zimny_ogien
06.11.08, 23:00
Drugi wątek jednego dnia - podjarałam się swoim oświeceniem
Temat poważny: Miałyście/znacie sytuacje, kiedy ktoś miał "własnego" księdza udzielającego ślubu? My w zasadzie mamy od dawna postanowione, że będzie to kolega mojego N (znają się od niemowlaka, swoją drogą, bardzo wyluzowany i w porządku facet
Ślub będzie w mojej małej parafii (podkarpacie), proboszcz jest starszy, średnio otwarty, zastanawiam się czy się nie obrazi? Normalnie miałabym to gdzieś, ale nie chcę mieć napięć, albo, żeby na mnie spod byka patrzył. Jak to rozwiązać? I jak w takiej sytuacji wyglądają sprawy techniczne - tzn. czy "nasz" ksiądz ma jakieś formalne obowiązki oprócz prowadzenia mnszy i udzielenia ślubu? Rozumiem, że to proboszcz załatwia sprawy z USC...
Tak myślę, że jak zapłacilibyśmy normalnie proboszczowi i zaprosili go na ślub, to wyszło by ok? Niby proste a trudniej rozegrać w małej miejscowej parafii niż w ogromnym mieście, gdzie wszyscy są bardziej anonimowi...
A, i chcielibyśmy postawić przede wszystkim na ślub, tzn. wesele weselem, bo i tak w ostateczności wszędzie podobnie choćby nie wiem jak się starać, ale ślub chciałabym pamietać do końca życia...Marzy mi się po zmroku, zgaszone światło i setki świec, bez żadnych innych dekoracji, mikrofonów itd. (tu kolejna wątpliwość, czy księża zgadzają sie na takie eksperymenty w kościele?)