szpilkaaa
17.09.06, 23:59
ostatnio wybrałam się tam z mężczyzną moim i jego kolegą.
mój strasznie szalał obijając się o moją silną wolę niewydawania pieniędzy
mrucząc o wielkim głodzie , który go nawiedził.
zaproponowana bułka słodka jako propozycja została odrzucona więc kolega
napomknął o chińskim jedzeniu.
wybraliśmy się do tzw.china town(nie znam numeru tej bramy , aczkolwiek to
skupisko znajduje się praktycznie pod koniec socjalnej cześci Piotrkowskiej).
to skupisko zrobiło na mnie piorunujące wrażenie.na tyle duże,że chciałam
zwiać po wykonaniu paru kroków.
syf
brud
żulerstwo
duużo gołębi
plastikowe tacki po jedzeniu rozrzucone wszędzie
obrzydliwe ławy z których łokciem można by było farbę ''zedrzeć''.
brudnawe parosole pod którymi znajdowały się ławy.
nieestetyczne wykonanie budek.
to wszystko co mi się nasunęło na myśl po kilku minutach.
zamówiliśmy golonkę z surówkami i ryżem.stwierdzilam ,że ryżu nie chce więc
wezmę frytki.ale okazało się ,że oni dają mięso z surówką.a za frytki muszę
dopłacić chociaż należały mi się za ''darmo'' bo nie dostałam ryżu.ale co
tam ..spróbowałam tylko frytek , których było może z 10.takie sobie.potrawa
była podana nieestetycznie , sos kapał wręcz z talerza.zapłaciliśmy 10
złotych.i żałuję..bo chyba lepiej byłoby kupić 2 ''jemy'' duże..
wiem,że nie powinnam się spodziewać Bóg wie czego , aczkolwiek na punkcie
jedzenia jestem dosyć mocno przeczulona.więc w takim miejscu raczej pojawiać
się nie będę..a ryż z warzywami mogę sobie sama zrobić(kupując w
hipermarkecie mieszankę orientalną za 3 złote i dodając 2 saszetki
ryżu).ogólnie wielki minus..no chyba ,że ktoś lubi slumsy...
a czy Wy korzystacie z takich ''wątpliwych'' przyjemności jak spożywanie
posiłku w tym miejscu i w ogóle w budkach z chińskim jedzeniem??