michal.ch
15.12.02, 16:01
Jak na tą chwilę, to się poddaję. Nie mam siły tłumaczyć niczego ludziom,
którzy każde potknięcie Cityrunnera tłumaczą tym, że to produkt badziewny.
Oczywiście wszyscy "pseudospecjaliści", których wiedza i opinia opiera się na
głupich docinkach w artykułach prasowych i wypowiedziach pociotków prezydenta
Kropiwnickiego, są mądrzejsi i wszystko wiedzą najlepiej. Z resztą teraz
modne jest smarowanie gównem łódzkiego MPK, tak jak kiedyś była moda na
spodnie-dzwony i długie włosy. Może kiedyś to minie...
Cityrunnery jeżdżą po ciaśniejszych łukach w Linzu i w Grazu i nie ma tam z
nimi żadnego problemu. Doświadczenia z eksploatacji są tam jak najbardziej
pozytywne. Dobra opinia o tych wagonach pomogła przyczynić się do wyboru
właśnie tego tramwaju w kolejnym mieście - Genewie - gdzie Cityrunnery
zobaczymy już na początku 2004 roku. Oczywiście do niektórych to nie dociera,
bo ich własna subiektywna opinia jest najważniejsza (przecież oni wszystko
wiedzą najlepiej).
Uwaga! Na zakończenie mam dla wszystkich przeciwników Cityrunnera i MPK taką
propozycję. Jak tak bardzo chcecie, to pozbądźcie się waszego utrapienia -
Cityrunnera - i kupcie sobie tańszego "wspaniałego" Citadisa, który przegrał
przetarg w Łodzi (to właśnie to było przyczyną początku fali ataków na
Cityrunnera - przypominam to, bo niektórzy zapewne to już sami nie wiedzą,
dlaczego ten tramwaj jest tak krytykowany). Wtedy będziecie zadowoleni.
Usuniecie badziewie pod nazwą Cityrunner, który od czasu do czasu wykolei się
na skutek uszkodzonej zwrotnicy, kamienia w szynie, czy wystającej betonowej
płyty, a w zamian przygarniecie tańszego Citadisa, który jest tak wspaniały,
niesamowity i lepszy od Cityrunnera, że zamiast jeździć w Gdańsku, Katowicach
i Warszawie na miejskich trasach, większość czasu spędza w hali naprawczej.
Źle wykonana instalacja elektryczna, słaba konstrukcja pudła (nadwozia),
problemy z drzwiami, platformami, blacharką, powłokami lakierniczymi itp.
Życzę miłej podróży frajerzy!