bartoszcze
05.05.06, 11:49
Starszy sierżant Henryk Ubaka od 12 lat ma ten sam problem. Nie dość, że
znieważają go na służbie, to nikt nie wierzy, że jest policjantem
Ubaka pracuje w komisariacie przy Grochowskiej. Nie ma dnia, by ktoś nie
nazwał go czarnuchem albo brudasem. Nerwy puściły mu tylko raz, tydzień temu.
Z koleżanką policjantką legitymowali na Grochowie dwóch 50-latków. Kiedy
poprosił o dowód, mężczyzna roześmiał się i rzucił do kolegi: "To przecież
przebierańcy". - Po raz pierwszy zdenerwowałem się na służbie. Oczywiście,
tylko w środku. Na zewnątrz jestem łagodny - zapewnia.
Ten epizod zabolał go prawie tak samo, jak jedno z pierwszych doświadczeń w
policji. - Przyjmowałem zgłoszenia o przestępstwie. Następny w kolejce był
starszy pan. Kiedy mnie zobaczył, zrezygnował. Bo nie po to walczył o wolną
Polskę, żeby w policji służył Murzyn - wspomina.
Zapytany o narodowość, odpowiada: "Jestem Polakiem". Urodził się w Nigerii,
do Polski przyjechał na studia.
wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,60935,3324120.html