Dodaj do ulubionych

Poślubny syndrom dzia następnego

29.07.09, 08:19
Czym statystycznie więcej rozwodów, coraz mniej trwałe związki małżeńskie, tym
bardziej rozbudowana i huczna oprawa weselna. Cała para idzie w przygotowania
tego jedynego dnia, a co potem? Pisze się o nowym rodzaju depresji -
tzw. poweselnej. Fajerwerki się kończą i zostaje... pustkawink Taki poślubny
syndrom dnia następnego. Co o tym myślicie? Czy macie jasny plan na
przyszłość, obraz waszego dalszego wspólnego życia, jakieś cele dalsze niż
suknia, przyjęcie i lista gości?
Obserwuj wątek
    • generalizacja Re: Poślubny syndrom dzia następnego 29.07.09, 08:57
      wiesz...gdyby nasze cele ograniczały sie tylko do tego jednego dnia
      chyba nie byłoby sensu zawierać małżeństwa =)
      Dla mnie to oczywiste, że mamy wspólne cele, plany, dążenia.
      Poprostu chcemy być ze sobą. Ślub jest tylko wstępem do tego
      wspólnego życia, wesele zaś dodatkiem. W naszym pzrypadku nie miało
      byc w ogóle wesela, ale znajomi byliby zawiedzeni =)
      • tomelanka Re: Poślubny syndrom dzia następnego 29.07.09, 09:10
        uwielbiam to: ni stad ni zowad wpada sobie jakis nick i sie wymadrza, snuje
        swoje dziwne wizje big_grin big_grin big_grin
        • wanioliowa Re: Poślubny syndrom dzia następnego 29.07.09, 09:15
          a o kim teraz mówisz? dziewczyna się nie wymądrza tylko napisała coś mądrego - i
          nie snuje dziwnych wizji tylko pisze o życiu - postrzegając je jak osoba
          normalna a nie wariatka, która sensu życia nie widzi poza tym czy będzie mieć
          kalie czy margaretki. I widzę że trafiła z tematem w samo sedno.
          • tomelanka Re: Poślubny syndrom dzia następnego 29.07.09, 12:28
            nie sadze, wiadomo,ze w jakims tam stopniu sie przejmuje, ale tak,
            mam jasno sprecyzowany plan na przyszlosc a slub jest tylko pewnym
            przystankiem, niech napisze cos wiecej o syndromie, jak to nazawala,
            dnia nastepnego, takich syndromow to ja moge sobie wymyslic tez
            pare big_grin
    • wanioliowa Re: Poślubny syndrom dzia następnego 29.07.09, 09:12
      > Czym statystycznie więcej rozwodów, coraz mniej trwałe związki małżeńskie, tym
      > bardziej rozbudowana i huczna oprawa weselna.

      Wszystko fajnie, ale drugie zdanie nie jest konsekwencją pierwszego smile Rownie
      dobrze mozna napisać że w tym roku w jeziorach, rzekach i morzu utopiło się
      więcej ludzi niż w zeszym, a polacy wydali o 12% więcej pieniędzy na stroje
      kąpielowe. Tylko co ma jedno z drugim? Ale generalnie wiem o co ci chodzi smile

      Bardzo fajnie, ze podjęłaś taki wątek. Czytałam o nim na innym forum - tam
      akurat wypowiadaly się osoby których to dotknęło. Przypominalo to troszkę
      depresję poporodową - gdy już nastawał od wielu miesięcy wyczekiwany moment i
      wszystko mialo być pieknie - okazywało się że wcale tak nie jest. Najgorsza była
      wypowiedz jednej dziewczyny ktora pisała, ze jest rok po slubie - i dalej nie
      potrafi się pozbierac. Jest smutna, nieszczęśliwa, ciągle myśli o tym co było i
      czuje pustke. Ponieważ jest mega rozdrażniona i melancholijna mąż również jest
      sfrustrowany i oboje sie czują nieszczęśliwi surprised

      Moim zdaniem łatwo uniknąć tego syndromu zachowując zdrowy rozsądek w planowaniu
      wesela. Natomiast niektore laski ( bo nie oszukujmy się że kobiet to dotyczy )
      myślą o ślubie zawsze kiedy nie śpią. Non stop sobie coś wyobrażają, ciągle coś
      czytają i wiecznie planują - a to kokardkę, a to winietkę, a to frędzelek.
      Dostają obsesji, problemem wielkiego kalibru staje się kolor zaproszeń - o
      reszcie nie wspominając. I nie dziwię się wcale, że w poniedziałek czują się tak
      jakby im ktoś zabrał cel w życiu.

      Dlatego ja - mimo że dni do mojego ślubu można liczyć na palcach obu rąk -
      nakręcam się tak jak moj N - na to co będzie po ślubie. Nawet w chwili obecnej
      siędzę na luzaka przy biurku - i w ogóle nie przeżywam stresu. Co ma być to
      będzie - zorganizowaliśmy wszystko, wydaje się że będzie fajnie - ale mam
      świadomość że nie musi tak być. Natomiast wiem, ze małe jest prawdopodobieństwo
      że w kościele coś pójdzie nie tak - a na tym nam zależy. Wesele mi wisi -
      jedzenie, muzyka, nastroje. Dla mnie ważny jest ślub a tam raczej będzie jak z
      marzęń.

      dlatego remontujemy mieszkanie, cieszymy się ze stabilizacji, myślimy o dziecku,
      o tym, ze wreszcie po tylu latach będziemy rodziną. mamy zaplanowane wakacje
      więc myslimy co uda się zwiedzić, wspólnie jakoś myślimy nad karierą w zawodzie
      i skupiamy się na sobie i naszym szczęściu. Dopiero będziemy mieszkac razem -
      dlatego rewolucji po ślubie nie bedzie brakowało - bo oboje wkroczymy w nowy etap.

      dlatego lepiej skupić się na tym co będzie po - bo inaczej można sfiksować.

      • izolda-28 Re: Poślubny syndrom dzia następnego 29.07.09, 09:27
        Wanioliowa - brawa za dojrzałość i zdrowe podejście do życia! Podzielam Twoje poglądy i mam podobne podejście do ślubu/wesela i całych przygotowań.
        Dla mnie najbardziej przejmujący będzie ślub - duchowe przeżycie, a wesele to ma być zabawa dla nas i naszych gości. Jeden wieczór, a dalej życie już jako mąż i żona. I na tym dalszym współnym życiu trzeba się skupić, a nie cały zapał i energię poświęcić na przygotowania weselne.
      • paskud_agg Re: Poślubny syndrom dzia następnego 29.07.09, 10:29
        Myślę, że wiele osób podzieli Twoje zdanie, bo chyba jednak jesteśmy dorosłe i
        wiemy, że ta cała zabawa w ślub i wesele to tylko wstęp do czegoś znacznie
        większego. Siedząc na forum można dojść często do wniosku, że ogarnia nas
        histeria serwetkowo-obrusikowo-srutowo-pierdowa, ale ja jednak wierzę, że to
        tylko przejściowe i w znakomitej większości nawet, jeśli damy się na chwilę
        ponieść, to i tak wiemy, co tak naprawdę jest ważne. Fajnie sobie czasem o
        sratach-tatach porozprawiać, to nikomu nie szkodzi jeśli jest stosowane z umiarem smile

        Kiedyś na forum pojawił się wątek "po co bierzecie ślub" lub jakoś podobnie
        zatytułowany. Mnie bardzo zawsze cieszą tego rodzaju wątki, bo wreszcie w tym
        natłoku pierdółek robi się okazja żeby się zastanowić.

        Co do celów po ślubie: mamy i będziemy realizować powolutku.
      • caprichito Re: Poślubny syndrom dzia następnego 29.07.09, 17:38
        Wanioliowa,

        zgadzam sie z Toba. Ja przyznam szczerze dostalam lekkiego bzika
        zaraz po zareczynach i ustaleniu daty slubu. Nie wiedzialam gdzie
        glowe wsadzic, czy ogladac miejsca na wesele, czy zdjecia
        fotografow, czy reportaze slubne czy ogladac sukienki. Po
        zarezerwowaniu najwazniejszych rzeczy wszystko mi opadlo. Do slubu
        pozostal rok, jestem spokojna, ciesze sie stanem narzeczenskim, duzo
        rozmawiam z moim narzeczonym, snujemy plany...
        Nie boje sie o nasza przyszlosc, bo przeszlismy bardzo duzo dobrego,
        ale i zlego razem i wiem, ze mozemy na sobie polegac. Kochamy sie, a
        oprocz tego szanujemy i bardzo sobie ufamy. Mysle, ze przy takich
        podstawach jakikolwiek problem da sie rozwiazac.

        Co do autora watku to jestem przekonana, ze zdarzaja sie takie
        sytuacje. Nie wiem z czego moga one sie brac, ale rozumiem, ze po
        roku bycia podekscytowana przychodza szare dni i moze niektore
        dziewczyny nie moga sobie z tym poradzic. Nie wiem czy podroz
        poslubna moze w tym temacie pomoc, bo te 2 tygodnie tez sie kiedys
        skoncza. Nie jestem przeciwko podrozy poslubnej, jak najbardziej za!
        Chce tylko powiedziec, ze nie uwazam, ze podroz poslubna pomoze
        zapobiec takiej sytuacji. Problem jest chyba nieco glebszy.

        My natomiast w podroz poslubna pojedziemy dopiero rok po slubie i
        jestem pewna, ze zaden syndrom mnie nie dotknie z tego powodu wink
        • gold-fish Re: Poślubny syndrom dzia następnego 06.08.09, 14:37
          Mogłabym ewntualnie napisać o syndromie tygodnia następnego, bo cały
          tydzień był pełny formalności i innych spraw poślubnych. Gdy już się
          skończył i wróciliśmy do normalności, do pracy ogarnęło mnie
          poczucie odprężenia. Mimo, że przez pół roku siedziałam na forum,
          stronach slubnych polskich i zagranicznych (!) nie odczułam pustki.
          Nadal lubię podpatrzeć co tam panny młode piszą, idąc ulicą ogladam
          wystawy salonów ślubnych, i nie mam z mężem jakiś konkretnych planów
          to nie czuję smutku czy żalu. Mamy teraz duuuzo czasu, mozemy leżeć
          do góry brzuchem po pracy i nikt od nas niczego nie chce. Był czas
          na szaleństwo slubne i z uśmiechem wspominam tamten czas. Ale miałam
          tą świadomość że to się skończy i tyle. Plany? Prawo jazdy i to by
          było tyle wink Bardzo ambitny plan smile))
    • inka323f Re: Poślubny syndrom dzia następnego 29.07.09, 10:38
      Mysle, ze takie sytuacje biora sie z blednych zalozen i maja miejsce kiedy dwoje
      ludzi nie laczy prawdziwe uczucie i tylko im sie wydaje, ze slub bedzie lekiem
      na wszelkie bolaczki w zwiazku. Co gorsza wiele kobiet nadal wychodzi za maz,
      zachodzi w ciaze i mysli, ze to bedzie lekiem na wszelkie zlo.

      Ostatnie pytanie jest nieco pejoratywne. Na drugi raz radze sie zastanowic, jak
      moze zostac odebrane...
      • ela0607 Re: Poślubny syndrom dzia następnego 29.07.09, 10:55
        Nie wyobrażam sobie, żeby wyjśc za mąż i nie miec planu na potem. My
        urządzamy się troszkę i oprócz przygotowań weselnych cieszy mnie np.
        kupienie jakiegoś sprzętu do kuchni tongue_out A poza tym zaczynamy budowę
        domu i mojego narzeczonego pochłania to dużo bardziej niż wesele. A
        co do rozpadających się małżeństwa.. to niestety gdzie sie nie
        obrócę tam słyszę, że zdarzają się małżeństwa które nie przetrwały
        roku... Przykre to, ale myślę też, że niektórzy ludzie poprostu albo
        nie potrafią rozwiązywać problemów, które niestety większe bądź
        mniejsze, ale w każdym związku się pojawiają. No to się
        powymądrzałam tongue_out

        • habibi83 Re: Poślubny syndrom dzia następnego 29.07.09, 11:27
          Odnosząc się do pierwszego postu (jak sądzę sondy dzienniakrskiej;>wink uważam, że
          właśnie dlatego potrzebna jest podróż poślubna. Albo prynajniej możliwość
          przebywania tylko we dwoje. Czas, żeby sobie wszystko poukładać, odpoczać,
          omówić. Nie wszystko da się przed ślubem, choć tu świetne są dobre nauki
          przedślubne.

        • habibi83 Re: Poślubny syndrom dzia następnego 29.07.09, 11:28
          a z planami to jest tak - chcesz rozśmieszyć Pana Boga? opowiedz mu o swoich
          planach smile
        • majself Re: Poślubny syndrom dzia następnego 10.08.09, 09:56
          Zgodzę się z Tobą. Po prostu łatwiej się rozwieść niż zmusić do sporego wysiłku,
          jakim jest szukanie kompromisu. Trudniej znaleźć kompromis niż idealną sukienkę
          ślubną wink

          Dochodzi jeszcze do tego obraz związku, jaki wpajają nam filmy: fajerwerki,
          romantyczne szaleństwo, przejażdżki dorożką, snopy kwiatów zamiast bukietów,
          pierścionki z diamentami, krynoliny, treny. Jako że w prawdziwym życiu mało
          która kobieta doświadcza takich wyjątkowych wrażeń, dążymy do spełniania ich w
          dniu ślubu. A później? Później wiadomo: "żyli długo i szczęśliwie". I wtedy
          zaczyna się kłopot, bo znalezienie szczęścia w życiu codziennym nie jest łatwe.
          • zia86 Re: Poślubny syndrom dzia następnego 10.08.09, 11:27
            Czyli wystarczy te rzeczy jak fajerwerki, romantyczne szaleństwo itd.
            przenieść na życie codzienne. wink Ja tak mam, mój N. zaskakuje mnie
            prezentami, zbiera kwiaty w parku, bierze na romantyczne przejażdżki
            dorożką choć sam nie lubi koni ale wie, że ja lubie, wybiera ciekawe
            miejsca na kolacje itd. wink Ja jako bardziej szalona i spontaniczna
            strona związku nie pozostaje mu dłużna, tylko, że wybieram też czasem
            męskie atrakcje. Byliśmy np. na monster trackach w Chorzowie, ale
            mnie jest prościej bo ja mam troche również męskich zainteresowań(jak
            np. auta, komputer, gry, rpg, na piłce nożnej znam się lepiej od
            niegotongue_out). I przede wszystkim równowaga, jedziemy teraz we wrześniu na
            Metro do Warszawy ale w listopadzie na Game Video Life(to jest muzyka
            z gier komputerowych grana na żywo przez orkiestre symfoniczną,
            pierwszy raz w Polce ta impreza się odbywa) także i coś dla ciała i
            coś dla ducha. Ja mojemu N. od razu powiedziałam, ja jestem osobą
            zwariowaną, potrzepaną i spontaniczną i w związku jak i w życiu
            najbardziej nuda mnie zabija. smile Mój N. się na to zgodził i troche
            bardziej się otworzył. wink Ale mi elaborat wyszedł. Także konkludując,
            jeśli ktoś lubi fajerwerki to trzeba o tym mówić i tworzyć je również
            w codziennym życiu. wink
    • zia86 Re: Poślubny syndrom dzia następnego 29.07.09, 12:08
      To ja się może wypowiem, jako ta uznawana za jedną z największych
      "histeryczek ślubnych". tongue_out Nie wyobrażam sobie nie mieć planu na
      życie po ślubie. Ślub i wesele nie mogą być celem samym w sobie,
      oczywiście jest to piękne wydarzenie i super jak ma świetną oprawę
      ale potem następuje całe życie. My po ślubie planujemy kupić i
      urządzić mieszkanko, skończyć studia, zacząć dobrze zarabiać i dużo
      się bawić. smile A oprócz tego planujemy się kochać i być szczęśliwi.
      Ja myślę, że ten problem bierze się stąd, że czasem dziewczyny się
      nudzą w związku(więc wymyślają sobie kolejne "rozrywki", najpierw
      ślub, potem dziecko itd.), jeśli partnerzy nie są dobrze dopasowani,
      to właśnie takie depresje potem są.
      Niezłym rozwiązaniem jest podróż poślubna(tylko, żeby ona była
      naprawdę poślubna). Ślubujemy w sobotę(czy też tak jak w naszym
      przypadku w piątek) weekend na ochłonięcie i odpoczynek a potem w
      poniedziałek samolot i piękne dwa tygodnie we dwoje. To pozwala
      nabrać dystansu i nie ma takiej pustki, wrażenia, że już się coś
      skończyło.
      • marina111 Re: Poślubny syndrom dzia następnego 29.07.09, 12:18
        ha ha jak przeczytałam o co chodzi to odrazu pomyslałm o Tobie. Autorka watku
        zle ci wrozy :0 smile
    • ambrozja08 Re: Poślubny syndrom dzia następnego 10.08.09, 10:16
      oczywiście,od tego zaczeliśmy nasze przygotowania do ślubu. dla mnie też
      wkładanie całego "życia" w wesele to głupota. bo później nie zostaje nic. my
      zaraz po ślubie pragniemy zrobić sobie kolejnego potomkasmilebyć może wyjechać za
      granice lub zacząć rozglądać się za nowym mieszkaniem..bardzo chcemy miec już
      wspólne nazwisko-juz teraz nazywamy się w różnych instytucjach jako mąż i
      żona.po za tym już nie moge się doczekać okresu po ślubnego żeby iść do fryzjera
      i zdecydowanie obciąć włosy i przefarbować na ciemny kolorsmile hehe

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka