ajkata20
18.10.06, 17:12
ide sobie przez las naprawde okropny olchowy,nie dziala tam zadna komorka,no
mowie wam nie wysikalibyscie sie tam nawet po 5 piwach
nagle widze sarne to mysle sobie biegnij sarenko(przeciez te lalusie z kola
lesniczego plakali by tydzien jesli niedoliczyliby sie 12 sarny na zerowisku)
ide dalej i nagle widze jakies swiatla,mowie wam wszystkie wlosy stanely mi
debaa,mialo to postac pajaka,no to pieknie pewnie UFO,koniec ziemskich
przyjemnosci,zahipnotyzuja mie,przeprowdza jakies badania(zostanie mi tylko
pokazywac sie w Nie do wiery czy w Strefie 11.Uciekac niema sesu,przeciez oni
maja taka technike jak Japonczycy albo i lepsza!
Nagle to cos sie domnie zbliza(na swoje ustrawiedliwienie moge powiedziec ze
tetno mialem,chyba ze 280)widze ludzka sylwetke(chwala Bogu,przynajmniej
wygladaja jak w Archiwum X)To cos sie do mnie zbliza i widze pijana
morde,zataczajaca sie z rowerem od lewa do prawa Okazalo sie ze to moj sasiad
wraca z imprezy.A ja sie wydarlem na niego(nowie wam czlowiek w takich
okolicznosciach niezbyl madrze reaguje)CZEGO TAK SWIECISZ PO NOCY CHUJU POJEBANY
Niema jak UFO