Dodaj do ulubionych

Tajemnice dawnego poligonu

21.08.07, 20:57
W IPN chyba powinni sie takimi rzeczami zajmowac.
Oni nie wiedzą?
Obserwuj wątek
    • Gość: FL Re: Tajemnice dawnego poligonu IP: *.starnettelecom.pl 21.08.07, 21:16
      Wreszcie jakaś ciekawa akcja ze strony łódzkiej Wyborczej. Pierwsza
      od czasu S8. Brawo.
      Pozdr,
      Kuba
      • Gość: dżony Re: Tajemnice dawnego poligonu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.08.07, 21:27
        rozumiem ... ale to już znaczy że nie wolno tam nic budować? przy takiej budowie
        jak przegrzebią teren to się okaże co w nim faktycznie jest, ewentualne
        znalezione ciała należało by wreszcie godnie pochować, postawić pamiątkową
        tablicą i gotowe!
      • Gość: M Grubski Re: Tajemnice dawnego poligonu IP: *.gprsbal.plusgsm.pl 21.08.07, 21:31
        Pan Wiesław Gałecki który wypowiada się dla gazety zmarł jeżeli się
        nie mylę ponad rok temu. Szkoda że gazeta nie sprawdza takich
        faktów. Historia ta jest mi znana z opowieści Pana Wiesława, Ta
        inwestycja jeżeli dojdzie do skutku może być początkiem odkrycia
        prawdopodobnie mordu UB który miał tam miejsce, jeżli prace miałyby
        sie rozpocząć muszą być poprzedzone badaniem czy nie znajdują się
        tam ofiary mordu. Popieram gorąco troskę Pana Jagiełły, ale smuci
        brak dokładności. Przytoczony Pan Gałecki był wspaniałym człowiekiem
        z misją ukazania tego czego był jako dziecko świadkiem, może po jego
        śmierci będzie to możliwe.
        Pozdrawiam
        • Gość: Mack Re: Tajemnice dawnego poligonu IP: 81.210.64.* 22.08.07, 10:58
          Wiesław Gałecki opowiadał GW 3 (trzy)lata temu.Dotarło ?
    • Gość: AK Re: Tajemnice dawnego poligonu IP: *.toya.net.pl 21.08.07, 22:16
      Tekst zamieszczony na
      wilczkowski.blog.interia.pl/?yearID=2007&monthID=2&dayID=0
      19 lutego minęło 60 lat od śmierci założyciela i pierwszego dowódcy
      Konspiracyjnego Wojska Polskiego. Zginął zastrzelony – lub rozstrzelany w Łodzi
      na Brusie.

      Kapitan Warszyc
      Wtedy, w czterdziestym szóstym roku mówiło się o tym szeptem wśród najbliższych
      przyjaciół. W szkole też były aresztowania. Potem zwolna zapominało się o
      bohaterze. Gorzej. Wypierało się z pamięci tych, którzy do końca nie wyrazili
      zgody na nową okupację. A myśmy przecież w niej żyli, mościli sobie mniej lub
      bardziej wygodne gniazdka. Coś wprawdzie uwierało w boki, coś się nie zgadzało z
      sumieniem, ale traktowaliśmy to pozytywistycznie. Niektórzy po górnej i chmurnej
      młodości zapisywali się do partii rządzącej twierdząc – na użytek bardziej
      wstrzemięźliwych kolegów – że przecież tak trzeba, bo jeśli tego nie zrobią to
      rządzić będą nami nieuki i menele. Tak daleko się wprawdzie nigdy nie posunąłem,
      ale i ja sylwetkę Warszyca odsuwałem w dalekie zakamarki pamięci bo on – i tacy
      jak on – byli jak wyrzut sumienia. Ale ciągle byli. Nigdy bowiem nikt mnie nie
      nauczył, jak przejść do porządku dziennego nad słowami, które w zupełnie
      niewiadomy sposób przedostały się przez mury więzienne...”Zdrajcą nie byłem i
      dokumentu zdrady nie podpiszę. Jeśli padam na kolana to tylko przed Bogiem”. Tak
      właśnie miał powiedzieć skatowany kapitan Sojczyński Moczarowi, który specjalnie
      przyszedł do jego celi z propozycją pokajania się w zamian za darowanie życia.
      Kim był Warszyc? Krótki życiorys podaję za J. A. Starosteckim.
      Urodzony 30 marca 1910 roku we wsi Rzejowice koło Radomska w rodzinie
      chłopskiej. Ukończył seminarium nauczycielskie w Częstochowie i podjął pracę w
      szkole powszechnej we wsi położonej w pobliżu Rzejowic. Po ukończeniu szkoły
      podchorążych rezerwy dostaje awans na podporucznika i w tym stopniu w Kampanii
      Wrześniowej dowodzi kompanią piechoty. W rejonie Kowla dostaje się do sowieckiej
      niewoli, z której udaje mu się zbiec. To przedłuża mu życie o siedem lat. Po
      powrocie do rodzinnych Rzejowic natychmiast rozpoczyna działalność konspiracyjną
      kolejno w zmieniających się strukturach armii podziemnej SZP ZWZ i AK. W swej
      walce na stanowisku zastępcy komendanta obwodu i dowódcy oddziału partyzanckiego
      „Grunwald” dowodzi szeregiem akcji m. in. dywersyjnych i bojowych, z których
      wymienię rozbicie więzienia w Przedborzu i w Radomsku i udany zamach na dwóch
      wysokiej rangi gestapowców – również w Radomsku. W sierpniu 1944 roku podczas
      mobilizacji sił AK objął dowództwo I batalionu 27 pp. AK. Na tym stanowisku 19
      stycznia 1945 roku otrzymał z rąk Komendanta Głównego AK gen. Okulickiego Krzyż
      Virtuti Militari i awans do stopnia kapitana. Jednocześnie wręczono mu tekst
      rozkazu o rozwiązaniu Armii Krajowej. Od kwietnia 1945 roku rozpoczął
      organizowanie KWP. Konspiracyjne Wojsko Polskie. działało w województwach
      łódzkim, śląskim, w części kieleckiego poznańskiego i wrocławskiego. liczyło
      kilka tysięcy żołnierzy. Likwidowało funkcjonariuszy UB, donosicieli, wydawało
      pismo podziemne „w świetle prawdy” a w dniu 20 kwietnia 46r. – niemal w trzy
      lata po pierwszym uwolnieniu więźniów – rozbiło więzienie w Radomsku uwalniając
      aresztowanych tam przez UB ludzi. UB dopada Warszyca w Częstochowie w mieszkaniu
      przy ulicy Wręczyckiej. Aresztowanie następuje w dniu 27 czerwca 1946 roku, tuż
      przed referendum. Po brutalnym śledztwie prowadzonym pod osobistym nadzorem tow.
      Moczara i rozprawie przed sądem wojskowym zostaje skazany na śmierć. Starostecki
      pisze o Warszycu i jego pięciu podwładnych że „zostali rozstrzelani 19 (17?)
      lutego 1947 roku, trzy dni przed ogłoszeniem kolejnej amnestii, na terenie
      wojskowej strzelnicy w Brusie pod Łodzią.”

      I tego właśnie wcale nie byliśmy pewni.
      Informacja, że to dzielnica Łodzi – Brus jest miejscem, w którym dokonano
      egzekucji i zakopano zwłoki Warszyca i jego oficerów powtarza się jednak
      uparcie. W każdym razie, kiedy bodaj w 1992 roku wziąłem udział w ekipie
      rozpoznawczej stworzonej przez Komisję Badania Zbrodni Przeciw Narodowi
      Polskiemu skierowaliśmy się właśnie na Brus.
      Strzelnica, na terenie której mordowano, leży po prawej stronie szosy do
      Konstantynowa, a nam wskazano dwa miejsca po lewej stronie jezdni. Jedno miejsce
      to był wykrot tuż przy szosie, drugie to dół, z którego jeszcze niedawno
      wydobywano piasek. Oba punkty wydawały się zupełnie nieprawdopodobne. Komu z
      oprawców chciałoby się taszczyć zwłoki na drugą stronę szosy i jeszcze samemu
      kopać grób i to jeszcze zimą. Nie, to niemożliwe. Ten krótki epizod zakończył
      moje działania w tej sprawie na wiele lat. W Łodzi są jednak ludzie, którzy za
      punkt honoru uznali odnalezienie Warszyca, tak jak wielu jest takich, którzy
      chcą odnaleźć miejsce w którym pochowano Hubala i ci działali nadal.
      Ja do sprawy wróciłem w 2004 roku jesienią, kiedy Wojewódzki Komitet Ochrony
      Pamięci Walk i Męczeństwa – w którym działam – wygospodarował trochę pieniędzy
      na sprawdzenie co właściwie znajduje się w tajemniczej mogile na terenie Muzeum
      Tradycji Niepodległościowych na Radogoszczu w Łodzi.
      Dlaczego – tajemniczej? Otóż w 1965 roku na terenie strzelnicy na Brusie
      dokonano ekshumacji zwłok pomordowanych tam ludzi. Ekshumacja szczątków około 40
      osób odbyła się – jakby to dziś powiedziano – w świetle jupiterów. Dopuszczono
      do niej nawet prasę. Potem, po zbadaniu szczątków z Zakładzie Medycyny Sądowej
      WAM dokonano pogrzebu czterech trumien z całym ceremoniałem, ze sztandarami,
      przemówieniem, z udziałem władz partyjnych i państwowych. Potem grób zasypano,
      zrównano z ziemią i nie postawiono żadnego śladu, że tam są pochowani jacyś
      ludzie. I tak trwało przez niespełna 40 lat.
      Najpierw zabrałem się do wycinków prasowych z 65r. Już pierwsza notatka – z
      tytułem „Dwa ludzkie szkielety odkopano w Brusie” i z informacją, że pochodzą z
      czasów drugiej wojny i że „ziemia zdradza jeszcze jedną tajemnicę hitlerowskich
      zbrodni” wyjaśniła mi po co była cała ekshumacja. Notatka tkwiła mianowicie w
      samym środku bardzo agresywnego tekstu krytykującego biskupów polskich za to, że
      nie wystosowali listu do wiernych na dwudziestolecie powstania Polski Ludowej i
      na dwudziestolecie zwycięstwa nad faszyzmem. Przypuszczam, że już wówczas trwały
      przygotowania do sporządzenia słynnego listu do biskupów niemieckich, który
      ukazał się jesienią tegoż roku i to jest dla mnie swego rodzaju „dowód nie
      wprost” jak sprawnie działała agentura komunistyczna w episkopacie. Moje
      przypuszczenia potwierdza fakt, że jedna z kolejnych informacji o zbrodni na
      Brusie sąsiaduje z krytyką postępowania Piusa XII podczas wojny.
      Następne odcinki przyniosły wiadomości o świadkach zbrodni. Pierwszy to
      wymieniony z imienia i nazwiska mieszkaniec Brusa, który rzekomo „jesienią 1941
      roku wówczas jak 14-letni chłopiec zauważył pewnego dnia trzy samochody
      prowadzone przez hitlerowców i zdążające w kierunku strzelnicy. W parę minut
      potem za strzelnicy dobiegły echa wystrzałów i ulicą Krańcową samochody
      przejechały znów w odwrotnym kierunku....”
      Potem jest opis, że chłopiec wraz z dwoma kolegami pobiegł tam i stwierdził
      skopaną ziemię i ślady krwi. Dopiero jednak w 1965 roku przypomniał sobie to
      wszystko i wraz z kilkoma żołnierzami w niedzielę na własną rękę rozpoczął
      ekshumację.
      W innym artykule inny świadek opowiada o egzekucji na terenie strzelnicy, ale
      datuje to wydarzenie na „wkrótce po wysadzeniu przez Niemców pomnika Tadeusza
      Kościuszki i zburzeniu synagogi przy ul. Zielonej” (10 listopada 1939 r – przyp.
      AW.) Ten był jeszcze odważniejszy. Po prostu ukrył się w bezlistnych krzakach w
      pobliżu strzelnicy i widział że
    • Gość: Tomasz.bu Tajemnice dawnego poligonu IP: *.ssp.dialog.net.pl 22.08.07, 17:17
      Można się było chyba ciut bardziej postarać z tym zdjęciem...
    • diogenespies Tajemnice dawnego poligonu 22.08.07, 21:41
      Z tego co wiem na Brusie został rozstrzelany „Warzyc” a być może i
      pochowany po tym jak jego ciało trafiło do prosektorium Akademii
      Medycznej i zostało rozpoznane przez studentów, którzy odmówili
      preparowania jego zwłok. Jeśli dobrze przypominam sobie rozmowę na
      forum sprzed jakiegoś roku z Panem Jagiełłą, na poligonie pochowania
      są też żołnierze niemieccy, którzy polegli lub zostali zabici w 1945
      roku w trakcie wkraczania Rosjan do Łodzi lub krótko po.
    • Gość: michaŁ Tajemnice dawnego poligonu IP: *.toya.net.pl 24.08.07, 00:15
      O Warszycu możecie poczytać w powieści Nienackiego "Worek Judaszów".
      Występuje on tam jako Rokita.
      Co do masowych grobów na terenie Łodzi, to róg Zielonej i
      Kościuszki, tam, gdzie ten skwerek, moja babcia twierdzi, że tam też
      zbiorowe mogiły z czasów okupacji są.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka