Wiem, że nie rozwiążecie za mnie tego problemu, ale może ktoś coś
podpowie.Dostaliśmy (ja i mąż) zaproszenie na ślub od dalekiego kuzyna męża i
jednocześnie naszego przyjaciela. A sytuacja wygląda tak. W domku, który był
spadkiem po babci od kilku lat mieszkał ze swoją dziewczyną. Znali się ok. 8
lat, z czego od 6 razem mieszkali. dziewczyna naprawdę sympatyczna i
wartościowa, więc miło nam było np. spędzać razem wakacje, Sylwestra itp. Dla
niego to zawsze była "nie pora" na ślub - i w sumie nic nam do tego - chcieli
żyć bez papierka - ok. Teraz on poznał inną i dosłownie w kilka godzin kazał
się spakować G. - wiem mniej więcej jak sprawa wyglądała, bo w nocy, gdy
wyrzucił G. z domu spała u nas (blisko mieszkamy), następnego dnia mąż odwiózł
G. do rodziców. Powiedziałam kuzynowi, że nic nam do tego, ale uważam, że
wystawianie dziewczyny za drzwi z jedną walizką to zwykłe chamstwo, tym
bardziej, że ona przez 6 lat cały czas dokładała się do remontu domu - z
pensji +wyjeżdżali za granicę w wakacje i ciężko tam pracowali. Na dzień
dzisiejszy sytuacja wygląda tak, że dziewczyna ma 0 na koncie, nawet sobie
póki co mieszkania wynająć nie ma za co i jest skazana na mieszkanie z
rodzicami, jest sama i przechodzi załamanie nerwowe a on żeni się z 22-latką i
prosi mojego męża na świadka

Uważamy, że sytuacja jest naprawdę niesmaczna,
bo bardzo zaprzyjaźniliśmy się z G. i jakby nie było nie chcemy słyszeć jak
się wyraża o niej ...nie będę cytować. Z drugiej strony chłopak nam niczego
nie zrobił, więc takie obrażanie się "za kogoś" jest co najmniej dziwne...
Dodam, że ślub ma być już niedługo i jest to tzw. "szybka piłka".
Poszłybyście?