Dodaj do ulubionych

WH na wschodzie

12.12.08, 23:13
Warte przeczytania i refleksji :

einestages.spiegel.de/static/topicalbumbackground/3313/_absondern_erschiessen.html

Obserwuj wątek
    • wilhelm4 Re: WH na wschodzie 12.12.08, 23:28
      > Kadavergehorsam
      > ideologischer Fanatismus
      > Eigendynamik der Gewalt

      Mysle, ze Slazacy nie nalezeli do najgorliwszych.
      Ale czesc - ja. I jesli, to jak myslicie - czamu ?

      Moj opa bol Unteroffizier. Nalezol potym do tych
      niewielu, ktorzy o tym (baaardzo ciiiicho) prywatnie
      opowiadali. Straszne historie (Bialorus: Smolensk, Orsza itd.).
      I raczej z jego opowiadan, podawanych mi dalej,
      nie powstaje obraz fanatycznej nienawisci.

      Jak juz, to najpierw dyscypliny na skutek wieloletniego prania mozgu,
      czesciwo tez zlych doswiadczen z Polakami 2 dekady wczesniej,
      a dopiyro potym "dynamika" i STRACH zrobil z tzw."normalnych"
      wojokow WH, przynajmiyj z naszego regionu - tzw.wilkami/bestiami...
      • wilhelm4 Re: WH na wschodzie 12.12.08, 23:40
        Jako technik-logistyk budowol mosty itp.

        Widziol wypalone wioski, miasteczka (same kominy),
        tysionce uciekinierow, trupy en masse, kupa zelastwa,
        dziesiontki tysiency jencow, ....

        W drodze powrotnej:
        - srywol tory (takim wozem z kolcem)
        - wysadzol dworce, ja, czasami jeszcze z ludzmi....

        Podczas jednej z bitw (pancernych?) obudzil sie,
        przysypany sniegiem, i widziol rozrywanie niemieckich
        zolnierzy przez Krasnoarmistow - 2 ciezarowkami.....

        Udalo mu sie przebic na zachod, ranny w plecy i rynka....
        Potym wendrowol kilka miesieny na pieszo po Europie....

        Potym wrocil pjechty z Hamburga na Slosnk....
        kaj musiol sie tydniami kryc za szafom....
        i straciol szysko: robota, mjyszanie, swoj swiat,
        jynzyk, czyns zyciorysu, a nawet nazwisko. :(

        I godol potym, ze nigdy nic przeciw ostmenschom nie mjol.
        No, moze troszka go nerwowali "bolszewickie" agitanty
        we slonskich werkach, te niymieckie i te polskie.
        Ale tak, to niy czul sie zodnom elitom i tego.

        Ciynszko dzisiej rekonstruowac, zlozyc tyn puzzle.
        Nawet fakty cza zajs krok po kroku odkrywac (zamilczenia,
        przekrecenia, polonizacja), a co dopiero taka sytuacja
        uczuciowo, emocjonalno, nastroje, motywy itp.

        Ale sondzic niefturym dzisiej latwo, za latwo.
    • amoremio Re: WH na wschodzie 13.12.08, 01:31
      Der osten istfür um nicht mehr Schuttabladeplatz für im Reich
      gescheiterte Beamte und Offiziere, nicht mehr Experimentierboden
      neuer Wirtschaftstheorien, kein Strafversetzungsfeld für
      kurzsichtige Behörden, die nach dem Grundsatz verfahren, daß das,
      was in unserem Vaterlande sich als unbrauchbar erwiesen hat, für den
      Osten immer noch gut genug, wenn nicht eigentlich sogar zu schade
      sei.

      Der Osten ist unsere nationale Ausstrahlung. Hier gerade muß die
      Zirkulation unseres Volksbluts immer wieder angeregt und
      beschleunigt werden. Hier müssen wir die hellsten Gehirne und die
      stärksten Herzen, über die das Vaterland verfügt, einspannen. Sie
      sind dazu da, und es ist ihre nationalpolitische Aufgabe, dafür zu
      sorgen. daß der Pulsschlag des Reiches bis in seine letzten Zellen
      fühlbar und hörbar wird. Das Programm des Nationalsozialismus für
      den deutschen Osten wird sich in ungezählten Menschen und
      Einrichtungen verwirklichen müssen. Jahre und Jahrzehnte werden
      darüber vergehen; aber es wird einmal so sein, wie wir es früher oft
      erträumten, wie wir es in unseren Liedern sangen und wie unsere
      Dichter es uns beschrieben:

      Auf weiten Äckern werden hier gelbe Ähren wogen, Brot für unser
      Volk, auf eigener Scholle gewachsen. Harte Bauerngeschlechter werden
      im Osten die Wacht halten. Schwert und Pflug stehen bereit, den
      Frieden zu bewahren und zu gestalten. Ein reiches und
      unerschöpfliches deutsches Kulturleben wird sich hier entfalten
      können. Das Reich wird hier zu Hause sein in allen Menschen und auf
      allen Feldern.

      Jeder junge deutsche Mann wird es für seine Ehre halten müssen,
      wenigstens ein paar Jahre seines Lebens dem Osten zu weihen.
      Ungezählte darunter werden hier bleiben und den Wall der Leiber
      verstärken, der unsei, Vaterland beschirmt.

      Denn der Osten ist nicht nur die Sehnsucht, sondern auch die
      Erfüllung unserer Nation.

      Dr. Goebbels
    • mr.superlatywny Re: WH na wschodzie 14.12.08, 01:05
      www.spiegel.de/fotostrecke/fotostrecke-29907-14.html#backToArticle=596257

      www.spiegel.de/fotostrecke/fotostrecke-29907-34.html#backToArticle=596257
      • cirano Re: WH na wschodzie 15.12.08, 08:44
        Sieger stehen vor keinem Gericht.
        Richtig schade.
        Losy Ślonzokow we WH niy bouy wesołe.
        Trocha inaczyj wyglondo to u tych co byli we SS. Waleczni, odważni, bo "przekonani".
        Niystety, niymało boło jich i we SS-Wachbatalionach, a tam zapisywali brudne
        karty, za ftore mogymy sie dzisioj ino wstydzić
    • Gość: Hajduk Wielki Re: WH na wschodzie IP: *.dip0.t-ipconnect.de 17.12.08, 02:19
      www.spiegel.de/video/video-43308.html
      • Gość: Hajduk Wielki Re: WH na wschodzie IP: *.dip0.t-ipconnect.de 17.12.08, 02:22
        Szlo mi o BUNKRY w DK, szukejcie po prawej stronie,
        wybiercie filmi z prezentowanom kapslam flaszki
        (starego dunskiego piwa).
    • wilhelm4 Re: WH na wschodzie 18.12.08, 01:56
      einestages.spiegel.de/external/ShowTopicAlbumBackground/a3338/l0/l0/F.html#featuredEntry

    • grba Wstrząsające listy niemieckich żołnierzy 18.12.08, 12:44
      „Każdemu w łeb, wesoła robota”

      Wstrząsające listy niemieckich żołnierzy z czasów II wojny światowej

      Między wrześniem 1939 r. a majem 1945 r. niemiecka poczta polowa
      dostarczyła ok. 40 mld przesyłek, z czego jedną czwartą stanowiły listy, paczki
      i telegramy wysłane z frontów. Polskie podziemie przechwytywało część tej
      korespondencji. Sięgamy do niej po latach.


      JERZY KOCHANOWSKI, MARCIN ZAREMBA

      Najwięcej listów nadchodziło z frontu wschodniego. Nic dziwnego: na wschodzie
      walczono nie tylko najdłużej, ale także najzacieklej, tutaj wojna była
      najbardziej brutalna. Pisane pod Moskwą czy Stalingradem listy są dla nas
      nieocenionym źródłem informacji o ówczesnych postawach, sposobie myślenia,
      mentalności, skuteczności (i nieskuteczności) propagandy. Źródłem tym lepszym,
      że kontrolowanym tylko w znikomym stopniu: do dokładnego sprawdzenia
      25 mln nadawanych codziennie listów potrzebna byłaby 150-tysięczna armia cenzorów.

      W rezultacie kontrola była wybiórcza i stosunkowo dużo defetystycznych,
      „naruszających dyscyplinę” czy wręcz „szpiegowskich”
      informacji bez problemu płynęło do Heimatu i odwrotnie – na front. Między innymi
      na takie listy liczył wywiad ZWZ (a potem AK), od 1941 r. przechwytujący
      wędrującą przez Polskę pocztę. Dzięki sieci agentów w urzędach pocztowych
      przejmowano listy, fotografowano, po czym przesyłano adresatom z możliwie jak
      najmniejszym opóźnieniem, aby uniknąć wykrycia całego procederu.
      Kopie trafiały do konspiracyjnych analityków, wyciskających z listów
      najcenniejsze informacje militarne i przygotowujących raporty. Wysyłane do
      Londynu, trafiały ponoć także na biurko Winstona Churchilla.

      Przechwycona poczta pomagała też dokumentować zbrodnie wojenne. W tym samym celu
      w warszawskich i krakowskich zakładach fotograficznych robiono kopie zdjęć
      rozstrzeliwań, paleń, egzekucji, które urlopowani żołnierze zostawiali do wywołania.

      Kilka teczek z opracowanymi przez akowski wywiad wyciągami z niemieckiej poczty
      polowej z lat 1941–1944 zachowało się w warszawskim Archiwum Akt Nowych. Poniżej
      prezentujemy próbkę z 1942 r. Był to rok brzemienny w wydarzenia: czas zagłady
      Żydów, nasilenia się ruchu oporu i partyzantki, dla niemieckich żołnierzy zaś –
      rodzącej się świadomości początku końca.

      Mimo że o brutalizacji II wojny wiemy już tak dużo, lektura tych listów jest
      nadal wstrząsająca. Są przerażającym świadectwem tym bardziej, że w ich autorach
      widać „zwykłych ludzi”. Stacjonujący w Brześciu Litewskim Emil Fritsch pisał:
      „Praca moja polega na walce z bandytami i tępieniu żydów, a więc ta sama praca
      co dotąd. Na tym polu dokonałem już do dzisiaj (jestem tu blisko 4 miesiące)
      niejednego. Nerwy moje ucierpiały znowu trochę, bo praca
      ta nerwy szarpie, ale musi być zrobiona”.

      Pojęcie dobrze wykonywanej pracy używane jest w listach nie tylko wobec Żydów.
      Starszy szeregowy Heinz Mekler donosił na początku
      października: „Jestem jednym z tych, którzy przyczyniają się do zmniejszania
      liczby partyzantów. Ustawiam ich pod mur i każdemu w łeb, bardzo wesoła i
      ciekawa robota”. Natomiast starszy szeregowy Born chwalił się w maju szwagrowi:
      „Polujemy na partyzantów, a do tego potrzeba chłopaków bez litości i
      współczucia. Tak, kochany szwagrze, co wpadnie nam w łapy, nie pożyje i pół
      godziny, bo na żadną łaskę nie zasługują”. Nie należały do rzadkości listy –
      także do ukochanych żon – podkreślające konieczność „ostatecznego rozwiązania” i
      przyjmujące jego techniczną stronę jako coś absolutnie naturalnego. Szeregowy
      Lehr zwierzał się na początku
      października: „O urlopie w tym roku nie ma co marzyć – w maju, czerwcu,
      przyszłym roku, to może... wszystkiemu winni żydzi. Tu unikają nas jak tylko
      mogą, gdy słyszą nasze kroki, to schodzą na jezdnię, ściągając czapki. Z czasem
      to wszyscy tutaj znikną z horyzontu. Najwyższy czas skończyć z tymi wyrzutkami
      społeczeństwa. W odległości 30 km od Pińska zastrzeliliśmy 5000 takich typów.
      Musieli się rozebrać doszczętnie, obojętnie, czy kobiety, czy
      mężczyźni, po tym nastąpił ich koniec. Tak będzie z każdym. Nie będę ci więcej
      pisał i zatrzymaj to proszę dla siebie, ażeby nie rozniosło się, bo wiesz, co to
      może spowodować. (…) Obecnie właśnie nasz batalion jest w akcji, polują na
      partyzantów, tkwiąc po kolana w błocie. Gdyby nas tu nie było, spłonęłoby
      niejedno gospodarstwo. Chłopi wiedzą o tym i chcąc okazać wdzięczność, oddają
      nam do jedzenia wszystko, co mają”.

      Satysfakcji z wykonywanej pracy nie krył żołnierz Teith, pisząc do swojego
      byłego szefa:„Od czasu mego wyjazdu z Saarbrücken objąłem moje obowiązki już na
      trzecim miejscu. Walka z bandami niekiedy jest tak przyjemna jak na froncie. (…)
      Od kilku dni mamy mrozy, a więc najlepszą okazję wytoczyć walkę bandom w bagnach
      Prypeci. Praca nasza na wschodzie jest tak różnorodna, że niektóre dni nie
      wiadomo zupełnie od czego zacząć. Kto dojrzał do dołu, ten musi do niego wejść.
      Z zakończeniem tutejszego żydostwa działalność band
      trochę ustała. Życzę każdemu koledze, by tu był w czasie oczyszczania getta.
      Przeżyć tych nie można spisać na papierze. (…) Praca ta w Brześciu i Mińsku
      sprawiła mi – nie myślcie sadystycznie – dużo radości”.

      Nie brakowało także pragmatycznego podejścia do sprawy. Stacjonujący w Janowie
      Podlaskim Hans Lustig pisał we wrześniu: „Dziś odbyło się w Janowie wypędzanie
      żydów. 5000 mieszkańców miał Janów, z tego 3000 żydów. Ale Gubernatorstwo ma być
      z żydów oczyszczone. (...) 3 wagony otwarte kolejki wąskotorowej naładowano i
      odwieziono; potem była długa kolumna pieszo i szereg wozów [które] były pełne
      rupieci, łóżek itp., kobiety z dziećmi, (…) stare baby, mężczyźni wszystko razem
      przy spazmatycznym krzyku i płaczu. 2 kobiety dawały podczas marszu dzieciom
      piersi, do wagonu wrzucono ludzi do góry nogami, a jest to jednak na 1 m wysoko,
      a zajezdni kolejowej nie ma;
      jeden pchał drugiego, straszny krzyk i straszny obrazek. Jutro ma być dalszy
      ciąg, a oni już będą wiedzieć, że za 14 dni nie będą już przy życiu. Wówczas
      polacy będą mieć więcej do jedzenia i będzie też taniej”.

      Zaś Willy Schneider informował rodzinę w Kolonii o jednym z miasteczek na
      (zapewne) wschodzie Polski: „Przed paru tygodniami zostali tu żydzi posłani na
      łono Abrahama i ja odwiedziłem kilka razy getto. Możesz sobie żywo przedstawić,
      że nie było to bezowocne. Zabrałem duży kosz pełen bielizny i materiałów
      ubraniowych, które zabiorę ze sobą lub Wam poślę”.

      Ale akowscy analitycy wynajdowali – choć sporadycznie – przykłady współczucia
      dla mordowanych Żydów. Gefrajter Hirschnik, po narzekaniach na marne jedzenie i
      brak papierosów, zapisał: „Tutaj w Polsce w Sokolnie [?] usuwa się wszystkich
      żydów a tych, którzy się ukryli, tych się zastrzela i wrzuca do grobu masowego.
      Chwycono się takiego środka, że jeżeli polak poszedł do getta żydowskiego lub
      się go tam spostrzeże, to się go tam też zastrzeli, a żydzi mają ciągle jeszcze
      kosztowności. A Polacy trzymają się z żydami. A przecież
      i to są ludzie. Czas by już się wojna skończyła”. Nieznany rangą Otto Heid
      pisał 12 listopada: „Tu skończyło się z wszystkimi żydami, niektórych w
      nieludzki sposób zabijano, to są bohaterowie nad bezbronnymi kobietami i
      dziećmi. Takie postępowanie jest nieludzkie. Dzielnica żydowska jest wymarła i
      wygląda tam jakby wojna przeszła”.

      Miał w tym sporo racji, gdyż i na tyłach nie było bezpiecznie. Zwłaszcza w
      Polsce. Szeregowiec Heimar Thormann podkreślał wręcz po przeniesieniu z Polski
      na front wschodni, że „Rosjanin jest o wiele bardziej wartościowym gatunkiem
      ludzkim niż Polak. Więcej dobroduszni i nie tak mściwi jak ci ostatni”. Na
      • grba Wstrząsające listy niemieckich żołnierzy #2 18.12.08, 12:48
        Na początku października pisał stacjonujący w Opocznie esesman: „Od kilku
        tygodni nie jestem już w Kielcach, lecz w polskim zbójeckim miasteczku Opoczno.
        Przydzielono nas tu do plutonu myśliwskiego i mamy w tej nędznej okolicy
        zaprowadzić porządek, co wcale nie jest takie proste, gdyż są to przeważnie
        bandy od 12 do 30 ludzi, którzy bezwzględnie nie mają najgorszej broni, tak że
        nie obywa się bez ofiar, a nawet poległych z naszej strony. Te bandy są tak
        bezczelne, że napadają nawet na placówki wojskowe. Jesteśmy więc dniem i nocą
        zajęci szukaniem, jednego dnia tu, drugiego gdzie indziej, ale z wyników
        jesteśmy poniekąd zadowoleni. Walki są ciężkie, bo oni nie mają nic do
        stracenia. (...) Jak długo będziemy tu jeszcze polować na zbójów, nie wiadomo,
        bo jak tu kilku ustrzelimy, to zaraz są nowi z Warszawy”. Stolica jawiła się
        zresztą w listach jak oaza spokoju. „Warszawę opuściliśmy z ciężkim sercem –
        donosił również w październiku przeniesiony do Radomia radiotelegrafista Hans
        Profitlich. – Dostaliśmy się z królestwa niebieskiego do piekła... Zaraz
        pierwszego dnia mieliśmy do czynienia z partyzantami. Następnie już 2 razy
        uroczysty pogrzeb... Tu idzie ostro”.

        Ale naprawdę ostro było dalej, na froncie, gdzie doświadczenia żołnierzy
        przekroczyły wszystko, co ojcowie zaznali podczas I wojny, a oni sami w czasie
        poprzednich kampanii. „Pomyśleć jak pięknie i spokojnie było we Francji, co za
        porównanie – miejmy nadzieję, że wyjdę cały stąd” – pisał w listopadzie w liście
        do żony gefrajter Quick.

        Jeszcze pół roku wcześniej doniesienia tchnęły większym optymizmem. W kwietniu
        1942 r. starszy szeregowiec Kurt Gutknecht mógł pisać do swojej rodziny koło
        Frankfurtu nad Odrą: „Codziennie maszerujemy naprzód, po 45–50 km i obecnie
        jesteśmy przy wielkiej autostradzie, która prowadzi do Moskwy, prosta jak
        świeca. (…) Idziemy piechotą przez Słonim, Baranowicze, Słuck, Mińsk, teraz w
        kierunku na Moskwę. Dokąd dojdziemy, nie wiadomo, ale że idziemy na walkę to
        pewne. Mówi się także o walce z partyzantami. (…) Mówią, że wojna z Rosją
        skończy się w sierpniu”. Jednak latem 1942 r. nie było już chyba wielu
        optymistów. Z pewnością nie należał do nich Saarlandczyk podoficer P. Marck:
        „Czy istnieją u was naprawdę tacy idioci – pisał w rodzinne strony w końcu
        sierpnia – że wierzą w to, iż wojna z Rosją w tym roku się skończy? Ja osobiście
        takim wariatem nie jestem i z żadnym takim nie rozmawiałem. Poradź mu w każdym
        razie, by się leczył u psychiatry, lub od razu zamieszkał w domu dla obłąkanych.
        Czy nie widzicie, co się dzieje na świecie, na środkowym i północnym froncie”.

        Przeciwnik, który według goebbelsowskiej propagandy miał być słaby, źle
        wyposażony, załamany, pokazywał teraz zupełnie inne oblicze: „Siły są wyrównane,
        nieprzyjaciel ma tak samo dobrą broń jak my, nie możemy tego dłużej znieść, biją
        nas własną bronią” – żalił się hamburczyk Witold Osinsky. „W dalszym ciągu
        leżymy niedaleko Rżewa – donosił we wrześniu 1942 r. kapral Richter z Drezna. –
        Skąd już czerpać siły na to wszystko, aby przetrzymać ciężkie chwile i
        przetrwać. Liczymy teraz na cudowne jakieś wybrnięcie z tego całego gówna.
        Czujemy na własnej skórze, że bolszewicy są coraz silniejsi w lotnictwo, myślę,
        że to nie tak szybko się skończy. Dopóki nie potrafimy zniszczyć kompletnie baz
        wypadowych, źródeł dostaw i całego przemysłu wrogów, dopóty borykać się będziemy
        aż do chwili kompletnego wyczerpania się, bo przecież nie poddamy się, wiedząc,
        że kapitulacja to śmierć naszej ojczyzny i nasza śmierć straszniejsza o wiele
        niż w [19]18 r. Już wrogowie nasi nie będą nas tak traktowali jak to było po
        wojnie światowej – wyssają z nas wszystko, a potem tylko pilnować nas będą,
        abyśmy już nigdy głowy podnieść nie mogli”. Pochodzący z Meklemburgii kapral
        Schubert nie krył w liście rozgoryczenia: „Zaatakowały nas czołgi, a za nimi
        piechota rosyjska. Pierwszy atak odparliśmy, z chwilą jednak, kiedy nasze działa
        odmówiły posłuszeństwa, otrzymaliśmy rozkaz: cofać się. Wyobrażasz to sobie!?”.

        W jesiennych listach odbijał się piąty żywioł, z którym kłopoty miał zarówno w
        Polsce, jak w Rosji już Napoleon – błoto. „Już zaczynają padać deszcze, błotko
        już przeraźliwe – pisał w połowie września gefrajter Adolf Hahn. – Znowu
        będziemy czekać na mróz, bo wówczas będzie można ruszyć naszymi czołgami, a gdy
        przyjdą mrozy, to będą tak silne, że motory będą zamarzać, oddychać nie będzie
        można, nosy i uszy odpadać będą; więc znowu będziemy musieli czekać i będą
        mówili, że czekamy aż trochę mróz zelży, gdyż wówczas będziemy mogli ruszyć
        naszymi czołgami, bo nimi można tylko miasto zniszczyć, zburzyć i opanować. Mróz
        zelży, to znowu staną nasze maszyny, gdyż grzęznąć będą po osie w błocie i tak
        ciągle, bez końca, aż do utraty cierpliwości”.

        Im bliżej zimy, tym listy wypełniały się coraz większą dawką niepokoju.
        „Paskudnie zimno – 11 listopada pisał starszy kapral Tischler – nie mamy
        ciepłego obuwia. W zeszłym roku można było skraść buty filcowe jeńcom lub
        poległym, w tym roku i tego nie ma”. W podobnym duchu donosił (tego samego dnia)
        grenadier Schöffel spod Opawy: „Jesteśmy zmęczeni [i] mamy tylko jedno życzenie
        – wydostać się z tej przeklętej Rosji. Każdy, co spędził tu jedną zimę, wie, co
        to oznacza. Obecnie dużo rannych i zabitych”.

        „Z kompanii prawie nic nie zostało” – pisał w końcu grudnia do mazurskiego
        Kętrzyna sierżant Radtke. W tym samym czasie także pochodzący z Prus Wschodnich
        podoficer Regolatt chwalił się, że 15 grudnia został dowódcą kompanii, zaraz
        jednak tłumacząc, dlaczego: „Z mych towarzyszy z Neukirch pozostał przy życiu
        tylko plutonowy Ranuschaft i ja. To jest reszta z 240 ludzi”.

        Ilu z marznących wtedy w okopach nad Wołgą czy Donem miało wszystkiego dość i
        marzyło tylko o tym, by cało wynieść głowę z tej całej awantury? Wiedeńczyk
        kapral Ranges już we wrześniu 1942 r. odsetek takich, „którzy chcą stąd
        koniecznie uciec, którym ten kraj gardłem wyszedł”, oceniał na 98 proc. „Ja do
        nich należę – nie ukrywał. – Pieszo poszedłbym do mego pięknego Wiednia”. Jednak
        spośród tych, którzy w końcu 1942 r. byli na froncie wschodnim, tylko nieliczni
        zobaczyli ponownie Ren, Dunaj czy Łabę.

        polityka.onet.pl/artykul.asp?DB=162&ITEM=1207966&MP=1
        • amoremio Re: Wstrząsające listy niemieckich żołnierzy #2 19.12.08, 05:12
          > Od kilku tygodni nie jestem już w Kielcach,
          > lecz w polskim zbójeckim miasteczku Opoczno.
          DZIWNE.
          Zolnierzom WH nie wolno bylo pisac, gdzie akurat stacjonuja.
          Dlatego tez kazdy mial numer nie tylko jednostki, ale tez swoj
          osobisty. Oba pisano jako "adres" nadawcy, tez na kopercie.

          • teclaw Prawidziwi niemieccy bandyci 08.01.09, 14:38
            MAsa ludzi która w taki ohudny sposób działała do dziś żyje nie
            niepokojona w Niemczech i nie tylko...
            • Gość: Zasadźca Re: Prawidziwi niemieccy bandyci IP: *.adsl.hansenet.de 08.01.09, 22:28
              Uczciwych Niemcow z rocznikow 1910-1930 (uwzgledniam tych ktorzy mogli podczas II WS nosic bron i jeszcze zyja) trzeba szukac ze swieczka na sloncu lub jak igly w stogu siana. Wszyscy (tzn. caly swiat) wiedza juz od dawna ze przynajmniej 95% Niemcow z tych rocznikow mialo i ma nadal strasznie brudne rece i sumienia. Procent zbrodniarzy byl szczegolnie wysoki wsrod folksdojczy i tzw. osadnikow, kolonistow i innych tkzw. pruskich zasadzcow.

              Zasadźca
              • Gość: CWS Re: Prawidziwi niemieccy złodzieje IP: 212.38.200.* 09.01.09, 11:18
                Gość portalu: Zasadźca napisał(a):

                > Uczciwych Niemcow z rocznikow 1910-1930 (uwzgledniam tych ktorzy
                mogli podczas
                > II WS nosic bron i jeszcze zyja) trzeba szukac ze swieczka na
                sloncu lub jak ig
                > ly w stogu siana. Wszyscy (tzn. caly swiat) wiedza juz od dawna ze
                przynajmniej
                > 95% Niemcow z tych rocznikow mialo i ma nadal strasznie brudne
                rece i sumienia
                > . Procent zbrodniarzy byl szczegolnie wysoki wsrod folksdojczy i
                tzw. osadnikow
                > , kolonistow i innych tkzw. pruskich zasadzcow.
                >
                > Zasadźca

                Dodajmy - największych złodzei XX wieku - przykład? - wystarczy sama
                Warszawa i majatek który Niemcy z Warszawy ukradli...
        • Gość: taksobiemyślę Re: Wstrząsające listy niemieckich żołnierzy #2 IP: 212.59.240.* 09.01.09, 13:40
          grba napisał:

          > Na początku października pisał stacjonujący w Opocznie esesman: etc. etc.

          Witam!

          Lubię Cię czytać drogi Grba, ale niekiedy mnie irytujesz swą infantylnością.
          Zadaję sobie często pytanie, wer bist Du eigentlich, wie alt bist Du heute?
          Coraz częściej bowiem widzę jak upajasz się epatowaniem czytelnika makabrycznymi
          opisami minionej smutnej przeszłości. Nie chcąc usprawiedliwiać haniebnych
          czynów naszych krewnych i bliskich, bo tego się nie da zrobić, pragnę zwrócić Ci
          uwagę, że jest coś takiego jak mroczna strona natury ludzkiej, która tkwi w nas
          wszystkich bez wyjątku do dzisiaj, niezależnie od pochodzenia, czy rasy. Znawcy
          problematyki twierdzą, że wystarczy by wystąpiły stosowne warunki, a możemy mieć
          straszną powtórkę wydarzeń sprzed ponad 60 laty. Fakt, większość Ślązaków dało
          się nabrać na mit niezwyciężonego Wehrmachtu. Kiedy zwyciężał wydawało się im,
          że on (właściwie ona) może wszystko, a co robi jest moralne i OK. Zauważ, że
          podobna euforia opanowała Amis, oraz czerwonoarmistów, nie wyłączając szaraków z
          LWP, kiedy oni zaczęli zwyciężać. Dla nich też wtedy nie było żadnych świętości.
          Dla mnie to temat raczej z dziedziny psychiatrii i socjologii.
          Od zarania cywilizacji, refleksji filozoficznej i literatury człowiek uważnie
          analizował swoją naturę, próbując opisać ją, poznać bądź scharakteryzować.
          Nieomal z samego początku swej pracy dostrzegał w ludzkiej naturze zarówno
          jasne, piękne, szlachetne strony, jak i mroczne, tajemnicze, budzące grozę
          oblicze. Człowiek zdolny był i jest także w dniu dzisiejszym do czynów
          wspaniałych, wyznaczających wzory dla moralności, jak również do działań
          niskich, amoralnych.
          Już w jednej, z najstarszych książek świata, problem mrocznej osobowości
          ludzkiej został poruszony. Biblijny Kain zabija swojego młodszego brata, Abla,
          gdyż to właśnie na ofiarę tego drugiego Bóg zwraca uwagę, podczas gdy na ofiarę
          Kaina nawet nie chce patrzeć. Widząc to starszy z rodzeństwa wyprowadza w pole
          swego brata i zabija go, za co otrzymuje surową karę.
          Przykładów w literaturze światowej rozwinięcia tej trudnej problematyki mamy
          wiele, z bardziej znanych: „Makbet”, W.S., „Zbrodnia i Kara”, F.D.. Mało
          natomiast jest pozycji naukowych w tym obszarze, a by się przydało.
          Pozdr.
          • Gość: Hajduk Wielk Re: Wstrząsające listy niemieckich żołnierzy #2 IP: *.dip.t-dialin.net 09.01.09, 13:52
            To je chyba do kazdygo jasne co Morela i Gęborskiego
            upiykli nom Niemcy
          • rico-chorzow Pan Grba nie zna 09.01.09, 14:05
            listów "żołnierzy" BCH,AL,AK itd., jak i normalnych żołnierzy polskich,też
            zachodzi pytanie,czy wolno im było pisać prawdę,dość często można przeczytać,jak
            ci "żołnierze" polscy się obchodzili z ludnością własną,i tu znowu zachodzi
            pytanie - skoro w ten sposób obchodzili się z ludnością własną,to jak to było z
            ludnością obcą,Panie Grba,może i na ten temat Pan coś wspomi?
            • mr.superlatywny Re: Pan Grba nie zna 28.01.09, 23:46
              Na Mazowszu rozne struktury polskiego podziemia
              wspolpracowaly z Gestapo i SS
              w zwalczaniu polskich grup bandyckich,
              grasujacych po mniejszych miejscowosciach,
              obie strony likwidowaly(mordowaly)
              tez systematycznie pojedynczych osobnikow(np.hersztow)
              = szwadrony smierci, choc w celach "higienicznych".....

              Tolerowano "prace" drugiej strony,
              ale wspolpracowano(kolaborowano) konkretnie,
              dajac sobie wskazowki, uzgadniajac akcje,
              umozliwiajac odwrot itp.
          • Gość: taksobiemyślę Re: Wstrząsające listy niemieckich żołnierzy #2 IP: 212.59.240.* 09.01.09, 14:46
            Gość portalu: taksobiemyślę napisał(a):

            > grba napisał:
            >
            > > Na początku października pisał stacjonujący w ....

            Witam!

            W uzupełnieniu mego wcześniejszego postu pozwolę sobie nadmienić, że prawie
            godzinne szukanie po necie jakichś opracowań naukowych o mrocznej stronie natury
            człowieka, zarezultowało niczym godnym uwagi. W zamian tego wyskoczyło mi wiele
            haseł pacyfistycznych, z których kilka zamieszczam:

            " Generaele siegen, Soldaten fallen."

            " Ein boeses Heldentum, wenn gegen Mensch der Mensch zu Felde zieht. Er duerstet
            nicht nach seienm Blut, das er nicht trinken kann; Er will sein Fleisch nicht
            essen; aber ihn zerhau'n, zerhacken will, er, toetet ihn! Aus Rache? Nicht aus
            Rache; denn er kennt den Andern nicht und liebet ihn vielleicht. Auch nicht sein
            Vaterland zu retten, zog er fernen Landes her. Ein Machtgebot hat ihn hierher
            gefuehret." [Herder]

            "Huetet euch vor den Technikern! Mit der Naehmaschine fangen sie an, und mit der
            Atombombe hoeren sie auf!" [Marcel Pagnol]

            Pozdr.
            • Gość: taksobiemyslę Re: Wstrząsające listy niemieckich żołnierzy #2 IP: 212.59.240.* 10.01.09, 13:43
              Gość portalu: taksobiemyślę napisał(a):

              > Witam!
              >
              > W uzupełnieniu mego w ...

              I jeszcze trochę z tej beczki:

              "Der Krieg entbloeBt alle schwachen Seiten der Regierung, der Krieg reiBt die
              falschen Aushaengeschilder herunter, der Krieg offenbart die innere Faeulnis
              ..." [W.I. Lenin]

              "Kein Abschied auf der Welt faellt schwerer als der Abschied von der Macht."
              [Talleyrand]

              "Die Not ist die Mutter der Habsucht und die Habsucht die Mutter der Kriege. Der
              Krieg aber ist der Vater der Steuern, der Schwestern Last in diesem verfluchten
              Leben. {G. von Nazianz]

              "Friede macht Reichtum, Reichtum macht Uebermut, Uebermut bring Krieg, Krieg
              bringt Armut, Armut macht Demut, Demut macht wieder Frieden." [J.G. von Kaysersberg]

              "Nicht umsonst fuehren die Staaten mit Vorliebe ein Raubtier im Wappen." [Carl
              Spitteler]

              "Die Geschichte der Menschheit ist die Geschichte des Krieges. Ihn zu beginnen,
              hat es ihr nie an Anlaessen gefehlt, ihn zu fuehren nie an Mordwaffen, ihn zu
              begruenden nie an Heuchelei und ihn zu beenden nie an Verrat oder
              Versprechungen." [Karl Peltzer]

              "Jeder Krieg bringt gewissermaBen einen neuen in seinen Falten." [August Bebel]

              Pozdr.
              • rico-chorzow Re: Wstrząsające listy niemieckich żołnierzy #2 10.01.09, 16:26
                Jeder Krieg bringt neuen Feinden,jedes gute Wort,bringt womüglich einen Zuhörer.
                (ich)
          • Gość: taksobiemyślę Re: Wstrząsające listy niemieckich żołnierzy #2 IP: 212.59.240.* 15.01.09, 15:58
            Gość portalu: taksobiemyślę napisał(a):

            pragnę zwrócić Ci uwagę, że jest coś takiego jak mroczna strona natury ludzkiej,
            która tkwi w nas wszystkich bez wyjątku do dzisiaj, niezależnie od pochodzenia,
            czy rasy. Znawcy problematyki twierdzą, że wystarczy by wystąpiły stosowne
            warunki, a możemy mieć
            > straszną powtórkę wydarzeń sprzed ponad 60 laty.

            Witam!

            No i znalazło mi się przypadkowo conieco z tego ogródka, i to o dziwo na forum
            NAUKA:

            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=89786776&v=2&s=0
            Mały cytacik z komentowanego tam artykułu:

            Mija niemal pół wieku od czasu, kiedy Stanley Milgram przeprowadził słynny
            eksperyment - wykazując, że niemal każdy z nas może stać się bezwzględnym
            oprawcą. Czy to się zmieniło? Psychologowie zrobili powtórkę ......

            Ciekawą dyskusję pod artykułem polecam naszemu kochanemu GRBA, ale nie tylko.

            Pozdr.
            • Gość: xa Re: Wstrząsające listy niemieckich żołnierzy #2 IP: *.versanet.de 17.01.09, 14:42
              po co to wszystko piszesz?
              pan garba ma sie zamknac? archiwa spalic? wszystko przemilczec, bo
              kazdy jest ponoc zdolny do takich czynow? Moze zle Cie zrozumialem?
              Tkwi w nas wszystkich? Naszczescie nie we wszyskich, co pokazuja tez
              oba przywolane wksperymenty.

              I nie zgodze sie tez z teza, ze nie bylo zadnych swietosci dla
              zwyciezkich wojakow. Kazda armia miala inne. Swietosci wehrmachtu
              mozna wyczytac z owych listow na przykalad. Tam stopien idiotyzmow
              nawkladanych ludziom do glowy byl najwiekszy.
              A co do tych badan to chyba rozchodzi sie o to by wrazie czego
              znalezc sie w tych 20, a nie 80 procentach.
              pzdr
              • Gość: taksobiemyślę Re: Wstrząsające listy niemieckich żołnierzy #2 IP: 212.59.240.* 17.01.09, 16:30
                Gość portalu: xa napisał(a):

                > po co to wszystko piszesz?

                Witam!

                Jeżeli coś nie tak w moich postach, to proszę o uszczegółowienie. W przeciwnym
                przypadku ślizgamy się po ogólnikach, a wtedy trudno ustalić punkty wspólne i
                protokół rozbieżności.

                > pan garba ma sie zamknac? archiwa spalic? wszystko przemilczec, bo
                > kazdy jest ponoc zdolny do takich czynow? Moze zle Cie zrozumialem?

                - Źle zrozumiałeś, bo mi idzie o uświadomienie ludziom, że zło tkwi w nas samych
                i tylko od hamulców naszych zależy czy wyjdzie na wierzch, czy nie.

                - Grba sam najlepiej wie co ma robić ze swymi archiwami, moje rady mu na nic.
                Zaletą Grby jest jak widzę unikanie komentowania wklejanych tekstów. Gorzej jak
                niekiedy próbuje na własną rękę ich interpretacji , bo są zwykle na zasadzie,
                jedni żli z założenia, inni nieskazitelni. Wiem, wiem, nie on jedyny na tym
                forum z taką przypadłością.
                Pozdr.
    • cirano Re: Ślonzoki w Wehrmachcie 19.12.08, 15:24
      Jes tymat tego wontka, grba, a ty wywlykosz stare brudy jak niyudolno praczka
    • Gość: Hajduk Wielki Zbrodnie WH na Zachodzie IP: *.dip.t-dialin.net 08.01.09, 17:10
      Morderstwa na jeńcach kładą kres mitowi o rycerskości Niemców podczas wojny z Francją w 1940 r.

      Długo utrzymywał się mit o szlachetnym prowadzeniu przez Wehrmacht kampanii przeciwko Francji w 1940 r. Rozsypał się on jednak za sprawą amerykańskiego historyka, prof. Raffaela Schecka z Colby College w Maine, który po gruntownych dociekaniach, analizie dokumentów archiwalnych, zeznań i różnych rozproszonych świadectw tamtego czasu napisał rozprawę o zbrodniach Wehrmachtu na froncie francuskim, przedstawioną opinii publicznej w postaci książki wydanej w Nowym Jorku przez Cambridge University Press, pt. "Hitler's African Victims: The German Army Massacres of Black French Soldiers in 1940".

      Autor operuje faktami. Opisuje, jak po załamaniu się rozpaczliwego oporu stawianego przez 24. pułk strzelców senegalskich pod Erquinvillers w nocy z 8 na 9 czerwca i wzięciu ich do niewoli rozpoczęło się zorganizowane mordowanie. "Niemcy rzucili się na Senegalczyków - zanotował dowódca ich pułku, płk Amadée Fabre - z niespotykaną dotąd brutalnością - przebijali ich bagnetami, rozbijali klamrami pasów". A gdy Fabre zaprotestował, niemiecki pułkownik zareagował słowami: "To przecież są tylko dzikusy"...
      Na koniec białych żołnierzy francuskich spędzono w jedno miejsce, a ok. 50 pozostałych jeszcze przy życiu ich czarnoskórych towarzyszy zastrzelono z automatów. Nigdy dokładnie, jak głosi prof. Scheck, nie ustalono, ilu jeńców zamordowali owej nocy naziści. Wymieniane są liczby 150, 400, 600 ofiar... Dwa dni wcześniej - dodaje autor - pod Airaines, na zachód od Amiens, w podobny sposób zamordowano kilkuset innych Afrykanów, a nieco później, już w momencie gdy Francuzi zwrócili się o zawieszenie broni, niemiecki dowódca pod Lyonem kazał rozstrzelać wielu czarnoskórych żołnierzy (i kilku ich białych oficerów). Materiały archiwalne dokumentują zamordowanie ok. 1,5 tys. wziętych do niewoli czarnoskórych żołnierzy francuskich, ale prof. Scheck szacuje, że prawdziwa liczba jest co najmniej dwa razy większa.
      www.przeglad-tygodnik.pl/index.php?site=artykul&id=10875
      • chrisraf Re: Hajduk Wielki 11.01.09, 14:25
        Rozsypał się on jednak za sprawą amerykańskiego histor
        > yka, prof. Raffaela Schecka z Colby College w Maine,

        Jak juz czytom takie piyrdouy zaroz na poczoontku, to mi siy
        uodechciywo czitac dalij.

        Glückauf!
    • chrisraf Re: wilhelm4 08.01.09, 21:54
      O tym sie caly czas zapomina:

      Fackelmännerbefehl:

      www.politik.de/forum/archive/index.php/t-41218.html
      Podczas bitwy o Stalingrad sowjeci wystrzelali ok. 13.000 swoich. W
      tym mieli dobroczyncy komisarze wielka zasluge.

      Podobnie jak w zbrodniach popelnionych na zolnierzach niemieckich
      walczacych na froncie wschodnim.

      Lucyfer trafil na Belzebuba, tylko dlaczego jeden jest beee, a drugi
      cacy???

      Glückauf!
      • Gość: kazimirz Folksdojcz-oberszlezjery byly,som i bendom wierne! IP: *.gigatux.com 08.01.09, 22:35
        "Ich schwoere bei Gott, diesen heiligen Eid, daß ich dem Fuehrer des Deutschen
        Reiches und Volkes, Adolf Hitler, dem Obersten Befehlshaber der
        Wehrmacht,unbedingten Gehorsam leisten und als tapferer Soldat bereit sein will,
        jederzeit für diesen Eid mein Leben einzusetzen."
        ...i o czym tu muwic ?
        Wrodzona dupowatosc,slurzalczosc i wredny harakter folksdojcz-oberszlezjeruw
        okazaly atutami w robieniu kariary na ostfroncie.Co poniekturzy
        folksdojcz-oberszlezjerscy chelden w sfojej umyslowej i duhowej dupowatosci z
        umilowaniem zabijali sfoih kameradenszwajne,
        nawet gdy losy wojny byly jurz wiadome.
        Durzo z nih skladalo troszku innom przisiengem:
        "Ich schwöre Dir, Adolf Hitler, als Führer und Kanzler des Reiches, Treue und
        Tapferkeit. Ich gelobe Dir und den von Dir bestimmten Vorgesetzten Gehorsam bis
        in den Tod, so wahr mir Gott helfe".
        A w dzsiejszih czasah ih behinderte umyslowo i uczuciowo potomsfo czujonc,rze
        cus jest nie tak szuka goronczkowo za zbrodniami innyh kanalii (np muwioncyh po
        rosyjsku)-to typowy relfeks folksdojcz-oberszlezjerski.Wlasne podlosci
        relatywizujom obcemi.
        Wajter zo, folksdojcz-oberszlezjery !
        Hajl Henkel!
    • Gość: Olo Zbrodnie Wehrmachtu na zachodzie IP: *.dip.t-dialin.net 09.01.09, 13:33
      Prof. Scheck cytuje też raporty służby bezpieczeństwa o nastrojach wśród ludności niemieckiej, eksponując takie opinie jak: "Powinno się rozstrzeliwać te czarne bestie natychmiast po wzięciu do niewoli", "Trzeba całą tę hołotę zagazować, bo byłoby szkoda, by chociaż jeden żołnierz niemiecki padł jej ofiarą". Również w listach wermachtowców i różnych osobistych dokumentach tamtego czasu znajduje się wiele potwierdzeń owego klimatu organizowania zbrodni. Kampania Goebbelsowska zbierała plon: dla wszystkich po stronie niemieckiej oczywiste stało się, że - jak stwierdza prof. Scheck - skrajna brutalność jest nie tylko tolerowana, lecz wręcz pożądana.
      www.przeglad-tygodnik.pl/index.php?site=artykul&id=10875
      • chrisraf Re: Olo 11.01.09, 11:42
        Nie zapominaj przy tym o swietych aliantach i sowjetach. :(

        de.youtube.com/watch?v=7l_NoPLjNpM&feature=related
        de.youtube.com/watch?v=3gp6NbC8BXM&feature=related
        de.youtube.com/watch?v=COdsrifX2s0&feature=related
        de.youtube.com/watch?v=xC2-wLCQvpA&feature=related
        de.youtube.com/watch?v=RvbC1lrD75A&feature=related

        Glückauf!
        • Gość: kazimirz Folksdojcz-oberszlezjerstka meritorika ? IP: 61.8.106.* 11.01.09, 12:34
          Folksdojcz-oberszlezisz przedszkole z durzym aryjskim pogwizdem, pod patronatem
          nowej folksdojcz-oberszlezjerskiej swyjentej sankt eryki sztajnbah von gdingen -
          "ale inni tyrz byli bandytami..."
          Mudlmy siem.
          • rico-chorzow Re: Folksdojcz-oberszlezjerstka meritorika ? 11.01.09, 13:26
            Co chcecie Polacy?,przecież to była zawsze wasza,zasrana polska ziemia,tylko
            zapomniliście o Slązakach,w waszym zasraniu polskim.
        • Gość: taksobiemyślę Re: Olo IP: 212.59.240.* 11.01.09, 17:13
          chrisraf napisał:

          > Nie zapominaj przy tym o swietych aliantach i sowjetach. :(

          Witam!
          Chris, dlaczego bierzesz udział w tej martyrologicznej licytacji? Są ludzie z
          klapkami na oczach, taki ten świat.
          Pozdr.
          • chrisraf Re:taksobiemyślę 11.01.09, 18:52
            Witam!

            > Chris, dlaczego bierzesz udział w tej martyrologicznej licytacji?
            Są ludzie z
            > klapkami na oczach, taki ten świat.

            Bo mnie chorrrera bierze jak czytam takie idiotyzmy. ;/

            Pozdrawiam!
            • Gość: Olo Re:taksobiemyślę IP: *.dip.t-dialin.net 11.01.09, 19:02
              każdego brunatnego prawda boli
              • chrisraf Re: Olo 12.01.09, 07:50
                Olo, szanowalem cie do tej pory, ale w innym poscie pokazales, ze
                rozumem nie grzeszyz. W tym poscie jedynie to podkreslaz.

                Glückauf!
          • bartoszcze Re: Olo 12.01.09, 11:17
            Gość portalu: taksobiemyślę napisał(a):

            > Chris, dlaczego bierzesz udział w tej martyrologicznej licytacji?

            Dobre pytanie, zły adresat - Ch. jest zwykle jednym z motorów tej licytacji.
            Zresztą widać w tym wątku, jak każda informacja o "nieeleganckim" postępowaniu
            armii niemieckiej jest przez niego uważana za fałszerstwo i dyshonor. Znamienny
            był kiedyś taki wątek:
            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=639&w=66423264&a=66423264
            który był odpowiedzią Ch. na tekst Bartka Wielińskiego relacjonujący książkę
            wydaną wcześniej w Anglii i wtedy właśnie publikowaną w Niemczech (albo na
            odwrót, nie jestem pewien).
            • chrisraf Re: bart 12.01.09, 11:53
              To cie gryzie! :)))))))))))

              Jak widac mialem racje.

              Glückauf!
              • bartoszcze Re: bart 12.01.09, 12:02
                chrisraf napisał:

                > To cie gryzie! :)))))))))))

                Jeżeli coś mnie gryzie, to wyłącznie obdarzenie Pana swego czasu zaufaniem.
                Raczej się nie powtórzy.

                > Jak widac mialem racje.

                Że się Pan skompromitował? Istotnie.
                • chrisraf Re: bart 12.01.09, 13:22
                  Jak widze piszesz przez "Pan". :)
                  Nie bede sie odwzajemnial, bo swoj poziom kulturalny pokazales nie
                  raz. To ty skompromitowales sie jak ofiara batalionowa na defiladzie.

                  Cmmmok!

                  Glückauf!
    • Gość: Hajduk Wielki Zbrodnie Wehrmachtu na zachodzie IP: *.dip.t-dialin.net 11.01.09, 18:23
      No ale przynajmniej dowiedzieliście się
      o zbrodniach Wehrmachtu na froncie zachodnim
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=639&w=88486734&a=89547473
      Morderstwa na jeńcach kładą kres mitowi o rycerskości Niemców podczas wojny z Francją w 1940 r.

      Długo utrzymywał się mit o szlachetnym prowadzeniu przez Wehrmacht kampanii przeciwko Francji w 1940 r. Rozsypał się on jednak za sprawą amerykańskiego historyka, prof. Raffaela Schecka.
      • chrisraf Re: Hajduk Wielki, nie smiec! 11.01.09, 18:51
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=639&w=88486734&a=89631577
        Glückauf!
    • Gość: Hajduk Wielki Zbrodnie Wehrmachtu nie tylko na zachodzie IP: *.dip.t-dialin.net 11.01.09, 19:00
      Jochen Böhler kończy książkę, podsumowując: "Dotychczasowa historiografia niemiecka przedstawiała błędnie napaść na Związek Radziecki latem 1941 r., jako przejście od tradycyjnego, klasycznego prowadzenia wojny do wojny niszczycielskiej na wschodzie. W rzeczywistości już pierwsza kampania wojenna Wehrmachtu nosiła wszelkie istotne cechy wojny niszczycielskiej. Zebrane w Polsce doświadczenia stanowiły filtr do przygotowania napaści na ZSRR. Dlatego nie napaść na ZSRR w 1941 r., lecz już akcja Wehrmachtu w Polsce stanowiła preludium do wojny niszczycielskiej".
      Książkę oceniam jako coś w rodzaju
      ...........
      encyklopedycznej dokumentacji zbrodni Wehrmachtu w Polsce,
      ...........
      pogłębienie i wzbogacenie fundamentalnej pracy Szymona Datnera. Znamienne, że autorem tej encyklopedycznej pozycji jest Niemiec. Polskim przekładem książki zainteresowało się wydawnictwo Znak.
      www.przeglad-tygodnik.pl/index.php?site=artykul&id=12488
      • chrisraf Re: Hajduk Wielki 12.01.09, 07:48
        Böhler i autor arytkulu mijaja sie z faktami.

        Glückauf!
        • Gość: kazimirz krsiraf , mosz racjem - wszistko bendzie dobrze... IP: *.u.pppool.de 12.01.09, 10:43
          A wermaht szedl na wshud,aby glosic prawdem i szerzyc milosc.
          Oprucz tego rozdawal glodnym hleb (szwarcbrot), a ubogim dobre slowo.
          Dlatego wszistkie folksdojcz-oberszlezjery som sztolc za sfoih
          opuf,fatruf,onkluw i innyh dzielnyh helduw spod hakenkrojca,bo oni zrobili durzo
          dobrego w europie i reszcie sfiata.
          Mudlmy siem.
          PS.krisraf,wspaniala strona,tfje bronzowe srodowisko i poziom godny karzdego
          folksdojcz-oberszlezjera.
          www.ds-versand.de/index.php?cat=c8_Buecher.htmlSzlukauf!
          A tu som jedyne i prawdziwie naukowe dowody na dziewiczom niewinnosc dojcze
          volksrasse.Tu siem nic zlego o wermahcie nie pisze,natomiast alijanci okazujom
          siem prawdziwemi zbrodniarzami.Pewnie to one wywolaly wojnem i napadly na wermaht.


          • chrisraf Re: kazimirz 12.01.09, 11:05
            Wydakesz sie osoba inteligentna, udajaca debila. Dlaczego czujesz
            sie w tej roli tak dobrze?

            Glückauf!
            • sss9 Re: krzysiu 12.01.09, 11:19
              chrisraf napisał:

              > Wydakesz sie osoba inteligentna, udajaca debila. Dlaczego czujesz
              > sie w tej roli tak dobrze?

              może tylko dzięki temu kamuflażowi znajduje wspólny język z takimi, którzy
              wydają się debilami, udającymi osoby inteligentne? :)
              • chrisraf Re: sss9 12.01.09, 11:50
                którzy
                > wydają się debilami, udającymi osoby inteligentne? :)

                Coz zapodstepny niemiecki podwojny kamuflaz!!! :DDDDDDDDDD

                Glückauf!
      • rico-chorzow Re: Zbrodnie Wehrmachtu nie tylko na zachodzie 12.01.09, 12:53
        Gość portalu: Hajduk Wielki napisał(a):

        > Jochen Böhler kończy książkę, podsumowując: "Dotychczasowa historiografia niemi
        > ecka przedstawiała błędnie napaść na Związek Radziecki latem 1941 r., jako prze
        > jście od tradycyjnego, klasycznego prowadzenia wojny do wojny niszczycielskiej
        > na wschodzie. W rzeczywistości już pierwsza kampania wojenna Wehrmachtu nosiła
        > wszelkie istotne cechy wojny niszczycielskiej. Zebrane w Polsce doświadczenia s
        > tanowiły filtr do przygotowania napaści na ZSRR. Dlatego nie napaść na ZSRR w 1
        > 941 r., lecz już akcja Wehrmachtu w Polsce stanowiła preludium do wojny niszczy
        > cielskiej".
        > Książkę oceniam jako coś w rodzaju
        > ...........
        > encyklopedycznej dokumentacji zbrodni Wehrmachtu w Polsce,

        Jagby na to nie patrzeć,nie ma książki,jak Polacy zakńczyli,i to bez Wehrmachtu.
        • grba 1939 Narol zerschossen und verbrannt! 12.01.09, 16:31
          img.odkrywca.pl/forum_pics/picsforum19/02_copy1.jpg
          • grba 1939 Narol zniszczenia wokół kościoła 12.01.09, 16:33
            img.odkrywca.pl/forum_pics/picsforum18/narol_39.jpg
            img.odkrywca.pl/forum_pics/picsforum19/03.jpg
            • rico-chorzow Re: 1939 Narol zniszczenia wokół kościoła 12.01.09, 17:07
              I dalej nic o polskim Oświęciumu?

              img.odkrywca.pl/forum_pics/picsforum19/03.jpg
              img.odkrywca.pl/forum_pics/picsforum19/03.jpg
    • Gość: Egon nastrój pewnego przygnębienia IP: *.dip.t-dialin.net 12.01.09, 18:07
      Sensacją wydawniczą z literatury faktu związanej z okresem III Rzeszy stała się w RFN publikacja pt. "Raporty z Niemiec" (Deutschland Berichte, Verlag Petra Nettelbeck).

      Autor tej relacji pisze przy okazji, że widział na własne oczy, jak ludzie z SS oraz inni Niemcy rabowali mieszkania po aresztowanych Polakach. "Sam znam ludzi, którzy tą drogą wzbogacili się o srebra".




      "Już wcześniej informowałem, że wojna przeciwko Polsce jest, w sumie biorąc, bardzo popularna w narodzie niemieckim. Dlatego też działanie przeciwko Polakom ze strony Hitlera nie wpłynęło negatywnie na nastroje społeczeństwa. Dopiero gdy okazało się, że Niemcy wmanewrowali się w ten sposób również w wojnę z Zachodem, powstał nastrój pewnego przygnębienia"
      www.przeglad-tygodnik.pl/index.php?site=historia&name=129

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka