Dodaj do ulubionych

Dramat rzeźnika

IP: *.easycomm.pl / 212.191.169.* 09.07.04, 19:49
Tak to jest jak za pisanie o sztuce bierze się ktoś kto nie ma o niej
zielonego pojęcia... Równie dobrze ten text mógłby napisać zupełnie
przypadkowy nomen omen rzeźnik. A sztuka absurdu, surrealizm, happeningi i
performance są Pani znane? Wątpię. Dlatego łatwo ferować oceny z poziomu
osoby, które do wspólczesnej sztuki przykłada szablon z XIX wieku. Żenada...
Lepiej się weź dziewczynko za szydełkowanie.
Obserwuj wątek
    • Gość: Piotrek Re: Dramat rzeźnika IP: *.vline.pl 10.07.04, 06:57
      nazywac sztuka wszystko to co inne i urodzi sie w czyjejs chorej glowie jest
      zdecydowanie bledem rownie dobrze to co robia mordercy rzeźnicy tez jest
      sztuka. Wiec moze autorka miala racje ze nic z tego co ten pan zrobil nie
      wynika a forma przekazu jest malo zauwazalna gdyby sie podpalil i przebiegl
      pewnie nie tylko zaproszeni dziennikarze by go zauwazyli
      • Gość: Maerek Re: Dramat rzeźnika IP: *.easycomm.pl / 212.191.169.* 10.07.04, 11:25
        Hm, widzę, że akcjoniści wiedeńscy również stanowią dla Pana tajemnicę...
        Współczesną sztukę trudno zrozumieć większości, tu chodzi o sama ideę, koncept,
        a nie o wątpliwe wartości dydaktyczne, czy tłumaczenie świata. Dlatego
        twierdzę, że o sztuce winni pisać Ci co się na niej znają, a nie przypadkowe
        dziewczynki, które przykładały się na lekcji polskiego do wypracowań o
        Konopnickiej ;-)
        • Gość: Michał M. Re: Dramat rzeźnika IP: *.staszic.waw.pl / *.staszic.waw.pl 10.07.04, 11:51
          A jak ocenić kto się zna na sztuce a kto nie ;-) ? Twierdzę że rzeźnik
          ganiający tramwaje to nie jest sztuka. Mówię to jako osoba "nie namaszczona" i
          nie mogę mieć racji. Jakbym to samo powiedział BĘDĄC UWAŻANYM za znawcę,
          wszyscy by się ze mną liczyli.

          Przychodzi baba do lekarza i mówi że ma migrenę. A lekarz: "migrenę to może
          mieć królowa angielska, a panią to najwyżej łeb napie....".

          Twoja logika jest ta sama. Uważam, że każdy ma prawo mówić co uważa za sztukę,
          a co nie.
          • Gość: Marek Re: Dramat rzeźnika IP: *.easycomm.pl / 212.191.169.* 10.07.04, 11:55
            Zgadzam się z Tobą, tylko niech ten ktoś ma chociaż blade pojęcie o sztuce;-)
    • teufel Re: Dramat rzeźnika 10.07.04, 09:16
      Gościu chce się pokazać e mediah i tyle:P
    • aard Sztuka to to, co ktoś za nią uznaje 12.07.04, 14:28
      Decyduje o tym wyłącznie odbiorca, czy dane "coś" jest dla niego sztuką, czy
      też nie. Natomiast w niczym nie zmienia to faktu, że artykuł napisany jest
      chaotycznie i kompletynie nieczytelnie. Tyle że właśnie takie był zapewne
      zamysł autorki, która dostosowała się poziomem do źródłewego happeningu :-)

      Aha, Państwo Surrealiści, przypominam plany samovolki coffeetralnej - gość
      idzie w tym quierunq, tylko na tramwaj się spóźnił ;-)
      • Gość: szprota_zza_logu Re: Sztuka to to, co ktoś za nią uznaje IP: *.local.domain / *.internetdsl.tpnet.pl 12.07.04, 17:01
        Japa mietam, trza by (no, no!) Holly'emu przypomniec, szprotokoly owczesne
        nadal grzecznie leza.
        (a o czym byl artykul...? bo nie zrozumialam nic poza tym, ze happening?)
        (wielkie mecyje, happening. a powszechna wola zaistnienia to pies? i nawet
        straz miejska zainterweniowala, ha!)
    • Gość: nigeria1 Re: Dramat rzeźnika IP: *.pc4u.com.pl 12.07.04, 17:19
      sztuka istniej jesli istnieja jej odbiorcy. sztuka wspolczesna, a w tym tak
      chetnie uprawiany happening, jest skierowany do osob, które z zalozenia nie
      są "skazeni" wiedza o sztuce - sa to przechodnie, ludzie przypadkowi. Dlatego
      performance musi byc czytelny, bo jesli chodzi o samo zaistnienie to mozna
      biegac nago po Piotrkowskiej i tez twierdzic, ze to sztuka. Nie wszystko co
      chce byc sztuką nią jest, bo sztuka nie potrzebuje dorabianej filozofii i
      tłumaczeń. A argument pt. "on nie chce tłumaczyć świata" jest chybiony, bo
      własnie "za tłumaczenie świata" pan performer dostal nagrode Rasteru - jak
      pisze w necie. Moze i ta babka nie ma pojecia o sztuce, moze pojecie ma spore -
      ale to sie tu nie liczy, bo tu akurat wiedza była nie potrzebna.
    • Gość: Zdziwiony Re: Dramat rzeźnika IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.07.04, 18:18
      Trzeba sobie zadać pytanie co powoduje, że coś uznajemy za sztukę, a co innego
      nie. Jak widać z powyższego przykladu jedynym miernikiem stosowanym przez
      tzw. "krytyków" jest to czy dany "twórca" odebrał jakieś wykształcenie związane
      ze sztuką czy też nie. W wiekszości wypadków jest to jak najbardziej trafne
      podejście ( w końcu nie każdy umie namalować obraz lub zagrać na fortepianie
      utwór Chopina ). Jednak w tym wypadku trzeba być bardzo ostrożnym. To co zrobił
      ten Pan nie ma dla mnie, jako potencjalnego odbiorcy, nic wspólnego ze sztuką.
      Dlaczego ? Dlatego, że pomimo mojego braku wykształcenia w dziedzinie sztuki
      jestem to w stanie zrobić sam, a śmiem nawet twierdzić, że zrobię to lepiej.
      Kto temu Panu dał dyplom ? Jeśli go ma, to moim skromnym zdaniem, zbłaźnił się
      totalnie, gdzie w jego "sztuce" surrealizm, happening czy performance ? Zero
      pomysłu, fatalna koncepcja i fatalne wykonanie. Wiem, że wielu WIELKICH twórców
      niedoceniono za ich życia i dlatego autorowi tego przedstawienia proponuję taką
      linie obrony jako jedyny sposób na "zachowanie twarzy". I na koniec słowo do
      Pana Marka: żeby pisać o sztuce nie trzeba mieć o niej zielonego pojęcia, pisać
      może o niej każdy, kto został nią "potraktowany" i, jak dla mnie, nie powinno
      mieć znaczenia, czy to jest "dziewczynka" czy taki "chłopczyk" jak Pan. To
      właśnie nazywamy wolnością słowa, czyż nie ?
      • Gość: Marek Re: Dramat rzeźnika IP: *.easycomm.pl / 212.191.169.* 12.07.04, 18:22
        Gość portalu: Zdziwiony napisał(a):
        To co zrobił
        >
        > ten Pan nie ma dla mnie, jako potencjalnego odbiorcy, nic wspólnego ze
        sztuką.
        > Dlaczego ? Dlatego, że pomimo mojego braku wykształcenia w dziedzinie sztuki
        > jestem to w stanie zrobić sam, a śmiem nawet twierdzić, że zrobię to lepiej.
        Czyli taki np. Malewicz to dla Pana nie artysta, bo, jak podejrzewam każdy jest
        w stanie namalować czarny kwadrat na białym tle... To przykre...
        • Gość: Marek Re: Dramat rzeźnika IP: *.easycomm.pl / 212.191.169.* 12.07.04, 18:25
          Albo Duchamp - każdy może postawić pisuar w Muzeum... szkoda dyskusji, bo
          wychodzimy, jak widzę z zupełnie innych poziomów wiedzy o sztuce.
          • Gość: Zdziwiony Re: Dramat rzeźnika IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.07.04, 18:42
            To, że nie odebrałem wykształcenia w dziedzinie sztuki nie znaczy, że się nią
            nie interesuje, albo, że się na niej nie znam. Malarstwo jest rodzjem sztuki
            wymagajacej czegos takiego jak "warsztat" i obawaim się, że mój "czarny
            kwadrat" by temu nie sprostał :) Tak więc mogę jego namalowanie uznać
            za "sztukę", gdyż sam tego lepeiej nie zrobię :) Co do pisuaru w muzeum, to ten
            przykład akurat do mnie przemawia ,jak najbardziej, koncepcja autora wydaje się
            tu ciekawa i intrygująca, aczkolwiek nie widziałem tego "na żywo" więc
            wypowiadać się na temat wykonania jest mi ciężko :(
          • aard A moim zdaniem 13.07.04, 11:07
            Sztuka w wykonaniu Duchampa polegała nie na ustawieniu pisuaru w muzeum (w
            prawie każdym muzeum JEST KILKA pisuarów!), ale na nazwaniu go FONTANNĄ. I za
            to brawa, bo to właśnie jest surrealizm :-)
    • Gość: nigeria1 Re: Dramat rzeźnika IP: *.pc4u.com.pl 12.07.04, 18:42
      ale Duchamp postawi pisuar w muzeum jako pierwszy i nie obwiescil potem
      calemu
      swiatu co mial na mysli. Odsmazane kotlety szczegolnie wydumane sa
      niesmaczne.
      A z konkretnymi argumentami Pan nie umie walczyc cos mi sie wydaje.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka