Hej dziewczyny, dziś po raz kolejny myślałam nad naszym ślubem i
weselem... Chcemy oboje slubu kościelnego konkordatowego, problem
był w organizacji wesela... I tu jeszcze parę dni temu chciałam
tradycyjnego wesela z poprawinami, z jak największą liczbą osób,
itd. Sytuację mamy z narzeczonym taką, że jesteśmy już razem od 3
lat, mamy małe dziecko, i dopiero teraz bierzemy ślub. Zarówno ani
ja ani on nie jesteśmy z Warszawy, chcieliśmy urządzać ślub i wesele
w jego rodzinnych stronach ( u mnie w rodzinie jest bardzo namącone
i to z tego powodu ). Ale dziś sobie powiedziałam po co? Po co robić
duże wesele, po co robić wielką fetę? Chcielibyśmy, żeby ten dzień
był przede wszystkim dla nas, żeby było cudownie, żeby ten dzień był
dla nas super wspomnieniem... I doszłam do wniosku, że chciałabym w
tym dniu widzieć tych ludzi, z którymi NAPRAWDĘ mam coś wspólnego,
którzy są nam życzliwi, a nie tych, których wypada zaprosić.
Myślałam też, a co, gdyby zrobić ślub np. tylko we czwórkę? My i
świadkowie? I później np. sesja u jakiegoś profesjonalnego
fotografa, i podróż poślubna

))
Jednak gdybym chciała wypośrodkować, to chciałabym po prostu ślub w
kościele, żeby mi ktoś zagrał na trąbce na wejście, żeby ktoś
zaśpiewał Ave Maria na komunię, i przyjęcie weselne w gronie
najbliższej rodziny i kilku najbliższych znajomych i przyjaciół, na
30-35 osób. Wyobrażam sobie jakiś kameralny lokal, fajnego DJa,
imprezę do 12-2:00 w nocy, z karaoke, pyszne jedzonko, i dziękuję. I
jak Wam się podoba?? Jeśli macie jeszcze jakieś pomysły, jak
zorganizować ten dzień, to piszcie

Jestem otwarta