Dodaj do ulubionych

Jak się zachować - zaproszenie...

02.11.08, 07:23
Wiem, że nie rozwiążecie za mnie tego problemu, ale może ktoś coś
podpowie.Dostaliśmy (ja i mąż) zaproszenie na ślub od dalekiego kuzyna męża i
jednocześnie naszego przyjaciela. A sytuacja wygląda tak. W domku, który był
spadkiem po babci od kilku lat mieszkał ze swoją dziewczyną. Znali się ok. 8
lat, z czego od 6 razem mieszkali. dziewczyna naprawdę sympatyczna i
wartościowa, więc miło nam było np. spędzać razem wakacje, Sylwestra itp. Dla
niego to zawsze była "nie pora" na ślub - i w sumie nic nam do tego - chcieli
żyć bez papierka - ok. Teraz on poznał inną i dosłownie w kilka godzin kazał
się spakować G. - wiem mniej więcej jak sprawa wyglądała, bo w nocy, gdy
wyrzucił G. z domu spała u nas (blisko mieszkamy), następnego dnia mąż odwiózł
G. do rodziców. Powiedziałam kuzynowi, że nic nam do tego, ale uważam, że
wystawianie dziewczyny za drzwi z jedną walizką to zwykłe chamstwo, tym
bardziej, że ona przez 6 lat cały czas dokładała się do remontu domu - z
pensji +wyjeżdżali za granicę w wakacje i ciężko tam pracowali. Na dzień
dzisiejszy sytuacja wygląda tak, że dziewczyna ma 0 na koncie, nawet sobie
póki co mieszkania wynająć nie ma za co i jest skazana na mieszkanie z
rodzicami, jest sama i przechodzi załamanie nerwowe a on żeni się z 22-latką i
prosi mojego męża na świadkasad Uważamy, że sytuacja jest naprawdę niesmaczna,
bo bardzo zaprzyjaźniliśmy się z G. i jakby nie było nie chcemy słyszeć jak
się wyraża o niej ...nie będę cytować. Z drugiej strony chłopak nam niczego
nie zrobił, więc takie obrażanie się "za kogoś" jest co najmniej dziwne...
Dodam, że ślub ma być już niedługo i jest to tzw. "szybka piłka".
Poszłybyście?
Obserwuj wątek
    • horpyna4 Re: Jak się zachować - zaproszenie... 02.11.08, 09:33
      Zawsze można się wykręcić. Nikt nie ma obowiązku stawiać na ślubie
      tylko dlatego, że został zaproszony. Ty możesz w ogóle olać sprawę,
      a Twój mąż może np. wysłać życzenia. I wystarczy.
      • horpyna4 Re: Jak się zachować - zaproszenie... 02.11.08, 09:36
        Aha, świadkowania też można odmówić i nie trzeba się tłumaczyć.
        Chyba, że mąż wolałby wymyśleć sobie jakiś wyjazd niecierpiący
        zwłoki, to wystarczy. Ewentualnie choroba.
      • agata.tonarska Re: Jak się zachować - zaproszenie... 02.11.08, 09:41
        ok, dziękismile może ja się nieprecyzyjnie wyraziłam o jaki problem mi chodzi. Ja
        nie chcę olewać sprawy. Ja chciałabym jakoś pogodzić 2 niemożliwe rzeczy. Nie
        odwracać się od wykopanej dziewczyny i w dalszym ciągu utrzymywać -przynajmniej
        poprawne- stosunki z wykopującym. Jeśli chodzi o nas - zachowuje się bez zarzutu
        - fakt jestem wściekła i zastanawiam się jak można być takim chamem ale
        bezpośrednio mnie to nie dotyczy! Oczywiście nie byłoby sprawy gdyby rzecz nie
        była taka świeża (kilka miesięcy), gdyby tamta dziewczyna miała kogoś i takie
        tam bla bla dalej. Że tak powiem, jak mówi moja babcia "wpędził ją w lata" i
        zostawił. No nie wiem .. stąd taki mały sondaż
        • agata.tonarska Re: Jak się zachować - zaproszenie... 02.11.08, 09:43
          aha - dodam, że z tamtą dziewczyną nadal się przyjaźnię, więc nie wiem jak
          podzielić lojalność...? Do tej pory byli po prostu "przyjaciółmi" w l. mnogiej...
          • misscraft Re: Jak się zachować - zaproszenie... 02.11.08, 10:01
            Ja bym chyba nie mogła iść na taki ślub i tak poprostu złożyć
            życzenia młodej parze. Ale ja to ja, obawiałabym się,że podświadomie
            będę dążyć do tego by im troche chumory popsuć.
            Ale pewnie taktowniej by było iść przynajmniej na ślub.
            Jednak nie ma chyba nic złego w tym, że Ty go przestajesz lubić i
            możesz zająć stanowisko, mimo że Ciebie to bezpośrednio nie dotyczy.
            A facet tak postepując musi się liczyć z konsekwencjami, nawet z
            tym, że inni od tej pory będą o nim mówić "ten dupek" (łagodnie
            mówiąc).
            • atrament.owa Re: Jak się zachować - zaproszenie... 02.11.08, 12:00
              Dla mnie również pójście na taki ślub byłoby sytuacją niekomfortową uncertain Jeżeli
              jednak chcesz dalej utrzymywać z nim poprawne stosunki, to pójdźcie tylko na
              ślub. Z resztą, z waszego obrażenia się nic by nie wyniknęło, więc chyba lepiej
              nie psuć sobie z nim stosunków, a dziewczynie, skoro ją znacie i lubicie,
              pomagać chociażby przyjacielską radą.
            • 18_lipcowa1 Re: Jak się zachować - zaproszenie... 02.11.08, 21:41
              misscraft napisała:

              > Ja bym chyba nie mogła iść na taki ślub i tak poprostu złożyć
              > życzenia młodej parze.


              No tak jasne i dlatego bo to tak wypada solidaryzowac sie z
              porzucona?
              Anie mozna tego rozgraniczyc?
              • misscraft Re: Jak się zachować - zaproszenie... 02.11.08, 23:10
                Pewnie można, ale to trudne kiedy sprawa jest świeża. Nie kwestia co
                wypada a co nie, nawet goście mają prawo do swoich odczuć, w końcu
                ktoś został skrzywdzony (nie wnikam czy słusznie czy nie). Lepiej
                przyjść i częstować młodą pare fałszywymi uśmiechami i życzeniami
                (średnio szczerymi)?
                • 18_lipcowa1 Re: Jak się zachować - zaproszenie... 03.11.08, 14:22
                  misscraft napisała:

                  > Pewnie można, ale to trudne kiedy sprawa jest świeża. Nie kwestia
                  co
                  > wypada a co nie, nawet goście mają prawo do swoich odczuć, w końcu
                  > ktoś został skrzywdzony (nie wnikam czy słusznie czy nie). Lepiej
                  > przyjść i częstować młodą pare fałszywymi uśmiechami i życzeniami
                  > (średnio szczerymi)?



                  Ale dlaczego falszywymi?Nie mozna przyjac ze to zycie kuzyna i jesli
                  on jest szczesliwy to daj mu boze?
                  • misscraft Re: Jak się zachować - zaproszenie... 03.11.08, 17:03
                    Uważasz, że tak łatwo panować nad odczuciami? Niesmak pewnie
                    przejdzie, ale ciążko go wygonić samą siłą woli. Taką mam teorie
                    dotyczącą uczuć: serce nie sługa. Sama jesteś przykładem, że to nie
                    jest takie proste.
                    • 18_lipcowa1 Re: Jak się zachować - zaproszenie... 03.11.08, 18:29
                      misscraft napisała:

                      > Uważasz, że tak łatwo panować nad odczuciami? Niesmak pewnie
                      > przejdzie, ale ciążko go wygonić samą siłą woli. Taką mam teorie
                      > dotyczącą uczuć: serce nie sługa. Sama jesteś przykładem, że to
                      nie
                      > jest takie proste.


                      Serce tak, pani natomiast jest kuzynka pana i kolezanka pani. Uwazam
                      ze mozna to pogodzic.
                      • misscraft Re: Jak się zachować - zaproszenie... 06.11.08, 00:14
                        Generalnie można, rodzina to w końcu rodzina, ale ja uważam, że to
                        kwestia odczuć, ale jak mówie czas wiele zmienia.
          • 18_lipcowa1 Re: Jak się zachować - zaproszenie... 02.11.08, 21:40
            agata.tonarska napisała:

            > aha - dodam, że z tamtą dziewczyną nadal się przyjaźnię, więc nie
            wiem jak
            > podzielić lojalność...? Do tej pory byli po prostu "przyjaciółmi"
            w l. mnogiej.
            > ..

            Po prostu z nia sie przyjaznij, a na slub idz i tez sie baw dobrze.
        • 18_lipcowa1 Re: Jak się zachować - zaproszenie... 02.11.08, 21:40

          Że tak powiem, jak mówi moja babcia "wpędził ją w lata" i
          > zostawił. No nie wiem .. stąd taki mały sondaż


          ze jak mowi?????????
          to co, juz nikt sie prawa nie ma rozstac????
        • makbecik Re: Jak się zachować - zaproszenie... 06.11.08, 14:49
          gdyby ktoś obrażał moich przyjaciół nie stałabym obok tego obojętnie. Tego typu
          sytuacja, jaką przedstawiłaś faktycznie trochę komplikuje obranie konkretnego
          stanowiska w danej sprawie. Ja jednak mimo wszystko nie poszłabym na taki ślub.
          Już nawet nie z racji tego w jaki sposób została potraktowana Twoja
          przyjaciółka, a z racji tego, że ty współczując jej (bo jednak jakby nie patrzeć
          facet ją ostro wyrolował i to nie tylko uczuciowo) w przypadku pójścia na ślub
          razem z "winowajcą" świętowałabyś jego szczęście i w jakiś sposób znaczyłoby
          akceptowanie jego zachowania.
          Na Twoim miejscu porozmawiałabym z przyjaciółką jak ona zapatruje się na tą
          sytuację. Nie musisz się wpierniczać w ich życie ale jesteś jego częścią i
          chociażby takimi gestami możesz przyczynić się do wsparcia przyjaciółki. Jeśli
          zdecydujecie się nie iść - wyjaśniłabym kuzynowi, że owszem, życzymy mu
          wszystkiego najlepszego, szczęścia, miłości i bla bla bla ale niestety nie
          pojawimy się na ślubie z osobistych powódek. Słowo przyjaciel zobowiązuje. Jeśli
          więc nim jest - zrozumie wasze zażenowanie całą powstałą sytuacją. Jeśli nie
          zrozumie i urazi się to ja współczuję wam przyjaciół.

          Ale to tylko moja opinia
    • marina111 Re: Jak się zachować - zaproszenie... 02.11.08, 15:09
      Oczywiście. Nie tobie oceniac ich zwiazek bo nie wiesz co się
      wydazyło. Nigdy wina nie lezy po jednej stronie. Moze jego nazeczona
      okaze się rownie fajna dziewczyna. Lubiecie ta była i nikt nie kaze
      wam przestac się z nia przyjaznic ale byliscie w ich domu i nie
      wiecie dlaczego się rozstali. Nie byli małżęństwem i nie mieli wobec
      siebei zadnych zobowiazań wiec mogli rozstac się z dnia na dzien.
      Ona nie ma za co wynajac mieszkania bo dokładała do remontu nie
      swojego domu? Wybacz ale uwazam ze głupia była i ponosi teraz tego
      konsekwencje. Znam kilka takich par które to papierka nie
      potrzebowały a pozniej się okazłao przy rozstaniu ze nic do nich nie
      nalezy (i wtedy by się papierek przydał).
      • prismi Re: Jak się zachować - zaproszenie... 02.11.08, 19:19
        Agata, a moze najprosciej i najlepiej porozmawiac z kuzynem szczerze
        tak jak piszesz: ze nie czujecie sie dobrze bedac zaproszonymi ze
        wzgledu na to jak sie zachowal. Tak, to prawda ze to jego sprawa,
        jego decyzja i ma do tego prawo, ale Wy tez macie prawo do swoich
        odczuc itd. I ze zyczycie mu szczescia, ale ze wzgledu na zazylosc z
        G. jaka sie zrodzila, czulibyscie sie zle na tym slubie. Nie wiemy
        co tam sie stalo tak naprawde, pewnie nie jest to takie proste jak
        nam sie zwykle wydaje. Ale czy o to chodzi? Chodzi tutaj o odczucia
        Agaty, i mysle ze w tym przypadku mozecie czuc sie niezrecznie. Moze
        pojsc na slub tylko, bo tak zupelnie odmowic to tez nie wypada, w
        koncu z obojgiem jestescie zaprzyjaźnieni..
        • sierpniowa_julka Re: Jak się zachować - zaproszenie... 02.11.08, 22:56
          to jest najmądrzejszy tutaj wpis... jeszcze dorzuciłabym rozmowę z G.
    • 18_lipcowa1 Re: Jak się zachować - zaproszenie... 02.11.08, 21:37

      > Dodam, że ślub ma być już niedługo i jest to tzw. "szybka piłka".
      > Poszłybyście?



      A dlaczego mialabym nie isc?
      Nie twoja sprawa jest ich rozstanie, nie twoja sprawa dlaczego i po
      co. To jest twoj kuzyn ktory cie zaprosil, pani jest kolezanka.
      Mozesz miec ok stosunki i z nia i z nim.
      Oczywiscie idz i baw sie dobrze.

      szlag mnie trafia jak czytam takie cos, bo mnie podobna sytuacja
      spotkala. To je jestem ta 'nastepna' , to dla mnie maz rzucil swoja
      ex po 6 latach i to ze mna wzial szybki slub. I tez wlasnie paru
      takich znajomych pokazalo jak bardzo sa bezstronni, czytaj -
      przestali sie do meza odzywac, odwiedzac a po slubie gratulowali
      najgorszego....
      • kol.3 Re: Jak się zachować - zaproszenie... 02.11.08, 23:04
        Moja znajoma wyszła z faceta który swoją ex zrobił pokazowo w konia.
        Po latach ten sam facet zrobił pokazowo w konia moją znajomą.
        • mozambique Re: Jak się zachować - zaproszenie... 04.11.08, 11:46
          a jak sie to ma do tematu watku ??

          kogo obchodzi twoja znajoma ?
      • sierpniowa_julka punkt widzenia 02.11.08, 23:05
        zależy od punktu siedzenia. Lipcowa, rozterki założycielki wątku są
        najnormalniejsze na świecie i nie powinnaś się tak z ich powodu unosić. Chcą
        zachować lojalność względem obojga i obojgu okazać przyjaźń... A jak to okażą G.
        idąc na ślub kuzyna? G. może poczuć się odtrącona przez nich - pomyśleć, że
        łatwo ją zastąpili nową partnerką kuzyna... że jej przyjaźń dla nich niewiele
        znaczyła. Brzmi melodramatycznie... cóż, tak się przeważnie widzi świat po
        rozstaniu...
        • 18_lipcowa1 Re: punkt widzenia 03.11.08, 14:21
          sierpniowa_julka napisała:

          > zależy od punktu siedzenia. Lipcowa, rozterki założycielki wątku są
          > najnormalniejsze na świecie i nie powinnaś się tak z ich powodu
          unosić. Chcą
          > zachować lojalność względem obojga i obojgu okazać przyjaźń... A
          jak to okażą G
          > .
          > idąc na ślub kuzyna? G. może poczuć się odtrącona przez nich -
          pomyśleć, że
          > łatwo ją zastąpili nową partnerką kuzyna... że jej przyjaźń dla
          nich niewiele
          > znaczyła. Brzmi melodramatycznie... cóż, tak się przeważnie widzi
          świat po
          > rozstaniu...



          Nie no najlepiej to niech zerwa kontakty z kuzynem i tyle, jak juz
          ma byc taka solidarnosc.
          Zaloze sie ze jak panna znajdzie kogos, to na jej slub nie beda
          mieli oporow isc.
          • bacha1979 Re: punkt widzenia 05.11.08, 09:20
            lipcowa zrozum, że ktoś może mieć takie dylematy. Nie Ty jedna na świecie masz
            rację.
      • kaja86 Re: Jak się zachować - zaproszenie... 03.11.08, 00:19
        Ale tu nie chodzi chyba tylko o to, że kuzyn rozstał się z G., która była
        lubiana przez autorkę, ale o sposób jaki się zachował. Wyrzucanie, tak nagłe i
        niespodziewane, jeszcze w środku nocy z domu osoby, z którą się spędziło kilka
        lat jest delikatnie mówiąc bardzo nietaktowne i źle świadczy o kuzynie, jako o
        człowieku, więc autorka ma po prostu prawo w ogóle się z nim nie zadawać, nie
        dlatego, że zerwał z jej przyjaciółką, ale dlatego, że okazał się chamem.
        Przynajmniej tak wynika z postu autorki, który może być oczywiście napisany
        bardzo subiektywnie. Jednakże jeżeli sprawa naprawdę tak wyglądała, to trudno
        się dziwić, że autorka nie ma ochoty cieszyć się szczęściem kuzyna.
        • kasprowy.wierch Re: Jak się zachować - zaproszenie... 03.11.08, 01:12
          ale autorka przeciez pisze ze poczatkowo powiedziala kuzynowi ze 'im nic do tego' !!

          i tak powinno zostac.

          z tym, ze w miedzyczasie autorka zaprzyjaznila sie z 'wyrzucona' przez kuzyna panna G. i na moje oko G. dosc skutecznie miesza i manipuluje w relacjach z kuzynem, ktorego autorka rowniez nazywa przyjacielem (sic!)

          szkoda mi dziewczyny, z ktora kuzyn sie ma zamiar zenic. Jest spalona.

          Kuzyn kilka lat unikal slubu z G. - pewnie facet mial powody. Znalazl inna dziewczyne z ktora od razu sie chce zenic. Chyba daje to cos do myslenia?

          Ciekawi mnie co autorka chce osiagnac nie idac na slub? Dac kuzynowi nauczke w odwecie za G? Ukarac go za to ze ociagal sie z ozenkiem z G a teraz sie zakochal i mu z druga do slubu spieszno? Uczyc go manier i postepowania?

          kurcze, bojkotuje sie sluby bo sobie ktos 'zla' partnerke wybral albo niemilo sie do ex zachowal?
          • 18_lipcowa1 Re: Jak się zachować - zaproszenie... 03.11.08, 14:25
            kasprowy.wierch napisała:

            > ale autorka przeciez pisze ze poczatkowo powiedziala kuzynowi
            ze 'im nic do teg
            > o' !!
            >
            > i tak powinno zostac.


            Mozna,uwierz mu MOZNA spotykac sie z obojgiem.
            NA wlasnej skorze sie przekonalam.

            >
            > z tym, ze w miedzyczasie autorka zaprzyjaznila sie z 'wyrzucona'
            przez kuzyna p
            > anna G. i na moje oko G. dosc skutecznie miesza i manipuluje w
            relacjach z kuzy
            > nem, ktorego autorka rowniez nazywa przyjacielem (sic!)
            >
            > szkoda mi dziewczyny, z ktora kuzyn sie ma zamiar zenic. Jest
            spalona.
            >
            > Kuzyn kilka lat unikal slubu z G. - pewnie facet mial powody.
            Znalazl inna dzie
            > wczyne z ktora od razu sie chce zenic. Chyba daje to cos do
            myslenia?


            Dokladnie, dla mnie to takie niskie i dziecinne wystepowac po
            ktorejs stronie.

            >
            > Ciekawi mnie co autorka chce osiagnac nie idac na slub? Dac
            kuzynowi nauczke w
            > odwecie za G? Ukarac go za to ze ociagal sie z ozenkiem z G a
            teraz sie zakocha
            > l i mu z druga do slubu spieszno? Uczyc go manier i postepowania?

            Tak wlasnie zostal ukarany moj maz. Co zyskal? Olal to ,przekonal
            sie jakich ma znajomych, a ze mna jest nadal szczesliwy.

            >
            > kurcze, bojkotuje sie sluby bo sobie ktos 'zla' partnerke wybral
            albo niemilo s
            > ie do ex zachowal?
            >


            Hehe dokladnie/?!


          • magdafil Re: Jak się zachować - zaproszenie... 05.11.08, 12:48
            klanie sie czytanie tekstu ze zrozumieniem, autorka watku wyraznie napisala, ze
            juz wczesniej zaprzyjaznila sie z dziewczyna kuzyna meza, a nie wybuchla wielka
            przyjazn po rozstaniu. i tu jest dylemat.
        • 18_lipcowa1 Re: Jak się zachować - zaproszenie... 03.11.08, 14:23
          kaja86 napisała:

          > Ale tu nie chodzi chyba tylko o to, że kuzyn rozstał się z G.,
          która była
          > lubiana przez autorkę, ale o sposób jaki się zachował. Wyrzucanie,
          tak nagłe i
          > niespodziewane, jeszcze w środku nocy z domu osoby, z którą się
          spędziło kilka
          > lat jest delikatnie mówiąc bardzo nietaktowne i źle świadczy o
          kuzynie, jako o
          > człowieku, więc autorka ma po prostu prawo w ogóle się z nim nie
          zadawać, nie
          > dlatego, że zerwał z jej przyjaciółką, ale dlatego, że okazał się
          chamem.
          > Przynajmniej tak wynika z postu autorki, który może być oczywiście
          napisany
          > bardzo subiektywnie.




          no wlasnie tego nie wiemy co i jak sie stalo
          moj szwagier tez wykopal z domu swoja pania, jak sie potem okazalo
          wredny cham bez uczuc mial ku temu SPORE powody.
      • a_weasley Re: Jak się zachować - zaproszenie... 05.11.08, 00:04
        18_lipcowa1 napisała:

        > To jest twoj kuzyn ktory cie zaprosil, pani
        > jest kolezanka.

        Ja gdybym uważał, że mój kuzyn czy przyjaciel robi świństwo, nie zrobiłbym nic,
        co by jakkolwiek wskazywało na akceptację tego.

        > I tez wlasnie paru takich znajomych pokazalo
        > jak bardzo sa bezstronni, czytaj - przestali
        > sie do meza odzywac, odwiedzac

        Po pierwsze, właściwie dlaczego mają obowiązek być bezstronni?
        Po wtóre, nie bardzo rozumiem. Gdyby powiedzieli mężowi "jesteś w porządku",
        toby byli bezstronni, a skoro mają zdanie wręcz przeciwne, to nie są? To jakieś
        nowe znaczenie słowa "bezstronny", o którym dotąd nie wiedziałem.
        Ostatecznie Ty też nie jesteś bezstronna i wcale Ci się nie dziwię, Twoje prawo...
    • 18_lipcowa1 Re: Jak się zachować - zaproszenie... 03.11.08, 18:34
      1. Nie Tobie oceniac co i jak zrobil kuzyn. Nie znasz calej wersji,
      tylko opowiesc jednej strony. To za malo by oceniac. W ogole nie
      oceniac go pod katem jego zwiazkow.

      2. Nie Twoja sprawa sa jego zwiazki,jak juz wczesniej pisalam,
      jesli rzucil tamta i ma nowa, powinnas to przyjac tak jak jest, bo
      to jest jego zycie i nie emocjonowac sie tym tak bardzo bo
      wychodzisz na taka wiejska ciotke klotke.

      3. Zakomunikowac porzuconej ze nie trzymasz zadnej strony i idziesz
      na jego wesele. Jesli jest taka super jak piszesz, nie powinna miec
      problemu.

      4. Pamietaj ze emocje kiedys opadna, pani przejdzie i wtedy bedzie
      Ci zwyczajnie glupio ze bylas taka zasciankowa.

      5. Pamietaj ze porzucona tez kiedys ulozy sobie zycie, bedzie miala
      nowego pana i nowa rodzine. Uwierz ze zapomni o Tobie dosc szybko,
      kontakt bedzie rzadszy i zwierzenia mniejsze. Co wtedy? Nadal
      bedziesz tak bardzo za nia?????

      6. Szkoda tej nowej laski kuzynka, nie znasz dziewczyny, nic o niej
      nie wiesz, a z gory ja skreslasz.

      7. Nie mozna az tak bardzo angazowac sie w czyjes zwiazki, to jest
      troche dziecinne i tyle.

      Idz i baw sie dobrze, kuzyn jest szczesliwy. A z G sie przyjaznij.
      Nie obgaduj, nie donos cosie dzieje u drugiej strony. Uwierz mi
      MOZNA.
      • misscraft Re: Jak się zachować - zaproszenie... 04.11.08, 16:55
        A gdyby kogoś zabił, co przecież też nie jest ich sprawą to też mają
        sie zachowywać jakby nic się nie stało? Może to zbyt mocno
        powiedziane, ale nie chodzi mi o wage czynu tylko o jego moralną
        wartość, a jego zachowanie z pewnością nie było fair (domyślam się,
        że w gre wchodzi zdrada i żerowanie na czyicś finansach).
        Może i powinno tak być, że nasze prywatne wręcz intymne sprawy nie
        powinny mieć wpływu na nasze stosunki z innymi ludźmi, ale często
        tak nie jest.
        Ty mówisz jak powinno być, ja mówię jak jest, ludzie tak już
        niestety mają.
        • 18_lipcowa1 Re: Jak się zachować - zaproszenie... 04.11.08, 22:55
          misscraft napisała:

          > A gdyby kogoś zabił, co przecież też nie jest ich sprawą to też
          mają
          > sie zachowywać jakby nic się nie stało?

          Zartujesz sobie prawda? Porownujesz czyn zabicia kogos do porzucenia
          kogos??????????


          Może to zbyt mocno
          > powiedziane, ale nie chodzi mi o wage czynu tylko o jego moralną
          > wartość, a jego zachowanie z pewnością nie było fair (domyślam
          się,
          > że w gre wchodzi zdrada i żerowanie na czyicś finansach).

          Mozliwe, ale tego nie wiemy. Niezaleznie co sie stalo , uwazam iz
          pani nie powinna sie opowiadac za ktoras ze stron.

          > Może i powinno tak być, że nasze prywatne wręcz intymne sprawy nie
          > powinny mieć wpływu na nasze stosunki z innymi ludźmi, ale często
          > tak nie jest.
          > Ty mówisz jak powinno być, ja mówię jak jest, ludzie tak już
          > niestety mają.

          Szkoda.
          • misscraft Re: Jak się zachować - zaproszenie... 06.11.08, 00:22
            Napisałam że nie chodzi mi o wage tego co zrobił (jasne, że zabicia
            i porzucenia nie ma co porównywać), ale sens/wartość, a raczej fair
            nie postąpił. Czyli raczej to co zrobił było złe, nie tak jak jakieś
            przestępstwo, ale jednak.
            Ale przecież nikt go jawnie nie potępia, nie odwraca się od niego na
            zawsze(jakby to pewnie miało miesce w przypadku morderstwa) tylko
            się zastanawia czy iść na wesele/ślub.
            • mozambique Re: Jak się zachować - zaproszenie... 06.11.08, 12:45
              a moze po przybyciu do swojego dniazdka zastał byłą w łozku z
              innym ???
              w takiej sytuacji wywalenie z chałupy w ciągu godziny jest dla mnei
              ze wszech miar zrozumiałe

              nie wiesz, nie zansz szczególów , nie oceniaj ( to do wszystkich tu
              wspisujących się)
              • misscraft Re: Jak się zachować - zaproszenie... 06.11.08, 12:56
                W obliczu nowych faktów troche inaczej to wygląda, być może on tez
                poczuł się zraniony, inaczej by nie flugał na ex.
                Ale autorka wątku już podjęła decyzje więc możemy dać sprawie spokój.
              • a_weasley Uniwersalne Jeżeli 06.11.08, 15:50
                mozambique napisała:

                > a moze po przybyciu do swojego dniazdka zastał
                > byłą w łozku z innym ???
                > w takiej sytuacji wywalenie z chałupy w ciągu
                > godziny jest dla mnie ze wszech miar zrozumiałe

                Dla mnie też by było. Jednakowoż autorka wątku podaje, iż wg własnego
                oświadczenia samego zainteresowanego (któremu w tej kwestii, jak sądzę, można
                wierzyć) wyłącznym powodem jest znalezienie lepszego modelu.
                Gdyby zaistniała sytuacja, jaką hipotetycznie podajesz, podawałby ją, jak
                mniemam, jako pierwszy powód - zwłaszcza że w tej sytuacji każdy by mu przyznał
                rację.

                > nie wiesz, nie zansz szczególów , nie oceniaj
                > (to do wszystkich tu wspisujących się)

                Już mniejsza o to, że takim tekstem rzuca osoba obrażająca swoim sigiem ludzi,
                których poglądy jej nie odpowiadają, ale idąc tym torem rozumowania nie
                moglibyśmy się na tym forum, ani zresztą na innych, ani w rozmowach z ludźmi
                wypowiedzieć konkretnie niemal w żadnej sprawie, z reguły bowiem znamy tylko
                wersję jednej strony. I wszystko, co mówimy, w oczywisty sposób zawiera (nie
                wypowiedziane wprost) zastrzeżenie "jeśli sprawy miały się tak, jak nam to
                przedstawiono".
    • a_weasley Rzecz ujmując najprościej... 05.11.08, 00:11
      ...uważacie, że pan młody postępując tak, jak postąpił, dopuszcza się ciężkiego
      świństwa, jeśli nie przez sam fakt, że po sześciu latach wiecznego konkubinatu
      żeniąc się nagle z inną, to przez to, w jakim stylu się rozstaje z
      dotychczasową, w szczególności, co tu dużo gadać, wykorzystał ją materialnie.
      Skoro w takiej sytuacji

      > prosi mojego męża na świadkasad

      to przyjęcie tej propozycji byłoby z Waszej strony dwulicowością. Uważacie, że
      facet robi piramidalne świństwo, ale powodowani uprzejmością zachowujecie się,
      jakbyście uważali, że wszystko w porządku.

      > chłopak nam niczego nie zrobił, więc takie
      > obrażanie się "za kogoś" jest co najmniej dziwne...

      Bynajmniej. Zrobiłeś świństwo, my tego świństwa z Tobą celebrować nie będziemy.
      A czy chcemy w ogóle utrzymywać stosunki, to się wyjaśni.

      > Poszłybyście?

      Chyba "Poszlibyście?"
      Nie, nie poszedłbym. Zbyt cenię sobie możliwość popatrzenia w oczy pierwszej
      osobie, jaką codziennie widzę (przy goleniu).
      • a_weasley P.S.: Rzecz ujmując najprościej... 05.11.08, 00:26
        Pisząc

        > Zrobiłeś świństwo, my tego świństwa z Tobą
        > celebrować nie będziemy.

        nie miałem na myśli tego, by to koniecznie w ten czy podobny sposób
        werbalizować. Samo "Nie, to chyba nie jest dobry pomysł" będzie dostatecznie
        wymowne, równie jak, w razie gdyby nalegał, "Uważamy, że to byłoby nie fair
        wobec Władzi". Natomiast wszelkie wykręty i tak zostaną zrozumiane jako wykręty
        właśnie, o ile rzecz jasna kuzyn nie jest upośledzony umysłowo.
        • 18_lipcowa1 Re: P.S.: Rzecz ujmując najprościej... 05.11.08, 09:21
          troche to przykre ze uwazasz wesele za swinstwo
    • agata.tonarska Re: Jak się zachować - zaproszenie... 05.11.08, 09:52
      nie pójść na wesele kuzyna. I nie jest to trzymanie z którąkolwiek ze stron, ale
      zwyczajnie odpowiedź na chamstwo, bo wielokrotnie prosiliśmy, żeby w naszej
      obecności nie używał określeń wobec byłej typu (ze lżejszych):ta kretynka,
      p....., wieśniara itp. Sam się chwali jaki był powód rozstania - wyłącznie -
      nowa dziewczyna i jej atuty: młoda, piękna, elegancka (tips, solar, białe
      kozaczki).

      Proszę nie kłóćcie się w moim wątku, ponieważ nie taki był cel. Pozdrawiam
      wszystkichsmile))
      • emka_waw Re: Jak się zachować - zaproszenie... 05.11.08, 11:15
        Chama z listy znajomych skreśliłabym niezależnie od stopnia
        pokrewieństwa i okoliczności. Chama i złodzieja, bo skoro nie oddał
        jej (i nie zamierza) pieniędzy, które ona włożyła w jego dom, to do
        tego wszystkiego jest złodziejem.
        • paanna Re: Jak się zachować - zaproszenie... 05.11.08, 12:18
          emka wyjełaś mi to z ust
      • 18_lipcowa1 Re: Jak się zachować - zaproszenie... 05.11.08, 14:50
        agata.tonarska napisała:

        > nie pójść na wesele kuzyna. I nie jest to trzymanie z którąkolwiek
        ze stron, al
        > e
        > zwyczajnie odpowiedź na chamstwo, bo wielokrotnie prosiliśmy, żeby
        w naszej
        > obecności nie używał określeń wobec byłej typu (ze lżejszych):ta
        kretynka,
        > p....., wieśniara itp.


        to o wiele zmienia postac rzeczy

        • misscraft Re: Jak się zachować - zaproszenie... 06.11.08, 00:31
          Dokładnie, byłam jeszcze w stanie go zrozumieć (no tak, serce nie
          sługa) kiedy myślałam, że przynajmniej jest na tyle przyzwoity żeby
          nie obrzucać wyzwiskami osoby, którą zranił i pozbawił dachu nad
          głową. [Nieczuły prymityw i szmaciarz]

          Aleee... to daje do myślenia z drugiej strony, skoro tak na nią
          wrzuca, choć powinien czuć się winny to może ona też w jakiś sposób
          go zraniła, ale taki samiec Alfa się do tego nie przyzna. Takie
          wyzywanie byłych zwykle wiąże się z poczuciem zranienia.
        • sierpniowa_julka Re: Jak się zachować - zaproszenie... 06.11.08, 14:08
          przecież to zostało napisane w pierwszym poście. następnym razem zacznij
          wszczynać kłótnie dopiero, gdy przeczytasz porządnie tekst.
          • 18_lipcowa1 Re: Jak się zachować - zaproszenie... 06.11.08, 14:30
            sierpniowa_julka napisała:

            > przecież to zostało napisane w pierwszym poście. następnym razem
            zacznij
            > wszczynać kłótnie dopiero, gdy przeczytasz porządnie tekst.

            to ze ja non stop wyzywa przy innych? nie, nie zostalo.
            • sierpniowa_julka Re: Jak się zachować - zaproszenie... 07.11.08, 22:30
              > prosi mojego męża na świadkasad Uważamy, że sytuacja jest naprawdę niesmaczna,
              > bo bardzo zaprzyjaźniliśmy się z G. i jakby nie było nie chcemy słyszeć jak
              > się wyraża o niej ...nie będę cytować.
    • burza4 Re: Jak się zachować - zaproszenie... 09.11.08, 00:28
      wiesz co - ja dylematu nie rozumiem. A raczej nie rozumiem jak można
      mieć dylemat.

      są w życiu sytuacje, kiedy trzeba się określić i powiedzieć pewne
      rzeczy wprost.

      ja bym nie poszła, nie świadkowała - i otwarcie powiedziałabym
      dlaczego. To nie jest kwestia lojalności wobec niej, a wobec
      własnych zasad - o ile się je ma. Nie da się zachować dobrych
      układów z obojgiem, trzeba się opowiedzieć po którejś ze stron.

      Nie chodzi o to, że się rozstali. Chodzi o to JAK się rozstali. Mógł
      się zakochać od pierwszego wejrzenia, bywa. Ale miał moralny
      obowiązek postąpić wobec dawnej dziewczyny uczciwie, rozliczyć z nią
      nakłady, które poczyniła, nie wystawiać w nocy za drzwi. To co
      zrobił to po prostu sk.ństwo najgorszego sortu.

      kuzyn zachował się jak ostatnia kanalia, nie byłabym w stanie komuś
      takiemu podać ręki, a co dopiero świadkować mu na ślubie. Nie zadaję
      się z kimś, kim gardzę, do kogo nie mam szacunku, kto jest zerem.
      Ale widać tobie to nie przeszkadza...
      • trapani Re: Jak się zachować - zaproszenie... 10.11.08, 16:09
        burza- popieram
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka