Dodaj do ulubionych

Macie odwage zrezygnowac ze slubu koscielnego?

26.04.08, 21:46
Nie pisze o tych naprawde religijnych.
Ile pare zyje latami "w grzechu", nie chodzi do kosciola, czuja, ze
Katolicyzm jest nie dla nich.
Ale biora grzecznie nauki przedmalzenskie, ida do spowiedzi, boja
sie zrezygnowac ze slubu koscielnego, bo co powie rodzina.
Dobrze sie czujecie zyjac w zaklamaniu?
Obserwuj wątek
    • 18_lipcowa1 Re: Macie odwage zrezygnowac ze slubu koscielnego 26.04.08, 22:01
      nie bralam nawet pod uwage
      ale niewierzaca jestem

      • rhodeisland lipcowa dlaczego nie bralas pod uwage, 26.04.08, 22:30
        zwlaszcza jesli jestes niewierzaca?
        • 18_lipcowa1 Re: lipcowa dlaczego nie bralas pod uwage, 26.04.08, 23:10
          rhodeisland napisała:

          > zwlaszcza jesli jestes niewierzaca?


          nie rozumiem pytania
          nie bralam pod uwage nawet s koscielnego bo jestem niewierzaca
          cos niezrozumiale napisalam?
          • rhodeisland lipcowa to ja zle zrozumialam, myslalam, ze 26.04.08, 23:26
            nie bierzesz pod uwage zrezygnowania ze slubu koscielnego
            Znam osoby niewierzace lub niepraktykujace, ktore boja sie nie wziac
            slubu koscielnego ze strachu przed reakcja rodziny.
            • 18_lipcowa1 Re: lipcowa to ja zle zrozumialam, myslalam, ze 27.04.08, 09:32
              rhodeisland napisała:

              > nie bierzesz pod uwage zrezygnowania ze slubu koscielnego
              > Znam osoby niewierzace lub niepraktykujace, ktore boja sie nie
              wziac
              > slubu koscielnego ze strachu przed reakcja rodziny.


              Nigdy w zyciu nie poszlabym do koscielnego tylko dla rodziny albo
              zeby dobrze wygladalo.

    • iwona_joz Re: Macie odwage zrezygnowac ze slubu koscielnego 26.04.08, 22:15
      rhodeisland napisała:
      > Dobrze sie czujecie zyjac w zaklamaniu?

      my czujemy się całkiem nieźle.. chociaż tez nie praktykujemy, a koscielny ślub
      bierzemy..
      • rhodeisland iwona, to jaki sens ma branie koscielnego slubu? 26.04.08, 22:31
        • iwona_joz Re: iwona, to jaki sens ma branie koscielnego slu 27.04.08, 11:29
          bez ślubu kościelnego moglibysmy mieć później problemy z ochrzczeniem dzieci, a
          nie chcemy im zamykać drogi do kościoła tylko dlatego że my nie praktykujemy.
          • 18_lipcowa1 Re: iwona, to jaki sens ma branie koscielnego slu 27.04.08, 11:32
            iwona_joz napisała:

            > bez ślubu kościelnego moglibysmy mieć później problemy z
            ochrzczeniem dzieci, a
            > nie chcemy im zamykać drogi do kościoła tylko dlatego że my nie
            praktykujemy.



            Nie rozumiem juz totalnie.
            Skoro nie praktykujecie po co chcecie wychowywac dzieci w wierze i
            je chrzcic?
            Ja nie wierze, nie biore slubu koscielnego, nie zamierzam chrzcic
            dzieci i wychowywac ich na katolikow czyli jednym slowem mam
            nadzieje ze chrztu chciec nie beda.
            Boze jaka tu hipokryzja sie dzieje, matko jedyna!!!!!!!!!!!!
            • iwona_joz Re: iwona, to jaki sens ma branie koscielnego slu 27.04.08, 11:37
              18_lipcowa1 napisała:

              > Ja nie wierze, nie biore slubu koscielnego, nie zamierzam chrzcic
              > dzieci i wychowywac ich na katolikow czyli jednym slowem mam
              > nadzieje ze chrztu chciec nie beda.

              czyli jeśli któregoś dnia twoje dzieci powiedzą, że chcą zostac ochrzczone, to
              powiesz im "nie"??
              • listekklonu Re: iwona, to jaki sens ma branie koscielnego slu 27.04.08, 11:43
                > czyli jeśli któregoś dnia twoje dzieci powiedzą, że chcą zostac ochrzczone, to
                > powiesz im "nie"??

                Jeśli dzieci powiedzą, że chcą zostać ochrzczone, to ślub kościelny rodziców lub
                jego brak nie ma nic do rzeczy.
              • 18_lipcowa1 Re: iwona, to jaki sens ma branie koscielnego slu 27.04.08, 11:45

                >
                > czyli jeśli któregoś dnia twoje dzieci powiedzą, że chcą zostac
                ochrzczone, to
                > powiesz im "nie"??



                Jakim cudem moga to powiedziec kiedy nie beda wychowywane w wierze,
                nie beda chodzily na religi i do kosciola, nie bede im sypala bajek
                o bozi, jak moga chciec byc ochrzczone??????????
                • iwona_joz Re: iwona, to jaki sens ma branie koscielnego slu 27.04.08, 11:53
                  a czy to że ty nie żyjesz wg islamu, hinduizmu, konfucjanizmu czy jakiejś innej
                  religii, to znaczy że nigdy o nich nie słyszałaś?? chyba jednak nie.. wiara
                  katolicka jest dominującą wiarą w naszym kraju i chcąc, nie chcąc dzieci będą
                  przebywały wśród wierzących, więc chyba jednak będą miały okazję ją poznać..
                  • 18_lipcowa1 Re: iwona, to jaki sens ma branie koscielnego slu 27.04.08, 11:57


                    > a czy to że ty nie żyjesz wg islamu, hinduizmu, konfucjanizmu czy
                    jakiejś innej
                    > religii, to znaczy że nigdy o nich nie słyszałaś??

                    Alez moje dziecko jak najbardziej pozna zalozenia roznych religii i
                    ruchow religijnych. Co nie znaczy ze musi je wyznawac.
                    Religia to tylko dodatek do zycia,dlaczego zakladasz ze kazdy ale to
                    kazdy predzej czy pozniej sie zadeklaruje ze chce byc
                    katolikiem??????


                    chyba jednak nie.. wiara
                    > katolicka jest dominującą wiarą w naszym kraju i chcąc, nie chcąc
                    dzieci będą
                    > przebywały wśród wierzących, więc chyba jednak będą miały okazję
                    ją poznać..


                    Ja tez poznalam religie katolicka, buddyzm, ekologow, wegetarian i
                    jakos nie przeszlam na ich styl zycia.

                    • iwona_joz Re: iwona, to jaki sens ma branie koscielnego slu 27.04.08, 12:04
                      w poprzednim poście napisałaś, że dzieci nie będą miały okazji poznać religii
                      katolickiej.. chciałam ci tylko udowodnić, że jednak będą miały taka okazję.. a
                      w nastepnym piszesz, że twoje dziecko jak najbardziej pozna założenia różnych
                      religii. szybko zmieniasz zdanie.. zdecyduj się.
                      • 18_lipcowa1 Re: iwona, to jaki sens ma branie koscielnego slu 27.04.08, 12:09




                        Widzisz roznice np. w szkole w przedmiocie zwanym religia i
                        przedmiocie zwanym religioznawstwem????????
                        To ja wlasnie o tym mowilam.
                • mell24 Re: iwona, to jaki sens ma branie koscielnego slu 28.04.08, 21:14
                  18_lipcowa1 napisała:


                  >
                  >
                  >
                  bajek
                  > o bozi
                  hmmm....a jakie to bajki?
                  Możesz się zdziwić, bo "nie zbadane są wyroki boskie"
                  i może akurat dzieci pójdą inną drogą niż Wy
          • kasiulkkaa Re: iwona, to jaki sens ma branie koscielnego slu 27.04.08, 17:51
            Następna katoliczka z koziej d...
          • mell24 Re: iwona, to jaki sens ma branie koscielnego slu 28.04.08, 21:12
            i co? zobowiążecie się, że wychowacie je po katolicku?
            to jakby analfabeta uczył czytać swoje dzieci...
    • a.moineau Re: Macie odwage zrezygnowac ze slubu koscielnego 26.04.08, 22:18
      Odważne pytanie smile
      Pozdrawiam,
      Chrześcijanka z wyboru.
      • rhodeisland pytanie zwykle, a odwagi brakuje nie mnie 26.04.08, 22:32
    • female01 Re: Macie odwage zrezygnowac ze slubu koscielnego 27.04.08, 00:12
      witam, ja wlasnie jestem ta "odwazna" smile chrzescijanka jestem, do kosciola nie chodze, biore slub cywilny i jestem z tego duma smile wszyscy na okolo biora koscielny, kombinujac co na spowiedzi powiedziec, jak sciagnac wykresy cyklu z netu itd. I tylko mnie wkurza, jak mnie taka jedna z druga hipokrytka pyta "tylko cywilny bierzecie?". Pomijam juz fakt wszystkich zabobonow i przesadow, w ktore wierza nasze katoliczki(co jest oczywiscie zabronione w KK)
      • vincentyna Re: Macie odwage zrezygnowac ze slubu koscielnego 27.04.08, 01:18
        Czuje sie swietnie, jako zaklamana chrzescijanka smile)))
        Dlatego bralam slub koscielny, chrzescijanski ale nie katolicki big_grin
        Ten sam Bog, papierow zero, zadnych nauk i hipokryzji.
        Nie wyobrazalam sobie, ze pojde do "mojej" parafi po 15 latach nieobecnosci i
        nagle zaczne zgrywac, ze dbam, ze robie wykresy plodnosci, ze zalezy mi na opini
        proboszcza, ktorego w zyciu na oczy nie widzialam...Falsz, falsz i jeszcze raz
        falsz.
      • marina111 Re: Macie odwage zrezygnowac ze slubu koscielnego 27.04.08, 13:39
        mądrze powiedziane smile
        Ja wezme slub kościelny ale pytanie innych czy biora "tylko" slub
        cywilny mnie drazni. Bo dla was to jest "aż" slub cywilny i mysle ze
        znaczy dla was tyle co dla mnie kościelny.
        Mnie jako katoliczkę dobijaja te panny co to ida do koscioła bo tam
        dłużej trwa uroczystość
    • katie3001 Re: Macie odwage zrezygnowac ze slubu koscielnego 27.04.08, 10:46
      Oj duzo jest takich par co biorą slub kościelny bo "co rodzina
      powie". Jest to dla mnie obrzydliwe. Ja poszłam jeszcze dalej -
      dokonałam apostazji i teoretycznie nie mogę wziąść slubu
      koscielnego. Moj narzeczony uznał, że jesli mam takie przekonania to
      nie warto zyc w zaklamaniu. jak ktos pyta czzemu nie bierzemu slubu
      koscielnego odpowiadam zgodnie z prawdą - bo nie jestem juz
      katoliczką smile. Ale zauwazyłam jedną ciekawą rzecz. Mam wsrod swoich
      znajomych ludzi szczerze wierzących, ktorzy zyją zgodnie z
      dekalogiem. Ja ich za to szanuje i oni nie potępiali mojej decyzji
      ani nie probowali mnie odwiesc.
    • kulac Re: Macie odwage zrezygnowac ze slubu koscielnego 27.04.08, 11:05
      Ja bym najchętniej zrezygnowała. Jedyne co mnie zmusza to strach o chrzest
      dzieci. Za dużo znajomych par bez ślubu kościelnego miało z tym problem.
      • marina111 Re: Macie odwage zrezygnowac ze slubu koscielnego 27.04.08, 13:43
        Ale po co chcesz chcic dzieci skoro w to nie wierzysz??? dziecko
        jesli bedzie starsze i samo poprosi o chrzest ksiądz nie zapyta go
        nawet o to czy rodzice mają slub kościelny. Jesli człowiek dorosły
        albo przynajmniej nastolatek deklaruje taka chęc to kosciół go
        przyjmuje i bez znaczenia jak go wychowywali rodzice, bo teraz on
        sam zdecydował.
        Wiec nie przejmuj się tym
        • kulac Do marina111 01.05.08, 14:53
          marina111 napisała:

          > Ale po co chcesz chcic dzieci skoro w to nie wierzysz???

          Po co? Żeby miało normalne życie, żeby nie było wytykane i wyzywane przez stado
          moherowych beretów.
    • kaga9 Re: Macie odwage zrezygnowac ze slubu koscielnego 27.04.08, 11:06
      Dobre pytanie, Rhodeisland.

      To znaczy-pytanie tytułowe. Przecież to jest lekceważenie Sakramentu, bądź co
      bądź. Tak, wiem, wielokrotnie czytałam odpowiedzi na tym forum z cyklu "bo tak",
      "bo ładniejsza oprawa"...Zastanawiam się, czy aby na pewno są to odpowiedzi
      dojrzałe. A najlepsze, że udzielają ich często osoby wykształcone, po dobrych
      studiach...

      Mój szacunek dla tych, co, czując, że nie chcą-nie brali kościelnego.
    • panna-mysz Re: Macie odwage zrezygnowac ze slubu koscielnego 27.04.08, 11:18
      My jesteśmy w takiej sytuacji. Ale nie bierzemy ślubu kościelnego
      dla rodziny, bo nasze rodziny wcale by na nas nie naciskały - same
      nie są zbyt pobożne. Zadecydwała o tym właśnie piękniejsza oprawa -
      wiem, że to brzmi jak hipokryzja, ale piszę szczerze, jak jest. Ślub
      kościelny traktuję podobnie jak np. Boże Narodzenie czy Wielkanoc -
      czyli jak elementy polskiej tradycji, którą szanuję i która mi się
      podoba, mimo, że nie jestem wierząca. Myślę, że jest wiele osób,
      które myślą podobnie.
      • 18_lipcowa1 Re: Macie odwage zrezygnowac ze slubu koscielnego 27.04.08, 11:29
        to jest hipokryzja na maksa
        swieta mozesz swietowac w domu jako tradycje, nie musisz isc na
        pasterke ani swiecenie jajek
        slub tylko dla oprawy to naprawde zenada, nie wyobrazam sobie tego a
        tez jestem niewierzaca
        moge isc na czyjs slub ale swoj wlasny gdy jestem niewierzaca?
        o jaka oprawe Ci chodzi?
        • listekklonu Re: Macie odwage zrezygnowac ze slubu koscielnego 27.04.08, 11:50
          Kościół w dzisiejszych czasach to firma usługowa taka jak każda inna. Kościół
          zarabia na ślubach całkiem nieźle, a że to farsa od strony religijnej, to już
          inna sprawa. Dlatego uważam, że lepiej wprost przyznać, że bierze się ślub
          kościelny dla atrakcyjnej oprawy (budynek, organy, czy co tam jeszcze), niż
          udawać wierzącego.
        • lamansz Re: Macie odwage zrezygnowac ze slubu koscielnego 27.04.08, 22:07
          18_lipcowa1 napisała:

          > to jest hipokryzja na maksa
          > swieta mozesz swietowac w domu jako tradycje, nie musisz isc na
          > pasterke ani swiecenie jajek

          No super i co jeszcze? w święta Bożego Narodzenia świętuje się (jak sama nazwa
          wskazuje) narodzenie Boga. Jak można obchodzić to święto nie wierząc w Niego? To
          jest bezczelność w stosunku do Katolików, że obchodzi się je tylko dlatego, że
          większość Polaków je wtedy obchodzi i jest takie fajne. Nie widzę tutaj różnicy
          między ślubem kościelnym pary niewierzących a obchodzeniem przez nich świąt. I w
          jednym i drugim przypadku robią coś dla samego robienia. W pierwszym: składanie
          przysięgi przed (no właśnie kim?) a w drugim śpiewanie kolęd (a może tylko
          fajnych piosenek?)i składanie życzeń nie wiadomo dlaczego.
          • 18_lipcowa1 Re: Macie odwage zrezygnowac ze slubu koscielnego 27.04.08, 23:15
            dla mnie to tradycja
            dlatego ateisci to obchodza, bez spiewania koled, chodzenia na
            pasterke i tym podobne
      • angazetka Re: Macie odwage zrezygnowac ze slubu koscielnego 27.04.08, 12:59
        Wyrosłam w wierze katolickiej, ale od niej odeszłam. Jednak został
        mi szacunek do sakramentów. Nie chcę ich ośmieszać, przystępując do
        spowiedzi, choć nie obiecam szczerze poprawy czy biorąc ślub w
        kościele. Z szacunku dla tych, którzy wierzą. A Twoja postawa budzi
        mój sprzeciw.
      • marina111 Re: Macie odwage zrezygnowac ze slubu koscielnego 27.04.08, 13:46
        a zdajesz sobie sprawe ze ranisz uczucia religijne wielu osob??
        kpisz sobie z taj religii. Bardzo ładna oprawa jest tez slubu
        muzułmańskiego. Grają piekna zaffe, sa niezliczone obrzedy przed i
        po. Moze na taki się zdecydujesz?? Dlaczego akurat ze slubu
        katolickiego masz sobie kpić?
        • mozambique Re: Macie odwage zrezygnowac ze slubu koscielnego 28.04.08, 14:16
          CHCESZ POWIEDZIec ze towje uczucia religijne rani ?

          nie rozśmieszaj mnie !

          najpierw zacznij przestyrzegac 10 przykazań a potem rozliczaj innych
        • panna-mysz Re: Macie odwage zrezygnowac ze slubu koscielnego 01.05.08, 19:43
          > Nie widzę tutaj różnicy między ślubem kościelnym pary
          niewierzących a obchodzeniem przez nich świąt. I w jednym i drugim
          przypadku robią coś dla samego robienia. W pierwszym: składanie
          przysięgi przed (no właśnie kim?) a w drugim śpiewanie kolęd (a może
          tylko fajnych piosenek?)i składanie życzeń nie wiadomo dlaczego.<

          Przysięgę będę składać przed przyszłym mężem. A podtrzymuję tradycje
          związane z Bożym Narodzeniem czy Wielkanocą, bo je cenię(większość z
          nich wywodzi się jeszcze z czasów pogańskich, więc nie wiem, czemu
          uważacie, że tylko chrześcijanie mają monopol np. na choinkę czy
          pisanki).


          > a zdajesz sobie sprawe ze ranisz uczucia religijne wielu osob??
          kpisz sobie z taj religii. Bardzo ładna oprawa jest tez slubu
          muzułmańskiego. Grają piekna zaffe, sa niezliczone obrzedy przed i
          po. Moze na taki się zdecydujesz?? Dlaczego akurat ze slubu
          katolickiego masz sobie kpić?<

          Nie kpię. Przysięgę będę traktować poważnie. A nie wybiorę ślubu
          muzułmańskiego, bo już napisałam, że cenię polską tradycję.
    • kamisiunia Re: Macie odwage zrezygnowac ze slubu koscielnego 27.04.08, 11:51
      Ja nie mam takiego problemu bo nie jestem katoliczką wink Rodzina doskonale o tym
      wie smile
    • ikarinka Re: Macie odwage zrezygnowac ze slubu koscielnego 27.04.08, 12:34
      Jestem osobą wierzącą,choć z powodów niezależnych ode mnie
      niepraktykującą w sposób oficjalny.Modlę się i rozmawiam z Bogiem i
      odczuwam potrzebę złożenia przed Nim przysięgi małżeńskiej.
      • magdalaena1977 Re: Macie odwage zrezygnowac ze slubu koscielnego 27.04.08, 13:03
        ikarinka napisała:

        > Jestem osobą wierzącą,choć z powodów niezależnych ode mnie
        > niepraktykującą w sposób oficjalny.
        Jakie to powody ?
        mieszkasz w radykalnie islamskim kraju i nie możesz się przynać do chrześcijaństwa ?
    • cykadenka Re: Macie odwage zrezygnowac ze slubu koscielnego 27.04.08, 14:11
      Również wierzę w Boga, nasze stosunki są bardo przyjazne smile
      Ale z kościołem nie chcę mieć nic wspólnego, dlatego wbrew rodzinie bierzemy
      tylko ślub cywilny. Od początku żyliśmy na opak, najpierw rok starania o dziecko
      i jego narodziny, potem po 2 latach decyzja o ślubie. Rodzina mojego faceta
      pierwszy rok życia naszej córki (jak dowiedzieli się, ze nie dość że nie była
      wpadką, to ślubu i tak nie będzie) nawet nie zadzwoniła. Babcia i dziadek nawet
      na zdjęciu jej nie widzieli.. Teraz na ślub przyjadą, ale co nas czeka to tylko
      my wiemy uncertain Ale warto, w kościele nie powiedziałabym "tak", przez gardło by mi
      nie przeszło.
    • dunkelzahn Re: Macie odwage zrezygnowac ze slubu koscielnego 27.04.08, 15:07
      Zaczelismy od slubu cywilnego. Rodzina jakos koniecznie chciala, zebysmy
      koscielnym poprawili to i poprawiamy. Nie chodzimy do kosciola regularnie,
      zylismy i zyjemy w tzw. grzechu i nie, jakos nie jest mi ciezko zyc * w
      zaklamaniu*, nawet nie traktuje tego jak klamstwo. Zloze przysiege, ktorej
      kazdego slowa mam zamiar dotrzymac.Przed Bogiem, w ktorego wierze, nawet jesli
      nie chodze do kosciola kazdej niedzieli.
      • milowy_las Re: Macie odwage zrezygnowac ze slubu koscielnego 27.04.08, 15:38
        Nie chodzę do kościoła,łykam tabletki anty,jestem za aborcją, współżyłam przed
        slubem. Jednak wierzę w Boga, kocham mojego przyszłego męża i chcę złożyć
        przysięgę małżeńską.Nie chodzi mi o zaproszenie 200 gosci i białą suknię z
        trenem ciągnącym się przez całą nawę. Równie dobrze ślub kościelny mogę wziąć za
        tydzień w żakiecie.
        • lipcowa-panna Re: Macie odwage zrezygnowac ze slubu koscielnego 27.04.08, 17:01
          Ja jestem zdecydowanie niewierzącą osobą mieliśmy ślub cywilny ale mój mąż jest
          bardzo wierzący nie zamierzam go namawiać na odejście od wiary, poprosił mnie że
          jeżeli nie jest to sprzeczne z moim światopoglądem czy możemy brać kościelny
          zgodziłam się pogadaliśmy z księdzem jak to załatwić i jest oksmile
        • gryzikiszka Re: Macie odwage zrezygnowac ze slubu koscielnego 27.04.08, 23:52
          milowy_las napisała:

          > Nie chodzę do kościoła,łykam tabletki anty,jestem za aborcją, współżyłam przed
          > slubem. Jednak wierzę w Boga, kocham mojego przyszłego męża i chcę złożyć
          > przysięgę małżeńską.Nie chodzi mi o zaproszenie 200 gosci i białą suknię z
          > trenem ciągnącym się przez całą nawę. Równie dobrze ślub kościelny mogę wziąć z
          > a
          > tydzień w żakiecie.

          A nie jest Ci głupio np. iść do spowiedzi przed ślubem i opowiadać jak bardzo żałujesz takiego życia, mimo, że to nieprawda? Albo twierdzić, że wychowasz dzieci w wierze katolickiej (może nie chcesz ich mieć, ale i tu pułapka, dla kościoła ślub=dzieci) jeśli nie zgadzasz się z jego naukami?
      • mell24 Re: Macie odwage zrezygnowac ze slubu koscielnego 28.04.08, 21:21
        dunkelzahn napisała:

        >
        > Zloze przysiege, ktorej
        > kazdego slowa mam zamiar dotrzymac.Przed Bogiem, w ktorego wierze, nawet jesli
        > nie chodze do kosciola kazdej niedzieli.

        A to, że zobowiązujesz się wychować dzieci po katolicku?!
    • kati_p Re: Macie odwage zrezygnowac ze slubu koscielnego 27.04.08, 20:51
      Ja i mój N jesteśmy wychowani w wierze katolickiej, ale oboje nie praktykujemy,
      więc postanowiliśmy wziąć cywilny. Nie chcemy być hipokrytami. Pomyślimy o
      kościelnym, jeśli kiedyś zdarzy się tak, że zbliżymy się do boga. Obecnie nazywa
      się to "model premierski"- vide Donald Tusk wink Uważam, że to bardzo dobra "opcja".
    • rhodeisland Plusy nie brania slubu koscielnego (oprocz 28.04.08, 03:10
      poczucia, ze nie zyjemy w zaklamaniu): mozemy spokojnie bez zadnych
      wymyslonych wymowek odmawiac bycia chrzestna. Moze niektory lubia
      ten obowiazek, ale znam pare osob, ktore daly sie w to wrobic, bo
      baly sie tzw. "obrazenia" proszacej osoby.
      Nietore maja teraz paru chrzesniakow i wydatki z tym zwiazane. Jest
      tyle okazji z powodu ktorych musza kupowac im prezenty/dawac
      pieniadze. Kiedy to sie wlasciwie konczy? Tzn. w jakim wieku
      chrzesniaka?
      • jayin Re: Plusy nie brania slubu koscielnego (oprocz 28.04.08, 09:11
        Ja mam dwójkę chrześniaków - i jakoś wydatków nie mam. Prezent czasem kupię - ale bardziej z własnej chęci niż obowiązku - podobnie jak kupuję czasem coś dzieciom znajomych. Bo lubię dawać im prezenty.

        Kto powiedział, że rola chrzestnego/chrzestnej - to kupowanie prezentów i dawanie pieniędzy?...smile Jeśli ktoś jest chrzestnym, to zakładam, że świadomie i wie, że główną rolą jest pomoc rodzicom w wychowaniu dziecka w wierze i pomoc dziecku "w życiu" - na miarę swoich możliwości (bywa, że finansowo - ale to nie jest odgórny wyznacznik).

        Ale bywają i owszem rodzice i dzieci, którzy oczekują od chrzestnych właśnie "prezentologii" przede wszystkim - i kopert z pieniędzmi na komunie, urodziny, chrzciny... Itd itp... Taka "'staro'polska tradycja". Pewnie wielu chrzestnych czuje się więc do tego zobligowanych - i zamiast pomagać czynnie w wychowaniu dziecka (głównie religijnym) - wykupują się prezentami i kasą.

        Równie dobre pytanie, jak o ślub... Kto ma odwagę być chrzestnym-chrzestnym, a nie chrzestnym-bankomatem? Wbrew "tradycji"?...smile))

        A co do ślubu - kościelny "dla tradycji" sam w sobie nie jest hipokryzją. Hipokryzją jest twierdzenie, że bierze się go "dla wiary" - głównie się tak twierdzi i łga prosto w oczy księdzu. To jest hipokryzja. Ale jeśli ksiądz z góry wie, że młodzi są "niepraktykujący" - a chcą wziąć ślub - albo się zgodzi na udzielenie ślubu, albo nie (bywa, że się zgadza...) - wtedy: gdzie tu hipokryzja?

        Nad kościelnym się zastanawiam, właśnie dlatego, że wiara w Boga, a aktywne uczestniczenie co niedzielę we mszy, stosowanie się do wszystkich przykazań i zaleceń KK - mijają się u mnie w dużym stopniu. Wiara jest, tradycja jest, dzieci - pomimo tego, że sama mam z tym problem i oficjalnie się mogę do tego przyznać - chcę wychować w tej wierze i dać im okazję do poznania nauk KK - stąd rozmyślania nad ślubem kościelnym.

        A spowiedź - nie wiem jak będzie wyglądać. Bo czego żałować? Wspólnego mieszkania? Dziecka? Ksiądz stwierdził, że faktycznie tego żałować nie ma jak, w naszym wypadku przynajmniej - tym bardziej, ze na jednej mszy miałby być chrzest młodego. Ale dodał od razu, że pomimo "dotychczasowego życia w grzechu" - zrobilibyśmy "dobry krok" (wg KK), zeby dalej w nim nie żyć (vide: ślub kościelny). I to może być przesłanką do ślubu k., pomimo, że "para młoda" (no, nie taka młoda jużsmile w kościele zjawia się parę razy w roku.

        (z racji sytuacji - ślubnych orszaków i białych bez z welonami nie będzie smile
        • fruzia01 Re: Plusy nie brania slubu koscielnego (oprocz 28.04.08, 16:01
          > Ale bywają i owszem rodzice i dzieci, którzy oczekują od chrzestnych właśnie "p
          > rezentologii" przede wszystkim - i kopert z pieniędzmi na komunie, urodziny, ch
          > rzciny... Itd itp... Taka "'staro'polska tradycja". Pewnie wielu chrzestnych cz
          > uje się więc do tego zobligowanych - i zamiast pomagać czynnie w wychowaniu dzi
          > ecka (głównie religijnym) - wykupują się prezentami i kasą.


          chyba "nowo'polska"! kiedyś dzieciom z okazji komunii wręczało się święty
          obrazek, różaniec, czasem medalik; potem była moda na zegarki, potem na rowery,
          komputery, laptopy, kase, teraz już na limuzyny, przyjęcia w lokalach, i nie
          wiadomo co jeszcze
          • justynaaaa2 Re: Plusy nie brania slubu koscielnego (oprocz 28.04.08, 16:20
            fruzia01 napisała:

            > chyba "nowo'polska"! kiedyś dzieciom z okazji komunii wręczało się święty
            > obrazek, różaniec, czasem medalik; potem była moda na zegarki, potem na rowery,
            > komputery, laptopy, kase, teraz już na limuzyny, przyjęcia w lokalach, i nie
            > wiadomo co jeszcze

            Spokojnie. Skoro około połowa młodych bierze ślub cywilny, to niedługo prawie w
            ogóle nie będzie komunii świętych wink.
            A tak poważnie, to jak wytłumaczyć ośmiolatkowi, że kiedy jego koledzy i
            koleżanki będą mieć eleganckie stroje, przyjęcie i prezenty, ono nie będzie tego
            miało. Pół biedy kiedy połowa klasy nie idzie do komunii, gorzej gdy nasze
            dziecko jest tym jedynym.
            Ale to chyba nie w temacie ślubu i wesela smile tak mi się tylko nasunęło, jak
            wspomniałaś o coraz to bardziej wymagających dzieciach i spełniających te
            zachcianki rodzicach.
            • fruzia01 Re: Plusy nie brania slubu koscielnego (oprocz 28.04.08, 16:29
              > Spokojnie. Skoro około połowa młodych bierze ślub cywilny, to niedługo prawie w
              > ogóle nie będzie komunii świętych wink.
              > A tak poważnie, to jak wytłumaczyć ośmiolatkowi, że kiedy jego koledzy i
              > koleżanki będą mieć eleganckie stroje, przyjęcie i prezenty, ono nie będzie teg
              > o
              > miało. Pół biedy kiedy połowa klasy nie idzie do komunii, gorzej gdy nasze
              > dziecko jest tym jedynym.
              > Ale to chyba nie w temacie ślubu i wesela smile tak mi się tylko nasunęło, jak
              > wspomniałaś o coraz to bardziej wymagających dzieciach i spełniających te
              > zachcianki rodzicach.

              hihi, co za paradoks - myślę, że identyczne problemy mają rodzice głęboko
              wierzący, którzy nie chcą żeby góry prezentów przysłoniły Pana Jezusa, który w
              tym dniu powinien być dla dziecka najważniejszy
          • jayin Re: Plusy nie brania slubu koscielnego (oprocz 28.04.08, 17:17
            > chyba "nowo'polska"!

            no, tak, tak...
            dlatego napisałam "`staro`polska" (z ironią), nie "staropolska" smile
      • angazetka Re: Plusy nie brania slubu koscielnego (oprocz 28.04.08, 11:04
        To trochę nie taksmile Jeśli chrzestni są kimś bliskim rodzicom dziecka
        (i samemu dziecku), to prezenty chrześniakowi kupują nie z przymusu,
        a z potrzeby serca, jak wszystkim innym bliskim i wtedy to się nigdy
        nie kończy.wink A jak się zostaje chrzestnym z przypadku, to ma się
        problem.
      • mell24 Re: Plusy nie brania slubu koscielnego (oprocz 28.04.08, 21:26
        rhodeisland napisała:

        > poczucia, ze nie zyjemy w zaklamaniu): mozemy spokojnie bez zadnych
        > wymyslonych wymowek odmawiac bycia chrzestna. Moze niektory lubia
        > ten obowiazek, ale znam pare osob, ktore daly sie w to wrobic, bo
        > baly sie tzw. "obrazenia" proszacej osoby.
        > Nietore maja teraz paru chrzesniakow i wydatki z tym zwiazane. Jest
        > tyle okazji z powodu ktorych musza kupowac im prezenty/dawac
        > pieniadze. Kiedy to sie wlasciwie konczy? Tzn. w jakim wieku
        > chrzesniaka?

        1) szczyt nieodpowiedzialności i braku asertywności - jeśli człowiek nie potrafi
        odmówić ( podobno dziecku się nie odmawia...)
        2) czy paru chrześniaków i wydatki z tym związane to taka TRAGEDIA?
        3)niektórzy to nie potrafią docenić, tego, co mająsadmyślę, że być chrzestnym
        jest po prostu super! no, chyba, że ktoś żyje tylko dla siebie... I co? nie brać
        ślubu, żeby mieć wymówkę?uncertain
    • agagrusz Re: Macie odwage zrezygnowac ze slubu koscielnego 28.04.08, 08:28
      Widzę, że wreszcie na tym forum jakieś głębsze przemyślenia
      zaczynają się pojawiać, już myślałam, że to takie towarzystwo
      wzajemnej adoracji - a czy ta suknia pasuje, a czy nie za mało/za
      bardzo strojna, a jakie i gdzie paznokcie, włosy, buty... Ale żeby
      się tak zastanowić o co w ogóle w tej uroczystości chodzi, to już
      jakoś nie bardzo... No wlasnie, bo mogłoby się okazać, że ten
      kosciól to własciwie głównie dla oprawy i dla cioci z babcią, zeby
      się nie musiały przed sąsiadami wstydzić. Pozostaje mieć tylko
      nadzieję, że tych par, które się zaczną zastanawiać czego naprawdę
      chcą, będzie coraz więcej.
    • malgoszac Re: Macie odwage zrezygnowac ze slubu koscielnego 28.04.08, 08:30
      ja nie mialam. Glownie nie chcialam zestresowac tym faktem rodzicow.
      Wzielismy slub koscielny, ale nie mialo to wiekszego sensu. Teraz
      zaluje. Po tym calym cyrku z przygotowaniami i poradniami moj maz
      stwierdzil, ze w ogole nie bedzie sie pojawial w kosciele.
      Po fakcie stwierdzam - ze trzeba bylo skonczyc na slubie cywilnym....
      • madziaq Re: Macie odwage zrezygnowac ze slubu koscielnego 28.04.08, 16:07
        Ja tez nie miałam - temat "kościelny czy cywilny" pojawił się między mną i
        narzeczonym, ale zdecydowaliśmy, że ze względu na rodzinę będzie kościelny. Nie
        jesteśmy wojującymi ateistami, więc nam to nie przeszkadzało. Ślub wspominam
        bardzo miło, ale decyzja o kościelnym była błędna. Nie przeżywam tego jakoś
        bardzo i nie rozpamiętuję, ale gdybym miała decydować jeszcze raz, wzięlibyśmy
        tylko cywilny.
    • gardenia_nowak Re: Macie odwage zrezygnowac ze slubu koscielnego 28.04.08, 13:10
      E tam zaraz odwagę. Po prostu w pewnym momencie stwierdziliśmy, że
      nie ma innej opcji, mimo że obydwoje mamy pełen "pakiet" sakramentów
      wymaganych przed ślubem kościelnym.

      Jesteśmy ateistami, ja to nawet ostatnio zamieniam się w
      antyklerykała. Dziecka chrzcić nie zamierzamy, samo bedzie chciało,
      to mu nie zabronię, ale na pewno nie będę go zachęcać.

      W części rodziny było trochę pomruku niezadowolenia, ale sądzę, że
      sprawa chrztu będzie znacznie trudniejsza do zaakceptowania, no ale
      pożyjemy, zobaczymy (nasz potomek ma się urodzić we wrześniu, więc
      jeszcze trochę czasu do tych spraw zostało). Generalnie jesteśmy
      dorośli i to była nasza decyzja.
    • rhodeisland Z Waszym wypowiedzi i z innych na podobny temat 28.04.08, 20:53
      na innych forach, widze, ze Polska wcale nie jest az tak katolicka
      jak niektorzy twierdza.
      Wiekszosc z nas zostala ochrzona i bierze udzial w pewnych rytualach
      katolickich najpierw z przymusu, a potem z przyzwyczajenia.
      Co do odebrania dziecku tego wspanialego wydarzenia pt. Pierwsza
      Komunia, to ja dobrze pamietam swoja i nie mam z nia dobrych
      wspomnien. Indywidualna spowiedz, praktykowana wylacznie w Kosciele
      Katolickim, wymyslona przez Kosciol kilkaset lat po smierci
      Chrystusa jest upokazajacym doswiadczeniem. Powstala chyba dla
      rozrywki ksiezy.
      • mell24 Re: Z Waszym wypowiedzi i z innych na podobny te 28.04.08, 21:39
        rhodeisland napisała:

        > Indywidualna spowiedz, praktykowana wylacznie w Kosciele
        > Katolickim, wymyslona przez Kosciol kilkaset lat po smierci
        > Chrystusa jest upokazajacym doswiadczeniem. Powstala chyba dla
        > rozrywki ksiezy.
        Tak sądzisz? Myślisz, że to dla nich rozrywka?
        "Wyznawajcie zatem sobie nawzajem grzechy" (Jk 5, 16)
        "Którym odpuścicie grzechy, są im odpuszczone, a którym zatrzymacie, są im
        zatrzymane" (J 20, 23).
        Kościół "wymyślił" spowiedź????????????????????????????????kilkaset
        lat po śmierci Chrystusa?????????????????? To jakieś novum chyba....

        Mnie zastanawia jedna kwestia - jeśli bierzecie ślub wyłącznie
        cywilny, jaką macie pewność, że ta druga strona będzie z Wami
        w zdrowiu i w chorobie...itd. przecież tego nie ślubuje się
        podczas cywilnego, tak samo jak wierności małżeńskiej ( a jeśli
        nie jest się osobą wierzącą, to nie przestrzega się z założenia
        Dekalogu, więc i 6. przykazanie nic nie znaczy...)ponadto ślub
        cywilny nie ma takiej samej rangi jak kościelny...może się mylę,
        że nie obiecuje się drugiej osobie, że się jej nie opuści aż do
        śmierci itd, więc skąd pewność, że osoba, która nie opiera swojego
        życia na wierze, zostanie w Wami do końca życia? Przecież w każdej
        chwili, kiedy coś zacznie się walić i pojawią się kłopoty ( albo
        przestanie się "kochać" drugą osobą) można zerwać kontrakt (ślub
        cywilny ma właśnie taki wymiar). Nie twierdzę, że katolicy nie
        opuszczają swoich małżonków, bo dzieje się tak dość często, ale
        ciekawi mnie jak na to patrzą osoby, które nie wierzą...
        • lipcowa-panna Re: Z Waszym wypowiedzi i z innych na podobny te 28.04.08, 21:54
          A skąd wiesz że małżeństwo po kościelnym będzie sobie wierne aż do śmierci itd.
          Znam parkę która dostała rozwód kościelny znam pary po kościelnym z rozwodem
          cywilnym, uważam że w dzisiejszych czasach akurat ślub kościelny nie jest
          gwarantem udanego związku i to tylko zależy od nas czy będziemy mogli
          współmałżonkowi wybaczyć np zdradę czy nie i rodzaj ślubu i przysięgi nie ma
          znaczenia bo w końcu ludźmi jesteśmy i co ludzkie nie jest nam obce smile))
        • angazetka Re: Z Waszym wypowiedzi i z innych na podobny te 28.04.08, 21:56
          Kobieto, co Ty piszesz???
          1. Chrystus ustanowił spowiedź, ale tylko w katolicyzmie ma ona
          charakter indywidualny.
          2. To, że ktoś przysięga w kościele i przed Bogiem, też nie daje
          gwarancji, że nas nie opuści, nie zdradzi itd. Nie słyszałaś nigdy,
          że katolicy się rozwodzą?
          3. Rota przysięgi cywilnej: Świadoma (-y) praw i obowiązków
          wynikających z założenia rodziny, uroczyście oświadczam, iż wstępuje
          w związek małżeński z (imię i nazwisko przyszłego małżonka) i
          przyrzekam, że uczynię wszystko, aby nasze małżeństwo było zgodne,
          szczęśliwe i trwałe.
          4. W razie, gdybyś na to nie wpadła: osoby, które nie są wierzące,
          też mają jakiś system wartości. Z reguły dość zbieżny z
          przykazaniami 4-10. To nie są jakieś diabły, żyjące bez zasad
          moralnych i wycierające sobie gębę przysięgami. I umieją kochać, a
          nie tylko "kochać".
          5. Ślub cywilny ma tę przewagę nad kościelnym, że po cywilnym jest
          się małżeństwem w świetle prawa. Po samym kościelnym jakoś nie.

          • mell24 Re: Z Waszym wypowiedzi i z innych na podobny te 28.04.08, 22:08
            angazetka napisała:

            > Kobieto, co Ty piszesz???
            > 1. Chrystus ustanowił spowiedź, ale tylko w katolicyzmie ma ona
            > charakter indywidualny.
            Księża to następcy apostołów...a te słowa były kierowane do nich:
            którym odpuścicie, są im odpuszczone...
            > 2. To, że ktoś przysięga w kościele i przed Bogiem, też nie daje
            > gwarancji, że nas nie opuści, nie zdradzi itd. Nie słyszałaś nigdy,
            > że katolicy się rozwodzą?
            Przeczytaj dokładniej co napisałam - może wtedy nie będziesz widziała powodów,
            żeby mnie atakowaćwink
            > 3. Rota przysięgi cywilnej: Świadoma (-y) praw i obowiązków
            > wynikających z założenia rodziny, uroczyście oświadczam, iż wstępuje
            > w związek małżeński z (imię i nazwisko przyszłego małżonka) i
            > przyrzekam, że uczynię wszystko, aby nasze małżeństwo było zgodne,
            > szczęśliwe i trwałe.
            Dziękuję za przytoczeniewink Nie znałam, przyznaję, dlatego pytałam.
            Tutaj się nie deklaruje, że się kogoś nie opuści do śmierci, tylko, że się
            uczyni...itd...Trwałe nie znaczy na zawsze!
            > 4. W razie, gdybyś na to nie wpadła:
            osoby, które nie są wierzące, też mają jakiś system wartości.
            Jakość wpadłamwink I nie napisałam, że nie mają żadnych wartoścismile
            Z reguły dość zbieżny z przykazaniami 4-10.
            Np. 7? Nie zabijaj? a aborcja?
            To nie są jakieś diabły, żyjące bez zasad
            > moralnych i wycierające sobie gębę przysięgami. I umieją kochać, a
            > nie tylko "kochać".
            Pisząc "kochać" miałam na myśli, że jeśli ktoś
            stwierdza, że już nie kocha żony/męża i mówi "na razie" to dla mnie to nie jest
            kochaniesmile a nie twierdzę, że osoby niewierzące nie umieją kochać.
            > 5. Ślub cywilny ma tę przewagę nad kościelnym, że po cywilnym jest
            > się małżeństwem w świetle prawa. Po samym kościelnym jakoś nie.
            >
            oooo....no proszę, to już chyba nie rozumiem idei ślubu konkordatowego - bo,
            jeśli dobrze pamiętam nie ma w ogóle możliwości aby wziąć wyłącznie ślub
            kościelny...a od bodajże 1997 praktykuje się
            ślub konkordatowy i to nie tylko w kościele katolickim, ale także u protestantówwink
            • justynaaaa2 Re: Z Waszym wypowiedzi i z innych na podobny te 28.04.08, 22:29
              mell24 napisała:

              > Np. 7? Nie zabijaj? a aborcja?

              A czy wg Ciebie każdy kto bierze ślub kościelny jest przeciwny aborcji? Bo ja
              jestem przekonana, że nie i mam na to już kilka przykładów wśród swoich znajomych.
              To chyba znowu bardziej kwestia sumienia i własnych poglądów, nie koniecznie
              wynikających z wiary bądź jej braku.
              • mell24 Re: Z Waszym wypowiedzi i z innych na podobny te 28.04.08, 22:45
                justynaaaa2 napisała:

                > mell24 napisała:
                >
                > > Np. 7? Nie zabijaj? a aborcja?
                >
                > A czy wg Ciebie każdy kto bierze ślub kościelny jest przeciwny aborcji?

                Racja - źle rozgraniczyłam - nie wszystkie osoby, które biorą ślub kościelny:
                a) są osobami wierzącymi
                b)przestrzegają Dekalogu, nawet jeśli są osobami wierzącymi
                c)są przeciwne aborcji ( ale zakładam, że wtedy nie spełniają założenia a) i b).
            • angazetka Re: Z Waszym wypowiedzi i z innych na podobny te 28.04.08, 22:56
              > Tutaj się nie deklaruje, że się kogoś nie opuści do śmierci,
              > tylko, że się uczyni...itd...Trwałe nie znaczy na zawsze!

              Nie oznacza. Ale kościelne "na zawsze" też można unieważnić. I co?

              > osoby, które nie są wierzące, też mają jakiś system wartości.
              > Jakość wpadłamwink I nie napisałam, że nie mają żadnych wartoścismile
              > Z reguły dość zbieżny z przykazaniami 4-10.
              > Np. 7? Nie zabijaj? a aborcja?

              Całkiem sporo katolików jest za aborcją, całkiem sporo ateistów nie
              jest. Upraszczasz jak nie wiem.

              > Pisząc "kochać" miałam na myśli, że jeśli ktoś
              > stwierdza, że już nie kocha żony/męża i mówi "na razie" to dla
              mnie to nie jest kochaniesmile

              To samo można stwierdzić, uprzednio ślubując przed Bogiem. Kościelna
              przysięga nie gwarantuje stałości uczuć.

              > to już chyba nie rozumiem idei ślubu konkordatowego - bo, jeśli
              dobrze pamiętam nie ma w ogóle możliwości aby wziąć wyłącznie ślub
              kościelny...

              Oczywiście, że możesz brać kościelny, do upojenia nawet. Ślub
              konkordatowy jest tylko (od niedawna przecież) ułatwieniem,
              polegającym na tym, że ksiądz wysyła do urzędu dokumenty. Jeśli tego
              nie zrobi w ciągu kilku dni, ślub nie ma mocy prawnej. Równie dobrze
              można brać oddzielnie cywilny i kościelny, tak jak do niedawna się
              robiło. Sam kościelny (nie konkordatowy) legalnego małżeństwa nie
              stanowi.
              • mell24 Re: Z Waszym wypowiedzi i z innych na podobny te 29.04.08, 10:39
                angazetka napisała:


                > Ale kościelne "na zawsze" też można unieważnić. I co?
                >
                To nie jest takie łatwe, jak mogłoby się wydawać, nie można
                unieważnić małżeństwa, bo tak się komuś podoba - trzeba wykazać
                dlaczego małżeństwo powinno zostać unieważnione - jest 12 przeszkód
                dla których nie można zawrzeć związku małżeńskiego (
                www.racjonalista.pl/kk.php/s,4146/k,2), a tu masz przyczyny
                unieważnienia:
                * wiek (mniej niż 18 lat)
                * ubezwłasnowolnienie całkowite
                * choroba psychiczna
                * bigamia
                * pokrewieństwo (w linii prostej oraz rodzeństwo)
                * powinowactwo (w linii prostej)
                * przysposobienie
                * brak świadomości
                * błąd co do tożsamości drugiej strony
                * wpływ bezprawnej groźby drugiej strony lub osoby trzeciej na wyrażenie
                woli, jeżeli z okoliczności wynika, że składający oświadczenie mógł się obawiać,
                że jemu samemu lub innej osobie grozi poważne niebezpieczeństwo osobiste
                (wymuszone małżeństwo)
                * brak zezwolenia sądu na złożenie oświadczenia o wstąpieniu w związek
                małżeński przez pełnomocnika
                * pełnomocnictwo nieważne
                * pełnomocnictwo skutecznie odwołane


            • gardenia_nowak Re: Z Waszym wypowiedzi i z innych na podobny te 29.04.08, 09:39
              Np. 7? Nie zabijaj? a aborcja?

              Argument o tyle nie do końca trafiony, że dla części osob
              niewierzących (nie napisze większości, bo to wcale nie jest takie
              jednoznaczne) to przykazanie nie dotyczy niezdolnych do
              samodzielnego życia płodów. To kościół uznaje, że życie zaczyna się
              od zygoty.
              • mell24 Re: Z Waszym wypowiedzi i z innych na podobny te 29.04.08, 10:28
                To kościół uznaje, że życie zaczyna się
                > od zygoty.
                Myślę, że nie tylko Kościół, ale także biologia - fakt, że
                od 24 dnia ciąży dziecko ( jeśli ktoś woli: płód, zarodek...)
                ma już serce, które bije, świadczy chyba o tym, że życie powstało?
                Kościół natomiast mówi, że od poczęcia człowiek jest obdarzony
                duszą...
                • gardenia_nowak Re: Z Waszym wypowiedzi i z innych na podobny te 29.04.08, 11:22
                  Ale to życie nie jest w stanie samodzielnie przetrwać.

                  Ja akurat należę do grupy niewierzących, która nie uznaje aborcji za
                  morderstwo, co nie znaczy, że sama łatwo podjęłabym taką decyzję.

                  Uważam, że 100 razy lepszym rozwiązaniem jest profilaktyka, czyli
                  świadoma antykoncepcja, usprawnienie systemu adopcji, większe
                  zaangażowanie ojców jako ogółu w wychowanie dziecka etc.

                  Podobnie jak nie uważam in vitro za czynność niemoralną, ani seksu
                  dla seksu, a nie dla potomstwa.

                  • kasiulkkaa Re: Z Waszym wypowiedzi i z innych na podobny te 29.04.08, 12:56
                    > Ja akurat należę do grupy niewierzących, która nie uznaje aborcji za
                    > morderstwo, co nie znaczy, że sama łatwo podjęłabym taką decyzję.
                    Mnie cały czas nurtuje, dlaczego katolicy są tak przeciwni prawnemu dopuszczeniu
                    aborcji. Przecież żadna katoliczka nie usunie ciąży, bo nie będzie to zgodne z
                    jej wiarą. Katolicy mogą spać spokojnie. Więc co katolików obchodzą decyzji
                    ludzi niezwiązanych z KK?

                    ani seksu
                    > dla seksu, a nie dla potomstwa.
                    A to już urban legend w odniesieniu od KK.
                    • gardenia_nowak Re: Z Waszym wypowiedzi i z innych na podobny te 29.04.08, 13:26
                      Mnie cały czas nurtuje, dlaczego katolicy są tak przeciwni prawnemu
                      dopuszczeni
                      > u
                      > aborcji. Przecież żadna katoliczka nie usunie ciąży, bo nie będzie
                      to zgodne z
                      > jej wiarą. Katolicy mogą spać spokojnie. Więc co katolików
                      obchodzą decyzji
                      > ludzi niezwiązanych z KK?

                      Utrafiłaś w sedno. Też nie mogę tego zrozumieć.

                      >to już urban legend w odniesieniu od KK.

                      być może, już dawno nie jestem na bieżąco z tym co w KK wolno a
                      czego nie.

                  • mell24 Re: Z Waszym wypowiedzi i z innych na podobny te 29.04.08, 15:14
                    gardenia_nowak napisała:

                    > Ale to życie nie jest w stanie samodzielnie przetrwać.

                    To życie nie jest w stanie samodzielnie przetrwać przez pierwsze
                    kilka lat....
                    • gardenia_nowak Re: Z Waszym wypowiedzi i z innych na podobny te 29.04.08, 15:35
                      Ok, widzę, że łapiesz mnie za słówka.

                      Precyzuję zatem:
                      To życie nie jest w stanie samo przetrwać poza macicą.

                • kasiulkkaa Re: Z Waszym wypowiedzi i z innych na podobny te 29.04.08, 12:52
                  > Kościół natomiast mówi, że od poczęcia człowiek jest obdarzony
                  > duszą...
                  A co z bliźniętami jednojajowymi? Mają po połowie duszy? Bo podział komórki nie
                  następuje w chwili poczęcia, czyli w chwili, gdy - jak twierdzi Kościół -
                  człowiek jest obdarzony duszą. I co, do jednej zygoty wnikają dwie dusze? Czy
                  może bliźnięta otrzymują je, kiedy są już odrębnymi istotami? Tyle że wtedy
                  nijak się to ma do duszy w chwili poczęcia.
                  Wymysłów w Kościele, które są dziełem Kościoła, jest mnóstwo.
                  • mell24 Re: Z Waszym wypowiedzi i z innych na podobny te 29.04.08, 15:18
                    kasiulkkaa napisała:

                    > > Kościół natomiast mówi, że od poczęcia człowiek jest obdarzony
                    > > duszą...
                    > A co z bliźniętami jednojajowymi? Mają po połowie duszy? Bo podział komórki nie
                    > następuje w chwili poczęcia, czyli w chwili, gdy - jak twierdzi Kościół -
                    > człowiek jest obdarzony duszą. I co, do jednej zygoty wnikają dwie dusze? Czy
                    > może bliźnięta otrzymują je, kiedy są już odrębnymi istotami? Tyle że wtedy
                    > nijak się to ma do duszy w chwili poczęcia.
                    > Wymysłów w Kościele, które są dziełem Kościoła, jest mnóstwo.

                    To już jest pytanie, do kogoś, kto się na tym znasmile Nie czuję się na siłach żeby
                    odpowiedzieć na nie...Podejrzewam, że chodzi tu głównie o to, że skoro Bóg daje
                    życie, to wie od samego początku czy będzie to jedno życie, czy więcejsmileMyślę,
                    że takie założenie należy przyjąć na samym początku...a później...no cóż...
                • kamelia04.08.2007 Re: Z Waszym wypowiedzi i z innych na podobny te 29.04.08, 14:55
                  mell24 napisała:

                  > od 24 dnia ciąży dziecko ( jeśli ktoś woli: płód, zarodek...)
                  > ma już serce, które bije, świadczy chyba o tym, że życie powstało?



                  to jeszcze o niczym nie świadczy, bo serce może bić i w płynie izotonicznym
                  • mell24 Re: Z Waszym wypowiedzi i z innych na podobny te 29.04.08, 15:20
                    kamelia04.08.2007 napisała:


                    > to jeszcze o niczym nie świadczy, bo serce może bić i w płynie izotonicznym

                    a płyn izotoniczny to żywy organizm?który ma układ nerwowy ( co znaczy, że
                    odczuwa ból) i inne układy? i mózg? Mało adekwatny przykład, uważam...
                    • kamelia04.08.2007 Re: Z Waszym wypowiedzi i z innych na podobny te 29.04.08, 15:34
                      płyn izotoniczny to substancja, która można wytworzyć w laboratorium, czasem używam tego do płukania soczewek kontaktowych.

                      Z tym bólem i mózgiem i innymi układami to sie też trochę pospieszyłaś.

                      Uważam, że rozstrzygnięcia krajów dopuszczających sztuczne poronienie do 12 tyg. są cywilizowane, z uwagi na ograniczony etap rozwoju takiego zarodka oraz z uwagi na to, że na takim etapie rozwoju nie jest w stanie przeżyć nawet przy tak nowoczesnej medycynie.


                      Nie będę tu wchodzić w dyskusje na temat wolności kobiet, bo to inne zagadnienie.

                      Zwróć uwagę na jeszcze jedno, kraje które maja ustawodawstwo ograniczające prawo do sztucznego poronienia (czyli PL i inne bardziej restrykcyjne) maja poważne problemy z przestrzeganiem praw człowieka.
                      Innymi słowy: ochrona zarodka-tak, ale prawa człowieka - a po co?
        • velika Re: Z Waszym wypowiedzi i z innych na podobny te 28.04.08, 22:03
          loltongue_out
          Twoim zdaniem jak się weźmie slub kościelny to już do grobowej deski??? Sorry,
          ale według mnie treść przysięgi nie ma tu nic do rzeczy. Mało to osób przysięga,
          a potem są zdrady i bicie?? Myślisz, że rozwód cywilny to hop-siup, 1 rozprawa i
          po wszystkim?? Oba te śluby nie różnią się rangą, ale jedynie oprawą- żeby każdy
          miał wybór. Ateista wybierze cywilny, katolik-kościelny. Nie rozumiem jak można
          twierdzić, że ślub kościelny daje większą szansę na trwałość małżeństwa.
          Ja jako wojująca ateistkawink zamierzam wziąć tylko cywilny, choć pewnie nie
          obejdzie się bez lamentów ze strony rodziny(chłopakawink. Katoliczką nie jestem i
          robienie szopki w kościele dla rodziny mi się nie podoba. A jak będą
          naciskać-ich problem. Zresztą moja przyszła teściowa była w ciężkim szoku jak
          usłyszała co o tym myślęwink
        • dunkelzahn Re: Z Waszym wypowiedzi i z innych na podobny te 28.04.08, 22:05
          >Mnie zastanawia jedna kwestia - jeśli bierzecie ślub wyłącznie
          > cywilny, jaką macie pewność, że ta druga strona będzie z Wami
          > w zdrowiu i w chorobie...itd

          Jaka mozesz miec pewnosc, ze tego nie zrobi, nawet jesli przysiegala wczesniej
          przed Bogiem? Niektore malzenstwa zawiera sie czasem lekkomyslnie, albo pod
          jakims przymusem, albo malzonka okazuje sie potworem i bije meza i meczenie sie
          w takim zwiazku tylko po to, zeby nie zrywac przysiegi zlozonej przed Bogiem
          jest bezsensu. Zwlaszcza w Polsce gdzie rozwod jest prawie rownoznaczny z
          wykluczeniem z zycia koscielnego.
          • mell24 Re: Z Waszym wypowiedzi i z innych na podobny te 28.04.08, 22:22
            dunkelzahn napisała:


            > Jaka mozesz miec pewnosc, ze tego nie zrobi, nawet jesli przysiegala wczesniej
            > przed Bogiem?

            Oczywiście to co piszesz wcześniej dzieje się i jest na porządku dziennym...w
            żadnym razie nie chcę nikogo tutaj obrażać, żeby nie było, że mam jakąś
            negatywną opinię na temat osób, które nie robią tak jak ja...na szczęście jest
            dość duża dowolność.

            jaką mam pewność? nie chcę zostać zaatakowana przez inne forumki, ale
            mam pewność, że nigdy nie zostawię mojego N i że on nie zrobi tego samego -
            skąd? wiara? powiem tak: przysięga przed Bogiem jest dla mnie BARDZO ważna i
            nigdy bym jej nie złamała... Nie mówię tutaj o zdradzie itd, bo tego człowiek
            nigdy nie przewidzi - tak myślę, natomiast małżeństwo zawarte przed Bogiem jest
            dla mnie nietykalne i nierozerwalne...
            • angazetka Re: Z Waszym wypowiedzi i z innych na podobny te 28.04.08, 22:59
              > przysięga przed Bogiem jest dla mnie BARDZO ważna i nigdy bym jej
              nie złamała...

              Piękna deklaracja. Mam nadzieję, że Ci się uda.smile Ale.. trochę za
              dużo widziałam, by wierzyć, że przysięga przed Bogiem cokolwiek
              gwarantuje. Poza tym, kwestia priorytetów - dla mnie lepiej jest
              zerwać przysięgę niż męczyć się w nieszczęśliwym związku.
              • mell24 Re: Z Waszym wypowiedzi i z innych na podobny te 29.04.08, 10:31
                dla mnie lepiej jest
                > zerwać przysięgę niż męczyć się w nieszczęśliwym związku.

                A kto odpowiada za szczęście w związku? Bóg błogosławi parę,
                ale nie jest odpowiedzialny za wybory ludzkie, prawda?
                To my sami się unieszczęśliwiamy...Ludzie sami kombinują
                jak się da, a później są nieszczęśliwi...albo nie dbają
                o jakość związku.
            • dunkelzahn Re: Z Waszym wypowiedzi i z innych na podobny te 29.04.08, 10:59
              mam pewność, że nigdy nie zostawię mojego N i że on nie zrobi tego samego -
              > skąd? wiara? powiem tak: przysięga przed Bogiem jest dla mnie BARDZO ważna i
              > nigdy bym jej nie złamała...

              Musze przyznac, ze nie umialabym wybaczyc mezowi zdrady i ciagnac dalej zwiazku,
              w ktorym milosc sie najwyrazniej skonczyla. I mialabym wtedy gdzies nietykalnosc
              i swietosc przysiegi i zwiazku malzenskiego. Dla mnie w malzenstwie
              najwazniejsze jest milosc, na nia moge przysiegac ale jak sie skonczy, to hasta
              la vista.
              • mell24 Re: Z Waszym wypowiedzi i z innych na podobny te 29.04.08, 15:25
                dunkelzahn napisała:
                Musze przyznac, ze nie umialabym wybaczyc mezowi zdrady i ciagnac dalej zwiazku,
                w ktorym milosc sie najwyrazniej skonczyla. I mialabym wtedy gdzies nietykalnosc
                i swietosc przysiegi i zwiazku malzenskiego. Dla mnie w malzenstwie
                najwazniejsze jest milosc, na nia moge przysiegac ale jak sie skonczy, to hasta
                la vista.

                No i może tym się właśnie różnimy... W życiu zdarzają się różne sytuacje i nie
                każdą można przewidzieć niestety....Zdrada nie zawsze MUSI oznaczać, że osoba
                zdradzana już nie kocha i że miłość się skończyła...Myślę, że w każdym związku
                mogą się pojawić takie czy inne trudności. Na pewno nie jest łatwo żyć z piętnem
                zdrady, ale to nie znaczy, że już nie można naprawić tego, co się zburzyło w
                małżeństwie.... Może się mylę i życie zweryfikuje to co piszę...
        • justynaaaa2 Re: Z Waszym wypowiedzi i z innych na podobny te 28.04.08, 22:21
          mell24 napisała:

          > Mnie zastanawia jedna kwestia - jeśli bierzecie ślub wyłącznie
          > cywilny, jaką macie pewność, że ta druga strona będzie z Wami
          > w zdrowiu i w chorobie...itd. przecież tego nie ślubuje się
          > podczas cywilnego,
          Hmm moim zdaniem w obecnych czasach ma się taką samą pewność, jak wtedy, kiedy
          bierze się ślub kościelny.
          Przysięga przysięgą, ale zaufanie, lojalność i oddanie partnerowi swoją drogą -
          tego żadna przysięga nam nie zapewni.

          > tak samo jak wierności małżeńskiej ( a jeśli
          > nie jest się osobą wierzącą, to nie przestrzega się z założenia
          > Dekalogu, więc i 6. przykazanie nic nie znaczy...)
          Tak samo nic nie znaczy 5, 7 czy 9. Co nie znaczy, że wszyscy, którzy nie wierzą
          zabijają albo kradną.
          A znowu czy wszyscy wierzący są święci???

          > ponadto ślub
          > cywilny nie ma takiej samej rangi jak kościelny...
          A w czym niby jest gorszy?
          Czy uważasz, że gdyby osoba niewierząca stanęła w kościele i składała przysięgę
          małżeńską byłaby w czymś lepsza? Byłaby jeszcze gorsza, bo okłamywałaby siebie a
          przy okazji wszystkich dookoła czyli grzech.

          > może się mylę,
          > że nie obiecuje się drugiej osobie, że się jej nie opuści aż do
          > śmierci itd, więc skąd pewność, że osoba, która nie opiera swojego
          > życia na wierze, zostanie w Wami do końca życia?
          Nie tylko wiara w życiu się liczy. Zaufanie, zaufanie, zaufanie. To samo co
          pisałam już na początku.

          > Przecież w każdej
          > chwili, kiedy coś zacznie się walić i pojawią się kłopoty ( albo
          > przestanie się "kochać" drugą osobą) można zerwać kontrakt (ślub
          > cywilny ma właśnie taki wymiar).
          Może dla osób wierzących, cywilny jest tylko kontraktem. Ale dla osoby
          niewierzącej ma nie tylko takie znaczenie.
          Myślisz, że "przysięga cywilna" nie pociąga za sobą żadnych obowiązków, że jest
          to tylko kilka słów rzuconych na wiatr?
          To jest to samo, co przysięga kościelna, tylko ujęta w innych słowach (poza tym
          zawsze można dodać coś od siebie).
          A tak swoją drogą, to dla mnie najważniejsze jest to, co sami sobie przysięgamy
          i to co dla nas jest ważne, a nie to co "klepiemy" przed księdzem czy urzędnikiem.

          > Nie twierdzę, że katolicy nie
          > opuszczają swoich małżonków, bo dzieje się tak dość często, ale
          Ano dzieje się, dzieje. Czasami nawet więcej niż jesteśmy to sobie w stanie
          wyobrazić.
          Chyba nie ma reguły na to, kto będzie szczęśliwszym małżeństwem. Ci "kościelni"
          mogą się prać, zdradzać i ranić a "cywilni" będą się do końca życia szanować i
          na odwrót.

          > ciekawi mnie jak na to patrzą osoby, które nie wierzą...
          W sumie to ciekawy temat do dyskusji smile
          • mell24 Re: Z Waszym wypowiedzi i z innych na podobny te 28.04.08, 22:42
            Justyna, podoba mi się Twoja odpowiedź

            Co nie znaczy, że wszyscy, którzy nie wierzą
            > zabijają albo kradną.
            > A znowu czy wszyscy wierzący są święci???
            Oczywiście nie można tutaj generalizować...
            Generalizowanie, że KATOLIK - BIAłY, A NIEKATOLIK - CZARNY nigdy nie jest
            uprawnione...To tak żeby kwestię wyjaśnić.


            ślub
            > > cywilny nie ma takiej samej rangi jak kościelny...
            > A w czym niby jest gorszy?

            A ja nie uważam, że jest GORSZY - nie napisałam "gorszy".
            Dla mnie ma inną rangę - ale, jak wiesz, mówię ze stanowiska
            osoby wierzącej, żeby była jasność.
            > Może dla osób wierzących, cywilny jest tylko kontraktem.
            Nie wiem, czy generalnie dla wszystkich wierzących, ale dla mnie tak.

            Chyba nie ma reguły na to, kto będzie szczęśliwszym małżeństwem. Ci "kościelni"
            > mogą się prać, zdradzać i ranić a "cywilni" będą się do końca życia szanować i
            > na odwrót.
            No nie ma, ale są statystyki...nie wiem skąd zostały zaczerpnięte, ale
            jak znajdę źródło, to napiszę, bo nie chciałabym czegoś pokręcićwink

            > ciekawi mnie jak na to patrzą osoby, które nie wierzą...
            > W sumie to ciekawy temat do dyskusji smile

            Dopóki ktoś nie zacznie wylewać brudów na którąś z grupwink

        • sierpniowa_julka Re: Z Waszym wypowiedzi i z innych na podobny te 28.04.08, 23:06
          > Mnie zastanawia jedna kwestia - jeśli bierzecie ślub wyłącznie
          > cywilny, jaką macie pewność, że ta druga strona będzie z Wami
          > w zdrowiu i w chorobie...itd. przecież tego nie ślubuje się
          > podczas cywilnego, tak samo jak wierności małżeńskiej ( a jeśli
          > nie jest się osobą wierzącą, to nie przestrzega się z założenia
          > Dekalogu, więc i 6. przykazanie nic nie znaczy...)ponadto ślub
          > cywilny nie ma takiej samej rangi jak kościelny...może się mylę,
          > że nie obiecuje się drugiej osobie, że się jej nie opuści aż do
          > śmierci itd, więc skąd pewność, że osoba, która nie opiera swojego
          > życia na wierze, zostanie w Wami do końca życia? Przecież w każdej
          > chwili, kiedy coś zacznie się walić i pojawią się kłopoty ( albo
          > przestanie się "kochać" drugą osobą) można zerwać kontrakt (ślub
          > cywilny ma właśnie taki wymiar). Nie twierdzę, że katolicy nie
          > opuszczają swoich małżonków, bo dzieje się tak dość często, ale
          > ciekawi mnie jak na to patrzą osoby, które nie wierzą...

          Na początek:
          - osoba niewierząca wychowana w Polsce (czyli kraju większości katolickiej)
          będzie przestrzegała takich samych zasad moralnych jak katolik. Nie nazwie ich
          Dekalogiem... ale czy tutaj o nazewnictwo chodzi? Czy sądzisz, iż
          niewierzący/ateista nie stosuje się od ogólnie przyjętych norm
          moralno-społecznych tylko z tego względu, że jest niewierzącą/ym?
          - osoba niewierząca/ateista mimo, iż nie wierzy w Boga, to jednak wierzy w
          miłość. Nie każda... bo pewnie i nie każdy katolik wierzy w ludzką, ziemską
          miłość... ale, jeżeli bierze ślub, to jednak nie po to, by się rozwodzić! Może w
          słowach cywilnej przysięgi nie ma nic o "nieopuszczeniu aż do śmierci", ale
          jakie to ma znaczenie??? Przecież nie będziemy się kłócić znowu jedynie o
          słowa...? Czy w słowach "i uczynię wszystko, by nasze małżeństwo było zgodne,
          szczęśliwe i trwałe" nie może zamknąć się szczera wiara w małżeńską więź aż po
          grób??? Czy jeżeli ktoś jest niewierzącym/ateistą, to nie ma prawa do wyższych
          uczuć? Czy ślub bierze z wyrachowania i cynizmu (np. ze względu na wspólne
          rozliczenie podatkowe?). Zastanów się, jak głęboką trzeba mieć wiarę w miłość,
          by brać ślub będąc niewierzącym... Na niewierzącego nie czeka gniew boży za
          życie niezgodne z naukami kościoła, nie czeka piekło za cudzołóstwo
          (przynajmniej wg jej/jego przekonań). Więc wiara w małżeństwo, chęć przeżycia
          życia z jedną osobą ("by nasze małżeństwo było (...) trwałe) musi być
          niezmiernie silna i... czysta.
          I dalej:
          jaką mam pewność, że mąż będzie ze mną zdrowiu i chorobie...? taką, jak
          katolik. Dla ludzi słowa są jedynie słowami... Zrywa się zarówno obietnice "i
          uczynię wszystko..." jak i "i nie opuszczę cię aż do śmierci". Rozwodzą się
          katolicy i niewierzący... (i ludzie wyznający inne religie). Więc co za różnica?
          Jaką gwarancję dają słowa??? Liczą się uczucia... i wiara w drugiego człowieka.
          Liczą się marzenia i umiejętność konfrontacji tych marzeń z rzeczywistością...
          Silna wola... i inne wyższe uczucia rozwinięte niekoniecznie dzięki katolickiej
          wierze!
          • justynaaaa2 Re: Z Waszym wypowiedzi i z innych na podobny te 28.04.08, 23:14
            Ładnie napisane a co najważniejsze prawdziwie (w moim odczuciu rzecz jasna) i
            bez zbędnych złośliwości smile
          • mell24 Re: Z Waszym wypowiedzi i z innych na podobny te 29.04.08, 10:44
            Jeśli dla kogoś są to tylko słowa, za którymi nie idą
            przekonania, to faktycznie, masz rację, nie ma znaczenia
            czy ktoś jest katolikiem, czy ateistą....Warto też chyba
            rozróżnić osobę, która deklaruje, że jest katolikiem
            (tzw. wierzący niepraktykujący) a osobą, która faktycznie
            wierzy głęboko...
        • kaja86 Re: Z Waszym wypowiedzi i z innych na podobny te 29.04.08, 00:45
          A to takie ważne, czy będę ślubować miłość, że nie opuszczę itd, czy to będzie
          za mało, jeżeli obiecam, ze dołożę wszelkich starań, żeby moje małżeństwo było
          zgodne, szczęśliwe i trwałe i będę się starała tej obietnicy dotrzymać? Czy
          trzeba być wierzącym by być wiernym? Słowa niewiele znaczą, po owocach ich
          poznacie...
        • aiczka Re: Z Waszym wypowiedzi i z innych na podobny te 29.04.08, 09:45
          > Mnie zastanawia jedna kwestia - jeśli bierzecie ślub wyłącznie
          > cywilny, jaką macie pewność, że ta druga strona będzie z Wami
          > w zdrowiu i w chorobie...itd. przecież tego nie ślubuje się
          > podczas cywilnego, tak samo jak wierności małżeńskiej
          To, że coś nie występuje w formule wypowiadanej podczas ślubu cywilnego nie
          znaczy, że nie można tego zadeklarować/przyrzec w innych okolicznościach albo że
          nie można bez deklaracji partnera czuć, że nie ma się czego obawiać. Niektórzy
          żyją z założeniem, że będą razem przez całe życie i będą sobie wierni nawet nie
          biorąc żadnego ślubu.

          > podczas cywilnego, tak samo jak wierności małżeńskiej ( a jeśli
          > nie jest się osobą wierzącą, to nie przestrzega się z założenia
          > Dekalogu, więc i 6. przykazanie nic nie znaczy...)
          Zestaw przykazań jest tak naprawdę dość uniwersalnym zestawem zasad moralnych
          (nie licząc pierwszych trzech przykazań, dotyczących traktowania boga),
          stosowanym zazwyczaj również przez osoby niewierzące (oczywiście, podobnie jak w
          przypadku chrześcijan, nie wszystkie). Osoby uczciwe po prostu czują opór przed
          oszukiwaniem (nie mówiąc o kradzieży, krzywdzeniu innych itd.), same oceniają to
          jako niemoralne, "nie w porządku" na podstawie swoich przemyśleń i oceny świata.
          Słownik języka oplskiego (www.pwn.pl) definiuje sumienie jako «zdolność oceny
          własnego postępowania i świadomość odpowiedzialności moralnej za swoje czyny», a
          nie jako "głos boży w nas".


          > Przecież w każdej
          > chwili, kiedy coś zacznie się walić i pojawią się kłopoty ( albo
          > przestanie się "kochać" drugą osobą) można zerwać kontrakt (ślub
          > cywilny ma właśnie taki wymiar).
          Można. Ale
          1. nie trzeba,
          2. czasem tak jest lepiej,
          3. skoro można zerwać związek de facto (w przypadku dowolnego ślubu) to chyba
          uczciwiej jest złożyć takie przyrzeczenie, które umożliwa także zerwanie związku
          de jure (zakładam, że osób wierzących dotyczy nie tylko prawo państwowe ale
          także kościelne)
          do wyboru, zależnie od indywidualnych odczuć.

          Formuła "przyrzekam, że uczynię wszystko aby nasze małżeństwo było zgodne,
          szczęśliwe i trwałe" jest bardzo wyważona i uczciwa. Niektórzy przykładają wagę
          do tego, czy akurat coś przysięgają, przyrzekają czy tylko oświadczają wolę. Dla
          mnie w przypadku takim jak ślub są to tożsame akty.
        • agagrusz Re: Z Waszym wypowiedzi i z innych na podobny te 29.04.08, 10:43
          Widzisz, ja dla odmiany jestem osobą niewierzącą, od 12 lat jestem
          związana z najwspanialszą osobą na świecie, nasza miłość jest tak
          samo ogromna i gorąca jak 12 lat temu... a może nawet bardziej. W
          tym roku postanowiliśmy wziąć ślub - "wyłącznie cywilny". A wiesz
          dlaczego? Bo dla mnie taka przysięga w kościele z tą całą
          towarzyszącą temu imprezą nie ma żadnego, ale to zupełnie żadnego
          znaczenia. Chcemy wziąć ślub cywilny ze względów prawnych, bo tak
          naprawdę przysięgę o tym, że chcemy być ze sobą całe życie, na dobre
          i na złe, złożyliśmy sobie juz dawno, zresztą dajemu temu wyraz w
          naszym codziennym wspólnym życiu.
          Jednak, nie żyjemy sami, każdy człowiek wypełnia jakieś role
          społeczne, dlatego zdecydowaliśmy się sformalizować nasz związek.
          Acha, nie zabijamy, nie zdradzamy, nie kradniemy.... co nie znaczy,
          że mają dla nas jakiekolwiek znaczenie jakieś przykazania tego boga
          czy tamtego boga.... Wydaje mi się, że każdy człowiek ma (poiwinien
          prznajmniej miec) jakieś zasady moralne, jakiś system wartości,
          potrafić odróżniać dobro od zła - niezależnie od wyznania lub jego
          braku.
          W swojej opinii pomiędzy wierszami próbujesz powiedzieć, że ci co
          nie są katolikami, są gorsi od was - katolików. No cóż, masz prawo
          tak myśleć, tylko gdzie tu ta wasza zasada o milości bliźniego, o
          tolerancji? Problem w tym, że dla wiekszości ludzi (katolików tez)
          to są tylko puste słowa, które bardzo łatwo rzuca się na wiatr,
          niestety nie jest juz tak prosto, gdy życie poddaje nas próbie z
          tolerancji czy akcpetacji i posznaowania dla drugiego człowieka.
          Życzę wszystkim prawdziwej i trwałej miłości w życiu i zrozumienia,
          że nasze szczęśćie nie zależy od wypowiadanych słów przysięgi oraz
          miejsca jej składania
          • mell24 Re: Z Waszym wypowiedzi i z innych na podobny te 29.04.08, 10:52
            agagrusz napisała:

            >
            >
            >
            > W swojej opinii pomiędzy wierszami próbujesz powiedzieć, że ci co
            > nie są katolikami, są gorsi od was - katolików. No cóż, masz prawo
            > tak myśleć,

            Tylko, że ja tak nie myślę...szkoda, że wyłapujesz takie "między
            słowami"....Myślę, że to Ty tak myślisz...Uważasz, że jak ktoś
            jest katolikiem, to od razu patrzy na nie-katolika jak na diabła?
            Mam przyjaciela, który jest muzułmaninem i bardzo go szanuję, uważam, że jest
            niespotykanie wartościowym człowiekiem - pomimo, że wyznaje zasady inne niż
            moje...On wierzy w swojego boga, ja w swojego i jest OK... Nie przeszkadza mi,
            że ktoś jest ateistą albo "innowiercą" - jeśli jest wartościowy i wyznaje
            konsekwentnie to, w co wierzy, to dla mnie nie ma problemu.
            To, co piszecie świadczy o Waszej dojrzałości, moim zdaniem. A nieczęsto spotyka
            się ludzi, którzy nie wierzą i jednocześnie nie czują potrzeby atakowania
            katolików i Kościoła.
            Dzięki za kulturalną wymianę zdań ( piszę szczerze, bez ironii)
    • rhodeisland Re: Macie odwage zrezygnowac ze slubu koscielnego 29.04.08, 04:11
      Religia katolicka w przeciwienstwie do protestanckiej jest w malym
      stopniu oparta na naukach Chrystusa, ale na tym co wymyslil Kosciol
      czesto setki lat po smierci Chrystusa. Chrystus nie wymyslic
      indywidualnej spowiedzi, czy celibatu.
      Katolicy nie czytaja Bibli, jej indwywidualna interpretacja byla w
      przeszlosci uznana nawet przez Kosciol za herezje.
      • dunkelzahn Re: Macie odwage zrezygnowac ze slubu koscielnego 29.04.08, 14:01
        Woho, nikt jeszcze sie nie oburzyl?
        • kasiulkkaa Re: Macie odwage zrezygnowac ze slubu koscielnego 29.04.08, 14:15
          A na co tu się oburzać. W końcu KK to Biblia w niewielkim procencie, radosna
          miejscami tffurczość Ojcowie Kościoła i kolejne sobory.
        • rhodeisland oburzac sie mozna, zaprzeczyc nie 01.05.08, 18:54
    • kahwa Zrezygnowaliśmy z kościelnego... i z cywilnego też 30.04.08, 14:35
      Planowaliśmy z narzeczonym w kwietniu ślub cywilny...do czasu kiedy jego rodzice się o tym dowiedzieli.
      Koszmarna awantura spowodowała, że plany przesunęliśmy na inny, nieokreślony termin.

      Mnie jakoś szczególnie ślub nie był niezbędny do szczęścia. Jesteśmy ze sobą kilka lat, mieszkamy razem, jest nam dobrze ze sobą. Nie marzę o białej sukni i wielkim weselu. Ślubu nie uważam za najważniejszy dzień życia, ale jest to kolejny etap związku, na który się świadomie zdecydowaliśmy. Rodzice mojego N. sprawili, że dzień z którego się cieszyłam, kojarzy mi się ze zmuszaniem mnie do ślubu kościelnego, któego nie chcę oraz wieloma nieprzyjemnymi słowami.
      Moglibyśmy wziąć ten nieszczęsny cywilny, ale N. nie chce zrywać kontaktów z rodzicami, a tak to mogłoby się skończyć. To jego rodzice, wiec nie naciskam. Chcemy przeczekać i podjąć decyzję bez emocji.

      Moi rodzice (i rodzina) są bardzo otwarci i tolerancyjni, zawsze akceptowali moje decyzje. Mogłabym zdecydować się na pójście do zakonu, wzięcie ślubu z rozwodnikiem, albo życie z kobietą - wiem, że mogłabym się zawsze przyznać do swojego wyboru- byłby zaakceptowany (byle byłabym szczęśliwa).
      Sytuacja gdzie próbuje się wymuszać coś na innych, jest dla mnie szokująca i niezrozumiała. Coraz bardziej jestem przekonana, że nie żyjemy w Polsce, ale w katolandzie…

      PS. Mieszkamy w kilkusettysięcznym mieście, mój N. (tak jak i ja) jest niepraktykujący od kilkunastu lat, a jego rodzice mają wykształcenie wyższe… to tak dla rozjaśnienia sytuacji

      • listekklonu Re: Zrezygnowaliśmy z kościelnego... i z cywilneg 30.04.08, 14:55
        U mnie też była wielka awantura z przyszłymi teściami o ślub
        kościelny. Żeby było śmieszniej, oni nawet nie chodzą regularnie do
        Kościoła, ale z tym ślubem się uparli. Na początku też byłam
        wściekła i miałam ochotę w ogóle sobie odpuścić całą imprezę, ale na
        szczęście mi przeszło. W końcu nie biorę ślubu z teściamismile Co
        ciekawe, cała afera rozeszła się po kościach i kiedy już do nich
        dotarło, że nie ma mowy o ślubie kościelnym, to nasze relacje
        wróciły do normy.
        • mell24 Re: Zrezygnowaliśmy z kościelnego... i z cywilneg 30.04.08, 15:16
          Myślę, że taka postawa jest o wiele lepsza niż branie ślubu kościelnego tylko
          dla "rodziców"...przynajmniej postępujecie zgodnie z Waszymi przekonaniami i
          sumieniem... Szanuję takie decyzje...Nie każdy MUSI wziąć ślub kościelny,
          szczególnie jeśli deklaruje, że jest osobą niewierzącą...
          Chociaż moja teściowa ( przyszła) twierdzi, że "niezbadane są wyroki Boskie i
          nigdy nie wiadomo jakie będzie działanie Ducha Św." ( to odnosi się do par,
          które biorą ślub, a nie są osobami wierzącymi).
          • bystra_26 to się nazywa zaklinanie rzeczywistości 30.04.08, 16:04
            Żeby Bóg wszedł w życie ludzie nie są mu potrzebne sakramenty
            przyjęte bez wiary, ze względu na tradycję, rodzinę itp.

            Duch Święty tez na szczęście nie jest ograniczony do sakramentalnego
            działania, jednak dla ludzi niegodnie czy bez wiary przyjęty
            sakrament też nie będzie działał mimo zewnętrznego znaku
            sakramentu... dopóki się nie nawrócą.

            Takie uzasadnianie ślubów, jak Twoj teściowa, jest dla mnie czymś w
            rodzaku zabobonu, a już na pewno z nauką KK i wiarą niewiele ma
            wspólnego.. choć pewnie intencje są szczere (kiedyś też chrzcili
            Polan na siłę... a oni dalej stawiali sobie ołtarzyki dla leśnych
            bóstw, a nie o to chyba w chrześcijaństwie chodzi).
    • rhodeisland Re: Macie odwage zrezygnowac ze slubu koscielnego 01.05.08, 19:00
      Przykra jest sytuacja gdy rodzina wymusza na parze slub koscielny.
      Zalozylam po to watek o slubie w Stanach.
      Znam pare, ktora nie chciala slubu koscielnego i w ogole bali sie
      dnia slubu, bo ich rodziny sie nie lubily. Policzyli, ze zamiast
      slubu wezma wakacje. Dostali wizy do USA, wzieli tam slub,
      pojezdzili troche po kraju i oznajmili rodzinie w Polsce, ze juz sa
      po slubie, ze ten slub jest dla nich (i prawnie po zarejestrowaniu w
      Polsce) wazny i innego (czyli koscielnego) nie wezma. Rodzina w
      koncu przyjela to do wiadomosci.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka