Dodaj do ulubionych

Slub z niewierzącym

08.08.03, 13:19
Zwracam się tym pytaniem do Szanownych Ekspertów, bo wprawdzie był tu wątek o
ślubie z luteraninem, ale mi chodzi o coś innego - ślub kościelny z facetem,
który deklaruje się jako niewierzący. Jest ochrzczony, bierzmowany itp., ale
odszedł od Kościoła i nie ma ochoty udawać, że jest katolikiem. Czy możliwa
jest taka uroczystość w kościele, gdzie jedna strona jest wierząca, a druga
nie? I czy rzeczywiście trzeba mieć na to specjalne pozwolenia od biskupa?
Obserwuj wątek
    • ochm Re: Slub z niewierzącym 13.08.03, 10:57
      Mam znajomych, gdzie mężczyzna jest ochrzczony, bierzmowany itp., ale uważa się
      obecnie za ateistę i mimo wszystko wziśli ślub kościelny. Tak bardzo zależało
      mu na szczęściu jego kobiety, że wypełnił wszystkie obowiązki związane ze
      ślubem kościelnym. Nie mieli żadnego zezwolenia od biskupa. Skoro mówisz, że
      obecny niewierzący jest ochrzczony, bierzmowany i przystąpił do pierwszej
      komunii świętej to nie powinniście mieć żadnych trudności. Oczywiście musicie
      zadeklarować, że dzieci z tego związku będą wychowywane w wierze kościoła (co
      wg mnie jest naturalna koleją rzeczy, a nie jakimś dziwactwem). Tak więc życzę
      powodzenia wink
    • ann.k Re: Slub z niewierzącym 18.08.03, 12:23
      W tym kraju osoba ochrzczona w kościele katolickim jest uważana za katolika bez
      względu na to do jakich później sakramentów przystąpiła (bądź nie). I nie ma tu
      naprawdę żadnego znaczenia czy ktoś się deklaruje jako ateista czy też jako
      leń, któremu szkoda poświęcić godzinki w niedzielę.

      Dlatego jeśli ktoś się zdecyduje na ślub kościelny, nie potrzebuje żadnych zgód
      od biskupa. Zgodę taką potrzeba mieć tylko jeśli jedna z osób nie należy do
      kościoła katolickiego (a więc bez różnicy czy należy do innego czy też nie
      należy do żadnego).

      Oczywiście kłopotem może być również brak I Komunii i bierzmowania, ale to się
      da "obejść" przy pomocy księdza z parafii, gdzie się ślub będzie odbywał. Po
      prostu trzeba go o tym poinformować, a on zaproponuje rozwiązanie (zazwyczaj
      przymknięcie oka)
      • 18lipiec Re: Slub z niewierzącym-JAK MOŻESZ????!!!!! 05.09.03, 11:36
        ann.k napisała:

        > W tym kraju osoba ochrzczona w kościele katolickim jest uważana za katolika
        bez
        >
        > względu na to do jakich później sakramentów przystąpiła (bądź nie). I nie ma
        tu
        >
        > naprawdę żadnego znaczenia czy ktoś się deklaruje jako ateista czy też jako
        > leń, któremu szkoda poświęcić godzinki w niedzielę.
        >

        JAK MOZESZ TWIERDZIĆ ŻE TAKA OSOBA JEST LENIEM? ZROZUM, A PEWNIE CI CIĘZKO GDYZ
        KATOLICZUSIE SĄ BARDZO NIETOLERANCYJNI ZE OSOBA KTORA NIE WIERZY I NIE CHODZI
        DO KOSCIOLA NIE JEST LENIEM TYLKO NIE BEDZIE KLĘKAĆ I PRZYRZEKAĆ OSOBIE KTÓRĄ
        KOCHA PRZED CZYMŚ W CO NIE WIERZY... NIE SĄDZISZ ZE TO BYLYBY KPINY Z OSOBY Z
        KTORA SIE BIERZE ŚLUB? NIE JESTEM LENIEM,DLA MOJEGO UKOCHANEGO MOGĘ Z MILOSC
        CALY DZIEN PRZESIEDZIEC W KOŚCIELE, ALE TO WYNIKA Z MOJEJ MILOŚCI CHOĆ JESZCZE
        NIE WIEM CZY POJDE DO KOSCIELNEGO , DLA MNIE ON NIE MA ZADNEGO ZNACZENIA. NIE
        BEDE PRZYSIĘGAC PRZED CZYMŚ W CO NIE WIERZE I CO BUDZI WE MNIE ODRAZE.

        > Dlatego jeśli ktoś się zdecyduje na ślub kościelny, nie potrzebuje żadnych
        zgód
        >
        > od biskupa. Zgodę taką potrzeba mieć tylko jeśli jedna z osób nie należy do
        > kościoła katolickiego (a więc bez różnicy czy należy do innego czy też nie
        > należy do żadnego).
        >
        > Oczywiście kłopotem może być również brak I Komunii i bierzmowania, ale to
        się
        > da "obejść" przy pomocy księdza z parafii, gdzie się ślub będzie odbywał. Po
        > prostu trzeba go o tym poinformować, a on zaproponuje rozwiązanie (zazwyczaj
        > przymknięcie oka)
        >
        >
        • ann.k Re: Slub z niewierzącym-JAK MOŻESZ????!!!!! 11.09.03, 16:43
          [ciach] stek bzdur

          po pierwsze się nie drzyj
          po drugie przeczytaj jeszcze raz wszystko(!!) co napisałam i wskaż:
          a) gdzie napisałam, że jestem katoliczką
          b) co oznacza w moim poście określenie "leń"

          a na koniec zastanów się dobrze nad swoim bełkotem i wyjaśnij mi proszę
          dlaczego żądając od innych tolerancji, sama jej nie wykazujesz kpiąc z religii
          innych i nazywając wyznawców katolicyzmu "katoliczusiami"
          • b.jaga Re: Slub z niewierzącym 12.09.03, 10:10
            No, nie dziwie sie powyzszemu krzykowi, bo ja Twoje 'lenie' odebralam podobnie..
            Na razie z narzeczonym planujemy slub koscielny 'jednostronny', bo ja jestem
            owszem, ochrzczona i komuniowana ale bez bierzmowania. Z wyboru. I nie
            zamierzam udawac, ze uwazam panow w czerni za lepszy gatunek czlowieka i moj
            facet mnie rozumie i wspiera, choc jest wierzacy i praktykujacy. Zadnej
            dodatkowej zgody do takiego slubu nie trzeba, choc nie jest wcale latwiej
            przebrnac przez cala koscielna biurokracje.
            • ann.k Re: Slub z niewierzącym 12.09.03, 12:12
              podobnie, to znaczy jak? bo ja coś nie bardzo rozumiem w czym jest problem;

              są ludzie, którzy wyznają wiare katolicką;
              są ludzie, którzy wyznają inna wiarę;
              są ludzie, którzy nie wyznają żadnej wiary, bo:
              a) bo nie zostali w żadnej wychowani i nie czują potrzeby wstępować do
              jakiegokolwiek kościoła
              b) zostali ochrzczeni w wierze (zazwyczaj katolickiej), ale z wiekiem te wiarę
              odrzucają

              są jeszcze tacy, którzy zostali ochrzczeni w wierze (zazwyczaj katolickiej),
              ale z wiekiem odrzucają tylko tę część wiary, która jest niewygodna; i tych
              akurat jest, przynajmniej w Polsce, najwięcej; nie pamiętają o tym aby dzień
              święty święcić, ale pamiętają, że się ślub bierze w kościele; nie pamiętają, że
              jest coś takiego jak przykazania, ale pamiętają, że należy wybaczać (zwłaszcza
              im ich błędy, a nie oni komuś);
              i właśnie o tej grupie pisałam, używając określenia "leń"
              absolutnie nie zamierzam nikogo tutaj obrażać, odmawiać mu czegokolwiek,
              niemniej osobiscie nie rozumiem ludzi, ktorzy składają ślub zgodnie z wiarą, w
              która nie wierzą
      • p-iotr Re: Slub z niewierzącym 18.09.03, 17:06
        > Oczywiście kłopotem może być również brak I Komunii i bierzmowania, ale to
        się
        > da "obejść" przy pomocy księdza z parafii, gdzie się ślub będzie odbywał. Po
        > prostu trzeba go o tym poinformować, a on zaproponuje rozwiązanie (zazwyczaj
        > przymknięcie oka)


        Czyli z tego wynika, ze jezeli moja narzeczona jest ochrzczona, ale nie
        bierzmowana, to nie ma innej mozliwosci wziecia slubu
        koscielnego "jednostronnego", jak tylko "przymykanie oczu"? Na czym
        to "przymykanie" polega? Czy bedzie musiala odbywac spowiedz przedslubna i
        przystepowac do Komunii? Nawet jezeli nie wierzy?

        Jak to w koncu jest?

        pzdr.
        • ann.k Re: Slub z niewierzącym 30.09.03, 19:42
          Po prostu ksiądz odpowiedzialny za wasz ślub nie będzie się domagał papierka z
          bierzmowania. Nie musi się to koniecznie wiązać z dawaniem mu "w łapę". Po
          prostu powiedzcie, że zapomnieliście o tym, a teraz to już jest za późno
          (bierzmowania nie udzielają jak komunii co roku, a w małych parafiach wręcz raz
          na kilka lat). Jeśli wszystko inne będzie załatwione dobrze, a więc wszelkie
          opłaty za ślub, nauki przedmałżeńskie, będą papiery z chrztu i I Komunii,
          będziecie wyspowiadani, ksiądz się raczej nie przyczepi do tego jej
          bierzmowania. Oczywiście może, i tutaj wszystko zależy od jego dobrej woli, ale
          znam kilka par, gdzie jedna ze stron nie miała któregoś tam sakramentu i księża
          nie robili im problemów.

          Według Kościoła Twoja narzeczona jest niestety osobą wierzącą. Oczywiście nikt
          jej pod pistoletem nie będzie kazał mszerować na ślubie do komunii, ale jeśli
          nie chciała bierzmowania, nie chce iść do komunii ani do spowiedzi, to raczej
          będziecie mieć kłopoty z księdzem. Jeśli jest jakiś fajny, spytajcie go sami
          jak to rozwiązać. Jeśli jest zołzą, nie macie co liczyć na jego przychylność. W
          zasadzie jeśli ona jako osoba wierząca (wciąż podkreślam, że dla Kościoła
          katolickiego wierzącym jest ten, co został w nim ochrzczony) odmówi komunii i
          spowiedzi, ksiądz ma prawo odmówić jej sakramentu małżeństwa.
          • Gość: klig Re: Slub z niewierzącym IP: *.net 23.02.04, 11:07
            Byłam ochrzczona,bo tak chcieli rodzice.Potem już nie miałam nic wspólnego z
            kościołem i nie uważam się za katoliczkę.I nic nie "obchodziłam" i ślub,na
            którym zależało mężowi braliśmy już 25 lat temu "jednostronny".I żyjemy
            szczęśliwie do dzisiaj.
      • curieuse Re: Slub z niewierzącym 03.02.04, 13:27
        ann.k napisała:


        > Zgodę taką potrzeba mieć tylko jeśli jedna z osób nie należy do
        > kościoła katolickiego (a więc bez różnicy czy należy do innego czy też nie
        > należy do żadnego).

        Od 1998 r. można wziąć ślub konkordatowy z osobą niewierzącą. Tylko osoba
        wierząca ma obowiązek mieć chrzest, komunię, bierzmowanie, nauki, itd. Ta druga
        osoba podpisuje, że będzie wychowywała dzieci w wierze Katolickiej. Wszystkie
        szczegóły należy przegadać w kościele. My braliśmy taki ślub w Świętej Annie i
        nie była potrzebna zgoda Biskupa.

        Bardzo mnie smuci, jak wiele osób pozwala sobie na agresywne stwierdzenia na
        tym forum. Moim zdaniem, nikt z nas nie ma prawa sądzić innych ludzi lub ich
        poglądów.

        Pozdrawiam wszystkich smile
        • Gość: sto kobiet Re: Slub z niewierzącym IP: 69.156.146.* 23.02.04, 22:39
          "osoba podpisuje, że będzie wychowywała dzieci w wierze Katolickiej"

          Moj maz nie jest katolikiem. Slub bralismy w obu swiatyniach. I nie podpisywal u
          ksiedza, ze wychowa dzieci w wierze katolickiej (bo niby jak ma to zrobic, skoro
          nie jest katolikiem???) Podpisal wywiad przedmalzenski, w ktorym oswiadczyl, ze
          nie bedzie stal na przeszkodzie wychowania dzieci w wierze katolickiej. Ja w
          swoim wywiadzie zas oswiadczylam, ze uczynie wszystko, aby dzieci zostaly
          wychowane w wierze kat. To niby brzmi podobnie, a jednak nie jest kategorycznym
          zobowiazaniem sie... W trakcie nauk przedmalzenskich ksiadz ktory je prowadzil
          powiedzial nam, ze KK jest w ostatnich latch bardziej otwarty na malzenstwa
          miedzykulturowe i mniej kategoryczny.
    • praktycznyprzewodnik Re: Slub z niewierzącym 21.09.03, 19:59
      Jesli "facet" naprawde deklaruje sie jako niewierzacy to trzeba zezwolenie od
      biskupa.To jest pewne. Stara sie o nie w imieniu nupturientów proboszcz. Z
      reguły nie ma problemów z usyskaniem, tylko procedura trwa dłuzej.
      Wtedy "facet" bedzie brał slub "jako strona niewierzaca" i nie bedzie musiał
      sie spowiadać a także nie przystąpi do komunii ( o ile slub bedzie na mszy sw.,
      w co watpię).
      • Gość: sto kobiet Re: Slub z niewierzącym IP: 69.156.146.* 23.02.04, 22:44
        Moj maz nie jest katolikiem. Wzielismy slub w kosciele katolickim po uzyskaniu
        dyspensy od biskupa. Slub odbyl sie w trakcie pelnej mszy sw niedzielnej z
        komunia sw (on oczywiscie nie przyjmowal). Ani msza ani slub nie roznil sie
        niczym w "strukturze" od "normalnego" slubu. Roznila sie tylko i wylacznie
        koncowka jego przysiegi (nie bylo w niej Boga rzecz jasna, choc prawde mowiac
        moglby byc, bo moj maz wierzy w jednego Boga...)
    • gosia_w1 Re: Slub z niewierzącym 13.10.03, 14:31
      ja brałam taki właśnie 'jednostronny' ślub. mój mąż jest niewierzący- nie był
      ochrzczony. zgodził się, ze względu na mnie na ślub kościelny. wymagało to
      uzyskania dyspensy od biskupa, co załatwiał dla nas ksiądz proboszcz z mojej
      parafii. trochę to trwało, jednak nie było problemem. i nie wymagało żadnego
      przymykania oczu, ani niczego. po prostu- taki ślub jest dopuszczalny. mąż nie
      musiał chodzić na nauki przedmałżeńskie (chodził, żeby mi nie było samotnie),
      nie przystępował do spowiedzi, ani do Komunii Świętej. sakramentu udzielono nam
      podczas Mszy, a mąż- ale to już ze względu na fakt, że błogosławił nam
      fantastyczny ksiądz- sam mógł zdecydować, czy wypowiedzieć po przysiędze
      słowa 'tak mi dopomóż Bóg...' wypowiedział. cała ceremonia była więc
      zupełnie 'normalna' i przygotowania do niej też. pozdrawiam.
    • Gość: niewierząca Re: Slub z niewierzącym IP: *.acn.waw.pl 24.02.04, 17:41
      byłam świadkiem na takim ślubie "jednostronnym". Z tego co pamiętam, młoda para
      nie musiała spełnić żadnych dodatkowych formalności, po za tym, że on - ateista
      musiał podpisać dokument o tym, że nie będzie przeszkadzał w wychowywaniu
      potomków w wierze katolickiej. No i oczywiście w jego przysiędze małżeńskiej
      brak było słów" tak mi dopomóż Bóg".
      Poza tym nie mieli żadnych problemów.
      • elf Re: Slub z niewierzącym 26.02.04, 18:02
        Bardzo wam wszystkim dziękuje, od czasu jak założyłam ten wątek - w sierpniu -
        zdążylismy juz być u ksiedza i wszystko wiemysmile) Rzeczywiście jest tak jak
        piszecie, czyli dyspensa jest potrzebna, ale sama uroczystość będzie sie różnić
        tylko nie wypowiadaniem przez narzeczonego słów "tak mi dopomóz Pani Boże
        wszechmogący..." itp.
        Ale jak sobie przeczytałam cały ten wątek, to smutno mi sie troche zrobiło,
        zwłaszcze te osoby które dopisywały się jako pierwsze chyba zupełnie nie
        zrozumiały mojego pytaniasad( Nie chodziło mi o jakies "załatwianie", "udawanie
        że się zapomniało" czy w ogóle ukrywanie faktu, że narzeczony jest niewierzący.
        Gdyby o to chodziło, to mógłby po prostu pójśc do spowiedzi i zadaklarować się
        jako katolik. Chodzi o to, że skoro jest niewierzący to nie ma zamiaru na ten
        jeden raz udawać katolika, z czym w pełni się z nim zgadzam, bo dla mnie kpiną
        z religii jest ślub kościelny osób, które na co dzień z Bogiem i Kościołem nie
        mają wspólnego, a ślub biorą w kościele dla "tradycji" i białej sukienki. Skoro
        ktoś nie jest bierzmowany, nie był u 1. komunii itp. to chyba nie jest
        praktykującym katolikiem? Chyba że się tuż przed ślubem nawróciłsmile Ale to jest
        moje zdanie. Pozdrawiam i jeszcze raz dziekuję wszystkim!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka