Dodaj do ulubionych

Zaczynam się stresować...

09.03.09, 09:39
No tak, zostało 40 dni. Wszystko co mogliśmy przygotować do tej pory,
przygotowaliśmy. I od kilku dni coraz bardziej zaczynam "nie widzieć" całej
tej imprezy. I mam stresa.
Po pierwsze mam wizję taką i koszmary nocne że rodzina N spoźni sie na ślub.
Mają do przejechania ok 350 km, z dziećmi i starszymi osobami na pokładzie, a
planują przeznaczyć na to 4 godziny. Bo teściowa MUSI isc rano do fryzjera, bo
MUSZĄ coś zobaczyć po drodze, bo przecież i tak zdążą... Hotel jest dostępny
od 14 i wszystkich o tym informowaliśmy. Prosilismy zeby przyjechali
wczesniej, wtedy spokojnie ktos ich bedzie mogł w tym hotelu ulokowac, a potem
pilotowac do koscioła. Ale nie, przyjada na ostatnia chwile, beda pewnie
wydzwaniac co 5 minut i bedzie jeden wielki cyrk uncertain

Po drugie zaczynam się stresować jak wypadnie cała kolacja. Zaprosilismy w
sumie 36 najblizszych nam osób. 20 os to nasze rodziny, pozostałe 16 to
przyjaciele. Przy czym rodziny i przyjaciele z obu stron nie znaja się między
sobą i kurcze mam nadzieje ze uda sie ich zintegrowac na czas przyjęcia jakoś.
wiem że na weselach poznaje sie ludzi, jakos tak zaczyna sie rozmawiac z
sąsiadem przy stole i jest ok, ale zaczynam sie bac że mała ilosc osob nie
bedzie temu sprzyjała uncertain Wprawdzie bedzie dodatkowy czynnik integrujący -
spora ilosć wina wink ale ehhh

Nawet nie wiecie jak bym chciała mieć to już za sobą.

A jeszcze tydzień po naszym slubie tesciowa wyprawia drugie wesele tongue_out czyli
impreze u siebie w domu dla swojej czesci rodziny, ciotecznych babc, ciotek,
wujków nie wiadomo skad itd. Oczywiscie mamy sie stawic i byc główną atrakcją
wieczoru. uncertain
Obserwuj wątek
    • stworzenje Re: Zaczynam się stresować... 09.03.09, 09:50
      foczkaka napisała:

      >
      > Nawet nie wiecie jak bym chciała mieć to już za sobą.
      >
      > A jeszcze tydzień po naszym slubie tesciowa wyprawia drugie wesele tongue_out czyli
      > impreze u siebie w domu dla swojej czesci rodziny, ciotecznych babc,

      eee wyluzuj, my tak szczerze byśmy mogli to wszystko od nowa przeżyć smile.
      Oczywiście z tą samą datą ślubu itd. smile. Czyli cofnąć się w czasie. Dwa goście:
      nie przejmuj się nimi, powinni się sami dobrze zorganizować i ogarnąć w tym
      dniu. Ty w tym dniu i Twój N patrzycie raczej na siebie, a nie na wszystko
      dookoła, to się zostawia innym operatywnym osobom z rodziny smile. A jak ktoś na
      czas nie dojedzie no to niestety - to jego problem że się nie umiał
      zorganizować. Ale czarne myśli na bok wszystko będzie dobrze smile.
      Weselu u teściowej - brzmi fajnie smile. Kolejna okazja do potańczeniasmile.
      Rada jeśli macie DJ: zróbcie też swoją kopię waszego pierwszego tańca.
      Dobrze mieć w samochodzie małą butelkę wody mineralnej niegazowanej. Często z
      emocji przed ślubem zasycha w gardle i to wcale nie musi być przy upale! A do
      wesela trochę czasu minie nim dotrzecie na salę i przecież tak od razu nie
      dopadniecie do wody/soku smile.
      • foczkaka Re: Zaczynam się stresować... 09.03.09, 09:58
        No więc właśnie nie mam komu tego zostawić. Ludzie nie znają się między soba
        więc się nawet nie rozpoznają jakby co.
        Ale racja, jesli sie spoznia to my juz nie mamy na to zadnego wpływu, najwyzej
        ślub odbedzie sie bez mamy, babci, i siostry Pana młodego tongue_out
        Właśnie wesele u teściowej brzmi koszmarnie. Kilka godzin spędzonych przy stole
        i w sentrum uwagi - cos czego nie znoszę.
        Zaś tańców nie bedzie na ani na "weselu" ani na "drugim weselu".

        Z woda w aucie dobry pomysł, pewnie skorzystamy wink
        • stworzenje Re: Zaczynam się stresować... 09.03.09, 10:02
          foczkaka napisała:

          > i w sentrum uwagi - cos czego nie znoszę.
          > Zaś tańców nie bedzie na ani na "weselu" ani na "drugim weselu".
          >
          > Z woda w aucie dobry pomysł, pewnie skorzystamy wink

          kurcze,a może jeszcze kogoś mianujcie na tą rolę. Żeby on odbierał telefony,
          brat, siostra? zaufany kumpel,kumpela?
          Z tą wodą to serio - nieraz się przydawała - dobrze,że czasem ja ją miałam przy
          sobie smile.
          No i nie zapomnij najważniejszego wszak bez tego wesele będzie do kitu wink:
          KULAWKI - jeśli nie zakupiłaś masz jeszcze czas big_grin.
          • foczkaka Re: Zaczynam się stresować... 09.03.09, 11:44
            ale te kulawki to chyba na wódke tongue_out
            • stworzenje Re: Zaczynam się stresować... 09.03.09, 11:52
              foczkaka napisała:

              > ale te kulawki to chyba na wódke tongue_out

              wlewaj co się da, wesele bez kulawek to wesele stracone!! tongue_out
              • foczkaka Re: Zaczynam się stresować... 09.03.09, 11:53
                eee, nie lubie takich gadzetow tongue_out
    • moniczka1198 Re: Zaczynam się stresować... 09.03.09, 11:56
      Dzięki Bogu, bo już myslałam że ze mną jest cos nie tak że zaczynam
      łapać stresa....
      U mnie dopiero końcówka proszenia gości. W tej chwili mnie przeraża
      głównie jedna myśl. A mianowicie nastawialiśmy sią na ok. 70 - 80
      osób na przyjęciu, ale boję się że nie będzie nawet 60. A sala jest
      przeznaczona na 140 osób. Boję się że przez to że bedzie mała liczba
      osób bedzie po prostu drętwo i "zimno" na sali. Obsesyjnie liczę
      cały czas gości w jedną i drugą stronę, tzw. "pewniaków", no i
      wychodzi mi że nie mam się czym marwtić. Tylko że z drogiej strony
      martwię się że niektórym gościom może coś wypaść nagle i jak to
      mówią: "po ptokach" smile. Ale tak naprawdę ostateczną liczbą gości
      znać bedę dopiero po 1 kwietnia.
      Pozdrawiam kwietniowe (i nie tylko), spanikowane Panny Młode.
      • foczkaka Re: Zaczynam się stresować... 09.03.09, 12:40
        Nie martw się, mysle ze 50-60 osob to całkiem fajna ilość. Choć faktycznie za
        duża sala to może być problem. To zalezy jak wygląda całość, jak są ustawiione
        stoły itd. Bo jeśli dobrze usadzisz gości, bedą w miarę blisko siebie i nie
        będzie pustych miejsc, to myslę że wolna przestrzen to nie problem.
      • stworzenje do moniczka1198 09.03.09, 12:47
        moniczka1198 napisała:

        > Dzięki Bogu, bo już myslałam że ze mną jest cos nie tak że zaczynam
        > łapać stresa....
        > U mnie dopiero końcówka proszenia gości. W tej chwili mnie przeraża
        > głównie jedna myśl. A mianowicie nastawialiśmy sią na ok. 70 - 80

        bardzo fajna ilość taka poniżej setki smile. Ha martwisz się miejscem że będzie za
        dużo - nie ma czym. Ilekroć bywam na weselach to często bolączką w ogóle chyba
        pomijaną przy organizacji jest kompletna ciasnota w tańcu sad.
        Deptanie,szturchanie to ogólnie normy. Zero komfortu w tańcu,że nie wspomnę o
        zatańczeniu np. walca, tango - tańców które miejsca potrzebują. A będąc
        szturchanym co rusz to i deptania w miejscu się odechciewa. Także to że będziesz
        mieć luzy na parkiecie to moim zdaniem tylko zaleta smile. No a przy stole z
        łokciami pod brodą siedzieć też żadna radocha-przerabialiśmy to niestety na
        Sylwestrze 2009 uncertain.
        • awisnien Re: do moniczka1198 09.03.09, 21:53
          wyluzuj, naprawdę
          1. a może teściowie przyjechaliby dzień wcześniej i przenocowali w hotelu? Przecież teściowa może iść do fryzjera na miejscu. Na dodatek wyśpi się, pospaceruje rano, spokojnie się przygotuje.
          Rozważcie takie rozwiązanie, bo pomyśl, co się będzie działo, jak po drodze coś się zdarzy - roboty drogowe, zepsuta sygnalizacja, kiepska pogoda - mamy pana młodego nie będzie na ślubie?

          Myślę, że akurat rodzice nie powinni być źródłem ewentualnych stresów, więc niech porozmawiajcie o takiej opcji, jeżeli oczywiście jest dla Was do zaakceptowania

          2. Przygotujecie mapki dla gości + opis dojazdu - prześlijcie mailem, pocztą, zostawcie w recepcji hotelu. Goście są dorośli, pokończyli szkoły, pracują, mają dzieci - poradzą sobie. I niech między sobą się dogadują kto kogo zabiera (chyba, że organizujecie np. autokar)

          3. Najwyżej ktoś się spóźni na ślub. I co z tego - i tak nie zauważysz (nie ma się czym chwalić, ale kiedyś spóźniłam się 2 godziny - bo nie chodziło o piąta tylko piętnastą. I nic - PM nie zauważyli mojej nieobecności, a potem i tak się ucieszyli, że dotarłam skruszona)

          4. Obiad ślubny będzie super. Sama byłam na takiej imprezie, gdzie było ok 50 osób, w różnym wieku, które się nie znały. Potem trudno nam było się rozstać, choć alkoholu wcale morze nie popłynęło.

          Generalnie to naprawdę staraj się nie denerwować, choć wiem, że to trudne. Ale zastanów się, co się stanie, jak coś nie wyjdzie, usuń te potencjalnie najgorsze zagrożenia, zastanów się, kto co może za Was zrobić - i przerzuć odpowiedzialność, a resztę "olej". Świat się nie zawali, a Ty masz mieć dobre wspomnienia. Nie dotarli na ślub - i co? Ich strata. Ważne, że Wy tam byliście
          • ga_lapagos Foczkaka! 09.03.09, 22:14

            Kochana moja, juz wiecej nic nie mozesz zrobic, wszystkim wszystko wytlumaczylas, o szczegoly zadbasz ( np. mapki dla gosci). Tesciowa sama musisie soba zajac, bo Ty masz za zadanie byc piekna i szczesliwa na slubnym kobiercu.

            Rozumiem, ze kazda z nas sie denerwuje, ale martwienie sie na zapas jeszcze nikomu nie pomoglo, a zmarszczek dodaje!

            -
            ja?
            wrednygalapagos.blox.pl/html
            • foczkaka Re: Foczkaka! 10.03.09, 08:26
              Dzieki dziewczyny za wsparcie smile
              Tesciowa nie chce przyjechac dzien wczesniej. Narazie nie udaje się jej
              przekonac. Bo ona w piatek musi isc do pracy a w sobote do swojego fryzjera,
              koniec kropka. No ale macie racje, nie moge sie stresowac czyms na co i tak nie
              mam wpływu uncertain
              Mapki mamy dostepne na naszej stronie slubnej. Ale rzeczywiście to dobry pomysł
              zeby zostawic je tez w recepcji hotelu. Nie pomyslałam o tym wczesniej smile
              Muszę być oazą spokoju - jak zawsze kiedy chodzi o rodzinę N wink
              • awisnien Re: Foczkaka! 13.03.09, 19:31
                na teściową naślij własnego jej syna smile nie może dla niego wziąć jednego dnia
                urlopu (chyba nawet okolicznościowy może przypadać)? a nawet jeśli nie, to może
                wyjechać po pracy.
                swój fryzjer - to co jest ważniejsze - ślub syna czy fryzura?
                może brzmi to jak "z grubej rury", ale i tak uważam, że jakby się człowiek nie
                wyluzował, to i tak wolałby, żeby najbliższa z najbliższych rodzina się nie
                spóźniła, więc dopasujcie siłę i sposób argumentacji do okoliczności
                jeśli tylko oczywiście chcecie - nic na siłę smile
    • szampanna Re: Zaczynam się stresować... 13.03.09, 20:04
      Eee, nie denerwuj się. Jakoś to będzie. To, na co nie masz wpływu,
      po prostu zostaw - po co się masz dodatkowo stresować. To, na co
      masz wpływ - jest na pewno idealnie dograne. Rozumiem Cię, bo też
      nie za bardzo lubię takie imprezy, a nad przebiegiem własnej
      musiałam sama czuwać smile Ale poszło wszystko dobrze. Zresztą nawet
      jeśli coś pójdzie nie tak, będziesz prawdopodobnie zbyt zaaferowana,
      żeby się tym zmartwić i przejąć. Nie trać z oczu najważniejszego,
      czyli Waszego ślubu - cała reszta jest tylko dodatkiem, a nerwy po
      ceremonii odpuszczają i sama zobaczysz, że się wyluzujesz.
      Powodzenia.
    • filaretka Re: Zaczynam się stresować... 13.03.09, 23:22
      nie chcę cię stresować ale swojego czasu długo pracowałam jako
      Przedstawiciel handlowy jeżdząc po całej Polsce - i z mojego
      doświadczenia - a miałam szybki samochód i zrobiłam kilkadziesiat
      tyś km - twoja Teściowa nie dojedzie na czas na pewno.

      Do tego jest to sobota rano, załadowany samochód (ludzmi i pewnie
      niejednym bagażem) i nie widzę takiej trasy w tym czasie. Nie mówię
      tego oczywiście żeby cię straszyć, ale wiem - że zrobienie takiego
      dystansu w takim czasie jest w Polsce niemożliwe. Dorzuć jakiś korek
      albo problem na drodze - i mogą już spokojnie przyjechac do najwyżej
      na obiad.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka