Gość: wieloryb
IP: *.toya.net.pl
23.05.05, 07:33
Kanar wieczorową porą
Poniedziałek, 23 maja 2005r.
W nocy z soboty na niedzielę przyglądaliśmy się kontrolowaniu biletów w
tramwajach i autobusach.
Plac Dąbrowskiego, godz. 22.15, autobus 158. Mężczyzna siedzący w pobliżu
tylnego wejścia spokojnie przyznaje, że nie ma biletu. Podaje dowód, ale na
prośbę, by wysiadł na przystanku, zaczyna ostro protestować. - Nie będę
wysiadał i czekał godzinę na następny autobus - mówi.
Kierowca zatrzymuje autobus. Mężczyzna wysiada i cierpliwie czeka na
wypisanie mandatu. Podjeżdża autobus 70A. Tym razem młoda dziewczyna jedzie
na gapę. Dojeżdżamy do wiaduktu na ul. Kopcińskiego. O godz. 22.31
przesiadamy się w tramwaj linii 3. Student i dwie młode dziewczyny jadą na
gapę. Student płaci mandat na miejscu. Dziewczyna twierdzi, że nie ma ani
biletu, ani dokumentów, więc kontrolerzy wzywają policję, by potwierdziła jej
dane. Przez pół godziny radiowóz nie przyjeżdża. Szef ekipy kontrolerskiej
telefonuje raz jeszcze i okazuje się, że... nawet nie wyjechał. Kontrolerzy
puszczają dziewczynę.
Powrót do centrum. Około godziny 23.20 w autobusie 151 jest wielu pasażerów.
Bez biletu jadą cztery osoby.
- Teraz kontrolujecie, kiedy nikt nie jeździ? - protestuje kobieta w zielonym
płaszczu. - Łapcie w południe, nie po nocy.
Na najbliższym przystanku wysiada grupa młodych ludzi z okrzykiem: uwaga,
kanary! W tramwaju 11A, gdzie są zamontowane automaty biletowe, kontrolerzy
wypisują dwa mandaty.
- Mam przecież bilet, ale nie skasowałam - tłumaczy młoda brunetka. - Rzadko
jeżdżę, więc nie wiem, jak się zachować.
Godzina 23.40, przesiadamy się do drugiego wagonu. Jest tylko jeden chłopak
bez biletu. Przed północą znów wsiadamy do 11A. Podchmielony mężczyzna
próbuje przekonać kontrolerów, żeby mu dali spokój. Uspokajany przez żonę,
wyjmuje dokumenty.
- To była bardzo spokojna noc - mówią kontrolerzy.
Mandat za jazdę bez biletu kosztuje 110 złotych. Zapłacony u kontrolera lub w
ciągu siedmiu dni od wystawienia - 77 złotych.
(mp.) - Dziennik Łódzki