Dodaj do ulubionych

spowiedź przedślubna

06.07.09, 09:47
jakie są wasze doświadczenia w tej kwestii?? Podobno księża bywają okrutni,
potrafią się wyżwyać, nie dać rozgrzeszenia tylko dlatego, ze się mieszka
razem z narzeczonym przed ślubem. Ile takich spowiedzi należy odbyć przed ślubem?
Obserwuj wątek
    • kr_ka_11 Re: spowiedź przedślubna 06.07.09, 09:58
      wlasnie, podepne sie do pytania, czy ktos z okolic Krakowa mial spowiedz w
      Czernej? tam podobno jest tasmowka i ksieza bynajmniej nie stwarzaja problemow.
    • angazetka Re: spowiedź przedślubna 06.07.09, 10:04
      Jeśli spowiadałaś się parę razy wcześniej, to wiesz, że księża
      bywają rózni - okrutni i nie, dopytujący o szczegóły pożycia i nie,
      traktujący kwestię mieszkania razem i seksu przedślubnego mniej lub
      bardziej liberalnie. Nie ma reguł.
      Spowiedzi przedślubne są dwie, dla osób mieszkających ze sobą - z
      reguły jedna.
    • izolda-28 Re: spowiedź przedślubna 06.07.09, 10:05
      Jeśli się mieszka razem przed slubem to tylko jest jedna spowiedź - chyba dzień przed ślubem. A co do samej spowiedzi - to słyszałam, że różnie z tym bywa... wszystko oczywiście zależy od księdza, który będzie spowiadał.
    • bystra_26 okrutni? przesadzasz! 06.07.09, 10:40
      Uczciwy sam ze sobą człowiek decydujący się na ślub kościelny bądź
      konkordatowy, powinien mieć pojęcie o zasadach swojej wiary i
      przynajmniej z tymi najbardziej fundamentalnymi (wynikającymi z 10
      przykazań i dogmatów) się identyfikować. Inaczej to nie jest
      zawarcie sakramentu małżeństwa, ale farsa.

      Ksiądz w konfesjonalne daje rozgrzeszenie nie na piękne oczy, ale na
      tyle, na ile Kościół i jego rozeznanie sytuacji penitenta mu pozwala.

      Do tej pory nie słyszałaś, że współżycie przedmałżeńskie jest w
      każdym kościele chrześcijańskim (a nie tylko katolickim) grzechem
      materii cieżkiej? Jeśli mieszkasz z narzeczonym i współżyjesz, to
      mieszkanie razem jest doatkowo okazją do grzeszenia i uniemożliwia
      poprawę, więc w takiej sytuacji ksiądz też nie udzieli
      rozgrzeszenia, albo udzieli pod warunkiem, że zdecydujecie się w
      najbliższym czasie na zamieszkanie osobno.

      Jeśli ktoś w tych kluczowych kwestiach nie zgadza się ze swoim
      Kościołem, to może lepiej niech weźmie tylko ślub cywilny. Biorąc w
      takim stanie ślub kościelny poprawiasz statystyki kościelne, a tym
      samym utwierdzasz Kościół w przekonaniu, że akceptujesz jego naukę,
      a to nieprawda.
      • tacomabelle Re: okrutni? przesadzasz! 06.07.09, 10:57
        dokładnie jw.

        po co idziesz do tej spowiedzi, a teraz użalasz sie
        nad "okrucieństwem księży"...albo jesteś katoliczką i przestrzegasz
        wymogów swojw wiary, albo mieszkasz sobie z narzeczonym, ale wtedy
        po co ta hipokryzja z kościelnym slubem i spowiedzią, skoro
        świadomie łamałaś przykazanie "nie cudzołóż"???

        może sobie odpuśc tę spowiedź i ślub w kościele...
        • izolda-28 Re: okrutni? przesadzasz! 06.07.09, 14:08
          Pozostawię bez komentarza powyższe dwie wypowiedzi o byciu katolikiem, wspólnym mieszkaniu i ślubie cywilnym zamiast kościelnego... no comments...
          • tacomabelle Re: okrutni? przesadzasz! 06.07.09, 14:48
            Tylko dlaczego powatarasz to po angielsku? A by pokazać jaka
            wielkoświatowa jesteś? Ty też z tych co bzyku bzyku a potem z
            wiankiem przysięgasz przed księdzem???
            • izolda-28 Re: okrutni? przesadzasz! 06.07.09, 16:24
              Litości!smile
          • xvqqvx Kolejna "hipermarketówka"... 07.07.09, 10:59
            Ple! Ple!

            Ja nie mam osobiście nic przeciwko mieszkaniu razem, seksowi przedmałżeńskiemu, ale ślub kościelny to sakrament (lub jego odpowiednik) dla osób stosujących się do wymogów określonej religii, więc nie widzę sensu w użalaniu się, że te wymogi są złe, bo nie ma obowiązku wyznawania danej religii.
            A niestety dla Ciebie to tylko ładniejszy towar z hipermarketu, bo ślub cywilny jest "be" a w kościele "ładnie się wygląda".
        • inka323f Re: okrutni? przesadzasz! 27.07.09, 18:22
          tacomabelle napisała:

          > świadomie łamałaś przykazanie "nie cudzołóż"???

          Słownik języka polskiego się kłania, chyba ze wiesz na temat autorki cos czego
          my nie wiemy a mianowicie, ze jest juz zamezna i sypia z kims innym niz mezem...
          • twoj_aniol_stroz Re: okrutni? przesadzasz! 28.07.09, 08:21
            Raczej Tobie sie kłania nieznajomość Pisma Św. Grzech cudzołóstwa
            nie dotyczy wyłącznie zdrady małżeńskiej i to jeszcze w cudzym
            łóżku, bo jak we własnym to juz to nie jest cudzołóstwo. Litości!
            • inka323f Re: okrutni? przesadzasz! 28.07.09, 14:58
              twoj_aniol_stroz napisała:

              > Raczej Tobie sie kłania nieznajomość Pisma Św. Grzech cudzołóstwa
              > nie dotyczy wyłącznie zdrady małżeńskiej i to jeszcze w cudzym
              > łóżku, bo jak we własnym to juz to nie jest cudzołóstwo. Litości!

              Na szczescie nie musze znac. Oswiec mnie jakiej jeszcze zdrady moze dotyczyc i
              przeczytaj raz jeszcze co napisalam - nie wiem skad cudze lub wlasne lozko
              wytrzasnelas.... (bo nie z mojego posta).
            • inka323f Re: okrutni? przesadzasz! 28.07.09, 15:03
              twoj_aniol_stroz napisała:

              > Raczej Tobie sie kłania nieznajomość Pisma Św.

              A poza tym, jak juz uzywasz okreslenia, specyficznego dla jakiegos pisma, nie
              bedacego w powszechnym uzyciu w panstwie niewyznaniowym, jakim Polska jeszcze
              jest, to laskawie doprecyzuj. W przeciwnym wypadku nie nie wytykaj ludziom
              nieznajomosci jakiegos religijnego pisma.
              • twoj_aniol_stroz Re: okrutni? przesadzasz! 29.07.09, 17:57
                Skoro wypowiadasz się w kwestii związanej z 10 przykazaniami i wiesz
                na czym polega lub nie polega grzech cudzołóstwa to najwyraźniej
                wiesz skąd w ogóle pochodzi ten cytat i czego dotyczy. Czyżbym się
                myliła?
            • swinia_i_cham to może jakiś cytat 03.08.09, 17:48
              z nauk Chrystusa, dotyczący seksu przedmałżeńskiego WOLNYCH ludzi? Nie pytam o listy ludzi budujących później KK - pytam o słowa Jezusa na ten temat....

              Źródłosłów cudzołóstwa pochodzi od cudzego łoża - ale nie własności mebla smile tylko prawa do osoby w owym łożu przebywającej.

              Nie wiem jak to tam w oryginale było zapisane...


              CO do tych, którzy szczekają na chcących brać ślub kościelny nie zgadzając się z KK w kwestii przedmałżeńskiego seksu - a może wynika to z braku wiary nieomylność LUDZI, którzy takie zasady do tej religii wprowadzili? Bo ze słów Chrystusa nic takiego - o ile mi wiadomo - nie wynika?

              Może ktoś wierzy w Boga i nauke Chrystusa, ale nie wierzy w 100% w stworzony przez ludzi i przez ludzi zarządzany od 2000 lat kościół? I chce ślubu kościelnego bo w ten sakrament wierzy w 100%, ale nauke dotyczącą seksualności uważa za wymysł sfiksowanych dekadami celibatu starców?
              • twoj_aniol_stroz Proszę uprzejmie :) 09.08.09, 11:06
                Ewangelia Św Mateusza Rozdz. 5 wersety 4-6. Pan Jezus wyraźnie mówi
                o żonie, to nie jest narzeczona, kochanka, dziewczyna, partnerka,
                ale żona - żona, czyli kobieta wcześniej zaślubiona.
                Dodam jeszcze jedną kwestię. Jezus wyraźnie powiedział, że nie
                przyszedł by odwołać wcześniejsze prawo, ale żeby je dopełnić.
                Wcześniejsze prawo mamy w ST i ono także mówi wyraźnie o współżyciu
                żony i męża.
    • rubina2 Re: spowiedź przedślubna 06.07.09, 11:34
      Ja pierwszą spowiedź przedślubną mam już za sobą. Bałam się bo
      chciałam powiedzieć wszystko szczerze i powiedziałam. Trafiłam na
      super księdza. Byłam u Paulinów w Toruni. Nie było krzyków, wyzwisk
      (a moje koleżanki niestety z czymś takim się spotkały, łącznie z
      pokutą w postaci marszu na kolanach dookoła kościoła w centrum
      miasta), nie muszę również wyprowadzać się od narzeczonego. Ksiądz
      ze spokojem i uśmiechem na twarzy oznajmił, że bardzo cieszy się, że
      przystąpiłam do szczerej spowiedzi i, że zdecydowałliśmy się
      zalegalizować nasz związek. Przekazał mi jeszcze wiele cennych
      wskazówek na przyszłość i dostałam rozgrzeszenie. Księża faktycznie
      mają róźne podejście. Prawdą jest, że sex przedmałżenski to grzech i
      tu nie ma dyskusji, ale krzyki księdza w konfesjonale niewiele
      pomogą wręcz przeciwnie.
      • monikapers Re: spowiedź przedślubna 06.07.09, 12:25
        kochane, wyznam Wam, ze z calego tematu slub koscielny najbardziej wryly mi sie
        w pamiec uczucia zwiazane ze spowiedzia...
        nie przygotowania, nawet nie msza, chociaz w czasie jej trwania tez
        emocjonalnie 'sie dzialo', nie przyjecie i inne
        wlasnie spowiedz
        poniewaz mieszkalismy razem w naszym wypadku byla tylko jedna, przygotowywalismy
        sie razem, nauki i osobiste spotkania z ksiedzem byly czyms wspanialym i
        ubogacily mnie na dlugie lata, a moze i na zawsze
        na kilka dni przed slubem wybralismy sie razem do pustego kosciola i dlugo
        rozmawialismy z ksiedzem
        bylo wspaniale, jesli to odpowienie slowo /chyba nie/
        po wszystkim dlugo nie moglam dojsc do siebie, a jak juz sie to stalo zdalam
        sobie sprawe, ze teraz zaczynam wszystko od nowa, od poczatku i ze jestem kims
        wyjatkowym i 'zaopiekowanym'
        nasze uczestnicwto we mszy i codzienne zycie tez jest od tej pory inne... lepsze

        sorry za szczerosc

        sprobujecie przezyc Wasza spowiedz przedslubna, warto
        • lapwing123 Re: spowiedź przedślubna 06.07.09, 13:03
          ja byłam wczoraj na pierwszej przedślubnej. ksiądz ok. zapytał o czystość
          przedmałżeńską. nie krzyczał. tylko zapytał czy się z tego spowiadałam
          wcześniej. i tyle.
          chociaż jak tu piszą dziewczyny różnie to bywa. moja koleżanka została
          potraktowana brutalnie, wrzaski księdza było słychać na pół kościoła. : "jak Ci
          nie wstyd dziewczyno!"
          • marina111 Re: spowiedź przedślubna 06.07.09, 15:52
            Jesli ksiadz krzyczał to naruszył tajemnice spowiedzi bo inni mogli usłyszec o
            czym rozmawiaja. W takiej sytuacji zrobiła bym cos aby wyciagnieto od niego
            konsekwencje
        • marina111 Re: spowiedź przedślubna 06.07.09, 15:52
          Super się to czyta i o takiej spowiedzi marze smile
    • babka1234 Re: spowiedź przedślubna 06.07.09, 14:03
      Podobno księża bywają okrutni,
      > potrafią się wyżwyać, nie dać rozgrzeszenia tylko dlatego, ze się mieszka
      > razem z narzeczonym przed ślubem

      hahaha, to sie uśmiałam... TYLKO DLATEGO ze sie razem mieszka...no skandal
      normalnie big_grin tylko dlatego?- przeciez to jeden z cięższych grzechów! nie znasz
      podstawowych zasad wiary a chcesz brać ślub kościelny?
      My też mieszkamy razem przed ślubem, ale nie oczekuje rozgrzeszenia własnie z
      tego powodu i wcale mnie to nie dziwi. myslałam ze spowiedź bedzie tylko jedna z
      tego względu, ale co mnie zdziwiło, ksiądz powiedział, że mamy iść do spowiedzi
      także tej pierwszej i szczerze przyrzec, ze do ślubu bedziemy życ z soba jak
      brat z siostra i wtedy dostaniemy rozgrzeszenie (grzech zgorszenia u nas nie
      wystepuje ze wzgl.na pewne okolicznosci, nie bede sie rozpisywac jakie). Pytał
      czy damy rade ze soba tak mieszkac, nie grzesząc, a my zobowiazaliśmy sie, ze
      tak. W ten sposób możemy uzyskac rozgrzeszenie i przystapic do drugiej spowiedzi
      przed samym slubem
      • stylwia1978 Re: spowiedź przedślubna 06.07.09, 19:28
        A ja się po prostu boje, bo same przyznacie, że czesto zamiast uzyskać rozgrzeszenie i zacząc po prostu nowe zycie niektore dziewczyny wrecz zostaja napietnowane i potraktowane jako istoty bezbozne. Jaki jest wiec sens spowiedzi, skoro wyznajemy swoje grzechy i chec poprawy a tu nic innego jak zniewaga i gromy z nieba. Dziwie sie wiec, gdy widze "panny" mlode z odzysku po cywilnym albo co gorsze w 5 miesiacu ciazy. Lekam sie o swoją spowiedź, bo wierzcie lub nie wiekszośc ksiezy nie jest obiektywna i zamiast pomoc odpycha od wiary. 60% narzeczonych mieszka ze soba, 90% współżyje i dam reke uciac, ze maja mniej na sumieniu niz Ci ksieza w konfesjonale, ktorym sie wydaje, ze sa wyrocznia na ziemi.
        • angazetka Re: spowiedź przedślubna 06.07.09, 22:38
          Rozgrzeszenie nie jest czymś, co dostaje się z automatu, tylko
          dlatego, że się przystąpiło do spowiedzi. Takie prawo księdza, że
          nie zawsze musi dać rozgrzeszenie. Dlatego młodzi mieszkający ze
          sobą mogę przystąpić do spowiedzi tylko raz, tuż przed ślubem, by
          nie zdążyli nagrzeszyć (tak, mieszkanie razem przed slubem to
          grzech). Tu i tak Kościół poszedł bardzo mocno ludziom na rękę.
          • swinia_i_cham Re: spowiedź przedślubna 03.08.09, 17:52
            > (tak, mieszkanie razem przed slubem to
            > grzech).

            w oczach świrów zwariowanych dekadami celibatu. To co LUDZIE mówią w kościele (z papieżami włącznie) nie jest prawdą objawioną. Bo byli tacy purpuraci co dzieci mieli całe stadka, co podpisywali się pod paleniem ludzi na stosach itd.


        • twoj_aniol_stroz Re: spowiedź przedślubna 28.07.09, 08:50
          Dlatego warto pomyśleć gdzie idziesz do spowiedzi, warto włożyć
          wysiłek w znalezienie księdza mądrego, który nie będzie tego dnia
          zmęczony siedzeniem trzecią godzine w konfesjonale, który nie bedzie
          sie spieszył, bo zaraz ma dyżur w kancelarii, który bedzie miał dla
          Was zarezerwowany czas, cierpliwość i dobre słowo. Do spowiedzi
          zawsze, a już przed ślubem szczególnie, warto przyjść trochę
          wcześniej, by w skupieniu i wyciszeniu pogadać najpierw w modlitwie
          z Jezusem. Poproś Ducha Św o obecność, poproś go by księdzu dał
          cierpliwość do Ciebie, a Tobie jasny umysł bys umiała dobrze
          zrozumieć tę spowiedź, naukę od księdza. (Nie piszę tego absolutnie
          złośliwie - to co piszę jest tym co zawsze robię przed spowiedzią,
          bo wiedzac jak nabroiłam po prostu muszę prosić o cierpliwość do
          mnie dla kapłana wink )
          > Lekam sie o swoją spowiedź, bo wierzcie lub nie wiekszo
          > śc ksiezy nie jest obiektywna i zamiast pomoc odpycha od wiary.
          Ej, to zdanie jest nie w porządku! Znasz większość z wielu tysiecy
          księży pracujących w Polsce? A zakonnicy? To która część tych księży
          jest nie w porzadku i odpycha od wiary? A bardziej odpycha od wiary
          ksiądz liberalny, czy wymagający? Nie generalizuj, nie wolno w ten
          sposób mówić, bo krzywdzisz niepotrzebnie. Rozumiem Twój lęk,
          rozumiem wątpliwości, ale generalizowanie zawsze krzywdzi, obojetne
          kogo dotyczy.
          > 60% narzeczonyc
          > h mieszka ze soba, 90% współżyje i dam reke uciac, ze maja mniej
          na sumieniu ni
          > z Ci ksieza w konfesjonale, ktorym sie wydaje, ze sa wyrocznia na
          ziemi.
          Oj nie dawaj tej ręki, bo przyda Ci sie jeszcze w życiu wink Nie mów
          tak. Nie wiesz co wszyscy księża robią w życiu prywatnym, nie znasz
          wszystkich księży, więc nic o nich nie możesz powiedzieć. Być może
          masz w parafii księdza, który sie pogubił i jego przykład nie jest
          wart naśladowania, ale to nie powód, zeby własnie ten przykład
          przelewać na wszystkich księży. Podobnie skandale,o których czyta
          się w gazetach. Tak, są tacy księża, ale przecież nie czytasz w
          gazetach o księżach wspaniałych, o takich, którzy często latami
          podnoszą na duchu, poswięcają swoj czas na tłumaczenie, na walke o
          człowieka... Znam wielu wspaniałych księży, ludzi, którzy bardzo mi
          pomogli, gdy byłam w tarapatach,którzy wiele godzin mi oddali,
          którzy wykazali sie ogromem cierpliwości do mnie - ja bym już dawno
          tę cierpliwość do siebie samej straciła big_grin O takich ludziach nikt
          nie pisze w gazetach, sasiadki o nich też nie plotkują, bo nie ma o
          czym - zwykły szary (czarny raczej wink ) ksiadz siedzi w
          konfesjonale... Nic o nim nie wiadomo...
      • habibi83 Re: spowiedź przedślubna 06.07.09, 23:44
        kolejna wypowiedż utwierdzająca mnie w przekonaniu, że najgorsi katolicyto ci co
        się nagle "nawrócili" i myślą, że teraz są kimś lepszym i że mają prawo oceniać
        innych
        odwoływanie się do 10 przykazań jest śmieszne, nikt na forum nie ma prawa
        osądzać kto jest lepszy, przypomnę tym pieniaczkom, że zgodnie z wiara katolicką
        osądza tylko Bóg lub ktoś do tego powołany (kapłan)
        tak dobrze znacie zasady wiary a o tym zapomniałyście?
        wstyd
        • bystra_26 do habibi83 07.07.09, 08:52
          UCZYNKI MIŁOSIERNE CO DO DUSZY
          1. Grzesznych upominać
          2. Nieumiejętnych nauczać
          3. Wątpiącym dobrze radzić
          4. Strapionych pocieszać
          5. Krzywdy cierpliwie znosić
          6. Urazy chętnie darować
          7. Modlić się za żywych i umarłych
          • small_cloud Re: do habibi83 09.07.09, 09:12
            A o "kto jest bez winny, niech pierwszy rzuci kamien.." słyszałas?


            • twoj_aniol_stroz Re: do habibi83 28.07.09, 08:55
              Zaraz,zaraz... Jest zasadnicza różnica pomiędzy upomnieniem
              zwłaszcza z miłością, a ukamienowaniem człowieka. Jezus w tej scenie
              nie powiedział do kobiety: kochana nic się nie stało, wszystko ok.
              Faryzeusze chcieli ja zabić, Bóg na to nie pozwolił, ale jej
              powiedział: idź i nie grzesz więcej.
              Bóg nie pozwolił potępić, ale potępić a upomnieć to zasadnicza
              różnica.
              • small_cloud Re: do habibi83 30.07.09, 12:51
                Nie NAM oceniac wiare ludzi, nie MY mamy legitymacje do tego aby
                potepiac grzeszacych. W swoim czasie kazdy zostanie osadzony.
                Czytajac jednak neiktore wypowiedzi nei moge oprzec sie wrazeniu ze
                niektore to swietsze od papieza sa.
                Moze troszke pokory drogie kolezanki.
                • twoj_aniol_stroz Re: do habibi83 31.07.09, 12:10
                  To nie jest do końca tak jak piszesz. Jest zasadnicza różnica
                  pomiedzy osadzeniem człowieka, a upomnieniem, gdy robi coś nie tak.
                  Podam Ci przykład z mojego zycia:
                  dziewczyna rozstała się z chłopakiem, po pewnym czasie on znalazł
                  sobie inną. Kiedys na jakimś spotkaniu był bez tej nowej dziewczyny,
                  ale za to była na tym samym spotkaniu jego była, czyli dziewczyna o
                  której mówimy. W pewnym momencie zobaczyłam, ze oboje namietnie się
                  całują, natomiast za jakąś chwilę tenże chłopak opowiada jak bardzo
                  zakochany jest w tej drugiej. No i teraz będąc świadkiem takiej
                  sceny możesz zareagować na dwa sposoby:
                  1. powiedzieć, że dziewczyna zachowuje się jak natrętna nastolatka,
                  że się nie szanuje itd. - to będzie osadzenie jej
                  2. możesz jej w cztery oczy powiedzieć, że to co robi jest bez
                  sensu, ze tylko siebie rani i powoduje bezsensowne nadzieje, które w
                  sumie dla niej będą krzywdą. - to jest właśnie upomnienie.
                  Różnica polega na tym, że osądzając ranisz człowieka, upominając
                  pokazujeszkonsekwencje złego postępowania. To właśnie robił Jezus -
                  On upominał, On wiedział jak człowiek rani siebie grzechem, jak
                  bardzo trudno mu potem wyzwolić się. To właśnie nam też nakazał robić
                  • small_cloud Re: do habibi83 04.08.09, 11:37
                    jak dla mnie twoja historia to historia z udzialem jakis dzieci a
                    nie osob doroslych.
                    • twoj_aniol_stroz Re: do habibi83 09.08.09, 11:11
                      Tu nie ma znaczenia kim są ludzie, o których piszę. Chodzi o
                      pokazanie różnicy pomiędzy oceną kogoś a upomnieniem kogoś.
    • wanioliowa Re: spowiedź przedślubna 06.07.09, 22:10
      No ok - a jeśli przykładowo ksiądz nie da rozgrzeszenia i np. będzie się
      wydzierał albo każe robić jakies abstrakcyjne rzeczy (jak np. to z chodzeniem na
      kolanach!) to co wtedy? Można po prostu iść do spowiedzi do innego księdza czy
      "szansa" jest tylko jedna?
      • kr_ka_11 Re: spowiedź przedślubna 07.07.09, 07:02
        wierz mi, ze jest szansa. wszystko od ksiedza zalezy. ja u Dominikanow nie
        dostalam rozgrzeszenia, nie wspominajac nawet ze mieszkamy razem. spowiadalam
        sie tylko, ze wspolzyje. kazal przyrzec ze do slubu tego nie zrobie (nie bylam
        jeszcze zareczona), zapytalam wiec czy polowa mlodych ktorzy sie spowiadaja
        klamia czy przychodza po tygodniu ze nie wytrzymali? potem spowiadalam sie
        (przez przypadek, gdzie indziej nie bylo spowiednikow) w kosciele gdzie
        chrzczona byla moja siostrzenica. ksiadz zamknal sie ze mna w pokoju kolo
        zachrystii, siadl obok i rozmawial. powiedzialam wszysciutko.. odrzekl, ze to
        cudowne, ze sie kochamy, bo milosc jest najwazniejsza, ale zebysmy nie bali sie
        malzenstwa, bo to najpiekniejsza rzecz na swiecie. dal rozgrzeszenie i to byla
        najbardziej niezapomniana spowiedz jaka mialam w zyciu. nie dlatego, ze tym
        razem rozgrzeszenie dostalam. jakbym nie dostala tez by byla. ta forma takiego
        ciepla i przyjazni, takie niesamowite porozumienie. o to powinno chodzic tak
        naprawde, bo podejscie do kosciola od ksiedza w duzej mierze zalezy.
        • wanioliowa Re: spowiedź przedślubna 07.07.09, 09:45
          No to ja juz teraz zupełnie zgłupiałam - ta spowiedz jest inna niz taka
          normalna? Wiele z was mówi, że ksiądz wyszedł poza konfesjonał, normalnie
          rozmawiał. Nasz Ksiądz nakreślil to tak, że nie wydawało mi się że ta spowiedź
          czymś różni się od innych....

          No i tematyka - mamy się spowiadać ze wszystkich grzechów - czy skupić się na
          tych związanych z partnerem/ współżyciem etc.
          • bystra_26 do wanioliowa 07.07.09, 10:37
            Jak w każdej spowiedzi MUSISZ wyznać wszystkie GRZECHY CIĘŻKIE.

            Spowiedź przedślubna różni się od "zwykłej" tym, że odbywa się przed
            ślubem i jest elementem przygotowania do niego. Zwykle to ostatni
            moment na to, żeby uświadomić narzeczonym, czym jest katolicka etyka
            seksualna (w protokole przedślubnym jest o to pytanie i wszyscy
            mówią, że się, o dziwo!, zgadzają z nią). Dlatego zwykle
            ksiądz naprowadza na ten temat, bo zbyt liczne grono "katolików" np.
            nie uznaje, że współżycie przedslubne to grzech ciężki!

            Poza tym narzeczeni w protokole zapewnią, że wychowają po
            katolicku dzieci
            , czyli m.in. wpoją im zasady moralne, których
            wymaga KK, więc powinni wiedzieć, jaka jest nauka Kościoła.
            • gosia2103 Re: 08.07.09, 07:25
              Ok, wszystko slicznie pięknie, idę się wyspowiadać, ale co jeśli ja seksu przed
              ślubem nie uważam za grzech?

              Tak samo mój narzeczony i jego rodzice.

              Współżyjemy, chodzimy do kościoła, ale współżycie nie jest dla mnie grzechem,
              czy mam się z tego spowiadać mimo swoich przekonań, mimo iż uważam że nie
              zrobiłam nic złego?

              No bo przeciez spowiedź to wyznawanie złych uczynków (m.in.)

              ale dla mnie nie jest on ani zły ani grzechem.

              więc sama nie wiem.
              • pralinka86 Re: 08.07.09, 07:54
                możesz nie mówić, ale sądzę że ksiądz i tak się dopyta. Problem jest tutaj taki,
                że grzechem jest to co kościół uważa za grzech. Ja też uważam że współżycie nie
                jest grzechem jeśli nie "daję" na lewo i prawo
              • kr_ka_11 Re: 08.07.09, 07:59
                na naukach przedmalzenskich u dominikanow (u tych samych co ja nie dostalam
                rozgrzeszenia), moim znajomym powiedziano, ze spowiadasz sie z tego co uwazasz
                za grzech. jesli jest to w zgodzie z Twoim sumieniem i nie zalujesz czegos nie
                musisz mowic o tym na spowiedzi.

                hehe.. to teraz mnie zlinczujcie smile
                • lapwing123 Re: 08.07.09, 08:08
                  też myślałam, że spowiadamy się z tego co uznajemy za grzech i z czego
                  postanawiamy poprawę. niestety pomyłka. ksiądz dopytał o czystość
                  przedmałżeńską. i stwierdził : "hola hola co tam jeszcze zataiłaś?". zapytał ile
                  czasu jesteśmy razem. ile czasu brak czystości. ile razy się z tego spowiadałam
                  i czy w ogóle. i skupił się tylko na tym.
                  • kr_ka_11 Re: 08.07.09, 08:46
                    no ale rozgrzeszenie dal? bo tak sobiwe mysle, ze jak spowiedz jest dzien przed
                    uroczystoscia, to czy moze nie dac rozgrzeszenia? i co sie wtedy dzieje? sama
                    nie wiem.. my chyba pojedziemy na spowiedz do tego ksiedza o ktorym opowiadalam.
                    porozmawiamy sobie szczerze a nie bedzie wolal o pomste do nieba.
                    • bystra_26 gdy nie dostaniemy rozgrzeszenia dzień przed 08.07.09, 09:58
                      To jest możliwe. Jak nie ma żalu za grzechy, to ksiądz nie daje
                      rozgrzeszenia i nieważne, czy jutro jest ślub, pogrzeb czy jeszcze
                      co innego.

                      W takiej sytuacji ślub się odbywa, ale narzeczeni nie przystępują do
                      Komunii.
                      • kr_ka_11 Re: gdy nie dostaniemy rozgrzeszenia dzień przed 08.07.09, 10:10
                        tak mialam na bierzmowaniu. nie moglam przyjac komunii bo rozgrzeszenia nie bylo.
                        • monikapers Re: gdy nie dostaniemy rozgrzeszenia dzień przed 08.07.09, 15:28
                          ulalala, a to z Ciebie zawodniczka smile
                          rozumiem, ze USC?
                          • kr_ka_11 Re: gdy nie dostaniemy rozgrzeszenia dzień przed 09.07.09, 06:49
                            > ulalala, a to z Ciebie zawodniczka smile

                            dlaczego zawodniczka? inny ksiadz rozgrzeszenie dal (dwa dni pozniej -
                            Karmelici). to jak z urzednikami, to tylko ludzie, jeden zrozumie i nie bedzie
                            robil problemow, pouczy, zacheci inny bedzie szalal i wyzywal z konfesjonału
                            (przypadek mojej koleżanki).

                            > rozumiem, ze USC?

                            zle rozumiesz.. konkordatowy.
                • angazetka Re: 08.07.09, 21:34
                  > na naukach przedmalzenskich u dominikanow (u tych samych co ja nie
                  dostalam
                  > rozgrzeszenia), moim znajomym powiedziano, ze spowiadasz sie z
                  tego co uwazasz
                  > za grzech. jesli jest to w zgodzie z Twoim sumieniem i nie
                  zalujesz czegos nie musisz mowic o tym na spowiedzi.

                  Super. Czyli jeśli morderca nie uważa zabijania za grzech, to się
                  nie musi z tego spowiadać? Jakie to proste... wink
              • des4 kolejna "wierząca" w hipermarket? 08.07.09, 09:24
                gosia2103 napisała:

                > Ok, wszystko slicznie pięknie, idę się wyspowiadać, ale co jeśli
                ja seksu przed
                > ślubem nie uważam za grzech?
                >
                > Tak samo mój narzeczony i jego rodzice.
                >

                dzieciko, to zmień wyznanie, bo wiara to nie jest to co ty uważasz,
                tylko co uważają przykazania...

                wg mnie skopanie staruszki na ulicy też nie jest grzechem, ergo nie
                musze się z tego spowiadać...
                • wanioliowa Re: kolejna "wierząca" w hipermarket? 08.07.09, 10:04
                  a ty kolejna wysłannica popadających w paranoję katolików ?

                  bez "dziecinko" nie da się normalnie odpowiedzieć? chcesz tym słownictwem
                  podkreślić swoją dojrzałość czy o co ci chodzi?

                  przynajmniej dziewczyna zastanawia się co ma powiedzieć i analizuje sytuacje a
                  nie tępo biega do konfesjonału po to żeby się spowiadać a za 2 dni robić to samo
                  - tak jak postępuje większość katolików.

                  Mam w rodzinie sporo wszystkich świętoje.... ciotek - które z różańcem biegają
                  pod kościół codziennie, uczestniczą w życiu kościoła od nieszporów po roraty i
                  wszystkie możliwe oazy i kółka, rydzykowi na konto przelewają pół emerytury. A
                  przy okazji wszystkich obgadują, jak ktoś obrazi Kościół to rzucają na niego
                  przekleństwo, nikomu nie pomagają, wszystko krytykują, pedofilię u księzy
                  tłumaczą opętaniem a powodzie tym ze ludzie grzeszą.

                  Tak wygląda katolicyzm od kuchni - i to są jego filary - można je minąć
                  codziennie jak o 7 do kościoła pędzi całe stado pań > 60.

                  Sto razy lepsza będzie dziewczyna o dobrym sercu która uprawia seks ze swoim
                  facetem, niż typ 90% zatwardziałych katolików jaki stanowi podstawę
                  funkcjonowania katolickiej sekty zarządzanej z Torunia.

                  W katolicyźmie jak w każdej innej wierze człowiek ma prawo używać swojego rozumu
                  i modyfikować to co się dzieje przez pryzmat własnych doświadczeń i poglądów.
                  Bycie katolikiem nie oznacza że musisz stosowac się do wszystkich wyznaczonych
                  zasad i robic dokładnie to co powie kościół. To moze być kierunek, jakaś droga
                  zrozumienia otaczjącego świata która pomaga w życiu. Można traktować kościół
                  jako przystanek do zastanowienia się, modlitwę jako wyciszenie, spowiedz jako
                  terapię. Mozna dopiero szukać Boga w życiu będąc katolikiem - i niech każdy robi
                  co uważa za słuszne w tej materii.

                  Tak jak nie muszę wierzyć w 7 dniowe stworzenie świata i niepokalane poczęcie -
                  tak mam prawo mieć swoje zdanie co do seksu przed ślubem - i nikt nie ma prawa
                  nikomu narzucać wiary w postaci - albo pełen pakiet albo nie bierz wcale i daruj
                  sobie ślub kościelny albo zmień wyznanie.
                  • des4 misiaczku, lepiej siedzieć cicho 08.07.09, 10:26
                    i poczytac mądrzejszych w danej dziedzine niż robić ze eksperta na
                    każdy temat jak bazarowa przekupa...

                    wanioliowa napisała:

                    > a ty kolejna wysłannica popadających w paranoję katolików ?

                    jacy katolicy mnie wysłali i z jaką misją? za dużo lit. popularnej
                    typu kod Leonarda da Vinci...

                    >
                    > bez "dziecinko" nie da się normalnie odpowiedzieć? chcesz tym
                    słownictwem
                    > podkreślić swoją dojrzałość czy o co ci chodzi?

                    dokładnie, panienka jest wybitnie niedojrzała, ty chyba też sądząc z
                    twojej forumowej "tfurczości"..

                    >
                    > przynajmniej dziewczyna zastanawia się co ma powiedzieć i
                    analizuje sytuacje a
                    > nie tępo biega do konfesjonału po to żeby się spowiadać a za 2 dni
                    robić to sam

                    do konfesjonału nie biega się tepo, tylko robi się wcześniej
                    rachunek sumienia, wierząca osoba powinna przed rachunkiem sumienia
                    wiedzieć jakie są wymogi jej wiary i przykazania, a nie klepac co
                    mama i narzeczony uważają....

                    > o
                    > - tak jak postępuje większość katolików.

                    rozumiem, że masz informacje zp ierwszej reki? jeśli jesteś
                    katoliczka, mam powody ci wierzyć, jeśli nie, to pal kapcie i zmykaj
                    do budy...


                    >
                    > Mam w rodzinie sporo wszystkich świętoje.... ciotek - które z
                    różańcem biegają
                    > pod kościół codziennie, uczestniczą w życiu kościoła od nieszporów
                    po roraty i
                    > wszystkie możliwe oazy i kółka, rydzykowi na konto przelewają pół
                    emerytury. A
                    > przy okazji wszystkich obgadują, jak ktoś obrazi Kościół to
                    rzucają na niego
                    > przekleństwo, nikomu nie pomagają, wszystko krytykują, pedofilię u
                    księzy
                    > tłumaczą opętaniem a powodzie tym ze ludzie grzeszą.

                    i czego to ma dowodzić? zero związku z temetem wątku...

                    >
                    > Tak wygląda katolicyzm od kuchni - i to są jego filary - można je
                    minąć
                    > codziennie jak o 7 do kościoła pędzi całe stado pań > 60.

                    jeśli jesteś katoliczka mam powody ci wierzxć, jeśli nie, nie
                    zabieraj glosu w tematach o których nie masz zielonego pojęcia...


                    > Sto razy lepsza będzie dziewczyna o dobrym sercu która uprawia
                    seks ze swoim
                    > facetem, niż typ 90% zatwardziałych katolików jaki stanowi podstawę
                    > funkcjonowania katolickiej sekty zarządzanej z Torunia.

                    nie ty jesteś uprawniona do osądzania kto jest grzesznikiem i
                    dlaczego...twoje zdanie dla mnie nic nie znaczy...
                    >

                    > W katolicyźmie jak w każdej innej wierze człowiek ma prawo używać
                    swojego rozum
                    > u
                    > i modyfikować to co się dzieje przez pryzmat własnych doświadczeń
                    i poglądów.

                    po szóste: "nie códzołóż", a modyfikować możesz zobie zamowienie na
                    majtki w sklepie internetowym...

                    > Bycie katolikiem nie oznacza że musisz stosowac się do wszystkich
                    wyznaczonych
                    > zasad i robic dokładnie to co powie kościół.

                    ??? SIC!!!

                    To moze być kierunek, jakaś droga
                    > zrozumienia otaczjącego świata która pomaga w życiu. Można
                    traktować kościół
                    > jako przystanek do zastanowienia się, modlitwę jako wyciszenie,
                    spowiedz jako
                    > terapię. Mozna dopiero szukać Boga w życiu będąc katolikiem - i
                    niech każdy rob
                    > i
                    > co uważa za słuszne w tej materii.

                    jeślio jesteś katoliczką, porozmawiaj o tym ze swoim spowiednikiem,
                    jesli nie, nie zabieraj glosy w sprawach, o których nie masz
                    zielonego pojecia...

                    >
                    > Tak jak nie muszę wierzyć w 7 dniowe stworzenie świata i
                    niepokalane poczęcie -

                    jeśli nie jesteś katoliczką, nie musisz, jeśli jesteś, niepokalane
                    poczęcie jest częscią Credo misiaczku...


                    > tak mam prawo mieć swoje zdanie co do seksu przed ślubem - i nikt
                    nie ma prawa
                    > nikomu narzucać wiary w postaci - albo pełen pakiet albo nie bierz
                    wcale i daru> sobie ślub kościelny albo zmień wyznanie.


                    to jest istota wiary, albo pelen pakiet, albo zalóz sobie wlasny
                    kościół/wyznanie, nikt ci nie broni...

                    ślub w kościele rzymsko-katolickim zobowiązuje do przestrzegania
                    wymogow tego wyznania i wychowania potomstwa zgodnie z tymi
                    wymogami, to przysięgasz przed Bogiem i malzonkiem...

                    jeszcze jakies bzdury misiaczku???
                    • wanioliowa Re: misiaczku, lepiej siedzieć cicho 08.07.09, 12:44
                      Ale się ubawiłam smile)) Z postu wynika że jesteś starsza niż autorka - co jest tym
                      bardziej tragiczne. Jakbyś byla głupią małolatą - to dałoby się to czytać. A jak
                      dorosła kobieta sie tak zachowuje - to jest to powód do śmiechu... Dawno
                      nieczytałam tak pozbawionych logiki i jakiejkolwiek puenty wywodów.

                      I co ty masz z tym misiaczkiem? Nie pamiętam, żebyśmy przechodziły na ty i
                      dostopnia tego typu czułości więc jak masz jakieś zapędy "misiaczkowe" - to się
                      tak odzywaj do swojego chłopaka - może on lubi serię zwierzęcych określeń - ja
                      nieszczególnie.

                      masz wyprany mózg, ale to twój problem. Klepiesz ślepo co ci religia nazuje -
                      więc tkwij sobie w tym dalej - jakakolwiek dyskusja jest tu nie na miejscu - bo
                      i tak bedziesz ślepo patrzeć na to co ci podadzą na tacce.

                      >rozumiem, że masz informacje z pierwszej reki? jeśli jesteś
                      > katoliczka, mam powody ci wierzyć

                      tak, mam dwóch kumpli księży, kolejnych 2 w rodzinie. Informacje pierwsza klasa
                      - od normalnych ludzi - od razu zaznaczam, nie takich jak ty. Można być
                      normalnym będąc nawet księdzem. I nawet bedąc ksiedzem można przymknąć na pewne
                      rzeczy oko. To się nazywa zdrowe podejście do religii - którą tworzą ludzie -
                      omylni, tacy jak każdy z nas - ale ludzie - nie Bóg. Księża o tym wiedzą,
                      Watykan o tym wie - a ślepy naród nie używa swojego mózgu... to jest w tym
                      przykre. Potem tak się nim właśnie manipuluje, że płacą na takich świrów jak
                      wcześniej wspomniany.

                      > "pal kapcie i zmykaj do budy...

                      nie wiem z jakiej wsi jesteś, ale twój poziom wypowiedzi i odzywki są po prostu
                      żałosne.

                      Z łaski swojej nie odpisuj - bo i tak tego nie będę czytać. Chyba że masz mega
                      potrzebę pokazac jeszcze wszystkim jaka jesteś "mądra" - to uprawiaj sobie swój
                      religijny ekshibicjonim dalej, tylko może w wersji slim - bo się ludziom rolka
                      do przewijania na myszce popsuje.
                      • des4 Re: misiaczku, lepiej siedzieć cicho 08.07.09, 13:33
                        wanioliowa napisała:

                        > Ale się ubawiłam smile))

                        podejrzewam, że raczej się zapieniłaś bo bystrością na tym forum nie
                        grzeszysz...

                        Z postu wynika że jesteś starsza niż autorka - co jest ty
                        > m
                        > bardziej tragiczne. Jakbyś byla głupią małolatą - to dałoby się to
                        czytać. A ja
                        > k
                        > dorosła kobieta sie tak zachowuje - to jest to powód do śmiechu...

                        powtarzam: bystrością nie grzeszysz, zwłaszcza, że wciąż mnie
                        nazywasz kobietą


                        Dawno
                        > nieczytałam tak pozbawionych logiki i jakiejkolwiek puenty
                        wywodów.

                        to musi być puenta??? dlaczego??? na miszczynię cientej ryposty
                        jednak się nie nadajesz, hehe...

                        >
                        > I co ty masz z tym misiaczkiem? Nie pamiętam, żebyśmy przechodziły
                        na ty i
                        > dostopnia tego typu czułości więc jak masz jakieś
                        zapędy "misiaczkowe" - to się
                        > tak odzywaj do swojego chłopaka - może on lubi serię zwierzęcych
                        określeń - ja
                        > nieszczególnie.

                        mogę ci mówić "szkorbutku"...pasuje?

                        >
                        > masz wyprany mózg, ale to twój problem.

                        a jakże łatwo ci przychodzi ferowanie sądow i analiz
                        psychologicznych...

                        Klepiesz ślepo co ci religia nazuje -
                        > więc tkwij sobie w tym dalej - jakakolwiek dyskusja jest tu nie na
                        miejscu - bo
                        > i tak bedziesz ślepo patrzeć na to co ci podadzą na tacce.

                        co ty wiesz szkorbutku o religii...

                        >
                        > >rozumiem, że masz informacje z pierwszej reki? jeśli jesteś
                        > > katoliczka, mam powody ci wierzyć
                        >
                        > tak, mam dwóch kumpli księży, kolejnych 2 w rodzinie. Informacje
                        pierwsza klasa

                        ja nie pytam się z kim się kumplujesz, tylko czy jesteś wierzącą
                        katoliczką...

                        > - od normalnych ludzi - od razu zaznaczam, nie takich jak ty.
                        Można być
                        > normalnym będąc nawet księdzem. I nawet bedąc ksiedzem można
                        przymknąć na pewne
                        > rzeczy oko.

                        na ewidentne złamanie przykazania zaden ksiądz nie przymenie oka, bo
                        grzech jest grzechem inną sprawą jest pokuta i szczere postanowienie
                        poprawy, no ale widzę że to zupełnie obce ci tematy...

                        To się nazywa zdrowe podejście do religii - którą tworzą ludzie -
                        > omylni, tacy jak każdy z nas - ale ludzie - nie Bóg. Księża o tym
                        wiedzą,

                        tak to sobie nazwałaś? "zdrowe"? chyba tylko ty i kumple...

                        > Watykan o tym wie - a ślepy naród nie używa swojego mózgu... to
                        jest w tym
                        > przykre. Potem tak się nim właśnie manipuluje, że płacą na takich
                        świrów jak
                        > wcześniej wspomniany.

                        jaskiniowy antyklerykalizm cię dodatkowo ośmiesza...
                        >
                        > > "pal kapcie i zmykaj do budy...
                        >
                        > nie wiem z jakiej wsi jesteś, ale twój poziom wypowiedzi i odzywki
                        są po prostu
                        > żałosne.

                        gardzisz "wiejskimi"???

                        >
                        > Z łaski swojej nie odpisuj - bo i tak tego nie będę czytać. Chyba
                        że masz mega
                        > potrzebę pokazac jeszcze wszystkim jaka jesteś "mądra" - to
                        uprawiaj sobie swój
                        > religijny ekshibicjonim dalej, tylko może w wersji slim - bo się
                        ludziom rolka
                        > do przewijania na myszce popsuje.

                        a to już było bez ładu i składu...

                        i radzę ci szkorbutku, jesli nie jesteś wierząca i praktykująca, nie
                        w...laj się między wódkę i zakąskę ze swoimi teoryjkami...
                        • budyniowa123 I tak staliśmy się świadkami... 08.07.09, 13:43
                          narodzin na Forum Nowej Świętej Inkwizycji.
                          Wszystkich chętnych do palenia na stosie zapraszam do założenia nowego wątku,
                          gdzie poddane zostaną sądom wszystkie Złe Kobiety, niewolnice zachodniej mody i
                          kobiety upadłe.

                          Osoby, które nadal pragną prowadzić dyskusje na pewnym poziomie o kwiatach,
                          sukniach i zwyczajach radzimy nie wchodzić w drogę Inkwizycji i nie psuć forum
                          żałosnymi wywodami nie na temat. (Uruchomione jest forum religia i tam każdy
                          zainteresowany tym jakże wdzięcznym tematem może się udać)

                          • tacomabelle Re: I tak staliśmy się świadkami... 08.07.09, 14:22
                            Jaka inkwizycja??? Des łopatologicznie usiłuje ci wytłumaczyć, że
                            skoro ktoś uważa się za katolika, to powinien przestrzegać 10
                            przykazań, a jeśli je złamie, to podczas spowiedzi wyznać grzech i
                            szczerze postanowić nie popelniać go więcej. Nie ma czegoś takiego,
                            ze ktoś samodzielnie osądza co jest dla niego jest grzechem a co nie
                            jest. Albo się przestrzega swojej wiary ze wszelkimi jej wymogami co
                            płynie z wladsnego sumienia i przekonania, jeśli nie to jest to
                            hipokryzja w postaci instrumentalnego traktowania wiary i wybierania
                            z niej tego co w denej chwili jest najwygodniejsze.

                            Nie da się lekko łatwo i przyjemnie.

                            Faktycznie bystrością nie grzeszysz. I nie bój sie, że inkwizycja
                            cię spali, bo przecież nie jesteś katoliczką więc te dylematy nie
                            dotyczą cię.
                            • budyniowa123 Re: I tak staliśmy się świadkami... 08.07.09, 14:59

                              > Faktycznie bystrością nie grzeszysz.
                              Może i bystrością nie (cóż za popularny przytyk ostatnio), ale za to grzeszę
                              sobie na co dzień milionem miłych rzeczy. I może dlatego nie jestem taka
                              zgryźliwa jak Ty i des.

                              I nie bój sie, że inkwizycja
                              > cię spali, bo przecież nie jesteś katoliczką więc te dylematy nie
                              > dotyczą cię.

                              Inkwizycja zajmowała się (głównie we własnym mniemaniu) paleniem i mordowaniem
                              heretyków. Czyli nie-katolik jak najbardziej na spalenie się nadawał.
                              • des4 budyniowo-waniliowo 08.07.09, 15:26
                                mamy XXI wiek, więc mozesz nawet wierzyć w Wielkiego Zielonego Bambo
                                i zgodnie z jego obrządkiem wziać ślub bez groźby spalenia na
                                stosie...

                                swoją droga akurat pojęcie herezji nie ma do ciebie zastosowania
                                skoro katoliczką nie jesteś...
                        • nsc23 Re: misiaczku, lepiej siedzieć cicho 09.08.09, 12:22
                          Des4, zaprawde smiesznie to brzmi, jak ktos upomina kogos, zeby nie lamal
                          dziesieciu przykazan, uzywajac przy tym slowa 'wpie...c'.
                          Zreszta - caly ten watek w Twoim wykonaniu to przyklad iscie chrzescijanskiej
                          postawy. Groteska.
                    • monikapers Re: misiaczku, lepiej siedzieć cicho 08.07.09, 15:32
                      niezle wink
                    • horpyna4 Re: misiaczku, lepiej siedzieć cicho 09.08.09, 12:01
                      Błędnie rozumiecie znaczenie pojęcia "niepokalane poczęcie". Jak
                      większość ludzi zresztą. I nie jest ono częścią Credo.

                      Otóż (w przeciewieństwie do tego, co zwykle się uważa) pojęcie to
                      nie oznacza poczęcia bez udziału mężczyzny. Oznacza poczęcie się bez
                      grzechu pierworodnego. Dotyczy poczęcia się Miriam z Nazaretu, a nie
                      poczęcia przez nią dziecka.
                  • monikapers Re: kolejna "wierząca" w hipermarket? 08.07.09, 15:30
                    sorry ale bredzisz
                  • habibi83 Re: kolejna "wierząca" w hipermarket? 28.07.09, 11:48
                    brawo
              • paskud_agg Re: 08.07.09, 09:55
                > Współżyjemy, chodzimy do kościoła, ale współżycie nie jest dla mnie grzechem,
                > czy mam się z tego spowiadać mimo swoich przekonań, mimo iż uważam że nie
                > zrobiłam nic złego?

                Ale jest grzechem w oczach Kościoła i należy się z tego spowiadać, pomijanie
                tego powoduje, że spowiedź jest nieważna (czyli nawet jak dostaniesz
                rozgrzeszenie, to się nie liczy). Jest tylko jedno ALE. Nie powinno się
                przystępować do spowiedzi bez należytego żalu za grzechy i postanowienia
                poprawy, a to oznacza, że najpierw trzeba uznać seks przedmałżeński za grzech i
                go żałować oraz chcieć zerwać z takimi praktykami.

                gosia, ja uważam tak jak i Ty, ale min. dlatego nie biorę ślubu kościelnego.
                • kr_ka_11 Re: 08.07.09, 12:54
                  dobrze, ze ta spowiedz jest na dzien przed ceremonia, bo uznanie tego za grzech
                  i zalowanie za grzechy nie bedzie mialo konsekwencji celibatu z mezcyzna z
                  ktorym mieszkam od roku dluzej niz powiedzmy dwie doby bo de facto bede musiala
                  przyrzec, ze jednej nocy nie bedziemy sie kochac? jakos przezyjemy a i spowiedz
                  bedzie wazna smile dla mnie to jakas szopka, bo co maja powiedziec kobiety ktore z
                  takich zwiazkow maja juz dzieci? albo ida w ciazy do oltarza? mamy XXI wiek a
                  rozmowy sa na poziomie kolka rozancowego we wsi gnojniki gorne.
                  • babka1234 Re: 09.07.09, 08:33
                    no faktycznie, cale szczescie ze tylko dwie doby musisz wytrzymac bez seksu bo
                    dluzej to juz by bylo niewykonalne co? co za szopka... żal...
                    • kr_ka_11 Re: 09.07.09, 09:46
                      masz jakis problem z seksem? wspolczuje
                      • babka1234 Re: 09.07.09, 10:22
                        nie, nie mam. I nie mam tez problemu zeby sie od niego powstrzymac od pierwszej
                        spowiedzi az do slubu, bo nie tylko na seksie opiera sie nasz zwiazek. za to dla
                        Ciebie widze, jedna doba to max... Wiec z trudem wytrzymasz ta jedna dobe, zeby
                        spowiedz byla ważna, po czym radosnie bedziesz kroczyla do ołtarza... trąci to
                        trochę hipokryzją
                        • kr_ka_11 Re: 09.07.09, 10:56
                          trąci to
                          > trochę hipokryzją
                          u Ciebie traci nadgorliwoscia gorsza od faszyzmu, ale ja w to nie wnikam, bo w
                          przeciwienstwie do Ciebie uwazam takie rzeczy za indywidualna sprawe kazdego
                          czlowieka. .

                          I nie mam tez problemu zeby sie od niego powstrzymac od pierwszej
                          > spowiedzi az do slubu, bo nie tylko na seksie opiera sie nasz zwiazek. za to dl
                          > a
                          > Ciebie widze, jedna doba to max...

                          jasna sprawa, ze mozna sie powstrzymywac, na jakiej podstawie oceniasz moj
                          zwiazek i z gory zakladasz, ze opiera sie wylacznie na seksie? co ma piernik do
                          wiatraka? napisalam to troche na zarty, po cichu liczac ze znajdzie sie taka
                          nawiedzona, co bedzie chciala nawracac i pouczac. dużo wniosłaś w tą dyskusje -
                          brawo, jestes debesciara smile

                          peace smile
                          • monikapers Re: 09.07.09, 11:34
                            .....to jak z urzednikami, to tylko ludzie, jeden zrozumie i nie bedzie
                            robil problemow, pouczy, zacheci inny bedzie szalal i wyzywal z
                            konfesjonału..........

                            komedia! nie masz pojecia o sensie sakramentu malzenstwa
                            piszesz ze bylas na naukach u dominikanow-nie mam cienia watpliwosci, ze spalas
                            ktos na tym forum napisal, ze wiara katolicka to nie supermarket, gdzie
                            wybierasz co ci pasuje i na co w danej chwili masz akurat ochote, zgadzam sie w
                            calej rozciaglosci
                            reprezentujesz typowa postawe egoisty-ma byc TAK aby MNIE bylo dobrze

                            ale sumienie twoje, zyj w nieswiadomosci i zamiast chociaz probowac to zmieniac
                            brnij w malo sympatyczna dyskusje i okopuj sie na swej pozycji
                            • kr_ka_11 Re: 09.07.09, 11:43
                              czytaj ze zrozumieniem, ja jeszcze nie mialam nauk. pisalam, ze znajomi byli smile

                              > ale sumienie twoje, zyj w nieswiadomosci i zamiast chociaz probowac to zmieniac
                              > brnij w malo sympatyczna dyskusje i okopuj sie na swej pozycji

                              naprawde moge? dziekuje
                              • monikapers Re: 09.07.09, 12:19
                                mozesz, kazdy jest kowalem swojego losu
                • gosia2103 Re: 10.07.09, 12:45
                  paskud_agg napisała:

                  > > Współżyjemy, chodzimy do kościoła, ale współżycie nie jest dla mnie grzec
                  > hem,
                  > > czy mam się z tego spowiadać mimo swoich przekonań, mimo iż uważam że nie
                  > > zrobiłam nic złego?
                  >
                  > Ale jest grzechem w oczach Kościoła i należy się z tego spowiadać, pomijanie
                  > tego powoduje, że spowiedź jest nieważna (czyli nawet jak dostaniesz
                  > rozgrzeszenie, to się nie liczy). Jest tylko jedno ALE. Nie powinno się
                  > przystępować do spowiedzi bez należytego żalu za grzechy i postanowienia
                  > poprawy, a to oznacza, że najpierw trzeba uznać seks przedmałżeński za grzech i
                  > go żałować oraz chcieć zerwać z takimi praktykami.
                  >
                  > gosia, ja uważam tak jak i Ty, ale min. dlatego nie biorę ślubu kościelnego.



                  I o taką odopwiedź mi właśnie chodziło, dziękuje smile

                  co do wypowiedzi des4 to jednak wychodzi kto jest katolikiem a kto tylko
                  takiego/taką "gra".

                  Jestem katoliczką, chodzę co tydzien do kościoła, ale grzeszę jak każdy i
                  owszem, spowiadam sie z tego.

                  Ale też tak naprawdę od nas samych zależy co i czy powiemy na spowiedzi.

                  Nie tylko przedślubnej ale i tej "codziennej".

                  Jak by nie było po to faktycznie są przykazania.

                  I tak co zrobię to moje, a wasze wypowiedzi tylko pokazują kto i na ile jest
                  osobą normalnie myślącą i racjonalnym katolikem a kto chce uzdrawiać świat wink
                  chce, bo nie zawsze mamy to co chcemy smile

                  A teraz druga sprawa, znajomi mieszkają ze sobą, za rok biorą ślub, lecz ona
                  jest dziewicą i pod tym względem zachowuje czystość.

                  Mieszkają razem bo ona przeprowadziła sie do Stolicy z dalekiego południa,
                  studiuję, dodam że nie ma mało lat wink

                  Nie stać jej było na samodzielny wynajem mieszkania a on tez planował pójść na
                  swój rachunek.

                  Nie grzeszą i grzeszą jak to jest
                  • monikapers Re: 10.07.09, 13:02
                    to tzw biale malzenstwo czyli uklad w pelni akceptowany przez kosciol,
                    nie ma grzechu ale jesli np sa jakiekolwiek mysli grzeszne, trzeba oczywiscie
                    wyznac to w spowiedzi, najlepiej korzystac z madrosci nauk przedmalenskich,
                    wszystkiego mozna sie dowiedziec, o wszystko zapytac
                    itd
                    • eu_nika Re: 10.07.09, 13:06
                      mnie księża tłumaczyli że poza sprawą seksu jest jeszcze tzw. 'zgorszenie'
                      innych swoją postawą, że dwoje bez ślubu mieszka razem
                      • nsc23 Re: 09.08.09, 12:32
                        Polecam ksiazke O. Marcina Lisaka, Dominikanina pt. 'Dwie Fale'. W ksiazce tej
                        ojciec Marcin pisze, ze wrecz wskazane jest, zeby dwoje ludzi ze soba przed
                        slubem zamieszkalo, zeby sie poznac - oczywiscie bez wspolzycia. Pisze rowniez,
                        ze powinno to byc zrobione w taki sposob, ze juz wiadomo, ze bedzie slub,
                        wiadomo kiedy i zeby nie przeciagac tego okresu tylko po powiedzmy pol roku albo
                        sie pobrac, albo dojsc do wniosku, ze to jednak nie dziala i sie rozejsc.
                        W ogole polecam ta ksiazke, mimo ze jest dla emigrantow, to pokazuje wspolczesne
                        podejscie do spraw mocno praktycznych w Kosciele.
              • bystra_26 do kr_ka_11; gosia2103 08.07.09, 09:55
                To nie do końca jest tak, że ostateczną instancją w kwestii
                odróżniania dobra od zła jest własne sumienie. Po coś Bóg dał 10
                przykazań i jeśli jesteś w stanie je zrozumieć (bo nie jesteś ani
                osobą chorą psychicznie, ani upośledzoną umysłowo), to łamiąc któreś
                z nich masz grzech.

                Oczywiście trzeba rozumieć 10 przykazań tak, jak są w oryginale
                napisane, a nie jak sobie sami zinterpretujemy. To straszne 6.
                przykazanie "Nie cudzołóż" w wolnym opisowym tłumaczeniu znaczy "nie
                współżyj z kimś, kto nie jest Twoim małżonkiem" - czyli mamy tu i
                zdradę, i prostytucję, i seks przedmałżeński.


                Inna bajka to zakazy KK, które nie wynikają bezpośrednio z Biblii
                np. kiedyś musiałeś się spowiadać ze współżycia z żoną w czasie
                ciąży, teraz to nie jest grzech.
                • swinia_i_cham Re: do kr_ka_11; gosia2103 03.08.09, 18:00
                  > To straszne 6.
                  > przykazanie "Nie cudzołóż" w wolnym opisowym tłumaczeniu znaczy "nie
                  > współżyj z kimś, kto nie jest Twoim małżonkiem" - czyli mamy tu i
                  > zdradę, i prostytucję, i seks przedmałżeński.

                  a raczyłabyś się podeprzeć jakimś źródłem w tym twierdzeniu?

                  "Do not commit adultery."
                  Adultery is defined as sexual intercourse between a man and a married woman who is not his wife.[25]

                  autorem: en.wikipedia.org/wiki/Rashi

                  Sorry, ale jakoś mi się wydaje że średniowieczny rabin ma większe pojęcie o znaczeniu oryginału niż ty.... Jeszcze pogrzebię w poszukiwaniu analiz oryginalnego tekstu w tej dziedzinie

                  en.wikipedia.org/wiki/Ten_Commandments
                  • swinia_i_cham a tu wiecej 03.08.09, 18:02
                    www.brow.on.ca/Books/Adultery/Adultery1.html
                    • sierzant_nowak więc skąd było to łgarstwo, dewotko? 04.08.09, 11:28
                      analiza przykazań
              • inka323f Re: 27.07.09, 18:27
                gosia2103 napisała:

                > Ok, wszystko slicznie pięknie, idę się wyspowiadać, ale co jeśli ja seksu przed
                > ślubem nie uważam za grzech?
                >
                > Tak samo mój narzeczony i jego rodzice.

                To znaczy, ze cos Wam sie popierniczylo i nie doczytaliscie zasad uczestniczenia
                w danym kosciele / religii / kulcie (niepotzrebne skreslic).
    • a1ma Re: spowiedź przedślubna 08.07.09, 10:01
      Przecież nie musisz mówić przed spowiedzią, że jest ona przedślubną.
      Spowiadasz się normalnie, jak zawsze, a po zakończonej spowiedzi dajesz księdzu
      karteczkę do podpisu. I już.
      • des4 Re: spowiedź przedślubna 08.07.09, 10:28
        niesmaczne, księdza można oszukać, siebie pewnie też, Boga nie
        oszukasz, tylko po co w tym wypadku iść do spowiedzi???
        • zia86 Re: spowiedź przedślubna 08.07.09, 14:00
          Ja się tam nie znam, ale skoro Bóg jest wszechwiedzący to wie, że nie
          robimy tego, dlatego, że chcemy mu zrobić na złość. smile Przecież można
          porozmawiać z Bogiem bez udziału księdza itd. Poza tym skoro jest
          wszechwiedzący to zna nasze emocje i wie, że nie robimy tego w złej
          wierze, bo cóż może być złego w cielesnej bliskości z ukochanym
          człowiekiem z którym planujemy wziąć ślub. wink Nie demonizujcie tak
          tego Boga. Poza tym dla mnie zdanie nie cudzołóż oznacza, żeby nie
          współżyć z kimś innym jeśli się jest w związku, czyli po prostu
          zdradę, prostytucję itd.
          Naprawdę po to Bóg dał nam wolną wolę i rozum żebyśmy go używali. To
          tak samo jak z przykazaniem nie zabijaj, taki żołnierz nie może iść
          do spowiedzi z mocnym postanowieniem poprawy bo zabijanie to jego
          praca, a jakoś są kapelani wojskowi.
          Także więcej luzu, więcej używajmy rozumu i wierzmy w to, że Bóg jest
          dobry i rozumie nasze intencję.
          • tacomabelle Re: spowiedź przedślubna 08.07.09, 14:33
            zia86 napisała:

            > Ja się tam nie znam, ale skoro Bóg jest wszechwiedzący to wie, że
            nie
            > robimy tego, dlatego, że chcemy mu zrobić na złość. smile Przecież
            można
            > porozmawiać z Bogiem bez udziału księdza itd.

            Oczywiście, tylko po co przy tym upierać się przy przynależności do
            kościoła katolickiego, ktory to posrednictwo stosuje?

            Poza tym skoro jest
            > wszechwiedzący to zna nasze emocje i wie, że nie robimy tego w
            złej
            > wierze, bo cóż może być złego w cielesnej bliskości z ukochanym
            > człowiekiem z którym planujemy wziąć ślub. wink

            6: nie cudzołóż

            Nie demonizujcie tak
            > tego Boga. Poza tym dla mnie zdanie nie cudzołóż oznacza, żeby nie
            > współżyć z kimś innym jeśli się jest w związku, czyli po prostu
            > zdradę, prostytucję itd.

            "dla mnie" nie ty akurat o tym decydujesz.


            > Naprawdę po to Bóg dał nam wolną wolę i rozum żebyśmy go używali.
            To
            > tak samo jak z przykazaniem nie zabijaj, taki żołnierz nie może
            iść
            > do spowiedzi z mocnym postanowieniem poprawy bo zabijanie to jego
            > praca, a jakoś są kapelani wojskowi.

            Jesteś katoliczką?

            > Także więcej luzu, więcej używajmy rozumu i wierzmy w to, że Bóg
            jest
            > dobry i rozumie nasze intencję.

            To po nam księża, kościół, wyznanie rzymsko-katolickie? Przecież
            możemy sobie przysiąc wiernośc i uczciwośc sami przed sobą.

            Okazujesz się kolejną, która wyciaga z wiary to co najwygodniejsze.
            • zia86 Re: spowiedź przedślubna 08.07.09, 15:25
              Moja wiara czy też nie wiara jest dość skomplikowana, tłumaczyłam to
              już na forum. Ok. Mogę być tą co sobie z wiary wybiera, co chcę. Ale
              ja wolę myśleć, że Bóg skoro jest taki dobry i miłosierny zrozumie
              jak mu się "powie" dałeś nam przykazania ale w sumie to nie dałeś
              instrukcji do nich, ale dałeś nam wolną wolę i rozum i ja nie uważam,
              że łamię szóste przykazanie okazując bliskość człowiekowi którego
              kocham i który wiesz, że mnie też kocha, przecież to piękne a ty
              piękno popierasz, więc nawet jeśli chodziło ci o coś innego to
              przepraszam ale wiesz, że moje intencję są czyste. smile Jeśli Bóg jest
              taki jak mówią czyli miłosierny to zrozumie a jeśli nie/bądź go nie
              ma to i nawet ścisłe przestrzeganie przykazań nam nie pomoże. wink
              Ale każdy może wierzyć w co chcę i interpretować jak chcę i ja nikomu
              mojego poglądu nie narzucam. smile
        • a1ma Re: spowiedź przedślubna 08.07.09, 14:01
          Ale dlaczego "oszukać"?
          Gdzie ja wspomniałam o oszustwie??
          • monikapers Re: spowiedź przedślubna 08.07.09, 15:39
            "nie demonizujcie tak tego Boga"... sorry zia ale troche przesadzilas
            bez komentarza
            • zia86 Re: spowiedź przedślubna 08.07.09, 15:44
              OK. Przepraszam, zapomniałam, że nie każdy ma taki luźny stosunek jak
              ja. wink Jeśli czyjeś uczucia religijne zostały urażone to przepraszam.
              Chodziło mi o to, że Bóg według dogmatów jest dobry i miłosierny i tego
              się trzymajmy. smile
              • monikapers Re: spowiedź przedślubna 08.07.09, 15:47
                zia, jestes bardzo szczera dobroduszna i prostolinijna, czasem warto tylko
                pomyslec zanim sie cos powie albo na jakis temat wypowie
                smile
                • monikapers Re: spowiedź przedślubna 08.07.09, 15:47
                  ze tak sobie pozwole Cie ocenic smile
                  • zia86 Re: spowiedź przedślubna 08.07.09, 15:49
                    Jasne, możesz oceniać, zwłaszcza, że to chyba prawda. smile
    • nolcia821 Re: spowiedź przedślubna 27.07.09, 17:25
      My narazie jesteśmy po pierwszej spowiedzi,nic strasznego.Ja siedziałam w
      konfesjonale około minute,narzeczony też niewiele dłużej.Powiedzieliśmy co
      mieliśmy powiedzieć,dostaliśmy krótkie kazanie i tyle.Co do mieszkania przed ślubem,
      Nam ksiądz na naukach powiedział że jeśli para mieszka ze sobą przed ślubem to
      może sobie darować jedną spowiedź bo i tak nie dostanie rozgrzeszenia.Nie
      wiem,może to zależy od księdza?
      • wanioliowa Re: spowiedź przedślubna 28.07.09, 08:09
        ja byłam w spowiedzi - mój N też - i jedyny wykład jaki dostalismy to o
        opuszczeniu niedzielnych mszy (zdarzyło się) - ufff - i to taki wykład na kilka
        minut. Temat seksu przedślubnego splynął po księdzu jak woda - i w ogóle tego
        nie skomentował - czym po lekturze wielu postów byłam bardzo zaskoczona - bo
        myślałam, że to ich głównie interesuje - a jak się okazało tego nie obchodziło
        to wcale.
        • habibi83 Re: spowiedź przedślubna 28.07.09, 12:08
          jak dobrze, że nie muszę iść do spowiedzi do którejś z nadgorliwych forumowiczeksmile
          mam nadzieję, że w żaden sposób nie reprezentujecie kościoła katolickiego poza
          sfera prywatną
          pomijam treść wypowiedzi, chodzi mi głównie o formę
          bez szacunku do drugiego człowieka, z wyższością, z sarkazmem i ironią
          pamiętajcie by się z tego wyspowiadać big_grin
          • sophie.k Re: spowiedź przedślubna 29.07.09, 23:15
            A mnie się wydaje, że te "nadgorliwe forumowiczki" nie mają z kościołem
            katolickim nic wpólnego i pewnie biorą ślub cywilny, bo się po prostu z naukami
            tego kościoła nie zgadzają (czy wierzą czy nie wierzą w Boga to osobna kwestia).
            Branie ślubu w jakimkolwiek obrządku religijnym jednocześnie nie godząc się z
            tym, co dana religia mówi jest moim zdaniem hipokryzją. A te "nadgorliwe
            forumowiczki" prawdopodobne próbują po prostu otworzyć tym mniej nadgorliwym oczy.
    • zyziaczkowo A my dostaliśmy rozgrzeszenie :D 30.07.09, 12:48
      Ja z moim narzeczonym mieszkaliśmy razem przed ślubem i dostaliśmy
      rozgrzeszenie na pierwszej spowiedzi. Są 2 spowiedzi, pierwsza na
      ktora sie idzie zaraz po daniu na zapowiedzi czyli ok 2 miesiace
      przed slubem jest to spowiedz z calego zycia i druga w przeddzien
      lub w dzien slubu, wiem z relacji moich kolezanek ze te ktore
      mieszkaly przed slubem nie dostawaly rozgrzeszenia na tej pierwszej
      spowiedzi dopiero na tej drugiej, nam proboszcz tez mowil ze nie wie
      czy nie powinnismy sobie darowac tej pierwszej spowiedzi i isc tylko
      na ta druga i tam wyznac grzechy z calego zycia, ale my na kursie
      przedmalzenskim poznalismy takiego mlodego ksiedza ktory rozumie
      takie pary i udziela rozgrzeszenia ale trzeba spelnic warunek ,
      trzebe przestac wspolzyc przed ta spowiedzia, mozna dalej mieszkac
      razem tylko nie wpolzyc i wlasnie w ten sposob dostalismy
      rozgrzeszenie, ale ten ksiadz to wyjatek z tego co slyszalam jak sie
      mieszka razem to raczej na tej drugiej sie dopiero dostanie
      odpuszczenie grzechow smile
      • habibi83 Re: A my dostaliśmy rozgrzeszenie :D 03.08.09, 18:13
        Cieszę się Waszym szczęściem.
        I utwierdzam się w przekonaniu, że to jakas szopka z tymi zasadami spowiedzi
        przedślubnejwink A analizując pojawiące się tu posty wychodzi na to, że nie ma
        jedynej słusznej prawdy i wszystko zależy od księdza.
        Dla mnie sama chęć zawarcia małżeństwa jako sakramentu jest chęcią poprawy, więc
        po to te szopki z wstrzymywaniem seksu na kilka dni czy tydzien przed ślubem?
        Bo jesli ktoś po naukach przedmałżeńskich, nagłym oświeceniu, jakimkolwiek innym
        wydrzeniu doszedł do wniosku, że to było złe i się chce jak najzybciej nawrócić
        - ok. To rozumiem.
        Ale wyprowadzka od narzeczonego na 2 tyg przed ślubem, bo tak ksiądz "kazał"? No
        to jest cyrksmile
      • habibi83 Re: A my dostaliśmy rozgrzeszenie :D 03.08.09, 18:15
        Aha i jeszcze jedna sprawa, daleka jestem od generalziowania.
        Ale jak widzę swojego znajomego, który idzie do seminarium, po czym zostaje
        wyświęcony, a pamiętam jak zachoywał się jako wolny strzelec - kawaler
        (przypadkowe kochanki, morze alkoholu itp.), to zastanawia mnei jakim cudem on
        dostał rozgrzeszenie i jakim prawem naucza teraz innych jak mają żyć?
        • small_cloud Re: A my dostaliśmy rozgrzeszenie :D 04.08.09, 11:36
          a slyszalas o powiedzeniu ze Bog cieszy sie 100 razy bardziej z
          kazdego nawroconego nizli z praktykujacego bogobojnego?

          A przypowiesc o zbladzonej owieczce slyszalas?
          A o robotnikach co przyszli pozniej a otrzymali taka sama zaplate
          jak ci co pracowali od dawna?

          Mialam kontakt przy naukach przedmalz. wlasnie z ksiedzem co
          to "normalnie zyl" a w wieku 28 lat poszedl dopiero do seminarium.
          Moim zdaniem wlasnie taki czlowiek ma wiecej do powiedzenia na temat
          tego jak zyc z wola boza, jak unikac pokus, bo i on je mial.
          • habibi83 Re: A my dostaliśmy rozgrzeszenie :D 04.08.09, 12:37
            jasne, ja się z tym zgadzam
            ale od takiego księdza oczekuję więcej pokory, musiałabym tu go dokładnie
            opisać, żebyś zrozumiała co to za typ, a na to nie mam czasu ani ochoty
            dla mnei ksiądz w moim wieku, który ma na sumieniu więcej grzechów niż ja i jak
            to nazwałaś "po nawróceniu" - choć w tym wypadku to słowo na wyrost - uczy jak
            żyć, twierdząc że jest tylko jedna droga, a potem pezychodzi na wesele i się
            upija, obtańcowuje panienki i zdjemuje kolroatkę, to żaden ksiądz
            podobnie jak inny "znajomy" młody ksiądz, który odnosi się do ludzi bez
            szacunku, zwłaszcza tych o wiele od niego starszych
            zrozum, że są różne przypadki, a im więcej spotkaszna swoich drodze, tych złych,
            tym gorsze zdanie masz o klerze
            i żeby nie było ataków, tak tu lubianych
            po co ślub kościelny? bo wierzę w Boga
            nie w księży co mają dzieci, wyglądają jak wielkie kule, żyją jak hrabia i
            nauczają innych co to grzech cudozłóstwa, obżartswa itp. itd.
          • habibi83 Re: A my dostaliśmy rozgrzeszenie :D 04.08.09, 12:38
            a posługiwanie się wyrwanymi z Biblii cytatami to domena świadków jehowy, a nie
            prawdziwych katolików
            i możesz sobie takich cytatów wrzucić tu tysiące, a ja zdania nie zmienię
            • small_cloud Re: A my dostaliśmy rozgrzeszenie :D 04.08.09, 12:49
              raczysz zartowac?
              Katolik nie posluguje sie biblia? A czym? Koranem?

              Nie wrzucam cytatow abys zmienila zdanie, sugeruje po prostu ze
              swiat nie jest czarno-bialy i tak autorytatywne wypowiedzi sa
              niesprawiedliwe.
              • habibi83 Re: A my dostaliśmy rozgrzeszenie :D 10.08.09, 19:46
                small zachęcam do ponownego przeczytania mojego wpisu, może tym razem ujrzysz w
                nim słowo "wyrwanymi cytatami"

                a w temacie: jestem po spowiedzi przedślubnej, bez jakiegokolwiek problemu
                dostałam rozgrzeszenie, w całym tym stresie powiedziałam księdzu dość dosadnie,
                że współżyłam ze swoim narzeczonym, nie obruszył się, pogadał ze mną, dał
                rozgrzeszenie i życzył wszystkiego dobrego na nowej drodze życia. Więc tym
                wszystkim osobom, ktore tu krzyczały, że osoby takie jak ja na pewno nie dostaną
                rozgrzesznia przy 1 spowiedzi, mogę śmiało powiedzieć - psy szczekają a karawana
                jedzie dalej.
                A dziewczynom które są przed spowiedzią życzę takiego spowiednika na jakiego ja
                trafiłam i wiele wiary w to, że nie jest tak żle jak tu mówią.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka