Dodaj do ulubionych

Czy był plagiat?

IP: *.in-addr.btopenworld.com 13.01.06, 20:10
Panie rektorze!Nie osmieszajcie sie juz w tej uczelni.Nawet za komuny byly
tam czytelne zasady plagiatu.I sprawe zalatwiano od reki.Bo na uczelni bylo
kilkudziesieciu prawdziwych pracownikow naukowych z prawdziwymi dokonaniami.I
tacy zawsze pilnuja czystosci kasty.Teraz,gdy profesorami sa byle panie z
dziekanatow/znam dwie takie"profesorki"/ z kupionymi w Moskwie pracami
doktorskimi/cena tysiac dolarow/,gdy dziekanem prawa jest gosc nie majacy o
prawie pojecia/pochwala bylego sedziego za instruowanie podsadnego,jak ma sie
wywinac Temidzie,gdy habilitacje pisze czlowiek uwazajacy prace magisterskie
za swoja wlasnosc - trzeba aby Pan wszedl i zaprowadzil wreszcie porzadek.
Obserwuj wątek
    • piesek.leszek a co tam u plagiatora J.Potępy od Filozofii ? 14.01.06, 07:37

    • Gość: STUDENT NoZ Re: Czy był plagiat? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.01.06, 13:14
      Nie bylo, cytowana wczoraj opinia profesora nt plagiatu dotyczy nauk
      humanistycznych i nie ma zastosowania przy naukach stosowanych. To promotor
      pracy ustala jak przebiegac ma doswiadczenie i kontroluje jego przebieg. Bardzo
      czesto jest tez tak ze studenci korzystaja z materialow udostepnionych przez
      promotora, ktore on zbiera do swoich publikacji.

      Wspomniec tez trzeba ze pAN Roman Cichon od lat probuje znalezc sposob na
      zdyskredytowanie prof. Klobukowskiego. Chyba strasznie go boli, ze jego
      podwladny jest bardziej szanowany i odniosl wieksze sukcesy. Co wiecej prof.
      Klobukowski jest dziekanem glownie dzieki temu, ze stali za nim studenci i wg
      opinii jest najlepszym dziekanem ds studentow od wielu lat.

      Autorom artykulu polecam dokladniejsza weryfkacje faktow i osoby ktora do Was
      przyszla z donosem bo pozytywnej opinii na uczelni to ten pAN nie ma...
      • Gość: rita Re: Czy był plagiat? IP: *.olsznet.ec.pl 14.01.06, 14:27
        Jeśli to co piszesz jest prawdą, a tak być może - to jest to jeszcze jeden
        powód aby jak najszybciej powołać komisję, która tę sprawę zbada raz na zawsze.
        Oczyści to atmosferę, pomoże niewinnie oskazonemu i wytrąci atut z ręki tego,
        który ewentualnie pomawiał. Ta uczelnia ma już dość "sławy": złotouści
        dziekani, osoby wymieniane tylko z imienia i pierwszej litery nazwiska, ktore
        pracując na tej wszechnicy uciekają przed rozliczeniem się z zarzutami. Tak
        powinien uczynić rzetelny i uczciwy dziekan, rektor czy kierownik innej
        jednostki. Wyjaśnić sprawę, uczciwie i do końca oraz wyciągnąć konsekwencje -
        także w stosunku do tych co oczerniają. ALe niestety wątpię w inetncje rektorów
        UWM. Od lat czytam tylko, iż Panrektor Górecki jest"zaskoczony"
        bądź "zdziwiony", "sprawy jeszcze nie zna" i "ustosunkuje się w poniedziałek".
        Takie przeczekiwanie ... aż prasa znajdzie lepszy kąsek i zapomni.A na miejscu
        prof. Klobukowskiego sama nie powoliłabym sprawie ucichnąc, jesli istotnie
        prof. Cichon chciał mu w ten sposób zaszkodzić to jest to pomówienie i wreszcie
        będzie mógl "szanownemu koledze" za to "podziękować". Plagiat to przestępstwo,
        publiczne pomawianie to też przestępstwo - w tej sprawie jedno z nich
        popełniono.
    • Gość: M. Schl_Zawadz Re: Czy był plagiat? IP: *.bojko.krakow.pl 14.01.06, 17:06
      Niedoszly habilitant Wydzialu. Czuje sie zwiazana z Wydzialem, ktory byl
      kompetentny i zyczliwy, a to ze stalo sie inaczej to .... moge sie tylko
      domyslac i miec konkretne podejrzenia dlaczego. Prof. Klobukowski nigdy na
      temat prof. Cichonia nie wypowiadał sie niezyczliwie, a ten zial ogniem,
      dlaczego ... to wiele osob doskonale wie.
      • jana2706 Re: Czy był plagiat? 14.01.06, 17:10
        jezeli ma sie cos do ukrycia to lepiej udawac *zyczliwego*
    • Gość: M. Schl_Zaw Re: Czy był plagiat? IP: *.bojko.krakow.pl 14.01.06, 17:42
      Przeczyatalam wszystkie komentarze. A moze by tak poszukac przepisanych danych
      w pracach Profesora i innych osob z nim publikujacych?
      Nalezy rozroznic prace humanistyczne i przyrodnicze, gdzie metodologia badan
      jest podawana przez promotora i wtedy, kto jest intelektualnym wlascicielem
      tego, a kto dostarcza materialu do badan i pomyslu na nie? Mam zawsze
      watpliwosci? A jak student jest leniwy, a jednak prace obronił? Do jakiego
      stopnia uczelnia jest wlascicielem praw do pracy? W końcu ta praca powstała na
      uczelni, uczelnia dała miejsca, zapłaciła za odczynniki, opłaciła promotora,
      zapewniła bezpieczeństwo wykonywania badań, nikt nie zginął, nie poparzył się.
      Badania na szczurach - a kto daje te szczury, czy magistrant za nie zapłacił
      albo Pan Dziekan czy Rektor, nie to Promotor zabezpieczył, aby badania się
      odbyły? Kto nauczył studenta podawania karmy i obserwacji efektów, nauczył
      notowania obserwacji? A pomysł pracy czyj był? Na końcu kto ma notatki z badań
      i pierwsze obserwacje? Jedna końcowa uwaga w POLSKIEJ NAUCE - JAK DYSKUTUJEMY,
      GDY NIE WIEMY O CO CHODZI - TO O STOŁKI I ETATY. Jest to przykre, gdyż młodzież
      ma jeszcze złudzenia.
      • Gość: M. SCHL_ZAw Re: Czy był plagiat? IP: *.bojko.krakow.pl 14.01.06, 18:21
        Ktoś powiedział życzliwy - jestem życzliwa. Moje nazwisko Małgorzata Schlegel-
        Zawadzka. Nazwisko niemiecko - litewskie i z gruntu polskie. Nie ukrywam się.
        Strona internetowa www.republika.pl/schl_zaw
        Doświadczyłam róznych stron życia i życzliwości środowisk, kórych się nie
        spodziewałam.
        Wszelkie uwagi chętnie wysłucham. Natomiast szkalowanie moich nauczycieli
        uważam za osobistą zniewagę. Podobno po mnie jak po gęsi spływa tłuszcz.
      • Gość: olsztyniak Re: Czy był plagiat? IP: *.nat.student.pw.edu.pl 15.01.06, 02:47
        Nie ma żadnego znaczenia, że uczelnia płaci za odczynniki, zapewnia
        bezpieczeństwo , itd. Student jest właścicielem praw autorskich do swojej pracy
        obronionej i nieobronionej. Jeśli jakaś uczelnia wyręcza studentów w robieniu
        prac, to znaczy, że jest to szkółka niedzielna a nie uczelnia.
      • Gość: studentka Re: Czy był plagiat? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.01.06, 14:29
        jako studentka moge powiedziec, ze zludzien nie mam prosze sie o nie nie
        martwic. Ale krew by mnie zalala, gdyby ktos moja prace magisterska, napisana
        samodzielnie na szczescie moje i mojego wspanialego promotora, zerznal tylko
        dlatego, ze jestem nizsza stopniem...
    • Gość: skrzat Re: Czy był plagiat? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.01.06, 19:51
      Zgadzam sie z osobami, twierdzącymi że prof. Cichon przesladuje SWEGO bylego
      doktoranta. Jaki jest powwód? Wiedzą tylko oni obaj i kilka osób z katedry.
      Ale Cichon od lat tepi Klobukowskiego, a foruje inną panią profesor, z tej
      samej katedry. Pan prof. Cichon niewiele wniósł nowego do nauki, więc tępi
      innych. To dzisiaj nazywa sie mobbingiem. Tylko wysokiej kulturze prof.
      Klobukowskiego zawdzięcza Cichon to, że nie zrobił z tego uzytku. O tym
      konflikcie wiadomo na uczelni, dlatego zbywano uwagi Cichona. Ale to niedobrze,
      bo juz wczesniej należało utrzec mu nosa. Co do prac magisterskich - nigdy nie
      są to prace samodzielne, a w naukach scisłych pewne sformulowania nie dadza się
      rozmydlić i muszą być cytowane dosłownie jak 2+2=4. Czy popełniłem plagiat
      matematyczny? Tak tez jest z wynikami doświadczeń, nie da się ich "omówić".
      Panowie redaktorzy, zainteresujcie się "dorobkiem" prof. Cichona i rozwojem
      katedry zywienia za jego "panowania". Kiedys były tam szczury doswiadczalne, a
      nastepca przejął już tylko szczury wędrowne. Poza tym, dlaczego podaliscie
      pełne nazwisko prof. Klobukowskiego? Kto Was do tego upoważnił przed wyrokiem
      komisji i ew. sądu?
      Skrzat
      • Gość: Marek Wronski Re: Cytowanie... IP: 8.3.* / *.proxy.aol.com 14.01.06, 23:40
        Cytowanie polega na tym, ze doslownie przepisane zdanie bierze sie w cudzyslow
        i podaje sie w odnosniku z jakiej pracy pochodzi.
        Brak odnosnikow sprawia, ze nie jest to "cytowanie" tylko "zapozyczenie" czyli
        brutalnie mowiac: plagiat. Ludzie o wysokiej kulturze cytuja prace, z ktorych
        wyniki przytaczaja w swoich publikacjach, bez wzgledu na to czy praca nalezy do
        profesora, adiunkta, magistra czy tez studenta. Nie nalezy mylic samodzielnosci
        czy tez niesamodzielnosci konceptu pracy magisterskiej z prawami autorskimi jej
        nominalnego autora, ktore sa niezbywalne.
        Nazwiska osob wykonujacych zawody publiczne ( a nimi sa naukowcy, prokuratorzy,
        sedziowie, lekarze itd) podaje sie bez ograniczen i w Polsce i na calym swiecie.
        Ciesze sie, ze Olsztynska redakcja Gazety Wyborczej nie ulegla jeszcze tej
        zarazliwej chorobie autocenzury, na ktora cierpia juz inne redakcje Gazety
        Wyborczej.
      • Gość: dzidzia Re: Czy był plagiat? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.01.06, 21:54
        Oto "dorobek" prof. Cichonia. Warto przesledzić cytaty.
        Podstawy żywienia człowieka: przew. do ćwiczeń /2000 Bka Główna-Kortowo(
        1/0)Bka-Główna-Kortowo(1/0).Podstawy...:przew. do ćw. /2000Bka Główna-Kortowo
        (1/1)Bka-Główna-Kortowo(1/1)3Cichon,Roman.Podstawy żyw. czł.:przew.
        doćw./1997BkaGłówna-Kortowo(2/0)Bka-Główna-Kortowo(2/0)Tłuszcz mlekowy w
        żywieniu człowieka: mat. z konf. nauk.z okazji 50-lecia1996 BkaGłówna-Kortowo
        (3/3)Bka-Główna-Kortowo(3/3)5 Cichon, Roman.Podstawy żyw. człow.:przew. do ćw.
        1995Bka-Główna-Kortowo(4/1)BkaGłówna-Kortowo( 4/2)6 Cichon, Roman.Podstawy
        żyw. czł.: przew. do ćw./1995 Wych.Techniczne( 1/ 0) Wych.Techniczne(1/0)
        7Wądołowska, Lidia.Ocena sposobu żywienia: ankiety do badania zwyczajów i
        upodobań żywieniowych / 1995 Bka-Główna-Kortowo(3/0)Bka-Główna-Kortowo(3/0)
        8Cichon, Roman. Podstawy żyw. czł.:przew. do ćw./1994Bka-Główna-Kortowo(11/3)
        Czyt.Skryptów(1/0) OPAC Biblioteki Narodowej:
        Cichon, Roman 1 Ocena sp. żywienia człowieka:ankiety do badania
        zwyczajów.../Lidia Wądołowska, Roman Cichon. 1995 2 Podstawy żyw...:przew. do
        ćw./R. Cichon, L. Wądołowska. 1995 Podstawy...:przewodnik .../R. Cichon, L.
        Wądołowska. 1994 4 Podstawy..: przewodnik .../R. Cichon,
        L. Wądołowska. 1997 5 Podstawy...: przewodnik... /R.Cichon, L. Wądołowska.
        1994 6 Podstawy...: przewodnik.../R. Cichon, L.Wądołowska. 2000
        TytuŁ Tłuszcz mlekowy w żywieniu człowieka:mat. z konf. nauk.z okazji 50-lecia
        Wydz. Technologii Żywności i 45-lecia ART im. M. Oczapowskiego w Olsztynie 22-
        23 września 1995 r. Olsztyn-Kortowo/[kom. red.Jerzy Borowski, Roman Cichon.
        Wydaw. AR-T, cop. 1996 mat. konf.Tłuszcze zwierzęce - chemia - mat. konf. Autor
        dod.Borowski, Jerzy (1929-).Red. Cichon, Roman. Red. ISBN8386497440
        Czy on coś samodzielnie napisał oprócz "przewodnika dla kasy?






        • Gość: Marek Wronski Re: Do Dzidzi IP: 8.3.* / *.proxy.aol.com 16.01.06, 15:15
          Profesor Cichon ma 65 lat i we wrzesniu 2006 juz przechodzi na emeryture.
          W pewnym wieku (z reguly po 55-60 roku zycia) wiekszosc naukowcow-dydaktykow
          zaczyna swoja wiedze przekuwac na podreczniki dydaktyczne, programy cwiczen
          itd. odchodzac od bezposrednich badan.
          Tak wiec, Twoj post, Droga Dzidziu, jest nieracjonalny...
          • Gość: dzidiaa Re: Do Wronskiego IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.01.06, 19:24
            Nawet z perspektywy USA mozna dostrzec, że prof. Cichon nic więcej samodzielnie
            nie napisał, nie ma śladu w bibliotekach.I to jest obrzydliwe w jego przypadku.
            Zlodziej krzyczy, "lapaj zlodzieja" dla odwrocenia uwagi. Fakt przejscia na
            emeryture w br. to potwierdza. Gdyby był uczciwy, jak mniema, to jako szef
            katedry zwróciłby uwagę swym podwladnym juz na poczatku, jak pisać prace. On
            także korzystal z prac swoich magistrantow, ilu ich wymienił w swoich pracach?
            Ale nie robił tego, bo sam korzystal. W swych at rtykulach powolywal sie na
            zagranicznych autorow, kto sprawdzi ile przpisał od Anglików, Amerykanow Rosjan
            itp? Nikt , bo niewielu na tyle zna te jezyki. Wśród polskich zywnieniowców
            wcale sie nie liczy.A to, co napisal to podpisał jako LW. Dlatego
            została "belwederskim" profesorem.
            Osobny temat, to wprowadzenie jasnych reguł (zarzadzenie ministra, rektorów?)
            co i jak cytować na podstawie obowiązujacego prawa. Może juz w pracach
            magisterskich, ktore w Polsce sa rzadko samodzielne, bo ich tematy i zakres
            powstają bez udzialu studentów, zwlaszcza na uczelniach przyrodniczych, gdzie
            badania prowadza samodzielni pracownicy. Tematy zostają magistrantom
            przydzielane na podstawie rocznego planu sporządzonego przez promotorów, którzy
            jako jedyni wiedzą o co w tym szalenstwie chodzi. Student ma 10 proc. udzialu
            (samo pisanie, to wszystko. Natomiast cytowanie z cudzyslowem nie musi być,
            jesli w spisie literatury wykaże sie pozycje, z których korzystano.
            pozdrawiam Dzidzia
            PS W niewielu szkolach, nawet akdemickich, uczy sie u nas prawa autorskiego. A
            powinien to być obowiązkowy kurs i dla weterynarza i dla filozofa.
            • muraszka1 dzidzia,czy jak tam 16.01.06, 19:57
              cos mi sie wydaje,iz uwazasz,ze inni powinni za ciebie zrobic,
              powinni napisac,bo ty chcesz miec jakies studia,
              kto mowi,ze powinnas samodzielnie myslec,to wrog ;-)
            • Gość: S.Czachorowski Zachować poziom dyskusji IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.01.06, 22:04
              Myślę,że piszący tu pracownicy uniwersytetu powinni zachować należyty poziom
              wypowiedzi.
              1. wypadałoby się podpisywać nazwiskiem!
              2. Prace mgr i licencjackie przynajmniej na moim wydziale pisane są samodzielnie
              przez studentów. Owszem, sporo mamy studentów słabych i przeciętnych - tym
              trzeba poświęcić znacznie więcej czasu i wysiłku. Przynajmniej u mnie studenci
              mogą proponować tematy prac magisterskich. Oczywiście w granicach moich
              kompetencji merytorycznych i możliwości finansowych. Temat i zakres pracy
              powstaje we wspólnej dyskusji ze studentem. Czasem ograniczeniem są rozpoczęte
              granty - student "wchodzi" w grant i robi część badań. Tematów studentom nie
              przydzielam :) i nie jest to odosobnione. Udział studenta jest bardzo różny, ale
              im słabszy student, tym więcje nad jego samodzielnością trzeba popracować. I
              tworzyć mu okazje, także do wyjazdów na konferencje, na zagraniczne staże.
              3. Jak pisać prace mgr, dr i publikacje? To nie tajemnica - w księgarni
              uniwersyteckiej zawsze leży kilka pozycji-poradników, od nauk przyrodnczych po
              ekonomiczne i humanistyczne. Zasady cytowania są jasne i niezmienne od wielu
              lat. Specjalnych kursów nie trzeba, bo jest od tego seminarium magisterskie! Za
              to dostajemy pieniądze!.
              4. Nie znam dorobku prof. R. Cichona. jesli jednak stawia się pod jego adresem
              jakieś oskarzenia to wypada podac szczegóły. Wykaz podręczników z biblioteki...
              nie jest dobrym przykładem. W katalogu z oczywistych względów nie będzie
              publikacji :). Nie znam szczegółów opisywanego plagiatu (czy domniemanego
              plagiatu) - nie będę więc w tym monencie wyrokował (od tego jest powołana
              komisja). Ale profesor Cichon formułując swoją opinię nie ukrywał się za
              pseudonimem. Myślę wieć, że wszelkie zarzuty pod jego adresem także powinny być
              podpisane nazwiskiem.
              • Gość: M. Schl_Zaw Re: Zachować poziom dyskusji IP: *.bojko.krakow.pl 16.01.06, 22:32
                Szanowny Panie Profesorze. Zgadzam sie z opiniami. Jest jeden problem. Pana i
                moj dorobek jest dostepny dla wszystkich. W tym momencie wiemy o sobie
                wszystko. Dyskusja dotyczaca dorobku osob, o których jest mowa w spotach jest w
                zasadzie bezprzedmiotowa. Wynika to po prostu z utajniania swoich danych
                osobowych przez wielu naukowcow. We wszystkich krajach naukowcy podaja na swoj
                temat informacje w pelnej formie i moze przez to tez pewnych patologii tak
                często nie ma. Strona Collegium Medicum w Bydgoszczy UMK w Toruniu zawiera
                informacje o publikacjach prof. Cichona i tam tez sa informacje o innych
                osobach. W jednym ze spotow bylo o wyjsciu na emeryture. Jest to zalezne od
                uczelni. Z reguly na drugi dzień po rozpoczęciu nowego roku akademickiego (w
                czasie, gdy powinno sie byc emerytem) profesor kazdy wraca do swojej pracy i
                pracuje az osiagnie wieku 70 lat.
                A sprawa plagiatow - to mysle, ze pwostaje nowe pokolenie, które bedzie miec
                wiekszy szacunek do kazdej pracy.
                M. Schlegel-Zawadzka
                • Gość: gosc [...] IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.01.06, 00:10
                  Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
            • Gość: que? Re: Do Wronskiego - a raczej do dzidzi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.01.06, 14:33
              a o co chodzi w tej perspektywie?

              ja zycze czytania czasopism naukowych rodem ze stanow, przyda sie dzidziu do
              wydoroslenia
    • Gość: Belfer13 Re: Czy był plagiat? IP: *.uwm.edu.pl 17.01.06, 14:16
      Magistrant dostaje od promotora pomysł i metodykę. Promotor w wielu przypadkach
      musi mieć finansowy temat badawczy, z którego płaci za odczynniki, delegacje i
      badania obce. Zanim skorzysta z owocow zespołowej pracy z magistrantem, ów
      pisze pracę magisterską, nie ważąc jaka część należy do promotora. Czy to
      znaczy, że nie można skorzystać dosłownie z wyników otrzymanych przez
      magistranta. Przecież wyniku liczbowego nie można zmieniać. Jak zatem
      skorzystać z wyników pracy, którą wykonuje od lat promotor z pomocą
      magistrantów. Odpowiedź jest prosta nie brać magistrantów i robić samemu lub
      płacić za badania laboratoriom. Ja nauczyłem się jednego - Abyśmy nie wylali
      przysłowiowego dziecka z kąpielą. Dosłowne cytowanie to choroba systemów
      pamięci zbiorowej i zautomatyzowanych przeglądarek do literatury. Brak czasu
      niekiedy zmusza do blokowego korzystania z tekstów cytowanych. Często
      magistrant korzysta z kserokopii lub abstraktów zdobywanych przez promotora.
      Mamy tego zakazać? Nie przesadzajmy z możliwościami magistrantów. Oni nie piszą
      habilitacji, ale są bardzo pomocni w pracy analityznej i w końcu nas zastępują.
      Trzeba prawdziwej rozwagi w ich kierowaniu. Artykuł który czytałem pachnie
      zemstą. Wyraża jedynie opinie jednej strony i na tej podstawie trudno
      osądzać. Ważna aby uregulować wzajemne relacje magistrant-promotor nie tylko w
      kwestii praw autorskich. Za jednym z profesorów zacytuję:"Nasze badania to
      dziobanie miękkim dziobem w skałę" - sformułowania jest oczywiście
      intelektualną własnością autora. Myślę, ze najbardziej winny jest pośpiech i
      styl pracy współczesnego naukowca. Rozlicza się pracę na punkty za publikację i
      jej ilość. Mało punktów - mało pioeniedzy na kolejne badania. Mało punktów -
      przyhamowanie rozwoju. Brakuje tylko komunistycznego normowania. Trzeba również
      sprawdzić jaka jest dosłowność umieszczania tekstów magistranta z materiałów
      otrzymanych od promotora. Jak w anegdocie o studentach krążącej między
      pracownikami. "Gdy dwóch studentów znajdzie na ulicy kartkę i nie rozumie jej
      tręści pada komenda - kserujemy!".
      Artykuł podnosi ważną sprawę. Z zainteresowaniem bedę śledził losy tej
      sprawy. Może pomóc rozwiązać problem, który w większym lub mniejszym stopniu
      dotyka wszystkiech pracowników naukowych.
      • Gość: M.Schl_Zaw Re: Czy był plagiat? IP: 149.156.14.* 17.01.06, 19:28
        Myślę, ze jest to głos rozsadku. Tym bardziej, ze liczba bedzie zawsze liczba.
        Mysle, ze moze rzeczywiscie ta dyskusja uporzadkuje pewne pojecie. Humanista -
        historyk, prawnik, polonista najczesciej pczyta i pisze. Potrzeba mu tylko
        biblioteki i stad te tysiace na prawie i innych humanistycznych kierunkach.
        Mnie ktos powiedzial, na co sie oburzałam, ze dopiero po pieciu latach pracy w
        laboratorium moge powiedziec, ze cos potrafie. Po latach przekonalam sie ze
        była to szczera prawda. W tej chwili nie moge wyjsc z podziwu jak aroganccy sa
        mlodzi doktorzy po studiach doktoranckich. Im sie wydaje, ze juz wszytsko
        wiedza. Obserwowalam asystentow po 8 latach pracy dydaktycznej i rownoczesnie
        tworzeniu pracy doktorskiej. Z reguly ich odpowiedzi i prezentacje były
        znacznie bardziej dojrzałe.
        Najwazniejsze to chron nas Boze przed syndromem mlodego magistra - asystenta,
        mlodego doktora - adiunkta jak rowniez habilitowanego. Profesorowie o ile nie
        mieli wczesniej sygnalizowanego zespolu objawow to z reguly nie maja ku temu
        pozniej sklonnosci. M. Schlegel-Zawadzka
      • Gość: S.Czachorowski Re: Czy był plagiat? IP: *.uwm.edu.pl 18.01.06, 07:21
        "Zanim skorzysta z owocow zespołowej pracy z magistrantem, ów
        pisze pracę magisterską, nie ważąc jaka część należy do promotora. "

        Magistrant nie pisze w tajemnicy. Pisze pod okiem promotora. Ten musi
        zaakceptować ostateczną wersję pracy magisterskiej. Jak więc mógłby magistrant
        napisać pracę "nie ważąc" na wkład promotora? W części podziekowania i/lub w
        materiale i metodach powinny się znaleźć informacje o wkładzie pracy innych (niż
        magistrant) osób. Zarówno dotyczace laboratorium, finansowania (w pracy jest
        umieszczona nazwa jednostki, w której praca powstała - jeśli nie ma innej
        informacji, znaczy, że praca wykonana ze środków statutowych danego zakładu!),
        pomocy technicznej, wykonanych analiz na zlecienie czy nawet pomocy w
        interpretacji wyników. To obowiązkiem propotora jest dopilnować, aby te ważne
        informacje się znalazły.

        Owszem, promotor daje pomysł, koncepcje, pieniądze na badania laboratoryjne. Ale
        za to nam płacą! Mamy nauczyć metodologii prowadząc krok po kroku. Mamy także
        nauczyć rzetelności: jak cytować, jak uwzgledniać wkład innych osób. W dalszych
        etapach kariery naukowej wzrasta samodzielność. Doktorat dostaje co prawda
        temat, ale już sam musi poszukać metod. Habilitant musi sam wymysleć temat,
        dobrać metody itd.

        Rzetelności naukowej uczymy juz od pracy dyplomowej (licencjat, magisterium).
        Jesli w tym momencie nie nauczymy dobrych manier, nic dziwnego, że złe nawyki
        pozostają i przy dokoracie, i przy habilitacji.

        zaniedbania sprzed 20 lat teraz wychodza na jaw. I mnie dziwi mnie pewne rezerwa
        - "dlaczego teraz na to zwracacie uwage, przeciez wszyscy i zawsze tak robili".
        Otóż nie wszyscy i nie zawsze!!! I myślę, że pora naprawiać to co było zepsute,
        jak i dać wyraźny sygnał, aby nie demoralizowac kolejnych pokoleń magistrów.

        To nie jest wybryk - pietnowanie plagiatów. To stały i systematycze podnoszenie
        jakości kształcenia. Co najmniej od kilku lat mozemy na UWM obserwowac
        róznorodne drobne (choć nie zawsze głosne) kroki podnoszenia jakości. Nie
        miejsce chyba tu na obszerniejsze pisanie.

        Jeśli jednak jest plagiat w pracy dr hab. Kłobukowskiego... To część winy ponosi
        takze prof. Cichon - właśnie jako promotor pracy doktorskiej. Dlaczego nie
        nauczył właściwej rzetelniości badawczej? Z uznaniem jednak należy odnieść się
        do próby naprawienia, nie bacząc na swoją porażkę (porażka ucznia jest porażka
        mistrza). To dobrze świadczyłoby o profesorze.

        Ale póki co, czekamy na wynik pracy komisji!
      • Gość: magister Re: Czy był plagiat? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.01.06, 14:37
        "magistrant dostaje od promotora pomysł i metodykę"

        jak sie maja do tego cale akapity przepisane??

        "Nie przesadzajmy z możliwościami magistrantów"

        raczej z umiejetnosciami promowania ich przez profesorow... ja wprawdzie nie w
        olsztynie, ale obronilam samodzielna prace, w ktorej do poprawy byly dokladnie
        dwie strony w pierwszym i ostatnim czytaniu pracy, zwalanie wszystkiego na
        studentow jest naprawde zabawne

        nie rozumiem przepychanek miedzy profesorami tu zamieszczopnych, ale wara mi od
        ludzi, ktorzy nie o stolki, ale o wyksztalcenie walcza
        • Gość: dzidzia Re: Czy był plagiat? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.01.06, 00:24
          Brawo geniuszu, o czym była ta praca? Bo kompilować rzeczywiście trzeba umieć
    • Gość: PROMOTOR Re: Czy był plagiat? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.01.06, 10:51
      Wg standardów międzynarodowych współautorem pracy jest osoba, która jednoczesnie
      spełnia trzy kryteria: 1) udział w opracowaniu koncepcji pracy, 2) udział w jej
      realizacji i analizie wyników badań, 3)udział w przygotowaniu do druku. W
      ogromnej wiekszości przypadków opiekun pracy magisterskiej i promotor pracy
      doktorskiej spełnia równocześnie (podkreślam "równocześnie") te trzy warunki. Te
      trzy warunki spełnia też ogromna większość magistrantów i doktorantów (mogą być
      wyjątki, np. promotor lub opiekun pisze pracę). Naruszeniem etyki, a nie
      plagiatem byłoby pominięcie autora pracy magisterskiej lub doktorskiej w publikacji.
    • Gość: taktaczka Re: Czy był plagiat? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.10.08, 23:26
      www.plagiat.pl/webplagiat/main.action
    • Gość: lady Re: Czy był plagiat? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.07.09, 14:06

      zamiecione pod dywan i spokój
      • wiaruss1 Re: Czy był plagiat? 01.07.09, 16:16
        To pytanie do redaktorow GW, prof. S.Czachorowskiego i R.Cichonia ?
        • Gość: S.Czachorowski Re: Czy był plagiat? IP: *.uwm.edu.pl 02.07.09, 07:13
          To nie jest pytanie do mnie (był czy nie był plagiat). Nie jestem w
          gremiach oceniających, ani w radzie wydziału (adekwatnej), ani w
          komisji powołanej do przeanalizowania. Nie znam nawet końcowego
          werdyktu (chyba juz zapadł?).

          Dbałość o jakość jest nam potrzebna. "Oskarżenie" nie jest wyrokiem
          skazującym, ale przyczyną dogłębnego i wnikliwego rozpatrzenia
          sprawy. Wątpliwości trzeba rozwiać - w tę lub tamtą stronę.

          I jestem przekonany, że jakość się podnosi, a nie odwrotnie.
          Świadczą o tym pojawiające się procedury. Między bajki włożyć można
          opowieści jak to kiedyś było lepiej a teraz gorzej. To cecha ludzi
          starszych, którzy idealizująco wspominają swoją młodość: kiedyś
          wszystko było lepsze, dziewczyny ładniejsze, chłopcy przystojniejsi,
          lata cieplejsze, zimy bardziej śnieżne itd. :).

    • Gość: JT Re: Czy był plagiat? IP: 216.155.153.* 19.01.10, 11:38

      Ale żeby Benon Gaziński, no no.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka