privus
24.01.12, 19:01
Jak widać, fatalna w swych konsekwencjach filozofia VI RP w tym środowisku "jeszcze nie zginęła" i ma się dobrze przynajmniej propagandowo. Wręcz nawet wydaje się, że doskonale funkcjonują w wałęsowskim "za i przeciw", falandyzując jednocześnie do granic swoich możliwości. Dzisiaj już jako głośni przeciwnicy ACTA działacze z PiS i Solidarnej Polski - z Jackiem Kurskim na czele - 24 listopada 2010 r. głosowali jednoznacznie w europarlamencie przeciw uwzględnianiu w przygotowywanym dokumencie rezolucji zmierzającej do ochrony prywatności i swobody gospodarowania. Takie same stanowisko zajęło wówczas również PO i PSL. Rezolucję poparło tylko SLD. Dzisiaj PiS ze swoją polityczną otoczką organizuje polityczny przeciwko zatwierdzeniu tego dokumentu przez polski parlament domagając się raptem szerokich konsultacji społecznych. Efekty poprzedniego głosowania już widać wyraźnie w internecie. Zaraz p podpisaniu ACTA przez Nową Zelandię, zamknięto Megaupload - jeden z najbardziej popularnych na świecie serwisów służących do wymiany plików. Z przykrością muszę stwierdzić, że w tej sprawie PiS siedział cicho jak mysz pod miotłą do momentu, w którym Holandia wyraźnie oświadczyła, że nie podpisze ACTA, dopóki nie zostaną wyjaśnione wszystkie kulisy negocjacji tego dokumentu. Czego się boi PiS zmieniając front? Oczywista oczywistość, że dodało to wiatru do kolejnego trzepotania skrzydełkami funkcjonariuszy tej partii, tylko w przeciwną stronę. I wcale im nie przeszkadza, że poprzedni byli przeciw, a teraz są za. A robią to ci sami ludzie, którzy głośno opowiadają się za prawdą i uczciwością dokładając jednocześnie usilnych starań do utrwalania w świadomości społecznej wszelkich nawet domniemanych nieprawidłowości wskazując od razu jakiegoś jedynego winnego. Jeżeli gra toczy się po cichu, wszystko zamyka się w tzw. pojęciu lege artis. Wystarczy jednak nagłośnienie istniejącej rzeczywistości i nagle front ulega całkowitej zmianie. Nie wiem, czy to jest już taka mentalność pojmowania zawiłości tego świata, czy też sprawa ta wymaga diagnozy jakiegoś konsylium lekarskiego. Chyba, że taka diagnoza już jest, tylko utrzymywana w wielkiej tajemnicy :))