Dodaj do ulubionych

Wierzenia, przesądy, czary

28.07.05, 21:23
wstep:
"Prosty mazurski i warmiński lud musiał sobie radzić ze zrozumieniem zjawisk
przyrody czy dziwnych zdarzeń w ludzkim zyciu. Uciekano się do przeróżnych
sposobów zwalczania chorób, które dotykały najbliższych. Natura ludzka
pozostawała niezrozumiana - wielu marzyło o ukrytych skarbach, zazdrościło
tym, którym się lepiej powodziło, i skąd brała się wiara w kłobuki czy palące
sie ogniki.
Odcięcie od świata, kultywowanie zwyczajów przodków, niski pozim oświaty czy
też zwykła zawiść były głównymi przyczynami powstania wirzeń i przesoądów
przekazywanych z ust do ust i utrwalanych w praktyce. Tak więc wierzono w
istnienie ciemnych, tajemniczych sił, które miały potężny wpływa na życie
Warmiaków i Mazurów."

A więc mamy bogaty repertuar fantazji ludu, tak bogaty , że niestety trzeba
koniecznie do tego specjalny watek, by te złe czarty zamknąć, uwięzić i nie
wpuszczać do naszego ludu ;))))

ps. źródło tych wszystkich diabłów -Warmiacy i Mazurzy - Życie codzienne
ludności wiejskiej w I połowie XIX wieku - praca zbiorowa pod redakcją
Bogumiła Kuźniewskiego.
Obserwuj wątek
    • rita100 Re: Diabeł 28.07.05, 21:25
      Diabeł

      Na terenie W i M uzywano róznych nazw na określenie diabła : diabeł, diabuł,
      szatan, zły, zły duch, lucyper, czort, czart, Belzebuh, kusiciel,
      niedobrzyciel, smok, tenfel, mamun.
      Bogata fantazja ludowa utrwaliła wiarę w stare pogańskie demony, w istnienie
      sił nieczytych. Na tych teren na ogół ludzie nie czuli lęku przed tymi
      postaciami,
      Diabła przedstawiano jako istotę bardzo głupią, łatwo się dającą ludziom
      oszukać, z której można było się naśmiewać.
      Diabeł trzymał w ręku widły, miał sierść , cztery nogi, krzywy i duży nos,
      czasmi koński łeb, kopyta i straszną mordeczkę. Czasami jeździł na koniu.
      Inna wersja - to diabeł był w kusym czarnym fraku, czarnym cylindrze, z ogonem,
      z rogami czy kopytkami.
      Najważniejsze w tym, że nasz diabełek był też formą niewidzialną lub też często
      przybierał różne postacie, ponoć ptaka, wrony lub czrnego psa.


      • Gość: tralala Re: Diabeł (Smętek) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.08.05, 21:45
        Smętek to postać niełatwa do opisania. Wiemy, że tropił go Wańkowicz, ale czy
        wiemy kim, lub czym był Smętek. Ponoć zagościł na Prusach Wschodnich stosunkowo
        niedawno, lecz twierdził, że mieszkał w Puszczy Jańsborskiej (Piskiej) jeszcze
        w czasach przedchrześcijańskich. Jak było na prawdę, nie wiem.
        • Gość: tralala Re: Diabeł (Smętek) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.08.05, 21:46
          O Smętku mieszkającym w lasach i na wydmach nadbałtyckich pisał Żeromski w
          jednym z rozdziałów opowieści ‘Wiatr od morza’.
          Wielce to był duch niesympatyczny i zły – prawdziwy czort, a dotarł nad Bałtyk
          wraz z Normanami (czy też może Wikingami). Bez ustatnku polował na dusze
          potępione, a gdy grzesznika nie mógł znaleźć to i dobrych ludzi nękał. Nasyłał
          na nich złośliwe skrzaty i zmory, gdy trzeba sam pojawiał się między ludźmi – a
          to jako wędrowiec w czarnym stroju, a to jako piękny młodzieniec – i siał
          kłótnie i swary. Cieszył się, gdy ludzi ogarniała zlość, zawiść, zazdrość lub
          chciwość.
          Zły to bies, ten Smętek pomorski. Nie dawajmy mu zbyt wielu okazji do radości.
          • Gość: tralala Re: Diabeł (Smętek) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.08.05, 21:47
            Smętek pruski to także diabeł, ale jakby starszy, zmęczony, już nie tak mocny
            jak ten, co nad Bałtykiem grasował. Jeździł po mazurskich i warmińskich lasach
            na czarnej kozie z białą strzałką na głowie. Był wysokiego wzrostu, w
            podeszłych latach, z długą, siwą brodą. Na głowie nosił lisią czapę, spod
            której wystawały gęste, siwe włosy, rzadko kiedy porządnie uczesane. A na szyi
            miał jemiołowy wieniec (czyżby miał celtyckie korzenie?).
            Choć już stary, nadal był panem i władcą wszystkich kłobuków, topników,
            wilkołaków, krasnoludów i innych stworów nieziemskich. Potrafił ludzi
            nastraszyć, ale czasem siadał na kamieniu i pomstował: ‘Skaranie z takim
            narodem! Dawniej to osobę szanowali, bali się mojej osoby, truchleli. Ba,
            dawniej! Ej, moresu nauczyć trzeba!’
            • Gość: tralala Re: Diabeł (Smętek) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.08.05, 21:48
              A jak ktoś w kieszeni kawałek kredy święconej nosił, to się Smętka nie bał (no,
              może trochę mniej się bał). Na widok Smętka kreślił wokół siebie krąg i tak
              śpiewał:

              Bies! Utrapsiony psies!
              My cię, Smyntku, zabzijem
              Lescynowym kijem.
              Tak cię spierzem po pośladku,
              Aż zabacys ojca, matki.

              Lecz jak się Smętek bardzo na takie śpiewanie zeźlił, to burzę z piorunami mógł
              na takiego śmiałka zesłać! Co za dużo, to niezdrowo.
              • rita100 Re: Diabeł (Smętek) 10.08.05, 20:56
                Tralala, czytałam o Smętku, dobrze, że go zamieściłać, chyba jest on
                najłynniejszym duchem Prus wschodnich :)
              • Gość: zenek Re: Diabeł (Smętek) IP: *.dip0.t-ipconnect.de 04.08.13, 15:02
                eeehehehehe...tez czytalem ta ksiazke dziecieciem bedac "czterej synowie raka" Tadeusza Stępowskiego...teraz czytaja to moje dzieci i tez to lubia ;)
    • Gość: Warmiak Re: Wierzenia, przesądy, czary IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.07.05, 21:35
      Cóż za odkrywczy wywód w tej pracy zbiorowej! A ja było u Kaszubów, Kurpiów i
      dajmy na to - iIndian, Czy inaczej?
      • rita100 Re: Wierzenia, przesądy, czary 28.07.05, 21:37
        Ale nasze diabły to nasze , a nie Wasze :)
        I one bardzo psociły o czym jutro będzie wspomniane, a pozatem , nie tylko
        diabły szalały , były też inne tworki - tylko spokojnie i wszystko w
        odpowiednim czasie. W kazdym razie mozna zacząć sie już bać ;))))
        • Gość: sam_sob Re: Wierzenia, przesądy, czary IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.07.05, 07:34
          Tylko nie przegap Kłobuka!
          • muraszka1 Re: Wierzenia, przesądy, czary 29.07.05, 07:40
            Rita juz o Kłobuku pisala,
            Zbigniew Nienacki tez ;-)
            • sam_sob Re: Wierzenia, przesądy, czary 29.07.05, 08:19
              muraszka1 napisała:

              > Rita juz o Kłobuku pisala,

              Chyba dawno temu?

              > Zbigniew Nienacki tez ;-)


              • muraszka1 Re: Wierzenia, przesądy, czary 29.07.05, 08:39
                moja miłość do Warmii,nie mojej Ojczyzny,zaczeła sie od spotkania z Karolem
                Małłkiem i Jego Żona,szkoda,ze zbyt poźno Ich spotkałam,nie zapomne
                przegadanych nocy nad rzeka Krutynia,nie zapomne smaku śliwek,patrze na
                ostatnie fotki,to byla chyba sobota? a potem w gazecie nekrolog:(
                • Gość: rita Re: Wierzenia, przesądy, czary IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.07.05, 10:06
                  hehe, najwazniejszy jest Klobuk
                  Klobuk Muraszka to nie diabeł to zły duch mieszkający w wybranych chatach.
                  Mamy ogromną iloć tych diabełków , mamy więc czym się chwalić ;)))
                  • Gość: sam_sob Re: Wierzenia, przesądy, czary IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.07.05, 12:48
                    Tak naprawdę to o ważności mowy nie było. Pytanie dotyczyło tylko przyczyn jego
                    pominięcia. To za dużo?
                    • broneknotgeld Re: Wierzenia, przesądy, czary 29.07.05, 16:13
                      Mamun?

                      Mamun godosz! Skondś go znom!
                      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28940&w=23051594&a=23051644
                      Możno pieron to tyn som!
                      • rita100 Re: Wierzenia, przesądy, czary 29.07.05, 21:12
                        broneknotgeld napisał:

                        > Mamun?
                        >
                        > Mamun godosz! Skondś go znom!
                        > forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28940&w=23051594&a=23051644
                        > Możno pieron to tyn som!

                        tak, tak Bronek, pewnie częśc tych diabełków przywędrowały z ludem niemieckim :)
                        O tym jeszcze bedzie - czyli porównania diabelków ;)
                    • rita100 Re: Wierzenia, przesądy, czary 29.07.05, 21:10
                      Gość portalu: sam_sob napisał(a):

                      > Tak naprawdę to o ważności mowy nie było. Pytanie dotyczyło tylko przyczyn
                      jego
                      >
                      > pominięcia. To za dużo?

                      Sam_sob - gdzie to pytanie jest ? Nic nie pomijamy - jesli chodzi o gware to
                      Warmia ponoć ma duże nalecialości niemieckiej, a Mazury bardziej nalecialości
                      polskie. Chyba tak ?
                      • rita100 Re: Wierzenia, przesądy, czary 29.07.05, 21:14
                        Hej, nie mylcie diabłów ze złymi duchami. Diabeł był istotą nadrzędną.
                        Kłobuk czyli chobołd lub lataniec
                        Jest jednym z najpopularniejszych złych duchów, Na Mazurach nazywany kołbukiem,
                        chobołdem, latańcem lub złym. Demon ten nie był typowym diabłem, gdyż nie
                        zabiegał o duszę człowieka. Za swoje usługi wymagał jedynie troskliwej opieki.

                        Jak go sobie wyobrażali ludzie ?
                        hehe - była to istota występująca pod postacią czarnej kury, sowy albo małej
                        małpki z bardzi dużym ogonem. Wiemy , że takie istotki dostawały sie wszędzie
                        nie zważając na zamki i zasuwy. Kłobuk bardzo lubił ludzi , a najbardziej z
                        nimi przebywać i nawet zamieszkiwać, a ludzie o niego bardzo dbali.
                        Najbardziej znana wersja wierzeń związanych z pozyskiwaniem klobuka dotyczyła
                        czarnej , zmokłej kury, która pojawiała się przy wybranym gospodarstwie.
                        Należało ją osuszyć i ogrzać w domu, a następnie otoczyć troskliwą opieką i
                        zapewnić ciemne pomieszczenie, najlepiej na strychu, w beczce z piórami. Mógł
                        być też ciemny pokój z ciepłą pierzyną - takie wymogi miał nasz warmiński
                        kłobuczek.
                        Ale to nie wszytko - wymagał on też dobrego jedzenia - najlepiej jajecznicę z
                        tłustymi skwarkami. Nie gardził też kluskami z winem i tak troskliwie
                        pielęgnowany nie opuszczał mieszkania w ciągu dnia, dopiero ciemną nocą
                        rozwijał swoją działalność. Klobuk najbardziej efektownie pracował w ciemną noc
                        z czwartku na piątek.
                        • rita100 Re:Kłobuk czyli chobołd lub lataniec 29.07.05, 21:15
                          Pewnie jesteście ciekawi dlaczego tak w domach dbano o klobuka czyli chobołda
                          inaczej latańca ?
                          Był po prostu złodziejszkiem, ale o tym moje drogie dziadki jutro, czas na łowy
                          senne teraz.
                          Jak sie dokładnie przyglądniemy to dojdziemy do wniosku , ze takie kłobuki do
                          dziś istnieją, tylko już nie wśród ludu ale w wyższych swerach ;)))) (prawda
                          sam_sob ?)
                          • sam_sob Re:Kłobuk czyli chobołd lub lataniec 30.07.05, 07:13
                            rita100 napisała:

                            > Pewnie jesteście ciekawi dlaczego tak w domach dbano o klobuka czyli chobołda
                            > inaczej latańca ?
                            > Był po prostu złodziejszkiem, ale o tym moje drogie dziadki jutro, czas na
                            łowy
                            >
                            > senne teraz.
                            > Jak sie dokładnie przyglądniemy to dojdziemy do wniosku , ze takie kłobuki do
                            > dziś istnieją, tylko już nie wśród ludu ale w wyższych swerach ;)))) (prawda
                            > sam_sob ?)
                            >
                            To nie o prawdę chodzi, a o klimaty związane kłobukami, które tak ciekawie
                            przedstawił Nienacki.
                      • broneknotgeld Re: Wierzenia, przesądy, czary 29.07.05, 22:41
                        "Jako było na poczontku"

                        Ponboczek w świata poczontku
                        Ciźba we tym raju mioł
                        Szkryfna - niy poskompia wontku
                        Jak sie za aniołow broł:


                        Liczba jejich wielko była
                        Czyńść sie nawet buntowała
                        W hardych zło siedziała siyła
                        Dyć w tym miara sie przebrała

                        Pedzioł w końcu - "Z raju fora"!
                        Tym co mu sie przeciwiali
                        Tako prziszła na nich pora
                        Bestoż pryndko uciekali

                        Nojgorsi do piekła wdepli
                        Bo podpadli aż na amynt
                        Mieli teroz richtig ciepli
                        Dyć sie na nic zdoł ich lamynt

                        Inksi poszli se na bory
                        Tam ich spotkosz przeca dzisioj
                        Duchy złe - tyż jakeś zmory
                        Pewnie ło nich żeś usłyszoł

                        Wiela tyż nurknyło w morze
                        Stawy rzeki i jeziora
                        To utopce - broń cie Boże
                        Z niymi zowdy ciynżko pora.
                        • rita100 Re: kłoguka (chobołda, lataniec) 30.07.05, 21:33
                          Więc wracając do kłoguka (chobołda, lataniec) to bardzo , bardzo trzeba uważać
                          z nocy z czwartku na piatek. Wydostawał się wtery przez komin i widać go było
                          jak leciał z długim ognistym ogonem. Lecąc obficie sypał iskrami. Przenikał do
                          domów bogatych gospodarstw i potrafił ukraść wszystko - zboże, słoninę,
                          pieniądze, złote przedmioty, płótno. Wsztko to zanosił swoim żywicielom, którzy
                          w niedługim czasie dochodzili do wielkich bogactw. Stawali sie tak bogaci, że
                          strych groziły zawaleniem od nadmiaru zboża.

                          Związek z kłobukiem zawsze był fatalny, gdyż nie można było rozejść sie z nim w
                          zgodzie. Gdzie sie zagnieździł dobrze służył swoim opiekunom, ich dzieciom i
                          wnukom. Gdy się jednak komuś sprzykrzylo jego towarzystwo, to pozbawiony
                          dotychczasowej opieki kłobuk zaczynał sie mścić. Tak jak przedtem znosił
                          bogactwa tak teraz mógł je wynosić. Mógł też spalić całe gospodarstwo.
                          Szczęśliwy był ten, kto nigdy nie miał z kłobukiem do czynienia, gdyż związek
                          ze złymi siłami zawsze ostatecznie musiał przynieść złe owoce. Najpewniejszą
                          ochronę przed kłobukiem był znak krzyża.
                          • rita100 Re: kłoguka (chobołda, lataniec) 30.07.05, 21:34
                            Znak krzyża był najpewniejszą ochroną przed chobołdem. Każda kupa zboża na
                            strychu nosiła znak krzyża. Nawet podczas młocki zostawione na noc na klepisku
                            snopy mógł kłobuk wymłócić i ziarno zabrać.
                            Gdy we czwartek wieczorem kobiety przestawały prząść, czyniły nad kołowrotkiem
                            znak krzyża, aby w nocy ktoś inny nie prządł.

                            A jutro, będzie "odmianek" inaczej "podziomek".
                            Taki sobie dziadek jednostopowego wzrostu z długą do ziemi brodą.


                            • rita100 Re: Odmianek 01.08.05, 20:57
                              Odmianek
                              To duszek zamieniający dzieci na Mazurach, a na Warmii znany był jako "zamon".
                              Wierzono w demony porywające i odmieniające małe dzieci. Demony te były też
                              zwane "mamunami". Na WiM istniało przekonanie, że takie dzieci miały bardzo
                              duże głowy. Według wierzeń - porywano dzieci jeszcze nieochrzczone. Aby
                              zabezpieczyć sie przed podmianą , do łóżeczka dzieci wkładano kawałek stali,
                              np. igłę czy nóz.
                              A gdy już doszło do podmianki i na miejscu ludzkiego dziecka zauważono
                              podrzudka, należało wykazać sie nie lada okrucieństwem.
                              Teraz coś na silne nerwy, można dale nie czytać.










                              Otóż wynoszono takiego odmianka na pole i bito tak mocno (najlepiej do krwi),
                              że krzyki nieszczęśnika dochodziły do najdalszych chałup. Wtenczas litowały się
                              choboły - przychodziły i znowu zamieniały dzieci.

                              • rita100 Re: Podziomki albo krasnoludki 02.08.05, 21:34
                                Podziomki albo krasnoludki

                                Mieszkańcy Warmii utrzymywali, że krasnoludki to drobniutkie, czerwone
                                robaczki, które dostawały sie do organizmu czlowieka, męczą go i powoli niszczą
                                tak, aż w końcu biedak zupełnie wysycha. Jedynym ratunkiem dla chorego były
                                rózne zabiegi magiczne - zawsze z użyciem popiołu dwunastkowego.
                                Izba, w której chory przebywał, należało wymieść, a następnie rozłożyć
                                prześcieradło na podlodze, ułożyć chorego i posypać popiołem. Odmawiano przy
                                tym rózne formułki. Takie zabiegi czyniono w czwartkową noc, krasnoludki w tą
                                noc lubiały wychodzić z ciała czlowieka.

                                Wierzono, że ludzie chorzy na gruźlicę mają w sobie tzw. krasnoludki, ktore
                                zjadają pluca.
                                No sami popatrzcie, czy Krasnoludki Marii Konopnickiej mogą się nam kojarzyć z
                                Warmią i Mazurami ?
                                • Gość: tralala Re: Podziomki albo krasnoludki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.08.05, 22:11
                                  Rzeczywiście, te krasnoludki jakoś mało symaptyczne. A były jeszcze topniki.
                                  'Topnika wyobrażano sobie jako istotę często nagą, niewielkiego wzrostu, mokrą
                                  i ubabraną błotem, lub jako chłopca w wieku 3-6 lat, ubranego w czerwoną
                                  czapeczkę i czerwony kubraczek przepasany sznurem (iście krasnoludek?), albo
                                  jeszcze inaczej jako postać małą, chudą, bladą lub czarną, o bardzo długich
                                  rękach i bardzo długich palcach i włosach zlepionych wodą. Topniki siedziały w
                                  każdym jeziorze i musiały co pewien czas kogoś utopić. Topienie ludzi było
                                  jakby smutnym przeznaczeniem topników, koniecznością, od której nie chciały i
                                  nie mogły się wyzwolić.' (Życie codzienne na dawnych ziemiach pruskich)
                                  I jak tu teraz spokojnie iść na plażę? Turyści i tubylcy mili - uważajacie na
                                  topniki.
                                  • rita100 Re: Podziomki albo krasnoludki 02.08.05, 22:19
                                    Tralala - tak , jest , dojdziemy do Topników - ja już ich wcześniej poznałam.
                                    A wiesz jakie zdanie wypowiadały Topniki przed utopieniem kogos ? Ciągle to
                                    zdanie bylo wypowiadane.
                                    Tralala - czy nie wiesz przypadkiem czy Topniki nie przyszły ze Ślaska, bo tam
                                    są Utopce podobne wariaty, tylko , że tamte to byly rozrabiaki .
                                    • Gość: tralala Re: Podziomki albo krasnoludki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.08.05, 22:38
                                      A to przepraszam, że wyrwałam się przedwcześnie. A o wiłach, rusłakch i
                                      południcach też będzie? Na szczęście nie spotkałam się nigdy z topnikami
                                      (brrr..) ale ponoć wołają 'Czas jest już i godzina, a żadnej duszy nima'.
                                      O śląskich utopcach nic niestety nie wiem, ale z tego, co piszesz nie były tak
                                      upiornie smutne jak topniki.
                                      • rita100 Re: Podziomki albo krasnoludki 02.08.05, 22:54
                                        zgadłas - tak sobie gadają te Topiki , ale nie, o tych co mowisz chyba nic nie
                                        slyszałam. Podziel sie z nimi.
                                        Czy wiecie, że Topich - to taki mały chlopiec w czerwonej czapeczce mieszkający
                                        w jeziorach. Gdy Topichy wypływają na wierzch trzy razy klaszczą w ręce i na
                                        powrót chowają sie w wodzie, co oznaczało , ze ktoś już idzie do wody . Chyba
                                        nie rozrabiały i nie psociły, były spokojne i tylko czekały nucąc pioseneczke -
                                        "Czas idzie i godzina, a człowieka nie ma " Dziewczyny słysząc te slowa
                                        uciekały z piskiem do chat, zawierały okna i dopoki nie usłyszały glosny plusk
                                        w wodzie, co oznaczało , ze Topich uciekł do wody, wtedy dopiero wychodzily. A
                                        najczęściej było tak , że to chlopaki nucili te slowa, żeby przestraszyć
                                        dziewczyny, a później sami robili ten plusk wody.

                                        Taka sobie wymyślilam wersje , by ubarwić nasze smętne Topiczki.
                                        Fajnie, ze jesteś, możemy sobie porównywac nasze wersje.
                                        • Gość: tralala Re: Podziomki albo krasnoludki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.08.05, 23:16
                                          Topich brzmi ładniej niż topnik, i bardzo sympatyczna ta Twoja wersja
                                          wyjaśniająca skąd te głosy i plusk wody. Jednym słowem strachy na lachy. O
                                          innych nadprzyrodzonych mieszkańcach jezior i rzek napiszę niedługo, dziś już
                                          tylko o tym jak się przed nimi ustrzec. Otóż 'przed topnikiem, jak i przed
                                          innymi duchami wodnymi miały chronić w gospodarstwach położonych blisko jezior,
                                          wycięte w kształcie głowy słupy wmontowane w bramy od strony jeziora.' Za to
                                          ci, co grodzą działki do samego jeziora, zwłaszcza drutem kolczastym - niech
                                          się mają na baczności.
                                          Jeszcze raz dziękuję Ci rita100 za te dwa warmińsko-mazurskie wątki. Dobranoc.
                                        • Gość: tralala Wiły - wodne duchy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.08.05, 17:31
                                          Jutro ma ponoć padać, więc szybciutko napiszę o wiłach - to kolejne duchy
                                          wodne, tak jak rusałki o kobiecej postaci. Mieszkały w wodach i lasach, ale
                                          potrafiły także przebywać w chmurach. Bywały złośliwe i sprowadzały nadmierny
                                          deszcz lub gradobicie, niszcząc plony. Ale jeśli ktoś zyskał ich przychylność,
                                          pomagały w pracy, przepowiadały przyszłość i uczyły sztuki leczenia. Jednak
                                          źródła milczą, jak można było ugłaskać wiły. A jeśli to one przepowiedziały
                                          jutrzejszą pogodę, to nie zapomnijmy o parasolach.
                                          • rita100 Re: Wiły - wodne duchy 03.08.05, 22:26
                                            Ooooo, nie mam wspomniane w ksiązce o Wiłach, ciekawe to :)
                                            Ciekawe ile tych duszków znajdziemy ?
                                            Ale wreszczie mam ksiązkę o bajkach i legendach zebranych przez studentów i
                                            utrwalonych w pracy w języku warmińskich przekazanych przez ludzi z pokolenia
                                            na pokolenie. Znasz tą pozycję z 1956 roku ? Przy każdej bajce jest podane
                                            nazwisko kto ją opowiadał - bardzo ciekawa pozycja. W przyszlym tygodniu
                                            zabiorę się za nią. Trudności bede miała w tłumaczeniu tej gwary, jest tam
                                            slownik.
                                            Tralala , a może póżniej jak skończymy diabełki :)
                                            Chciałabym wiedziec , czy zansz sie na bajkach warmińskich i mazurskich ?
                                            Teraz z kolejnym diabełkiem się poznamy - napewno znasz :)
                                            • rita100 Re: Babojedza 03.08.05, 22:28
                                              Babojędza
                                              W przeciwieństwie do bezlitosnego Topicha babojędza, według wierzeń Mazurów, to
                                              duch łagodny czy wręcz pożyteczny wychowawczo. Straszono nim dzieci, aby nie
                                              wychodziły w zboże rwać kwiatów. Wiara w jej istnienie nie była na Warmii i
                                              Mazurach zbyt powszechna, chociaż zdarzały się ostrzeżenia przed wychodzeniem w
                                              południe na pole w zboże. Miała tam własnie chyhać babojędza (nazywaną też
                                              żytnią babą czy żytnią matką), która porywa ludzi, a zwłaszcza dzieci.
                                              Babojędza była ulubioną zabawą dzieci. Związywano jej oczy i stawiano ją na
                                              środku koła. Wszystkie dzieci stając w kole śpiewały:

                                              Prowadza baba po polu,
                                              Łobżerała się kąkolu.
                                              Babo, babo, czego żadasz ?
                                              Czy głośnego czy cichego ?

                                              Jeśli babojędza żądała głosnego, wtedy wszystkie dzieci klaskały, a jeśli
                                              cichego, stały cicho w kole. Skoro babojędza złapała jakieś dziecko i je
                                              rozpoznała, dziecko to musiało grać jeje rolę.

                                              Bawiłam się w to na podwórku ;)))))i w przedszkolu
                                              • Gość: tralala Re: Babojedza IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.08.05, 23:36
                                                Babojędza to demon pól, znany także jako południca. Zostawiano dla niej w darze
                                                ostatni snop zżętego zboża w podzięce za plony. A straszono nią nie tylko
                                                dzieci - przestrzegano też dorosłych, by nie zasypiali na polu, bo południca
                                                mogła sprowadzić na nich choroby.
                                                Szkoda, że nie znałam tej zabawy jako dziecko. Teraz już za późno :( ale nauczę
                                                kolejne pokolenie! Bawiłam się za to w 'raz, dwa, trzy - baba jaga patrzy' - no
                                                ale przecież to wątek o duchach, a z wodnych zostały jeszcze rusałki.
                                                • Gość: Robi Re: Wierzenia, przesądy, czary: program UPR IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.08.05, 23:48
                                                  Hop - siup - dana - dana
                                                  Realność zaczarowana!
                                              • Gość: tralala Rusałki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.08.05, 23:45
                                                Historia o rusałkach zaczyna się smutno - wierzono, że te nadprzyrodzone istoty
                                                powstały z dusz zmarłych zaręczonych dziewcząt, lub tych, które popełniły
                                                samobójstwo. Potem jest już lepiej - rusałki były młode i piekne. Zimą
                                                mieszkały w jeziorach, na wiosnę przenosiły się na nadbrzeżne łąki i pola. A
                                                przy pełni księżyca tańczyły. I tu znowu zgroza - biada temu, kto w ich korowód
                                                się dostał - mogł zostać porwany, utopiony lub zatańczony na śmierć. W
                                                najlepszym razie mógł dostać paraliżu lub pomieszania zmysłów.
                                                Rusałki, jeśli się nie mylę, znano nie tylko na Warmii i na Mazurach.
                                                • Gość: witek Re: Rusałki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.08.05, 23:54
                                                  Nie, nie mylisz się. Ja znałem taką jedną pod Soliną.
                                                  • rita100 Re: Rusałki 04.08.05, 00:05
                                                    Taralala - lecę spać , powiedz cos więcej o Rusałkach , jedną widziałam na
                                                    zdjęciu - zobacz
                                                    www.benchmark.pl/obrazki/5_2003/rusalka_w_skorze.jpg
                                                  • Gość: tralala Re: Rusałki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.08.05, 16:29
                                                    O rusałkach to witek mógłby więcej opowiedzieć, skoro spotkał jedną osobiście.
                                                    Z życiem uszedł, mam nadzieję, że i rozum zachował, choć to może być trudne,
                                                    szczególnie gdy rusałka wygląda tak, jak ta na rysunku. Bardzo współczesna!
                                                    Wiły dzisiaj cały dzień deszcz nam ślą z nieba. Chyba zacznę czytać rozdział o
                                                    duchach ognia. Dorzucę tylko z dawnych wierzeń sposób na dobre zdrowie:
                                                    Wiosną 'przed słonka wschodem izie się do wody, chtóra leci na wprost słonka i
                                                    obmywa się nio. Tilko nie wolno nic mówić i oglądać się. To kto umyje się to
                                                    woda, to będzie cały rok zdrowy. A kto w domu chory, to mu się przynosi wodę.'
                                                    Tylko jak to wstać przed wschodem słońca. No i woda wiosną zimna aż strach.
                                                  • rita100 Re: Rusałki 04.08.05, 20:38
                                                    Tralala, ale wspaniale wzbogacasz wątek, jestem pełna podziwu. Ale, wiesz, ta
                                                    ksiązka o bajkach i legendach jest wspaniała, czytam ją w gwarze warmińskiej i
                                                    jakoś to idzie, ale wyborne są tam opowiadania.Zamieszcze je kiedyś w tym watku.
                                                  • rita100 Re: Zmory 04.08.05, 20:40
                                                    Zmory
                                                    Na Warmii i Mazurach była bardzo rozpowszechniona wiara w mary (zmory).
                                                    Wyobrażano je sobie jako ludzi zaczarowanych, przybierających postać kota, psa,
                                                    słomki, jabłka itp. Był to duch, który przychodził w nocy dręczyć śpiących.
                                                    Obejmował łapami śpiącego tak, że ten zaledwie mógł oddychać, jednocześnie zaś
                                                    całował go i lizał.
                                                    Aby ustrzec się od zmory, należało położyć się na brzuchu. Wtedy rozgniewana
                                                    odchodziła. Jeżeli jednak udało się jej całować twarz śpiącego, to wkładała do
                                                    jego ust język tak mocno, że nie mógł krzyczeć. Podczas duszenia człowiek był
                                                    całkowicie przytomny, ale nie módł się ruszyć. Zmora mogła także dusić bydło,
                                                    koniom zaplatać warkocze, dręczyła również drzewa, ogień i ptaki.
                                                  • rita100 Re: Zmory - baśń 04.08.05, 20:41
                                                    Zmora - baśń o trzech siostrach.
                                                    Pewien ojciec miał trzy córki, które musiały chodzić jako zmory. Jedna musiała
                                                    dusić krzaki cierniowe, druga wodę, trzecia konie. Ojciec wszakże nie wiedział
                                                    o tym. Razu pewnego gdy późną nocą dziewczyny powróciły z wędrówek swoich do
                                                    stodoły, gdzie sypiały ojciec podsłuchał rozmowę i poznał tajemnicę swoich
                                                    córek. Uskarżały sie one na swoją dolę. Jedna była pokuta przez ciernie, drugą
                                                    fale wodne pobiły, trzecią konie pokopały kopytami. Dziewczyny cierpiały
                                                    całkiem niewinnie, musiały chodzić nocami jako zmory, dlatego , ze ich rodzice
                                                    chrzestni myśleli o tym podczas chrztu. Ojciec natychmiast wezwał innych
                                                    rodziców chrzestnych i kazał wszytkie trzy córki przechćić. Od tego czasu żyły
                                                    długo i szczęśliwie.
                                                    A teraz wiem dlaczego skąd pochodzi slowo i jakie ma znaczenie - mowiąc - jak
                                                    cię przechrzczę ! ;)))))
                                                  • Gość: Ed Re: Błędne azymuty czarownic IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 05.08.05, 00:47
                                                    Od paru wiosenek zmawiamy się z wiedźminem na wspólny zlot na Łysej Górze, ale
                                                    zawsze jakieś wiatry w poprzek stają i w efekcie każdy z nas ląduje nie na tym
                                                    polu. Będąc bliżej tego uroczyska i mając jednocześnie konszachty ze Smokiem
                                                    Wawelskim może miała byś możliwość wpłynięcia na bardziej przyjazną propagację?
                                                    Ze swej strony jestem gotów służyć za drogowskach w pląsaniu i czołganiu się
                                                    przez Jaskinię Raj :))

                                                    pzdr
                                                  • rita100 Re: Błędne azymuty czarownic 07.08.05, 22:27
                                                    Ed , chyba jednak smoków na Warmii nie bylo ;))))
                                                    Chyba , że jakiegoś przywiozłeś z Krakowa do Olsztyna ?
                                                  • rita100 Re: Wilkołek 07.08.05, 22:28
                                                    Wilkołek
                                                    Ze zmorą spokrewniony był wilkołek inaczej wilkołak, gdyż obydwa duchy powstały
                                                    z przeobrażenia się ludzi. Wilkołaka czyli czlowieka przemienionego w wilka,
                                                    można było poznać po długim ogonie. Stwór ten nie był zbyt goźny, jeśli nie
                                                    czyniono mu krzywdy. Ludziom , którzy go obrazili mógł wydusić bydło.

                                                    Wiara w wilkołaka bywała tragiczna w skutkach. Ojcowie opowiadali dzieciom
                                                    historię, kiedy do jednej wsi mazurskiej przybiegł w biały dzień wściekły wilk.
                                                    Miejscowi ludzie uważali , że to wilkolak. Na nieszczęście w sąsiedniej wiosce
                                                    mieszkał czlowiek uważanego za wilkołka i wierzono , że właśnie on siedzi w tym
                                                    wilku. Postanowion mu dać nauczkę, wpędzono go do karczmy, po czym zamknieto
                                                    drzwi. Następnie chłopi uzbrojeni w widły i drągi weszli do środka by go zabić.
                                                    Zanim dopieli celu wilk pokąsał kilka osób, które zmarły póżniej na wściekliznę.
                                                  • Gość: tralala Re: Zmory - jak je rozpoznać? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.08.05, 22:52
                                                    Żeby rozpoznać zmorę, należało zaprosić ją na śniadanie (frisztik): Przyjdź z
                                                    łyżką na śniadanie. Następnego ranka, jeśli przyjdzie do was sąsiadka i
                                                    przyniesie ze sobą łyżkę - to właśnie będzie zmora! (mądre źródła nie podają
                                                    jednak co wówczas należało zrobić, by zmorę odczarować?)
                                                    Można też było zmorę oszukać. Jeden ze sposobów podała już Rita. Drugi, dla
                                                    tych co nie potrafią spać na plecach) jest jeszcze prostszy - należało ustawić
                                                    na noc buty czubkami do drzwi, co znaczyło, że człowiek wyszedł. Można też było
                                                    położyć się nogami w głowach łożka i liczyć na to, że zmora odejdzie
                                                    skonfundowana. Miłych snów!
                                                  • rita100 Re: Zmory - jak je rozpoznać? 07.08.05, 23:02
                                                    świetne sposoby - pamiętam jak o zmorach w postaci slomy opowiadała moja babcia
                                                    w Wieliczce. Pamiętam tą zmorę z opowieści.
                                                    Tralala - czy Tobie coś babcia opowiadała ?
                                                    dobranoc, tez lece - czyli uciekam od tego watku ;)
                                                  • Gość: tralala Re: Rusałki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.08.05, 23:02
                                                    Dziękuję za miłe słowa, choć uznanie bardziej należy się tym wszystkim mądrym
                                                    ludziom, którzy 'Życie codzienne na dawnych ziemiach pruskich' spisywali.
                                                    Kiedyś dla porządku muszę ich wymienić. A te baśnie warmińskie - jeśli się nie
                                                    mylę - czytałam i miałam niegdyś. Teraz na półce nie widzę, pewnie komuś
                                                    pożyczona poszła w świat. Czy to jednak ta sama książka, nie wiem. Pamiętam
                                                    legendę o tym, jak silny kowal uniósł i przeniósł wielki głaz, by granice
                                                    Ostródy powiększyć. Pamiętam też legendę o jeziorze Dadaj. I o sprytnym chłopie
                                                    co diabła oszukał (tu nawet pamietam rysunek - chłop trzyma za nogi diabła,
                                                    który orze pazurami ziemię). Czy to ta sama książka?
                                                  • rita100 Re: ksiązki 08.08.05, 21:21
                                                    Tralala - szukaj tej ksiązki, napewno była ciekawa, tego rodzaju ksiązek jest
                                                    coraz mniej. Mnie się udało zdobyć unikat w postaci opowiadań w gwarze
                                                    warmińskiej , wydanej w Warszawie w 1956 roku. I czy wiesz, że to jest praca
                                                    zbiorowa w tych czasach robiona przez studentów językoznawców warszawskich.
                                                    Chodzili oni i spisywali bajki , legendy i anegdoty. Co ciekawe w tej pozycji,
                                                    że spisywane są tak jak je ludzie opowiadali. Jest to zbiór opowiadań ludowych.
                                                    Pod kierownictwem gwaroznawców jak : Witold Doroszewski i Halina Konieczna.
                                                    We wstepie napisano: " Dawne to czasy, gdy W.M.Toeppen dobry folklorysta
                                                    niemiecki ogłosił "Przesądy z Mazur", ukazując w r.1867 niezwykłe bogactwo
                                                    odrębnej kultury chłopskiej na obszarach od wieków oderwanych od pnia
                                                    rodzinnego." Dużo jest wypracowań niemieckich, niestety nieudostepnionych nam,
                                                    ani nie przetłumaczonych.Takie badania były też prowadzone dużo , dużo
                                                    wcześniej.
                                                    Miałam ogromne szczescie, że właśnie takie bajdurzenia, bajania, przekazy ustne
                                                    znalazłam w antykwariacie, bo jeszcze kilka , może kilkanaście lat a słuch o
                                                    gwarze warmińskiej zniknie całkowicie.
                                                    Tralala , czy czasmi nie nadużyjemy miejsca na forum, kiedy założymy następny
                                                    wątek - "Bajanie na ekranie" ;) w gwarze warmińskiej, a ja stopniowo bedę
                                                    zamieszczać te opowieści i przekazy poszczegolnych rozmówców. Może i Tobie uda
                                                    się coś zanleź ?
                                                  • rita100 Re: Kautki 08.08.05, 21:27
                                                    Kautki
                                                    Były to malutkie ludziki kilkucalowe. Te ludziki czyniły wiele dobrego i
                                                    odznaczały sie wielką pracowitością. To napewno będa te krasnoludki o których
                                                    myslimy.
                                                    Pewien gospodarz w okolicach Węgoborka (Węgorzewa) miał w stajni konie i
                                                    chociaż nie dawał im jeść, zawsze były do syta nakarmione i napojone. Którejś
                                                    nocy gospodarz odkrył tajemnicę. W stajni ujrzał 12 małych kautków w ubraniach
                                                    i czapeczkach bardzo podniszczonych. Ujrzawszy gospodarza małe ludziki
                                                    pouciekły. Za dobrą służbę chłop sprawił im 12 par bucików, 12 porządnych
                                                    sukieneczek i 12 czerwonych czapeczek. Wszystko to połozył w stajni.
                                                    W nocy przyszły kautki, a jeden z nich, widząc ubranka, tak powiedział : "Nasz
                                                    gospodarz już nas wypłacił, już nie chce, żebyśmy mu służyli, teraz musimy
                                                    gdzie indziej służby szukać". Zabrali to co im gospodarz ofiarował i znikli i
                                                    więcej nie wrócili. Gdzie się teraz podziewają nie wiem, legenada nic nie mowi.

                                                    Tralala - jeszcze zostały ogniki na bagnach, a pózniej zjawiska atmosferyczne i
                                                    czary- mary. Jeśli masz jakieś nowe wieści o duszkach to z miłą chęcią i w
                                                    ogole - czuj sie na wątku jak u siebie w domu.
                                                  • Gość: tralala Re: Kautki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.08.05, 21:59
                                                    Dziękuję Rita za zaproszenie - już korzystam. Kautki pozwolą nam przypomnieć
                                                    jeszcze starszych mieszkańców Warmii i Mazur - Prusów. Aleksander Bruckner w
                                                    książce 'Starożytna Litwa - ludy i bogi' pisze, że Kautki to wedle wierzeń
                                                    pruskich 'tyle co kraśnięta, wzrostu na palec, z czerwoną czapeczką męskie, z
                                                    białym zawojem żeńskie, mieszkają pod ziemią, w zaułku, między drwami,
                                                    odwdzięczają się za starania o nie chodzeniem koło bydła, znoszeniem zboża,
                                                    itd. Chcąc się gdzie osiedlić, zrzucają w izbie nocą wióry i zanieczyszczają
                                                    mleko; jeśli gospodarz wiórów nie rozrzuci i mleko, nie wybierają plugastwa, z
                                                    domownikami spożyje, Kautki u niego zagoszczą.' Tak to plemiona pruskie odeszły
                                                    do historii, a Kautki zostały i nadal są chętne pomagać tym, którzy o nich
                                                    pamiętają.
                                                    Ale sa i tacy, co żle o nich mówią i twierdzą, że litewskie słowo kaukas a
                                                    pruskie cawx oznacza diabełka.
                                                  • Gość: tralala Re: ksiązki i baśnie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.08.05, 21:42
                                                    Oj, to widzę, że rzeczywiście muszę szukać na swoich półkach, u rodziny i
                                                    znajomych. Książka, którą pamiętam z dzieciństwa to był duży zbiór baśni i
                                                    legend warmińskich i mazurskich, wydany pewnie pod koniec lat pięćdziesiątych.
                                                    Mam wrażenie, choć mogę się mylić, że autorami byli miejscowi pisarze i poeci,
                                                    Michał Kajka, Maria Zientara-Malewska, ale napisane były literacką polszczyzną.
                                                    Twoja książka pomoże odświeżyć nie tylko dawne bajania ale i język(i)! A
                                                    kolejny wątek może jeszcze kogoś skusi do 'kontrybucji'? Ja na pewno coś
                                                    skrobnę, choć gwarą nie będę próbować, bo wyjdą z tego śmichy-chichy.
                                                  • Gość: tralala Kiermasz bajek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.08.05, 20:52
                                                    No i udało mi się odszukać 'Kiermasz bajek', zbiór baśni i legend z Warmii i
                                                    Mazur. I wiesz Rito - ta książka jakoś 'spokrewniona' z Twoją zdobyczą
                                                    antykwaryczną. Zaczęłam czytać od posłowia napisanego przez Władysława Gębika i
                                                    proszę: 'teksty te notowali językoznawcy i studenci Uniwersytetu Warszawskiego,
                                                    którzy pod kierunkiem prof. Doroszewskiego prowadzili na terenie Warmii i Mazur
                                                    szczegółowe badania.' Kiermasz bajek to z kolei zbiór baśni zaczerpniętych od
                                                    ludowych gawędziarzy a opracowany przez pisarzy i poetów w literackiej
                                                    polszczyźnie. Piękne i ciekawe te bajki, ale długie. Muszę poczytać i pomyśleć,
                                                    czy uda się je zgrabnie przemycić do forum.
                                                    A co ze Smętkiem? Zupełnie o nim zapomniałyśmy pisząc o róznych duchach i
                                                    dziwostworach. Postaram się to jakoś nadrobić, jak nie dziś to jutro, ale liczę
                                                    na wsparcie.
                                                  • rita100 Re: Kiermasz bajek 09.08.05, 20:57
                                                    Świetnie Tralala - czy to jest w gwarze ?
                                                    Wstyd się przyznać , ale o Smętku nic nie cztałam dlatego nie zabieram glosu.
                                                    Stwierdzam , ze wszystkiego sie nie da przeczytać. Zaraz zabieram się do watków.
                                                    Te moje bajki zaczynają się od zwierzątek. A rok wydania sprawdziłas - moja
                                                    ksiązka 1956 roku i też jest wspaniałe slowo wstępne.
                                                    Więc do pracy się bierzemy :)
                                                    A wiesz, że mamy temat tak obszerny, że nie wiem czy mi starczy zycia ;))))))
                                                  • rita100 Re: Ogniki na bagnach 09.08.05, 20:58

                                                    Czyli kautki to dobre duszki Prusaków, najstarsze duszki ludziki tej ziemiczki.

                                                    Jeśli chodzi o te ogniki bagienne to najstarsze skarby zakopane musiały co
                                                    sześć lat sie oczyszczać i wtenczas nad bagnami widać było jak sie palą
                                                    najpiękniejszymi plomieniami. Kiedy się tak oczyściły znowu zapadały głeboko w
                                                    ziemię.
                                                    Każdy biedak marzył o znalezieniu ukrytego skarbu. Marzeniem Warmiaków było
                                                    odnalezienie takiego skarbu. Isniało nawet przekonanie , że gdyby w chwili
                                                    kiedy się czyszczą skarby, poszloby się z łopatą kopać to znalazłoby sie ten
                                                    skarb. Niestety , zazwyczaj strach wszystkich powstrzymywał. Dlatego znaleziono
                                                    inną metodę czarów odnalezienia skarbów. Otóz kto zobaczył płonień ognika
                                                    natychmiast szybko zdejmował buta z lewej nogi i rzucał za siebie. W miejscu
                                                    gdzie upadł but należy kopać. Szczęściarze znajdowali wtenczas garnek lub
                                                    kociołek ze złotymi lub srebnymi monetami. Pewnie od tej pory zaczęto chodzić w
                                                    butach, skończyła sie era chodzenia na bosaka. Najgorzej było zdjąć filcowe
                                                    gumiaki, zaczym taki szczęsciarz wysunął nogę z buta i to z wielkim wysiłkiem i
                                                    mitręgą, ognik dawno się wypalił i śladu po nim nie było.
                                                  • Gość: tralala Re: Kiermasz bajek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.08.05, 21:55
                                                    Kiermasz bajek jest napisany literacką polszczyzną, nieco stylizowaną na gwarę,
                                                    gdzie niegdzie fragment wiersza lub piosenki warmińskiej lub mazurskiej. Mam
                                                    drugie wydanie tego zbioru, z roku 1959. Pierwsze, jak piszą we wstępie,
                                                    ukazało się rok wcześniej. Ale wśród autorów jest wiele znanych warmińskich i
                                                    mazurskich nazwisk: Alojzy Śliwa, Karol Małłek, Maria Zientara Malewska, Otylia
                                                    Groth. A ilustracje są autorstwa m.in. Andrzeja Samulowskiego i Hieronima
                                                    Skurpskiego. Ciekawe, czy były kolejne wydania?
                                                  • rita100 Re: Kiermasz bajek 09.08.05, 23:06
                                                    Zamięścisz trochę tych wierszy i piosenek - lubie takie regionalne utwory.
                                                  • Gość: tralala Re: Kiermasz bajek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.08.05, 23:20
                                                    Jeden taki wierszyk już wykorzystałam w opowiadaniu o Smętku (wyżej), ale
                                                    dołożę jeszcze drguą zwrotkę:

                                                    Bies! Utrapsiony psies!
                                                    Nasoł na nas puka,
                                                    Złodzieja kłobuka.
                                                    A nas tata w łeb Grabosia,
                                                    Aż zabacys ojca, matki...

                                                    Tak naśmiewały się ze Smętka dzieci kowala Wincentego Raka ze wsi Rapaty.Ale
                                                    koniec końców polubiły Smetka tak jak i on je pokochał, dały my wieniec z
                                                    jarzębin, a 'Smętek popatrzył długo na chłopca, na czerwone jagody i zmęczył
                                                    oczy tym patrzeniem, bo pociekły z nich nagle dwie strugi łez.' Smętny ten
                                                    Smętek, ale bajka kończy się dobrze. Dobrej nocy wszystkim.
                                        • rita100 Re: Topniki - wiersz 09.08.05, 23:14
                                          UTOPEK:

                                          ciemna noc juz zapadla
                                          chłód ogarnął ziemię
                                          nad stawem w tatarakach
                                          jakieś licho grało
                                          po polach pełzła groza
                                          niezgłębionym cieniem
                                          i w lasku koło dwora
                                          coś głucho jęczało

                                          powracał chłop z pańszczyzny
                                          ścieżką wedle stawu
                                          w którego toń zaglądał
                                          rogal księżycowy
                                          a bieda przezierała
                                          mu z obu rękawów
                                          a zmęczył się okrutnie
                                          wtem w polu sierpniowym...

                                          w tem, tęskny śpiew usłyszał
                                          młodziutkiej panny
                                          śpiew piękny a tak smutny
                                          jak chłopska żałoba
                                          melodią rozkołysał
                                          przydrożne kaliny
                                          i wzbił tumany kurzu
                                          na samotnych grobach

                                          uwiodła chłopa nuta
                                          przecudnie ktoś śpiewał
                                          ciekaw zboczył z drogi
                                          ku wzburzonym wodom
                                          szeptały tataraki
                                          i szumiały drzewa...
                                          "nie wrócisz- nieszczęśniku-
                                          nie wrucisz juz do domu"

                                          wiatr wył i pędził chmury
                                          w odległe nieznane.
                                          Niebiosa rozrywały
                                          gromów pajęczyny
                                          czekały ojca w chacie
                                          dzieci zapłakane
                                          podążył chłop zaślepion
                                          za śpiewem dziewczyny

                                          I na bok się rozeszły
                                          wysmukłe szuwary
                                          z odmętów się wyłonił
                                          oślizgły utopek
                                          pociągnął biedną duszę
                                          w topielne koszmary
                                          i zawarł wodne tonie
                                          za zwiedzionym chłopem.

                                          MAM NADZIEJE ZE SIE PODOBAŁO - wiersz anonimowy
                                          • Gość: tralala Re: Topniki - wiersz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.08.05, 18:34
                                            Podobało choć i zdziwiło, że rusałka wyszła z wody choć księżyc nie był w
                                            pełni. No chyba że to Utopiec tak zdatnie jej piękny śpiew naśladował.
                                            • Gość: tralala Mazur przesądny IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.08.05, 18:51
                                              Czy z lewa, czy z prawa to we wróżbach wileka różnica. To, co dzieje się z
                                              lewa, zwiastuje coś dobrego, co z prawa - nic dobrego (uprasza się nie
                                              wykorzystywać do dyskusji politycznych):
                                              Jak kogoś swędzi lewa ręka - dostanie pieniądze, jak prawa - będzie je wydawał;
                                              Jak kogoś swędzi lewe oko, będzie się śmiał, jak prawe - będzie płakał;
                                              Jak ktoś ma wypieki na lewym policzku, będą go chwalić, jak na prawym - będą
                                              obmawiać.
                                              Jak widzisz płonący skarb (porównaj - błędne ogniki), rzuć za siebie but z
                                              lewej nogi, żeby skarb zachować.
                                              Na koniec - palec wskazujący lewej ręki chroni przed złym okiem czarownicy!
                                          • Gość: tralala Mazur przesądny IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.08.05, 18:45
                                            Garść przesądów mazurskich zebranych przez Maxa Toeppena i opublikowanych w
                                            1866r. w książce Wierzenia mazurskie (Aberglauben aus Masuren):

                                            Jeśli chłopu przebiegnie drogę zając, oznacza to nieszczęście, mianowicie
                                            pożar. Wilk lub list przebiegający drogę przynoszą szczęście.
                                            Ropucha w izbie przynosi nieszczęście. Żaba w izbie to czarownica mająca złe
                                            zamiary. Żabę należy podnieść szczypcami do węgla (zimnymi!!!) i tak wynieść z
                                            domu.
                                            Jeśli ktory wyją w pobliżu domu, wróżą w nim awantury. Myjący się kot zwiastuje
                                            gości.
                                            Jeśli sowa usiądzie na domu i woła żałośnie: puść, wtedy ktoś umrze, a kiedy
                                            śmiejącym się głosem woła: kołys, będą chrzciny.
                                            Kiedy usłyszy się kukułkę, należy powiedzieć następujący wierszyk:
                                            Kukaweczko,
                                            Moja miła panieneczko,
                                            Licz, licz, licz,
                                            Wiele lat ja jeszcze będę żyć.
                                            Ile razy kukułka zakuka, tyle lat życia nas jeszcze czeka. A kiedy się wiosną
                                            po raz pierwszy słyszy kukułkę i ma przy sobie pieniądze, nie zabraknie ich
                                            przez cały rok! Warto pamiętać o tym za pół roku, gdy znów nadejdzie wiosna.
                                            • rita100 Re: Mazur przesądny 10.08.05, 20:59
                                              Garść przesądów mazurskich zebranych przez Maxa Toeppena i opublikowanych w
                                              1866r. w książce Wierzenia mazurskie (Aberglauben aus Masuren):

                                              Słyszałam o tej ksiązce, chyba przetłumaczona z niemieckiego. Wiele jest takich
                                              ksiązek pisanych po niemiecku i wywiezione ze soba.

                                              A przesądy często się stosuje. Cos tam nie ma o czarnym kocie ;))))
                                              Idziemy dalej tą drogą....
                                              • rita100 Re: Czary- mary-fokus-pokus z wiatrem 10.08.05, 21:01
                                                Życie mieszkańsów wsi wiązało się ściśle z przyrodą, dlatego wierzono w siły
                                                demoniczne ukryte w wietrze, błyskawicy czy burzy.
                                                Gdy powstawał wicher, tłumaczono , że to diabeł jedzie na wesele. Jeśli wichier
                                                był silny, porywał i unosił piasek , mawiano: "Koń leci przez chmury". Do dziś
                                                zresztą przetrwało przekonanie, że jeśli wiatr wyje, zawodzi, to to z pewnościa
                                                ktoś się powiesił. Powstawanie silnych wiatrów wiosennych tłumaczono, że to
                                                zmora biła sie z wiosną. Tańcem diabła była wichura w okresie Bożego Narodzenia.
                                              • Gość: tralala Re: Mazur przesądny IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.08.05, 21:20
                                                O czarnych kotach mój przesąd całkiem osobisty: Jeśli masz dwie czarne kotki a
                                                jedna nazywa się Abra, to druga powinna nazywać się Kadabra :))) Kadabra śpi na
                                                moich kolanach, a Abra zasnęła na łóżku (nie będę ich wyganiać, bo wygnam
                                                szczęście). Mazurzy i Warmiacy najwyraźniej czarnych kotów się nie obawiali.
                                                • rita100 Re: Mazur przesądny 10.08.05, 21:26
                                                  Świetne, a ja miałam dwie suki i gdybym wiedziała o Twoim przesądzie to równiez
                                                  dałabym im tak na imie - doskonały pomysł. Abra i Kadabra. Doskonałe, z glowy
                                                  mi to nie może wyjśc Abra i Kadabra. A co sie stanie jak jedna taką kotke nazwę
                                                  jednym imieniem Abrakadabra ?
                                                  • Gość: tralala Re: Mazur przesądny IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.08.05, 21:34
                                                    Będzie tyle samo szczęścia, ale o połowę mniej zabawy niż z dwiema kotkami. A
                                                    wołać i tak trzeba kici-kici.
                                                    Ach, i odnalazłam jeszcze jeden wierszyk do kukułki, ale bardziej regionalny:
                                                    Kukawiecka,
                                                    Moja miła pannenecka,
                                                    Lic, lic, lic,
                                                    Wiele lat ja jesce będe zić.
                                                  • Gość: tralala Re: Mazur przesądny IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.08.05, 20:45
                                                    Chciałam dziś dodać też kilka przysłów związanych z sierpniem i żniwami, ale
                                                    gdzieś mi się zapodziała stosowana książeczka. gdybym była przesądna, to bym
                                                    powiedziała, że diabeł ogonem przykrył :-) ale nie jestem, więc tylko swoje
                                                    niedbalstwo winię. Tak czy owak, zamiast przysłów, jeszcze jeden przesąd
                                                    mazurski:
                                                    Jeśli płomień w piecu syczy, ludzie cię obgadują. Trzeba wówczas węgle posypać
                                                    solą, a oszczercy wyskoczą na języku pypcie!
                                                  • rita100 Re: troszeczkę , ale troszeczke od tematu 10.08.05, 21:39
                                                    Dzis się dowiedziałam, że w okolicy grasował diabeł i taki diabeł wstapił w
                                                    sąsiada. Ten sąsiad postanowił zrobic grilla na 100 osób, a przyszła tylko
                                                    teściowa, i w nim tak ten diabeł się zezłościł, że wziął siekierę i zaczął
                                                    gonić swoją teściową. W czasie tej gonitwy tesciowa doleciała do Policji a
                                                    agresor-sąsiad padł na zawał serca. Tak to współczasna histotyjka i prawdziwa.
                                                  • block-buster Rita-dlaczego ty sie nie leczysz? 11.08.05, 16:05
                                                  • Gość: tralala Skierowanie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.08.05, 19:22
                                                    Oj, to może i ja poproszę o skierowanie? Rozumiem, że po zakończonej terapii
                                                    będę się wypowiadać tylko i wyłącznie na tematy polityczne. Ale, ale, czy to
                                                    nie Agnieszka Osiecka pisała 'życie jest formą białka, lecz czasem coś w duszy
                                                    załka'?
                                                  • rita100 Re: Skierowanie 11.08.05, 19:45
                                                    Nie przejmuj się Tralala , nikt nie jest w stanie nas złamać :). Licze się z
                                                    zakłóceniami w watku, tylko Ty się nie martw. Troche sobie pofolgowałam z
                                                    ostatnim prawdziwym wpisem, ale czasami opowieść prawdziwa kwalifikuje się do
                                                    wariactwa, tak w życiu jest.
                                                    Teraz jeszcze prace domowe i jedziemy dalej w kraine basni , legend , tradycji
                                                    warmińskich i nasze wspólne AbraKadabra ;))))
                                                  • rita100 Re: Burza 11.08.05, 20:25
                                                    To wiatr już mamy czyli koń leci przez chmury lub diabeł jedzie na wesele, to
                                                    teraz zajmiemy się burzą.
                                                    Wśród mieszkańców Krainy Tysiąca Jezior nie mniej emocji i przesądów budziła
                                                    burza, niekedy nazywana Grzniotą. Wierzono, że w czasie burzy otwierało sie
                                                    niebo, a błyskawica była światłem z nieba widzianym przez ludzi. Wierzono, że
                                                    nie należy gasić ognia powstałego od pioruna ani ratować trafionego czlowieka.
                                                    Gasić taki ogień można było tylko przez chodzenie ze świętym obrazem, figurą
                                                    lub ziołami.

                                                    Teraz wezmę i prześwięcę block-bustera ;)))))kaduka ;)
                                                  • Gość: Enola Gay co.uk Ty nie zdajesz sobie sprawy-buster to superhaker IP: *.in-addr.btopenworld.com 11.08.05, 20:52
                                                    I znajdzie cie na koncu swiata...
                                                  • rita100 Re: Ty nie zdajesz sobie sprawy-buster to superha 11.08.05, 21:12
                                                    Enola Gay co.uk - czy Tobie też się nie podoba nasz wątek ?
                                                  • rita100 Re: Ty nie zdajesz sobie sprawy-buster to superha 11.08.05, 23:12
                                                    Gość portalu: Enola Gay co.uk napisał(a):

                                                    > I znajdzie cie na koncu swiata...

                                                    i co mi zrobi jak mnie złapie ?
                                                    Zaczynam się bać....
                                                    A nie lepiej napisac na poczte o co tu chodzi ?

                                                  • Gość: tralala Coś tu straszy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.08.05, 23:48
                                                    Straszki

                                                    Straszek zielony mieszka w trawie,
                                                    więc go nie w niej nie widać prawie.

                                                    Straszek czerwony maki wybrał,
                                                    trudno go w makach dostrzec chyba.

                                                    Straszka srebrnego blask księzyca
                                                    pociąga bardzo i zachwyca.

                                                    Straszek niebieski wzbił się w niebo
                                                    wiec przestraszony wcale nie bądź!

                                                    A straszek żółty skrył się w jaskrach,
                                                    podobno go widziała ważka.

                                                    Straszek brązowy śpi na korze,
                                                    a więc nikt dostrzec go nie może.

                                                    A straszek biały siedzi w śniegu,
                                                    niełatwo trafić tam do niego.

                                                    Straszek złocisty wszedł do ula
                                                    i pośród plastrów miodu hula.

                                                    A straszek czarny w nocy straszy,
                                                    czasem do okien puka naszych.

                                                    Gdy się więc nocą czarną wkradnie,
                                                    trudno objerzeć go dokładnie.

                                                    strasznie straszny, całkiem współczesny wierszyk autorstwa Włodzimierza
                                                    Scisłowskiego.
                                                  • rita100 Re: Boisz się ? 12.08.05, 21:19
                                                    A ja się boje myszy... znasz piosenkę Czerwonych Gitar ?
                                                    Wracamy do tematu :)
                                                  • rita100 Re: Grzmoty i pioruny 12.08.05, 21:21
                                                    Burza łaczy się z piorunem. Według wyobrażeń ludowych piorun spadał na ziemię w
                                                    postaci kamienia lub krzemiennej siekiery. Z piorunem wiązały sie liczne
                                                    przepowiednie pogody i urodzajów. Odnosiło się to do pierwszego wiosennego
                                                    grzmotu. Mawiano że: " Jak na połedniu grzmi, to żniwa dobre i suche; jak na
                                                    północi, to liche w wodzie; na zachodzie - srednie, a jeśli grzmi na wschodzie,
                                                    żniwa będą zimne i liche".

                                                    Po tych grzmotach pewnych wpisów, zaczełam się bać, ale po burzy wychodzi
                                                    najczęsciej słońce więc czas na tęcze.
                                                    Tęcza, sliczne zjawisko, ciekawe co Warmiacy o tym myśleli ?
                                                  • rita100 Re: Kolorowa tęcza 12.08.05, 21:23
                                                    A więc tęczą była okreslana dawniej jako most albo łuk łączący niebo z ziemią.
                                                    Niektórzy twierdzili , że przychodzi ona napić sie wody. Wyobrażano ją sobie
                                                    też niekiedy jako żywego potwora. Na Mazurach tęcza zapowiadała pogodę, a na
                                                    Warmii deszcz - deszcz. Ciekawe jest wierzenie tłumaczące nagłą śmierć
                                                    człowieka przez utonięcie; mówiono wtenczas, że "tęcza go wypiła". Istniało też
                                                    przekonanie, że "tęcza to znak, że descu nie będzie, to Pan Bog kiedyś ludziów
                                                    ukarał potopem, a potem dał znak tenco, że ziencej tak karać nie będzie".

                                                    ps. Klobuckowe straszące wpisy niech tęcza warmińska wciagnie , wyssa i niech
                                                    już nas nie straszą, bo zrobimy czary mary. Bedziemy mówic nastepnie o
                                                    czarownicach i ich czarach - niech się najwięksi hakerzy zaczną bać;)
                                                    Warmia nie umarła - jest czarująca i kolorowa :)

                                                  • Gość: tralala Re: Kolorowa tęcza IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.08.05, 21:46
                                                    Zanim pojawią się czary-mary, dorzucę garść ludowych mądrości. Teraz, wiadomo,
                                                    możemy sobie sprawdzić prognozę pogody (na najbliższy weekend raczej kiepska) -
                                                    kiedyś zapowiedzi pogody lub niepogody szukano w przysłowiach. A że na Warmii
                                                    często pada, wiele z tych powiedzeń dotyczyło deszczu.
                                                    Zacznę od sierpniowej zapowiedzi: W sierpniu grzmotu wiele, mokrą zimę ściele.
                                                    A we wrześniu: Gdy jasna noc na Mnichała (29 IX) to nastąpi zima trwała, ale
                                                    gdy w Mnichała deszcz upadnie, wolna zima będzie snadnie.
                                                    W październiku: Kiedy świeta Jadwiga deszcz poda, to kapusta nie słodka, ale
                                                    kwaśna będzie.
                                                    No i znane także w innych regionach, grudniowe przysłowie: Barbara na lodzie to
                                                    gody na wodzie.
                                                    I do zapamiętania na przyszły rok:
                                                    Kiedy w święty Walenty (14 II) deszcze będzie ostry mróż jeszcze.
                                                    Suchy april, mokry maj, będzie żytko tak jak gaj.
                                                    Pada deszcz na świętego Floriana (4 V) skrzynia złotem wypchana.
                                                    Pada deszcz świętego jakuba (25 VII) na pszeniczkę pewna zguba.

                                                    A teraz angielskie hokus-pokus (tam też na brak deszczu nie narzekają): Rain,
                                                    rain, go away. Come again some other day. W deszczowy dzień należy powtarzać do
                                                    skutku )))
                                                  • rita100 Re: Kolorowa tęcza 12.08.05, 21:58
                                                    haha, dlatego Warmiacy powinni odczarowywać pogodę i wywolywac słońce - ale nic
                                                    o tym nie czytałam :)
                                                    Tralala, podobają Ci sie te bajeczki warmińskie ? Lubie je czytać, nawet kilka
                                                    razy, sa takie cieplutkie jak cieplutkie bułeczki ;) Musze połazić po
                                                    antykwariatach.
                                                  • Gość: tralala Re: Kolorowa tęcza IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.08.05, 22:32
                                                    Czy podobają mi się bajeczki warmińskie? Bardzo, a jeszcze bardziej podobają
                                                    się mojej rodzinie, jak je czytam na głos. Tylko nie wiem, czy śmieją się z
                                                    bajek czy ze mnie?
                                                    Nie dopisuję swoich 'kiermasowych', bo są baaardzo długie. Może wpadnę na jakiś
                                                    pomysł, jakby je skrócić i nie 'zbrzydzyć'. Zniknę teraz na długi weekend,
                                                    odezwę się we wtorek (ale może zajrzę, by choć jedną bajeczkę poczytać).
                                                  • rita100 Re: Kolorowa tęcza 12.08.05, 22:47
                                                    Dobrze, że zaczynamy od bajeczek , bo legendy już będą łatwiejsze, jak się
                                                    przyzwyczaimy do stylu pisania i czytania - dzieciaki napewno sie smieją z
                                                    glośnego czytania, ale wszak przy zabawie najlepiej czas mija - umieć się bawić
                                                    to sztuka.
                                                    Najlepiej jak, moja córka kupiła ksiązke dla ojca - jak żyć po zawale serca -
                                                    myślałam , ze to poważna ksiązka, taka naukowa - ale zagladam i się oderwać od
                                                    niej nie moge, do tej pory jak sobie przypomnę to sie smieję. Naprawdę takie sa
                                                    porady jak nie z tego czasu ale prawdziwe i tak realne.
                                                    Nie wiem jak Ci to wytlumaczyć, pewnie przyjdzie na to czas.
                                                  • rita100 Re: Czary i czarownice 16.08.05, 19:59
                                                    Czary i czarownice

                                                    Zjawiskiem powszechnie znanym niemal u wszystkich ludów była wiara w możliwość
                                                    wyrządzania zła lub dobra za pomocą czarów. Warmińskie i mazurskie czarownice
                                                    miały w sobie bardzo dużo z wyobrażeń ogolnopolskich. Ich działalność łaczono z
                                                    diabłem i uchodziły obe za 'oswojone" czy nawet mniej szkodliwe. Znano nawet
                                                    czarownice dobre, które odczarowywały i leczyły.
                                                    Osoby zajmujące się czarowaniem były najczęściej kobiety o czerwonych oczach,
                                                    zwłaszcza stare i z usposobienia milczące. Często bywały nimi osoby ułomne,
                                                    albo rzucające się w oczy z powodu wad cielesnych. Opinie czarowników mieli też
                                                    żebracy. Panowało przekonanie, że czarownice albo czarownicy mogą uczynić
                                                    ludziom wszelkie zło za pomocą złego spojrzenia. chuchnięcia, dotknięcia,
                                                    posypywania albo dając coś do zjedzenia.
                                                    Wielkie obawy budziło "złe spojrzenie". Wiązano z nim powstanie kołtuna lub
                                                    nagłe kalectwo.
                                                  • rita100 Re: Sposoby na czary 17.08.05, 20:33
                                                    Sposoby na czary
                                                    Przed czarami chronił znak krzyża nakreślony poświęconą kredą na drzwiach domu
                                                    i bramy w dzień św. Jana wieczorem lub w Wigilię Trzech Króli. Bezpieczeństwo i
                                                    szczęście zapewniano wsi, gdu ją dookoła oborano pługiem zaprzężonym w parę
                                                    czarnych koni.
                                                    Lekarza na Mazurach traktowano jako czlowieka zupełnie niepotrzebnego i
                                                    trzymano się od niego z daleka. Uważano, że tylko czyha na pieniądze, a i tak
                                                    nie moze wiele pomóc.
                                                  • Gość: tralala W aptece IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.08.05, 19:36
                                                    Napisałaś Rito, że od lekarzy dawniej trzymano się z daleka. trudno się dziwić.
                                                    Wystarczy zajrzeć do dawnej, mazurskiej apteki, żeby poczuć się jak u Baby
                                                    Jagi. Oto garść medykamentów sprzed ponad stu lat:
                                                    bobki od bydłowania (Boletus cervinus), bociania lub borsucza tłustość (Adeps
                                                    suillus), bóbrowy strój (Castoreum canadense), czartopłoch (Agaricus integer.),
                                                    jeleni skok (Boletus cervinus), kamień od poruszenia (Lapis haematites), krople
                                                    od wielkiego poruszenia (Tincit. Valerianae), kuszki od robaków (Trochisci
                                                    Santonini), lisia wątroba (Hepar lapi), maść kukawczynego oka (Ungu.
                                                    Pediculorum), morzybab (Lycopodium Selago), ranny kamień (Cuprum aluminatum),
                                                    skowronkowa szwama (Boletus laricis), śmierci głowa (Caput mortuum), węgorza
                                                    tłustość (Adeps suillus), wilcza gardziel (Hepar lupi), wilczyba (Semen
                                                    strychni), żartopłoch (Agaricus integer.) i żywy gnat (Radix consolidae).
                                                    Niech się schowają trzy wiedźmy z 'Makbeta'. Gdyby tu kiedyś zajrzał
                                                    farmaceuta, podaję też nazwy łacińskie - może choć kilka z nich rozszyfruje.
                                                  • rita100 Re: W aptece 18.08.05, 21:33
                                                    Czyli mówisz Tralala, że mogłybyśmy otworzyć apteke tradycji zielarskiej i nie
                                                    miałybyśmy równych ;)))))
                                                    Oj, pamietam czasy , kiedy to z bacią szlo sie na łąki zbierać zioła i suszyć.
                                                    Cały strych leżał obłozony kwiatem lipy .
                                                  • Gość: tralala Re: Czary i czarownice IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.08.05, 21:03
                                                    Czerwone oczy czarownic to najczęściej był efekt zapalenia spojówek. A skutki
                                                    oskarżeń o czary były często tragiczne. 21 sierpnia 1811 na Wzgórzu
                                                    Szubienicznym koło Reszla spalono na stosie Barbarę Zdunk, oskarżoną o to, że
                                                    czarami spowodowała pożar miasta w 1807r. Sprowadzono kata z Lidzbarka, któremu
                                                    pruski minister sprawiedliwości nakazał jednak przed podpaleniem stosu udusić
                                                    skazaną. Barbara była ostatnią czarownicą w Europie oficjalnie skazaną na
                                                    spalenie na stosie.
                                                  • rita100 Re: Czary i czarownice 17.08.05, 21:07
                                                    Bardzo ciekawa opowiastka i to , że była ostatnią czarownicą spalona na stosie
                                                    w Europie to nie wiedziałam. Hehe, poznałam tylko osobiście w Teatrze
                                                    Slowackiego czrownice z Salem - tam to dramat z tymi niby czarownicami:)
                                                  • Gość: tralala Re: Czary i czarownice IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.08.05, 21:33
                                                    'Czarownice z Salem' w oryginale to The Crucible (tygiel). Dawno, dawno temu do
                                                    Poznania przyjechał z tym przedstawieniem teatr angielski. Ktoś z moich
                                                    znajomych wybrał się i potem opowiadał jak mu się baaardzo podobała sztuka The
                                                    Crucible. Po wszystkich ach i och, ktoś inny bystro zapytał: No dobrze, czyli
                                                    The Crucible był niezły, a jak wypadły Czarownice z Salem?
                                                  • Gość: tralala Re: Czary i czarownice IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.08.05, 21:08
                                                    Podobno w lasach nad jeziorem Bełdany żyła niegdyś czarownica, która miała
                                                    bardzo długie włosy. Jeśli zaplątała je w sitowia nad jeziorem, musiała je
                                                    rozplątywać przez kilka dni. Złościła się wtedy, a jezioro burzyło się i rybacy
                                                    nie mogli wypływać na połów. Pewnie po dziś dzień krąży wokół Bełdan, po
                                                    przecież i teraz nie zawsze jest to spokojne jezioro.
                                                  • rita100 Re: Czary i czarownice 17.08.05, 21:48
                                                    Masz ogromną wiedze Tralala o tradycjach - a czy wiesz, że Kraków ma Smoka,
                                                    Wrocław ma Krasnoludki, Gliwice mają Utopka, a Olsztyn jest biedny - nie ma nic.
                                                    Dlatego tak teraz sobie pomyślałam, ze cos musimy stworzyć dla Olsztyna, jakąś
                                                    legendarna postać , cos czym bysmy zachwycili cala Polske , co byloby symbolem
                                                    Olsztyna, cos co mogloby krązyc i odżyć w Olsztynie i w przebraniu w czasie
                                                    sezonu turystycznego zaczepialo by turystów grzecznie. Nie wiem czy byłas na
                                                    Rynku w Krakowie , ale ostatnio jak tam byłam to zachwyciłam sie Biała Damą,
                                                    Stanczykiem i innymi orginalnymi pomyslami, a wszystko to utrzymywane jest z
                                                    funduszów miejskich dla rozbawienia turystów.

                                                    Ale może jak skończymy tematy, to coś wybierzemy wspolnego.
                                                    Świetnie opowiadasz :)
                                                  • Gość: tralala Legendarne postaci IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.08.05, 22:04
                                                    Pomysł przedni i będę nad nim myślec. Na Rynku w Krakowie byłam, ale kudy nam
                                                    do Krakowa? Olsztyn biedniutki, bo przez wieki był małym miasteczkiem,
                                                    mniejszym nawet od Barczewa. Jednak masz rację Rita, że turystów warto
                                                    przyciągać i zatrzymywać na nieco dłużej.
                                                    Po zamku w Olsztynie chodzi już Kopernik (w czwartki), ale ostatnio miał na
                                                    nogach trampki! A przecież wiadomo, że diabeł tkwi w szczegółach. A gdyby tak
                                                    Alna, która swoim płaczem dała początek Łynie? Piękna dziewczyna o długich
                                                    włosach? Jest już nawet jej rzeźba w parku nad Łyną. Tylko nie wiem, czy by
                                                    mogła przechadzać się topless )))
                                                  • rita100 Re: Legendarne postaci 17.08.05, 22:47
                                                    Według mnie to powinna być stworzenie rozrabiarskie , z ikra, cos
                                                    czarodziejskiego, nie taka dziewczynka z zapalkami :)
                                                    Wszytkie te postacie w Krakowie nie wędrują , one stoją w miejscu na
                                                    postumencie i nic nie robią, stoją jak mumie, tylko wtedy kiedy turyści są
                                                    zainteresowani to wydziwia , albo stroi miny, albo wymachuje rękami, zawsze coś
                                                    artyści wymyślą. A taki chodzacy Kopernik nic nie wnosi, bo sobie chodzi, a tu
                                                    trzeba go zatrzymać i zrobić z niego artystę, tak by ludzie zrobili z
                                                    ciekawości zbiegowisko i przez moment choć patrzyli z uśmiechem na twarzy. Po
                                                    za tym taki artysta dostaje od turystów monety gdzies tam w pojemniczek obok.
                                                  • rita100 Re: Zażegnanie 18.08.05, 21:20
                                                    Zażegnanie
                                                    Zdecydowanie skuteczną metodę leczenia chorób stanowiło zażegnanie, które
                                                    stosowano szczegolnie nagłych wypadków.
                                                    Jedną z chorób najczęstszych był kołtun. Do jego leczenia używano zamawiań.
                                                    Uważano , że przez kołtun ujawniają sie choroby oczu i reumatyzm. Czarownica
                                                    dawała choremu specjalny napój na dojrzewanie kołtuna. Po pewnym czasie
                                                    zdzierała go z głowy ostrym kamieniem, a wtedy też znikały inne choroby.
                                                  • Gość: tralala Re: Zażegnanie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.08.05, 21:38
                                                    Owo zażegnanie lub zamawianie brało się z wiary, że choroby powodowane są przez
                                                    demony. Na każdą chorobę było zaklęcie, na przykład w przypadku róży trzy razy
                                                    dziennie powtarzano formułkę: 'Jezus z ogniem w ręku szedł przez grządkę z
                                                    koperkiem, mówiąć: Nie będziesz już palić i płonąć.' Za każdym razem po
                                                    zamówieniu chuchano na chorą kończynę. Lecz już na początku XXw. wiara w
                                                    zamawianie i umiejętności starych znachorek odchodziła w niepamięć (książki
                                                    Zabobony na Mazurach, Fritza Skowronnka).
                                                  • rita100 Re: popatrz Tralala 18.08.05, 21:40
                                                    miasta.gazeta.pl/olsztyn/1,35189,2874636.html
                                                    czytałas ?
                                                  • rita100 Re: Czarodzieje 18.08.05, 21:42
                                                    Czarodzieje
                                                    A sposoby na złodzieja też były ciekawe. Więc tu aby wykryć złodzieja
                                                    sprowadzano czarodziejów. W tym celu taki czarodziej brał Biblię, klucz i sito.
                                                    Klucz przywiązywał do Bibli i głośno wymawiał różne imiona. Jeśli przy którymś
                                                    z nich klucz się poruszył, wskazywało to na złodzieja. Kiedy odkryto winowajcę
                                                    za pomocą gróźb zmuszano do zwrotu skradzionych rzeczy.

                                                    Wiesz , ja to sobie chyba wydrukuję, świetne to mamy :)
                                                  • Gość: tralala Re: popatrz Tralala IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.08.05, 21:58
                                                    Tak, czytałam, i taką mam refleksję. Jeszcze rok-dwa po wojnie mozna było
                                                    szukać prawdy o tych ziemiach, a potem ma kilkadziesiąt lat zamknięto wszystkim
                                                    usta. Jak to dobrze, że teraz znów można, jeśli się tylko chce, żyć bez
                                                    zakłamania.
                                                  • Gość: tralala Gierach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.08.05, 22:13
                                                    Jest już po 22.00, dzieci powinny już spać, więc mogę napisać o Gierachu. Coś
                                                    strasznego - otóż w Prusach i na Śląsku w XVII i do połowy XVIIIw. grasował
                                                    najprawdziwszy wampir. Nazywano go różnie: Gierach, Stryz lub Wieszczy. Ostatni
                                                    raz zaatakował w 1750r. Potem widać ktoś przytomny uśpił go na długi czas. A
                                                    wystarczyło posypać jego grób makiem!
                                                    Inny sposób unieszkodliwienia tego wampira polegał na włożeniu do grobu
                                                    splątanej sieci rybackiej. Od tej chwili wampir, zamiast wychodzić nocą na
                                                    polowania, siedział w trumnie i rozplątywał sieć. A szło mu opornie - jedno
                                                    oczko na rok.
                                                  • rita100 Re: Gierach 18.08.05, 22:17
                                                    fantastyczne i horrorystyczne - strach sie bać :)

                                                    Tralala, ja wyczerpałam temat o wierzeniach , czarach i przesądach.
                                                    Może w tym wątku poruszymy sprawy folkloru, baśni i legend ?
                                                    Nie mam książki, a musi być fantastyczna, bo sam tytuł zaciekawia - Emilia
                                                    Sukertowa-Biedrawina -"Tajemniczość moczarów, stare szerokopienne święte dęby,
                                                    kurhany, grodziszcza przedhistoryczne, szept i plusk jezior - wytworzyły w
                                                    psychice Mazura pewnien mistyczny kult dla mocy nadziemskich."
                                                  • Gość: tralala złe moce uwięzione IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.08.05, 22:36
                                                    Gieracha sama się przestraszyłam i wolałam nie czekać do północy, żeby o nim
                                                    napisać i w ten sposób go unieszkodliwić. Może więc zakończymy tę część wątku
                                                    tak, jak ją zaczęłaś - niby-zaklęciem: by te złe czarty zamknąć, uwięzić i nie
                                                    wpuszczać do naszego ludu ;))))
                                                    No, chyba że gdzieś przypadkiem wypatrzę jeszcze jakiegoś monstera i wtedy go
                                                    gdzieś tu 'przylepię', żeby nie straszył po świecie.
                                                    Baśnie i legendy - z wielką przyjemnością, ale za jakiś czas - teraz zniknę na
                                                    tydzień w tak głębokich lasach, że prędzej zobaczę kransoludki niż komputer.
                                                  • rita100 Re: złe moce uwięzione 18.08.05, 22:45
                                                    Tralala - doskonalszego zakończenia watku by nikt nie wymyślił. Zgadzam sie
                                                    całkowicie. Tymczasem, wsadze nasz cały wątek do archiwum w Klubie Forumowicza,
                                                    by nie zaginął i był dostępny dla wszystkich.
                                                    Miłego wypoczynku, i ja troche zrobię przerwę, a zajmę się przepisywaniem
                                                    legend po warmińsku, to tez specyficzny watek.
                                                    Bardzo, a bardzo dziękuję za rozmowę, spadłas jak dobra wrózka do niego i
                                                    strasznie go przyozdobiłas swoim wpisami. Zakladając te watki nie
                                                    przypuszczałam , że będę rozmawiać w tak przyjemny sposób. Już nawet zalożyłam
                                                    w myślach, że pewnie będę do siebie pisać, a jednak dane mi było tak wspaniałe
                                                    towarzystwo.
                                                    Udanej pogody i pogody ducha, oraz dobrej wiary :)
                                                  • Gość: tralala Re: złe moce uwięzione IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.08.05, 23:01
                                                    I ja dziękuję. A do podziękowań doczepię jeszcze jeden, współczesny wierszyk:

                                                    W starym zamczysku

                                                    W starym zamczysku wśród murów kruchych.
                                                    wiec urządziły przeróżne duchy.
                                                    Przybyły strzygi, upiory, widma,
                                                    bo cel jednaki wszystkich tu przygnał.

                                                    Wodnik się zjawił pośród rusałek,
                                                    Skarbnik z kopalni i mary białe.
                                                    A Baba-Jaga i wiedźmy srogie
                                                    zaparkowały miotły pod progiem.

                                                    Lucyfer także przybył z otchłani
                                                    I inne diabły, czarty, szatany.
                                                    Złe czarownice aż z Łysej Góry
                                                    bawiły wszystkich śmiecham ponurym.

                                                    Był też zbój Madej, był Pan Twardowski
                                                    i był Duch Puszczy z brodą po kostki.
                                                    Smok się przyczołgał ze Smoczej Jamy,
                                                    Śpiący Rycerze przyszli z mieczami.

                                                    Sejmik otworzył czarownik Kościej:
                                                    -Szanowne Panie! Drodzy Waszmoście!
                                                    Będziemy radzić w trosce odwiecznej
                                                    jak ludzi straszyć bardziej skutecznie!

                                                    I obmyślimy nowe sposoby,
                                                    jak o północy harmider zrobić.
                                                    Ludzie z nas szydzą, nic się nie boją,
                                                    więc im pokażmy potęgę swoją!

                                                    I ja tam byłem całkiem przypadkiem:
                                                    sam to przyznaję - zdarzenie rzadkie.
                                                    Co obejrzałem - to opisałem!
                                                    A czy się bałem? - Oj, strasznie bałem!
                                                    (Włodzimierz Scisłowski)

                                                    Dobrej nocy, Rito. Dobrej nocy wszystkim.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka