Gość: Jan Zbędny
IP: *.lodz-wschod1.sdi.tpnet.pl
04.06.03, 16:13
Z zasady mam szacunek do instytucji służebności publicznej,
autorytetów życia publicznego i kilku jeszcze rzeczy, do których
tą właśnie cechę wpoiło mi wychowanie. Ten wstęp nie jest bez
kozery, bowiem sprawa, będąca treścią niniejszego artykułu
wydaje się mieć charakter tylko i wyłącznie oparty na animozji
personalnej i ambicjonalnej. Nie pierwszy to artykuł, w którym
powierzchownie i bez szczególnej staranności autor przedstawia
stanowiska dwóch podmiotów, powołanych (w przypadku Łodzi) do
współpracy i wzajemnego wspierania się w jednym tylko celu -
rozwoju gospodarczego Łodzi właśnie. Publiczne (gazetowe)
obnoszenie się ze swoim stanowiskiem jak i jego komunikowanie
przy jednoczesnym stawianiu warunków bądź, co bądź partnerowi
ani nie przystoi do rangi urzędu i stanowiska ani też nie
wskazuje czytelnikom (społeczeństwu), że dla jego dobra (miejsc
pracy) jest w stanie poniechać typowo polskiego warcholstwa. Ów
precedens jest kolejnym dowodem na miałkość i absolutny nepotyzm
władzy, która, mimo że pochodzi z wolnej woli (bezpośredniej)
wyborców to zachowuje się dokładnie tak jak ta z partyjniackiego
nadania.