asienka13
23.03.09, 14:50
Szukamy sali na wesele w lipcu tego roku. Mamy tylko dwa weekendy,
bo przyszły teść jest marynarzem i niestety tylko w lipcu bedzie na
ladzie. Moja mama rowniez ma prace wyjazdowa i pasuje jej wylacznie
pierwsza polowa lipca. No wiec znalezlismy, nawet dwie z terminem na
10 lipca (celowo piatek).
I tutaj moja siostra robi problemy, bo oni juz w styczniu
zarezerwowali termin urlopu i nie bedzie ich 2-15 lipca. Awanturuje
sie, ze mam szukac innej sali i innego terminu. Mowi ze jest jej
przykro ze ja tak potraktowalam, ze jej nie pasuje i pewnie jej na
moim slubie nie bedzie. I kaze mi wozic gosci 100km bo tam maja
termin, albo przelozyc slub na przyszly rok.
Kurcze, przeciez nie robie tego celowo! Chbyba w pierwszej
kolejnosci powinnismy dostosowywac sie do rodzicow, a potem do niej.
Nie chcemy czekac do przyszlych wakacji skoro wszystko mozemy
zalatwic na te. Ale ona tego nie rozumie. Ma pretensje, ze nie
powiedzielismy jej wczesniej, kiedy ona termin urlopu rezerwowala,
paranoja! Wtedy nie wiedzielismy kiedy tesc schodzi na lad.
Jest mi bardzo przykro, ze zamiast cieszyc sie ze mna, pomagac, to
ta jeszcze strzela fochy i robi mi problemy. Nie chce prosic mame o
zmiane terminu wyjazdu bo siostrze nie pasuje. A sale ktore
znalezlismy maja wolny tylko 10 lipca.
Jak z nia rozmawiac, bo tlumaczenia juz nie skutkuja? Mi tez jest
przeciez przykro...