich znajomych nie
          zaprosiłbym cię na żaden ślub-żaden. Po co im gość-cham i gbur który
          potafi się bawić tylko przy gorzko-gorzko.
          Po świętach wybieramy się z żoną prawie 500 km od Łodzi na cywilny
          ślub jej przyjaciółki. Po nim rodzinne przyjęcie. I co? Czy skąpimy
          na prezent? NIE to bo to jest najlepsza, najważniejsza przyjaciółka
          mojej uckochanej. Wszystko jest rozpisane, bilety na pociąg-
          pośpiszeny, ex, osobowy kupione, noceg zarezerwowany.
          Co ciekawe-jedziemy tam tuż po naszej pracy bo w pomiędzy świętami
          i Nowym Rokiem oboje pracujemy. I wiecie co? Planujemy dobrze się
          bawić.
      • dziewczyna-szamana Re: nie chcę wesela, jak można inaczej? 04.12.07, 21:22
        ooo az się bałam odezwac w tym wątku bo by mnie zjechali zaraz wink
        na tym forum jest jakas dziwna moda że elegancki obiad jest super, a wesele to
        wiocha, koszmar, męczenie gości itp

        ale skoro juz tyle osób się wypowiedzialo negatywnie na temat obiadów przyłacze
        się i ja.
        równiez jestem przeciwniczką takich obiadów. ja też nie spię na pieniądzach, ale
        wole odłozyć i zrobić porzadne wesele, niż zaprosic do restauracji na obiad.
        co to jest taki obiad, siedzimy, jemy obiad i sie rozjeżdżamy o 22 albo i
        wcześniej. to ja sobie moge schabowego w domu zrobić. wesele to jest wesele-
        taniec, muzyka, zabawa... jeśli ktoś nie lubi tanczyć to się go nie zmusza. ale
        zazwyczaj nawet ci najwięksi maruderzy coś zatańczą. bylam na kilu weselach i
        nie widziałam osoby która by cały czas siedziała pod ścianą
        a taki obiad to bardziej stypa niż wesele. każdy z nosem w talerzu słucha
        smętnej muzyczki i jedziemy do domku. no i na wesele można zaprosić oprócz
        rodziny także najbliższych znajomych, przyjaciół itp.
        a co do finansów to taki obiad wcale nie wychiodzi jakoś taniej niż małe wesele.
        • kaamilka Re: nie chcę wesela, jak można inaczej? 04.12.07, 21:27
          ja też się zastanawiam, jak wytłumaczyć teściowej, że obiad to nie wesele.
          Argument, że po prostu chcę wesele a nie prawie wesele (a jak wiadomo "prawie"
          robi różnicę) jej nie przekonuje. Ciągle lamentuje, że bez sensu wydajemy pieniądze!
        • ewelina.tom1 Re: nie chcę wesela, jak można inaczej? 05.12.07, 20:18
          każdy robi tak jak woli, nie można krytykować ani wesela ani
          obiadu,wszystko zależy od sytuacji itd ja biorę ślub w przyszłym
          roku,ślub kościelny, i nie robimy żadnego wesela tylko obiad i to
          góra dla 40 osób.od razu po obiedzie mamy zamiar lecieć w podróż
          poslubną!i tyle.szybko, miło, z klasą...
          • hanna26 Re: nie chcę wesela, jak można inaczej? 06.12.07, 18:53
            Jak sobie czytam opisy tych obiadów weselnych, "eleganckich i z klasą" - to dosłownie widzę wszystkie moje ciotki. One też swoje imieniny wyprawiały przeważnie w jakichś eleganckich restauracjach. Był obiad z deserem, cicha muzyczka w tle, dużo śpiewów i rozmów - towarzystwo rozchodziło sie przeważnie o 23. No, naprawdę, nie chciałabym, żeby moje wesele przypominało imieniny starych ciotek. Ale z drugiej strony wiem, że są ludzie, którzy nie lubią tańczyć, źle się czują na tanecznych imprezach ("sztywniacy", jak mówi mój mąż), więc chyba normalne, że Ci ludzi woleliby taki obiad u cioci niż wesele. Sprawa indywidualna i nam nic do tego.
            • kasiulkkaa Re: nie chcę wesela, jak można inaczej? 06.12.07, 19:03
              Można ci tylko współczuć nudnych i starych ciotek. Ale co to ma wspólnego z
              obiadem poślubnym? Na szczęście są na świecie tez normalne ciotki w różnym wiekusmile)
        • michal_powolny12 Re: nie chcę wesela, jak można inaczej? 13.12.07, 01:08
          Bredzisz kochanie bredzisz. Rodzonne przyjęcie, grill pozwala
          bliższą integrację. W czasie takiego jednego rodzinnego przyjęcia w
          czasie spokojnej rozmowy nie zakłóconej muzyczką okazało się że ja
          wieki temu pracowałem z panem młodym. Kontakt się urwał dzięki moim
          licznym zmianom adresów a tak odleźliśmy się. I jeszcze za czasów
          kiedy nasze-klasy niet. Czy byłoby by to możliwe w czasie wesela?
          Wątpię. Muzyczka zagłuszyłaby by rozmowy.
    • misiak67 Re: nie chcę wesela, jak można inaczej? 04.12.07, 08:37
      my mieliśmy we wrześniu skromne przyjęcie - obiad w restauracji i
      było SUPER. GOście świetnie sie bawili, dużo śpiewali ze śpiewników
      które wcześniej przygotowaliśmy i rozmawiali ze sobą bo to przecież
      okazja do poznania się rodzin i przyjaciół. W sumie było niewiele
      ponad 30 osób a było bardzo fajnie. Impreza skończyła się po 23.00 i
      zdążyliśmy się jeszcze wyspać przed podróżą poślubną. To że nie ma
      tańców nie znaczy że jest smutno. Oprócz śpiewników przygotowaliśmy
      też prezetnację w Power Poincie o nas i naszych rodzinach o naszym
      pierwszym spotkaniu - w sumie było i elegancko (super restauracja
      SPOTKANIE w Warszawie przy ul. Krasińskiego 2) i wesoło i miło.
      Bardzo polecamy taki sposób organizacji przyjęcia. Kameralny i
      uroczysty zarazem.
      • aniasa1 Re: nie chcę wesela, jak można inaczej? 04.12.07, 20:26
        ale to nie wesele..... Na weselu raczej nie ma byc "kameralnie".... A uroczysty
        to raczej ślub nie przyjęcie.... Zebyscie mnie dobrze zrozumialy: nie wytykam
        tym ktorych nie stac, ale przestancie sie tego wstydzic i owijac w bawelne, a co
        gorsza zachwalac innym ze to świetny pomysl i nawet jak sie ma kase to lepiej
        zrezygnowac z wesela....
        • panna-mysz Re: nie chcę wesela, jak można inaczej? 06.12.07, 19:17
          A ja się z tym nie zgodzę. Dobre jest i wesele, i przyjęcie, zależy co dla
          kogo. I nie wmawiajmy sobie wzajemnie: że wesele to wiocha i robimy je, bo tak
          wypada, a przyjęcie to nuda i robimy je z oszczędności. Każdy najlepiej wie,
          jak on i jego goście lubią się bawić. Np. mnie, owszem, nie stać na wesele, ale
          nawet gdybym miała wory kasy, to nie wyobrażam sobie mojego N. i większości
          członków naszych rodzin tańczących (część tego nie lubi, część jest
          schorowana). Nie chciałam jednak też takiego typowego obiadu. Dlatego robimy
          grilla. I kto chce, niech kręci nosem, że bez zabaw i hulanek, albo że za mało
          elegancko. Co kto lubi. A my i nasi goście lubimy luz smile
          • k_anilorak Re: nie chcę wesela, jak można inaczej? 12.12.07, 13:37
            Autorka watku prosi o radę a nie o krytykę jej pomyłsu.Każdy robi
            tak jak lubi. Ja osobiście nie lubię "typowych" wesel, idiotycznych
            zabaw itd. Byłam na wielu takich weselach u bliskiej rodziny, u
            znajomych itd i na żadmy mi się nie podobało. Natomiast byłam na
            jednym przyjęciu weselnym gdzie było super. Impreza trwała do 1 w
            nocy, było trochę tańców, dużo rozmów i góra pysznego jedzenia. Nie
            było wcale drętwo i nudno.Rozumiem jednak, że są ludzie którzy
            świetnie się czują w klimacie oczepin, "gorzko-gorzko" itd.
            Na szczęscie każda z nas ma swoje wesele, przyjecie czy jakkoliwek
            to nazwiemy.
    • agnieszka.aim Re: nie chcę wesela, jak można inaczej? 12.12.07, 13:30
      Można inaczej smile Ja sama tak robię smile ślub organizuję o 14, pozniej
      obiad dla rodziny. Robiac takie przyjecie, nie musisz martwic sie
      noclegiem... to tez jest wazne. Uwazam, ze taki sposob uczczenia
      zamazpojscia jest jak najbardziej w porzadku!
      • olimpia_b81 Re: nie chcę wesela, jak można inaczej? 12.12.07, 13:41
        no nie do konca z tym noclegiem...
        jak masz gosci zagranicznych czy drugiego konca Polski to sie i tak nie sprawdza
        • agnieszka.aim Re: nie chcę wesela, jak można inaczej? 12.12.07, 14:32
          Fakt uncertain jesli rodzina nie jest z Polski to juz problem... ale
          latwiej zorganizowac spanko dla kilku osob, niz dla duzej czesci
          rodziny..
    • omfala bankiet 18.12.07, 08:07
      My mamy bankiet. Z różnych powodów. Przede wszystkim oboje nie lubimy typowych
      wesel, męczą nas całonocne zabawy. Nasi rodzice też czuliby się zmęczeni i
      przytłoczeni. Nie chcemy sobie fundować takiego stresu.
      Po drugie - ślub i to, co potem, chcemy sobie sfinansować sami, bez niczyjej
      pomocy, a że nie śpimy na forsie, wymyśliliśmy bankiet:
      od ok. 17.30 do góra 21, szwedzki stół, muzyka na żywo (skrzypce, fortepian,
      śpiew - jak wyjdzie wink). W ten sposób możemy zaprosić wszystkich, których lubimy
      (będzie sporo luda), a jednocześnie nie musieć zaciągać kredytów (moim zdaniem -
      największy idiotyzm ostatnich czasów...)
    • zaaado6 Re: nie chcę wesela, jak można inaczej? 02.01.08, 16:55
      MOżna,można a nawet w dziisiejszych czasach trzeba mieć głowę na
      karku i nie zapożyczać się.Jeśli są jacyś goście z daleka można mu
      zapewnić nocleg gdzieś u rodziny lub wynająć jakiś pokuj niedaleko w
      motelu.Jeśli jest to tylko przyjęcie to do około godz. góra 22,oo i
      goście nie będą musieli zostawać na 2 noce.Polecem przyjęcie -
      naprawdę warto uroczyście i skromnie.Bambi odpisałam Ci na Twój
      adres.
    • amina.mina2 Re: nie chcę wesela, jak można inaczej? 02.01.08, 17:33
      Popieram, popieram . Ja również szykuję w czerwcu takie przyjęcie na
      35 osób. 4 osoby z daleka zakwateruję w miłym eleganckim moteliku,
      najbliższa rodzina będzie nocować u nas i u mojej mamy. Poza tym
      planuję przyjęcie bez tańców na około 4 godz.( jeszcze na razie nic
      nie ustalone, ale wszystko przede mną).
    • ram11 Re: nie chcę wesela, jak można inaczej? 14.01.08, 11:56
      Ja tez nie chcialam wesela. Nie ze wzgledu na koszty. Po prostu nie
      lubie takich imprez. My bedziemy mieli wesele w Finlandii w srodku
      zimy w malym kosciolku w gorach. Zapraszamy tylko po kilka osob i
      zamierzamy spedzic tam wspanialy tydzien a potem w podroz poslubna
      gdzies w troche cieplejsze miejsce.
      • mmmmarta Re: nie chcę wesela, jak można inaczej? 14.01.08, 19:13
        Ja robię przyjęcie w przemiłym miejscu dla 18 osób. Cisza, spokój,
        mnóstwo zieleni i piękne widoki smile Poza miastem z noclegiem dla
        wszystkich. Zamierzam miesiąc wcześniej wysłać do wszystkich meilem
        prośbę o spis 10 najlepszych dla gości piosenek - w ten sposób każdy
        usłyszy u mnie na ślubie to co chciałby usłyszeć i zapatańczyć smile Do
        tego jakieś miłe drobne upominki. Obiad, deser, tort, zimna płyta i
        ciepła kolacja do około 1 w nocy. Wcześniej też chciałam wesele ale
        przekonałam się i do tej formy - przyjęcia. Jeśli tylko wszystkiego
        dopilnuję a mam na to 9 miesięcy to może być miło, sympatycznie i
        taaaanecznie smile (muzyka będzie z płyt). Pozdrawiam
        • mmmmarta Re: nie chcę wesela, jak można inaczej? 14.01.08, 19:16
          P.S. Bo nie liczy się ilość tylko jakość big_grin
      • alimee85 Re: nie chcę wesela, jak można inaczej? 20.01.08, 22:17
        My również nie chcemy wesela. Przereklamowany gadżet byle tylko się pokazać ile
        jestem w stanie wydać, żeby inny mogli się najeść i napić do nieprzytomności...
        Planujemy ślub w plenerze niedaleko restauracji, w której będzie uroczysta
        kolacja i cała reszta przysmaków... Zaprosimy góra 60 osób, bez orkiestry,
        ewentualnie mały kwartecik na ceremonię...
        A jeśli chodzi o prezenty... przecież nie o to chodzi. Gdyby nie moi rodzice to
        wcale byśmy nie robili całego tego widowiska, tylko poszli do kościoła i już...
        Zresztą każdy ma swoje zdanie
        • oliv2 Re: nie chcę wesela, jak można inaczej? 20.01.08, 22:57
          mam podobne zdanie... wesele robimy chyba glownie dla rodziny,
          rodzicow, zeby byc z nimi w tej dzien.
          ale jakby chodzilo tylko o nas to wyjechalibysmy na 2 tygodnie na
          hawaje, spedzajac ten czas tylko razem, slub na plazy, palmy itp.
          koszt ten sam co wesela, a dluzsza przyjemnosc i bez zbednych nerwow.
          zreszta nadal sie zastanawiamy nad ta opcjasmile
          • alimee85 Re: nie chcę wesela, jak można inaczej? 29.01.08, 22:28
            mój mężuś (prawie) też chce mnie porwać na jakąś wycieczkę i tam wziąć ślub...
            mi to pasuje w 100 % tylko rodzina mnie wydziedziczy, a ja nie lubię żyć
            konfliktowo... i to mnie jedynie skłania do zrobienia małej imprezki
    • rosool Re: nie chcę wesela, jak można inaczej? 03.02.08, 16:17
      My to dopiero mamy nikonwencjonalny pomysł na ślub i wesele -
      postanowiliśmy pobrać się w maleńkim kościólku z 1900 roku na
      terenie Skansenu, do tego ludowa muzyka, chleb ze smalcem, kwaszone
      ogórki, wiejska kiełbasa i kaszanka i coś mocnego. A po wszystkich
      życzeniach i zwiedzeniu ów skansenu kameralny ”objad” dla
      najbliższych. Jasne że chcielibyśmy dostać mnóstwo kasy i prezentów
      od gości. Tylko po co? Uważamy, że jeśli ktoś będzie chciał nam coś
      na tę ”nową drogę życia” dać to da a nie tylko dlatego, żeby nam się
      jakoś zwróciło.
    • trutka.na.szczury Re: nie chcę wesela, jak można inaczej? 04.02.08, 17:17
      Świadkowałam niedawno przyjaciółce. Po uroczystości ślubnej w kościele - na której było sporo ludzi, i z rodziny, i znajomych - odbył się uroczysty obiad na 8 osób (słownie - osiem): młodzi, świadkowie + najbliższa rodzina. To było latem, więc po obiedzie poszliśmy po prostu na spacer, porobić sobie trochę wspólnych zdjęć w plenerku. Skoro nie lubicie hucznych imprez, nie ma co się na taką silić - to Wasze święto. Ale skoro goście z daleka, z kolei wypada się oczywiście zainteresować, czy będą się mieli np. gdzie podziać przez cały dzień albo gdzie przenocować.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka