Dodaj do ulubionych

Opowiadanie..

25.08.02, 23:53
To nie jest moje a jedynie swego czasu zaciagniete z innego forum.
Jako ze jest srednio nudno postanowiłem nieco rozweselic towarzystwo-jesli
mozna..
Tekst ten w zaden spsob nie wpłynie wam na inteligencje:) ale coz mozna i
poczytac dla relaksu..
Pozdrowienia



Cholera wie co się stało. Jakaś żyłka w mózgu, czy serce alkoholowe nie
wytrzymało. Podczas "uniesienia" z Joasią, coś we mnie pękło, i pognałem
przed siebie, słynnym już tunelem, w stronę światełka. Światełko jak
światełko, białe i silne. Malutkie było, a ja gnałem jak oszalały.
Szybciej niż Polonezem Siwego. Nie wiem ile czasu minęło, gdy światełko
zaczęło się powiększać,
a gdy było już rozpoznawalne okazało się że to wielki neon z napisem
ROZDZIELNIA nr2 EUROPA. W owej rozdzielni zobaczyłem masę ludzi (ludzi?)
stojących w kolejkach do jakiś recepcji, czy coś
takiego.Ustawiono mnie w rządku krótszym za przemiłą grupką około 70
staruszków. Jak się okazało później, ofiar wypadku autobusowego w Pirenejach.
Za biurkiem siedział gruby facet ze złotymi
lokami, Cherubin, [-piii-]a jego mać. Gdy nadeszła moja kolej spytał:
- Nazwisko ?
- C. , Ryszard C.
- Miejsce zamieszkania na Ziemi ?
- Kraków, Polska. Nowa Huta dokładniej
- Co wy tak, jak Chopin, z Polski do Paryża umierać przyjeżdżacie ? A potem
burdel w papierach...
Zimny pot mnie oblał. Więc jednak [-piii-]a umarłem. To nie sen. Zrobiłem
sobie szybciuteńki rachunek sumienia w myśli. Ja [-piii-]e, dożywocie w
Piekle,jak tra la la. Zrobiłem najżałośniejszą minę na jaka mnie było stać, i
cichospytałem:
- Piekło ?
- Dupa tam, nie piekło. Nie ma Piekła, jest tylko Niebo. Piekło jest na)
Ziemi, tu jest tzw. RAJ. A czy się komuś podoba, czy nie to już jego sprawa.
Udacie się teraz, jako Dusza z Polski, do korytarza
12567843,tam was skierują do sektora Krakowskiego.
No szczęść Boże ! Obróciłem się na pięcie i idę do owego korytarza. Zatrzymał
mnie krzyk
Cherubina z recepcji:
- Halo, obywatelu ! Wróćcie tu na sekundkę. Zapomniałem wam wydać Aureole i
skrzydła. Macie, i tu pokwitujcie. A tu macie instrukcje jak skrzydła
dopinać. Aureoli nie zgubcie bo następna wam będzie za wiek wydawana.
-No, żegnam.
Długo się ze skrzydłami męczyłem. Krzywo leżały. Aureola w miarę się prosto
kołysała nad banią. Rozglądałem się dookoła. Od [-piii-]ania dusz. Koło mnie
grupka Niemieckich dusz też sobie nie mogła poradzić ze Skrzydłami. Klęli jak
fiks. Polazłem w swoja stronę do korytarza Polskiego, po drodze
mijałem korytarze Włoskie, Francuskie, Niemieckie. Zacząłem żałować że do
Francuzów mnie nie przydzielono, dużo fajnych laseczek.
Zobaczyłem w końcu i mój korytarz. Chyba fajnie tu jest, siedzą goście na
poboczu, ćmiki jarają. Zaraz też podszedłem do jednego, poczęstował. Okazało
się że to góral z Żywca, zamarzł po pijaku
w lesie. Przyszedł tu przed godzinką. A ćmiki rozdaje św. Piotr Polski, przed
bramą. Wpuszczą nas do środka za kilka godzin, bo jakaś inspekcja w środku
czy coś. Zebrała nas się już spora grupka, staliśmy, siedzieli, i gwarzyliśmy
jak tu który trafił. Ze mnie lali najbardziej, jak powiedziałem,
że zaciupciałem się na śmierć. Ładny obciach. Było dwóch zagryzionych przez
psy, jeden zatłuczony przez żonę, czterech z wypadku pod Jasłem, piątka
topielców z Sopotu. Niezła ekipka, wszyscy na bani tu przyszli. Okazało się,
ze można prosić tu w ADMINISTRACJI o zmianę wieku. Np. jak ktoś wykitował
mając 90 lat, to tu może mieć 20, 30 lat. Od nowa laseczki rwać których tu
więcej niz na ziemi. Góralowi ćmiki się skończyły, więc teraz ja poszedłem do
Piotra po szlugi. Stał tam pod
bramą. Mały chudy, taki wypłosz. Klepłem go w łopatkę i mówię.
- Dziadziuś, kopsnij paczuszkę, bo nam się jarać chce.
Ten wyciągnął ramkę HEAVENFIELDÓW i dorzucił zapałki. Uśmiechnął się,
pokazując żółte
od tytoniu zęby. Wróciłem do moich nowych znajomych i zapaliliśmy po całym.
- [-piii-]a, piwka bym się napił - powiedział Góral, okazało się, że piwko
nam dadzą ale dopiero w środku. Bo tu nie wolno. Przyszły jakieś dziewczyny i
zaczęły nam skrzydła poprawiać. U mnie było w sumie ok, a Górala ledwie,się
trzymały. Aureola mi błyszczała jak psie jaja, tylko nie mogłem się
przyzwyczaić do tej sukienki, w której miałem łazić. Kieszenie są to łapy
jest gdzie wsadzić, ale taka długa, pląta się między nogami. Otworzyli w
końcu bramę. Zaczęliśmy się przepychać z Góralem jak najbliżej wejścia, żeby
nas nie rozdzielili. Widać swój chłop, bo przypadliśmy sobie do gustu.
W ADMISNISTRACJI skierowano mnie do bloku KRAKÓW, piętro 3499, pokój 21897
W skrzydle C. Miałem być sublokatorem niejakiego Mariana E. zmarłego w 1937
roku. Lat 89, zmienione na 35. [-piii-]owo, Gienek (ten Góral) poszedł do
Blockhausu ŻYWIEC, to kilka godzin na piechotkę od mojego. Obiecałem mu,że
się odwiedzimy za jakiś czas. Potem poszedłem
do MAGAZYNU. Tam mi mieli wydać pościel, zapasowe suknie i Skrzydła Galowe,
na Święta
i specjalne okazje. [-piii-]a, jak w wojsku... MAGAZYNIEREM był Żyd
rozstrzelany przez
Hitlerowców w Płaszowie w 1942. Ledwie mi wydał pościel już zaczął
kombinować, że załatwić
u niego mogę wszystko. Aureole jak zgubie, lub przepije, skrzydła,
wygodniejsze suknie. Nawet tu kombinują. Z tobołem pojechałem windą na moje
piętro, dużo wiary tu łazi. Niektórzy maja skrzydła poodpinane, inni Aureole
w kieszeniach. Luzik. Dość długo szukałem mojego skrzydła C i pokoju. Dobrze,
że były tzw. szybkie chodniki, bo łaziłbym chyba całą wieczność. Marian E.
okazał się
szczupłym facetem z wąsami i łysą pałą. Uściskał mnie jak starego znajomego i
wyciągnął z lodówki dwa piwka. Wpierw rozłożyłem swoje klamoty. Pościel na
kojo,skrzydła i suknie do szafy. Skrzydła odpiąłem bo przeszkadzały i
chwyciłem zimniutkie piwko. Jeszcze zajaralismy po szlugu, i Marian zaczął
mnie wtajemniczać w Życie Niebiańskie.
- Widzisz stary. Tu jest faktyczny RAJ, niczym się nie przejmujesz, głodny
nie chodzisz, alkohol masz, fajek pod dostatkiem, dziewuchy latają. Nie
chorujesz, nie umrzesz na nic bo już nie żyjesz.
[-piii-]iście jest. Raz do roku tylko się wszyscy spotykają bo Główny
przemawia i trochę to trwa, zanim wszystkich w ich językach nie pobłogosławi.
A tak to robisz co chcesz. Chcesz pracować ? Idziesz do roboty, chcesz leżeć
i chlać cały dzień? Leżysz i chlejesz cały dzień. Panienki lecą na chłopów,
zwłaszcza Zakonnice, wpierw celibat na ziemi to tu się sypia jak choinka po 3
królach. Trzeba na pedałów uważać bo w sukience to czasami nie poznasz kto
jest kto. Ja się naciąłem kilka razy, Podnoszę suknie a tu fujara,
wystrzelałem po mordzie, skrzydła połamałem i wyjebałem z pokoju. Tacy to s[-
piii-]iele przebierańcy. Jak chcesz się opić to co 100 pięter jest knajpa,
wszystko za darmo, podchodzisz i bierzesz. Szwedzki stół. My mamy blisko, bo
schodami możesz przeskoczyć piętro do góry, i na wprost schodów masz knajpę.
Mordownia straszna, leja się często. Dwa lata temu Mickiewiczowi tam
dojebano, tęgo. Chopin kuflem zarobił od górali, a pijanemu Wyspiańskiemu
Aureole ukradziono. Na aureole trzeba uważać, stracisz to masz przejebane. Do
raportu idziesz.
W każda niedzielę są organizowane wycieczki do innych Niebios, ja polecam
Indonezje i Włochy, najlepsze panienki, lecą na Słowian jak cholera. AIDS nie
złapiesz, więc stukasz na całego. Nie polecam wyjazdów do Niebios Arabskich,
tacy sami pojebani jak na Ziemi, tu też maja Hamas i
Hezbollah, złapią Cię i skrzydła z aureolą [-piii-]ią, a wtedy raport. Dużo
znanych umarlaków możesz
w podróżach poznać, od 1945 prawdziwym gwiazdorstwem cieszył się Hitler, od
nas z Nieba Polskiego pojechało 30 milionów go oglądać, pecha miał jak
poszedł do knajpy bodajże 10 lat temu. Grupka pijanych kolesi go przecweliła.
Afera była na pół Nieba. Listy gratulacyjne nawet z Nieba Izraelskiego
przychodziły. Kolesie do raportu poszli, a za Hitlerem do dzisiaj wszyscy
Obserwuj wątek
    • anka9009 Re: Opowiadanie.. 30.08.02, 22:04
      przeczytam jak bede miec wiecej czasu

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka