Gość: pako
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
17.06.05, 23:31
Za Dziennikiem Zachodnim: Skazani na śmieci - Piątek, 17 czerwca 2005r.
Roman Krupa zbudował sobie szałas z drewnianych płyt, które znalazł na
wysypisku. Na co dzień mieszka przy śmietnisku w Zabrzu-Biskupicach. To
dzięki odpadom zarabia na chleb.
Takich ludzi jak Krupa mieszka przy hałdzie śmieci więcej. Jednak tylko on
chciał porozmawiać z reporterem DZ, prosząc o to, żeby nie fotografować jego
twarzy. Osada przy wysypisku jest nazywana przez mieszkańców
Biskupic „Aninem”. Zapytany o tę nazwę bezdomny stwierdził jednak, że
pierwszy raz o niej słyszy. Tak się po prostu stało – Mieszkam tutaj od
sześciu lat. Tak się po prostu stało… Straciłem pracę na kopalni. Nie miałem
z czego żyć, więc zacząłem chodzić na wysypisko. Później zostałem
wyeksmitowany z mieszkania. Co mogłem zrobić? Przeprowadziłem się tutaj i to
jest mój chleb powszedni – mówi ze wstydem Krupa. Jak twierdzi bezdomny,
codziennie, od godziny 6 rano grzebie w śmieciach. Biskupickie wysypisko
Roman Krupa urządził sobie dom z tego, co znalazł na składowisku odpadów.
odwiedzają samochody dostawcze, które odbierają butelki, złom i makulaturę.
Oprócz stałych mieszkańców wioski na wysypisku, „do pracy” przychodzi tu
codziennie około 60 mieszkańców Biskupic i innych zabrzańskich dzielnic.
Zarabiają, według zapewnień Krupy, przeciętnie 15 złotych na dzień. Wśród
nich są schludnie ubrani chłopcy w wieku około 20 lat, którzy przebierają się
w domku Krupy w ubrania „robocze”. – Oni mieszkają w Mikulczycach. Przychodzą
tutaj codziennie, bo gdzie mają pracować? – wzrusza ramionami bezdomny.
Odbiorca zbankrutował. Dniówka zbieracza trwa do godziny 13. Później
przestają już przyjeżdżać odbiorcy. Śmieci, których ktoś nie zdążył sprzedać,
czekają na transport do rana. – Nie jest łatwo. Odbiorcy od każdego z nas
biorą po 5 złotych za przewóz śmieci. Zbieramy też pety – to te butelki po
małych oranżadach – wyjaśnia bezdomny.
– Znajdujemy też dużo złomu, ale ostatnio zbankrutował odbiorca metali z
Zabrza. Teraz płacą nam 0,17 zł za kilogram.
Jak mówi Roman Krupa, życie bezdomnego jest bardzo krótkie. Bakterie,
podatność na choroby i wypadki losowe są najczęstszymi przyczynami zgonów
wśród mieszkańców wysypiska.
– W lutym zeszłego roku zapalił się jeden domek. Żywcem spłonęły małżeństwo.
Przeżyła tę tragedię ich córka. Zaopiekowałem się nią, bo co miałem zrobić?
Jestem dla niej takim wujkiem – mówi pan Roman.
Niektórzy mieszkańcy „Anina” budują sobie ziemianki. Najgorzej jest, jak
twierdzi Krupa, gdy nadejdzie zima.
Jak na Syberii
– Zimą jest tutaj gehenna. Żyjemy jak na Syberii. Ludziom stopy do butów
przymarzają, a zamiast flegmy w nosie jest słony lód. Tak zginął też mój
przyjaciel Ciołek. Mieszkał w ziemiance i przemarzły mu całe nogi.
Znaleźliśmy go martwego. Został po nim tylko pies, którego ochrzciliśmy jego
imieniem.
Tragicznych wypadków na wysypisku śmieci jest więcej. Jak wspomina pan Roman,
jakiś czas temu kobietę przygniótł spychacz, który wyrównywał hałdę śmieci.
Fotoreporter DZ postanowił zrobić kilka zdjęć ludziom grzebiącym w śmieciach.
Gdy zauważył to jeden z bywalców wysypiska, padła z jego ust wulgarna
groźba: „Zaraz ci k… strzaskam ten aparat!”.
Roman Krupa marzy o tym, żeby powrócić do normalnego życia.
– Chciałbym się czysto ubrać, ogolić i posłuchać radia. Może jeszcze uda mi
się wrócić do normalności – dodaje zabrzański kloszard.
autor:Marcin Pawlenka.
Jedno pytanie do gospodarzy naszego miasta, co w tej sprawie macie Szanowni
Panowie zamiar zrobić?